IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Purpurowa Wierzba

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Pią Sie 16, 2013 8:33 pm

Zamruczała czując na plecach ciepło jego ciała. Była lodowata, zupełnie jak trup. Ogrzanie się było właśnie tym czego potrzebowała. Oparła się plecami o jego klatkę piersiową. Podciągnęła nogi pod brzuch tym samym zatrzaskując jego dłoń w uścisku. Lekko go poluźniła, ale lewą dłonią i tak ją złapała układając jego rękę na swojej talii. Był to sygnał, aby łapska trzymał przy sobie. To jest, przytulać ją może, ale drażnić już nie. Tak subtelne pieszczoty wywoływały łaskotki, a to było diabelskie narzędzie. Piekielnie upierdliwe uczucie. Nie wiesz jak na to zareagować – upieprzyć rękę czy się zwijać w śmiechowych konwulsjach. Ani jedno, ani drugie jej się nie uśmiechało, więc uniemożliwiła mu tą czynność.
- Mam poduszkę, jest mi ciepło, mam się o co oprzeć. Czego mi więcej? – było jej wygodnie, widok był zniewalający, wkoło panowała błoga cisza przerywana tylko ich oddechami i rozmową, ewentualnie ptasim świergotem i cichutkim szumem w uszach od wiatru. W porównaniu do miasta tutaj było naprawdę cichutko. Zamruczała przeciągle czując jego ciepłe wargi na szyi. Lewa dłoń oparła się na jego szyi leciutko przyciągając go do niej. Lubiła pieszczoty. Szyja była jej piętą Achillesową. Najgorzej było, gdy kochanek okazywał się wampirem. Nie dość, że nie pałała miłością do tych pasożytów, to swoją uległością dawała im dostęp do łatwej uczty. A cholery tak lubiły elfią krew, ugh. Ty tutaj mruczysz, a po chwili jęczysz, bo ci się coś wbiło w żyłę, ugh. Perfidne stworzenia. Nie mogła spinać włosów, bo patrzyły na jej szyję jak na bufet. Cieszyła się, że mieszkała w Mattelu, a nie w Teiz. Przynajmniej nie miała udziału w ich piekielnej kaście to i nie napotykała ich aż tak często. Akcja: chronimy elfie szyje. Żal byłoby zniszczyć tą nieskazitelną biel krwawymi szramami. Ostatnie rany już dawno wygoiły się i nie było widać po nich najmniejszego śladu, ale zapadło jej to w pamięci. Strzegła swojego karczku jak tylko mogła. Nie zasmakują w niej, a phi!
- Jednak zrezygnuję z kołysanki. Śmiem podważyć twoje umiejętności wokalne. – powiedziała cichutko i nie mniej cicho zachichotała. Byli blisko siebie, jej szept dla niego był jak normalnie wypowiedziane słowa. Drugiej propozycji nie odrzucała. Nie wiedziała co miał na myśli. Z osądem wolała zaczekać, aż to sprostuje wytłumaczeniem, albo i lepiej – czynem. Do jego śpiewu nie miała wątpliwości, nie chciała go słuchać. Jeszcze by przypadkiem ogłuchła. Nieliczni mężczyźni potrafili śpiewać, tak samo kobiety. Kobietom jednak można to wybaczyć przez ich nagminne, bezrozumne dążenie do ideału typu „oh, ah”. Wierzyła natomiast w przyzwoitość panów. Niech już nie ranią jej biednych uszu, a tym bardziej on.
Poprawiła zwinięty kitel pod głową rozpływając się. Żeby wiedziała, że mogła się załapać na takie doznania wcześniej to by tu częściej przychodziła. Mówili coraz mniej, dla niej to była czysta wygoda. Bez zbędnych pytań, bez zbędnego pierdolenia. Tylko drobna wymiana zdań, coby tutaj rzeczywiście nie przysnęła. Wygięła się w delikatny łuk tak, że jej barki i pośladki jeszcze mocniej do niego przylegały.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Pią Sie 16, 2013 9:05 pm

Kontakt fizyczny z dziewczyną był przyjemny, podobał mu się, zwłaszcza że jeszcze była niedostępna, efekt zakazanego owoc potrafił czynić cuda. Dlatego właśnie uważał płeć piękną jako złe wcielone, oczywiście zajmował drugą pozycję w jego rankingu, ale i tak uważał, że zbyt wysoko. Czasami myślał, że przesadza, ale jak na razie nie spotkał jeszcze innego przedstawiciela żeńskiej drużyny, która go zainteresowała i nie byłaby niebezpieczna. Wtulił się w dziewczynę jeszcze mocniej, napierał na nią delikatnie, ale starał się nie przerywać jej w odpoczynku. Potrzebowała czułości więc ją zyskała od niego. Nawet jeżeli była nie uzasadniona czułość to chyba się jej podobała, miał taką nadzieję. Poddał się jej oporowi dotyczącemu tych prowokujących czynności na jej brzuchu, nie chciała tego, więc zaoferuje jej jedynie jego powierzchowny dotyk. Potraktuje ją jak osamotnionego kotka, który chce być wygłaskany na śmierć oraz obdarzony uczuciem i czułością. Pocałunków na szyi nie zaprzestawał, całował ją coraz wolniej i wolniej, chciał chyba dokładnie wybadać każdy najmniejszy fragment jej skóry. Nawet delikatnie mruczał, ponieważ sam się wczuwał w te pieszczoty jej czułego punktu, jakim była szyja. Jeszcze nie spotkał się z kobietą, która nie lubiła dotyku w tych obszarach. Wierzył, że byłby takie, które tego nie lubiły, ale jakoś im zbytnio nie ufał. Sam przepadał za pieszczotami w takich okolicach, nie ukrywał swojej seksualności. Lubił się dzielić nią z innymi, towarzyszami jego, oczywiście mając na myśli jedynie kobiety. Za facetami nie przepadał, mógł traktować ich jak bliskich kumpli, ale jakoś nie widział się w objęciach męskich ramion. Ohyda! Odgonił te wstrętne myśli i wrócił do "pałaszowania" jej szyi. Nie był wampirem, ich też nie lubił, choć można powiedzieć, że miał coś wspólnego z nimi - Mianowicie pasję, z jaką wykonywali swoje ulubione czynności. On kochał zadawać ból i widzieć cierpienie, kiedy pozwalał sobie spuścić się ze smyczy trochę a wampirki lubiły bardzo pić krew. Nie mógł się od tego oderwać podobnie jak one od szyi i krwi. Nie to, że od razu je kochał, nie przepadał za krwiopijcami, zimne skurwiele z trumny ~ I słusznie, nie chciałbym się poniżyć ~ Dodał w przerwie, gdy zaczerpywał świeżego powietrza i szykował się do drugiej serii pocałunków, skierowanych na jej szyję. Jego dłoń, którą dziewczyna zrzuciła na talię nic już nie robił oprócz zaciśnięcia jej w tamtym miejscu, tak jakby nie chciał pozwolić jej oderwać się od niego lub zmienić pozycji na mniej "odpowiednią" do tej sytuacji. Zbliżenie jej ciała do jego doprowadziło, że zaczął grzać mocniej jej ciało swoim ciepłem. Był gorącym chłopakiem, zwłaszcza dzięki wpływowi alkoholu, rozgrzewał się do czerwoności ~ Pozycja godna kopulacji ~ Nie mógł się oprzeć i poruszył ten temat żartobliwym wtrąceniem. Zastanawiało się jaki dziewczyna ma stosunek do tego w jakiej pozycji się znajdywali. Robiła to specjalnie? Bo jeżeli tak to była geniuszem seksualnego zła, przecież była świadoma tego, że dalsze poruszane tylną partycją jej nieziemskiego, elfiego ciała, mogło doprowadzić do pobudzenia. Wtedy miałaby go już w szachu. Bestialska strategia, lecz genialna. Właściwie czemu ja tak bardzo wybiegam w przyszłość? To chyba moja przypadłość. Narrator zdradza swojego podopiecznego. Co się dzieje z tym światem! Monster nie przerywał subtelnych pocałunków, nawet delikatnie muskał jej skórę jego ząbkami, nie drażnił jej, ale po prostu chciał dać jej poczucie, że nadal jest "twardy".
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Pią Sie 16, 2013 9:56 pm

Czy Penelopa była zła? Każdy był zły – ona wyjątkowo. Nie chodziło o jakieś większe przewinienia poza kilkoma nieudanym eksperymentami. Ona uwielbiała ludzi męczyć. Męczyć, męczyć i jeszcze raz męczyć, dopóty nie wyciągnie od nich wszystkiego co chciała i jeszcze wszystkiego co mogli jej dać. Dlatego tak niewinnie i prowokująco zarazem otarła się o niego pośladkami, a jego dłoń ułożyła na swojej talii. Z tego samego powodu tak chętnie przystawała na pieszczenie jej szyi. Oczywiście równocześnie mogła czerpać z tego przyjemność, a to działało tylko i wyłącznie na jej korzyść. Mogła się nim bawić, dręczyć go, wysyłać złudne bodźce, a gdy dotrze na swój skraj podniecenia, gdy już nie będzie mógł się powstrzymać... Zmyje się czym prędzej kołysząc biodrami i znów odkrywając filuternie swoje ramiona. W momencie gdy przyzwyczaiła się do traktowania jako obiekt pożądania korzystała z tego, aby zwodzić. Rzecz biorąc nie potrafiła pieprzyć się bez uczucia – choć burdel był wyjątkiem, acz takowe zwykły potwierdzać reguły – więc i jej „ofiary” pozostawały niezaspokojone. Paraliż okazywał się nad wyraz przydatny. Krótki kontakt wzrokowy i już miała czas, aby się zwinąć nim będzie za późno. Zdarzyło jej się co prawda oberwać z powodu swoich igraszek, ale nie narzekała. Złamany nos czy kilka siniaków nie było jej straszne. Odrobina witamin i goiły się nieprzyzwoicie szybko. A satysfakcja pozostawała. Bo czyż nie słodkie zwodzić za nos mężczyznę, bądź kobietę, przekonanego o tym, że to on podbijał przedstawicielki płci pięknej? Tacy zwykli traktować panie jak zwykłe trofea, ich niedoczekanie. Łowca zmieniał się w ofiarę. Lubiła przechodzić przez ulicę rozpoznając te twarze, które jakiś czas wcześniej widziała całkiem, zupełnie całkiem rumiane. To było tak charakterystyczne dla kobiet, to zwodzenie. Z tym, że w odróżnieniu od reszty, a przynajmniej lwiej części, panien ona nie dała się złapać w zastawiane przez siebie pułapki. Zresztą, o jej zainteresowanie było na tyle trudno, że była prawie że w pełni bezpieczna. Nie wspominając o jej czasie – znajomi po fachu raczej nie garnęli się do flirtów. Raz, dobrze znali jej usposobienie, aż za dobrze. Dwa, takie występki pogarszały atmosferę w pracy, a po co to komu? Lepiej było pracować ze znajomymi, a nie szukać na siłę problemu tam, gdzie mogło go nie być. Ona od początku podchodziła do tego z takim nastawieniem i kochanków z Sorciere unikała jak ognia.
W momencie, gdy tak posłusznie ulegał jej ruchom i nawet sam proponował oddanie już się poniżył. Ale żal byłoby wyprowadzić go z tej błogiej nieświadomości, czyż nie? Głuptasie, nie mogłaby się od tego powstrzymać! I rzeczywiście nie mogła. - A już tego nie zrobiłeś? – zapytała z nutką sarkazmu w tonie. Kąśliwe uwagi nie przeszkadzały jej w delektowaniu się pocałunkami. Jęknęła z niezadowoleniem czując jak podgryza jej skórę. Jęk ten jednak był przeciągły, jakby jej się to podobało. No cóż, widocznie nie mogła się zdecydować. Niby jej się nie podoba, ale podoba zarazem. Chyba od delektowania tym bodźcem odwodziły ją tylko wspomnienia związane z krwiopijcami. Wbiła delikatnie paznokcie w jego kark wzmacniając swój napór. Rozpływała się, acz cały czas dbała, aby nie stracić czujności. Kto go wie co zrobi zaraz. Mógł być nieobliczalny, pozostawał osobą obcą. - Tylko ubrania przeszkadzają, czyż nie? – wymruczała w przerwie od pojękiwania. Przyjemność nie była aż tak mocna, aby rzeczywiście miała powód do jęczenia, ale uwielbiała się z tym uzewnętrzniać. Był to dobry bodziec pobudzający partnera. Dołączyła do swoich słów kolejny czyn. Subtelnie otarła się pośladkami o jego krocze. Niechaj wie co właśnie miał przy sobie. Musiała mu przecież okazać zainteresowanie, aby potem z należytym chamstwem go zostawić. Im szybciej go pobudzi tym szybciej się stąd zabierze. Co prawda musieli pozostać w kontakcie, skoro rozważał CAM – a wizja kolejnych testów i eksperymentów podniecała ją niezmiernie – ale nie przeszkadzało to jej w tym, aby przy pierwszym spotkaniu zostawić go z tym potwornym poczuciem niezaspokojenia. Nawiasem mówiąc, głód cichutko już jej coś napomykał o tym, że mogłaby zjeść pizze. Tak, tak. To dzisiaj będzie jej trofeum po spotkaniu z nim. Idealna opcja. Łatwo i smakowicie napełni swój lekko odkryty przez zmarszczony materiał mokrej koszulki klejącej się do jej jedwabistej skóry brzuszek.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Pią Sie 16, 2013 10:56 pm

Jeżeli planowała jakieś dziwne zagrywki wobec niego to on zapewne dawno to przemyślał. Wiedział, że wszystko może się skończyć dość poniżająco dla niego, ale nie opierał się temu, jego godność dawno zanikła wraz z bestialskimi czynami związanymi z jego naturą. Poniżenie się przed Penelopą byłoby niezbyt przyjemnym uczuciem, ale jeżeli tego chciała to nie miał nic do gadania. Załatwienie zgody na wczepienie CAMu kolejnemu żołnierzowi Gwardii chyba nie byłoby problemem, zwłaszcza że zasiliłby nieznacznie siłę militarną jednostki a to by mu się chwaliło. Jednak na drodze stała ona. Elfka o różowych włosach i oczach, ponętnych kształtach na skalę nieziemskiego bóstwa. Jej ciało kusiło, wzywało go, zmuszało do lubieżnych czynów. Gdyby nie to, że miała mu podarować CAMa to by dawno rzucił się na nią z nieczystymi, zboczonymi, seksualnymi zamiarami. Dostałby wpierdol zapewne, ale czułby się dumny z siebie, że wypełnił swoją męską powinność. Penelopa kusiła go tymi swoimi intymnymi drganiami dolnych partii, nawet coś poczuł, jakby impuls który nakazał mu przysunąć się bardziej żeby mieć bliższy kontakt jego krocza z jej tyłeczkiem, w którego z chęcią by się wbił swoimi pazurami. Czy go podnieciła? Na pewno nie w stu procentach. Raczej takie intymne dotykanie, które było połowicznie bierną czynnością nie potrafiło go podniecić. Wina delikatnego "powstania" w gaciach leżała po stronie jego zbereźnych myśli i fantazji, które mimowolnie napływały mu do głowy przez jego psychiczne kalectwo, a raczej chaos oraz w głównej mierze po prostu przez alkohol. Tak, to była sprawka alkoholu, zdradziecki trunek żeglarzy i piratów, czasami zawodził się na nim, choć pomagał mu w wielu sytuacjach. Na przykład teraz dzięki niemu nie miał oporów co do poniżającego zachowania. Natomiast czy aby na pewno było poniżające? Dawał jej do zrozumienia iż jest ładna, atrakcyjna, seksowna, pociągająca i nie wymagał dużo starań jeżeli był w stanie nietrzeźwości. Nie był wybredny, a Penelopa okazała się być wisienkom na wielkim torcie smakującym jak rzeczywistość wymieszana z fantazją ~ Nie kuś mnie Penelope, ubrań łatwiej się pozbyć niż oporów do wykonania pierwszego kroku ~ Gdyby chciał dawno pozbyłby się swoich ubrań i to dosłownie w parę sekund, nie miał ich dużo na sobie, choć co wtedy mogłaby powiedzieć dziewczyna, która wyraźnie była skąpo ubrana. Pocałunki stały się spokojniejsze, można powiedzieć że bardziej rytmiczne i dokładne, tak jakby słyszał muzykę, która nakazywała mu tańczyć dla niej jak zagra. Metaforycznie oczywiście. Nie mógł się oprzeć, zapewne dostanie klapsa, ale musiał. Dłoń z talii powędrowała na jej tyłeczek gdzie złapał jej pośladka i ścisnął go na tyle mocno żeby nie poczuła tego zbyt mocno. Gdy już zadowolił się tym niewielkim podbojem, jego dłoń powróciła na talie i tam na razie spoczęła. Nie będzie pochopny ~ Zaczynam głodnieć od tego, może rzeczywiście zamówimy pizze? A raczej przemieścimy się w ustronniejsze miejsce, to wtedy będę mógł Cię... Otwarciej popieścić ~ Luźna propozycja, która nawet nie została poważnie rozpatrzona przez niego. Byłoby miło gdyby przystała na nią, ale wiedział że świat nie jest taki kolorowy, nie może być, bo by zaczął uważać że ma zbyt dużo szczęścia albo ktoś majstruje przy jego życiu i nakręca je jak zegarek u zegarmistrza. Zadowolony z siebie nie przerywał pocałunków, nawet przeniósł się nimi na jej ramiona, z których odsunął nieznacznie materiał jej specyficznego ubrania. Czyżby starał się ją uwieść? Możliwe i to bardzo, przecież by się tak nie zachowywał. Stworzyli dziwną relację między sobą, teraz muszą wypić do piwo i rozkoszować się nim, dopóki nie skończą im się dolewki, a wychodziło na to, że mieli jeszcze dużo zapasów.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Pią Sie 16, 2013 11:57 pm

Prychnęła oschle. Nie będzie się godziła na takie traktowanie, nie ma mowy! Ona bardzo lubiła swoje ciuchy. Szczególnie podwiązki. Miała do nich piekielną słabość. Wydawały jej się nieodzownym elementem dobrego stroju. Poza nimi uwielbiała też swoje tribalne tatuaże, które przypominały o jej pochodzeniu. Nie było ich wiele i były skrywane przez ubrania, ale ona dobrze wiedziała o ich istnieniu i niekiedy nawet dobierała nieco bardziej skąpe odzienie, aby ukazać je światłu dziennemu. Do tego glany i kilka pieszczoch i była w kobiecym niebie, o. Nie miała nawet nic przeciwko okularom. Uporczywie wmawiała sobie, że dodają jej uroku, a to dawało radę. Nie była świadoma prawdy, bo kiepsko było u niej z kanonicznym gustem. Preferowała zarośniętych, pozabliźnianych mężczyzn i kobiety o idealnej sylwetce i mocnych włosach na miarę lwiej grzywy. Nijak do tych delikatnych, niby męskich modeli i drobnych kobiet to się miało, toteż trudno jej samej było oceniać własną urodę. Z innymi było łatwiej. Na przykład taki Monster był w jej mniemaniu przystojny. A ta sąsiadka z klatki wyglądała jak zasuszona raszpla w sosie winegret. Ugh, każdego poranka gdy ją spotykała w windzie miała lodowaty prysznic. Nie wiedziała czego reliktem było, ale jej bojowe nastawienie świadczyło na pochodzenie od jakiegoś pradawnego wojaka bez litości. Z tym, że ona była najzwyklejszym cyborgiem. Przerażała ją ta łapa połączona z obwisłą, ziemistą skórą, ugh. Mniejsza, nie będzie sobie zaprzątać myśli takim widokiem, skoro za plecami miała całkiem przyjemne dla oczu ciało.
Syknęła czując jego dłoń na pośladku. Nie sprawił jej bólu, był to bardziej zdziwiony chomik, którego ktoś pacnął gazetą znienacka. Jego dłoń jednak znów pokonała drogę przez jej pośladki i talię ostatecznie znów na niej spoczywając, toteż nawet przymknęła oko na karcenie samej jego dłoni... Dłoni. Jej dłoń, która dotychczas zaciskała się na jego szyi puściła go i została zabrana na jego krocze, które ścisnęła lekko, aby potem dłonią przejechać na jego pośladki i wbić z całą swoją siłą w nie paznokcie. Bodziec ograniczał materiał spodni, ale na pewno mógł to poczuć, po prostu z mniejszą intensywnością. - Przyjemnie ci? – spytała z wyrzutem godnym małej dziewczynki. Zabrała dłoń do siebie i ułożyła na jego dłoni, tak jakby upewniała się, że zostanie na jej pasie. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że wcale nie robiła mu na złość. Choć, kto wie, może wybitnie nie lubił, gdy kobiety przejmowały niektóre męskie zachowania. Wtedy jej pierwotny plan zostałby spełniony. Zakładając, że tak było... w innym wypadku mogła być to dla niego tylko zachęta. Z taką myślą zrzuciła jego dłoń z talii i wstała dość gwałtownie bez większego trudu. Kopnęła go w biodro, acz nie za bardzo, był to raczej niemy, fizyczny nakaz, aby przewrócił się na plecy. Gdy tak zrobił kucnęła tuż nad jego kroczem i chwyciła go za fraki unosząc nieznacznie. - Co ty mi właściwie proponujesz? – spytała niby zupełnie spokojnie. Po niej jednak można było się wszystkiego spodziewać. Osunęła się na nogach tak, że ostatecznie usiadła na jego kroczu. Odsłoniętym skrawkiem podbrzusza mógł poczuć zwilżony rosą materiał jeansów. Choć kto ją tam wiedział, może to nie tylko rosa. Gdyby chciał jej się gdzieś wybrać, to mógłby mieć drobny problem. Dla niego zapewne siedemdziesiąt kilogramów nie stanowiło przeszkody, ale to była żywa, wojowniczo nastawiona masa. Jej malinowe usta pozostawały rozchylone, jakby chciała coś powiedzieć, ale posłusznie czekała na jego odpowiedź. Zapewne proponował jej przeniesienie się poza łono matki natury. Jej to nie było na rękę. W końcu kontrolowała florę, mogłaby coś zdziałać. W mieście? Pozostawał jej paraliż i kontrola nad ogniem, które i tak okazywały się niczym, gdy nie spoglądało jej się w oczy, nie paliło i po prostu wykręciło jej ręce. Za nic nie poszłaby na teren, w którym to on króluje... choć... pizza kusiła ją. Nawet brzuch cicho zawarkotał jak na złość powagi sytuacji. Na jej twarz wpełzł szarmancki uśmiech, a ona sama puściła jego koszulkę ugładzając materiał. - Nie zrozum mnie źle. Takie słowa nie brzmią za dobrze. – jej dłoń wpełzła niczym podstępny wąż na jego ramiona, a potem szyję, którą przelotnie, ale z należytym namaszczeniem musnęła opuszkami palców. Potem zjechała niżej, aż do jego sutka, którego podrażnił chłód jej ręki. Zwilżyła usta sprawnym językiem. Była głodna. Tylko pozostawało jej jedno pytanie... Głośniejsze było pożądanie jedzenia czy głód seksualny?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Sob Sie 17, 2013 1:09 am

Monster natomiast lubił atrakcyjne kobiety o urodzie, która go przyciągała. Nie był zbyt wybredny, cieszył się z tego co dostawał od losu, ale czasami marzył sobie o pięknych kobietach. Uwielbiał długowłose piękności, niższe od niego choć z wyższymi też nie miał problemu. Lubił jak miał za co chwycić, kochał uczucie towarzyszące macaniu krągłości, ale też nie miał nic przeciwko brakowi owych walorów fizycznych. Sam przecież nie był idealny. Szkaradny mięśniak z przerażającym spojrzeniem.Kto by takiego pokochał? Kalectwo psychiczne, niekontrolowane wybuchy emocjonalne na tle psychicznego upośledzenia związanego z jego traumatycznym dzieciństwem w obozie niewolników, gdzieś na pustyni w Sierra Leone ~ Przyjemnie mi, ale to chyba wiadome, nie narzekam ~ Łapczywy dotyk dziewczyny na jego przyrodzeniu oraz na pośladku mu się podobał, ale wiedział że miała w tym na celu udowodnienie mu czegoś, nie wiedział dokładnie czego, ale był pewny że to nie było zwyczajne macu-macu od niechcenia. I tak było fajne, zwłaszcza że się tego nie spodziewał. Natomiast tego co stało się dalej jeszcze bardziej się nie spodziewał. Dziewczyna usadowiła się na nim w dość zwyczajny sposób, choć kopniaka poczuł, nie miała zbyt dużo siły albo po prostu się nie postarała. Posłuszny z niego piesek, w trymiga się obrócił żeby dziewczyna mogła klapnąć sobie na nim i wnerwiać go kolejną seksualną pozycją, którą uwielbiał. Skąd ona wiedziała co lubił? Chyba po prostu wiedziała i już lub nawet o tym nie myślała. Obstawiał te drugie ~ Nic Ci nie proponuję, jedynie daję sygnały, że mam ochotę coś zjeść, ale nie mam ochoty też zakończyć naszych wygibasów... Wiesz, nie wiem czy będziemy mieli potem okazję jeżeli mam wyrzec się wielu rzeczy na rzecz CAMu ~ To chyba było już przesądzone. Był głodny, ale jego pożądanie wzięło nad nim górę. Uśmiechnął się złowieszczo, lecz jednoznacznie. Dotyk dziewczyny naprawdę był przyjemny, nawet nie wiedziała jak bardzo pobudzała jego każdą komórkę, na której złożyła swój delikatny, jedwabisty dotyk. Jego dłonie ułożył na jej biodrach, ścisnął ją tam tym razem pewnie i mocno, nie zrobił jej krzywdy, po prostu chwycił mocniej niż powinien. Dawał jej do zrozumienia co chce. Jeżeli dziewczyna przychylnie rozważy jego propozycję to zapewne dowie się o nim więcej, bo zbliżą się do siebie. Przecież nie będę pierdolić się dla hajsu. Po prostu oboje skorzystają, wyżyją się, poznają się bardziej a on jej pozwoli grzebać później jej w jego ciele, kroić go i takie tam. Nie wiedział co dokładnie lubi, ale zapewne nie będzie miał z tym problemu, dostosuje się, zwłaszcza że dziewczyna ciągle miała kartę przetargową w postaci możliwości włożenia w niego CAMa ~ Jeżeli mam dać swoje ciało pod twój skalp i pozwolić Ci robić z nim co chcesz, chciałbym troszkę poczuć w zamian twojego ciałka, zwłaszcza że już "powstałem" i jestem gotowy do pracy ~ Tak, nie wiedział czy dziewczyna poczuła narastającego członka w bokserkach, który walił o ścianę materiału spodni żeby uwolnić się z tych więzów i ponownie skosztować ciała kobiety. W przenośni oczywiście. Podniecił się chłopak i może troszkę teraz bredził, ale chyba łatwo zrozumieć co chciał i potrzebował ~ Słowa to tylko słowa. Mają moc, ale wciąż wole czyny, ruchy i wybuchy, wtedy na serio czuję, że żyje. Przy okazji wzmocni mi się apetyt i napełnię swój brzuszek przepysznymi kaloriami ~ Rzeczywiście to był dobry plan. Zmęczy się trochę i potem będzie lepiej mu się pałaszowało jedzenie. Nie miał zbyt wielu argumentów lub ofert, które mógł jej złożyć. Nadal miał opory co do opowiadania o sobie, jednak jeżeli dziewczyna tego by zachciała to zapewne przez sytuację, w której się znalazł, musiałby jej wszystko wyśpiewać, nawet jeżeli brzydko śpiewa.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Sob Sie 17, 2013 1:45 am

Każda Potwora znajdzie swojego amatora. O ironio, ciekawie mu ten przydomek dobrali. Co prawda nie życzyła mu męskiego partnera, bo sama nie przepadała za gejami, aczkolwiek czego on tam sobie chciał niech ma. Wszyscy chcą kochać i w ogóle, no miejmy litość. Kobiety miały taką słabość do brutali mających w głębokim poważaniu ich honor i poczucie własnej wartości, że miał niemal stuprocentową pewność na znalezienie zapatrzonej w niego kochanki. No i przecież też kochały niegrzecznych chłopców, czyż nie? Gdyby nieco bardziej afiszował się ze swoim usposobieniem przy tym zanadto nie zwracając uwagi władz na pewno nie mógłby odgonić się od chętnych kochanek. Miał te swoje kurwiki w oczach no i urok psychopaty. Był postawny... W czymże on miał problem? Zapewne gdyby nie jej żelazne zasady już dawno oddałaby się słodkiej niewinności flirtu. Uniosła brwi wysłuchując jego słów. Igrał z ogniem. Lekko drgnęła czując jego pobudzone, stwardniałe przyrodzenie przez materiał spodni. Nie mogła się jednak odsunąć. Jego dłonie stanowczo złapały jej biodra utrzymując ją na miejscu. Niezadowolenie wbiła paznokcie w jego skórę, acz nie włożyła w to siły. Dopóty nie robił nic więcej nie był szkodliwy. Co najwyżej odczuwała dyskomfort... z tytułu podniecenia. Wypuściła ciężko powietrze drżąc przy tym. Nie wiedziała czy to ze złości, czy rzeczywiście pożądanie powoli dawało jej się we znaki. W ciszy wysłuchiwała jego słów. W pewnym momencie pochyliła się nad nim starając się nawet lekko unieść biodra, ale stalowy uścisk jego rąk jej to uniemożliwiał, toteż wciąż siedziała na jego biodrach dociskana do przyrodzenia. Kaskady różowych pukli otoczyły jego twarz tworząc ściany odgradzające ich lica od reszty twarzy. Pochyliła się nad nim jeszcze mocniej, a jej chłodny oddech muskał jego wargi. Już niemal ich usta połączyły się w pocałunku... - Gerard. – jęknęła cichutko mrużąc oczy.
Czar prysł. Wyprostowała się patrząc na niego z góry, lekko jednak się garbiła, coby jej biust widoku nie przysłonił. Wymierzyła celnego policzka z całej siły. „Plask” - tyle było słychać. Może i zbyt silna nie była, ale wystarczyło to, aby zostawić na jego policzku zaczerwieniony ślad, a na jej dłoni drobne kropeczki po odbitym zaroście. W jej oczach wrzała złość. Mogła zrozumieć wiele. Nie rozumiała jednak jakim prawem pozwalał sobie jej oferować seks za to, że jaśnie pan pozwoli jej wszczepić CAM, który tylko i wyłącznie umocni go, a jej poza odrobiną danych nie da nic. Jeśli myślał, że chętnych nie było wiele, to się grubo mylił. Seks i jedzenie, że da jej się pokroić ku własnej ucieszy, a phi. Aż jej się dłonie zaczęły trząść z nerwów. Nie mówiła nic. Patrzyła na niego z wyrzutem. Gdyby jeszcze postarał się to jakoś subtelnie, wprawnie ubrać w słowa to by jeszcze łaskawie zgodziła się z nim jeść. W tym momencie jednak postawił się na miejscu wielkiego pana i władcy, któremu wszystko się należało. A przynajmniej w ten sposób brzmiał. Nie było chyba lepszego sposobu, aby ją rozwścieczyć. I owszem, kusiła go niemiłosiernie, ale nie oczekiwała takiego... finału? Nie, to nie był finał. - Odpowiadają ci takie czyny? – syknęła lodowato. Przygryzała dolną wargę starając się uspokoić. Wygięła się w łuk odchylając głowę. Ułożyła palce na swoim skroniach rozmasowując je. Spokój, tylko spokój ją uratuje. Przygarbiła się opierając dłonie po bokach jego głowy. Tym razem wpiła się w jego usta brutalnie przygryzając dolną wargę dopóty nie poczuła w ustach jego krwi. Odsunęła się mając rozchylone usta. Przezroczysto-czerwony most śliny łączył ich wargi z tym, że jego już mocno poznaczona była szkarłatem. W pierwszym momencie nie wiedziała czemu to zrobiła. Dopiero w drugim zrozumiała czując nieprzyjemny ból w mięśniach. Ten, który zawsze towarzyszył jej, gdy musiała się wyżyć. Jego wargi były optymalnym rozwiązaniem. Pochylała się tak nad nim oddychając stosunkowo ciężko ze względu na złość, a różowe pasma smagały jego klatkę piersiową, ramiona, szyję i momentami, gdy wiatr złośliwie zawiał, podbródek.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Sob Sie 17, 2013 4:14 am

Z pewnością i on sobie nie życzył męskiego partnera. Homoseksualizm to jednak nie był czymś za czymś przepadał, tolerować to, źle, nie tolerował tego, bo mu to przeszkadzało jeżeli akty owej seksualności odbywały się w jego otoczeniu. Nie lubił tego, nie chciał nawet o tym myśleć, wolał skupić się na tym co miał na sobie, czyli aktualnie na kobiecie, która chyba powoli zaczynała się denerwować. Na początku myślał, że złapała haczyk, nie odzywał się, bo miał nadzieję że zrobi dziewczyna pierwszy krok. I zrobiła. Tylko źle zrobiła. Sprowokowała bestie. Nic na początku nie zrobił, pozwolił jej ugryź go do krwi. Jednak gdy zobaczył szkarłatny płyn wylewający się z rany na ustach coś w nim pękło, zaczął się śmiać, a śmiech zaczął się przeobrażać w obłędny śmiech, który wydostawał się z jego płuc na przemian z ciężkimi oddechami, spowodowanymi rozgrzaniem i pobudzeniem ~ Przesadziłaś ~ Uspokoił się nagle, wbijając w nią mordercze spojrzenie. Mogła poczuć bijący od jego spojrzenia chłód, który wskazywał na to, że coś w nim pękło, coś się zmieniło. Dłonie, które zaciskał na jej biodrach, bardziej zacisnął. Po chwili znalazła się ona plecami na ziemi a on wisiał nad nią. Swoje cielsko umieścił między jej nogami i tak sobie spoczywali w tej pozycji przez chwilę. Wpatrywał się w nią i nawet pozwolił żeby krew wylewająca się z rany na wardze opadała na jej twarz, brudząc ją nieznacznie ~Pamiętam, że udzieliłem Ci zgody na skalpowanie mnie jeżeli będzie chodziło o CAMa... Takie z dupy ranienie mnie, upuszczanie mi krwi i pobudzanie moich pierwotnych, uśpionych instynktów może źle się skończyć... Zawsze źle się to kończy, dopóki nie jestem "skrępowany" fizycznie ~ Jeszcze się kontrolował, ale to była wina tego, że naprawdę pragnął mocy, którą mogła mu dziewczyna podarować. Jeżeli chciała go zbudzić całkowicie, przebudzić uśpioną specjalnie bestie, musiała się bardziej postarać. Miał jedynie nadzieję, że będzie w stanie się powstrzymać zanim zrobi jej krzywdę, a raczej zmusi ją do obrony przed nim. Był przecież dość dorodnym facetem, dziewczyna miała moce, ale wciąż był w stanie wbić jej nóż pod żebra, który chował za paskiem spodni ~ Jeżeli myślałaś iż jestem szarym żołnierzykiem Gwardii, który ma jedynie odchyły społeczne to się grubo pomyliłaś... Nie traktuj mnie jak zwykłego człowieczka, ja też swoje przeżyłem i nie pozwolę się traktować jak zabawkę... Parę lat stażu jako marionetka mam za sobą. Dopóki gwarantujesz mi zdobycie mocy przez CAMa nie stracę nad sobą panowania, mógłbym zniechęcić Cię przez moje prawdziwe JA ~ W rzeczywistości to nie miał nic przeciwko temu żeby pokazać dziewczynie kim naprawdę jest, zwłaszcza że sama nie była święta, więc z łatwością mogłaby go zrozumieć a nawet zaakceptować. Miał takie wrażenie, a wrażenia bywają złudne. Ich biznes polegał na tym, że może mu wczepić czip jeżeli uzyska zgodę od Sorciere. Uzyska zgodę a raczej się postara. Jednak wciąż pozostawała kwestia zapłaty dla niej, czego chciała jeżeli nie darmowego seksu, który doprowadziłby ją na granice orgastycznych wrażeń? Coś musiało być co mógł jej zaoferować. Przestał brudzić ją krwią, nie będą bawili się w krwawe jasełka. Zaczął oblizywać wargę z krwi i starając się zatamować krwawienie, zwilżając ranę lepką śliną, wymieszaną z hemoglobiną. Zapewne nie uda mu się to, ale ważne że nie będzie rozdawał swojego DNA na prawo i lewo. Ktoś jeszcze skorzysta z tych szczątkowych śladów organicznych i wykorzysta to do złych celów ~ Nie jestem bogaty, nie mam zbyt dużo, więc zaoferować Ci materialne zyski za twoje usługi nie będę w stanie. Mogę jedynie podarować Ci samego siebie, a jedyne co mi przyszło do głowy na ten moment był właśnie seks, jeżeli Cię uraziłem to sorry, taki już jestem. Jeżeli nie interesuje Cię zwykły, szary żołnierzyk na urlopie to może zmienisz zdanie gdy opowiem Ci historię swojego życia ~ Czy aby na pewno chciał jej mówić o sobie? Mógłby ją zanudzić, zwłaszcza że zapewne zna ciekawsze historie, bardziej okrutne i brutalne, makabryczne i rozczulające. Jego historia różniła się od innych, sam czasami się gubił w niej, ponieważ wiele wątków z jego przeszłości nigdy nie zostały wyjaśnione. Wszystko było winą jednego człowieka lub nieczłowieka, Hannibala który zapewne teraz gdzieś zbija bąki i bawi się z innymi dzieciaczkami, maltretując je w swoich niewolniczych obozach pracy. Czasami zastanawiał się co by było gdyby nie ten wypadek w obozie, gdzie stworzyło się zamieszanie, dzięki któremu mógł uciec? Gdzie by teraz skończył? Dalej były niewolnikiem Hannibala czy może leżałby dawno w grobie? Tyle miał pytań, a nigdzie nie mógł znaleźć odpowiedzi. Właściwie to nawet inną częścią siebie nie chciał znać odpowiedzi na wszystkiego jego pytania, które nagromadziły się w piękny zestaw niewiadomych. Mógłby wtedy wpaść w depresję lub w stan podobny do depresji, zmieniłby się wtedy a tego nie chciał. Nauczył się żyć z swoim kalectwem, przystosował się i zaakceptował swój chaos. Po wielu latach wreszcie wiódł normalne życie, może nie zwyczajne życie, ale takie które mu odpowiadało. Dlaczego miałby to zmieniać? Czemu właściwie tak bardzo chciał tych mocy? Może czuł się zagrożony przez ostatnie wydarzenia? Zapewne tak. Na pewno jednak istniało drugie dno w tym wszystkim. Tylko on wiedział o co chodziło tak naprawdę w tym wszystkim.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Sob Sie 17, 2013 7:00 pm

Przewrócona na plecy stęknęła jak to bywało, kiedy ktoś uderzeniem przerywał swój oddech. Odchyliła twarz w bok czując krople krwi. Nie wydawała się nim specjalnie zainteresowana. O ironio, czyż nie? Zebrała krew palcami rozmazując ją na opuszkach i oceniając konsystencję. Rozrzedzona, jak to po spożyciu alkoholu zwykło bywać. Sięgnęła po kitel i wytarła w niego czerwony płyn. Przełknęła ślinę, w której pozostały jego resztki. Dopiero po tym systemie czynności „zaszczyciła” go spojrzeniem, a i tak przelotnym. Czuła przeszywający ból w plecach. W momencie, gdy ją powalił była całą spięta, ot słodkie efekty. Z jękiem uniosła się na łokciach. Ściągnęła z nosa okulary, wsunęła za dekolt i odkryła szyję odchylając się. Po wielu godzinach przesiedzianych na krześle jej kręgosłup był stosunkowo delikatny. Mocno wypuściła powietrze z płuc zupełnie jakby chciała wraz z nim wypuścić ten promienisty ból. Po chwili i tak znów opuściła się do pozycji leżącej. Niby powoli i ostrożnie, a i tak stęknęła. Wplotła palce w trawę i zacisnęła zęby. Największa fala bólu minęła. Teraz pozostawała jej tylko kwestia zniesienia tych mniejszych. Zamknęła oczy, zamrugała kilka razy i w końcu skupiła spojrzenie na nim. Jego wzrok nie zrobił na niej najmniejszego wrażenia. Był rutyną. Mało rodzin osób, które miały wszczepiany CAM czy inne eksperymentalne ustrojstwo, a nie przeżyły tak na nią patrzyło? Niemal wszystkie, cała reszta nie patrzyła wcale. Wygięła się w łuk chcąc się od niego odsunąć, ale zamiast zrobić coś więcej znów jęknęła. Musiała chwilę zaczekać nim ruszy swoje szanowne jestestwo. Teoretycznie mogła zacisnąć zęby i się jednak ruszyć, ale wolała nie ryzykować kolejnym powaleniem.
Jego opowieści o samym sobie puściła mimo uszu. Nawet się zanadto z tym nie kryła wbijając w niego znudzone spojrzenie. A może po prostu była zmęczona kilkoma falami bólu? Nie, przy jej usposobieniu pierwsze było bardziej prawdopodobne. Mężczyzna czuł się wyjątkowy. Bawiło ją to. Daingean zamieszkiwały takie patologie, że mu się pewnie nawet nie śniło co można z ludźmi zrobić, aby zadowolić swoje psychopatyczne „ja”. Widząc jego poczynania z wargą z lekkim wysiłkiem uniosła się do pozycji siedzącej, a jej piersi niemalże stykały się z jego klatką piersiową. Pochwyciła kitel i brzegiem rękawa dokładnie starła krew z jego wargi, a potem kolejnym czystym skrawkiem zatamowała drobny krwotok, który przez zawarty w krwi alkohol mógł być odrobinę upierdliwy. Od materiału nie było czuć żadnego zapachu poza ledwo wyczuwalną wonią rosy, która przesiąknęła dalsze fragmenty. Rękawy akurat były suche, toteż krew bez problemu się wchłonie. W porównaniu do siarczystego policzka, a nawet wodzenia opuszkami palców po jego ciele teraz i tak była jeszcze delikatniejsza. Nie chciała niepotrzebnie podrażniać jego nerwów bardziej, niż już podrażnione były. - Kochanie, kochany, kochanieńki. Naprawdę wcale nie interesuje mnie twoje życie. Zachowaj je dla siebie, to zawsze bezpieczniejsze. – powiedziała siląc się na spokojny ton, którego subtelność mącił jedynie rzężący oddech. Odsunęła na chwilę skrawek dawniej białego materiału patrząc na ranę. Krwawienie lekko ustało, ale krew nadal sączyła się z rany. I znów przyłożyła czysty skrawek, który za chwilę i tak będzie czerwony. - Ślicznotko, dopóty nie jestem tak zdesperowana, aby za seks płacić, to stosunki zostawiam do okazywania uczuć. – skomentowała. Może i miała chuć niepoprawnie dużą w stosunku do normalnej kobiety, ale potrafiła nad sobą panować. I znów powtórka ze zdarzenia. Odsunąć materiał, przekręcić i znów zatamować. Z niezmienną delikatnością. Dopiero, gdy znów chciała poprawić materiał rana przestała krwawić. Cały czas jego wargi pozostawały zaczerwienione, ale już nie krwawiły. Delikatnie musnęła wargami ślad po jej ugryzieniu jak matka całuje skaleczone kolano swojego dziecka. - Za zapłatę wystarczy mi obserwacja i to, że będziesz o siebie dbał. Nic więcej od ciebie nie chcę. – rzuciła sucho zakładając kitel na ramiona. Teraz, kiedy nie przylegała do niego tak mocno była zmarznięta. Ból stopniowo malał, a jej oddech wyrównywał się. Mentalnie była już spokojna, pozostawało jej ciało. To była już tylko kwestia czasu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Sob Sie 17, 2013 7:53 pm

Jakoś zadanie jej bólu nie przeszkadzało mu, sama do tego doprowadziła, sprowokowała go. Skrzywił się nieznacznie, gdy dziewczyna starała zgrywać z siebie opiekuńczą mamuśkę, która dba o jego rany. Właściwie to pomogła mu tym prowizorycznym oczyszczeniem rany, nie przestała krwawić, ale udało się jej to oczyścić i delikatnie zatamować krwawienie, które sam powstrzymywał zamykając usta i próbując cały czas nawilżać ranę swoją śliną. Trochę się pomieszało. Właściwie jak doszło do takiego scenariusza? Przyszedł sobie odpocząć, najebać się na łonie natury, spotkał Penelope, która zaoferowała mu zdobycie CAMa. Zaczęli rozmawiać o niczym i wszystkim, podnieciła go, poprzytulali się, chciał zaliczyć jakąś bazę, ale mu się nie udało. Skończył z raną na wardze a dziewczyna z boleścią w plecach. Jaki był tego sens? Na pewno był jakiś, ale Monster nie mógł się go doszukać. Oderwał się od dziewczyny i pozwolił jej leżeć na ziemi, sam przysiadł koło niej i wpatrywał się w przestrzeń. Wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów, Regal King Size, został mu jeden, będzie musiał potem podskoczyć do sklepu żeby zakupić nową. Odpalił papierosa, siedząc rozjebany na trawie, mając wyjebane na wszystko. Musiał zebrać myśli, wszystko przemyśleć. Filtr papierosa zamókł przez krople krwi, wypływające z rany. Nie przejmował się tym tylko palił gwałtownie, wciągając i wydmuchując dym z dala od dziewczyny. Pamiętał o niej, że tutaj jest, jakby mógł zapomnieć o kimś takim pięknym. Był głodny, chciał się odświeżyć, siąść i włączyć jakiś film. Musiał odpocząć, zregenerować się trochę.
~ Idziemy coś zjeść? ~ Spytał się nawet nie patrząc na dziewczynę. Skończył palić papierosa, więc zgasił go o podeszwę i gdzieś wyrzucił niedopałek. Tym razem się tym nie przejmował i tak zręcznie pstryknął żeby resztka papierosa nie spowodowała pożaru a co gorsza nie zaśmieciła krajobrazu tego miejsca. Jak będzie się zbierał to zapewne zgarnie peta i wyrzuci go do kosza po drodze, teraz nie widział w tym sensu ~ Trochę się pomieszało, więc wolę dokładnie obgadać to wszystko w zacisznym miejscu, w dodatku z pełnym brzuchem, a nie pustym jak spichlerz w średniowieczu ~ Na nic nie było go już stać, dziewczyna chyba przerastała go osobowością. Musiał się trochę po zastanawiać jak będzie dalej z nią postępował. Gdyby życie było proste jak polowanie, odnalazłby się w nim łatwo. Nawiasem mówiąc za niedługo będzie musiał się wybrać w jakieś dzikie tereny i upolować sobie coś, lubił takie wypady myśliwskie, w nich naprawdę się odnajdywał. Wstał do pionu, wyciągnął się i popatrzył w końcu na dziewczynę. Chyba było jej zimno, więc wyciągnął z torby czarną bluzę z kapturem i okrył nią dziewczynę ~ Przeziębisz się i nie będziesz w stanie mi wczepić CAMu, lepiej uważaj na siebie... Bolą Cię bardzo plecy? ~ Co się stało?! Troszczył się o nią. Bardzo możliwe. Była dla niego cenna na tą chwilę, nie znał innego naukowca, który bez problemu wczepi mu CAMa za darmo, jeżeli pozwoli jej obserwować cały proces a sam zmieni dietę i odrzuci używki. To chyba było zbyt piękne żeby było prawdziwe ~ No chyba, że zamówimy tutaj jedzonko, jakieś kababy i każemy mu przyjść tutaj na nogach albo zostanie rozpierdolony na trawie jeżeli naruszy te łono natury ~ Rzucał propozycję, przy okazji pomysł z dostawcą, którego będzie mógł rozpierdolić był bardzo ciekawy. Wyżyje się zamiast ranić po raz kolejny dziewczynę. Nawet pojawił się na jego twarzy niekontrolowany uśmiech na jego twarzy, który był przepełniony radością związaną z wizją makabrycznej śmierci chłopaczka od pizzy lub kebaba. Nie musiałby nic mówić dziewczynie, pokazałby jej czym dokładnie brudzi swoje ręce. Łatwiej mogłaby go zrozumieć. Wszystko stałoby się wtedy jasne i klarowne. Nie musiałaby słuchać jego smutków a on nie musiałby się męczyć. Dzięki temu ostatecznie by zawarli układ, ponieważ dziewczyna byłaby świadkiem a on sprawcę morderstwa. Wszystko jednak było niepewne, nie wiadomo co dziewczyna będzie chciała robić. Równie dobrze może teraz sobie odejść i sama zjeść na mieście w jakieś ekskluzywnej knajpce. On by nie mógł sobie na to pozwolić, nie był zamożny, zamieszkiwał Stangrad.
~ Za dostawcą i tak nikt nie będzie tęsknił, a dzięki niemu polepszą się nasze relacje. Będę Ci mógł wszystko pokazać, dokładnie ~ Przesadzał? Prawdopodobnie tak, ale i tak już tak bardzo namieszali między nimi, że lepiej brnąć dalej w te całe bagno i zobaczyć na końcu co z tego wyjdzie. Głowa poszła w ruch, kręcił nią na boki i strzykał kośćmi. Obudził się przez dziewczynę, która odrzuciła jego zaloty, będzie musiał się wyżyć inaczej. Natomiast pomysł z dostawcą wydawałby się świetnym rozwiązaniem. Upiekłby dwie pieczenie na jednym ogniu. Nakarmiłby ją i odegrał kolejny morderczy akt w w jego wykonaniu, który chyba nie spodobałby się dziewczynie, ale zapewne by się nim zainteresowała, patrząc na jej zawód i upodobania.  
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Sob Sie 17, 2013 9:47 pm

Nie zwróciła większej uwagi, gdy palił. No może minimalnie zwiększyła tempo spalania, a końcówka papierosa wesoło migotała na różowo, ale musiałby dokonać dokładnych oględzin, w innym wypadku trudno byłoby to dojrzeć. Fuknęła widząc jak wyrzuca niedopałek w trawę. Usiadła po turecku masując swój kark i barki. Sama pleców nie mogła sobie rozmasować, no cóż. Zmierzyła go od stóp do głów wzrokiem. - Mhm, jestem głodna. – jęknęła. Starała się szczelnie opatulić kitlem, ale i tak było jej zimno. Podciągnęła nogi niemal pod brodę i włożyła dłonie między uda starając się w ten sposób ogrzać. Spojrzała na niego nieco podejrzliwie. - Zacisznym miejscu? – spytała unosząc jedną brew. Knajpy zwykle wrzały od gości. Szczególnie, że pewnie osoby pracujące od momentu, gdy jeszcze było ciemno teraz mają przerwy i zapełniają lokale. Osobiście wolała stąd się przenieść. Gdzieś, gdzie będzie jej cieplej. Myślała o domu, ale dopóty nie załatwiła jego kwestii nie mogła od tak odejść. Niby i tak musiał załatwić to chędożone pozwolenie, ale nie pozwoliłaby, aby tą sprawę przejął inny naukowiec. Była jeszcze bardziej zdziwiona, gdy okrył ją bluzą. Poprawiając ją na swoim ramionach musnęła opuszkami palców jego dłonie nim zdążył je zabrać. - Cały czas choruję. Gorączka jest dla mnie rutyną. Długo byłoby tłumaczyć. – a jeszcze bardziej nie chciało jej się tłumaczyć w jaki sposób działa jej odporność. - A, dzięki. – posłała mu delikatny uśmiech. Wstała powoli, aby potem zetrzeć dłońmi rosę ze skóry na udach. Strzepała krople z dłoni, a potem poprawiła podwiązki. Wzdrygnęła się słysząc jego kolejne słowa. Chwyciła w dłonie jego twarz gładząc palcami zaczerwieniony policzek. Spojrzała mu w oczy mieszając aż przesadną słodycz swojego różu z toksyczną zielenią jego tęczówek. - Żadnego zabijania przy mnie. Jasne? – zmarszczyła brwi. Delikatnie zatopiła paznokcie w dołeczkach przy jego uśmiechu. Uroczy miał ten uśmiech, martwił ją jednak powód. Chciał zabić nieszczęsnego dostawcę czegoś tak cudownego jak kebab. Zła istota, no zepsuty do szpiku kości. Coraz bardziej go lubiła.
Puściła go, zrobiła kilka szybkich kroków, odbiła się mocno i po chwili znów siedziała na tej samej gałęzi. Przyciągnęła do siebie torbę, w której poczęła usilnie czegoś szukać. W końcu odnalazła – butelka wody mineralnej. Duszkiem wypiła kilka sporych łyków, otarła mokre wargi, zakręciła i znów skryła we wnętrzu swego bagażu. Trzymając go mocno zeskoczyła. Lekko ugięła nogi lądując jakoby zaraz miała stracić równowagę, ale było to wrażenie mylne. Nawet odrobinę nie drgnęła w złym kierunku, a ostatecznie wylądowała z należną elfom gracją. Przewiesiła torbę przez ramię. Wyciągnęła okulary zza dekoltu i założyła na nos. - Nie musisz mi nic pokazywać. Knajpa czy mieszkanie, hym? – nie określała czy jej, czy jego. Wolała, aby sam wyszedł z inicjatywą. Ona sama wolałaby nie wprowadzać go do siebie. Knajpa, jak wcześniej wspominałam, nie była zanadto ustronnym miejscem. W jej domu nie było za to bezpiecznie dla niego. Jedno złe słowo, a cóż... Często odwiedzali ją ludzie niestabilni emocjonalnie jak on, była w pełni bezpieczna. Paraliż, dużo roślin, łatwy dostęp do ognia. Spojrzała na niego pytająco z niezanikającym od momentu, gdy okrył jej ramiona bluzą uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Sob Sie 17, 2013 10:31 pm

~ Wybierzemy się do mnie, może nie jest zbyt duże mieszkanko, ale nadaje się do odsapnięcia na chwilę. Tylko nie spodziewaj się niesamowitych warunków, mieszkam w Stangradzie. Nie jest jakoś bogato, ale dbam o czystość, schludność i sterylność. Niczego wstrętnego nie złapiesz, przy okazji zrobię Ci jakiś ciepły napój na gardło, żebyś się rozgrzała... Widocznie masz problemy z swoim zdrowiem, wolę nie wnikać co doprowadziłaś z swoim układem odpornościowym przez eksperymenty ~ Rzucił na spokojnie parę zdań i zaczął się powoli zbierać do podróży, trochę mieli drogi do nadrobienia, na szczęście jednak widział gdzieś tutaj postój taksówek. Będzie szybciej niż na piechotę. Zarzucił sobie torbę na ramię i wraz z dziewczyną powoli zaczął kierować się dróżką w kierunku Stangardu. Z tego co pamiętał posprzątał ostatnio, więc nie będzie się miał co wstydzić. Miał jedynie nadzieję, że mieszkanie stoi, nigdy nie wiedział czy po powrocie z roboty zastanie wszystko na swoim miejscu. Ta dzielnica była slumsami, pełnym złodziei, którzy tylko czyhali na okazję do wpierdolenia się komuś na mieszkania i zapierdolenia wszystkiego co nadawało się do sprzedaży na nielegalnych giełdach.
2xZ/t.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   

Powrót do góry Go down
 
Purpurowa Wierzba
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Płacząca wierzba przy stawie
» Wierzba Bijąca
» Wierzba Bijąca
» Wierzba Bijąca

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Dzicz :: Las Zachodni-
Skocz do: