IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Purpurowa Wierzba

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Purpurowa Wierzba   Czw Sty 17, 2013 11:25 am

Na dużej polanie w Zachodnim Lesie znajduje się polana. Jest dość duża, a na samym jej środku dawno temu wyrosła wierzba płacząca o purpurowych liściach. Teraz jej długie gałęzie i nasycone czerwienią liście tworzą wokół pnia niby namiot, szczelnie opatulając przestrzeń między nimi. Można się tam schować, pomyśleć, pobyć chwilę w samotności... Niestety, przez swoje odosobnienie Purpurowa Wierzba stała się częstym miejscem schadzek kochanków. Ale cóż robić, kochanków nie powstrzymasz...
Ta stara wierzba ma "brata" w postaci innej wierzby znajdującej się w Północnym Lesie. Czarna Wierzba nie ma nic wspólnego z Purpurową, ale przez to, że znajduje się w podobnym umiejscowieniu i również intryguje barwą swoich liści, została nazwana przez ludzi Bratem Wierzby.
Do Purpurowej Wierzby można dość prostą drogą, nie zbaczając nigdzie po drodze. Najpiękniej jest tu jesienią, gdy tysiące czerwonych liści opadają na ziemię, tworząc krwisty dywan wokół wysokiej sylwetki drzewa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Sro Sie 14, 2013 7:25 pm

Nuciła coś pod nosem wesoło kołysząc biodrami w rytm melodii wydobywającej się z jej rozchylonych w figlarnym uśmiechu malinowych warg. Jej kroki były zwinne, gibkie. Nie zatrzymywała się ani na chwilę, a pokonywane przeszkody wydawały się tylko dodawać jej prędkości. Miała czas wolny. Oddała kilka próbek do systemu, który ze względu na ich toksyczność mozolnie analizował skład co rusz coś poprawiając, bo kwaśne opary uszkadzały kabelki. Zanim to się skończy ona zdąży wrócić wypoczęta. Wypoczynek oznaczał dla niej babranie się w błocie i chwastach z dala od gwardzistów, którzy siedzieli jej na ogonie. Byli już tak rozleniwieni, że nawet specjalnie nie ukrywali się z tym, że po prostu ją śledzą. Potworne kanalie, idioci. Z drugiej strony żal ich jej było – być może nie mieli wyjścia i musieli wykonywać tak marne zadania, aby wyżywić rodzinę. Nie wiedziała jednak jaka była prawda, a ograniczanie jej swobody działało jak płachta na byka. Ledwo się im wymknęła, choć pewnie lada moment znów ją dorwą. Dłońmi uniosła włosy i opuściła je tak, aby uderzyły o jej plecy. Teraz wiatr swobodnie pieścił jej szyję i ramiona, muskał i skubał, aby zgubić się we włosach i wypaść z nich oszołomiony gorzką słodyczą różu. Poza niesnaskami z zaufaniem do niej – którego brak był całkiem trafiony – miała dobry humor. Natura ją uspokajała. Była jak rozpieszczający Penelope kochanek. Aromat rosy, kory, runa leśnego i żywicy wpijały się w jej usta namiętnie i nie odpuszczały, dopóki nie wypuściła ich z płuc. Zaraz potem znów brała wdech, a ta słodka euforie wypełniała jej umysł. Tego brakowało jej w pracy. Nie tylko jej zmysł dotyku i węchu były łechtane. I o wzrok ów oblubieniec zadbał – jej różowym tęczówką ukazała się purpurowa wierzba, która odcinała się swoim intensywnym kolorem na tle innych drzew. Można byłoby ją porównać do Solusównej, gdyby nie to, że jej nadzwyczajność była efektem eksperymentów, nieudanych. Przyśpieszyła kroku, niemal skakała jak małe, uradowane dziecko w kierunku drzewa. Jeden sprawny skok i znalazła się na gałęzi, na której też rozsiadła się wygodnie opierając plecami o konar, a nogi spuszczając bezwładnie po bokach. Przymknęła oczy i wczuła się w słodką pieśń dziczy. Była jak kołysanka. Pene jednak zanadto męczyła ciekawość. Wyciągnęła z torby – którą zaraz potem zawiesiła na stabilnej, grubej gałęzi – datpada, na którym prędko zaczęła przeglądać procesy testów toksyn. Wykluczała i uruchamiała to kolejne i kolejne procesy. Całe jej ciało drżało od porannego chłodu, ale był to bardzo przyjemny chłód. Zupełnie, jakby matka opatulała cię ciepłym kocem, ale tobie było jeszcze zbyt zimno, aby to poczuć...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Sro Sie 14, 2013 7:57 pm

Monster czemu tutaj zawędrował? Sam nie wiedział, słyszał o tym miejscu, w którym można łatwo zebrać myśli, poukładać sobie co nieco a przy okazji zaczerpnąć świeżego powietrza. Namieszało się ostatnio w jego życiu, a raczej on namieszał trochę w cudzym życiu, nie wiedział co począć w jej przypadku. Zostawić ją? Chyba to było jedyne racjonalne wyjście. Swoją osobą potrafił namieszać jej trochę w główce, prowokował ją a ona chyba przesadziła z tym wszystkim, wczuła się za bardzo. Nie przerażało go to, ale na pewno przekroczyli granice, których nie powinni przekraczać. Była przecież jego przełożoną, nie mógł tak bardzo ryzykować. Wpadł w mętlik psychiczny, jego nogi same zaczęły kierować go w tym kierunku aż stanął jakieś parę metrów przed drzewem, popatrzył na nie i przez chwilę zatrzymał mu się oddech. Nie z powodu niewiasty, która siedziała na gałęzi, ale z powodu tego majestatycznego okazu natury, zabytku, relikwii drzewnej ~ Widzę, że nie tylko ja odnajduję spokój w objęciach matki natury... ~ Skomentował dziwną pozycję dziewczyny, która chyba odcięła się od świata realnego, wpatrując się w monitor swojego technologicznego urządzenia. Nie chciał jej przerywać. Każdy zasługiwał na spokój, nawet Ci najgorsi z najgorszych. Zasiadł pod drzewem, torbę ułożył sobie za plecami tak aby nie wrzynał mu się konar w plecy. Odpalił skręta, założył okulary przeciwsłoneczne i oddał się muzyce, która dochodziła od słuchawki, którą miał w uchu. Ponownie słuchał Lindsey. Stara muzyka, ale przetrwała do tych czasów.  Potworek musiał zebrać myśli po ostatnich chwilach spędzonych z Freyą, która wydarła z niego wszystkie sekrety, doprowadziła go do granicy a potem odpuściła, takie coś nie było miłe, nadal był zdenerwowany, ale ukrywał to, zresztą - jak zwykle. Odpływał z każdym machem skręta, ratowało go to. Znów wypełniało go THC, które potrafiło go trzymać w kagańcu. Właściwie tak sobie wmawiał, po prostu lepiej patrzyło mu się na świat przez to, jaśniejsze kolorki i te sprawy. Potrzebował niezłego kopa, musiał oderwać myśli od tego wszystkiego, ale na razie to musiał się uspokoić. Jego przykrywka została zdradzona i teraz się martwił, że wszystko się zawali, jego świat marzeń upadnie i zostanie sam. Nie wiedział czego się spodziewać po Freyi, która jak na razie odpoczywała w swoim mieszkaniu. Nawet nie wiedział jak zareaguje na to, że znikł z jej życia. Tak dużo pytań a jeszcze mniej odpowiedzi ~ Czy wszystko musi być tak z góry popierdolone? Nie lepiej usiąść, zapalić, zrelaksować się i odpłynąć gdzieś daleko, gdzie nie dosięgną nas chciwe dłonie systemu? ~ Chyba zbyt dużo palił, a może jednak nie? Marihuana w połączeniu z jego psychopatycznymi zapędami do zadawania bólu innym tworzyła z niego przystosowaną bestie, która nie wychylała łebka. Takim właśnie był Potworkiem, podobało mu się to a Freya to zniszczyła... Czy może naprawiła? 
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Sro Sie 14, 2013 8:56 pm

Kątem oka dojrzała ruch. Równie dobrze mógł być to guziec czy inne tatałajstwo, którego skora była unikać, bo nie potrzebowała uśmiercać zwierząt w obronie własnej, skoro mogła się bronić unikając tego. W miarę zbliżania się obiektu wydawał się wyższy, większy. Średnio zwierzęcy. Sylwetka się zniekształcała na krańcu jej okularów. Zsunęła je z nosa i włożyła w dekolt. Nie widziała gorzej, ale jednak załamanie przy ramce wadziło jej niezmiernie. Po prostu za szkłami świat nagle zyskiwał wszystkie małe detale. Nie odpowiedziała na jego zagajenie nic. Wróciła do lektury intensywnie wodząc palcem po powierzchni datpadu. Nie zgadzało się – toż to potrwa wieki! Komputer się przegrzewał, a tym samym ogrzewał ciecz, która zyskiwała na kwasowości. Zmarszczyła czoło nerwowo wprowadzając w życie protokoły bezpieczeństwa. I znowu od początku... Za którymś razem się uda, jak nic. Dopiero jasna strużka dymu, która ledwie musnęła jej nos odciągnęła jej uwagę od pracy, którą nosiła ze sobą wszędzie. Na tyle, że schowała datpad do torby i usiadła na gałęzi bokiem ciekawsko przyglądając się mężczyźnie. Postawny, umięśniony, ścięcie charakterystyczne dla indiańskich plemion, rozprzestrzenione w wojsku ze względu na praktyczność i odmienność od klasycznego ścięcia na zero lub milimetr. Podłużna blizna na czaszce, głęboka. Musi mieć ciekawą genezę pochodzenia. Naszyjniki pochodzenia prawdopodobnie... czarny ląd? Mężczyzna bardziej przypominał jej latynosa. Wierzenia? Sentyment? Trudne do określenia. Jakby się mocniej wygiąć to i zarost widać. Odwieczna oznaka męskości. Tylko ile osób dziś nadal ją w ten sposób traktowało? Penelope jako naukowiec zainteresowany historią szanował jej symbolikę i potępiał wyklęcie przez modę. Jako kobieta – uwielbiała. Ot, słabość do historycznego momentu dla ludzi, gdy długość zarostu świadczyła o miejscu w społeczeństwie. Gładzi byli niewolnicy. Patrząc na ustrój Daingean nawet się zgadzało. On byłby po prostu nisko postawiony w społeczeństwie, no może przeciętnie.
Wulgaryzmy. Ujście dla emocji, podkreślenie ekspresji wypowiedzi. Z nieznanych przyczyn wielu Słowian używało ich w roli przecinków i pauz. Potwierdzenie zamiłowania do palenia... czego? Musiałaby się dowiedzieć, albo przeanalizować. Dla niej wszystkie skręty były zwykłym syfem. Narkotyki uszkadzały mózg, a skręty ograniczały dopływ powietrza i mózg obumierał. Wszelkie uniesienia były tylko wołaniem o pomoc umierających tkanek. Zabawne, że miało to tylu entuzjastów.
- Technicznie wykonalne, praktycznie - trudne. Nie da się wiecznie uciekać. Wróg w końcu cię dopadnie. A wtedy albo ty go zniszczysz, albo on ciebie. Właściwsze rozwiązanie... zniszczenie go, nim on rozpozna w tobie nieprzyjaciela. – stwierdziła przekrzywiając głowę. Sama przez te poglądy miała mundurowych na karku. W jej serduszku płonęła cicha nadzieja, że nie jest jednym z nich. A nadzieja matką głupich jest...
Z gracją zeskoczyła lądując przed nim. Usiadła po turecku ciekawsko wpatrując się w jego twarz. W niej trwała ta słodka magia, ta dziecięca ciekawość świata, która cały czas miał po stokroć więcej sekretów niż poznanych przez nas odpowiedzi. - Penelope, a ty? – spytała. Nie spuszczała ani na sekundę wzroku z jego twarzy. Nie czuła potrzeby pełnego przedstawiania się. Na pewno też nie wybiegłaby z inicjatywą mówienia gdzie pracuje. Nie miała pewności, czy nie jest to przypadkowy mundurowy, który mógłby poczuć chęć odeskortowania jej do miasta, gdzie miałaby jeszcze więcej tego bydła na karku, czy rebelianta, który mając okazje spowolnić prace Sorciere by z tego skorzystał.
Miała delikatnie rozchylone usta, co było charakterystyczne dla zamyślonych osób. Z góry nie miała takiego bezpośrednie widoku. Teraz łatwiej było analizować jego cechy. Wnioski i przypuszczenia to nie to samo co klarowne odpowiedzi. Miała dwa asy w rękawie – żelazna logika potrafiąca dopowiadać zdawkowe odpowiedzi i kobiecy urok osobisty... w którym nie miała fachu, ale z nieznanych przyczyn jej nieudolność była odbierana za słodką. Może to kwestia tych nieznośnie różowych włosów i nie mniej klejących się do oczu jak guma balonowa do podeszwy włosów?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Sro Sie 14, 2013 10:19 pm

Kolejna zainteresowana duszyczka, która ma zamiar badać jego jestestwo? Ostatnio znajdowało się ich tutaj zbyt dużo, a on po prostu wolał siedzieć w spokoju, zajmować się swoimi więźniami, którzy nawiasem mówiąc chyba zaczęli za nim tęsknić. Mieli parę dni odpoczynku od niego, ale jak już wróci do gry to będzie miał co robić. Pobawi się z nimi w kotka i myszkę, obleje kwasem ich głowy albo wyrwie im zęby i zbierze sobie na naszyjnik-upominek. Tyle pomysłów wpadało mu do głowy, że aż uśmiechnął się głupawo a raczej zaczął się szczerzyć sam do siebie. Gdy jednak już miał powoli oddawać się przyjemnym wizją jego spokój został zakłócony przez dziewczynę o różowych włosach i takich samych oczach. Chyba urwała się z cyrku, bo komicznie wyglądała, lecz była naprawdę ładna, nawet pociągająca. Monster ściągnął okulary i włożył je do kieszeni. Popatrzył na dziewczynę pytającym spojrzeniem, uśmiech mu znikł z twarzy, jedynie wargi ułożył w podobnym wyrazie co dziewczyna, zaczął się zastanawiać nad nią i jej wypowiedzią ~ Jak na razie nie mam wrogów, którzy chcą mnie dopaść, tak myślę... Ci którzy chcieliby mnie zabić są już dawno za kratkami, więc nie mam o co się martwić. Po prostu ostatnio wszystko się komplikuje, a wcześniej wszystko było w porządku ~ Potworek miał dobrą posadę klawisza, nie musiał się martwić jakoś o pieniążki, bo nie były mu znacząco potrzebne. Udawało mu się wyżyć na tej miernej pensji. Nawet czasami zarabiał na boku wykonując na zlecenie materiały wybuchowe, ale to rzadko, nie chciał żeby nagle został powiązany z jakimiś grupami terrorystycznymi. Eksplozje go kręciły, dlatego w repertuarze filmowym, który często oglądał, znajdowały się filmy akcji gdzie można było poczuć moc wybuchu, zniszczenia i destrukcji. Wciąż jednak to były tylko filmy akcji, nic więcej. Jego talent się marnował, potrafił stworzyć niesamowite mieszanki wybuchowe, który rozsadziłyby większy budynek mieszkalny na jakimś osiedlu ~ Miło mi Cię poznać Penelope, tak myślę... Nazywam się Gerard, niektórzy nazywają mnie Potwór, jak wolisz ~ Nie zależało mu zbytnio na tym jak dziewczyna miała zamiar się do niego zwracać, przyzwyczaił się do tego, że imię to nie wszystko. Czasami lepiej mieć ciekawy przydomek i nim się przedstawiać, wtedy ludzie wiedzieli że z taką osobą trzeba na luzie, nic zobowiązującego, a mu właśnie teraz była potrzebna luźna rozmowa, konwersacja z drugą osobą. Miejmy nadzieję, że Pene podoła zadaniu i wyczuje, że teraz Potworkowi zależy na pogaduszkach a nie poważnym dialekcie godnym humanistów ~ Odpoczywanie na łonie natury jest pasjonującym zajęciem, zwłaszcza gdy masz osobę towarzyszącą, masz coś przeciwko jeżeli zanudzę Cię rozmową? ~ Był miły, bo czemu nie. Dziewczyna nie miała pojęcia kim jest Monster, tak samo było w drugą stronę. Mogli być kim chcą, nikt nie wymagał od nich niczego. Przeczesał swoje włoski ścięte na irokeza, poprawił je. Nie będzie niechlujnie wyglądał.    
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Sro Sie 14, 2013 11:00 pm

- Miałam na myśli system. – rzuciła krótko unosząc brew jakoby dziwiła się jego reakcji. Ponadto, brak wrogów był dla niej czymś dziwnym. No ale może to tylko kwestia jej aspołeczności i średniej umiejętności znoszenia wszelakiej maści jestestw. W połączeniu z brakiem tolerancji nie dawało jej to wielkich szans na brak nieprzyjaciół. Musieliby ją na samiutkim początku zamknąć w odosobnieniu. Wtedy by ją znienawidził jakiś nadnaturalny byt. W jej los była wpisana niechęć. Albo ona sama prowokowała los, aby tak było? Los w rzeczywistości był systemem akcji i reakcji, niczym więcej. Nie wierzyła w bóstwa. Wierzyła we własną ideologię i naukę. To jej starczało – przynajmniej nie ograniczała się. Nie zrzucała niewiedzy na jakieś głupie byty tylko szukała odpowiedzi. To dzięki takim jak ona wszystko postępowało. Gdyby tylko miała więcej danych...
- Potwór... urocze. Ciekawe jak by nazywali mnie moi pacjenci – gdyby żyli. – brzmiało strasznie. Aczkolwiek ona miała pięćdziesiąt lat i niejednego starszego, a niestety często młodego pacjenta przeżyła. Dawno nie bawiła się w medycynę, była piekielnie nudna. Eksperymentować czasem eksperymentowała na żywych, cóż, tak było niekiedy trzeba – zawsze jednak miała ich zgodę. Pewnie pojedyncze jednostki jeszcze żyją i korzystają z udogodnień jakie im zagwarantowała. Ale ich było? Jeden na dziesięciu? Przy dużym szczęściu można by nawet zaszaleć z tak pozytywną prognozą. W istocie zwykle zgadzali się na katusze, które na chwile dawały im potęgę, aby potem brutalnie ich zabić. - Ciała są tak kruche... – tutaj bezczelnie sięgnęła w okamgnieniu do jego twarzy, aby swoimi długimi palcami przejechać po bliźnie. Zboczenie zawodowe. Postrzegała zgoła inaczej ciało niż przeciętny człek. Dla niej był to kawał dobrej sztuki z genialną machiną w środku, której drobne uszkodzenie mogło zniszczyć wszystkie zębatki. Urocza przypadłość, ta ulotność.
- Jeśli nie usnę to nie mam nic przeciwko. – odparła niechętnie unosząc dłoń znad jego blizny. Nie przyciągnęła jej jednak do siebie. Urzekały ją takie defekty urody. Gładkie ciała przypominały jej dzieci, których tak nienawidziła. Blizny – to było coś niezatartego, co przypominało o ciekawych wydarzeniach. Takiej wielkości nie mogła pojawić się z byle powodu. - Skąd ją masz? – spytała z dziecięcym uporem wpatrzona w bliznę.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Czw Sie 15, 2013 1:19 am

Monster był aspołeczny, wręcz socjopatyczny. Nie o to chodziło, że miał coś przeciwko temu wszystkiemu, coś mu nie pasowało, nie odpowiadało, nie w takim sensie. Potworek dostosował się do Daingean, bo pozwoliło mu tutaj zamieszkać. Dostał ciekawą posadę, w której mógł dać upust swoim psychopatycznym zapędom rozdawania bólu jak pedofil cukierków. Czy chciał czegoś więcej? Wszystko było na swoim miejscu, ale duszyczki których ciekawość jest nadzwyczaj rozwinięta zawsze sprawiały mu problemy. Jedynym aspektem, za którym nie przepadał była ciekawość. Nienawidził tego już po spotkaniu z Freyą. Chciała go doprowadzić na granicę i udało się jej to. I co z tego wynikło? Zmiękła, stała się potulna a teraz śpi spokojnie z zmęczenia w swojej kajucie bezpieczeństwa, schronie przed systemem ~ Pacjenci? Chyba wolę nie wnikać w twoje życie zawodowo, bo mogę zacząć się niepokoić ~ Monstera teoretycznie pierdoliło w czym maczała swoje śliczne, zgrabne, kruche, zadbane dłonie. Chodziło tutaj raczej o to, że nie chciał spotkać kolejnej gościówy z Gwardii lub nie miał chęci do rozmowy z psychologiem czy też psychiatrą. Tacy potrafili wedrzeć mu się do łba nawet bez telekinezy, wiedzieli co i jak i potrafiliby z łatwością go przejrzeć, dlatego też unikał ich za wszelką cenę. Telepatów nienawidził, miał z kilkoma styczność, właściwie to z swojej winy... Myśleliście, że Potwór nie starał się wyleczyć z tych wstrętnych, bestialskich upodobań? Grubo się myliliście. Wiele razy odnajdywał porządnych właścicieli telekinezy, płacił im lub prosił ich o wyleczenie. Nikomu się dotąd nie udało, ba, właściwie to pogorszyli sprawę. Doprowadzili go do stanu dzisiejszego, pogodził się z swoim kalectwem, czyli chaosem, znalazł złoty środek dzięki swojej pracy i przystosował się ~ Ciała są kruche... Czasami zbyt bardzo kruche ~ Tak, wiele razy się denerwował z tego powodu. Niektórzy kryminaliści nie wytrzymywali zbyt dużych obciążeń fizycznych, obrażeń i umierali przed ostatnim aktem przedstawienia bollywoodzkiego, w którym Monster był reżyserem oraz aktorem. Dotyk dziewczyny był miły, nawet nie zwrócił jakoś uwagi, bo jak zaczęła badać jego główkę to poczuł ciepło ~ Usypanie jest nie na miejscu, zwłaszcza przy mnie, mógłbym coś Ci zrobić, wymacał bym Cię na śmierć czy coś ~ Właściwie to chyba był żart, ale wypowiedziany nadzwyczaj spokojnym, opanowanym tonem. Czy byłby w stanie coś jej zrobić? Wpierw musiałby dowiedzieć się kim naprawdę jest, gdzie pracuje, jaką pozycje zajmuje, jaki status posiada i czy ktoś wie gdzie aktualnie przebywa. Oczywiście to tylko spekulacje co by się stało. Monster jak wspominałem miał już swoje źródełko, gdzie mógł zaspakajać swoje mordercze żądze ~ Ta blizna? Hmmmm... Nudna historia, nie warto wspominać jej, ostatnio zbyt dużo razy wspominam przeszłość ~ To była definitywnie prawda. Zbyt wiele razy ostatnio wspominał to co się stało dawniej w dawnych, mrocznych czasach, gdy był niewolnikiem w obozie handlarza, Hannibala. Chciał o tym zapomnieć, ale ostatnio to mu nie wychodziło. Spotykał na swojej drodze zbyt ciekawskie osoby.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Czw Sie 15, 2013 1:52 am

Niepokój o jej życie zawodowe był bezsensowny – lepiej wcześniej wiedzieć, czy nie ma na stanie czegoś co wymordowałoby pół globu. Zawsze wtedy można przeżyć ostatnie chwile tak, aby... je zapamiętać? Nonsens – ateistyczne poglądy blokowały to. Nie była też psychopatycznym doktorkiem. Po prostu czasem musiała umazać się w gównie po łokcie, aby zostać wyniesioną na firmament. Taka specyfikacja pracy. Nie zawsze było kolorowo. Nawet miała na końcu języka zastrzeżenia, ale nie odezwała się. Uśmiechnęła się tylko figlarnie. Tworzyła mylne pozory. Niech ją uzna za taką piekielną panią doktor, jej to nie wadziło. Mylne spojrzenie na jej osobę tylko urozmaicało jej życie. Może i nie lubiła mijać się z prawdą, ale nadejdzie czas, kiedy będzie szczera, teraz może go odrobinę pozwodzić.
Zaśmiała się. Już widziała jak się do niej dobiera – dla niej było to komiczne. Nie niepokoił jej nawet jego ton. Ona sama miała w nawyku rzucać podobnymi „obietnicami” bez pokrycia. - Wymacać kogoś na śmierć... Zgoła przyjemna śmierć. Nie odmówiłabym. – powiedziała przez śmiech. Niektórzy mężczyźni chcieli umrzeć zaduszeni piersiami młodej kochanki, ale co z heteroseksualnymi kobietami? Jego opcja była całkiem kusząca. Kto wie, może to będzie jej ostatnia wola? Byłoby... ciekawie.
- Smucisz mnie. – jęknęła przejeżdżając palcem od blizny do jego podbródka, który pochwyciła delikatnie. Koniec skręta zajarzył się mocniej i buchnął delikatnie różowym ogniem. Za mało, aby go przypalić, ale dość, aby zdekoncentrować. Korzystając z tego momentu wyrwała z jego ust blanta i zgniotła ostentacyjnie pokazując dłoń, na której nie było ani śladu oparzenia. - Wszystkie używki szkodzą. Przykro byłoby, gdybyś niepotrzebnie marnował swoje organy. Kto wie, jutro możesz umrzeć, a wtedy by mi się przydały. – zaszczebiotała. Zaśmiała się krótko. Igranie z obcymi ludźmi nie było rozsądne, ale dostarczało jej odrobiny rozrywki. - Stres też jest niezdrowy. Powiedz mi, praca cię męczy? – spytała chcąc subtelnie wyciągnąć z niego, czy nie jest gwardzistą. Nie wychodziła jednak z bezpośrednią inicjatywą rozpoczęcia tego wątku poprzez wyjawienie kim jest. Było to dla niej zanadto niewygodne. Przy gwardziście też się nie ujawni. No chyba, że udałoby się jej go omamić, sprawa byłaby łatwiejsza.
Zabawne było to, że oboje nieświadomie chcieli wyciągnąć z siebie informacje. Co prawda nie do końca takie same, ale zdecydowanie podobnie. Penelope nie zamierzała przegrać tej nieświadomej walki. Za nic by nie uległa, o nie, nie. Ceniła swój spokój ponad wszystko.
- Potworze, chyba się na mnie nie obrazisz, hym? – spytała z rozbrajającym uśmiechem. Złośliwym, oczywiście. Nałogowcy nie znosili, gdy ktoś ingerował w ich nałóg. Ona lubiła – często widywała palacza na ulicy, który parę dni później lądował w kostnicy. Zwykle nie z powodu używek, bo nie dożywali momentu, gdy zaczynały poważnie, widocznie szkodzić, lecz przez nielegalne interesy. A mimo wszystko organy były naruszone i nijak spożytkować je. Ech, samolubni. Gdyby dostawała więcej zdrowych, młodych trupów to i by zrezygnowała z eksperymentów na ludziach, ale jak na złość młodsi truposze nie grzeszyli zdrowiem. Może to po prostu takie czasy?
Jej dłoń zjechała wzdłuż jej szyi na jego klatkę piersiową. Można by i to uznać za obmacywanie, co kto lubi. Ona zaznaczała na jego ciele strategiczne miejsca wbijając delikatnie paznokcie – serce, nerki i podobne, użyteczne do przeszczepów i testów narządy. W końcu zabrała dłoń, która tak nachalnie wodziła po jego ciele i położyła ją na jego kolanie poklepując go. I cały czas ten uśmiech jej z twarzy nie schodził.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Czw Sie 15, 2013 2:33 am

Penelopa zaczęła intrygować Monstera, towarzyszyło mu to same uczucie podobne do tego, które było obecne podczas pierwszego spotkania (a zarazem ostatniego, nawiasem mówiąc) z Freyą, jednak było silniejsze, tfu, bardziej specyficzne, inne. Zaczynał czuć się przy niej jakby znała go już długo a teraz jedynie nadrabiali utracony czas pogaduszkami. Czy aby to było słuszne? Wolał nie ryzykować kolejnej styczności charakterów. Znowu będzie musiał wspominać tamte stare dzieje, których chciał ukryć przed światem zewnętrznym. Natomiast propozycja, którą nieświadomie lub świadomie rzuciła dziewczyna, była zbyt kusząca, on nie mógł się oprzeć ponownemu tańcu. Musiał zapomnieć o dziewczynie sprzed paru godzin, która troszkę namieszała. Chciał czegoś świeżego ~ Macanie na śmierć. Jak to brzmi w ogóle ~ Zaśmiał się i wyobraził sobie przez chwilę coś złego, ale no nie mógł się oprzeć. W jego głowie pojawiły się obrazy jak dobiera się do dziewczyny, macając jej krągłości i pieszcząc je tak bardzo, że aż zaczynałaby oddawać się im zbyt bardzo, tracąc świadomość i odpływając z Charonem na łodzi ku lepszemu życiu. Ocknął się po chwili, gdy ponownie go zaczęła dotykać, tym razem jednak go zaskoczyła. Blant mu wybuchnął ogniem, na szczęście że się nie poparzył, bo chyba by się na nią rzucił. Ciekawe ma moce, kontrola nad ogniem? Zapewne tak. Idealnie się dobrali. Potrafił tworzyć materiały wybuchowe a ona posiadała takie rarytasy w swoim zakresie, które pozwoliłyby z łatwością je odpalać, detonować i podpalać. Trochę się chyba zagalopował z myślami, więc przygryzł wargę i się ocknął ~ Sugerujesz, że jutro umrę? Raczej mi się nie śpieszy, nie mam powodu żeby umierać, świat by stracił na kolorach gdybym zmarł ~ A co? Nie może być pewny siebie? Przecież Potworek nie był zakompleksionym mięśniakiem, wiedział co chce od życia i tak dalej, miał swoje wyznaczniki i cele w życiu, które może nie były ambitne, ale nadal istniały ~ Poznaliśmy się przed chwilą a już mnie uczysz jak żyć, nie przesadzasz troszkę? Wyglądasz na młodą kobietę, o wiek nie pytam, ale kurcze, na pewno jesteś młodsza ode mnie, różowiutka ~ Niech się trochę rozerwie podczas tej rozgrywki słownej, w której konfrontują się osobowościami. Po chwili jednak umilkł, gdy dziewczyna zaczęła obmacywać jego klatkę, to było dziwne. Tak od razu chciała się do niego dobrać? Ciekawie się zapowiadało. W dodatku te klepanie po kolanku. Jeżeli chciała go pobudzić musiała się bardziej postarać. Spojrzał na nią i się delikatnie uśmiechnął z zadowolenia, że wszystko idzie w tym kierunku. Najlepsze w tym, że on sam nie wiedział gdzie to ich zaprowadzi ~ Czemu miałbym się obrażać? Obmacujesz mnie w miejscu publicznym, nieładnie, niegrzeczna z Ciebie dziewczynka ~ Ciekawe czy rzeczywiście była niegrzeczna dziewczynką, która lubiła się co nieco rozerwać. Chciałoby to sprawdzić, ale wiedział że to może się wiązać z łamaniem granic, które nie powinny zostać złamane. Znów się zaczyna.   
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Czw Sie 15, 2013 3:07 am

- Śmiercionośne macanie – sama groza. – „Zamacam cię na śmierć, zbirze!” - no już po prostu to widziała oczami swojej duszy, której poskąpiono rudym osobom. Było to tak niewygodnie komiczne, że na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, tak rzadko wstępujący na blade lico. Nawet jej klatka piersiowa nierówno unosiła się od tłumionego śmiechu. „Macanie” nijak formowało się w jej ustach i nie potrafiła wypowiedzieć tego wyrazu bez choćby cienia uśmiechu na malinowych wargach.
Odsunęła się trochę i opadła na trawę wtulając w nią jak w puch. - Możesz umrzeć nawet dzisiaj. To nie ma większego znaczenia. – powiedziała układając ręce pod głową i zamykając oczy. Najwygodniejsze łóżko nie odda jej delikatności niekoszonej trawy. Tak przyjemnie łaskotała skórę... Z powodu tych pieszczot natury na jej twarzy błąkał się błogi uśmiech. Nie przewidywała towarzystwa, ale nie przeszkadzał jej. Nie zadawał zbędnych pytań, nie męczył. Po prostu był, ot. I więcej od ludzi nie chciała. Niech sobie będą, to ją urządza.
- Masz mnie. Mam ledwo pięćdziesiąt lat, no może rok więcej. – nie miała pojęcia do kogo, albo nawet do czego mówi. Kilka ras mogła wykluczyć, ale nie mogła stwierdzić bez wygodnego spojrzenia na jego anatomię albo... tak, nikt tego się nie spodziewał – klarownej odpowiedzi na męczące cały świat pytanie: „jakiej on jest rasy?”. No dobrze, nawet specjalnie Penelopy to nie interesowało, ale każda ciekawostka była cenna. A nuż kiedyś trafi na jej plac zabaw? Nie odmówiłaby sobie roboty przy rosłym, wyglądającym na zdrowego mężczyźnie. Jego ciało – zakładając, że rzeczywiście był okazem zdrowia – było cenne. Ludzie w erze technologii przestawali cenić muskulaturę, która nie dość, że ułatwiała życie bez zbędnego cięcia się dla CAMu, to dodatkowo dbanie o nią zapewniało długie życie... o ile ktoś go nie skróci przedwcześnie.
Polubiła go. A może nie o tyle go, co przypadło jej do gustu określenie „Potwór”, a także jego ciało. Oj, cięłaby. Jakkolwiek dziwnie to nie brzmi. Krzywdy by mu nie zrobiła, bo był wartościowy, ale chętnie ulepszyłaby go i zobaczyła jak to się sprawuje. Jako trup też był przydatny, nawet z chęcią będzie wysyłać zapytania do kostnicy, czy nie „wpłynął” do nich jakiś Gerard. Urocze, czyż nie? Ktoś interesuje się twoimi zwłokami. Czysta kwintesencja słodyczy i kobiecości zarazem.
- Bardziej planowałam ewentualne cięcia, gdyby ktoś wpakował ci kulkę w głowę. – powiedziała cicho, ale że niemal nic jej nie zagłuszało to mógł słyszeć to wyraźnie. Jej uśmiech nawet lekko się poszerzył. Oho, już to widziała. Solus dobierająca się do obcego mężczyzny, oczywiście. Musiałby mieć naprawdę dobre argumenty. „Moje ciało, moja świątynia” - wiara ta była monoteistyczna i nie przewidywała goszczenia w progach niewiernych. Już łatwiej jej było zapłacić za męską dziwkę. Nie miała tego poczucia winy. Dziwne, co? Ale to Penelopkowa logika, no cóż. Wolała komuś zapłacić za seks i uznać się za desperatkę niż w akcie desperacji przespać się z przypadkową osobą. Prostytutki miały to do siebie, że za przenoszenie chorób wenerycznych zwykły w niewyjaśnionych okolicznościach znikać, toteż się pilnowały i ewentualnie na okres rekonwalescencji oddalały od biznesu. A taki „Potwór”? Kto go wie z kim sypiał. Równie dobrze może być to niewyżyta góra mięśni, której choroby weneryczne niejedno miały imię. Przejęcie bakterii jej się nie uśmiechało. Może i by na nie zachorowała, ale jej ciało znosiłoby przyswajanie ich. No i walory wzrokowe, a także dotykowe, w skrajnie nieprzyjemnych przypadek zapachowe, ugh... Wzdrygnęła się jakby chłodna żmija przepełzła jej po plecach. Nie, nie, nie, nie, nie! I jeszcze raz nie! Takie myśli nie sprzyjały wypoczywaniu. Szybko odgoniła je i rozchyliła nieco powieki, aby podziwiać purpurowe liście wierzby. Piękna roślina.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Czw Sie 15, 2013 2:08 pm

~ Chyba macanie Cię śmieszy ~ Tak sobie rzucił parę słówek na wiatr patrząc na taniec uśmiechu, który pojawiał się na twarzy dziewczyny. Śmiała się inaczej, czuł w śmiechu nutkę obłędu wyważonego z równowagą, ale to tylko jego odczucia. Monster gdy dziewczyna się położyła też skorzystał z okazji i zsunął się bardziej na ziemię. Opierał się głową o torbę i wpatrywał w koronę purpurowej wierzby, nadal rozmawiając i kontaktując ~ Aż tak pesymistycznie podchodzisz do życia? Czy może wolisz to określać realizmem? ~ Dla niego między tymi istniała jedynie cienka granica. Pesymiści dla niego z reguł mieli depresję a Ci drudzy, mieli zadatki i możliwość do wpadnięcia w nią. Bycie optymistą też nie było dla niego zbytnio fajnie. Właściwie przypominała mu się ciekawa przypowiastka ~ Są cztery osoby w tym samym miejscu. Pierwszy, pesymista, widzi ciemność. Drugi, realista, widzi tory. Trzeci, optymista, widzi światełko w tunelu. Natomiast czwarta osoba, czyli maszynista kieruje pociągiem i widzi trzech debili na torach, których zaraz przejedzie... Czy jakoś tak ~ Źle to opowiedział, bardziej po swojemu, wciąż jednak przekaz był zgodny z oryginałem. Uśmiechnął się i na nowo odpalił skręta, dopóki dziewczyna oddaje się błogim przyjemnością relaksacyjnym ma okazję się porobić. Odpalił skręta i z szybkością geparda spalił jointa. Wyrzucił niedopałek do reklamówki w torbie, co będzie śmiecił na łonie natury. Zielone oczy ponownie powędrowały ku pięknym widokom, tym razem jednak nie tych pochodzących od drzewa, ale wpatrywał się w ciało dziewczyny. Zasmakowałby go, kusiło bardzo, ale na szczęście starał się to ukrywać. Ukrywać powiadasz? Gapienie się, perfidne uśmiechanie i oblizywanie co jakiś czas delikatnie warg było dyskretnym zagraniem? Raczej nie, łatwo było się domyślić tego, ale on chyba chciał żeby dziewczyna o tym wiedziała iż ma na nią ochotę ~ Masakra, taka stara a wyglądasz tak młodo. Jesteś przedstawicielką jednej z tych długowiecznych ras albo technologia poszła do przodu od ostatniego razy, gdy zaglądałem do czasopism naukowych ~ Miał parę razy przyjemność czytać takie śmieszne rzeczy, miał dużo czasu a raczej długie przerwy na swoim stanowisku. Klawisze pilnowali więźniów, siedzieli, wędrowali, obserwowali, czuwali. Mieli pomiędzy tym wszystkim tak dużo wolnego czasu, że zaczęli czytać lub grać w pokera na służbie, to drugie uważał za zbyt ryzykowne, więc grywał jedynie z innymi poza miejscem pracy, nie chciał ryzykować niepotrzebnie. Potwór wiedział co i jak, potrafił się dostosować do społeczeństwa, jego norm i zwyczajów, nawet miał przyjemność oglądania widowisk sportowych z kumplami z pracy. Trzeba grać aż do śmierci, musi zawsze znakomicie odgrywać swoją rolę. Jaki był sekret Monstera? Nie było żadnego, oprócz tego że torturował więźniów. Był po prostu sobą, zwyczajny facet o specyficznej przeszłości, charakterze, osobowości, temperamencie, upodobaniach... Oprócz tego był zwyczajnym gościem ~ Wyglądam inaczej i już łączysz punkciki tak aby scharakteryzować mnie jak kogoś kto ma problemy z nieodpowiednimi ludźmi? Myślisz, że za każdym razem gdy spotykasz kogoś na "ulicy" to jest złym człowiekiem? ~ Był człowiekiem, w dodatku złym, jeżeli patrząc pod kontekstem grzechów i występków, ale ważne było to iż był miły oraz nie miał złych zamiarów wobec dziewczyny. Uśmiechnął się i pacnął dłonią jej nogę ~ Dziwna jesteś, choć dziwactwo w tych czasach nabiera nowego znaczenia ~ Zachichotał bez powodu, dalej wpatrując się oczyskami w dziewczynę, starając się wyłapać jej spojrzenie żeby skonfrontować jego i jej, zobaczyć kto dłużej wytrzyma i utrzyma kontakt wzrokowy.      
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Czw Sie 15, 2013 6:11 pm

Zamyśliła się... w jej przypadku trwało to w porywach całą, jedną sekundę. - Hm... Byłabym maszynistą. Nigdy nie myślałam nad własną śmiercią. Widzę tylko jak inni umierają. Nie nazwałabym siebie pesymistą, bo cudza śmierć to kolejne możliwości badań. Realistką też nie, bo zawsze myślę o pierwszym przypadku z uśmiechem na ustach. A do optymisty mi daleko... Zamykanie w ramach krzywdzi, nawet nie wiem jak się nazwać. – powiedziała ciężko wypuszczając powietrze. Zamknęła oczy. Nawet jedno na chwilę uchyliła i spojrzała na niego, ale szybko wróciła wzrokiem do purpury. Elfy może i miały zaletę – urodę – ale ona lubiła okazywać się wadą. Nieraz była traktowana tylko i wyłącznie jako obiekt seksualny. Utrudniało to też rozmowy, kiedy rozmówca bywał rozkojarzony. A w życiu nie mogłaby ubrać się w golf i aseksualną spódnicę na miarę mohera. Zanadto kłóciło to się z jej gustem, na siłę zmieniać siebie nie będzie, aby mieć spokój. Kobieta miała być kobietą. To że miała lepsze warunki do wzbudzania większego zainteresowania niż przeciętna obywatelka Daingean nie znaczyło, że z tego powodu będzie się ukrywać. Zresztą, z kaskadami tych różowych włosów byłoby to nadzwyczaj trudne.
Odsłoniła swoje uszy. Zwykle trudno było je przegapić, ale niesforny wiatr bawiąc się ich puklami mógł je przysłonić. - Jak na elfa jestem jeszcze szczylem. – zaśmiała się. Czyli na pewno nie był żadnym z długowiecznych. - Aczkolwiek i z ludzkimi kobietami uważaj, jak się od początku zawezmą to zestarzeją się kilkanaście lat przed śmiercią. – pouczyła go z szerokim uśmiechem. Unikanie słońca, zdrowe odżywianie, rygorystyczne dbanie o cerę i nie odróżnisz babci od wnuczki. Natura kochała płatać figle. Wbrew pozorom jak za długą młodość nie była to droga cena. Sęk w tym, że nie dało jej się odzyskać, o ile od początku się nie myślało. No cóż, nie dziw Azjatkom, że się tak dobrze trzymają. To tam jest największy kult dbania o siebie. Pozostałe kontynenty tylko dziwiły się dlaczego starzeją się, a ich dbanie o siebie jest ujemne. Ona miała doskonałe geny jak na elfa przystało, ale i tak wolała dopomóc naturze.
- Każdy jest patologią. Po prostu niektórzy dobrze to ukrywają za sztucznym, acz przekonującym, uśmiechem. Jedni mają większe grzeszki, inni mniejsze. Niewinne zwykle są tylko dzieci, a i nie zawsze, bo nie mają ni inteligencji, ni mądrości, ni kręgosłupa moralnego – idealne warunki do stoczenia się. Dlatego tak ludzie boją się szczerości. Jak okłamuje się nawet siebie, to coś innego niż kłamstwo zwykle bywa zabójcze. – powiedziała unosząc się na łokciach i spoglądając na niego z kamienną twarzą. Uśmiechnęła się czując jego dłoń na nodze. Bawił ją. - Nikt nie jest normalny. Im osoba dziwniejsza, tym zapewne bardziej naturalna. – mruknęła. Nie utrzymywała długo z nim kontaktu wzrokowego. Jej oczy zaraz przewędrowały w bok łapczywie spijając purpurę z liści. Niby była uzależniona od technologii, ale to natura była tym najsilniejszym narkotykiem, którego doświadczała rzadko, ale był tak przyjemny w obcowaniu... Jej do ekstazy wystarczyło jedno, piękne drzewo – uczcie się od niej drogie dzieci. To się nazywa zadowolenie z życia.
- A ty jakie masz grzeszki, huh? – zapytała powracając do niego spojrzeniem. Jej wzrok przejechał o jego oczach, nosie, ustach, wzdłuż szyi, przez ramiona, klatkę piersiową, spowalniając na podbrzuszu i już niby kończąc na kroczu, ale wróciła do jego tęczówek. Nie była szczególnie zainteresowana jego życiem. Średnio interesowały ją takie „smaczki”. Już skrajnie nie rozumiała cudzego zainteresowania dzieciństwem i wiekiem nastoletnim. Jeszcze była w stanie zrozumieć karierę, ale na boga... Po chuj komukolwiek twoja biografia? Psychologia była dla niej jednym wielkim gównem. Sporządzenie profilu psychologicznego na podstawie przeszłości? Jasne, bo wiesz jaki osoba ma światopogląd i charakter w danym momencie życia. Liczy się tu i teraz i w porywach rok wstecz. Nie oceniała ludzi przez pryzmat wydarzeń i ich czynów, a przez pryzmat tego jacy byli względem niej. Nie czuła tej mistycznej potrzeby wpierdalania się w cudze życie z własnymi, zabłoconymi buciskami. Ją samą drażniły takie pytania.
Gdyby nie chciał odpowiadać to nawet by tego nie drążyła. Odchyliła głowę zaczesując palcami włosy do tyłu tak, że całe jej ramiona i szyja były odsłonięte. Uszy również – uważała za karygodne to, że nie mógł ich od razu zauważyć. Bardziej to było afiszowanie się z przymiotami swojej rasy, jednakże często kojarzyło się erotycznie. No cóż, długousi mężczyźni zwykli też tak to robić, ale mało osób odbierało to tak, jak w przypadku kobiet.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Czw Sie 15, 2013 7:20 pm

Maszynista własnego losu. Taką drogę objął Monster i wychodzi na to, że ona także. Dla niego nie było czegoś takiego jak pesymiści, optymiści, realiści. Każdy miał swoje poglądy na życie, nawet jeżeli były skopiowane z telewizji, internetu, czasopism, książek lub po prostu od innych to wciąż były wyznacznikiem kogoś w życiu. Monster był po prostu człowiekiem, który został poszkodowany w trakcie jego dzieciństwa, obudził się z swojej niewinności jako bestia, która odnajduje spokój w zadawaniu cierpienia innym, pogodził się z swoim kalectwem. Teraz jedynie stara się ukrywać, przetrwać oraz dostosowywać się do wszystkiego co go otacza. Popatrzył na dziewczynę pytającym spojrzeniem. Rozumiał że jego sygnały mogły być jednoznaczne, no ale to nie znaczy, że musi go zlewać wzrokiem ~ Nazwać? Jeżeli potrzebujesz słownego określenia to mogę Ci pomóc... Maszynista własnego losu pasuje idealnie ~ Zastanawiał się nad tym wiele razy. Nie badał tego tematu, bo uważał to za niewłaściwie postępowanie. Człowiek musi sam dowiedzieć się prawdy o sobie a nie korzystać z pomocy naukowych, które mają związek z analizą psychiczną i tak dalej. Popatrzył na nią. Pozycje to miała idealną, gdyby nie dowiedział się o jej super ognistych mocach to mógłby się z nią zabawić. Naskoczył by na nią (dosłownie) i zobaczył co dalej będzie się działo, czy zareaguje odpowiednio czy wbije mu ukryty nóż pod żebra. Wszystkie dziewczyny nosiły już jakieś skryte bronie pod ubraniami. Przerażało go to, że w tym mieście wszyscy zaczęli dbać o swoje bezpieczeństwo. Przecież Gwardia miała wszystko pod kontrolą. W dodatku dyktatura Dyktatora chyba była tylko na pokaz. Zwykle odbywało się to przez wprowadzanie godzin policyjnych, prohibicji, losowych kontroli publicznych... A tutaj? Wszystko było w porządku. Czasami czuł się jak w dżungli a nie w cywilizowanym świecie. Osobiście uważał, że Dyktator powinien zmienić nazwę na Kierownik Cyrku ~ Elfia kobieta, dawno nie widziałem żadnej, ba, właściwie to nawet nie miałem przyjemności was poznać osobiście. Myślałem, że jesteście z arystokracji i nie zapuszczacie się w takie dzikie obszary ~ Nie miał przyjemności poznać kobiety takiej rasy, wiedział że istnieją, nawet widział parę w telewizji lub w centrach handlowych, ale nigdy nie śmiał do nich podejść. Jakoś zbytnio go nie interesowały perfekcyjnie obdarzone przez naturę laleczki. Natomiast ta tutaj zniszczyła jego pogląd na Elfów, wydawała się inna. Teraz zrozumiał czemu dziewczyna tak bardzo była pochłonięta obserwacją natury, miała to w genach, choć widok jej z dat-padem go zaszokował ~ Bycie szczerym nie popłaca. Nie można rozpowiadać na wszystkie strony świata prawdy o sobie, może to zostać wykorzystane przeciwko tobie, zwłaszcza że zawsze znajdą się osoby, które nie mają poprawnych zamiarów ~ Taka była rzeczywistość. Chciałeś się przed kimś otworzyć a ten ktoś wbijał Ci nóż w plecy lub pod żebra. Dla niego dzielenie się z kimś prawdą o sobie nie miała najmniejszego sensu. Czy on coś zyskał mówiąc prawdę? Parę numerków, miłych chwil i troszeczkę uczucia wymieszanego z miłością. Teraz został zupełnie sam. Zdradził samego siebie, swoje postanowienia i nawet zaistniała szansa, że będzie musiał zaraz zmywać się daleko, nie wiadomo co Freyi odbije do głowy ~ Grzeszki? Wolałbym nazywać to Grzechami... Mam parę na sumieniu, choć nie wiem czy chciałbym dzielić się nimi z tobą. Myślałem, że dzielenie się swoimi Grzechami odbywa się w kościele lub podczas rozmowy o prace ~ W tym drugim przypadku i tak skłamał, choć wtedy nie miał aż takich grzechów dopóki nie zaczął pracy. Wtedy dopiero odkrył sposób na zaspakajanie swoich potrzeb. Zaczął nabijać licznik, który na to wychodzi, że nigdy nie będzie miał końca.    
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Czw Sie 15, 2013 9:14 pm

Nie potrzebowała określenia, które ponadto jej nie pasowało. Po prostu miała inne poglądy – zarówno osoba zamykająca się w określeniu realisty, czy pesymisty decydowała o własnym losie. Po prostu ograniczała ją nazwa. Penelopy to się nie tyczyło – ona nie potrzebowała tego. Penelopa była po prostu Penelopą, nic wielkiego. Bycie sobą było promowane jako dobra, choć w istocie szykanowała się za to. Ta wszechobecna hipokryzja... Ludzie chcieli szczerości, ale po niej oburzali się. Przywykliśmy żyć w świecie idealnym, od którego zasad odstępstwa szokowały. Bawiło ją to. Moment, w którym wyciągało się taką osobę z jej małego, ograniczonego umysłu... Zwykle skakali z wieżowca lub wieszali się, czy wybierali inne sposoby na popełnienie samobójstwa. Niezmiennie, nie potrafili tego znieść. Ona sama miała ten swój intymny świat, ale ze względu na zawód musiała znosić ciągle wyciąganie jej z niego i wsadzanie z powrotem dopiero wtedy, kiedy zwiększy się jego wielkość, zmieści się nowe spojrzenie. Irytujące doświadczenie. Nauka nie pozwalała się zamykać. Drzwi cały czas stały uchylone.
- Mało elfów widujesz, bo właśnie na takich obszarach mieszkamy, tylko z dala od miast. Ludzka cywilizacja jest toksyczna. Ja staram się ją zrozumieć. Niewykluczone, że gdy w końcu mi się uda wykorzystam to przeciw niej. Wolimy współgrać z naturą. Ludzki postęp to niejako wyklucza. – powiedziała z lekkim niesmakiem. Nie wykluczała, że będzie działać przeciw ludzkiej cywilizacji. Najbardziej odpowiadała jej ideologia elfów – postęp, ale w symbiozie z naturą. Wychodziło im to na dobre. Żyli długo, grzeszyli urodą i zwykle byli silni. Ona osłabła ze względu na częstą styczność ze sztucznymi preparatami, ale to była tylko i wyłącznie jej wina. Nie mogła winić za to nikogo niż innego niż siebie, więc problemu nie było. Tęskniła za domem, ale siedząc z rodziną nic by nie zrobiła. Teraz miała szansę rzeczywiście coś zrobić. Może nie teraz, ale za kilkadziesiąt, albo nawet za kilkaset lat już tak. Cały czas zdobywała dane. Była mocno ograniczana z dostępem do nich, ale znajdzie na to obejście. Nie powstrzymają ich, choćby miała od nich uciekać. To akurat było najmniej trudne. Nie musiała żyć w otoczeniu technologii, nie była przez nią zniewolona. Mogła wrócić do rodziny, a potem znaleźć inny sposób. Proste, a nawet zbyt.
- Kościół to głupota. Jeszcze te czubki próbujące ci wmówić, że ktoś tam na górze ich stworzył. Masowa paranoja. I jeszcze tego nie chcą zamknąć albo utłuc, argh. Jedyną robotę jaką mogę ci załatwić to królik doświadczalny, ale to ryzykowne. – mruknęła. Jej wzrok oplótł jego osobę. Ukrywał coś? Każdy coś ukrywa. Jej zainteresowanie coraz bardziej malało. Zwykłe rozmowy nudziły ją. No bo co w nich było ciekawego? Zupełnie nic. Były zapychaczem czasu. A czasu miała coraz więcej... Upierdliwe. Nawet nie może się zaszyć w swoim mieszkaniu, bo co rusz przychodzi Gwardzista pod pretekstem, że nie wie gdzie kto mieszka i puka, aby się upewnić, że nie zwiała przez okno. Rozumiała ich podejrzenia, ale sposób był głupi. Jasne, nie mogli wszędzie dać monitoringu, ale nie musieli też wszędzie wysyłać ludzi. Wielokrotnie pozbywała się plusk z pokoju. Wiedziała jak trudno wykryć te małe urządzenia. Jakby się bardziej postarali to by w końcu im się udało je jakoś sprytnie podczepić w jakimś zacisznym miejscu... a może już się udało? Ewentualne zbliżenia seksualne od razu jej zbrzydły. Burdele okazywały się coraz milszą opcją. Albo po prostu wyniesienie się do domu rodowego, o. Solusowie ucieszyliby się z córki marnotrawnej. Wróciła! Ah, oh, eh i tym podobne. Tylko jej jakoś się nie śpieszyło. - W ogóle czym jest grzech? Czynem niemoralnym? Moralność nie ma sensu, bo nie istnieje. Jest tylko wybieranie po omacku czy coś jest dobre czy złe, zwykle przez pryzmat własnej wygody. – tak naprawdę większość kwestii była czymś względnym. Zwykle ci najwyżej postawieni decydowali, na tym kończyła się demokracja. Tutaj, w Daingean, przynajmniej nie ukrywali, że panuje dyktatura. To to samo co w demokracji, tylko bez niepotrzebnej zwłoki i ukrywania, że i tak to jeden wybiera. Słodkie. Uprościli system wracając do starego, którzy ślepi idioci uważają za gorszy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Czw Sie 15, 2013 9:48 pm

~ Ludzki postęp... Gatunek ludzki dawno stał się zagrożonym gatunkiem w tym rejonie świata. Ludzie stali się w Daingean mniejszością, dlatego też wybrałem to miejsce na miejsce zamieszkania, mogę śmiało nazywać to chyba domem, tak myślę ~ Daingean było miastem gdzie żyło wiele i to wiele przedstawicieli rasowych, różnorodne gatunki i osobistości. Monster wprowadził się tutaj, bo miał nadzieję że odmienność tego miasta na tle rasowym może doprowadzić go do azylu i widocznie miał rację. Udało mu się tutaj zamieszkać, znaleźć pracę, dobrze zarabiać. Czego chciał więcej? Ostatnio gdy zaczął wychodzić na świeże powietrze spotykał coraz ciekawsze osobistości. Freya a teraz Penelopa, tylko ta druga była bardziej... Tajemnicza. Powoli zaczynał się nią konkretnie interesować ~ Wydaje mi się, że nasza rozmowa zaczyna schodzić na temat spiskowych planów, jeżeli myślisz iż jestem jakimś terrorystą to się grubo mylisz ~ Czy aby na pewno nie był terrorystą? Babrał się przecież w brudnej robocie, można rzec że wybuchowej brudnej robocie. Jednak określić go jako terrorysta? To byłby wielki błąd. Starał się jedynie zarobić na boku. Potrzebował pieniążków, nie dało się ukryć. Dało się wyżyć z pensji gwardzisty, ale dopiero dzięki jego czarnym interesom mógł sobie pozwolić na kupno jakiś rarytasów do mieszkania lub od czasu do czasu wybrać się na zakupy. Myślał o swoich potrzebach, planował i znajdywał rozwiązania. Dorabiał na boku ~ Królik doświadczalny? Rozwiń to może się skuszę. Tylko mam nadzieję, że nie wyrośnie mi druga para rąk... Chociaż... Byłoby to przydatne w moich fachu ~ Tak. Druga para rąk nadawałaby się idealnie do jego fachu a raczej hobby. Mógłby w tym samym czasie wykonywać cztery różne czynności. Polewać kwasem, dłubać nożem, ciąć oraz tłuc. Wyobraził sobie to i nawet się uśmiechnął. Czasami żałował, że urodził się jako zwykły człowiek. Gdyby posiadał moc... Mógłby pozwolić sobie na więcej ~ Widzę, że jesteś kobietą o specyficznym poglądzie na świat. Nie spodziewałem się usłyszeć takich słów od Ciebie... Kim Ty właściwie jesteś? ~ Tutaj już mówił poważnie. Dziewczyna mogła tracić zainteresowanie nim, bo była to tylko zwyczajna rozmowa, ale on nie tracił. Jeżeli chciałaby dowiedzieć się o nim prawdy, wpierw musiałaby powiedzieć coś o sobie, coś co by go przekonała do tego. Freya nie była dla niego, natomiast ta tutaj chyba go doskonale rozumiała, nawet jeżeli nie miała pojęcia co tak naprawdę chłopaczysko lubi i robi po nocach w swojej robocie ~ Możemy uważać, że moralność to ściema... Możemy myśleć, że została tylko stworzona dla wygody bogatszych i tych co posiadają władzę w swoich rękach. Jednak wciąż jesteśmy ograniczeni w naszych żywotach przez wyznaczniki dobra i zła. Ci, którzy łamią granice dobra i przechodzą na złą stronę, trafiają zwykle do więzienia lub szybko kończą na stosie ~ Taka była prawda. Gdyby nie potrafił się dostosować to zapewne by skończył na stosie za swoje grzechy, za morderstwa bez celu. W Daingean odnalazł swoje miejsce, nie chciałby go tracić, bo niechcący wymsknęło mu się parę nieodpowiednich słówek przy rozmowę z kimś kogo praktycznie nie zna. Ryzykować czy nie?  
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Czw Sie 15, 2013 11:17 pm

Dla ludzi nie było bezpiecznie mieszkać w sąsiedztwie zwykłych bestii. Choćby takie wampiry – nienawidziła ich zawzięcie. Okropne stworzenia, zwykłe pasożyty, ale najwyższe w kaście społecznej. Za to elfy uważane były za przeciętne – zwykła piekielność. Najwytworniejszych uznać za szarą masą, uh! Choć w sumie trudno się dziwić. Te burżujstwo nie dostąpiłoby zaszczytu choćby zbliżenia się do elfickich miast. - Nie myślę, że jesteś terrorystą. Terroryści lubią zaludnione tereny. W tłumie łatwiej się rozerwać. – zły, zły, czarny humor! Niegrzeczny. Jeszcze się chłopaczyna speszy, albo – co gorsza – nie załapie. Dość takich strasznych wizji. Ludzie bez poczucia humoru nie byli warci złamanego grosza.
Och, no tak. Właśnie teraz niemal wprost jej powiedział, że jest człowiekiem. Albo kimś wrogo nastawionym do ludzi? Wolała obstawać przy pierwszej opcji i nie rugać tym swoich myśli. Przynajmniej jedna informacja więcej. Gerard był człowiekiem. Och, cóż za dziwy. Idealny okaz do badań. Jej na jego entuzjazm dotyczący czterech rąk pojawił się zgoła inny obraz. Z nieznanych nikomu przyczyn widziała teraz Potworka wesoło popylającego w samym fartuszku, gdzie w jednej parze dłoni miał kilka przyrządów kucharskich, a w drugiej odkurzacz i ściereczkę. Traumatyczny widok. Nie przepadała za mutacjami. Brzydziły ją. Zwykle wyglądały gorzej niż lepiej. Nie mówiąc o negatywnym wpływie na organizm. Dodatkowa powierzchnia do zasilania odbijała się na sercu. Albo ono nie wytrzymywało, albo żyły nie dochodziły do „bonusu” i ów obumierał. Średnio przyjemny widok. Często prowadziło to do zakażeń o wyższym stopniu zagrożenia i pacjent umierał. Słowem, mutacje zwykły prowadzić do śmierci. - Żebym ja sama wiedziała. Najmniej ingerującą w wygląd opcją jest CAM, o ile zostanie dobrze dobrany. Może prowadzić do rzeczywistych mutacji. Gdybym miała dostęp do laboratoriów Sorciere – a wtedy potrzebowałaby zgody – mogłabym wszystko przeprowadzić bezpiecznie. Nie wiem czy masz takie układy lub cierpliwość, ale da się zrobić. – rzuciła luźną propozycją. - Żeby cię nie zmylić, nie mam zamiaru bardziej się tym zainteresować niż praca wykonawcza i potem obserwacja. Unikam niepotrzebnego wysiłku. – dodała dość szybko. Ostatnie czego chciała to zabawa z biurokracją. Nawet nie miała pewności z kim ma do czynienia. Byli poza Daingean, mógł być karanym zbiegiem. Bo kto by się przyznał otwarcie? On nawet momentami poruszał nieporuszany wątek, bronił się. Uprzedzał pytania, które nie miały paść. Słowem, miał coś na sumieniu. Nawet moment ją to interesowało... Ale momenty mają to do siebie, że szybko się kończą. - Jestem naukowcem. – rzuciła krótko, aby nie poczuł się nieswojo. Nielegalne operacje były powszechne. W tym przypadku mógł poczuć się bezpiecznie, ona znała się na rzeczy. Nie skrzywdziłaby go. Postawny organizm, nic nie wskazywało na niską odporność. Pewnie szybko by wyzdrowiał i mogłaby obserwować jego adaptacje. Wygodne, nie zaprzeczyłaby. Jednak dopóty był żywy jej możliwość badania go ograniczała jego zgoda i ewentualna zgoda zarządców w Sorciere. Zawsze mogła to przeprowadzić w domowym zaciszu. Wybór należał do niego. Albo pobawi się papierkami, jakimś cudem uzyska zgodę i nieco się wykosztuje, albo nie dostanie gwarancji bezpieczeństwa... albo odmówi.
- Zwykle socjopaci nie mają kręgosłupa moralnego. Lubię ich, są ciekawi. – tutaj przerwała na chwilę przejeżdżając wzrokiem po purpurze. - Od przeciętnego obywatela nie dowiem się nic nowego, ewentualnie od znajomego po fachu. Oni postrzegają świat zupełnie inaczej, to interesujące. Początkowo trudno było cały czas trzymać palec na spuście, dziś już nawet się nie boję. – dokończyła swoją wypowiedź. Uśmiechała się. Co prawda zawsze przy nich miała jakąś broń w dłoni, ale i tak czuła się bezpiecznie. Jeśli w towarzystwie takiego zaczepiła cię kanalia w Stangardzie, gdy właśnie odwiedzało się pacjenta, to kanalia ta w najlepszym przypadku była połamana. Mieli coś na wzór wdzięczności za to, że nieraz ich łatała, a czasem i pozwoliła siedzieć w swoim domu. W momencie, gdy złamała swoje postanowienie o trzymaniu swoich personaliów dla siebie nie napotykała przeszkód językiem, aby wypuszczać z malinowych, rozchylonych leciutko, aby mogła mocniej oddychać, kolejne zdania. Zresztą, i tak była rozkojarzona – gdyby ktoś miał ją rozpoznać, to zrobiłby to po jej różowych puklach. Zbytnio skupiała się na pracy, aż nie docierały do niej tak oczywiste kwestie, uch. Głupiała przez przemęczenie, zdecydowanie musi odpocząć.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Pią Sie 16, 2013 4:28 am

Czy jemu przeszkadzała obecność innych ras w pobliżu jego osoby? Nie, nauczył się akceptacji wszystkich dziwnych wybryków, zwłaszcza że sam nie był świętym. Jego oczy powędrowały na dziewczynę, która zaczynała przechodzić rozmową na graniczne tematy, niebezpieczny grunt, który w każdym momencie może się zawalić. Właściwie to też jego wina, że doprowadził do takiej otwartej rozmowy, gdzie wymieszały się różne tematy, wartości, fakty i poglądy. Wszystkiego po trochu ~ Terroryści. Śmieszny temat. Uwielbiam patrzeć na filmiki jak rozsadzają się w centrum handlowym, parku lub na środku zapełnionego placu lub ulicy. Chaos i zamęt. Eksplozja, wybuch, panika, ogień, śmierć... W innej kolejności oczywiście ~ Nie speszy się tylko zacznie bardziej nakręcać aż dojdzie do tego, że dziewczyna nie będzie mogła się od niego oderwać. Uśmiechnął się i przeczesał się po brodzie, drażniła przyjemnie skórę, delikatny zarost to jednak coś co lubił, czuł się wtedy bardziej męsko. Nie lubił być ogoloną cipką. Wampiry miały w zwyczaju być dokładnie wygolone do zera, nie kręciło go to ~ CAM... Słyszałem o tym, przydałoby mi się takie coś. Ostatnio doznałem tego na własnej skórze, ta władza, mmm, kusząca destrukcyjna moc. Gdybym posiadał ten gówniany czip ułatwiłoby mi to życie... Jedyny problem w w tym, że nie podoba mi się totalna kontrola mojej osoby. Podoba mi się bycie wolnym, więc jeżeli masz kompleksy dominacji nad swoimi pacjentami... To lepiej teraz mi to powiedz to się jeszcze zastanowię albo dojdziemy do porozumienia z korzyściami dla obu stron ~ Nie chciał CAMu, który go zniewoli i podporządkuje komuś, chciał nadal mieć wolną wole, własne wybory i decyzje. Nie chciał niespodzianek w postaci guzika całkowitego podporządkowania, nie miał zamiaru być czyimś pieskiem, nawet jeżeli był już Psem Gwardii ~ Naukowcem powiadasz? Nie miałem jeszcze przyjemności spotkać się z taką osobistością, nie wiedziałem że zapuszczacie się w miejsca publiczne... Wyobrażałem sobie was jako osóbki w bialutkim fartuszku z wielkimi goglami oraz probówkami z różnorodnymi specyfikami, powkładanymi między paski od stroju. Oczywiście nie chciałem nikogo urazić swoją tępą, chłopską, biedną wizją ~ Bez przesady, Monster nie wyobrażał sobie tak naukowców jak ich pokazywali w kiczowatej kulturze ubiegłego wieku. Po prostu miał ochotę sobie delikatnie zażartować z jej stanowiska zawodowego, choć wiedział że zapewne dostanie niezłe manto słowne przez tą głupią, nieprzemyślaną wypowiedź. Sięgnął dłonią do torby i wyciągnął z niej komórkę oraz ulotkę pobliskiej pizzerii, która dowoziła żarcie o takich wczesnych porach wszędzie gdzie poprosiłeś ~ Jestem głodny a nie mam zamiaru się stąd ruszać jak na razie. Chcesz jakąs pizze? Osobiście uwielbiam pikantną kuchnie, taka która zostawia ślady na kupkach smakowych, wypala je i podrażnia... Niebo w gębie ~ Meksykańska kuchnia była dla niego najlepsza, nie gardził jednak innymi orientalnymi stronami smaku, jeżeli żarcie było smaczne to je lubił, prosta logika. Popatrzył na dziewczynę, czekając na jej reakcję ~ Socjopaci... Masz dziwne gusta Penelopo, naprawdę zaskakujesz mnie swoimi upodobaniami. Ciekawe co jeszcze skrywasz. Może lubisz zadawać ból innym, patrzeć jak cierpią i wykrwawiają się na śmierć, obserwować jak ulatnia się z nich życie i widzieć dokładnie moment, w którym ostatnie okruszki życia przemijają w ich oczach? ~ Monster mówił to nadzwyczaj spokojnie, właściwie to wciągnął się w tą wypowiedź, dziewczyna mogła to z łatwością to zauważyć, że mówił to z pasją w oczach. Zbyt dużo powiedział, dał jej trop, ciekawe czy z niego skorzysta i będzie dalej drążyła ten temat. Zrobił to specjalnie, ponieważ na poważnie potraktował propozycję ulepszenia go przez wczepienie CAMu. Ciekawe ile to będzie go kosztowało, miał trochę oszczędności, no ale nie był bogaty. Będzie musiał potem wziąć parę nadgodzin i posprzedawać trochę towaru lub porobić parę ładunków dla rebeliantów czy też wrzucić wszystko na czarny rynek i szybko zarobić.  
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Pią Sie 16, 2013 5:57 am

Uśmiechnęła się tajemniczo spoglądając na niego. Uniosła lekko brwi. - Widok zaprawdę uroczy, szczególnie hojnie obdarzone przez naturę panienki biegające w popłochu. – oblizała wargi patrząc na niego prowokująco. I teraz masz dwa warianty – albo to lesbijka, która daje ci do zrozumienia, że jesteś gorszym gatunkiem, bo nie masz cycków, albo kobieta chcąca pobudzić twoją wyobraźnię. Odwieczny dylemat przy tego typu aluzjach. W przypadku Penelopy zawsze uznawała opcje pierwszą, bo była równoznaczna z drugą. Ale to ona miała tak ułatwione życie. On - niestety – nie.
- No cóż, przykre, że to co jest wrodzone u nieludzi musi być sztucznie wywoływane u ludzi. Pewnie za kilka stuleci albo tysięcy lat sami to wykształcicie. Ciekawe, czy dożyję... – powiedziała pod nosem. - Zawsze jestem zainteresowana pacjentami, ale czy dominuję? No pewnie tak. Nie dostałbyś wszczepu dopóki nie pozbyłbyś się wszystkich nałogów i nie posiedział przynajmniej tydzień na urlopie. Jeżeli ten rygor to oznaka kompleksu dominacji to takowy mam. Po operacji nie można się przemęczać. Jeśli masz jakieś paskudne fetysze to lepiej sobie oszczędź lub wstąp do zakonu na próbę. – wytłumaczyła mu z niezmazywalnym uśmiechem. Miała dobry humor. Na łonie natury nawet rozmowa tak nie nudziła, a zahaczanie o temat jej pracy przyjemnie pobudzało komórki mózgowe. Czuła to przyjemne mrowienie, które kojarzyła z byciem głaskaną po głowie. Drobna przyjemność, a cieszyła i należycie odprężała. Była rozluźniona. Ułożyła się w pozycji embrionalnej zwracając się do niego, a wiatr bawił się nieprzygniecionymi kosmkami włosów. Róż mieszał się z purpurą i szarym błękitem porannego nieba. Rosa zmoczyła jej plecy, a teraz i bok tym samym zwilżając okolice biustu. Materiał koszulki przylgnął do piersi zaznaczając sutek stwardniały od zimna.
Wyciągnęła okulary z dekoltu i założyła na nos, a potem poprawiła na sobie kitel naciągając go na drugą, jeszcze suchą pierś. - Może wielkie moje okulary nie są, ale próbówki mam w torbie. Co prawda w większości puste, ale kilka pełnych mam. Obraz nie tak odległy od rzeczywistości. Nawet często z pracy nie mogę się urwać. W najbardziej publicznym miejscu jakie mnie uświadczysz to dom publiczny. Pracowanie z wirusem mogącym znów wybić całe miasto, albo przynajmniej je zmutować nie sprzyja odprężaniu. – jakoś niespecjalnie zawstydzał ją fakt, że chodziła do burdeli. Nie był to powód do domu, ale nie czuła potrzeby ukrywania tego. Nawet zachichotała. Ewidentnie nic nie wskazywało na jej stres względem ujawniania takiego faktu. Ot, dla niej to było coś zupełnie normalnego. W końcu nie była aseksualna. Było jej do tego daleko, naprawdę daleko... Chuć nie przysłaniała jej innych rzeczy, ale zapewne była w kolejce zaraz pod chęcią rozwoju. A pod nią rzeczy prozaiczne jak jedzenie i sen... A gdzieś na szarym końcu chęć ustatkowania się i szczęśliwego żywota.
- Wiem co pakuje się do warzywek i mięsa, zaryzykowałabym z margharittą. Ser i ciasto chyba mają najmniej ulepszaczy. Tylko żal byłoby zbroczyć tą trawę kołami samochodu, czyż nie? – jakoś nawet jej w brzuchu cicho zaburczało na wzmiankę o jedzeniu, ale i tak twardo obstawiała przy tym, aby nie niszczyć tego krajobrazu. Wystarczyłoby, aby jeszcze raz wspomniał o jedzeniu, a pewnie by się złamała. W pośpiechu zapominała jeść, a żołądek ani nie chciał tego zrozumieć, ani wybaczyć. - Wybacz, nie podzielam twoich fantazji. Idiotów dopada selekcja naturalna. Może i jestem rasistką, ale wolałabym „aniołki” wykorzystać do fizycznej roboty. Na pewno by od tego padali, są słabi i wątli. A sumienie jakby ciszej... – oczywiście z tym pierwszym zażartowała. Co prawda nie miała pojęcia skąd takie wizje brały się u normalnych obywateli – choć sama je miewała, to jednak źródła poza czarnym humorem za nic dojrzeć nie mogła – ale nie wierzyła, że cechują tylko psychopatów. Cóż, mogła się mylić. Była zbyt aspołeczna, aby dowiedzieć się czy inni miewają podobne „fantazje”. Nie była ani sadystką, ani masochistką.
Wpatrzyła się w jego zielone oczy. Nie wydawała się walczyć z nim na spojrzenia, bardziej traktowała jego tęczówki jak element otoczenia, do którego podziwiania nadawała sobie prawo.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Pią Sie 16, 2013 6:40 am

Chyba mieli inne obrazy przed oczami. Monster widział jedynie wielki wybuch, strach w oczach panikujących ludzi, którzy uciekają w każdym kierunku, wydającym się im za bezpieczny. Widział to, ciekawiło go tylko ile razy był powodem tych eksplozji, ile razy zostały użyte jego bombki stworzone przez jego rączki ~ Gustujesz w panienkach? ~ Tak mu się skojarzyło, właściwie źle mu się skojarzyło, chyba za bardzo poczuł się wyzwolony przez kontakt fizyczny z Freyą. Stawał się bardziej otwarty seksualnie. To było złe. Zacznie chodzić do burdeli i przepierdoli hajs, a to nie byłoby dobrym posunięciem. Gdy jednak już zaczął odganiać zboczone myśli dziewczyna usadowiła się w prowokującej pozycji, w dodatku zauważył jej nawilżone ubranie przez rosę. Kurwa. Tak chciał powiedzieć, ale przygryzł wargę, ale nie upuścił sobie krwi, kontrolował się ~ Jeżeli nie będziesz wychylała się, będziesz unikała konfliktów to zapewne dożyjesz, gorzej ze mną. Dlatego też chyba przystanę na twoją propozycję... Nałogi dla mnie to kwesta gustu, mogę zrezygnować z swoich nawyków w każdej chwili, będzie mi trudniej, ale zapewne znajdę sobie zajęcie... Może będę układał puzzle albo zacznę oglądać pornole, nie wiem, zostawmy to na później ~ Nie wyobrażał siebie siedzącego na dupie cały tydzień lub dłużej, nudząc się przed telewizorem, gdzie leciałyby filmy pornograficzne dla pełnoletnich. To było pewne, że chce CAMu. Poświęci się dla większego egoistycznego dobra i zrezygnuje na jakiś czas z narkotykowych używek, miał jedynie nadzieję, że będzie mógł zatapiać smutki w niewielkich ilościach alkoholu. Właściwie i tak dziewczyna nie będzie miała wglądu w to co spożywa. Powie jej, że nic nie bierze, a w rzeczywistości będzie robił co innego. Jego wzrok nie mógł oderwać się od jej górnej części na przemian z dolnymi partycjami. Zerżnąłby ją tutaj kilka razy i pokazał jej kto tu jest facetem ~ Fetysze? Oprócz tego, że od czasu do czasu lubię kogoś zabić dla własnej rozrywki to chyba nie mam żadnych większych potrzeb ~ Nie obchodziło go to czy potraktuje to jako żart czy nie, brzmiało to raczej jak żart, ale nigdy nic nie wiadomo ~ Sądzę, że też bym nie mógł się zrelaksować w obecności tak groźnego wirusa... ~ Dziewczyna musiała mieć naprawdę niewzruszone dłonie jeżeli operowała takim specyfikami w swoim laboratorium. Znając Potworka dotknąłby coś czego nie powinno się dotykać i by zrobił wielkie boom, zagłada, apokalipsa. Czasami był niezdarą. Uśmiechnął się, bo dziewczyna ślicznie wyglądała w okularach. Znaczy może nie ślicznie, ale sprawiała pozory mądrej, która została wyrwana z baśni dla dorosłych ~ Też racja, nie pomyślałem. Poczekam, aż tak bardzo nie jestem głodny ~ W rzeczywistości żartował, był strasznie głodny, ale jeżeli dziewczyna nie życzyła sobie tutaj śladów obecności dostawcy i jego pojazdu, którym zapewne byłby skuter, to nie ma problemu, wytrzyma. Jak już wspomniane było wiele razy, dostosowuje się. Jeżeli zgłodnieje aż tak bardzo a dziewczyna nie będzie chciała się wyciągnąć w jakieś ustronniejsze miejsce, gdzie będą mogli zasiąść przy stole, to najwyżej zniknie jej na chwilę żeby coś wszamać ~ Właściwie mówisz z sensem, ale to nie My tutaj ustalamy prawo... Chociaż mi jak na razie pasuje jak jest. Siedzą zamknięci w więzieniu czekając na koniec kary albo na przedwczesną śmierć z rąk ich oprawcy, którym zwykle jestem Ja ~ Wyłapał jej wzrok, jednak tym razem widział, że dziewczyna patrzy na niego inaczej. Pozwolił jej na to i nie spuszczał spojrzenia z jej poziomu widoku, niech sobie popatrzy, może ma jakiś genialny pomysł, który nasunął się jej nagle, grzechem byłoby niszczyć te skupienie. Nie chciał nabijać sobie kolejnych grzechów. Był przecież grzecznym chłopcem z skłonnościami do złego ~ Jestem z Gwardii, ale się z nimi nie utożsamiam, mieli dobrą posadę, idealną dla mnie i moich potrzeb... Nie traktuj mnie jako typowego żołnierzyka, który został wylosowany w loterii Machiny Wojennej. Inne organizacje nie pasowały do mnie. Do Sorciere się nie nadaje a do Rebelii czy Fleauette wolałem nie ryzykować, nie wiem jakie tam mają podejście do takich jak ja... ~ Nie chciał tego wcześniej zdradzać, ale jeżeli już wkroczyli w sferę biznesów, otwartych kart, to chyba stwierdził, że jest jej to winny. Najwyżej dostanie od niej wpierdol, ale wtedy będzie musiał ją brutalnie zgwałcić za podniesienie na niego ręki. Chyba na serio wyzwoliła się w nim jakaś seksualna cząstka po ostatnich wybrykach z białowłosą przełożoną. Musiał się opanować, ale nie potrafił, na szczęście że nie czytała mu w myślach, mogłaby się trochę przerazić ~ Napiłbym się czegoś, ale nie wiem czy wypada pić w twoim towarzystwie, wyglądasz na taką która nie pije zbyt dużo ~ Za dużo myśli. On chciał tu decydować o wczepieniu jakiegoś gówna do ciała, które ma szanse dać mu potężne moce godne nieludzi a na przemian zaczyna sobie wyobrażać sceny erotyczne w wykonaniu jego i jej. Niegrzeczny Potworek! Wyciągnął z torby butelkę rumu, która mu została po ostatnich wydarzeniach. Musi się jej pozbyć i to szybko, zbyt bardzo kojarzyła mu się z Freyą.  
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Pią Sie 16, 2013 7:47 am

Przygryzła dolną wargę wyginając wargi w „banana”. - Nie mam nic przeciwko. Może i seks jest mniej intensywny, ale zwykle nadrabiają to czułością. Nie zawsze mam ochotę obijać ramą łóżka swój kark. – lwią część jej zbliżeń stanowiły heteroseksualne stosunki, ale jednak czasem kusiła się na delikatność panien. Nie były to może nadzwyczajne wzniesienia, ale to po nich czuła się najbardziej odprężona i żaden mężczyzna nie mógł jej dać tej samej subtelności.
Nie rozumiała czemu przygryzał wargę. Jeszcze by zrozumiała, gdyby nie wcześniejsze zdanie, ale teraz? Uznała to za powstrzymywanie się od kąśliwej uwagi. Czyli, w mniemaniu Penelopy nie przepadał za lesbijkami. Ot, jej małe spiski. Trudno rozmawiało się z kimś nie oceniając go. Było to poza zasięgiem normalnego śmiertelnika, tak samo było i z Solus. - Nałóg to nie kwestia gustu, nie da się od tak o tym zadecydować. Musiałbyś mieć skrajnie silną wolę. Dałabym ci miesiąc na przyzwyczajenie się i odtrucie, potem musiałabym i tak wykonać badania krwi. Nie żebym ci nie ufała... bo ci nie ufam, a pewność to podstawa. – nie mógł jej od tak okłamać. Gdyby po operacji zobaczyła go z butelką lub blantem w dłoni to nie dałaby mu żyć. Być może w dosłownym tego zwrotu znaczeniu. - Ach, załapałabym się na jakiś seans? – spytała z figlarnym uśmiechem. Od kiedy wypłata wzrosła na tyle, że spokojnie odwiedzała burdele, a czasem znajdywała kochanków na stałe... jakoś filmy pornograficzne jej tak nie pociągały. Zanadto absorbowały ją namacalne ciała. Już wolała te nieszczęsne wybuchy.
Nie skomentowała kolejnego żartu. Za często wspominał o zabijaniu, o śmierci, o cierpieniu. Mimo luźnej postawy – wszak przecie preferowała takie towarzystwo – jej wolna dłoń spoczywała luźno na visie włożonym w podwiązkę. Tak dla pewności. Nie musiała zadzierać z innymi, aby ktoś ją zabił. Ludzie pokroju Monstera byli tego dobrym przykładem – zupa będzie za słona i po tobie. - Oj, nie bój się. Przecież cię nie zjem. I tak za kilka lat pewnie zniknie to na rzecz kolejnej dzielnicy. Mogę ci co najwyżej kilka kawałków odgryźć nim sam zdążysz je ugryźć, ale poza tym jestem nieszkodliwe. – wypuściła powietrze z ust tym samym tłumiąc śmiech. Naprawdę nie rozumiała jak mogła cały czas się tak uśmiechać. Powoli zaczynały boleć ją od tego policzki. Nie odpuszczało jej to odprężenie i dobry humor. Jednak przez ich nadmiar w jej sercu rodziła się niepewność, czy aby zbyt dobrze nie usypiał jej czujności. Jej reakcja mogłaby być znacząco spowolniona przez poczucie bezpieczeństwa. To, że strach przed tego typu ludźmi jej minął zabierało stres, ale i sprawiało, że stawała się łatwym celem – tak jak nieświadome ofiary, tak i ona nie odczuwała zagrożenia mimo że wiedziała co na nią czyha.
- Sorciere było ratunkiem dla terenu mojego rodu. Mam też jakiś tam dostęp do informacji. Wolałabym coś obszerniejszego, ale mam przynajmniej to co mam. Nie jest źle. – powiedziała zabierając dłoń z visu i przejeżdżając nią po udzie, talii, aby włożyć wraz z drugą pod głowę jakby miała tutaj zaraz zasnąć. Nawet mocno zmrużyła oczka, aż jej się obraz rozmazał. - Pij jak chcesz. Być może to ostatni raz jeśli zdecydujesz się na CAM. Ja sama jestem abstynentką. – powiedziała mrugając ledwo zauważalnie, bo nie uchylała powiek bardziej, niż potrzebowała. Zarośnięty Latynos na tle purpury i brązu kory w rozmazanej wersji nie tracił wiele na urodzie. Widok nadal jej się podobał. No może purpura brzydko zlewała się z porannym niebem, ale nadal miała swój urok.
- Skłamałeś z tym usypianiem mnie, zaraz tu padnę. – powiedziała cicho i zachichotała. Miała rozchylone usta. Nie miała zamiaru zasypiać, ale bez problemu oscylowała między snem i jawą. To taki słodki moment, kiedy można się odprężyć, a zarazem konwersować. Konwersacje nigdy nie były aż tak pochłaniające, aby nie pozostawać w tym przyjemnym letargu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Pią Sie 16, 2013 8:33 am

Uśmiechnął się perfidnie, lecz już po chwili rozchylił wargi żeby włożyć między nie dzyndzel butelki. Ścisnął je mocno i pociągnął butelkę do dołu. Pod naporem otworzyła się a on włożył korek do torby, nie będzie jej zaśmiecał miejsca odpoczynku. Zakrętka chyba już nie była mu potrzebna. Popatrzył smutnym wzrokiem na butelkę. Ostatni litr rumu, który wypije przez jakiś okres. Jak on wytrzyma to wszystko na trzeźwo? Będzie to naprawdę ciężka misja. Przyłożył gwint do ust i przechylił szklane naczynie do góry tak aby płyn zaczął wlewać się do jego ust. Jeden porządny łyk na start powinien go rozgrzać i właśnie tak się stało. Poczuł ten specyficzny smak i od razu poprawił mu się humor, smakowała dobrze, ba, przepysznie szczerze mówiąc. Popatrzył na dziewczynę, która chyba zaczynała odpływać. Naprawdę ryzykowała zaśnięcie koło niego? Jak już mu wejdzie tryb nieśmiertelności to na pewno się skusi skosztować trochę tego elfiego ciałka ~ Czyli mogę szczerze powiedzieć, że lubisz niekiedy intymne seksualne momenty w swoim życiu towarzyskim. Nie spodziewałem się tego po tobie, wydawałaś się być nieugięta a tu okazuje się, że lubisz takie klimaty ~ Naprawdę nie spodziewałby się po dziewczynie, że lubi intymne chwile z swoim partnerem/partnerką. Kobiety nadal go zadziwiały. Pokazywały jak to są chłodne, nieugięte, twarde, poważne a w rzeczywistości każda z nich lubiła czułe słówka, delikatne masaże oraz przyjemne drażnienie powiązane z uczuciem ~ Dla mnie każdy powinien mieć jakiś nałóg, bez nałogów życie staje się nudne, no ale jeżeli tego wymaga nasz biznes to odstawię na jakiś czas używki, alkohol... Zacznę się nawet zdrowo odżywiać, mogę Ci to obiecać ~ Tym razem mówił na poważnie, choć po tych słowach ponownie wziął dużego łyka się z butelki. Nawet zakaszlał, gdy wszystko przełknął. Mocne ścierwo, paliło, ale dawało radę, zaczynał coś czuć, delikatne mrowienie w koniuszkach palców. Chciał poczuć więcej, więc łyknął jeszcze raz trunku. Co będzie się ograniczał, im szybciej wypije tą butelkę tym szybciej przejdzie w stan abstynencji alkoholowej i używkowej ~ Nie wiem czy Cię kręci oglądanie pornografii, ale jeżeli nie będziesz miała nic do roboty to możemy pooglądać... Zawsze jest szansa, że podłapiemy jakieś ciekawe, nowe, świeże ruchy do naszych kolekcji seksualnych manewrów. A to już jest jakaś zachęta ~ Sam nie wiedział czy dobrym pomysłem byłoby oglądanie pornografii z dziewczyną, mógłby się wczuć za bardzo ~ Tylko nie wiem czy jesteś świadoma co robią faceci przy pornolach ~ Miał nadzieję, że jest świadoma i wie co się pakuje. Jakoś mu się nie uśmiechało żeby ktoś oglądał jak się zaspakaja żeby upuścić z siebie trochę napięcia. Odgonił te zbereźne myśli i ponownie łyknął trochę rumu jak prawdziwy pirat. Mrowienie zaczęło przechodzić na dalsze obszary, zaczął coś czuć w dłoniach i stopach. Zaczynało działać ~ I od razu zrobiłem się mniej głodny ~ Nie uśmiechnął się tylko podniósł koniuszek wargi do góry, jakby w radosnym grymasie, jeżeli taki istniał ~ Wolałbym żebyś mnie nie gryzła, ogólnie to źle na mnie wpływa, a przy okazji źle smakuje, nie nadaje się do spożycia ~ Drażnienie jego skóry subtelnym bólem przez ugryzienia, drapanie, skubanie itp., zwykle prowadziło do jego pobudzenia. Zadawanie bólu innym go podniecało w pewnym sensie, natomiast gdy ktoś mu podaruje podobny ból w prezencie, to spowoduje że Monster się pobudzi dość szybko iż zacznie być naprawdę SOBĄ. Ponownie wziął kolejny mach z butelki, która już miała tylko w sobie połowę specyfiku. Szybko znikała, mogło to się źle skończyć dla jego głowy kiedy już całkowicie wszystko mu wejdzie. Zacznie robić coś śmiesznego zapewne ~ I tutaj myślę, że jesteśmy podobni na tej płaszczyźnie. Wzięliśmy to co dał nam los i nie narzekamy, za to się napije ~ Przechylił butelkę i zaczął wlewać w siebie resztę butelki, zrobił sobie przerwę na parę sekund żeby wszystko dokładnie przełknąć, ale już po chwili cała zawartość butelki znikła a on schował ją do torby zanim o niej zapomni i gdzieś porzuci ją bezpańsko. Popatrzył na dziewczynę, delikatnie rozszerzył wargi i położył się obok niej. Wzrok skierował ku niebu ~ Nie moja wina, że ciężko pracujesz... W dodatku wczułaś się w ten widok... Nie dziwie Ci się, jest... Wciągający ~ Rzeczywiście był taki a nie inny, potrafił przyciągać. Wzrok mu zawisł gdzieś na niebie, jego myśli gdzieś zaczęły tańczyć a mu w głowie zaczęło szumieć pod wpływem alkoholu. Teraz to będzie miał gadane, może będzie pierdolił, ale zapewne zajmie dziewczynę na tyle żeby mogła odpłynąć sobie i odpocząć od pracy. Zapewne ciężko pracowała przy tym wirusie ~ Czemu abstynentka? ~ Chciał się dowiedzieć czy jakaś ciekawa historia jest z tym związana. Informację na temat jej przynależności do Sorciere teoretycznie miał w głęboko. Dla niego mogłaby być nawet naukowcem w Fleauette, nie robiło mu to różnicy. Szkoda tylko, że nie miał gwarancji, że nie zrobi z niego marionetki. Przez to, że nie dostał gwarancji zaczął się zastanawiać nad tym jakby to byłoby być marionetką na usługach Sorciere.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Pią Sie 16, 2013 9:21 am

- Nie mam życia towarzyskiego. Praca, praca, praca, seks, praca, praca, praca... – mruknęła niezadowolona. Brak jej było uczuć. Niby miała satysfakcje z obu czynności, ale jej sfera emocjonalna wyglądała jak post-apokaliptyczny świat. Zero życia, a gdy nadejdzie nadzieja, że się jakieś odnalazło to okazuje się zagrożeniem. Wracanie do pustego domu było przykrym przeżyciem. Sprawiłaby sobie gromadkę kotów, ale nie chciała ich krzywdzić. Miała za mało czasu, aby móc je karmić, pielęgnować, bawić się z nimi i sprzątać po nich. Dlatego wolała ludzi, sami potrafili o siebie zadbać.
- Jestem uzależniona od nauki, seksu, jedzenia i snu. Cztery mi wystarczą. Twoje obietnice są mało warte. Będę musiała cię pokłóć. – nie będzie mu wmawiała, że mu ufa. Nie potrzebowała zbędnych kłamstw. Jeśli ma go ciąć to niech chociaż jej zaufa. - A jeśli będziesz niegrzecznym chłopcem to mogę przypadkiem kilka razy nie trafić. – uśmiechnęła się łobuzersko. Gdyby tylko na teście dojrzała jakiś objaw ćpania czy picia to by mu łeb urwała. Zdrowego odżywiania sobie nie wyobrażała... znaczy, że bez niego. Rekonwalescencja była bardzo istotna, a dobra żywność ją wspierała. Dostałby klapsa na goły tyłek, gdyby jej coś odwalał. Nawet nie chodziło o jego samego – CAM to nie było byle co i nie chciała, aby przepadł w truposzu. Jego postawa coraz bardziej ją niepokoiła. Nie miała powodu, aby przeprowadzać to w zaciszu własnego domu. O ile nie przyniesie jej zgody od Sorciere to nie może liczyć na zbyt wiele z jej strony. Nie miał dostatecznych argumentów, aby jednak się skusiła. W końcu aktualnie figurował dla mnie jako psychopata z licznymi nałogami. Nie była to dobra oznaka. Swoim rozmówcom jeszcze nigdy nie oferowała CAMu. Eksperymentalne i owszem, ale te zawsze zabijały, albo nosiciel ginął nim one zdążyły. Smuteczek.
- Nie urodziłam się wczoraj, Potworze. – powiedziała z drobnym wyrzutem. Nie lubiła być traktowana jak osoba o marnej wiedzy. Jak ograniczonym należy być, aby nie wiedzieć takich rzeczy? Trafiała na partnerów z różnymi fetyszami. Przegapienie tego, że onanizowali się przy filmach pornograficznych pozostawało poza jej zasięgiem. Powinna sobie założyć klapki na oczy jak koń i pozostać nieskażona do... dobra, trudno dokończyć tak marny żart. Prawdopodobieństwo, że pozostałaby do teraz dziewicą było zerowe.
Pochwyciła jego rękę przyciągając ją do siebie. Jego dłoń znalazła się między jej udami, które były ściśnięte dość mocno, aby jej nie zabrał, a reszta dość mocno przylegała do jej piersi i brzucha. Jej oddech pieścił jego naskórek starannie omiatając jego skórę jasną mgiełką. Teraz już całkiem zamknęła oczy tak wtulona. Jedna dłoń trzymała go na wysokości łokcia, a druga wodziła w górę i w dół lekko wbijając się od czasu do czasu. Towarzyszyło temu lekko odrętwienie, jakby za długo spał na tej ręce. Wolała na wszelki wypadek delikatnie sparaliżować jego rękę, coby nie odebrał jej tej przytulanki. Musnęła wargami jego skórę minimalnie ją podgryzając. - Omnomnom. – zaśmiała się cicho. - Większość używek rozkłada mózg. Jest mi potrzebny. Poza tym świat jest piękniejszy, kiedy odczuwa się go w pełnej krasie. Chcę przeżyć wszystko świadomie. – odpowiedziała mu jak od niechcenia. Stawała się coraz bardziej senna. Organizm, przez to, że dawno nie jadła, nie miał skąd czerpać energii toteż optymalnie wysyłał jej sygnały wymuszające ospałość. - Mam przed sobą naprawdę kupę czasu. Nie chcę jej zmarnować. – dokończyła myśl. Żal jej było ludzi, którzy żyli w ciągłym pośpiechu. Mieli za mało czasu, aby zrobić to wszystko... Nabrała nawet tego od nich, ale nigdy w pełnej krasie. Jej nie naglił termin. Wiedziała, że dopóty będzie się pilnować, do wtedy będzie mogła żyć. Co prawda on miał ją teraz na wyciągnięcie ręki – o ironio, nawet nie, sama przecie przylgnęła do niej – ale wierzyła, że miał do niej interes. Dawało jej to, być może, złudne poczucie bezpieczeństwa.
Rozchyliła powieki nieobecnie patrząc na jego twarz. Chciała odczytać z niej jakieś emocje, coś, co naprowadziłoby ją, czy nie przegięła, czy nie powinna już sięgać po spluwę.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Pią Sie 16, 2013 4:53 pm

Monster nauczył się żyć w samotności. Od dziecka był tak wychowany. Obóz niewolników w Afryce a dokładniej gdzieś na pustyniach Sierra Leone, który należał do Handlarza zwanego również Hannibalem nie był typowym obozem, gdzie składował swoje ludzkie zasoby. Potwór większość czasu spędzał w wykopanych grobach lub wielkim pustych magazynach, tam był wrzucany żeby spać, jeść, srać, marzyć, płakać z innymi dzieciakami, o różnej płci i wieku, wzroście i kolorze. Hannibal zbierał dzieci wyjątkowe, tak im wmawiał. On nauczył się nie myśleć o wewnętrznej potrzebie uczucia od drugiej osoby, nie poznał takiego czegoś jak miłość. Można powiedzieć, że uwielbiał zadawać ból, gdy otrzymał w prezencie od Hannibala skazę psychiczną, ale nie wiadomo czy w taki sposób Monster kocha. Nikogo nie kochał, nawet Freyi, to było inne uczucie, delikatnie podobne do miłości.
~ Samowystarczalna dziewczyna prócz pozycji stosunku seksualnego, jesteś skarbem twojej płci, z Ciebie powinny brać przykład feministki ~ Nawet zachichotał delikatnie patrząc na dziewczynę swoimi dziko zielonymi oczkami, przepełniony traumatycznymi wizjami z dzieciństwa oraz morderczymi wizjami z aktualnego czasu. Uśmiechnął się ~ Uwierz, jestem grzeczny jeżeli mam do tego powód, potrafię się kontrolować jeżeli otrzymuję coś w zamian, czego tak bardzo... Pragnę ~ Nie chodziło tutaj o kontakt z kobietą, chodziło tutaj o posiadanie mocy, która dałaby mu dobry nowy start, nie musiałby uzależniać się od innych. Natomiast co do używek. Mogła uważać inaczej co do tematu gustu nałogowego, ale Monster przez swoje kalectwo psychiczne wykształtował coś w związku z zdolnością do przystosowania umysłowego. Potrafił oprzeć się dzięki swojej silnej woli i nerwach głodzie alkoholowym, używkowym lub seksualnym w razie konieczności. Właściwie Monster i tak dobrze się odżywiał, miał kilka razy w miesiącu styczność z pizzą, szybkim żarciem ala chińskie lub jakiś po prostu kebab na mieście. Jednak zwykle starał się dbać o swoje ciało, jedząc dużo pożywnego jedzenia pochodzącego od zwierząt lub roślin. Może jakoś nie dbał o kalorie, ale zwykle wszystko spalał na treningach.
~ Zaczyna robić się niezręcznie ~ Wtrącił na start swoje kilka groszy żeby nie było aż tak sztywnie, nawet jeżeli był sztywny w niektórych partiach ciała przez wpływ mocy dziewczyny. Te moce to naprawdę było coś, może by nie chciał mieć takich mocy jak paraliż, odbierałoby mu to zabawę i pozbywało bólu jego ofiary. Uśmiechnął się, pozycja w której się znaleźli była nadzwyczaj komiczna ale i seksowna. Czuł się przyparty do muru, ostatnio towarzyszyło mu długo to uczucie nieporadności, braku możliwości oporu fizycznego. Zaczynało go to nawet kręcić, ale w małych dawkach, więc Penelopa dopóki nie ma zamiaru go teraz kłuć bez powodu to będzie spokojny. Był bardzo blisko niej, podobało mu się to... Bardzo.
~ Rozumiem, że to pokaz twoich talentów. Po głębszym namyślę wolę odrzucić używki i alkohol jeżeli tego wymagasz na ten czas ~ Prawdę mówił, więc mu polać, ale dopiero za jakiś miesiąc. Chyba tyle powinna trwać ten okres, miał nadzieję że tylko tyle. To, że dziewczyna wolała być trzeźwa świadomością przez cały swój okres życia to nie znaczy, że on chce od razu się tak zmieniać. Lubił rum, lubił czuć się jak pirat. Palić zioło też lubił, czuł się wtedy odprężony. Paraliż i tak nie odczuwał zbytnio, wiedział że się jakoś nie ruszy, ale pamiętajmy że był pod wpływem. Dopadła go faza alkoholowa i teraz będzie musiał gadać z nią na nietrzeźwo ~ Nie zmarnujesz. Co jak co, ale jeżeli posiadasz coś co teoretycznie potrzebuje a nawet pragnę, po głębszych przemyśleniach, to znaczy że dostosuję się... Podporządkowuje się tobie i twoim wyznacznikom, choć brzmi to dziwnie, to taka jest sytuacja... Tylko nie przesadzaj, pamiętaj o granicach... To tylko interes ~ Chyba zbyt dużo razy myślał na zapas, ale chyba dziewczynie z taką osobowością i potrzebami, pasowało to. Nie miała nic przeciwko interesowi. Ona będzie mogła się pobawić z nim jak chciała a on zyska CAMa. Tylko pytanie czy oboje myśleli o tym samym? Monster po prostu używał czasami zbyt prostych określeń, bardziej luźnych na złożone sytuacje, zwłaszcza pod wpływem alkoholu, to mu odpowiadało, te podchodzenie z dystansem do rzeczy, do których nie przywykł lub nie był świadkiem. Jego dłoń zaczęła się wiercić między jej udami, choć słowo wiercić było złe, raczej chodzi o to, że poruszał nią delikatnie w różnych kierunkach, nie chciał jej wyrwać, za mało używał siły do tej czynności, więc teraz pytanie - Dlaczego to robił, dlaczego drażnił jej tamte okolice?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Pią Sie 16, 2013 5:32 pm

Spojrzała na niego tępym wzrokiem. Feminizm był grubymi nićmi szyty. - Nie czuję się gorsza od mężczyzny, nie rozumiem tej idei. Wolność drugiego człowieka kończy się w momencie, kiedy on narusza moją. To tak jak z rasizmem – zwykle najmniej tolerancyjne wobec siebie są mniejszości, czy te nieszczęsne niedojebane kobiety. Latają za kimś jak mucha za gównem, nie myślą logicznie, a potem wielki dziw, że królewicz nie jest tak kolorowy jak im się zdawało, więc cała reszta męskiej populacji to zło. Ich geniusz mnie przerasta, nie mogę ich zrozumieć. – skomentowała rozlegle. Wszystkie te feminizmy, rasizmy, nazizmy i podobne były czystym idiotyzmem. Znaczy, w przypadku rasizmu mówiła o kolorze skóry. Człowiek czarny, biały, żółty, czerwony – dla niej wszyscy byli tacy sami. Jeśli była mowa o rzeczywistych innych rasach humanoidalnych to jej akurat się udzielało. Smuteczek.
Pogładziła żyły na wewnętrznej stronie jego przedramienia. Teraz, gdy był pod wpływem alkoholu nie widziała sensu w kluciu go. Mogła zrobić to ewentualnie gdy wytrzeźwieje, aby ewentualnie zalecić mu jakieś witaminy na wzmocnienie. Nic wielkiego. Ot, musiał być w jak najlepszej formie. Martwiła ją reakcja ciała po odstawieniu używek, ale to będzie jego problem. Ona, jak na profesjonalne wsparcie przystało, zmyje się przed największą falą chęci sięgnięcia po a) narkotyk; b)szluga; c) alkohol; d) wszystko naraz. Ciekawe ile czasu jeszcze potrwa choć to śladowe zainteresowanie jego jestestwem. Teraz nie przejawiał żadnych odstępstw od normy, więc jego potencjał jako rozmówcy proporcjonalnie malał. Nudziła się, przysypiała. Lada moment zaśnie tak wtulona w jego rękę. - Zanim się zabierzesz za to, lepiej załatw zgodę. – nie widziała potrzeby u nałogowca odstawiania jego ulubionych „przyjaciół”, skoro nawet nie miał pewnego powodu. Jasne, ucieszyłoby to ją, ale nie wierzyła w cuda. To tak jakby największemu leniowi kazać bez przerwy pracować obiecując mu sen, który nigdy nie nastąpi. Nie chciała mu dawać złudnych nadziei. Ona sama powątpiewała w to, że uda mu się uzyskać pozwolenie na wszczep CAMu. To nie było łatwe. Gdyby każdy miał do nich dostęp na ulicach panowałby popłoch. Nie wierzyła w to, że wykwalifikowany lekarz nie zauważy jego odchyłów. A w pracy? Od tak więźniowie ginęli, a inni byli skatowani? Sama nie zwracała mu uwagi na te fakty, bo nie była nimi jakoś bardziej zainteresowana, ale on powinien mieć to na uwadze.
- Masochista. – rzuciła krótko na jego ostatnią wypowiedź. Bezgraniczne ufanie Penelopie mogło go zaprowadzić pod mur. Niedogodne sytuacje, a nawet mutacje. W końcu nie wiadomo czy by się nie skusiła zrobić coś więcej, gdy ma oddanego królika doświadczalnego pod ręką. Do swawoli nie potrzebowała nikogo więcej niż Potwora z taką propozycją. Teraz jednak nie myślała o tym za wiele. Puściła jego rękę, przewróciła się na drugi bok i ciężej wypuściła powietrze. Naprawdę chciało jej się spać. Przez lekko uchylone powieki do jej tęczówek wkradała się purpura i pomarańcz już niemal w pełni wzeszłego słońca. Niebo na skraju przechodziło z różu w błękit. Słodki widok. Ach, poza tym była już cała mokra. Koszulka oblepiała jej piersi już wyraźnie zaznaczając sutki. Uniosła się na chwilę, ściągnęła kitel, który złożyła w kostkę i podłożyła sobie pod głowę niczym pod poduszkę. Po ludzku rzecz ujmując po prostu odwróciła się do niego dupą. Już ledwo kontaktowała, ale nadal nie zasypiała. Nie mogła odmówić sobie tak pięknego widoku. Mruczała cichutko łaskotana przez wiatr. Jej włosy mieszały się z pojedynczymi gałązkami czasem miziając skórę Gerarda. Róż, błękit, pomarańcz i jeszcze raz róż i róż. Czego by tutaj więcej chcieć? Ona była najzwyczajniej w świecie szczęśliwa, ale już nie uśmiechała się, choć radosne iskierki pałętały się po powierzchni tęczówki barwy gumy balonowej.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   Pią Sie 16, 2013 6:55 pm

Monster chyba chciał jej posłodzić troszkę, ale mu nie wyszło, zresztą jak zwykle. Nie potrafił dobierać czasami odpowiednich słów, wyrazów i łączyć je żeby wyszło coś jednoznacznego a nie pomieszanego. Taki już był, jeżeli ktoś nie wyłapuje tego to nie będzie miał okazji konkretnie go poznać. Wolał gdy wszystko idzie prosto, bez niepotrzebnych komplikacji. Gładzenie jego ramienia było przyjemnym, niewielkim doznaniem. Miała naprawdę kojący dotyk ~ Załatwię zgodę, o to się nie martw, a raczej się postaram, nigdy czegoś takiego nie robiłem, będę musiał dowiedzieć się trochę o tym zanim podejmę decyzję ~ Nie wejdzie w ciemno w jakiś interes, który wymaga takich wyrzeczeń, poświęceń i warunków. Naprawdę chciał posiąść CAMa, ale jakoś nim się zbytnio nie interesował przez ostatni czas, nawet nie wiedział czym dokładnie to było. Musiał wiele nadrobić, będzie musiał trochę poczytać. Tyle pracy przed nim, nie było mu to na rękę ~ Masochista? Możemy tak to określić jak wolisz ~ Dziewczyna chyba naprawdę była zmęczona, może ją nudził, nic dziwnego. Miał wrażenie, że znajdują się na innym poziomie intelektualnym, jednak żeby nie być dla siebie aż tak surowym, nazwijmy to rodzaj umysłowy, ładniej brzmi. Dziewczyna odwróciła się w jego kierunku tyłeczkiem, fajny widok, ale nie popatrzył na niego zbyt długo. Wolał poczuć. Tak samo zarzucił się na bok. Tym razem postąpił inaczej. Przybliżył się do niej swoim ciałem, można powiedzieć szczerze, że się wtulił w nią. Prawą ręką opierał się a tą drugą ułożył ją na jej brzuchu, gdzie zaczął delikatnie muskać ją tam placami. Dziewczyna była zmęczona, więc niech odpocznie a on ją popilnuje. Nie miał jakoś konkretnego powodu żeby krzywdzić ją, zwłaszcza że mieli plany, wspólne kroki. Dla niej mogły nic nie znaczyć, natomiast dla niego były ważnym przedsięwzięciem, od którego nie miał zamiaru odstąpić ~ Chyba na serio masz to głęboko czy zaśniesz tutaj a nie w łóżku, natura Cię wciągnęła, a myślałem że nie masz żadnych nałogów ~ Przesunął swoją twarz w kierunku głowy dziewczyny, wdychając zapach jej różowiutkich włosów. Słodko pachniały, zalatywały świeżością, która go orzeźwiła. Dłoń, która wcześniej masowała jej brzuszek zaczęła intensywniej stykać się z jej ciałem, nawet naciskał co jakiś czas dłonią na jej ciało w niektórych miejscach brzucha. Można powiedzieć, że wykonywał jedną dłonią masaż od niechcenia. Dziewczynie brakowało czułości a on mógł jej to zapewnić, potrafił dać jej co nieco ciepła i wrażeń. Wystarczyło tylko wyciągnąć dłoń po to, nawet nie trzeba było prosić ~ Mam Ci zaśpiewać kołysankę czy wolisz bardziej intymne sposoby usypiania? ~ Tak sobie pogrywał z nią, choć nie w negatywnym sensie, ba, wręcz całkowicie pozytywnym. Miał ochotę dać jej trochę od siebie za to, że rozważyła jego subtelną potrzebę wzmocnienia się przez CAM. Wiedział, że daleka droga przed nimi zanim cokolwiek wejdzie w życie z jego potrzeb, ale był zadowolony, że ta rozmowa się odbyła, nawet jeżeli mogła nudzić dziewczynę. Jego usta nagle znalazł się na jej szyi, z której odgarnął zręcznie włosy ręką, którą się wcześniej podpierał. Złożył na jej bialutkiej skórze pocałunek, dość długi, który zaczął przeradzać się w powolne, czułe, spokojne muskanie jej skóry jego wargami. Trochę się wczuł w zadanie, nawet stan nietrzeźwości mu w tym pomógł. W tych klockach mógł się pochwalić, chciał się z nią podzielić tym. Był w święcie przekonany, że dzięki niemu będzie spało się jej przyjemnie, poczuje się na moment bezpieczna, gdyż zaczął ją traktować jako poważną, nową osobowość na najbliższe miesiące.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Purpurowa Wierzba   

Powrót do góry Go down
 
Purpurowa Wierzba
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Wierzba Bijąca

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Dzicz :: Las Zachodni-
Skocz do: