IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stołówka

Go down 
AutorWiadomość
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Stołówka   Czw Sty 17, 2013 10:29 am

Bo nasza kochana młodzież musi się dobrze odżywiać! Dlatego też zadbano o to, by powstała stołówka. Mieści się w budynku Internatu, można się do niej dostać zarówno na zewnątrz, jak i przebywając w środku. Stołówka wypełniona jest oczywiście stolikami i krzesłami, jest tam też długi blat z kucharkami wydającymi jedzenie. Uczniowie co prawda nie mogą wybierać do jedzenia czego chcą, ale każdego dnia mają do wyboru trzy dania, np. spaghetti ( mniam! <3 ), schabowego z ziemniakami i ryż po chińsku. No i wybierajcie co chcecie....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro Lip 24, 2013 10:40 pm

Było parę powodów, dla którego Nancy uwielbiała swoją pracę.
Wbrew pozorom nie chodziło o to, że może rozbudzić w swych wychowankach miłość do rozmaitego rodzaju sztuki. Oczywiście czerpała satysfakcję, gdy jakiś niewychowany uczeń zaznał choć odrobiny kultury i wsłuchał się w jakąś operę, zdradzając przy tym swoje zainteresowanie, ale to nie byłby wystarczający argument przekonujący ją do pozostania, gdyby zdecydowała się kiedyś odejść. Tu chodziło o coś większego, ważniejszego!
O jedzenie. I czyste łazienki!
Ilekroć przechadzała się po budynku Akademii, miała wrażenie, że zaraz przytuli się do pierwszej lepszej kolumny. Tu było tak schludnie, porządnie, sterylnie wręcz. Można było jeść z ziemi, do jasnej ciasnej! W slumsach nawet nie widziało się podłoża spod śmieci czasami!
Dzięki temu pięknu potrafiła znieść nawet to, że jej droga z mieszkania do miejsca pracy zajmowała około dwóch godzin na piechotę. Przynajmniej wyrabiała sobie kondycję i dbała o swoje zdrowie.
Pokiwała głową do samej siebie, skocznym krokiem pokonując kolejny korytarz. Zaraz potem przystanęła na moment w miejscu, pławiąc się w zachwycie na widok swojego odbicia w lustrze, po czym ruszyła w dalszą wędrówkę. Nie musiała długo czekać - jej nos po paru sekundach wyczuł w końcu upragniony zapach i przyspieszyła, klepiąc się po burczącym brzuchu.
Do stołówki wślizgnęła się jak ninja. Obrzuciła pomieszczenie spojrzeniem fioletowych - ach, te cudne soczewki! - oczu, by z zadowoleniem dostrzec tylko niewielki tłumek uczniów, tłoczący się przy paru stolikach.
- Im was mniej, tym więcej dla mnie - zamruczała z rozmarzeniem, prześlizgując się jak mysz w stronę okienka. Myliła się, sądząc, że pozostanie niezauważona. Jej strój i wściekle różowe włosy, opadające niesfornie na plecy, były jak neon na środku pustyni, wskutek czego dzieciaki utkwiły w niej swoje spojrzenia. Zignorowała ich wścibstwo i zamówiła sobie ryż po chińsku, by z parującym talerzem przysiąść przy najbliższym stoliku i łapczywie wepchnąć do ust pełną łyżkę.
O rajusiu, jaka ona była przeraźliwie głodna!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro Lip 24, 2013 11:07 pm

Lucyfer był wściekły, stracił czujność a w tym czasie Lucien zawędrował do slumsów i zjadł coś podejrzanego. Gdyby nie wrodzona odporność na trucizny, to zapewne długo by nie wyszedł z łazienki. W ustach wciąż miał smak tego...szczura ? Wolał nie wiedzieć.
Gdy tylko jego pożal się Boże, druga osobowość wróciła do Akademii, od razu ją wyłączył.
Zniknął wtedy uśmiech i wyluzowanie, Upadły wyprostował się a jego twarz spoważniała.
Gdy szedł korytarzem, uczniowie zwykle szczęśliwi na jego widok usuwali mu się z drogi.
Nikt, poza wysoko postawionymi osobami w Sorciere nie wiedział, że jego psychika podzieliła się na dwoje. Zwykli ludzie myśleli zazwyczaj, że ma zły dzień czy coś.

Lucyfer wszedł na stołówkę szybkim krokiem, chciał by kucharki dały mu coś pikantnego. Coś co pozwoli zabić ten ohydny smak. Już był niemal przy okienku gdy różowa kulka pojawiła się znikąd i wcisnęła w kolejkę przed nim. Zignorował to mając ważniejsze rzeczy na głowie.
-Spaghetti, albo ryż. Cokolwiek ostrego. Bardzo. - poinstruował kobietę za ladą głosem który mógł sprowadzać ciarki na plecy większości osób.
Gdy dostał swoje zamówienie zaczął iść do stolika. Miał zamiar zająć jakiś pusty, lecz widząc różową kobietę przy stole, zawzięcie pałaszującą ryż, postanowił siąść przy niej. Ot, taki kaprys. Bo może.
-Panno Sherwood, pozwolisz, że się przysiądę. - powiedział kładąc swą taczkę na stole obok niej. W jego misce było bardzo mało ryżu lecz obok niego miał małą miseczkę wypełnioną wasabi. - Smacznego. - rzucił krótko i ułożył swój płaszcz na krześle obok po czym zaczął jeść.
Upadły osobiście nie znał tej osoby, przeszukał tylko informację zebrane przez Luciena i wydarł je na wierzch.
Powrót do góry Go down
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro Lip 24, 2013 11:29 pm

Była do tego stopnia pochłonięta rozmyślaniami o jedzeniu, że nawet nie zauważyła drugiego nauczyciela w stołówce. Nic zatem dziwnego, że jej oczy rozszerzyły się w zdumieniu, a kawałek jakiegoś bambusa ugrzązł w gardle, gdy usłyszała własne nazwisko, wypowiedziane wyjątkowo poważnym tonem. Przez ten głos automatycznie zaczęła przeszukiwać zakamarki swej pamięci, starając się określić czy ostatnio nie podpadła wyżej urodzonym. Podczas gdy jej mózg pracował w najlepsze, zmusiła się do zogniskowania wzroku na mężczyźnie przy stoliku i z trudem przełknęła zawartość ust.
Kurczę, Luciu miał chyba zły dzień.
Kojarzyła Nauczyciela Anatomii Ras Rozmaitych, głównie ze względu na długą nazwę przedmiotu, którego nauczał i plotki o tym, że jest wyjątkowo swobodnym i beztroskim facetem. Wiadomo, musiała zainteresować się kimś podobnym do niej, nie byłaby sobą gdyby tego nie zrobiła. Odchrząknęła, ukradkiem ścierając czerwony sos z kącików ust i wyprostowała się, uśmiechając radośnie.
- Oczywiście, psorze, proszę siadać - mruknęła niczym zawstydzona uczennica, choć na dobrą sprawę on już siedział. Nie powinna w sumie spodziewać się, że poczeka na zgodę zwykłego człowieka, prawda?
Wróciła do jedzenia, lustrując jednak kątem oka mężczyznę. Chyba po raz pierwszy widziała go z tak bliska, musiała wykorzystać okazję i mu się przyjrzeć!
Hmm, trzeba przyznać, że przystojni nauczyciele też byli doskonałym powodem, dla którego lubiła swoją pracę. Jakoś tak pasowali do tych ładnych budynków. Aż miało się ochotę ich wszystkich ustawić pod drzewem i namalować!
- Dziękuję, wzajemnie - odparła grzecznie, szybko analizując na co może sobie obecnie pozwolić. Lux wydawał jej się jakoś bardziej gadatliwy, gdy widywała go przypadkiem na korytarzu. Tak ją korciło żeby dowiedzieć się, co się stało, że aż wierciła się na krześle.
- Wszystko w porządku?
Dobrze, wyszło niemalże nonszalancko! Zarąbiście, Nan, może nawet nie zauważy, że zżera cię od środka ciekawość!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro Lip 24, 2013 11:53 pm

Cały ryż jaki miał zjadł w zaledwie kilku kęsach. Było go tak mało. ~Cholerne kucharki, miały mi dać coś ostrego do jedzenia.~  pomyślał zdenerwowany i spojrzał na drugą miseczkę wypełnioną zieloną pastą.
Niewiele myśląc nabrał ją i wsadził całą do ust szybko przełykając. Ból który poczuł, co prawda zabił smak który męczył go od dłuższego czasu. Lecz jednocześnie sprawił, że łzy napłynęły mu do oczu. ~Co to...cholera...~ pomyślał zaciskając oczy. Palące uczucie rozchodziło się po jego przełyku i wędrowało w dół wnętrzności parząc wszystko po drodze.
Drążącą dłonią wyjął z kieszeni średniej wielkości metalową kulę i powiedział do niej załamującym się głosem.
-Dużo zimnej wody...mnóstwo... - odetchnął a łza spłynęła po jego policzku - Niedługo wrócę do Villi. - kula zabrzęczała i otworzył się mały obiektyw który szybko zlustrował twarz Lucyfera. - Wasabi. Ostra pasta produkowana a chrzanu. Proponuję zastosowanie mleka. - zabrzęczał mechaniczny głos małego androida po czym obiektyw się zamknął a Upadły schował go do kieszeni i otarł łzy.
Nie dość, że sparzył sobie przełyk tym cholerstwem to jeszcze musi to załagodzić tą białą lurą. Pięknie, kurwa. Pięknie.
Spojrzał na nauczycielkę zapłakanymi oczami.
-Oczywiście. - odpowiedział łapiąc powietrze - Wszystko jest...w jak najlepszym porządku. - odkaszlnął mocno. Czuł w brzuchu gorącą kulę. Miał wrażenie, że przeżera jego wnętrzności.
Wiedział, że w Villi szybko przygotują dużo wody i mleka, wystarczyło teraz tam tylko pojechać. Pechowy dzień, najpierw Lucien zeżarł coś nieświeżego a teraz to wasabi. Upadły z trudem przełknął ślinę.
Jego jedynym marzeniem teraz było doprowadzić swoje ciało do normalnego stanu, i to jak najszybciej.
Ale nie mógł zostawić kobiety ot tak...cóż, w ostateczności było już po lekcjach, więc może podrzucić ją do domu czy zabrać do Teiz. Nie był przecież jakimś wyniosłym snobem.
Powrót do góry Go down
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Czw Lip 25, 2013 8:15 am

I ponownie jedzenie utknęło jej w przełyku gdy dostrzegła jak mężczyzna opróżnia w jednej chwili całą miseczkę wasabi. Z ustami wypełnionymi ryżem oraz wyjątkowo zdezorientowaną miną przyglądała się jak w oczach Upadłego pojawiają się łzy bólu.
To było mega zaskakujące.
Wiecie, Nancy wiedziała dość sporo o innych rasach. Była wielką entuzjastką książek dotyczących tradycji nieludzi i ich typowych zachowań, z błogą miną wertowała kartki, dowiadując się kolejnych rzeczy o syrenach, czy wampirach. Jej umysł bardzo szybko więc podsunął jej informację o tym, że Upadli nie byli specjalnie przychylni ludziom, dość często w dodatku obwiniali ich za swoje krzywdy.
Tymczasem jeden z ich przedstawicieli nie tylko jadł z nią przy jednym stoliku, ale też zaczął przy nim płakać. Nawet jeśli to była wyłącznie wina piekielnie ostrego wasabi.
Nie była tylko pewna, czy w tej chwili jest sens czuć się wyróżnioną.
Serce jej się krajało jak widziała tego kolesia w tak marnym stanie. Przez chwilę zupełnie nie wiedziała co zrobić, aż jej spojrzenie ześlizgnęło się z twarzy Luxa na uczniów, spoglądających ku nim ze zmarszczonymi brwiami.
Dobra, pora działać.
Zerwała się z krzesełka tak gwałtownie, że niemalże je przewróciła. Nie przejmując się tym, wykonała jeden obrót wokół własnej osi, starając się zlokalizować drzwi od kuchni. Gdy już fioletowe tęczówki namierzyły upragnione wejście, zerwała się do szaleńczego biegu, zwracając na siebie uwagę większości wychowanków, po czym wdarła się do kuchni. Przez parę sekund dało się słyszeć stamtąd tylko przytłumione okrzyki, parę ostrzeżeń i próśb, aż Pinky na powrót wybiegła, niosąc w rękach dzbanek wypełniony mlekiem i szklankę. Postawiła oba naczynia przed Upadłym, nalewając mu mleka i wciskając mu szklankę do rąk.
- Widzę, że w najlepszym - zauważyła, uśmiechając się rozkosznie i ustawiając w taki sposób, by odciąć widok zapłakanego Luxa od zaintrygowanej młodzieży. Nie mogła pozwolić, by jej znajomy z pracy stracił cały szacunek przez wasabi, no dajcie spokój!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stołówka   Czw Lip 25, 2013 10:23 am

Ochrona była najważniejsza. Nie chodziło o rasę, ba praktycznie każdy w mieście wiedział, że jest Upadłym. Lecz nie wiedzieli JAKIM Upadłym. Jego anielską, Lucyferowatą tożsamość znały tylko najwyżej postawione osoby w Sorciere.
Upadły lubiał chronić swoją prywatność, poza tym pasowało mu mieć zawszę jakiegoś asa w rękawie. Podobnie było z mocami nad którymi panował; jego przełożeni znali tylko jedną z nich. Manipulacje Barierami i Granicami. Reszta była dla nich, jak i reszty świata wielką zagadką, której usilnie strzegł.
Lecz w tej chwili miał ogromną ochotę otworzyć portal do swego domu i znaleźć wodę.
Nie ważne było to, że uczniowie i personel szkoły by to zobaczyli.
I zapewne by to zrobił gdyby różowa kulka nie zaczęła biegać i robić rabanu.
~Kobieto opanuj się...~ pomyślał z bólem przełykając kolejną porcję śliny i w tym momencie zrobiła to. Postawiła przed nim dzbanek z mlekiem i szklankę. Spojrzał na nie z niesmakiem.
-Mówił, że mleko pomaga... - powiedział do siebie, myśląc o androidzie gdy sięgnął po szklance. Ten biały płyn nigdy mu nie smakował ale pomagał na wiele rzeczy. Kości, oczy, itp.
Hamując obrzydzenie przełknął zawartość szklanki i...o ironio ogień przestał palić jego wnętrzności. Istny cud. Rzekłby, że Boski, lecz nie był hipokrytą.
Otarł usta i spojrzał na kobietę swym zwyczajowym spojrzeniem mówiącym "Tak. Mogę cię zabić".
-Dziękuje. - rzucił - Jestem twoim dłużnikiem. - jego ton zmienił się na bardziej łagodny a na twarzy zagościł delikatny uśmiech.
Niewiele myśląc wstał i nie zważając na to, że kobieta nie dokończyła swojego ryżu, odniósł miskę kucharkom.
-Chodźmy. - powiedział miłym głosem, lecz brzmiała w nim władcza nuta która mimo wszystko przekształciła słowo w delikatnie brzmiący rozkaz.
Powrót do góry Go down
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Czw Lip 25, 2013 10:49 am

- Tylko mleko pomaga, woda jeszcze pogorszyłaby sytuację - rzuciła, wzruszając ramionami. Była niejaką ekspertką od jedzenia, zwłaszcza że uwielbiała próbować wszystkiego co nowe. Nie ważne czy zjadliwe czy nie, Nancho Maisy Sherwood i tak wepchnie to do ust! Stąd też wiedziała jak radzić sobie z pewnymi dolegliwościami i problemami, typu palące wasabi.
Ale do diaska, jak można zjeść samo wasabi?! Co to za skrajny masochizm w ogóle?!
Nie spodziewała się za wiele, ale mimo wszystko uniosła brwi, zaskoczona, gdy posłał jej to swoje przerażające spojrzenie.
Kobieca intuicja zaczynała jej coś podszeptywać, że nie przepadał za mlekiem.
W przeciwieństwie do wzroku, jego słowa okazały się wyjątkowo miłe. Uśmiechnęła się łobuzersko w odpowiedzi na jego grymas, bujając się na boki jak małe dziecko.
- Rzeczywiście, jesteś - odpowiedziała z rozbawieniem, choć mina jej zrzedła, gdy zabrał jej miskę i zaniósł ją do okienka. Wyciągnęła nawet za nim bezwolnie rękę, wydając z siebie bliżej niezidentyfikowane, choć pełne tęsknoty jękniecie.
Jej ryż! Jeszcze się nim nie napchała, no ludzie... znaczy, ten, no Upadli!
Szybko jednak myśl o jedzeniu uleciała z jej głowy, zastąpiona powtarzanym jak echo słowem "Chodźmy". Zaraz, ona miała pójść z nim? Że ona? Gdzie? I w ogóle dlaczego? Musiała chyba niedosłyszeć, poważnie. Ponownie odtworzyła w głowie scenę sprzed chwili, dostrzegając dopiero teraz nieco rozkazującą nutę. Uśmiechnęła się zatem radośnie, przekręcając łepek na bok.
- Ale że co? Gdzie niby? - Ach, Pinky i te jej inteligentne pytania!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stołówka   Czw Lip 25, 2013 11:20 am

Dziewczyna była beztroska, może nawet za bardzo. Zachowywała się czasem jak uczennica. Lucyfer przejrzał wspomnienia zgromadzone przez Lucien'a i tylko lekko uniósł brew patrząc na kobietę. Nauczycielka Sztuki...radosna...fajny tyłek...nieśmiała... przeglądał katalog słów które jego alter ego przypisało do różowo-włosej.
Lekcje się skończyły i można było iść do domów. Chcąc spłacić swój dług za uratowanie żołądka postanowił użyć Osy i odwieźć Nancho do jej mieszkania.
-Odwiozę cię do domu. - powiedział kierując się w stronę drzwi - Lecz po drodze polecimy do Teiz. Muszę coś załatwić. - rzucił, stojąc plecami do rozmówczyni przekraczając już próg stołówki. i już. Dług teoretycznie spłacony, jeśli zanim pójdzie to spłaci go praktycznie odwożąc ją do domu czy gdzie tam będzie chciała. A jeśli zostanie na stołówce, trudno. Spłata długu anulowana. Przykre lecz prawdziwe.
-Bateria numer 4. Odpalić i zdjąć blokadę. - powiedział do komunikatora na dłoni a komputer przygotował do startu Ose stojącą przed Akademią. Był to wyjątkowo mały model, jedno-osobowy. Lucyfer nie cierpiał tego cholerstwa. Oczywiście umiał je prowadzić i robić na nim różne przydatne rzeczy jak nagłe zwroty czy nawet obroty w powietrzu. Ale zakupił go tylko dla Lucien'a. Sam używał go tylko w nagłych przypadkach a na codzień używał portali. Pytanie dlaczego Lucien nie używa portali ? To proste, Lucyfer zablokował moce swemu alter ego. Zabieg bezpieczeństwa.

Upadły wyszedł na zewnątrz nie zwracając uwagi na to czy kobieta ruszyła za nim.
Podszedł do Osy i kliknął kilka guzików na swej rękawicy odpalając pojazd.
-Lecimy ? - spytał nie odwracając się. Mimo wszystko czuł, że Nancho za nim poszła.
Powrót do góry Go down
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Czw Lip 25, 2013 11:51 am

Wszytko ładnie i miło, ale przecież biust też miała fajny! Z całą pewnością oburzyłaby się, że go pominięto, przecież tak ładnie go eksponowała. Cała praca na marne.
- Aaa - odparła Nan, mrugając i przyglądając się plecom Upadłego. W zasadzie nie wiedziała, co mogłaby jeszcze dopowiedzieć. Pracowała tu już jakiś czas, ale nigdy nie zdarzyło się, by ktoś chciał ją odwozić do domu. Nauczyciele wiedzieli, że jest człowiekiem, a co za tym idzie, że zamieszkuje slumsy - mało kto miał ochotę zapuszczać się w takie okolice, zwłaszcza gdy pochodził z Teiz. Nie miała wątpliwości, że Lux zamieszkuje najlepszą z dzielnic, skoro było go stać na gadżety typu android, o których ona mogła tylko pomarzyć, to do jakiego innego wniosku mogłaby dojść?
Kolejne słowa przekonały ją, że powinna się zgodzić na jego propozycję.
- Jasne, nie ma problemu, chętnie zobaczę Teiz - stwierdziła pogodnie, ruszając z miejsca i skocznym krokiem doganiając mężczyznę. Jej szeroki uśmiech i błyszczące oczy niewątpliwie zdradzały z jaką niecierpliwością myślała o zobaczeniu najlepszej z dzielnic. Była tam może raz, na krótko, w dodatku nie oddalała się zbytnio od murów. Jak mogłaby zatem zrezygnować z możliwości wejścia wgłąb tego nieznanego jej, bogatego świata?!
Z dziecięcym zainteresowaniem przyglądała się jak aktywuje Osę poprzez komunikator na drogi.
Łohoho, ale cudeńko. Jakby opchnęła takie na rynku w slumsach to wyżywiłaby chyba z cztery rodziny przez dwa tygodnie!
Dopiero gdy stanęli na zewnątrz i kobieta ujrzała pojazd, przypomniała jej się pewna okropna rzecz. Przez chwilę jej usta wykrzywione były w zupełnie prostą linię, by w końcu kąciki uniosły się do góry, a z jej gardła wydobyło się krótkie:
- Możemy lecieć. Tylko pomieści to nas?
Trzeba było być głuchym, by nie usłyszeć obawy w jej głosie. Chociaż Lux mógł to zinterpretować w zupełnie dowolny sposób, powodem jej nagłej bojaźni nie był problem pomieszczenia się w pojeździe.
Toć ona miała chorobę lokomocyjną, do diaska!
Spokojnie, Pinky, spokojnie. Wdech, wydech, to szansa na zobaczenie Teiz. Powtarzaj sobie: Teiz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stołówka   Czw Lip 25, 2013 12:20 pm

Spojrzał na maszynę a potem na dziewczynę, obie były takie malutkie.
-Pomieści. Ale najpierw... - zdjął swój płaszcz i założy go Nancho na ramiona, wyglądała w nim jak mała dziewczynka w dużo, za dużym ciuchu. -Podczas lotu może być zimno. - powiedział zupełnie bez troski i...podniósł ją po czym posadził na Osie. Musiało wyglądać co najmniej zabawnie, lecz Lucyfer wolał nie patrzeć jak potknie się o własne nogi czy płaszcz i uszkodzi sobie tą ładną twarz. Kto to widział brzydkiego nauczyciela Sztuki ?
Po wszystkim usiadł za nią. Bardzo blisko. Ponadto gdy złapał za kierownicę, chcąc nie chcąc ją przytulił.
-Polecimy wolno jeśli się boisz panno Sherwood. - powiedział i uruchomił maszynę która powoli uniosła się do góry, po chwili Lucyfer skalibrował tor lotu i maszynę wykonała szybki, lecz delikatny zwrot w bok i zaczęła się przemieszczać. Po kilku chwilach była już na tyle wysoko, że z łatwością przeleciała nad murem Akademii nabierając prędkości.
Choć Upadły przysunął się bliżej do Nancho, to i tak pomagał sobie skrzydłami, by pęd powietrza nie zwalił go z Osy.

Nie minęło wiele czasu, a zbliżyli się do jednej z bram w murzę odgradzającym Teiz.
Nie zatrzymali się, Lucyfer delikatnie mówiąc "olał" ochronę i przeleciał nad blokadą.
Jeśli ochrona nie rozpoznała z daleka charakterystycznego, krwistego płaszcza który łopotał jak szalony na wietrze to ich problem. Upadły miał go na sobie zawszę gdy wychodził, więc powinni się przyzwyczaić.

Podwójne z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stołówka   

Powrót do góry Go down
 
Stołówka
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Stołówka
» Stołówka
» Sala Rzeźbionego Stołu
» Stołówka
» Stołówka więzienna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Akademia Nowej Ery :: Internat-
Skocz do: