IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rue

Go down 
AutorWiadomość
Rue
Okultysta
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 11
Dołączył/a : 02/09/2013

PisanieTemat: Rue   Wto Wrz 03, 2013 10:05 am

Imię i nazwisko: Rue Felicity Lockhart
Pseudonim: -
Płeć: Ona
Wiek: 27 lat
Wzrost i waga: 162cm/65kg
Rasa: Cyborg
Organizacja: Sorciere
Ranga: Okultysta
Zawód: ^
Umiejętności:
Rue była niegdyś wszechstronnie utalentowaną artystką, dlatego też dużo jej umiejętności zahacza o tę dziedzinę życia:
♪ Gra na skrzypcach - a raczej grała, bo po wypadku okazało się, że zbyt dużo jej kunsztu uciekło, a struny zbyt szybko pękają
♫ Rysuje - ołówkiem, węglem, kredą, pastelami, kredkami - wszystkim. I znów- raczej rysowała, metalowa ręka zmusiła ją do cofnięcia się o sto lat, aczkolwiek jej twory są i tak ładniejsze niż przeciętnej osoby.
♪ Aktorstwo - nie takie sceniczne, choć niegdyś próbowała pójść w tym kierunku. Dla niej życie to teatr- dosłownie. Rue potrafi nieźle ściemniać i to nie tylko w słowach, ale w gestach, mimice, ogólnym zachowaniu
♫ Fotografia - jedyne hobby jakie zostało jej po wypadku, czasem sobie na tym dorabia
♪ "Palce" chirurga - Rue jest dokładna w tym co robi. Zawsze. Poradzi sobie z najtrudniejszymi zadaniami, nawet jeśli chodzi o wetknięcie tej cholernej nitki przez dziurkę igły.
♫ Ukończyła wydział naukowy na ANE, nic więc dziwnego, że lubi majsterkować i kombinować? Głównie na ludziach, ale telewizor też podrasuje
♪ Duża wiedza z zakresu anatomii i fizjologii
♫ Ma dobrą rękę do roślin
♪ Tańce towarzyskie

Moce: Tylko rasowe
Wygląd:
Hej, widzieliście kiedyś lalki o ludzkich gabarytach? Dawniej Rue mogłaby z powodzeniem robić za jedną z nich - choć teoretycznie jest na to nieco zbyt niska. Zanim ciało panny Lockhart zostało zmechanizowane, łatwo było ją pomylić właśnie z taką lalką - piękną, wykonaną przez profesjonalistę z kunsztem i wyobraźnią. Właśnie taką urodę ma Rue - wygląda, a raczej wyglądała, jak laleczka. Przed operacją byli tacy, co się tym zachwycali oraz tacy, których to odtrącało, mało kto jednak był w stanie nazwać ją po prostu brzydką. Rue obdarzona została smukłą sylwetką, pozbawioną nadmiernych krągłości, które jednak wydają się dla niej po prostu nieodpowiednie. Kobieta zdecydowanie nie ma problemów z utrzymaniem linii, zwłaszcza teraz. Piękno jej kształtów wydaje się polegać na równowadze i złotym środku. Wcięcie w talii ma, ale nie wykorzystasz tego jako półeczki na telefon. Biodra posiada całkiem szerokie, a kiedy się porusza, kołysze nimi lekko i zachęcająco, nikt ich jednak nie pomyli z szafą trzydrzwiową. Ani z męskimi tym bardziej. Tak samo ma się sprawa z piersiami - nie przygniatają, nie przyciągają wzroku napaleńców - ale są. Przeciętnych gabarytów, całkiem kształtne, aczkolwiek nie bardzo eksponowane - bo Rue wcale nie musi ich pokazywać żeby przyciągnąć wzrok. W końcu jest dziełem. Idealnym tworem, w którym wszystko ze sobą współgra do tego stopnia, że chciałoby się mieć jej całość, a nie tylko jeden, góra parę, elementów. A przynajmniej tak było niegdyś. Jej długie, jak na jej wzrost, zgrabne i szczupłe nogi zostały bowiem zastąpione w całości przez metal. Protezy, ważące może niewiele więcej, niż prawdziwe nogi, zbudowane z mieszanki stali i włókna węglowego, może i są dobrze wykonane, natomiast nie każdego przyciągną. Właściwie to z jej pierwotnych nóg została jej tylko górna połowa ud, którą rzadko pokazuje. Rue zmuszona była wymienić zniszczone piękno na twór, który umożliwia jej nie tylko chodzenie. Właściwie to jej protezy nie mają specjalnych udziwnień - tyle tylko, że ze stóp kobieta może wysunąć kółka, które umożliwiają jej szybsze poruszanie się- z czego często korzysta. Jeżeli jednak postanowi poruszać się po bożemu, robi to z gracją - mimo że nie wygląda to ani w połowie tak elegancko, jak wtedy, kiedy miała jeszcze własne kończyny. Zdecydowanie jej chód jest wyuczony - po prostu wymagano od niej chodzenia jak dama tak długo, że weszło jej to w nawyk i nie porzuciła go nawet wtedy, kiedy została w dużej części kupą żelastwa. Nie jest to jednak jedyny element zmechanizowany. Można tylko podejrzewać jak drobne miała dłonie i jak proste były jej palce - a zaręczam was, że właśnie takie były. Teraz od przedramion w dół znowu króluje metal. Łokcie zastąpiły mechaniczne zawiasy, a dalej czeka nas już tylko ustrojstwo regulujące dłonie. Właśnie dłonie. Dla technologicznych zapaleńców są prawdziwym majstersztykiem. Potrafią się one składać i rozkładać na licznych maleńkich zawiasikach. Złożone przypominają normalne dłonie, umożliwiają odpowiednie funkcjonowanie w społeczeństwie i są totalnie niegroźne. Jeśli je jednak rozłożyć - głównie mowa tutaj o czymś, co miało zastąpić palce - mamy do czynienia z długimi szponami, z których można wysunąć ostrze jak brzytwy nożyki. Idealne, gdy trzeba pokroić jakiś obiekt eksperymentalny. Wszystko jest regulowane przez mały, różowy guzik umieszczony na zewnętrznej powierzchni dłoni. Rue nigdy nie pozwoliłaby sobie założyć topornych, nieestetycznych protez, dlatego jej czarne dłonie chowają się w czymś w rodzaju metalowych rękawic ozdobionych właśnie różowymi akcentami. Dba o nie jak o nic, muszą się błyszczeć, muszą być idealnie czyste. Zawsze. Dodatkowo panna Lockhart postarała się też o bonus. Jej wąskie, małe ramiona przykryte są w sporej części przez mechaniczne naramienniki. Służą one właściwie tylko jako podpora dla szkieletu skrzydeł. A przynajmniej ta instalacja wydaje się własnie szkieletem skrzydeł na pierwszy rzut oka. Rue na tym nie poleci, skądże. Może tym natomiast sterować. Poruszać w górę, w dół, do przodu, do tyłu i na boki. Ale po co? Cóż, tak naprawdę są to konstrukcje, które kryją w sobie kolejne noże. Tym razem duże, naprawdę mocne i jeszcze ostrzejsze - zdolne przy odrobinie wysiłku przeciąć kości. Tak samo jak w przypadku palców, Rue może składać te "skrzydełka" sprawiając, że przechodzą one do trybu skrzydła.zip. Nie wystają one wtedy poza jej plecy i chowają się pod włosami albo luźnymi ubraniami, choć jak się przyjrzeć- to i tak je widać. Tak czy siak, przy jej lalkowatości, mechaniczne części wyglądają całkiem specyficznie, można nawet powiedzieć, że groteskowo.
Wyglądowi lalki sprzyja dodatkowo porcelanowa cera, jaką Lockhart została obdarzona. Z całą pewnością jest uporczywa w upalne, słoneczne dni, tym niemniej jej nieskazitelna gładkość i nieprzesadna bladość, są widokiem dość niecodziennym, zdolnym dodać tej dziewczynie uroku. Zwłaszcza, kiedy zwrócimy uwagę na lekkie, prawie niewidoczne rumieńce na policzkach, doskonale dopasowujące się do tego właśnie kolorytu skóry. Twarz Rue też współgra z ogólnym jej wizerunkiem. A tak właściwie, to powinnam napisać- drobna twarzyczka z niezwykle delikatnymi rysami. Opatrzona w niezbyt szerokie, za to wydatne, różowawe usta, drobny, prosty nosek i... no właśnie. Wszystko psują oczy. Niegdyś te ogromne oczęta były szare, posiadały niespotykaną głębię. Ale to dawne czasy. Teraz długimi i gęstymi rzęsami otoczone jest zupełnie coś innego niż oczy, choć na pierwszy rzut oka wygląda tak samo - bo i w ten sposób jest stylizowane. Nadal ogromne - mają czerwone tęczówki. Mocno, jadowicie wręcz czerwone - co przecież nie jest naturalne u ludzi. Prawda jest taka, że tak naprawdę nie są to oczy. Jest to ich substytut. Rue straciła oczy. Zastąpiono jej tę stratę mini-aparaturą, która pozwala jej widzieć. Jest jednak mankament. Lockhart widzi jedynie na podczerwień. Wszyscy wokół są dla niej wyznacznikami temperatury jaką posiadają. W tych czasach podczerwień poszła naprawdę do przodu - kobieta widzi więc dokładnie. Wszystkie szczegóły i kształty - potrafi to rozpoznać, nie ma problemów z funkcjonowaniem. Nie rozpozna jednak kolorów - jedynie to, czy barwa jest jasna i ciemna. Z nabywaniem wprawy, nauczyła się odgadywać, jaki odcień jest jakim, zdarza jej się jeszcze jednak pomylić. Oczywiście ma to też swoje zalety - pora dnia jest dla niej nieważna, zawsze widzi równie "dobrze", jeśli można to tak nazwać.
Zwieńczeniem wszystkiego są długie, naturalnie proste włosy, które sięgają do pasa. Włosy te są czarne, widocznie zadbane. Lśnią i już na pierwszy rzut oka wydają się być jedwabiste, są najwidoczniej największą dumą Lockhart i to im poświęca najwięcej czasu i troski (no, może zaraz po pucowaniu rąk). Urody nie można tej dziewczynie odmówić, tym niemniej nie każdemu przypadnie do gustu dziewczyna o delikatnej, smukłej sylwetce i twarzy lalki, nieco zdeformowana przez mechaniczne części zajmujące sporą część jej ciała. Niektórzy boją się tego - bo takie połączenie może wydawać się straszne, wyjęte jakby z horroru. A jeśli dodać do tego pusty wyraz jej substytutów ocząt- które nie są w stanie wyrazić jej emocji... strach się bać!

Charakter:
Kiedy Rue jeszcze była "normalna", jej wygląd mógł być zwodniczy. Sugerował, że jest kobietą idealną, istotą bez skazy - w końcu jak ktoś tak słodko wyglądający, taki lalkowaty, mógłby być zły? Tak naprawdę to Lockhart jest zadufaną w sobie, rozpieszczoną jedynaczką pochodzącą z bogatej rodziny. Jest paskudna, naprawdę. Zepsuta do szpiku kości i pozbawiona samokrytyki. Uważa się za najlepszą, najbardziej inteligentną i błyskotliwą istotę, która chodzi po tej ziemi. To ona jest królową - utalentowana, podziwiana, popularna - a przynajmniej kiedyś taka była, bo po wypadku wszystko się zmieniło. Wszystko, oprócz przekonań i samooceny kobiety. Została wychowana w przeświadczeniu, że wszystko jej się należy, a do celu należy iść po trupach. Jest więc tym gorsza, dlatego że nie poprzestaje na czczym gadaniu "ty nie wiesz kim ja jestem!". Ona działa. Jeżeli nie wystawia jej się czegoś na tacy jest wściekła, ale nie tupie nóżką, tylko robi wszystko, by dostać to, co jej się należy. Wszelkimi metodami - bezwzględna, okrutna, skora do manipulacji innymi, zwykła wyręczać się osobami trzecimi. Nie boi się używać chwytów poniżej pasa. Honor? Ha! Po co honor, kiedy wokół wszyscy są nieważnymi robakami, które można tolerować dopóty, dopóki nie stają jej na drodze. W innym wypadku należy nauczyć takiego, gdzie jest jego miejsce, albo zgnieść. Tak, jest całkiem inteligentna, ale to tym gorzej - snuje plany, zakłada pułapki, ucieka się do podstępów i manipuluje. Bawi się w kłamstwa, intrygi i chowanie za maską. A w końcu łatwo jej nie docenić, bo przecież ktoś, kto nie widzi nic poza czubkiem własnego nosa nie może być inteligentny.
Innych traktuje z wyższością i lekkim dystansem, ale dopóki jej nie irytują, dopóty nie ma w niej wrogości. Problem w tym, że zirytować może ją dosłownie wszystko- brzydki ubiór, śmieszny nos, głupie poczucie humoru, czy odmienne zdanie. W tej kobiecie nie ma tolerancji na odmienność, za to jest mnóstwo fałszu, cynizmu i pogardy dla otaczającego ją świata. Złośliwościami sypie jak magik gołębiami z kapelusza i rzadko kiedy zabraknie jej riposty. Dumna, uparta i mściwa, stała się już udręką niejednego osobnika, który miał nieszczęście jej nie przypasować. Wszystkich, których, z jakiegoś powodu, Rue nie akceptuje, obdarza ogromną dawką kpin, żartów, drwin, niejednokrotnie obrzydzając życie. Ale przecież jej wolno. W końcu jest ideałem i utalentowaną artystką, której los kazał zboczyć ze ścieżki sławy. To nic, że ta sama osoba, uwielbia zapijać się do nieprzytomności i zsyłać na tego chłopca, który ostatnio krzywo na nią spojrzał, czterech karczków o gabarytach szafy trzydrzwiowej, coby nauczyli go kultury- bo przecież ona sama nie będzie się tym zajmować. Co z tego, że jeśli ktoś śmie być genialniejszy niż ona,  jest w stanie rozesłać plotki o tym, że ta osoba wypracowała sobie tytuł "najlepszego" seksem, albo czymś gorszym?  Grunt, że Rue potrafi robić takie rzeczy tak, żeby nikt nie mógł udowodnić, że to właśnie czarnowłosa. Każdy, kto ma znaleźć się w zasięgu jej łask, musi ją bezkrytycznie wielbić i wbijać w nią zakochane oczęta, których wzrok świadczy o pełnym oddaniu. I oczywiście, musi rozumieć, jak to trudno jest być taką piękną, popularną i utalentowaną, a co za tym idzie, znosić jej okropne zachowanie, jakie by ono nie było, ponieważ, oczywiście, jest to tylko wynik stresu. A przynajmniej tak sobie to niektórzy tłumaczą. Byli też tacy, którzy znosili jej zachowanie, uważając, że gdzieś tam w głębi, siedzi niewinna, milutka istotka, bardzo samotna, która uwięziona jest przez maskę okrutnej, ponieważ myśli, że taką właśnie chcą ją widzieć. Cóż, tylko sama Rue wie gdzie jest prawda. A rację mogą mieć równie dobrze jej liczni wrogowie, którzy głośno wołają o tym, że jest po prostu rozpieszczonym, zepsutym dziewczęciem.
Pomyśleć, że taką osobę szybko powinno utemperować samo życie. W wyniku tragicznych wydarzeń nie jest już wcale taka bogata, musiała uciec się do pracy, stała się kimś pozornie przeciętnym - mimo to jej wyniosłość i duma pozostały. Powinna zostać szybko utemperowana przez ludzi, którzy stoją wyżej od niej. Ale nie została. Ponieważ Rue potrafi być bardzo cierpliwa. Przekonana jest, że jeszcze wejdzie na sam szczyt - po prostu w innej dziedzinie, niż myślała na początku. Tutaj w grę wchodzi jej aktorstwo. Lockhart gra, kiedy musi. Udaje miłą, nie mówi tego, co naprawdę myśli, kiedy może jej to zagrozić. Jest cierpliwa, cicha i zdeterminowana. Swoje obowiązki wykonuje precyzyjnie i na ocenę A+, bo przecież taki ideał jak ona, nie mógłby zrobić czegoś źle. I może to wszystko robić, dlatego że jest przekonana, że odbije sobie, kiedy już wzniesie się ponad całą resztę.
Można się też zastanawiać - co u licha artystka robi w organizacji naukowców? Prawda jest taka, że zarówno Rue, jak i jej rodzice, kiedy była jeszcze nastolatką, zdawali sobie sprawę, że kariera artysty to kariera niepełna. Dlatego też już wtedy kobieta kształciła się w ANE. A mimo artystycznej duszy, pociąg do nauki miała, potrafiła przysiąść i zapamiętać, co jest do zapamiętania, dlatego też kiedy wszystkie dotychczasowe jej plany szlag trafił, wiedziała co ma zrobić i gdzie się udać. Właściwie, to tuż przed wypadkiem i tak zaczęła się kręcić wokół Sorciere.

Historia:
Krótko zwięźle i na temat, bo nie jest obowiązkowa:
Rue urodziła się w bogatej rodzinie. Obrzydliwie bogatej. Jej rodzice prowadzili sieć hoteli i opływali we wszystkie luksusy. Wychowywana raczej była przez opiekunki, aniżeli rodzicieli. Tym niemniej zawsze dostawała to, czego chciała. I rosła w niej duma, zadufanie w sobie i inne takie. Początkowo miała zostać artystką - pobierała wiele lekcji w tym kierunku i wydawała się mieć do tego naturalny talent - za co zawsze była podziwiana w szkołach. Od zawsze prymuska, od zawsze utalentowana, od zawsze wspinała się na sam szczyt - czy to w konkursach, czy poprzez zostanie przewodniczącą samorządu szkolnego. I tak dorastała. I stawała się coraz bardziej okropna.
Kiedy miała 20 lat, własnie jechała całą rodziną na występ, który miał popchnąć jej karierę. A wtedy stało się coś okropnego. Wypadek. Rozszalała, nowoczesna ciężarówka jechała pod prąd i wpakowała się w ich samochód robiąc z niego miazgę. Rue siedziała z tyłu i tylko dlatego przeżyła. Jej nogi i ręce zostały jednak totalnie zmiażdżone i nie dało się ich uratować. Dodatkowo była w trakcie zajadania chińszczyzny i w wyniku szarpnięcia niefortunnie wpakowała sobie pałeczki (te od jedzenia) w oczy, powodując w nich rozległe uszkodzenia - wszystko wskazywało na to, że została skazana na ślepotę. Z dalszą rodziną nigdy nie miała dobrych kontaktów, testament okazał się mieć zapis, w którym jej ojciec przekazywał hotele swojemu bratu. Jej przypadł spadek. Spory. Ale co z tego, skoro była pogrążona w śpiączce i nic nie wskazywało na to, że wszystko przeżyje? Aż do momentu, kiedy udało jej się wybudzić. Przynajmniej Rue tak to kojarzy, równie dobrze mogli naładować jej jakichś specyfików do żył resztek kończyn, które trzeba było amputować. Właściwie to przebudziła się tylko po to, by usłyszeć, że tak w sumie to umiera i jedyną jej nadzieją jest właśnie zmechanizowanie. Zgodziła się. Na operację, którą i tak wiele ryzykowała, ale przynajmniej dawała jej szansę, poszedł właściwie cały jej spadek. Ale przeżyła. Szybko odkryła, że przez to, iż straciła dłonie, z jej artystycznej kariery raczej nici, dlatego też poszła do Sorciere. I zamierza piąć się w górę i w górę! Kto wie? Może ma nawet ambicje na to, by w ostatecznym rozrachunku być Dyktatorem?

Inne:
♫ Uwielbia koty, nienawidzi psów
♪ Ma uczulenie na ryby
♫ Boi się podróżowania samochodami, podróż szynobusem znosi trochę lepiej
♪ Ma klaustrofobię
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Twins
Uczniowie | Goniec (Gabriel) | Pionek (Ethan)
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 28
Dołączył/a : 29/08/2013

PisanieTemat: Re: Rue   Wto Wrz 03, 2013 11:35 am

Kp mi sie podoba, nawet bardzo
na pewno rezygnujesz z dodatkowych mocy?

akceptuje

osiedle stangard

w prezencie dostajesz roczny zapas potrzebnych ci olejów, smarów, a także zapas pb98 z vervą. Chyba, że pracujesz na diesel to robi wyższej jakości

napisz do kogoś o kolor - ode mnie nie dostaniesz bo z tel pisze

_________________
~x~ ~x~ ~x~
~ Karta Postaci ~
~ Informacje~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Rue   Wto Wrz 03, 2013 11:46 am

Tak, na pewno rezygnuję z dodatkowych mocy : D

I zaraz sobie dam kolor ♥

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rue   

Powrót do góry Go down
 
Rue
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postacie :: Spis Powszechny :: Kartoteka-
Skocz do: