IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar Koktajlowy

Go down 
AutorWiadomość
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Bar Koktajlowy   Czw Sty 17, 2013 11:56 am

W ciepłe, ba, gorące letnie dni na plaży otwierany jest Bar Koktajlowy. Spragnione osoby mogą napić się zimnych napojów ( nie tylko koktajli ), głodni zjeść, a spragnieni rozrywki mają do dyspozycji dwa stoły do bilardu i automaty do gier. Dodatkowo można posiedzieć sobie spokojnie na kanapach i odpocząć, jeśli ma dość piasku, plaży, słońca i morza. Bar jest umiejscowiony pośrodku plaży w drewnianym domku otoczonym sztucznymi palmami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Bar Koktajlowy   Wto Lip 23, 2013 9:25 am

Laaaato, lato, lato, lato, kochane lato! Florence przeciągnęła się z zadowoleniem czując, jak ciepłe promienie słońca muskają jej odsłonięto skórę. Był weekend, a ona wypoczywała od rana na plaży, relaksując się. Należało się to czerwonowłosej, oj tak, tak. Po całym tygodniu pracy w Akademii Nowej Ery z tymi wszystkimi dziećmi, które chyba próbowały doprowadzić do tego, by wspaniałe, czerwone włosy Flo wysiwiały, należało jej się przedpołudnie wypoczynku na plaży. Tak więc, korzystała, póki mogła. Na plaży o dziwo nie było szczególnie dużo osób, ale kto wie, może za chwilę obok niej postanowi rozłożyć się hałaśliwa rodzina z piątką dzieci, które nigdy nie otrzymały podstaw zasad dobrego wychowania...
Przekręciła się brzuch i w takiej pozycji zaczęła czytać pewną niezmiernie ciekawą książkę, a słoneczko ogrzewało jej plecki. Fantastyka, idealna do relaksu w weekend. Odgarnęła opadający jej na oczy kosmyk włosów za ucho i w tym momencie usłyszała głośny pisk, a potem na jej książce pojawiła się...pustynia. Czerwonowłosa uniosła lekko głowę, po czym jęknęła cicho - jej koszmar się ziścił. Obok rozkładała się jakaś rodzina z trójką dzieci, które rzucały w siebie piaskiem, nie zważając na upomnienia rodziców.
-Koniec relaksu. - stwierdziła zawiedziona, unosząc się z leżącej pozycji. Przeciągnęła się - przy okazji ojciec wrzeszczących dzieci bezwstydnie otaksował wzrokiem jej ciało, oczywiście - i nachyliła, by pozbierać swoje rzeczy. Była pewna, że w tym momencie czyjeś oczy śledzą jej ruchy, skupiając swoją uwagę głównie na tyłku... Westchnęła cicho, zrezygnowana, i naciągnęła krótkie, czarne spodenki. Złapała za torbę, do której schowała wszystkie swoje rzeczy, przewiesiła ją przez ramię i ruszyła przed siebie, gry wtem jej spojrzenie padło na drewnianą chatkę otoczoną sztucznymi palmami. Wyglądało tandetnie, ale zachęcająco, więc postanowiła wejść. A co tam, ma czas, w końcu tak dla odmiany ma wolne! Radośnie więc weszła do środka, poprawiając opadające ramiączko od czarnego stanika, który był górą jej stroju kąpielowego. Na górę nic nie założyła, bo po co. Chciała się jeszcze trochę opalić, o! Uniosła wzrok w górę i zauważyła tablicę z wypisanymi napojami, które serwują w tym miejscu, więc przystanęła na środku - bardzo mądrze, Flo - i zaczęła ją uważnie studiować, zastanawiając się, czego chce się napić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Daken
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 57
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Bar Koktajlowy   Wto Lip 23, 2013 10:00 am

Można by pomyśleć, że plaża to nie ulubione miejsce ludzi takich jak Daken. Prywatni agencji tacy jak on preferują siedzenie w ciemnych pomieszczeniach, szpiegowanie, szwendanie się po ciemnych zaułkach kiedy deszcz odprowadza każdą normalną osobę pod drzwi domu. W jego przypadku, było niestety podobnie. Miał odpoczywać, urlop, wycieczka, coś w tym guście. W każdym razie na pewno nie był w pracy i nie musiał się przejmować niczym. No, praktycznie. Jakby nie patrzeć zaszedł wielu osobą za skórę co oznaczało w tym ponurym świecie, że mogą go odstrzelić nawet śpiącego i opalającego się na leżaku. Nienawidził gorąca. To pewnie dlatego, że lubił chodzić w kilku warstwowych strojach. Koszula, sweter, marynarka, płaszcz. Wtedy czuł się sobą. Preferował jednak nie zwracać swojej uwagi przechodniów, a ciężko byłoby go nie wytykać palcami. W końcu kto siedzi w płaszczu i eleganckich butach na plaży? Tak więc miał na sobie koszule, białą, nie była specyficzna, zwykła koszula od garnituru. Rękawa zakasane nad łokciami, ostatnie dwa guziki rozpięte oraz czarny, luźno zwisający z szyi krawat. Lało się z niego niemiłosiernie, jednakże starał się tego nie okazywać. Siedział w cieniu, przy ladzie baru koktajlowego i popijał dziwny napój kokosowy. Nie smakował za dobrze, ale jakoś się go piło, najważniejsze, że był chłodny. Cały czas marudził coś pod nosem do samego siebie, o tym, że nie lubi lata i ludzi. Głównie wokół tego krążyły jego myśli. Co jakiś czas obracał się i rozglądał czy nie ma jakieś ciekawej osoby w barze, która by pomogła mu odpocząć od swych chorych myśli. Jeden koleś zagadał do niego parę minut temu. Typowa gadka, "Nie za gorąco Ci?". Facet spieczony na raczka, lekko podpity z ogromnym brzuchem wystającej spod lekko wiszącej białej polówki. Javert, z natury gburowaty, nie mógł powstrzymać się by zbyć gościa jednym zdaniem. Choć Raczek próbował zagajać Detektyw wdał się, w krótką konwersacje z Barmanem. Wiedział, że sam uprzykrza sobie życie swoim zachowaniem, ale jakoś nie potrafił być inny. Jak to jest? Chcieć być miłym, lubianym, chociaż na tym cholernym wyjeździe, a i tak zamęczać się swoim masochistycznym podejściem? Nic przyjemnego. W barze było na oko dziesięć osób. Kilka ładnych dziewczyn podśmiewających się w swojej grupce, faceci próbujący je poderwać, kilka podpitych tatuśków ala Raczek. Wten do baru przyszła czerwonowłosa, Javert poczuł coś dziwnego, słysząc jej zbliżenia do baru koktajlowego spojrzał w jej stronę. Bang! Szybko się odwrócił, nie mógł na nią patrzeć. Ohydne słońce pogrywało z nim i na złość postanowiło go oślepić swoimi promieniami. Kiedy już i ona była pod daszkiem odwrócił się od baru i ludzi, których dotychczas obserwował i zaczął oglądać nową osóbkę. Nie robił tego zbyt dyskretnie, co było dość dziwne jak na niego, może to przez to słońce, ale zachowywał się niczym nastolatek. Lustrował ją spojrzeniem od góry do dołu czekając na znak. W momencie kiedy ich spojrzenia się spotkały napłynęła do jego wnętrza zimna krew. Zrzucił wzrok na podłogę, odwrócił się do baru i dopił koktajl. Poprawił przepocone włosy, tak by nie zakrywały jego oczu i tym razem już incognito badał wzrokiem czerwonowłosą.
- Jean, po proszę jeszcze jeden, taki sam koktajl. - Barman lekko się skrzywił, nie miał na imię Jean, jak pewnie połowa osób, które tak nazywał Daken. To imię wydawało mu się wyjątkowo bezpłodne, przypasowywał je do takich nonamów jak barman, którego jedynym celem miłego podejścia jest wyłudzenie pieniędzy. Swoimi uśmieszkami nie różnił się wiele od żulionera spod sklepu. Jedynie robił to z nie co większą gracją i nie śmierdziało od niego tanim alkoholem połączonym z moczem. Ah, bym zapomniał wspomnieć na temat jego wyglądu. Choć wszyscy byli w sandałkach bądź klapkach on nie mógł się powstrzymać i założył swoje czarne laczki. Sam, jak wcześniej wspomniałem, uważał to za kretynizm. No cóż, taki już z niego typ.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Bar Koktajlowy   Sro Lip 24, 2013 6:38 am

Wybór był duży, naprawdę duży. Flo stała na środku baru, przygryzając lekko dolną wargę jak zawsze, gdy się namyślała, a w jej głowie trwała wielka walka - mojito czy coś o nazwie "czekoladowe podniebienie"? Z jednej strony mojito było pycha i czerwonowłosa uwielbiała jego smak, z drugiej - "czekoladowe podniebienie" brzmiało tak pysznie i czekoladowo. CZEKOLADOWO. Ona uwielbiała... nie, ona kochała czekoladę! Była pyszna, taka słodka, gęsta, aksamitna...
-Poproszę mojito. - powiedziała zrezygnowana, zwracając się do barmana. Trzeba walczyć z nałogiem, zwłaszcza, gdy ten nałóg nie mieści się w granicach nazywanych "zdrową miłością człowieka do czekolady". Przy okazji poczuła się obserwowana. Obserwowana? Chwila, chwila, chwila. Miała mieć wolne, no ludzie! A tu czuje, że ktoś na nią patrzy. Czyli pewnie szpieg. A jak szpieg, to koniec wolnego. Cholera. Czemu wszystkie śledzące ją osoby też nie mogły zrobić sobie dzisiaj dnia wolnego od pracy?
Ciężkie życie Rebelianta, oj tak...
Odwróciła się w stronę z której, jak podejrzewała, była obserwowana. Nie spodziewała się ujrzeć tam...faceta, który wyglądał, jakby były okolice listopada i świętego Mikołaja. Przyglądał jej się, po czym odwrócił do baru. Zmarszczyła brwi, wzięła swoje mojito i ruszyła w jego kierunku.
-Widzę, że słoneczny ukrop Panu nie straszny, prawda? - zagadnęła go, przysiadając na wolnym miejscu obok niego. Przechyliła głowę na bok i przyjrzała mu się dość...otwarcie. Przystojny, oj tak. Pokiwała z aprobatą i upiła łyk swojego mojito. Ciekawiło ją, kim był, co robił i...czemu, cholera, w taki dzień był ubrany jak na Sybir?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Daken
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 57
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Bar Koktajlowy   Sro Lip 24, 2013 1:10 pm

Javert popijał już kolejny kokosowy drink. Barman nazywał go Kokosowym Odlotem gdyż był podawany w przekrojonym kokosie z wywierconym dnem, a w jego środku pływał napój będący połączeniem wódki, likieru kokosowego, soku z ananasa oraz szczypty cukru. Drink był schłodzony, orzeźwiający, jednak nie wystarczał na zrelaksowanie się detektywa. Preferował pijać nie co mocniejsze, gorzkie trunki takie jak brandy, whisky lub tequille. Od słodkiego Kokosowego Odlotu zaczynał pobolewać go brzuch. Kiedy tak dyskretnie przyglądał się czerwonowłosej ta postanowiła usiąść obok niego. Niezły początek, może to ona właśnie rozweseliła by Javerta i poprawiła jego humor. Bez większego namysłu postanowił zapoznać się z nową przybyszką. Wydawała się być najciekawszą osobą w okolicy. W jego oczy rzucił się skromny ubiór, przyjemne dla oka kształty no i oczywiście długie do pasa ogniste włosy. Robiła wrażenie, a jako facet ciężko było mu się oprzeć. Poprawił podwinięte, lekko przepocone rękawki, a następnie twardo położył łokcie na blacie. Dziewczyna zagaiła. Słysząc jej słowa uśmiechnął się i westchnął.
- Nie przepadam za słońcem, ani za urlopami, ale ponoć wypoczynek był mi niezbędny. - Powiedział znużonym, lecz zadowolonym głosem. Cieszył go fakt, że to ona pierwsza się odezwała, sam zapewne zachowywałby się jak w pracy i skupił na obserwowaniu. - Zaczynałem świrować. - Dodał.
Szybko wysunął w jej stronę prawą rękę, na nadgarstku widniał srebrny, przeciętny zegarek.
- Daken.
Przedstawił się uprzejmie poczym chwycił za kokosowy napój. Spił dwa łyki, odstawił go na bar i zaczął rozmowę.
- Ty najwyraźniej przepadasz za gorącem, prawda? - Uśmiechnął się, lekko mrużąc oczy. - Jak podobają Ci się uroki plaży?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Bar Koktajlowy   Sro Lip 24, 2013 9:57 pm

Spontaniczne spotkania w barze na środku plaży zawsze spoko. Czerwonowłosa nie spodziewała się, że spotka tu kogoś tak tajemniczego jak Daken. No bo, sami przyznajcie - czyż przystojny facet ubrany tak, jakby nie było trzydzieści stopni na plusie, tylko na minusie, który siedzi w barze na środku plaży, nie jest intrygujący? Floyd starczył jeden rzut oka, żeby wiedzieć, iż chcę poznać tego mężczyznę bliżej, by dowiedzieć się o nim więcej. Jak najwięcej.
-Każdy po pewnym czasie zaczyna świrować od nadmiaru pracy. - stwierdziła, przyglądając się swojemu mojito. W porównaniu do jego kokosowego drinka jej napój wyglądał dość ubogo. Ale za to miał parasolkę, a ona uwielbiała te małe wykałaczki z papierowym daszkiem. Zabawa nimi była naprawdę zajmująca, oj tak!
-Florence Floyd. - również się przedstawiła, ściskając z zadowoleniem jego dłoń. Była większa niż jej, bez trudu dało się wyczuć, że jej rozmówca jest mężczyzną z krwi i kości. Posłała mu lekki uśmiech, po czym jej palce odnalazły leżącą na blacie parasolkę, a nasza czerwonowłosa bohaterka pokiwała z zapałem głową.
-O tak, takie gorące dni na plaży są wspaniałe - oznajmiła, a w jej oczach błyskały iskierki entuzjazmu. Bezwiednie zaczęła się bawić w otwieranie i zamykanie parasolki, czego papierowo - drewniana konstrukcja na pewno nie przetrwa długo. - A uroki plaży mi się podobają, gdy nie muszę ich dzielić z rozwrzeszczaną dzieciarnią, która lubi atakować mi książkę piaskiem. - dodała, tym razem lekko rozżalona. Mogła się jeszcze wylegiwać na cieplutkim piasku! Ale, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przekrzywiła lekko głowę, patrząc z zainteresowaniem na Dakena.
-Wiem, że to banalne pytanie, ale...nie jest Ci gorąco?
Ah, Flo i jej oryginalność. Na pewno było mu gorąco, głuptasie! Przy takiej temperaturze? Każdemu by było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Daken
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 57
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Bar Koktajlowy   Pią Lip 26, 2013 8:13 am

Uroki plaży? On sam nie widział ich zbyt wiele. Może dlatego, że sam nie przeżył tych magicznych lat dzieciństwa, kiedy to jeździło się z rodzicami na wakacje, budowało zamki z piachu, zbierało muszle i moczyło w słonej wodzie. Może tak naprawdę był zakompleksionym małym chłopcem w ciele mężczyzny, który obwiniał Plaże za mało ciekawe dzieciństwo? Były też argumenty ZA nie przepadaniem za plażą. Po pierwsze, motyw sandałków, klapków lub gołych stóp, grr, gorący piasek wżynający się między paznokieć a palec. Zbyt odsłonięty teren, co to za frajda? pięć kilometrów długości, dwieście metrów szerokości, a i tak ludzie ugniatają się na plaży praktycznie leżąc na sobie. Praktycznie zero budynków tylko piach i woda. Pewnie dlatego, że te wspaniałe uroki plaży mu nie odpowiadały spędzał czas pod drewnianym daszkiem, przy mało wykwintnym barze. Ale o to proszę, pojawia się Florence Floyd, jego nowa ognistowłosa kompanka chcąca umilić mu czas rozmową.
- To piękne imię. - Niezwykł rzucać przypadkowych komplementów, jednak to imię rzeczywiście bardzo mu się podobało. Nie było to tylko staranie się być uprzejmym, czarującym, lecz prawdziwe, szczere słowa. Łał, Daken szczery? To chyba przez nadmiar tego słońca.
- Dzieciaki, bywają okropne, właściwie to nie bywają, zawsze są nieznośne. - Rzucił uśmiechem w jej stronę poprawiając spoconą grzywę, jego brwi lekko ściągały się w dół czym okazywał zmęczenie pogodą. Flo zaintrygowała go książką, sam był oczytany, tak więc interesowało go co takiego może czytać czerwonowłosa. Oczywiście jego gburowate podejście do życia nasuwało mu myśli typu "Pf, pewnie jakieś badziewie dla mas"
- Co czytasz? - Nadmiar słońca powodował u niego jakby zatracenie samego siebie. Czy on właśnie nie posłuchał swoich myśli i zupełnie otwarcie na odpowiedzi spytał CO KTOŚ CZYTA? Javert, oczytany narcyz zapatrzony w swoją inteligencje interesuje się co czyta przypadkowa napotkana osoba? Ciekawy przebieg wydarzeń.
Na pytanie czy jest mu gorąco miał ochotę odpowiedzieć z sarkazmem "Nie, no coś Ty jest idealnie!" jednakże odpuścił sobie bycie burakiem, już po raz drugi w jej towarzystwie.
- Jest mi przeklęcie gorąco! - Rzucił w jej stronę unosząc lekko głos, nie chciał jej przestraszyć, wręcz przeciwnie rozśmieszyć, pokazać jak bardzo jest otwarty na tę znajomość. Uniósł ręce do góry by pokazać jak strugi potu spływają mu do zakasanych rękawów, jego twarz wyglądała co raz marniej, czuł, że niedługo będzie musiał odpuścić w bitwie ze słońcem i zdjąć koszule, podwinąć nogawki i wziąć buty w ręce. - Niedługo rozpłynę się niczym kubeł lodów zostawiony na słońcu.
Kiedy tylko przestał dogazywać i prezentować jak mu to nie jest gorąco dorzucił.
- Wiesz na co mam ochotę? Na ochłodę i to nie w kształcie drinku, gdyż ten Kokosowy Odlot z każdą kolejną porcją jest co raz gorszy.
Przysunął się do niej, tak by mogli podczas rozmowy nie skupiać się na barze tylko na sobie, ich kolana lekko się stykały.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Bar Koktajlowy   Pią Lip 26, 2013 10:20 am

-Dziękuję. - uśmiechnęła się uroczo, słysząc pochwałę dla swojego imienia. - Mi też się podoba.
Florence naprawdę była zadowolona ze swojego imienia. Zauważyła, że zarówno ludzie, jak i nieludzie mają dziwny zwyczaj wrzucać na swoje imiona i z dziwną zawziętością powtarzać, że chcieliby się nazywać nie Zuzia, a Kasia. Flo to nie dotyczyło - ona nigdy w życiu nie zamieniłaby swojego imienia na inne. Pomimo, że wyglądała na te 25 lat, żyła "troszkę" dłużej. Takie tam, parę tysięcy lat. Tuż po buncie i Upadku, nosiła inne miano - Yoshike Genda. Jako anioł jeszcze inne - Lajlahel. Już nie wspominając, że czasem po prostu potrzebowała innej tożsamości, więc bywało, że nazywała się Sayath, Alyssa, Volperia... Ale mimo wszystko miano, które właśnie nosiła, podobało się jej najbardziej.
-Czy ja wiem... Ogólnie lubię dzieci. Gorzej z ich rodzicami, którzy nie potrafią nad nimi zapanować. - odrzekła po chwili zamyślenia. Dzieci były takie słodkie, zwłaszcza te malutkie. Cuda, prawdziwe cuda. Tyle radości dawały! Oczywiście, dziecko to obowiązek, ale i tak... Taka pociecha w życiu.
-"Gra Endera". - poinformowała go, przyglądając mu się z zaciekawieniem. - Napisana przez Orsona Carda. Czytałeś?
Książka była naprawdę fajna - czerwonowłosa czytała ją już po raz kolejny i dalej była nią oczarowana. Fabuła na pierwszy rzut oka wydawała się być kolejnym naiwnym opisem tego, że tylko jeden chłopiec może uratować świat. Tak, jak przez siedem części Harry'ego Pottera każdy czekał, aż pod koniec młody czarodziej stanie twarzą w twarz z Voldemortem i go pokona ( co było dość oczywiste ), tak tutaj czytelnik czekał całą książkę na to, aż Ender spotka się z Robalami i zabije ich Królową. Jednakże, rozwiązanie zastosowane w tej książce, sposób, w jaki to wszystko się stało... Flo naprawdę była pod wrażeniem.
-No właśnie. Więc powinieneś się rozebrać, o.
Upadła zastanawiała się, czemu pomimo tego, że mu gorąco, siedzi tak ubrany na plaży. Styl stylem, ale czasem można by sobie odpuścić po prostu...zwłaszcza w taką pogodę.
-O? Więc co proponujesz? - zapytała, lekko zaintrygowana, upijając kolejny łyk swojego mojito.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Daken
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 57
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Bar Koktajlowy   Pią Lip 26, 2013 11:39 am

Przywykł do tego nieprzyjemnego uczucia kiedy to on przedstawia się Pseudonimem zaś ktoś inny imieniem i nazwiskiem, można by pomyśleć że było to z jego strony dość nieuprzejme. Jednakże czemuż mu się winić? Jeśli ktoś miałby go znać, znałby go właśnie z tej ksywki gdyż jego imię było wyjątkowo ekskluzywne. Mało kto na tych ziemiach znał Javerta Thénardiera, z resztą i tak jego nazwa choć specyficzna ogółowi nic nie mówiła. I tak było nieźle, w większości przypadków przedstawiał się fałszywymi danymi, które miał zakodowane w głowie bardziej niż swoje własne. Najwyraźniej czuł, że Florence nie ma złych zamiarów.
- Znam, dosyć ciekawa powieść na długo przed tym co się stało ze stolicą. - Nie było widać by posmutniał wspominając o fakcie, który tak naprawdę go nie dotyczył. W końcu jeśli ktoś się miał zamartwiać tym co się wtedy działo to nie on tylko jego zmarli, dalsi krewni. W końcu z jakiegoś drzewa genealogicznego pochodził. Nawet jeśli nazwisko Thénardier nadała mu matka. Jednakże wracając do tematu książki, był lekko zdziwiony. Nie wielbił jej, jednak znał jej treść, jak zapewne wszystkich książek tego stulecia. Bardziej niż za fantastyką przepadał za filozofią, intrygował go sens życia, nie tylko ludzkiego. Dodał po krótkiej przerwie.
- Jeśli okazujesz Grze Endera tak wielki entuzjazm powinnaś zapoznać się z dziełami George'a Pean'a. Ponoć jego opowieści zostały w głównej mierze wzorowane właśnie na podstawie uniwersum stworzonego przez O.S Carda. - Opowiedział jej więc o nowym, młodym autorze powieści fantastycznych, którego poznał jakoś tam w barze. Jak się okazało artyści jego pokroju również czasami potrzebują schlać mordę do upadłego. W ten sposób Javert otrzymał od człowieka, gdyż George był równia czystokrwisty co Daken, pierwszy egzemplarz jego najnowszej powieści. Nawet taki koneser i krytyk wszystkiego jak detektyw musiał przyznać, iż była niezła.
- Sam ze starych książek uwielbiam Nędzników, powinnaś kiedyś przeczytać. - Jego wzrok utknął w przekrojonym kokosie.
Nadal nie miał zamiaru się rozbierać, przynajmniej nie teraz, nie tutaj, nie przy ludziach.
- Co powiesz na to żebyśmy się przeszli gdzieś i poszukali chłodniejszego miejsca? - Uniósł jedną brew, uśmiechnął się a jego oczy wpatrywały się we Florence. Dłonie przestały ściskać kokos i po chwili wylądowały w kieszeniach.
- Co Ty na to?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Bar Koktajlowy   Sob Lip 27, 2013 10:46 am

Floyd to nie przeszkadzało. Żyli w takim świecie, że ukrywanie własnej tożsamości często potrafiło ocalić życie. Flo uważała, że to jeden z dobrych sposobów, by trochę dłużej pożyć jednakże sama z niego nie korzystała. Czemu? Po pierwsze, i tak cała masa ludzi ją znała - młodzież, nauczyciele Akademii Nowej Ery... Do tego jeszcze pracownicy Valhalli, klienci - Florence naprawdę była dość charakterystyczną osobą. W jej przypadku to tak nie działało. Ale i tak musiała się ukrywać - bycie dilerem wymagało od niej częstych zmian wyglądu. Przecież nie będzie latała jako Flo i dilowała sokiem z gumijagód, gdzie każdy uczeń Akademii może ją zauważyć. Konspira na maksa.
-Jaką powieść?
Czerwonowłosa lubiła słuchać ciekawych historii, chociaż oczywiście jeszcze bardziej kochała takowe czytać. Jeszcze za dawnych czasów, gdy była grzecznym aniołkiem, całe dnie w Niebie spędzała na czytaniu dokumentów, opisów wojen, innych światach i tak dalej. Wbrew pozorom pisma te nie były pozbawione brutalności - wręcz przeciwnie, niejednokrotnie trafiła na opisy okrutnych zbrodni. Niebo to Niebo, ale zło dotarło nawet tam.
-Chętnie zapoznam się z jego twórczością. - powiedziała z oczkami pełnymi entuzjazmu. Zawsze czuła się szczęśliwa, gdy myślała o nowej książce, która na nią czeka. Traktowała to jak kolejną przygodę w którą wyrusza wraz z bohaterami. To było niezwykłe, autorzy dawali taki ogromny wybór różnego rodzaju uniwersów, społeczeństw, ras... Między innymi Flo dlatego kochała książki - nie ograniczały.
-Planuje ich niedługo przeczytać. - odparła, odgarniając włos z twarzy. - Ostatnio mam urwanie głowy w pracy...
Praca psychologa nie była łatwa. Te nabuzowane dzieciaki, te wszystkie kłótnie o to, która rasa lepsza, kto ma ciekawsze moce, ba, kłótnie o dziewczyny... A wszystko to najczęściej kończyło się u psychologa szkolnego. Czyli - niezwykłe - u niej.
-Chodzenie z nieznajomymi w obce miejsca może być niebezpieczne... - mruknęła cicho pod nosem, po czym upiła długi łyk mojito, zerując. Eh, szkoda, a takie dobre było. - Tak więc...może innym razem.
W razie co zawsze mogoła spróbować zawołać swojego super przystojnego barmana na pomoc, może akurat nie byłby pijany. Te telepatyczne moce, zawsze spoko. Ale po co ryzykować? Bezpieczeństwo przede wszystkim! Uśmiechnęła się smutno do Dakena, po czym pomachała mu na pożegnanie dłonią.
-Na razie znikam, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się zobaczymy. - powiedziała, wstając od baru. Wychodziła od tak sobie? Nie. Słyszała cichą melodię, która rozbrzmiewała z jej torby, melodię, która oznaczała tylko jedno - rebelia wzywa.

Zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Daken
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 57
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Bar Koktajlowy   Nie Sie 18, 2013 12:17 am

Czas sięzbierać i wracać do roboty. Daken miał już dosyć plaży i odpoczynku, jego myśli krążyły już jedynie wokół pracy, pieniędzy a także zastrzyku adrenaliny, którego tak bardzo pragnął. Widział siebie siedzącego w swoim domo-biurze przeglądającego wiadomości na portalach w poszukiwaniu sensacji. Javert dopił swojego drinka, zostawił poczciwemu a zarazem szaremu jak ściana barmanowi poczciwy upominek. Sam kiedyś pracował na barze i wiedział jaką radość sprawiało mu znalezienie paru drobniaków przy pustych kieliszkach. Dzięki temu momentami był miły, nieco milszy niż zazwyczaj. Zgarnął swoje rzeczy i ruszył gdzieś w stronę hotelu, po rzeczy i do metropolii.
- Nareszcie. - Rzucił na pożegnanie plaży wzdychając.

zt

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar Koktajlowy   

Powrót do góry Go down
 
Bar Koktajlowy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Ocean :: Plaża-
Skocz do: