IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Matthew B. Dean

Go down 
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Matthew B. Dean   Sob Sie 31, 2013 9:51 am

Imię i nazwisko: Matthew B. Dean
Pseudonim: True Blood
Płeć: Mężczyzna?
Wiek: Około dwudziestu sześciu?
Wzrost i waga:Metr osiemdziesiąt osiem/siedemdziesiąt sześć kilogramów
Rasa: Zmiennokształtny
Organizacja: Neutralny/Artysta
Ranga: Władca Kredek
Zawód: Pracuje sobie w wolnych chwilach jako malarz.

Umiejętności:
Nie jest zagadką, że chłopak całkiem nieźle włada ogniem i
potrafi majsterkować. Może godzinami siedzieć w kuźni i pracować nad jakimś tworem. Sprawdza się w roli architekta, lubi projektować rzeczy a później je tworzyć, więc ołówki mu służą.

Moce:
Czasochłonne, a jednak!
Mocą jaka dała mu matka natura, to dokładnie władanie nad czasem. Dokładnie, to oczy mu na to pozwalają, ale dotychczas nigdy nie dowiedziałby się tego, gdyby nie Lupa, czyli jego mentorka - bogini wilk. Dowiedział się tego gdy walczył w sali treningowej w Dangean, lecz najważniejszą rzeczą jest, że chłopaczyna spowalnia dla siebie czas z tego może wykonać coś szybciej, np. Chociaż machnięcie ręką. Normalny obywatel w Dangean nie zauważyłby tego, o. Najgorsze w takiej mocy jest zawsze ryzyko jakie się wiąże ze spróbowania okiełznania, gdyż jeśli komuś minie dziesięć minut, to jemu właśnie w tym czasie tak naprawdę mija godzina... Przez właśnie używanie tej mocy starzeje się szybciej niż inni.

¦Moce rasowe

Wygląd:

Trzeba przyznać, że Matthew B. Dean jest osobą bardzo atrakcyjną, wyposażoną przez naturę w pociągającą, kształtną twarz oraz gęste, koloru kruczego włosy, które to młodzian ów zapuszcza do długości uszu i trzyma pod białą jak śnieg czapką. Oczy młodziana nie wyróżniają się jakoś szczególnie, nie cierpi na żadną heterochromię, a ich barwa to bardzo głęboki lazur, które niekiedy hipnotyzują. Ze względu na swoją obsesję na punkcie estetyki i wyglądu zewnętrznego Matthew nie ma i nigdy mieć nie zamierza żadnych tatuaży, używa też ponadto wielu niespecjalnie tanich kosmetyków, które to mają mu pomóc w utrzymywaniu jego skóry w formie jak najbardziej jędrnej, jasnej i lśniącej. Także i uzębienie ów młodego zmienno jest wzorcowo zadbane, brak w nim jakichkolwiek ubytków czy śladów ingerencji, a same jego zęby są po prostu śnieżnobiałe, co dodatkowo potęguje pociąg płci nadobnej do jego niezbyt skromnej osoby. Wszystkie pozostałe elementy ciała Matthew są doskonale wyważone i proporcjonalne zgodnie z ogólnie przyjętymi normami idealnej budowy. Chłopak ma tendencję do prezentowania swojej urody, dlatego też kiedy tylko może ustawia się tak, by w pełnej krasie zaprezentować swą sylwetkę i by znajdujący się wokół niego maluczcy mogli ją podziwiać, choć przyznać trzeba, iż we wszystkich jego dotychczasowych mentorach oraz męskiego rodzaju równolatkach budziło to raczej zwykłe politowanie niż euforyczny zachwyt. Dean nosi na sobie typowe dla zmienno kimono, jednak ze przerobione na modłę chłopaka. Przyzwyczajony do ziemskich, luźnych rzeczy młodzian zażyczył sobie by jego Shihakushō. Kazał pozbyć się rękawów w swoim Kosode oraz skrócić hakame do kolona. Matthew twierdzi, że wtedy czuje się bardzo swobodnie, a jak zwykł mówić na hakame, ‘spódniczka nie krępuje jego ruchów’. Pod kosode chłopak zazwyczaj jeszcze nosi t-shirt z jakimś logo. Takie głupie przyzwyczajenie pozostało mu z życia na dawnej ziemi, a na dole nosi oczywiście bieliznę. Zazwyczaj o jaskrawych kolorach. Jego stopy zdobią Tabi, z tą różnicą, że podeszwy są dodatkowo utwardzane metalowymi blaszkami. Chłopak przekonał się już wielokrotnie, że taki patent pozwala niekiedy skutecznie chronić swoje ciało przed uderzeniami miecza. Ponadto młody Matthew ma przy sobie to co jest niezbędne dla każdego Samuraja, coś z czym nie powinien się rozstawać, i coś co jest jego głównym przedmiotem pozwalającym wykonywać jego zawód. Mowa tu oczywiście o Katanie "Daisy", umieszczone przeważnie przy jego lewym biodrze, choć czasami można spotkać go z mieczem noszonym na plecach. Dodatkiem, który rzadko można spotkać w owym Świecie jest beanie. Chłopak w swojej kwaterze posiada ich kilkanaście, różnego koloru i kroju, jednak zazwyczaj można go spotkać w białej.

Wygląd mojej zwierzęcej formy:

Grube futro i warstwa tłuszczu chronią go przed zimnem. Włosy tworzące sierść niedźwiedzia są półprzezroczyste; sierść jako całość ma zazwyczaj kolor biały lub kremowy, przez co umożliwia zwierzęciu dobry kamuflaż. Skóra ma barwę czarną. Niedźwiedź polarny ma krótki ogon i małe uszy, co pomaga mu redukować utratę ciepła. Stosunkowo mała głowa i długie, zwężające się ku tyłowi ciało nadają mu opływowy kształt przydatny do pływania. Jest ssakiem prowadzącym niemal morski tryb życia, potrzebującym do przetrwania jedynie kawałka pływającego lodu i żywności znajdowanej w wodzie

Charakter:

Dobrze, że Matthew nie zastanawia się nad tym, jaki jest, bo pewnie doszedł by do wniosków, które by się mu nie spodobały. Przede wszystkim jest twarz, którą pokazuje innym. Nie istnieją dla niego żadne pewne zasady, które z góry obowiązują. Jeśli ma na coś ochotę, to to robi, nie patrząc na innych. Jest towarzyski, wygadany, ale nie bawi się w półśrodki ani uprzejmości. Nie obchodzi go, co myślą o nim inni, właściwie wmówił też sobie, że mało obchodzą go ci inni. Nie liczy się nic i nie ma żadnych zahamować, o ile pozwoli mu coś się dobrze bawić i zapomnieć. Narkotyki? Dlaczego nie? Seks z dopiero co poznaną dziewczyną? Idealnie. Imprezowanie na całego? Ulubiona rozrywka na wieczór. Arogancki, rzucający na prawo i lewo złośliwe uwagi, a mimo wszystko od zawsze lubiany i popularny, choć drastycznie zmienił towarzystwo, w którym się obracał po adoptowaniu szczeniaka przez jego rodziców. Piekielnie zdolny, zwłaszcza jeśli chodzi o informatykę, którą studiuje, ale. Małe ale – mianowicie dla zasady nie będzie się uczył, kiedy ktoś od niego tego wymaga. Czytaj: kiedy materiał nie jest wymagany lub nie są sprawdzane z niego wiadomości umie go perfekcyjnie. Jednak przed egzaminem nigdy nie będzie siedział przed książkami, tylko pójdzie ostro imprezować lub nawet siedzieć na kanapie paląc papieros za papierosem. Wykładowcy często załamywali nad nim ręce, wiedząc, że gdyby tylko systematycznie się uczył, byłby najlepszy w grupie z możliwościami wyjazdów i stypendiów. On tylko na to wzruszał ramionami, niedbale opierając się o stolik. Kocha niezależność, robi wyłącznie to na co ma ochotę. Otacza go tłum ludzi, ale tak naprawdę jest zamknięty w sobie i nie okazuje swoich uczuć, trzymając je głęboko, zamknięte pod kłódką. Bywa dość agresywny, zwłaszcza kiedy jest całkowicie pijany i przestaje myśleć. Nie składa obietnic, bo i tak musiałby je złamać – tutaj jest szczery, jasno daje do zrozumienia, że nie ma zamiaru się zmieniać. Jego związki z kobietami ograniczają się do zabawy, krótkiego i przelotnego romansu, po czym usunięciu numeru panny z telefonu, a jej samej z myśli. Jest tylko jedna dziewczyna, która go obchodzi i dla której zrobiłby dosłownie wszystko, gdyby tylko go o to poprosiła, ale dla niej jest jeszcze bardziej złośliwy i obojętny niż dla wszystkich innych wokół.
Historia:
Matthew urodził się i wychował w odległej Skandynawii, konkretnie w Norwegii. Pomyślicie: trochę dziwne miejsce dla syna Wulkana – władcy ognia. No bo przecież nie można przeoczyć ciągnącej się kilometrami zimnej, białej pustyni, zalewającej większość tego terytorium. Czegokolwiek Wulkan tam szukał, zapewne nie spodziewał się, znalezienia kobiety, która, cóż miała charakterek, może właśnie jej gorący temperament sprawił, że zwrócił na nią uwagę. Nie będę Was wdrażać w szczegóły tej znajomości, bo każdy zapewne domyśla się jak się ona zakończyła. Tak, właśnie, zakończyła. Gdy tylko facet dowiedział się, że Lilith spodziewa się dziecka, jak szybko się pojawił, tak i szybko się zmył, pozostawiając kobietę bez słowa wyjaśnienia. Bardzo to przeżyła, ale nie była sama: miała ojca, który pomógł jej w wychowaniu Matthew. Los chyba nie był dla niej aż tak okrutny, ponieważ miłość postanowiła zawitać do jej serca po raz kolejny. Laszló okazał się znakomitym opiekunem zastępczym dla chłopca. Oczywiście ten nie zdawał sobie sprawy kto tak naprawdę jest jego ojcem. I naturalnie żadne z nich raczej nie śpieszyło się do tego, by powiedzieć mu prawdę.
Mieszkali w Bergen, gdzie wiedli całkiem dostatnie życie. Z czasem do ich trójki dołączyła Savannah. W roli starszego brata, Matthew stawał na wysokości zadania. Siostra była jego oczkiem w głowie, więc pilnował jej na każdym kroku.
Kiedyś, gdy całą rodziną wybrali się na wycieczkę poza miasto, chłopak postanowił iść na przechadzkę. A jego nieodłączny siedmioletni ,,ogon”, niezauważalnie ruszył ,,w pościg”. Było zimno, wokół pustka, a za nim...? Niewysoka istotka z mocno zaczerwienionym, przemarzniętym nosem, wpatrująca się w niego wielkimi bladymi oczami. Chłopak, oczywiście kazał jej szybko wracać do domu, ale dziewczynka była równie uparta jak on – chciała iść z nim. Nie było rady: trzeba było ją wziąć ze sobą. Z niewiadomych względów Matthew całkiem nieźle rozeznawał się w terenie. Dokładnie pamiętał drogę do domu, więc z powrotem nie było problemu, a pomyślał o tym chyba w dobrym momencie, bo rodzice pewnie zaczęli się już o nich martwić.
Chłopak wziął więc siostrę za rękę, kontynuując opowieść, która zabrała im wcześniej większość czasu: dziewczynka uwielbiała ich słuchać. Kiedyś opowiadał mu je dziadek, który niestety nie miał już okazji opowiedzieć ich wnuczce. W oddali usłyszeli wycie wilka. Było to co najmniej dziwne, bo dawno już zniknęły, że tak to ujmę, z tych obszarów. Rzadko można było je spotkać, z racji tego, że dawno temu urządzono sobie na nie polowanie a słowo ,,pod ochroną” chyba nie miało wtedy znaczenia.
Chłopak nie przejął się tym za bardzo, bo wycie dochodziło z bardzo daleka, jednak przyśpieszył kroku, tak, że po paru minutach Savannah zaczęła marudzić ,,dlaczego tak szybko”. Chwilę po tym usłyszeli cichy szmer, jakby ktoś za nimi szedł. Jeden obrót głowy, sprawił, że prawie kolana się pod nim ugięły. I nie tylko po nim, Savannah głośno pisnęła. Przed ich oczami zmaterializował się wilk. Był potężny, wielki, miał coś w sobie majestatycznego. Jednak jego postura była niczym, co można by było włożyć do szufladki ,,Dziwne fakty”. Zastanawiające było to, że wilk po prostu siedział spokojnie z nutą dostojności, tak właśnie. Jego biała sierść mocno iskrzyła na tle śniegu, a żółte ślepia były czujnie skierowane wprost na niego! Kiedy Ci powiem, wiej – mruknął do siostry ledwie poruszając wargami i nie spuszczając wzroku ze zwierzęcia. Wilk zastrzygł jednym uchem, jakby ta informacja rzeczywiście dotarła do jego uszu, i co najdziwniejsze, jakby ją zrozumiał, bo przebrał po śniegu przednimi łapami, jakby szykował się do skoku. Teraz! – krzyknął. Dziewczynka stała chwilę w miejscu, rozdarta między chęcią pozostania z bratem a spełnienia jego prośby. W końcu potruchtała szybko, nie oglądając się za siebie. Zastrzyk dobrze mu znanej adrenaliny wstąpił w żyły. Krew mocno pulsowała mu w głowie, jednak nie doczekał się żadnego ataku. Zwierzę nie poruszyło się ani o milimetr, wodząc jakby znudzonym wzrokiem za powoli malejącą postacią dziewczynki.
- Dobra decyzja, śmiertelnicy nie powinni zbyt wiele wiedzieć, zwłaszcza, gdy Twoja siostra to jeszcze szczenię.
Czy te słowa naprawdę wydobyły się z gardła wilka? Matthew szerzej otworzył oczy. To się nie dzieje naprawdę!
- Nie bądź taki zdziwiony, Matthew Bajzonie Dean. – wilk powtórnie przemówił. I to na pewno nie był sen ani omam. Lupa, bo tak zwierzę się przedstawiło, była boginią. A on – herosem. W pierwszym momencie chłopak pomyślał, że rzeczywiście musiał zwariować. Ale im bardziej wsłuchiwał się w słowa Lupy, tym bardziej zaczęły do niego docierać. I absurdalnie wyjaśniały te wszystkie dziwne rzeczy, które się wokół niego działy. Aaa, chyba nie wspominałam? Od początku, otóż, Matthew nie był znowu jakimś prymusem w szkole: oceny miał mierne. Był dyslektykiem, miał problemy z koncentracją i wybuchami złości. Na dodatek parę razy w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach udało mu się zmienić w zwierze jakim był Niedźwiedź. Kilka razy na własne oczy widział gryfa, który jakby nigdy nic przechadzał się po ulicy. Koledzy pukali się w czoło, gdy im o tym mówił, mówiąc, że to nie jest żaden gryf, tylko zwyczajny pies. Zdarzały się też różne incydenty, z których może nie był dumny, ale odczuwał lekką satysfakcję. Kiedyś wplątał się w bójkę z chłopakiem, za którym nie przepadał. Biedny skończył w gabinecie pielęgniarki z ugryzieniem aż do mięsa.
Lupa powiedziała mu, że jego ojcem jest Wulkan i że musi natychmiast wyruszyć do Obozu w Dangean.
Chociaż trudno mu było z początku uwierzyć w słowa bogini-wilka, Matthew udał się razem z nią do wyznaczonego miejsca. Oczywiście nie było to łatwe, a Lupa raczej nie wykazywała się chęcią pomocy, jednak w końcu udało mu się tam trafić.
Pan Dean to pomocny, otwarty chłopak, który lubi pożartować. Nie przepada za ludźmi wiecznie zadzierającymi nosa, toteż tego nie ukrywa.
A, no i chcesz poimprezować? Szukaj a znajdziesz chętnego do jej zorganizowania!

Inne:
- Kiedy miał 8 lat dostał od swej matki ręcznie robioną laurkę, którą do dziś przechowuje w jednej ze swoich książek niczym najcenniejszy skarb
- Mało kto wie, że przeczytał w życiu wiele książek i że jest to jedna z jego pasji. Zazwyczaj jednak rezygnuje z tonu literata, wplatając w swoje wypowiedzi dużą liczbę inwektyw lub zbywając wszystkich chłodem i ignorowaniem innych
- Jest uzdolniony, a jakże. Gra. W co? W pokera. Jest nałogowym hazardzistą i tylko dzięki swojej drugiej pracy może jakoś pokryć ponoszone straty
- Kiedyś nauczył matkę grać w pokera i ta bezczelnie go ograła. Potem musiał mówić jej, że zrobił to specjalnie, żeby dać jej wygrać pierwszy raz.
- Często można go oglądać jak w niedbałej pozie podpiera mury jakiegoś budynku i pali papierosy. Twierdzi, że go to odpręża i pomaga myśleć. Pierwsza cześć się zgadza, bo robi to, żeby się uspokoić, ale też i zapomnieć o wszystkich bzdurach, które według niego go otaczają
- Jego największą pasją, jest jazda na crossie, czym zajmuje się już od ładnych kilku lat. Nieważne, czy jest wściekły czy wręcz przeciwnie – wystarczy wsiąść na motor i poczuć pęd powietrza, aby odciąć się od wszystkiego
- Geniusz komputerowy. Może trochę przesadziłam, ale skubany jest dobry w te klocki. Jest hakerem i nawet lubi to robić, traktuje to jako pewnego rodzaju wyzwanie
- Uwielbia Jacka Daniel'sa. Generalnie nie stroni od szklanki z procentami
- Od czasu do czasu wciąga jakieś prochy – nigdy, jak na razie, nie sięgał po coś mocniejszego
- Kiedy miał 17 lat to razem z kolegami dla żartu ukradli radio samochodowe. O dziwo, udało im się to i nikt ich, o cudzie, nie złapał. Potem zaśmiewając się poszli na bazarek opylić swoją zdobycz
- rozszerzając poprzedni punkt dzień Matthew zaczyna się koło godziny piętnastej. Wcześniej nawet nie przychodź do niego, bo na pewno będzie odsypiał zarwaną noc.
- w poprzednim życiu był leniwcem i spał prawie szesnaście godzin dziennie. Teraz awansował i jest to jedynie około dziesięciu. Jest nadzieja, że za kilka wcieleń zacznie funkcjonować jak przeciętny obywatel tego świata i zacznie przedkładać pracę nad odpoczynek.
Powrót do góry Go down
Korektor KP

avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 1
Dołączył/a : 30/08/2013

PisanieTemat: Re: Matthew B. Dean   Sob Sie 31, 2013 10:29 am

Ograniczyła bym ci tą moc do 3 postów z przerwą 5 byś się za dużych zmian w czasoprzestrzeni nie zrobił.
Osiedle Stangrad
Podpisz Regulamin, bo i tak cię obowiązuje.

AKCEPT *by Flea


Poprawka. Zmiennokształtni zostali stworzeni w laboratoriach, nie przez wilcze boginie i inne takie. Z Twojej historii wynika coś zupełnie innego. Poza tym, rasy naukowe mogą mieć 0 mocy dodatkowych, chyba że mają wszczepiony CAM (wtedy dwie), a o CAMie nic w Twojej historii nie ma.
Coś masz do nas pecha, Bajzon.
Ps. Gryfy nie istnieją
Całusy, Mia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Matthew B. Dean
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Matthew Montgomery
» Matthew Finnigan
» Alan Dean
» Dean Carroll
» Matthew Osborne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postacie :: Spis Powszechny :: Kartoteka-
Skocz do: