IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Piaszczysta część plaży

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Lea
Naukowiec | Uczennica | Prostytutka
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 31/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 11:43 am

Do Internatu? I co ona miała niby tam robić? Właściwie to nawet dobrze się stało, że powstało małe zamieszanie z ogonem Lei, być może to odsunęło nieco pomysł Nancy w czasie. W końcu różowowłosej nie chciałoby się chyba targać półryby na plecach przez pół miasta, prawda?
I tak. Właściwie to było głupie zachowanie ze strony Marvel, że wybrała się na plażę. Bo przecież istota uzależniona od wody jeszcze bardziej niż inne powinna unikać jej jak ognia, prawda? Dla Leanne było to zupełnie naturalnym zachowaniem, że jak chce się pobawić, to idzie nad wodę. Problemem były te cholerne tłumy, które uniemożliwiały jej transport do wody i z powrotem, a przecież siedzieć w oceanie też Marvel nie będzie do samego zmierzchu. Kiedyś trzeba jeszcze zarobić na pokój w Interne...Internacie. Tym niemniej, Lea i tak uśmiechnęła się z wdzięcznością do Nancy, kiedy ta rzuciła się podawać jej ręcznik.
- Och, dziękuję pani Sherwood. Serio, nie wiem, co bym bez pani dziś zrobiła. Chyba głowę zgubiła
Aczkolwiek z reakcji Reibiego nie mogła po prostu się nie zaśmiać. Lea nie orientowała się, czy syren w mieście było dużo, czy raczej należały do rzadkości. Nigdy do spisów Sor nie miała dostępu, ona sama tam teraz nie widniała. Do tego żadnej chyba jeszcze nie spotkała, aczkolwiek nie szukała za bardzo. Ostatecznie, taką syrenę to też wcale nie tak łatwo rozpoznać. Wprawne oko dostrzeże nieco zielonkawą cerę charakterystyczną dla tych owoców eksperymentów, ale nie rzuca się to wcale aż tak bardzo w oczy i łatwo zgonić na chorobę, czy złe samopoczucie. Machnęła lekko ogonem, kiedy jakiś zaciekawiony dzieciak (kolejny!) podbiegł i chciał pociągnąć ją za płetwę. A kysz!
- Lubię robić sensację- stwierdziła lekko- To chyba normalne, że stworzenie wodne ciągnie do wody? Plaża to jeszcze nic. Gorzej jest jak pada
Zresztą, litości. Widać to było na pierwszy rzut oka po jej stylu noszenia się. Znaczy, że lubiła robić sensację. Nie musiał jej wyrastać ogon na środku tłumnej plaży, by tak się działo. Zależy jeszcze w jakim otoczeniu była. Jak wbijała w glanach na zebranie garniaków, to też robiła sensację. Sama przetarła jeszcze czoło puchowym ręcznikiem od Nancy i obserwowała, czy też ogonowi zachce się powoli znikać i oddać jej nogi. Na pytanie o warunki powrotu do normalności nie odpowiedziała, bo zrobiła to za nią sytuacja. Oparła się rękoma nieco za sobą, by wygodniej usiąść i poczekać aż odzyska nogi. Dobrze, że nie robiła się naga, jak zmiennokształtni, zwłaszcza że nie była jakoś mocno mokra. To tylko czoło. Już wytarte, a ogon i tak zaczął już się transformować z powrotem. Cholernie nienawidziła tego uczucia. Pewnie tak właśnie czuł się Harry Potter, jak mu ten blond debil Lockheart usunął kości, a potem musiały mu odrosnąć.
Na ustach Lei pojawił się lekki, rozbawiony uśmieszek, kiedy zobaczyła współczucie w oczach nauczycielki. Ha! Gdzie byli Ci wszyscy współczujący kiedy mordowano jej matkę? Gdzie byli, gdy przeżywała piekło w sierocińcu, a potem w laboratoriach? Od początku musiała poradzić sobie sama. I uwolniła się od tego bagna też sama.
Po jej twarzy przemknął cień, a w oczach pojawił się niebezpieczny błysk, kiedy Rei poprosił o doprecyzowanie. Ale tylko na chwilę. Co miała zrobić? Opowiedzieć mu cholerną historię swojego podłego życia? Potem wbiła najpierw niepewne spojrzenie w panią Sherwood, a następnie nieco zakłopotane w Reibiego.
- Nie mogłeś wiedzieć. Ale co mam opowiadać? Byłam, przeżyłam, jestem syreną. - wymruczała już zdecydowanie mniej chętnie.
Pomijając powody osobiste, w końcu nie była głupia. Równie dobrze mógł pracować dla Sorciere, a była, w pewien sposób, uciekinierką, po której urwał się ślad. Wykorzystała przeciwko nim to, co jej dano wbrew jej woli. I dobrze tak chujom! Wbiła ponownie spojrzenie na swój... dół. W sumie nogi już prawie się "zrespiły". Jedyną pamiątką po akcji, która miała miejsce przed chwilą były rybie łuski, które wtapiały się powoli i były zastępowane przez skórę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 12:52 pm

Jak co miałaby robić w Interne... Internacie? Czytać książki, odrabiać zadania domowe i przygotowywać się do lekcji. Co to było w ogóle za absurdalne pytanie? Mimo wszystko widząc stan Lei, Nancho faktycznie musiała odłożyć swoje plany na bok - nie miała zamiaru nadwyrężać kręgosłupa, by przenosić syrenę aż do Akademii. Nie była masochistką, wolała jednak poczekać, aż panna będzie mogła poruszać się samodzielnie.
Kiedy Lea odezwała się do niej, odwzajemniła uśmiech, kiwając dobrotliwie główką. Tak, tak, miło się zrobiło kochanej Nancy, że mogła jakoś pomóc tej przyjaznej istotce.
- Mów mi Nancy, nie jesteśmy teraz w szkole - mruknęła nagle, obdarzając Marvel wesołym uśmiechem. Wcale nie chodziło jej o to, że czuła się staro gdy ktoś zwracał się do niej per "pani", wcale. W sumie sama się tak przedstawiła uczennicy, ale związane to było wyłącznie z tym, że nie podejrzewała, by nastolatka znała jej imię. Nie uczęszczała na jej zajęcia, więc nie mogła wiedzieć, że spora część podopiecznych bez ceregieli pomijała formułki grzecznościowe i wołała do Nancho jak do dziecka.
Co za szczęście, że miała iście anielską cierpliwość do niektórych istot.
Widząc zdumienie Reibiego, sama zogniskowała spojrzenie na ogonie Lei. W sumie minęło trochę czasu odkąd widziała syrenę w naturalnej formie, na ogół spotykała je w Akademii, gdy miały nogi. Uśmiechnęła się pod nosem, przyglądając kolorowym łuskom. Prawdę powiedziawszy, nie wiedziała nic o rasie dziewczyny. Nie była bezpośrednio za nią odpowiedzialna, więc nie szperała w jej papierach, zaczytując się w nich jak w doskonałej lekturze. Gdyby była świadoma, z całą pewnością nie dopuściłaby do tak wielkiej głupoty jak przyłożenie jej mokrej koszulki do czoła!
Obrzuciła karcącym spojrzeniem niewychowanego dzieciaka, odganiając go dodatkowo dłonią. Zaraz potem wróciła do przysłuchiwania się rozmowie Rei'a z Leią, uśmiechając się szeroko. Co jak co, ale robienie sensacji nie było w jej mniemaniu złe. Ba, niekiedy wyróżnianie się z tłumu było wielce przydatne i Nancy dość sporo o tym wiedziała. Lea była specyficzną dziewczyną, zapadającą w pamięć właśnie dzięki temu, że robiła wokół siebie trochę szumu. Działało to na jej korzyść - w końcu gdyby Nancy nie rozpoznała w niej uczennicy, to nie przejęłaby się jej stanem tak bardzo. Pomogła, oczywiście, że by pomogła, wręczając jej coś do jedzenia i picia, ale nie zatrzymałaby jej w miejscu.
Najpewniej walczyli z własnymi demonami. Lea nie była jedyną osobą z traumatyczną przeszłością. Każdy miał jakieś przykre wspomnienia, choć niekoniecznie równie bolesne co syrena. Pinky również sporo przeżyła, ale nie pozwalała sobie na szukanie winnych wokół, nie gardziła tymi, co współczuli - cieszyła się, że ofiarowali jej choć odrobinę uwagi. Przecież nie każdego musiało to obchodzić, większość ludzi skupiało się na swoim nosie do tego stopnia, że pokiwałoby tylko głową na słowa dziewczyny i całkowicie ją zignorowało. Pozostałą część mogłoby nawet bawić jej nieszczęście.
Nancy po prostu współczuła. Nie tylko Lei, ale też sobie.
Dlatego też jej twarz wykrzywił grymas, gdy usłyszała pytanie mężczyzny. Przygryzła wargę i wbiła w niego dość oskarżycielskie spojrzenie.
Pewnie, zadręcz ją pytaniami o eksperymenty jakie na niej przeprowadzali, w końcu jest teraz w idealnym stanie, więc może na nie odpowiadać!
Widząc niepewność w oczach półryby, jeszcze bardziej zapragnęła cofnąć czas i uchronić ją przed wywlekaniem wspomnień na wierzch.
- Rei, nie zadręczaj jej, niech wypoczywa - oświadczyła zaskakująco pogodnym tonem, po czym przysunęła się do syreny, chwytając po drodze sreberko z ciastem. Zerknęła kątem oka na nogi uczennicy, z ulgą stwierdzając, że transformacja niemalże się zakończyła, po czym podsunęła jej paczuszkę pod nos, z widelczykiem w drugiej dłoni.
- Skusisz się na ciasto czekoladowe?
Najlepszy sposobem na zmianę tematu według Nancho było napomknąć o jedzeniu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 2:01 pm

Spoglądał tylko spod swoich kruczoczarnych włosów na ten cały proces któremu zostawała teraz mimowolnie poddawana. Jej ogon powoli zaczął przemieniać się w normalne, dosyć typowe dla nastolatki nogi. Zaczęło się niewinnie, od zmiany koloru i lekkiego przywracania stóp do właściwego stanu, choć już po chwili po tej części ciała zostały tylko wspomnienia. Jedyne co wymagało troszkę więcej czasu to jej łuski, które nadal nieco prześwitywały przez cienką skórę. Widać musi minąć więcej czasu by odzyskały dawną chwałę, choć nawet teraz kusiły większość chłopaków w jej wieku, oraz tych starszych. W sumie nawet Rei nie był obojętny na jej wdzięki, choć miał świadomość jej wieku. Choć z drugiej strony wyglądała na 14-18 a on miął dopiero lekko po 20 więc nie było tak źle, choć i tak związki z nieletnimi zawsze przynoszą spore problemy i komplikacje. To burzliwy wiek, przez który Rei w przeszłości przysporzył sobie wiele kłopotów, choćby romansując z dziewczynami o wiele od siebie starszymi. No ale to już inna historia, więc wróćmy do zaistniałej sytuacji.

Może masz racje . . .

Odszepną tylko tyle w stronę nauczycielki, rzucając jej jedynie przelotne spojrzenie. Nie mógł się teraz skupić i normalnie myśleć, bo w głowie miał tylko przelotne obrazy z jego przeszłości. Widać samo wspomnienie młodej damy wywołało lawinę myśli która teraz pustoszyła głowę Rei'a.

Co mam zrobić? Ona na pewno musi wiedzieć więcej, choć przepytywanie jej tutaj to nie najlepszy pomysł. Nancy nie da mi tego zrobić, zbyt bardzo martwi się o jej stan zdrowia, poza tym nie chce jej w to mieszać. Wystarczy już że pracuje w akademii, co znaczy że najpewniej będzie świadkiem mojego spotkania z Flo. Oczywiście teraz zakładam najgorszy scenariusz, ale wszystko może się w końcu zdarzyć nie? Znajomość z nią będzie mnie wiele kosztować, ale jednocześnie nie chce jej kończyć. Coś jest w niej dziwnego, oprócz oczywiście jej włosów i nieziemskiej figury, co ciągnie mnie do niej tak bardzo... A może ona mnie zahipnotyzowała? W sumie z tego co wiem Venorianie są nieco bardziej na to odporni, ale skoro jest nauczycielką to pewnie ma te swoje sposoby. Nieeee o czym ja myślę, chyba zaczynam tracić rozum. Teraz liczy się to by dowiedzieć się co mogę o tej małej. Muszę ją jakoś szybko dorwać sam na sam.

Zamyślił się na chwilę, znowu będąc w tym swoim transie, a jego nieobecne spojrzenie skierowane było ku jego torbie. Po jakimś czasie zaśmiał się pod nosem słysząc propozycje Nancy, dotyczącą ciasta dla młodej. W sumie to sam miał to zaproponować, ale to było urocze jak panna nauczyciel rządziła się jego rzeczami. Prawie jak związek co?

Proszę, wcinaj puki jest bo twoja nauczycielka jest strasznie cięta na to ciasto. A no i niestety nie mogę cię nakarmić, ponieważ takie rzeczy są tylko zarezerwowane dla mojej córeczki.

Zaśmiał się pod nosem, spoglądając na twarz Nancy i czekając na jej reakcje. To było takie zabawne, patrzeć jak dziewczyna próbuje wyjść na dobrą panią nauczyciel, jednocześnie musząc pokazywać się w tak obcisłym bikini. W sumie to chyba ta akademia źle wpływa na kobiety, skoro chodzą po plaży w tak skąpych strojach. Nie żeby to był jakiś problem dla Rei'a, ale widok tylu śliniących się chłopaków dookoła niego, którzy byli by gotowi rozerwać te parę pasków i dobrać się do dziewczyn nieco go denerwował. No ale trzeba uszanować to, że inni mają prawo do fantazji prawda?

Przepraszam że jestem troszkę tajemniczy, wiem jak to wszystko brzmi ale moje życie jest dosyć mało ciekawe, dlatego nie lubię o nim opowiadać. Wolę słuchać o cudzych sukcesach, co zawsze jakoś poprawia mi humor. Poza tym trzeba zachować nieco na drugą randkę prawda?

Jego spojrzenie powędrowało po całej okolicy, jakby chciał się przyjrzeć tym wszystkim gapią. Centrum uwagi? W tym właśnie Rei czół się bardzo nieswojo. Zawsze był uczony by nie zwracać na siebie uwagi, a teraz siedzi na środku plaży z dwiema oszałamiającymi dziewczynami, tym samym skupiając na sobie wzrok wszystkich w okolicy. Naprawdę źle się z tym czuł, ale nie chciał tego po sobie pokazywać. Widać było że obie partnerki lubiły błyszczeć niczym gwiazdy, więc czemu miał by im to odbierać? W tym jednym momencie jakoś nie myślał o sobie, co niezbyt było do niego podobne.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lea
Naukowiec | Uczennica | Prostytutka
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 31/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 2:40 pm

Nancy. Jakie szczęście, że Lea nie miała absolutnie żadnych blokad. Zwracanie się do kogoś tak, jak nie powinna, nie było dla niej absolutnie żadnym problemem, nawet jeśli miałaby mieć do czynienia z wredną zołzą i siekierą.
- Nancy. Jasne- rzuciła więc.
Okej, więc od tej pory może zachowywać się mniej oficjalnie? To właściwie było pannie Marvel nawet na rękę, choć i nie starała się być jakoś przesadnie grzeczna i poważna. To w końcu była Lea. Kiedy w końcu odzyskała swoje nogi, pomachała nimi nieco, odruchowo, coby upewnić się, że wszystko jest na pewno w absolutnym porządku. Nigdy nie wiadomo z tymi cholernymi naukowcami, co mogli zepsuć, prawda? Ona już się przyzwyczaiła do swoich przemian, ale na początku też była nimi zafascynowana. Nie dziwiła się więc temu, że oboje, zarówno Reibi, jak i Nancy, to obserwowali. Nie codziennie widzi się bowiem przemianę małej syrenki, prawda? Z tą różnicą, że Marvel nie zamierzała tracić głosu i skłaniać nikogo do wyznań miłosnych by móc zostać w obecnej formie.
Oczywiście, Marvel nie uważała się za jakąś bohaterkę tragiczną. Jedyną pokrzywdzoną przez los. Wiedziała, że były osoby, które miały powody być wrakami psychicznymi, może nawet większe niż ona. Między innymi dlatego tak doskonale zdawała sobie radę. Tym niemniej, czarnowłosa i tak wolała nie schodzić myślami na przeszłość, i tak była zła na społeczeństwo. Bo co jak co, ale wielu, naprawdę wielu, gdyby miało przeżyć tyle co ona, przez zaledwie 16 lat, po prostu by się poddało. A ona jeszcze korzystała z życia! Tym niemniej odetchnęła z wyraźną ulgą, gdy, może trochę pod wpływem Nancy, Reibi odstąpił od wypytwania.
Mogła o tym nie wspominać. Nie spodziewała się jednak, że ktoś będzie chciał więcej szczegółów, zazwyczaj tematy eksperymentów były objęte tabu. Wszyscy wiedzieli, ale nikt nie chciał o tym rozmawiać, bo przypomonało to o bezsilności i braku człowieczeństwa, jaki panował w dzisiejszych czasach. Choć na tej plaży, przepełnionej cholernymi tłumami, łatwo było zapomnieć o tym, jak jest trudno.
Córeczka? Przez chwilę na twarzy Lei pojawiło się zdumienie. No bo, co jak co, ale na rodzinę totalnie nie wyglądali. Rasy długowieczne może i miały zatarte różnice wiekowe, ale aż tak?! Syrena nie była pewna, czy miał na myśli Nancy, ale przecież, jakby sobie przypomnieć, to zanim im przerwała, karmił własnie ją.
- Spokojnie, sama zjem. Och, parcie na czekoladę- na ustach Marvel pojawił się kolejny z tych jej rozbawionych uśmieszków- Więc tym bardziej będę jeść szybko
Jak powiedziała, tak zrobiła. Przejęła dowodzenie nad kawałkiem ciasta i wbijając rozbawione spojrzenie w Nancy, zaczęła wcinać.
Na przeprosiny Reibiego prychnęła. Bo i po co on to mówił?
- Przecież nikt nie ma obowiązku spowiadać się przed obcymi
Zaraz jednak zrobiła się znów bardziej pogodna. Uniosła lekko brwi, w reakcji na wspomnienie o "drugiej randce"
- Och, randka!- wyartykułowała, zupełnie jakby dopiero teraz się spostrzegła.
Dźgnęła przy okazji Nancy palcem w ramię, już totalnie zapominając o konwenansach. No bo skoro nie życzyła sobie, by Lea zwracała się do niej jak do nauczycielki, to ta nie widziała powodu by nie pójść troszkę dalej.
- Widzę, że nauczyciele z ANE nie próżnują w czasie wolnym. Tak trzymać! - poklepała ją jeszcze po ramieniu.
Ale przez myśl jej nie przeszło żeby się zmyć. Wredna małpa. Zamiast tego usadowiła się wygodniej, po turecku i także rozejrzała po plaży.
Właściwie to spodziewała się spojrzeń przynajmniej części plażowiczów. Nie dość, że na początku padła jak bela na ziemię, to jeszcze przed chwilą miała miejsce ta akcja z ogonem. Nie wspominając, że trójka robiąca sobie mini piknik na jednym ręczniczku sama w sobie była nietuzinkowym widokiem. Ale niech się gapią. W końcu mają na co, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 3:17 pm

- Mam rację - przyznała natychmiastowo, uśmiechając się z rozbawieniem. Nawet nie zwróciła uwagi na to, że gospodarowała cudzym ciastem, najważniejsze dla niej było by zapewnić Lei jedzenie i utrzymać ją w dobrym samopoczuciu. Najpewniej nie zawahałaby się okraść kogoś z parasola, gdyby stwierdziła, że słońce przypieka zdecydowanie zbyt mocno. Największy upał mieli już jednak za sobą, w dodatku posiadali wystarczająco napoi, by regularnie uzupełniać płyny - na razie nie musiała posuwać się do łamania prawa. Wpadł jej natomiast do głowy inny pomysł i wsunęła rękę do swojej torby, szperając w niej przez chwilę. Matko, czemu ona znowu miała tam taki burdel, toć jeszcze niedawno układała wszystko w środku!
O!
Wyjęła z środka pomarańczową buteleczkę, machając Lei przed nosem.
- Balsam do opalania. Smarowałaś się? - spytała zupełnie swobodnie. Skoro już przeszły zupełnie na ty, Nancy nie widziała powodu, dla którego nie miałaby się trochę rozluźnić. Lea musiała zrozumieć, że po zajęciach kobieta była tylko zwykłym człowieczkiem, w którym od czasu do czasu odzywał się wewnętrzny pedagog, dbający o dobro podopiecznych. Kiedy podała butelkę do rąk syrenie, mimowolnie przypomniała sobie jaki masaż zgotował jej niedawno mężczyzna. Aj, było wtedy tak miło, póki nie posunął się rękami za daleko!
Na komentarz Rei'a o jej miłości do ciasta, nadąsała się i wydęła usteczka, obracając głowę na bok. Kiedy jednak dotarły do jej uszu ostatnie słowa mężczyzny, naprawdę musiała zebrać się w sobie, żeby go nie palnąć w łeb. Czasami była naprawdę zdezorientowana - raz dbał o to, by chronić jej dobre imię i ścierał jej okruszki z twarzy, a potem sam ją pakował w kłopoty. No co za facet, rany! Przez chwilę zastanawiała się jak się z tego wykręcić, zwłaszcza gdy dostrzegła zdziwioną minę Lei. Z drugiej strony tak strasznie nie chciała się tłumaczyć, bo tylko by się pogrążyła. Zignorowała więc uwagę o córeczce, skupiając się głównie na pierwszym członie jego wypowiedzi.
- Czekolada nie pyta. Czekolada rozumie - odparła ze śmiechem, wzruszając niewinnie ramionkami, po czym mrugnęła do Lei. - Spoko, Rei zrobi następne ciasto...
... i mi je odda w ramach rekompensaty za robienie ze mnie idiotki przy podopiecznej!, dodała w myślach, uśmiechając się rozkosznie.
Jaki inny strój miała ubrać? Kombinezon? Przyszła żeby się opalić, więc specjalnie wybrała jak najbardziej skąpy strój. Im mniej ciała miała zakryte, tym mniej białego zostanie, przecież to było jasne i oczywiste. A na to, że wszyscy faceci ślinili się na widok jej i Lei, nie miała przecież żadnego wpływu. Nic nie mogła poradzić na to, że była seksowna!
I znów, niemalże padła na piach, słysząc słowa Reibiego. Uśmiechnęła się z zakłopotaniem, kiedy Lea dźgnęła ją w ramię i uniosła dłonie, machając niby na lewo i prawo. Wyglądała na bardziej rozbawioną, niż spanikowaną.
- Rei, to ci się nie liczy jako randka, nawet mnie tu nie zaprosiłeś - zauważyła, unosząc jedną brew i uśmiechając się do mężczyzny szelmowsko. Na słowa Lei zachichotała, przekrzywiając głowę i wbijając w nią spojrzenie niebieskich tęczówek.
- Też musimy mieć coś od życia, nie da się cały dzień siedzieć w papierach - odparła z uśmiechem, po czym powędrowała za wzrokiem syreny, dostrzegając tłum plażowiczów. Miała wrażenie, że robiło ich się coraz więcej, zamiast mniej. I coraz więcej osób zerkało na nich mało dyskretnie, czemu niespecjalnie się dziwiła. W sumie nie dość, że robili sobie piknik - jak wspomniała Lea - to jeszcze cała trójka spotkała się tu przypadkowo i za każdym razem robiła coś dziwnego.
Co za szczęście, że Lea nie wpadła w trakcie masażu, to dopiero byłaby kłopotliwa sytuacja!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 3:56 pm

Rei siedział przez chwilę obserwując co mają do powiedzenia dziewczyny, tym samym czerpiąc ogromną reakcje z odruchów nauczycielki. W sumie jej reakcje na wypowiedzi były po prostu epickie. Najlepszy moment to ten, w którym Rei wspomniał o randce. Jej rąbnięcie o piasek było tak bardzo trafne do sytuacji.

Widzę że lubisz ten piasek?

Nadał tylko lekki komentarz temu wydarzeniu, starając się jednocześnie przestać się śmiać. Strasznie lubił obserwować zakłopotanych ludzi, choć chyba nie tylko on jeden na tym świecie. Widok kogoś w takim stanie zawsze wzbudzał w nim tak pozytywne emocje, choć gorzej było gdy on był ofiarą. No ale na szczęście teraz przejmować musiała się Nancy, i całkiem nieźle jej to wychodziło.

Naprawdę myślisz że to nie jest randka? To szkoda, bo ja byłem i cały czas jestem oczarowany twoją osoba, no i pomimo wszystko myślałem że dobrze się bawisz. W sumie na zwykłym spotkaniu z kimś przypadkowym chyba nie dzieli się z nim ciastem, ani nie daje się nim karmić prawda?

Jego wzrok poleciał w stronę młodej damy, wygodnie siedzącej sobie na kocu i dojadającej ciasto. To w sumie miło widzieć jak komuś smakują jego wypieki, zwłaszcza iż zazwyczaj spotykał się tylko ze słowami krytyki. No ale przynajmniej kobiety lubią czekoladę, co było jego chyba tajną bronią w walce o podryw. Przynajmniej tym razem zadziałało, choć chyba aż nadto skoro teraz są aż dwie dziewczyny. Z deszczu pod rynnę co?

Jak myślisz? Jesteś jeszcze młoda więc pewnie teraz masz etap związków przed sobą. Powiedz czy jak ktoś spotyka się z kimś innym, dzielą się ciastem czy też kanapkami oraz miło spędzają ze sobą czas, to czy to nie jest randka?

Zapytał z uśmiechem, zaciekawiony nieco jej punktem widzenia. Fajnie jest czasami spojrzeć na zdarzenia z perspektywy osoby trzeciej, a los chciał że taką osobą była właśnie Lei'a. W sumie to nawet fajnie wyglądało kiedy pytał się o opinie uczennicy, jeśli chodzi o sprawy sercowe swojej nauczycielki. Taki lekki paradoks, z którego Rei czerpał teraz tak dużo korzyści.

Nie zrozum mnie źle oczywiście, strasznie podobał mi się czas spędzony z Nancy, a nawet chciałbym to powtórzyć, tylko teraz nie wiem co mam o tym myśleć. Pewnie wy kobiety oczekujecie od nas jakiś deklaracji, czy też tego byśmy się wszystkiego domyślali, dlatego wolę zapytać się o radę kogoś takiego jak ty Lei'a. To co myślisz?

Jego spojrzenie było teraz skierowane wyłącznie na młodą dziewczynę, starając się podtrzymać rozmowę z nią. Oczywiście co jakiś czas rzucał okiem na panią profesor, starając się nie pozostawić jej biernej. Ciekawe jak ona to odbierze, czy będzie na niego zła? W sumie to chyba oczywiste pytanie, skoro robi z niej nie wiadomo kogo przy jej własnej uczennicy. No ale nie chodziło teraz już tylko o zabawę, chciał wiedzieć jak Nancy widzi to wszystko, a wiedząc że się do tego nie przyzna starał się ją nieco... sprowokować? Możliwe że to właśnie zalęgło się w jego głowie, choć efekty tego mogą być opłakane. No ale przynajmniej ma o czym rozmawiać prawda?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lea
Naukowiec | Uczennica | Prostytutka
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 31/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 4:26 pm

Balsam. Do opalania? Burżujstwo! Takie, cholera, burżujstwo! Lei było zawsze żal na takie specyfiki, wolała kupić alkohol. Albo fajki. Albo sok z gumijagód. Zdecydowanie bardziej przydatne rzeczy niż taki filtr. Może droższe, ale ile więcej było z nimi zabawy! A tu co. Chwyciła do ręki pomarańczową butelkę i momentalnie miała całą otłuszczoną dłoń. Cholera, niby tak zaawansowana technika, ale tego żeby opakowania od balsamów nie były tłuste, to nadal nie wymyślili. Zawsze się takie robią! Marvel wie, bo miała kilka razy takie w ręce, mimo że nigdy własnego. Momentalnie odłożyła buteleczkę między swoje nogi, a ręce wytarła o uda. Jakie to niepraktyczne!
- Nie mam tendencji do spalania się
Czasem Lea lubiła wygrzewać się godzinami na jakiś skałach gdzieś tam daleko, hen, hen za linią brzegu. To byłaby katorga, jakby miała ze sobą brać jeszcze balsam do opalania, coby potem móc spać w nocy i nie cierpieć z powodu piekącej, czerwonej skóry.
Parsknęła śmiechem widząc reakcje Nancy. Biedna, biedna nauczycielka. Musiała czuć się teraz trochę zmieszana, zupełnie jakby jej własne dziecko nakryło ją na robieniu dziwnych rzeczy z mężem, albo kimś tam innym. Z tym, że Marvel nie podejrzewała żeby różowowłosa miała rodzinę. No wiecie, jak się ma rodzinę, to chyba nie spędza się czasu na plaży z losowymi mężczyznami, którzy nazywają Cię córeczką. Co zresztą Marvel zamierzała zapamiętać i wykorzystać w razie potrzeby. Choć nie spodziewała się jakiś specjalnie niebezpiecznych konfrontacji z panią Sherwood.
- Och, pewnie na drugą randkę?- postanowiła się podroczyć.
Bo aż jej się cisnęło na usta, kiedy Nancy wspomniała o następnym cieście. Ale to jeszcze nic. Dopiero kolejne zdanie, jakie miało wypłynąć z ust syreny musiał jej podsunąć istny diabeł!
- Bo jak tak, to ja też może wpadnę
Zdecydowanie zdawała sobie sprawę, że to najgorsze słowa, jakie mogą usłyszeć zakochani. Tyle, że Lea nie była pewna, czy ma z takimi do czynienia. I wcale jej to nie obchodziło. W jej mniemaniu takiego uczucia jak miłość nawet nie było, nie było więc się też czym przejmować. Oczywiście, nie oznaczało to, że mówiła serio. Miała lepsze rzeczy do roboty niż chodzić za tą dwójką i nieustannie psuć im randki...
Chociaż...
Postanowiła przez chwilę przysłuchiwać się rozmowie, która z tej całej sytuacji wynikła.
W sumie Reibi też biedny, tak jakby dostał kosza, prawdopodobnie ze względu na Leę! A tak się starał karmiąc nauczycielkę ciastem... Ha! Ha! Wcale jej żal nie było. Podła!
- Właśnie Nancy częstuje mnie Twoim ciastem, a wcześniej poczęstowałeś mnie kanapką i piciem. Czy to zbiorowa randka?
Musiała! Po prostu musiała! Na końcu dodała rozbrajający uśmiech, jakby wcale nie wywróciła właśnie kota ogonem. Skoro pytali ją o zdanie, to nie mogła zrobić nic, jak puścić małą złośliwostkę, w celu zrobienia małego zamieszania. Przecież była tylko niefrasobliwą szesnastolatką! Nie mogli od niej oczekiwać, że będzie poważna w takiej sytuacji, prawda? To ten wiek, kiedy dopiero przestaje się głupio rechotać,  kiedy nauczycielka od biologi powie "penis" albo "członek". Chociaż Marvel akurat ten etap miała już daaaaaawno za sobą. Uchwyciła swoją podwiązkę, która radośnie siedziała na jednej jej nodze i odchyliła ją nieco, coby wytrzepać piasek, który się tam dostał.
- Ja tam żadnych deklaracji od nikogo nie oczekuję. Nie wiem jak Nancy- wzruszyła ramionami.
Bleh. Jeszcze deklaracji by się zachciało. Ani Lei do ołtarza się nie spieszyło, ani zwykłym związkiem nie zamierzała sobie życia komplikować. Bo i co miałaby powiedzieć takiemu zakochanemu.
Wiesz, kochanie, wszystko spoko, kręcisz mnie, ale jestem dziwką, więc wieczorami mnie nie ma. Ale rano możemy po szybkim numerku iść do kina albo gdzieś
Świetne! Każdy szanujący się facet przystałby przecież na taki układ, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 5:05 pm

- Nie rozumiem o co ci chodzi - odparła na komentarz Rei'a o piasku. Bądź co bądź wcale na nim nie wylądowała, siedziała wciąż w jednej pozie, z tyłkiem na ręczniku. W rzeczywistości nie była też aż tak bardzo zakłopotana, na jaką wyglądała. Trochę ją zaskoczył, rozbawił, odrobinę nawet znudził - już tyle razy mężczyźni próbowali ją zawstydzać i przypierać do muru, że nie potrafiła czerpać z tego jakiejkolwiek rozrywki. Choć pierwszy raz zdarzyło jej się, by obecny był przy tym uczeń. Na ogół nie miała z nimi żadnego kontaktu poza budynkiem Akademii, a tymczasem teraz siedziała w towarzystwie podopiecznej i zastanawiała się, co też później będzie krążyło po korytarzach.
- Szczęściara, ja się szybko spalam - odparła z zazdrością w głosie, przyglądając się skórze Lei. Dopiero teraz, przy dokładniejszym zbadaniu wzrokiem jej faktury, była w stanie dostrzec nieco zielonkawe zabarwienie, charakterystyczne dla tej rasy. Mimo wszystko gdyby mijały się na korytarzu, nigdy w życiu nie zwróciłaby na to uwagi!
Na dźwięk głosu Lei kąciki jej ust drgnęły ku górze, a oczy zabłysły radośnie.
- Jak to będą takie randki, to wpadaj śmiało, objemy się obie - rzuciła, puszczając jej oczko i zanosząc się śmiechem. Nancy nie była zakochana, nie miała nawet czasu by się zauroczyć, więc propozycja dziewczyny naprawdę ją rozśmieszyła. Sama nie była przekonana, czy jest w stanie obdarzyć kogoś tak wzniosłym uczuciem jakim była miłość. Na dobrą sprawę zależało jej tylko na tym, by dobrze się bawić, podroczyć odrobinę, rozpalić kogoś i w najmniej spodziewanym momencie zgasić. Nie czuła się z tym wcale podle, nikomu nie kazała przecież wpadać w jej sidła, przychodzili sami!
Odczekała aż Rei zakończy swoją wypowiedź i otworzyła szerzej oczy, przekręcając głowę z niewinną minką.
- Nie? Dość często moje zwykłe spotkania tak wyglądają - stwierdziła, marszcząc czoło i przykładając palec do ust, jakby się nad tym głęboko zadumała. Po krótkiej chwili pokiwała sama do siebie głową. - Poza tym myślałam, że randki polegające na wspólnym jedzeniu kanapek są typowe dla podstawówek, ale widocznie nie znam się zbyt dobrze. W każdym razie dla mnie to nie randka.
Zupełnie nie rozumiała po co zadał takie pytanie Lei. Zdusiła w sobie potrzebę westchnięcia, zamiast tego sprawdzając co jeszcze ciekawego znajdzie w swojej torebce. Prócz paczki papierosów, opakowania gum i paru innych dupereli nie było tu niczego, co mogłoby przykuć jej uwagę na dłużej. Gdy Rei skończył mówić, zerknęła kątem oka na Leę, ciekawa jej odpowiedzi, po czym zachichotała, zakrywając usta ręką. Mała diablica, świetnie sobie radziła z prowadzeniem tej rozmowy!
- Najwidoczniej. Jak się czujesz na randce z nauczycielką? - spytała, błyskając wszystkimi zębami w uśmiechu. Nie oczekiwała po niej co prawda żadnej wyszukanej czy filozoficznej odpowiedzi, ta jednak była wystarczająco dobra na jej gust. Aż musiała zerknąć na Venoriana, ciekawa jaką minę zrobił.
- Skoro nie wiesz co o tym myśleć, to powinieneś rozmawiać ze mną, a nie pytać innych - rzuciła tylko, dając mu jakże subtelnie do zrozumienia, że uważała za niepotrzebne wciąganie w to Leę. Dziewczyna nie prowadziła darmowej porady sercowej dla zagubionych ogoniastych, jaki był sens pytać ją o takie rzeczy? - Poza tym, o jakich deklaracjach ty mówisz? Po co one? - Zmarszczyła nosek, kręcąc nim.
Nancy - co było zaznaczone parę razy - wcale nie miała zamiaru bawić się w oficjalne związki, chodzenie ze sobą czy inne pierdoły. Traktowała mężczyznę jako towarzysza od zabawy, ale też nie takiej jakiej pewnie by oczekiwał. Po prostu miło spędzali razem czas na plaży, bez żadnych specjalnych dodatków czy czynności, którymi mogłaby mu robić nadzieję. Pozwoliła się wymasować? Cóż, ona chciała mieć tylko balsam na plecach, poza tym przerwała wszystko, gdy przekroczona została granica, prawda?
Dziwny sposób na prowokację. I tym bardziej na pociągnięcie rozmowy.


Ostatnio zmieniony przez Nancho dnia Sob Sie 03, 2013 6:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 5:31 pm

Zero zabawy z wami... Nawet się podroczyć biednemu chłopakowi nie dacie, ale ciasto jeść to już co innego co? No przynajmniej tyle że wam smakuje, to chyba jedyny aspekt tego południa który teraz mi się podoba. Do tego to jest dwóch na jednego, nie ładnie tak...

Zrobił nieco naburmuszoną minę, po czym spojrzał na obie dziewczyny z lekkim uśmiechem. W sumie nawet miło spędzał to popołudnie, a tego by się nie spodziewał, bo przecież kontakty z innymi ludźmi to nie jest jego mocna domena. W sumie dzięki jako takiemu wyglądowi czasami zaczepiały go jakieś dziewczyny, lub nawet faceci choć to zazwyczaj kończyło się na paru głębszych a potem scenariusz był już znany. Takie życie odpowiadało chłopakowi, choć  w tym wypadku uważał panią nauczyciel za kobietę która wiele wymaga by kogoś do siebie dopuścić, tymczasem okazała się osobą której przelotne związki w celu czystej zabawy nawet odpowiadają. Oczywiście to są tylko założenia Rei'a, ale chyba miął ku temu powody.

Eh... Przynajmniej słońce zaczyna troszkę odpuszczać prawda?

Szepną jakby do siebie, po czym szybkim i niekontrolowanym ruchem walną się do tyłu, rozkładając ręce na boki. Jego spojrzenie było teraz skierowane jedynie w stronę błękitnego nieba, oraz paru obłoków na nim zamieszczonych. Leżał tak niemal nieświadomy, upajając swe oczy dosyć szczególnym dla niego widokiem paru chmurek. O czym myślał w tej krótkiej chwili? Zaraz chyba wszystko miało się wyjaśnić.

Widzę ją... mam pomysł na nowy szkic. Chyba tym razem będzie to syrenka...

Jego bełkot bez sensu był chyba bardziej skierowany do niego samego, lecz kto go tam wie. Czasami Rei zachowywał się dosyć... dziwnie, ale to chyba efekt uboczny tych wszystkich terapii psychiatrycznych jakim był poddawany jeszcze za czasów dzieciństwa. Częstym jego zagraniem było chwilowe odcięcie się od świata rzeczywistego by zająć się jakimiś totalnie przypadkowymi sprawami, po czym wracał do bieżących zajęć jak gdyby nigdy nic. Tak samo było i w tym przypadku, Rei po jakimś czasie podniósł się i z uśmiechem spojrzał na pewnie nieco zdziwione dziewczyny. W jego oczach nie było widać ani trochę zakłopotania, czy też innych przejawów uczuć. Był jakby... zresetowany.

Tak się zastanawiam, czy na kolejnych takich trójkącikach będę musiał koniecznie robić ponownie ciasto, czy któraś z was by się o to postarała...

Jego palce spoczęły na podbródku, udając rozmyślanie o tym co powiedział. W sumie to ciekawe czy któraś z nich ma jakieś większe aspiracje związane z kucharzeniem, albo chociaż umie robić jakieś ciekawe wypieki. Rei chętnie też by nieco pożerował na czyimś jedzeniu, bo samemu gotować to nie jest tak łatwo wbrew pozorom.

To jak.. Nancy? A może Lei'a? Która zajmie się wypiekami?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lea
Naukowiec | Uczennica | Prostytutka
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 31/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 6:10 pm

Miała wpadać? Okej. Właściwie to Lea nie miała nic przeciwko trójkącikom, zwłaszcza jeżeli chodziło o darmowe żarcie. I to domowej roboty. Czyimś kosztem. I wcale się tego nie wstydziła, bo i nie było czego.
- Och, jasne, zapamiętam sobie
Właściwie to takie wpadanie na randki miało sens, jeśli się temu przyjrzeć. Co prawda, jak wykorzystać znajomość Reibiego Lea nie miała zielonego pojęcia- zbyt mało o nim wiedziała. Ale zdobycie sympatii Nancy mogło czasem uratować jej dupę albo syreni ogonek, jeżeli Marvel wpakowałaby się w jakieś tarapaty w szkole. Skoro więc dostała zaproszenie... Jakoś nie sądziła żeby pod nim kryło się coś więcej. Raz, że Nancy była jej nauczycielką, dwa że kobietą. Co prawda zdarzały się lesbijki, ale zazwyczaj nie grały aż tak otwarcie. No i ostatecznie, Marvel nie miała też nic przeciwko trójkącikom w bardziej znanym tego słowa znaczeniu, jeżeli tylko zapłacić jej odpowiednio.
Za ciasto wszystko!
Oho, bunt w niedoszłym związku Lea wyczuła. Nancy najwidoczniej nie była tak zaangażowana w randkowanie jak sam Reibi. Choć możliwe, że była po prostu nieco wredna i postanowiła podroczyć się wraz z syrenką, skoro ta już zaczęła. Tak czy siak, całe szczęście, że różowowłosa miała takie podejście, bo w innym wpadku Marvel nie siedziałaby teraz na "rodzinnym" ręczniczku. O osłabieniu już powoli obie strony zapominały, więc i aktorzyć już tak nie musiała i wszystko szło ku dobremu!
- Och, wspaniale. Zawsze marzyłam o trójkąciku z nauczycielką i zupełnie obcym facetem- podsumowała pytanie pani Sherwood z zawadiackim błyskiem w oku.
Jajniki górą, jądra rurami! Chciało się wręcz zakrzyknąc. Biedny, biedny Reibi został stłamszony przez drobne formy droczenia się obu kobiet. Tak to jest, jak dobiorą się dwie takie zadziorne. Lea roześmiała się widząc jego naburmuszenie.
- Och tak, ciasto jest pyszne
Rzeczywiście. Słońce już nie grzało tak mocno, czarnowłosa nawet nie uświadomiła sobie zmiany, dopóki Venorianin nie powiedział tego w głos. Nie przeszkadzały jej mocne promienie, choć oczywiście wolała bardziej umiarkowaną pogodę.
- Pewnie jeszcze trochę i ten dziki tłum już wcale nie będzie takim dzikim tłumem
A wtedy będzie można kogoś zakopać. Na przykład Reibiego, skoro już był w mniejszości. Przez tą myśl syrenka dopiero po chwili zauważyła, że facet padł na ziemię. Uniosła nieco brwi i już, już otwierała usta, żeby ulitować się nad tym, jaki to on wykończony nie jest. Ale wtedy zaczął bredzić coś o syrence. I szkicu
- Ej, jeśli jesteś z zawodu i pasji artystą, to ja chcę 50% zysków za inspirację- upewniła się, że dostanie swoją działkę.
No bo jak to tak! Syrenki rysować i nie dać Marvelównie nagrody za zaangażowanie w twórczość? Nic to, że owym zaangażowaniem było jedynie jej istnienie, samo w sobie. Kiedy jednak Venorianin się ogarnął i jakby wrócił do ich świata, ich ręczniczka, ich pikniku i ich plaży, powiedział coś, co jeszcze bardziej rozbawiło Leę. Próbowała być przez chwilę poważna, serio.
- Ja mogę!- zawołała więc ochoczo.
Taaaaak, bo Marvel taaaak często bywała w kuchni. Cóż, nawet jeśli, to nie po to żeby gotować, tylko dlatego że tamtejszy stół był wygodny. Wiecie jak to jest.
- Jeśli chcesz żeby z tego miasta zostały gruzy w 5 sekund, to dopuść mnie do piekarnika- nie wytrzymała
No dobra. Może aż tak źle nie było...
ŻARTUJECIE? Uwierzyliście? Lea i kuchnia w celach gotowania to armagedon! Może potrafiła szyć sama siebie, nie wspominając o innych, była geniuszem medycznym i w ogóle, ale obranie ziemniaków, to dla niej godzenie się na wylanie morza krwi. A żadna syrena w krwi pływać nie lubi.
Chyba.
Kto wie jakie fetysze mają inni, Lea w każdym razie nie lubiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 6:50 pm

Naburmuszył się, tego się mogła spodziewać. Posłała mu wesolutki uśmiech, słuchając w międzyczasie Lei. W zasadzie naprawdę już zapomniała, że dziewczyna siedziała z nimi wyłącznie przez swój zły stan, gotowa byłaby przysiąść, że została tu zaproszona na pogawędkę przy cieście.
- Ty też? - spytała, udając zaskoczenie i przyłożyła dłonie do policzków. - Tylko w mojej wizji było trochę bardziej... klimatycznie, niż tutaj.
Jakby dla poparcia swych słów zerknęła w stronę jakiegoś grubszego kolesia, który biegł wzdłuż wybrzeża, wprawiając w ruch swoje potężne cielsko. Zaraz za nim podążało roześmiane dziecko bez jakiegokolwiek stroju kąpielowego, czy chociażby majtek. Romantycznie.
- Jak jeszcze jadłam, to bardzo mi smakowało - przyznała z uśmiechem. W sumie nie zjadła go za dużo, zaledwie parę porcji. Zdążyłaby posmakować więcej, gdyby jadła sama - nie na darmo ludzie mówili, że je jak ktoś ze Stangradu. Tam wszyscy wpychali sobie do ust jak najwięcej mogli, jednocześnie zapychając kieszenie i rozglądając się pospiesznie, czy nikt nie ma im zamiaru zabrać talerza sprzed nosa.
Nancy tylko kieszeni nie wypełniała. Już nie, bo początkowo w pracy nie mogła się powstrzymać, żeby czegoś nie zwinąć ze stołu, to było silniejsze od niej.
Na komentarz Rei'a zareagowała zadarciem głowy do góry i delikatnym przymrużeniem oczu. Temperatura powoli opadała, co wcale nie cieszyło Nancho. Naprawdę kochała się wygrzewać w słonku, gdzie ono spierdzielało? Jeszcze nie skończyła, mogło zajść dopiero wtedy, gdy Pinky stwierdzi, że wraca do domu!
- Już widzę ten piękny moment, gdy będzie można przejść po plaży bez deptania po ludziach - mruknęła, by przenieść zdziwiony wzrok na mężczyznę. Po prostu się walnął do tyłu i zamilkł, co nie było chyba do niego zbyt podobne. Choć w sumie Nancy nie znała go na tyle, by móc z przekonaniem stwierdzić co jest dla niego typowe.
Na jego słowa zaś drgnęła i momentalnie jej brwi powędrowały ku górze. Zamierzał naszkicować syrenkę. Niby nic, co w tym złego?
Tylko Nancy widziała jak prezentują się te szkice i wiedziała o jaką syrenkę mu chodziło.
Przejechała językiem po zębach, uśmiechając się szeroko i podnosząc nogę, by kopnąć lekko mężczyznę w nogę. Nie zwracając uwagi na wypowiadane przez dziewczynę słowa, Sherwood postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i zadbać o wizerunek swojej podopiecznej.
- Możesz szkicować syrenkę, ale wyłącznie w przyzwoitym odzieniu - syknęła tak by Lea jej nie usłyszała, korzystając z tego, że siedziała niedaleko mężczyzny. Jeszcze brakowałoby jej, żeby żyła ze świadomością, że nagi portret jej uczennicy znajduje się w notatniku nieznanego jej prawie kolesia.
Zaśmiała się, kiedy tylko wspomniał o zrobieniu ciasta. Nancy potrafiła gotować i piec. Przez długi okres czasu mieszkała sama, więc przygotowanie sobie posiłku nie stanowiło problemu. Będąc jeszcze nastolatką zaczęła eksperymentować w kuchni z nowymi składnikami i przepisami - odkryła, że lubi mazać wszystko mąką, dawać ciut za dużo soli, wsypywać za dużo przypraw i łączyć dziwne, pozornie niepasujące do siebie produkty. Przepadała za dobrym jedzeniem, musiała więc robić je sobie sama - nie bardzo ją było stać na ekskluzywne restauracje czy cukiernie. Nawet chleb sama sobie piekła!
Zaskoczyło ją, że Lea tak szybko się zgłosiła. Nie podejrzewała jej jakoś o pichcenie, ciężko było jej wyobrazić sobie syrenę w uroczym fartuszku i z łyżką w dłoni, ale widocznie się myliła.
- Och, zrobisz ciasto?
Kolejne zdanie utwierdziło ją w przekonaniu, że jednak miała rację i parsknęła śmiechem. Pokręciła głową, ścierając łzy z kącików oczu i poklepała dziewczynę po głowie, totalnie rozbrojona jej szczerością.
- Więc ciebie wykreślamy z listy gotujących. Ja zbyt często spalam ciasta, więc to musisz być ty, Rei - oznajmiła, uśmiechając się beztrosko. Oj dobra, może trochę nagięła prawdę, też mi coś. Tylko na początku spalała swoje ciasta.
Ale kurde, naprawdę nie chciało jej się piec. Gdyby zaczęła, współlokatorka i wszyscy sąsiedzi wokół nie dali by jej żyć i już nigdy nie odeszłaby od kuchenki. Musiała zamykać wszystkie okna nawet jak robiła spaghetti, żeby jej się cały Stangrad na chatę nie zwalił, no!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 8:36 pm

Tak jak myślałem, wy dwie jesteście totalnie...

W tym momencie chłopak spojrzał na miny dziewczyn i chyba lekko się przestraszył, przez co na moment zamilkł, myśląc tylko jakby się z tego teraz wykaraskać. Po minie nauczycielki widać było, że jest gotowa mu naprawdę walnąć, jeśli powie coś w stylu „bezużyteczne”. W sumie ciężko się jej dziwić, bo takie komentarze były chyba nie na miejscu, choć Rei w tej chwili myślał swoje.

Piękne, zgrabne i bardzo... W sumie z tą zgrabnością... no ale nadal macie w sobie wiele gracji... znaczy nie to żebyście były jakieś niezdarne żeby się przewracać na prostej drodze... znaczy...

Chłopak zaczął się lekko motać, szukając słów które wyrażą to co chce powiedzieć. W takich sytuacjach zazwyczaj, jak większość ludzi, mówił pierwsze co mu ślina na język przyniosła. Niestety w tym wypadku nie wyszło to dostatecznie dobrze, a można nawet powiedzieć że to była totalna katastrofa. Wygadywanie takich rzeczy na pewno nie stawia go w zbyt przyjaznym świetle nie? No bynajmniej w obecnej sytuacji. Niestety to chyba był dopiero początek...

No wiesz, każdemu może zdarzy się potknąć o... no piasek czy coś, to nie tak że ja twierdze że potknęłaś się o powietrze. W sumie to zły przykład bo przecież ty zemdlałaś z powodu wyjścia na plażę bez przygotowania... nie, nie, nie to nie tak, że ja myślę że z tego powodu jesteś durna czy coś, każdemu może zdarzyć się wyjść na plażę gdzie jest pełno wody... Gdy jest się syreną to na pewno zdarza się bardzo często...

Niestety zamiast się zamknąć i po prostu to przemilczeć chłopak musiał kontynuować swoje rozmyślania, starając się wyjaśnić dziewczynom o co mu chodzi, choć coś słabo mu to szło. Do tego gdy to robił, jego mina była wprost epicka, te oczy błądzące od jednej do drugiej, oraz bardzo wzmożona gestykulacja jego dłoni, a do tego latający ogon na wszystkie strony jak szalony. Tak ten widok musiał być niezapomnianym wrażeniem... szkoda że nie takim miłym.

Ale jesteście bardzo ładne, znaczy ładne to nie to słowo... no seksowne, wiecie o co mi chodzi, ale to nie tak że ja się gapie tylko na wasze piersi i pośladki... Nie nie nie, to nie znaczy że macie jakieś niedoskonałości w tych kwestiach, bo wasze ciała naprawdę mnie podniecają... Kurcze, nie chodzi o to że chce się z wami przespać z tego powodu, ale tez nie mówię że nie jesteście mnie warte bo nie odmówił bym... Znaczy, nie to miałem na myśli mówiąc, to co powiedziałem, w końcu Lei'a nie jest jeszcze chyba pełnoletnia... Co wcale nie znaczy że ja nie mówię że nie wyglądasz seksi i że jakiś innych chłopak nie byłby podniecony na moim miejscu... Znaczy to nie tak, że ja nie jestem, Znaczy...

W tym momencie jego mózg się chyba przegrzał, bo po prostu znowu walnął się do tyłu, rozkładając ręce jak na ukrzyżowaniu, po czym leżał chyba gotowy na śmierć. Ciekawe jaka będzie teraz reakcja dziewczyn na tą jego próbę wyjaśnienia wszystkiego. No bądź co bądź przecież wszystko bardzo ładnie przedstawił, prawda? No i jeszcze do tego pokazywał to swoimi rękoma, by one mogły zrozumieć o co mu chodzi. Nie ma szans że nie będą wiedziały... Kogo on oszukuje. Zaraz albo go zabiją, albo zostawią na pastwę losu, oczywiście to są te najlepsze założenia. W sumie nie wiadomo jak do tego doszło, zaczęło się tak niewinnie ale jak widać Rei czasami nie umie trzymać języka za zębami... no i tak to zazwyczaj się kończy

Zabijcie mnie...

Wyszeptał tylko błagalnym tonem, zamykając oczy ze wstydu. Wyszedł chyba na największego idiotę wszech czasów... długo zostanie mu to w pamięci, oj baaaardzo długo...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lea
Naukowiec | Uczennica | Prostytutka
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 31/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 9:00 pm

No, no, no. Właśnie rozmawiała o trójkąciku z nauczycielką. Kolorowowłosa nie mogła się nie roześmiać, kiedy Nancy wspomniała o romantycznym klimacie, równocześnie wskazując na grubasa z nagim dzieckiem. Powrót do natury był rzeczywiście taki seksi! I ten ruszający się tłuszcz, omm, pychotka! Byłby dobry na ruszt!
Lea dużo czasu spędziła w Stangradzie. Była wyrzutkiem społeczeństwa, aczkolwiek i tak sobie poradziła. Nigdy w życiu nie rzucała się na jedzenie, jak to mieli w zwyczaju Stangradczycy, aczkolwiek miała swoje sposoby by się najeść. Jak na przykład padanie na plaży przy ręczniczku flirtującej nauczycielki. Zresztą, mało kto to wiedział, ale Marvel potrafiła włamać się prawie wszędzie, no może poza domami w Teiz, jeżeli tylko zechciała. Mimo tego że w tych czasach nie było to znowu wcale takie łatwe. A jak się włamujesz do czyjegoś mieszkania, to zazwyczaj jest tam lodówka.
Zaraz, w przyzwoitym odzieniu? To jak niby Reibi chciałby narysować syrenkę? Na ustach Lei pojawił się lekki uśmieszek. Cóż, za TAKĄ inspirację, to facet zdecydowanie musiałby zapłacić. Wtedy miałby nawet i żywą modelkę, jeżeli tylko by zechciał. Ale to mu się szepnie jakoś, przy okazji, tak żeby różowowłosa nie usłyszała.
- Czyli w tym gronie to mężczyźni gotują. Potwierdzam- podsumowała, chwilowo odkładając sobie temat na bok w głowie.
A potem Reibiemu coś odbiło.
Zaczął coś mówić, przerwał, a potem zaczął się... słowotok? Syrena nawet nie próbowała przerywać, była w szoku. Zgrabne i z gracją, ale nie że przewracają się na prostej drodze, co? A potem było tylko gorzej. Marvel serio próbowała nadążać. Przyłożyła nawet palce do skroni i próbowała się maksymalnie skupić na jego słowach.
A podobno to kobiety takie skomplikowane! Tymczasem tutaj Lea ni w ząb nie rozumiała tego, co Venorianin własnie próbował im przekazać. Nawet nie wiedziała za bardzo czy jest obrażana, czy może komplementowana, czy może jeszcze coś innego. Totalny mętlik w głowie. Aż parsknęła śmiechem, o co innego jej pozostało? Ostatecznie widok zagubionego, poddenerwowanego Reibiego gestykulującego, plączącego się w zeznaniach i machającego ogonem... był pocieszny, serio! Uroczy. Słodki. Taki w sam raz, żeby się pośmiać. Dopiero kiedy ten się poddał i ostatecznie nic nie wyjaśnił, Marvel podjęła jakieś kroki. Podniosła swój szanowny nastoletni tyłek i na czworakach przeszusowała do leżącego biednego, przegrzanego Reibiego.
- Nancy, on chyba chciał nam przekazać, że bardzo chce innego trójkącika- podsumowała to, co udało jej się wymyślić na podstawie zasłyszanych słów.
Tymczasem, nie kryjąc nawet swojego rozbawienia, przyłożyła łapkę do czoła Venorianina. Tym razem ona.
- Żyjesz ty? Bo wiesz, bredzenie to objawy udaru. Powinieneś schłodzić łepetynkę i ją czymś zakryć.
Cóż, udaru jako takiego w sumie nie podejrzewała. Mógł być ewentualnie lekki, bo jego słowa były jeszcze sensowne i nie składały się ze zbitka losowych liter. Aczkolwiek była to pierwsza reakcja, jaka przyszła jej na myśl. A Marvel nie miała w zwyczaju zastanawiać się nad tym, co robiła.
A mogła zakopać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 9:32 pm

W zasadzie nie wszyscy mieszkańcy Stangradu rzucali się łapczywie na jedzenie, ale wystarczyła część nieco bardziej zagłodzonych, by taki stereotyp przylgnął do slumsów. Nancy jako dziecko notorycznie kradła, niejednokrotnie też rzucała się na produkty, które wypadły nieświadomej niczego osobie, wracającej z targu. Również używała swojego sprytu, choć nigdy nie wykorzystała pomysłu z padaniem przy ręczniku.
W sumie szkoda, przynosiło zaskakująco dobre efekty.
Pokiwała energicznie głową na słowa Lei i cofnęła się nieco do tyłu, szperając w komórce i naciskając parę guziczków. Po paru sekundach jednak oderwała wzrok od ekranu, skupiając go na Venorianinie. One dwie były totalnie... jakie? Uniosła jedną brew do góry, świdrując mężczyznę na wskroś i starając się przesłać mu mentalnie jedyną słuszną wymówkę, jaką mógłby teraz mieć.
Powiedz, że jesteśmy tak cudowne, że upieczesz dla nas wszystko!
Niestety Rei nie skorzystał z pomocy. Wolał zacząć pieprzyć od rzeczy, co też Nancy przyjęła z wybitnie zaskoczoną miną. W miarę jego słów, jej wyraz twarz zmieniał się ze zdezorientowanego, na "Ej, chyba czaję!", to znowu na zdezorientowany. Parę razy się uśmiechnęła, przekręciła z niedowierzaniem na mordce głowę i za wszelką cenę starała się pojąć, do czego zmierza jego wypowiedź. Czy będzie jakaś puenta na koniec, jednozdaniowy skrót całego monologu? Podrapała się po głowie, dając do zrozumienia, że choć chciałaby - za nic w świecie nie ogarnia. Nie była też pewna, czy nie powinna jakoś zakryć Lei uszu. Bądź co bądź z tego pozornie bezsensownego gadania wyłapała parę ciekawych zdań - jak to kobieta, one słyszą to, co chcą słyszeć. Między innymi, że nie zamierza ich zaciągnąć do łóżka, co nie znaczy, że by nie chciał. W oczach Sherwood szesnastolatka była zbyt niewinna, by słuchać takich rzeczy!
Bo co z tego, że chwilę temu rozmawiały razem o trójkąciku? Chrzanić logikę, Nan ma własną.
Kiedy tylko doszedł do jej uszu śmiech nastolatki, stwierdziła, że też ledwo się przed tym powstrzymuje. Dołączyła zatem, łapiąc się za brzuch i zwijając, podczas gdy Reibi dalej gestykulował, mącił i w ogóle zachowywał się jak któryś z jej uczniów przy odpytywaniu.
Samo to skojarzenie wstrząsnęło ciałem Nancho kolejnym atakiem śmiechu.
Kiedy w końcu się poddał i padł na ziemię, kobieta potrzebowała jeszcze paru chwil, by doprowadzić się do porządku. O matko, dzisiaj tyle się naśmiała, że to było aż niewiarygodne!
- Aż tyle zdołałaś zrozumieć? - spytała, ocierając wierzchem dłoni oczy i spoglądając na syrenę. - Ja myślałam, że on nas komplementuje, bo ma zamiar nas zostawić, czy coś.
Zamrugała parokrotnie, po czym przeczołgała się bliżej dwójki, sadowiąc się na tyłku po drugiej stronie Rei'a.
- Chcesz wody? Albo mokrej koszulki? - spytała z rozbawieniem, przypominając sobie ile nieszczęścia sprowadził ten kawałek materiału na syrenkę. - Nie ma zabijania, z tego stroju nie sprałaby mi się krew.
Ach, Nancy i jej przejęcie tym, co istotne.
W sumie dla niej ubrania naprawdę były bardzo ważne!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Nie Sie 04, 2013 7:00 am

Chłopak leżał jeszcze tak na ciepłym kocu, z przymrożonymi oczkami, by nie widzieć mini dziewczyn które nagle znalazły się nad nim. To troszkę normalne, że teraz chciałbym się zapaść pod ziemie, prawda? Wbrew pozorom, obie partnerki nie był chyba na niego złe, albo to tylko jakaś zaawansowana forma tortur psychicznych o której on jeszcze nie wiedział, choć wcale się na to nie zapowiadało. Koniec końców Rei przystał na propozycje młodej, tym samym wyciągając bez słowa jedną ze swoich dłoń, by sięgnąć swoją jeszcze lekko wilgotną koszulkę. Gdy ten cel został osiągnięty, szybkim ruchem ułożył on ją na swoim czole, choć szczerze mówiąc zajęła ona większość twarzy. Jakoś nie chciał teraz pokazywać całemu światu swojej głupkowatej miny, więc przybrał formę obrony jak u małego dziecka, czyli chowanie się przed światem, poprzez zamykanie oczu. Całkiem nieźle to działało, przynajmniej w jego odczuciu.

Nawet zabić mi się nie dacie? Co z was za istoty, żeby nie zlitować się nad takim biednym chłopakiem.

Choć jego twarz przykryta była koszulką, w celu schłodzenia sobie głowy, to jednak na jego twarzy widać było wyraźny uśmiech. To ciekawe jak bardzo chłopak potrafił w jednej sekundzie rozmowy zrobić z siebie takiego pajaca, choć czy to było zależne od niego? Chyba w jakimś stopniu był świadomy tego, co stara się powiedzieć, niestety jego zdolność komunikowania się jest na bardzo niskim poziomi. To pewnie jest spowodowane tym jego samotnym trybem życia, w którym jedyna forma kontaktu, to rozmowa z klientem na temat tego, kogo ma tym razem zabić lub jakiego typu dowody dostarczyć, by na dobre się pozbyć celu. Tak, nikt nie mówił przecież, że Reibi jest niewiniątkiem. Jego przeszłość, a nawet i teraźniejszość pozostawia wiele do życzenia, ale nawet taki ktoś jak on musi mieć czasami chwilę przerwy. To, że akurat podczas tej chwili wytchnienia towarzyszą mu dwie urocze dziewczyny, to chyba jest tylko dar nieba, za którego Rei jest gotów podziękować. Ale zaraz, czy w tym momencie aby ten dar nie stał się przekleństwem? Raczej nie, zwłaszcza patrząc na reakcje po jego... wpadce?

Strasznie dużo dzisiaj przepraszałem, więc teraz się powstrzymam, choć wiem że powinienem. Czasami kiedy się stresuje tracę głowę i plotę pierwsze co mi ślina na język przyniesie. Zresztą, może skończę też z tłumaczeniem czegokolwiek, zgoda?

Odsłonił na chwilę koszulkę, podtrzymując ją jednym palcem w powietrzu w taki sposób, by pomimo stykania się z czołem mógł widzieć reakcje dam. Obdarzył je kolejnym uśmiechem, oznajmiając tym samym, że raczej już z nim wszystko w porządku, choć nie miał zamiaru prostować się do pionu i znowu siedzieć. Leżenie na kocu było niesamowicie przyjemne, zwłaszcza teraz, gdy słońce lekko odpuściło i można było wreszcie cieszyć się wolnym czasem, wylegując się w jego promieniach. Lekki pomruk wydobył się z jego ust, oznajmiając tym samym jaką przyjemność czerpie z obecnej pozycji, po czym odłożył koszulkę gdzieś na bok i spojrzał na dziewczyny. Oczywiście nie obyło się bez dłoni przy jego brwiach, by móc cokolwiek dostrzec pod słońce.

Przyłączycie się? Jest idealna pogoda na opalanie się. Na pewno nie pogardzicie taką okazją na zrelaksowanie się, prawda?

Z uśmiechem zamkną ponownie oczy, kładąc jedną ze swoich dłoni w taki sposób, by blokowała dostawanie się promieni słonecznych do jego oczu. Leżał tak bez ruchy, delektując się każdą chwilą spędzoną na plaży, oraz dając odpocząć mięśniom, które i tak niedługo dostaną w kość. Ma przecież zlecenie do wykonania, prawda? Rei miał tego świadomość, choć starał się zepchnąć to na drugi plan. Niestety nie było przed tym ucieczki...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lea
Naukowiec | Uczennica | Prostytutka
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 31/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Nie Sie 04, 2013 8:33 am

Kwestia wprawy- bardzo, bardzo chciała tak powiedzieć Nancy, ale z żalem musiała ugryźć się w język. Zamiast tego kąciki jej warg po raz kolejny uniosły się nieznacznie do góry.
- Może i jestem umysłem ścisłym, ale miałam moment, kiedy lubiłam babrać się w poezji. Tam wszędzie chodzi o inne trójkąciki, niż nam się wydaje
O tym, że ktoś chciał kogoś przelecieć, albo nie chciał, Lea nasłuchała (i nie tylko) się przez miesiąc więcej, niż Nancy przez całe życie. Dobrze, że różowowłosa ostatecznie nie zdecydowała się zasłonij jej uszu, bo panna Marvel chyba by nie wytrzymała. Tak czy siak, teraz w zdecydowanym centrum uwagi obu dziewczyn znalazł się właśnie Reibi i czemu się tutaj dziwić? Po tym przedziwnym monologu, który z siebie wypuścił, a Lea nadal nieśmiało próbowała zrozumieć jego sens, nie było po prostu absolutnie żadnej innej opcji. Przycupnęła więc na swoich łydkach, próbując na nie wybuchnąć śmiechem na nowo. Ta sytuacja była cholernie zabawna, no co?!
- Ko­bieta jest jak róża; na to ma kol­ce, aby je owi­jać płatkami. - odparła na słowa Reibiego
Jak filozofować, to filozofować! No dobra! Znowu parsknęła śmiechem. Nie wytrzymała. Po prostu nie. Absolutnie nie rozumiała, dlaczego niby miała być zła. Może dlatego że ostatecznie to i nie wiedziała, co tak naprawdę Reibi usiłował przekazać. A może dlatego że dziwne słowa od obcego kolesia spływały po niej jak po kaczce. Właściwie to było w jego monologu więcej komplementów, z których niezgrabnie usiłował się wycofywać. Na cholerę? Że niby mogły zostać źle zrozumiane?
Skoro tak bardzo chciał, żeby go zabiły, to proszę bardzo! Marvel nabrała w ręce piasek i sypnęła mu na brzuch. I znowu. I znowu. Zakopać! To chyba najgorsza śmierć, jaką mozna sobie wyobrazić dla syreny. Tylko, że Venorianin nie był ani syreną, ani jeszcze nie umierał. Jeszcze!
- Ha ha! Ty już lepiej nic nie tłumacz- zgodziła się
Jeszcze chwila i jej też by się głowa przegrzała, a schłodzenie jej wiązałoby się z ogonem. Choć teraz to wcale nie jest taka tragedia, tłumy już nieco zmalały i Lea nawet z w postaci syreny czułaby się swobodnie. Kwestia doczołgania się do wody.
- Opali Ci się biały pasek, jak będziesz tak trzymał rękę
Kolorowa zerknęła na Nancy, mrugnęła do niej i... zamiast walnąć się na ręcznik, korzystając z rady Reibiego, nabrała piasku do rąk. I sypnęła mu na brzuch. A potem jeszcze raz. I jeszcze raz! W końcu jeszcze przed chwilą chciał być zabity. A jaką gorszą śmierć mogła sobie wyobrazić syrena niż zakopanie w tonach suchego piasku?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Nie Sie 04, 2013 2:25 pm

- Oj, aleś ty biedny - skwitowała Nancy, opierając brodę na dłoni i uśmiechając się z współczuciem. Rozbawił ją schowaniem się pod koszulką, nie podejrzewała go o tego rodzaju zachowania. Ale w sumie czego miała oczekiwać, wielokrotnie mężczyźni udowadniali jej, że dojrzewają tylko do pewnego okresu. Potem tylko rosną.
Choć Nancho nie była od nich lepsze, niestworzoną ilość razy udawała dzieciaka.
Kiedy powtórnie zacząć bredzić coś o przepraszaniu, Pinky zachichotała, kątem oka dostrzegając działania uczennicy. Dopiero po chwili zrozumiała, że dziewczyna ma zamiar go zakopać i zacisnęła usta, by nie wybuchnąć śmiechem.
Pogoda rzeczywiście robiła się coraz przyjemniejsza. Znad wody docierała nawet bryza, zostawiając na skórze kobiety kropelki wody i drobinki piasku - uczucie to było tak przyjemne, że aż dreszcz przeszedł jej wzdłuż kręgosłupa.
- Hm, no niech się zastanowię - mruknęła, by uśmiechnął się szeroko na uwagę Lei o białym pasku. Wyglądałby z nim doprawdy komicznie, niemal jak ludzie, którzy opalili całe twarze prócz powierzchni wokół oczu, skrywanej pod okularami przeciwsłonecznymi. Nancy po prostu nie potrafiła się powstrzymać by nie parskać śmiechem na ich widok, choć nie wychodziła na specjalnie kulturalną.
Chrzanić, była ze Stangradu, czasami musiała źle się zachować.
Kiedy syrenka do niej mrugnęła, usta Sherwood rozciągnęły się w iście diabolicznym uśmieszku, a dłonie zagarnęły trochę piasku, unosząc się do góry. Niedługo potem cała garść wylądowała na udzie mężczyzny - Nancy powzięła sobie za cel zakopać jego dolną część.
Kiedy zabzyczał jej telefon, była w trakcie zakrywania go piątą kupką piasku. Otrzepała dłonie o siebie, na czworakach pokonując odległość od torebki i sprawdzając o co może chodzić. Budzik? Po chuja jej budzik?
Umysł kobiety wstąpił w stan wzmożonej aktywności i nagle doznała olśnienia. Ustawiła go, by wiedzieć kiedy wracać do domu! Kurczę, to już była ta godzina? Kiedy to minęło?
Wykrzywiła się w smutnym grymasie, wyginając usta w podkówkę. Kurczę, a naprawdę dobrze się bawiła.
- Będę się zbierać - mruknęła głośno, zgarniając część swoich rzeczy do torebki. Zerknęła na ręcznik, na którym wszyscy siedzieli - w sumie nie mogła im go zabrać spod tyłków. - Oddacie mi go później. W Akademii, czy coś.
Tknięta nagłą myślą wyjęła notesik i długopis, bazgrząc na nim parę znaczków. Wyrwała kartkę, zwijając ją w pół i podniosła się do pionu, podchodząc do Reibiego i wciskając mu zwitek papieru do dłoni.
- Jeśli przypadkiem nie będziesz miał z kim zjeść ciasta, to dzwoń -
rzuciła, uśmiechając się uroczo i doskakując do swoich rzeczy. Przewiesiła torbę przez ramię i poprawiła pasek, by nie wżynał jej się w skórę.
Na dobrą sprawę nawet nie zdążyła się wykąpać!
- Tylko bądźcie grzeczni! Do zobaczenia w szkole, Lea, załatwię z kucharkami sprawę wyżywienia - pożegnała się, głaskając nastolatkę po głowie i pomachała do Reibiego. Posłałaby mu buziaka w powietrzu, ale wiecie, podopieczna.
Zaraz po tym krótkim pożegnaniu, Nancy ruszyła w długo, z zadowoleniem stwierdzając, że największy motłoch już się zmył. Mogła nawet przejść spokojnie, bez robienia slalomów!

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Nie Sie 04, 2013 3:51 pm

Chłopak poczuł, jak na jego ciele zbiera się coraz więcej i więcej... czegoś? Tak, to chyba dobre określenie, bo nie miał pojęcia co to może być. Czół tylko jakie jest to sypkie, i jednocześnie bardzo nagrzane. Marną chwilę zajęła mu dedukcja na poziomie Sherlocka Holmesa, dzięki której odgadł iż jest to piasek pochodzący z plaży. Pod pewnym względem było to nawet przyjemne, poza tym słońce tak miło prażyło jego ciało, że nie chciało mu się teraz powstrzymywać dziewczyn. Nawet jego ogon stał się nadzwyczaj leniwy, co nie było do niego podobne. Z tego miłego transu wytrąciła go jednak Nancy, oraz jej nagła potrzeba opuszczenia plaży. Zaczęło się dosyć niewinnie, od jakiegoś dźwięku w telefonie, ale czy nie tak właśnie zaczyna się większość rzeczy w naszym życiu? Tak czy inaczej efektem jej spoglądania w ekran, było nagłe stwierdzenie niezaprzeczalnej potrzeby udania się w inne miejsce. W sumie Rei to rozumiał, bo sam często miewał takie telefony, choć to czego potem dokonała dziewczyna nieco go zdziwiło. Zanim jeszcze zdążył dobrze zdjąć koszulkę ze swojej głowy w jego ręce pojawiła się magiczna kartka z numerem telefonu Nancy. To dosyć miła rekompensata za tak nagłe zniknięcie.

Tak jasne, wiadomo każdy ma swoje sprawy. Nie martw się, niedługo mam zajść do akademii więc pewnie podrzucę ci kocyk, a jeśli chodzi o Lei'e to osobiście dopilnuje by dotarła do domu, czy też internatu.

Pomachał tylko na pożegnanie, wlepiając jeszcze przez chwilę spojrzenie w odchodzącą już postać, po czym całą swoją uwagę poświęcił dla młodej. Jego spojrzenie nie było już aż takie miłe i łagodne, a raczej stało się bardziej... normalne czy też zwyczajne. Teraz jego myśli skupione były bardziej na tym, by dowiedzieć się ja najwięcej o przeszłości Lei, jednocześnie wycisnąć z niej troszkę informacji na temat bieżących eksperymentów. Musiała przecież coś wiedzieć, prawda?

A więc, może się już stąd zwiniemy co? Wizja tych wszystkich ludzi nieco mnie przytłacza, pewnie jest gdzieś tu jakieś bardziej ustronne miejsce. Chciałbym z tobą o czymś pogadać, choć oczywiście możesz odmówić, jeśli tylko chcesz. Do niczego nie będę cię zmuszał, to masz zagwarantowane.

Uśmiech którym obdarzy teraz Lei'e nie był taki sam jak przedtem. Było to bardziej lekkie podniesienie kącika ust, w celu okazania swojego zadowolenia, ale też wyjścia na bardziej przyjaznego. Szczerze, to udawanie takiego miłego nieco go zmęczyło. Te całe zakłopotanie, udawanie idioty czy też śmianie się ze wszystkiego jak oszalały. To wszystko nie było w jego stylu, ale musiał tak postępować by nie wzbudzić niczyich podejrzeń. Teraz został tylko sam na sam z młodą, a wiedząc, że niegdyś byłą ona eksperymentem jak on, nie widział w niej zagrożenia. Być może go to zgubi, ale taki już jest.

Sory jeśli cię teraz urażę, ale w moich oczach nie wyglądasz na cnotkę, choć nieźle odgrywasz ją przy swojej pani nauczyciel. Kiedy dotknąłem twojego czoła, było ono gorące lecz jak wiesz jestem Venorianinem, tym samym mam nieco inne wyczucie otoczenia itd. Na podstawie obserwacji mogę stwierdzić, że twoje przyjście tutaj było poniekąd twoją złośliwością, mam racje?

Oczy nawet na chwilę nie ustępowały dziewczyny, dokładnie obserwując jej wszystkie reakcje. Dużo przez ten czas zaobserwował, no i do tego nie urodził się wczoraj. Jak ktoś, kto ma duże kontakty na ulicy może się domyślić jakim typem osoby jest Lei'a, no i wybaczcie ale na jakąś świętą to ona nie wygląda. To troszkę dziwne, że chce na siebie zwrócić uwagę swoim wyglądem, a raczej rozbudzić żądze w innych swoją osobą, no ale to nie jest jego sprawa prawda? Teraz oczekiwał od niej czegoś innego.

W sumie nie musisz odpowiadać, każdy ma swoje tajemnice. Wiem jednak że w twoim wieku dziewczyny mają dosyć dużo wydatków, a ty nie wyglądasz na osobę która zadowoli się byle czym. Moja propozycja jest prosta, niedaleko jeden z moich znajomych prowadzi bar. Troszkę słabo odwiedzana dziura, ale będziemy mogli tam normalnie porozmawiać, bo zapewne udostępni nam do tego pokój. Masz moje słowo, że nic ci się nie stanie wbrew twojej woli, a jednocześnie możesz nieco zabić, jeśli dostanę to czego chce.

W tej umowie Rei chciał uzyskać interesujące go informacje, choć na razie nie mógł tego sprecyzować. Ktoś mógłby ich podsłuchać, a tego na pewno by nie chciał. Ciekawe jak zrozumie to dziewczyna, oraz czy pójdzie na taki ukłąd...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lea
Naukowiec | Uczennica | Prostytutka
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 31/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Nie Sie 04, 2013 4:11 pm

Nancy poszła, a zachowanie Reibiego wyraźnie się zmieniło. Może nie aż tak diametralnie żeby przyrównać to do anioła przeistoczonego w demona, ale już chociażby inny wyraz twarzy, który zaoberwowala panna Marvel, dawał wskazówkę na to, że do tej pory mniej czy bardziej udawał. A może właśnie jest odwrotnie? W końcu dopiero teraz mogło mu coś strzelić do głowy. Nie było to jednak zbyt niepokojące, a przynajmniej nie wydawało się takie Lei, która za cholerę nie miała rozsądku w głowie. W jej oczach pojawił się błysk zaciekawienia, kiedy usłyszała, że chciałby z nią o czymś porozmawiać.
- Ha! Tylko byś spróbował mnie do czegoś zmusić
Już wcześniej dawała delikatnie do zrozumienia, że wcale nie jest bezbronna, w takich sytuacjach jednak Lea unosiła się dumą. Jak to charakterek typu tsundere miał zresztą w zwyczaju. Właściwie to zapomniała już o tej krótkiej wstawce o eksperymentach, która wepchnęła się do wcześniejszej rozmowy, dlatego też nie miała zielonego pojęcia, co też czarnowłosy miał na myśli. A to ją ciekawiło. Wzruszyła więc ramionami, chwilowo nie dając żadnej jasnej odpowiedzi- co ona na to. Przecież nie poleci za nim jak jakaś głupia owieczka! Trzeba choć trochę poudawać, że właśnie nie umiera z ciekawości. Chcąc nie chcąc zaprzestała posypywania go piaskiem. Skoro mieli się stąd przetransportować to głupio by było go unieruchamiać, prawda? Zamiast tego wstała, otrzepała się z piasku i zerknęła na ocean, przez chwilę nie odpowiadając na kolejne słowa Reibiego.
Więc wiedział, że udawała, hę? Był bystrzejszy niż syrena się spodziewała.
- Też niedługo będę czuć otoczenie inaczej- mruknęła, dość niejasno, a potem ponownie wbiła w niego wzrok- Byłam głodna. Serio
I chciała miejsca. Zresztą, skoro już dawno było po scence, to Leanne nie widziała powodu, by trzymać się na uparte swojego, skoro została już przejrzana. Gumka na włosach już ją wkurzała, nie lubiła za bardzo tego typu fryzur, toteż ściągnęła ją jednym ruchem i założyła sobie na rękę. Przecież obiecała, że ją odda, nie mogła więc jej zgubić.
- Słabo odwiedzana dziura, zarobić i udostępni pokój. Brzmi cholernie podejrzanie- podsumowała ostatecznie, wbijając w niego, teraz nieco kpiące spojrzenie.
Brzmiał trochę jak jej klient, który pierwszy raz idzie na dziwki i nie wie jak sprecyzować swoje pragnienia... no co! Nie mogła się powstrzymać. Należało się trochę podroczyć, choć w tej chwili Marvel naprawdę nie mogła się oprzeć wrażeniu, że chciał jej zapłacić za seks. Nie wiedząc, że jest prostytutką. "Porozmawiać", hę? Prychnęła.
- Zazwyczaj dziewczyny w moim wieku są utrzymywane przez rodziców, wiesz...- dodała jeszcze.
Odmawiała? Mimo całej swojej ciekawości? Nie do końca. Pewnych rzeczy Lea po prostu nie miała w zwyczaju mówić wprost. Miała przed tym blokady, a gdyby ktoś usłyszał, że bez zastrzeżeń zgadza się na taką propozycję, miałby ją albo za idiotkę, albo za laskę szukającą sponsora. Założyła ręce za głowę i westchnęła po chwili.
- Ech... nie lubię słabnącego Słońca. O tej porze o wiele lepiej spędza się czas w barach. Znasz może jakiś?
Zupełnie jakby zapomniała o rozmowie, która miała miejsce przed sekundą. Ale tak było lepiej. Tak mogła się zgodzić omijając wszystkie blokady. I wilk syty i owca cała, prawda?
- Prowadź- rzuciła jeszcze, zanim zdążyłby cokolwiek odpowiedzieć, a potem schyliła się po swój ręcznik.
Kiedy zebrali także rzeczy Reibiego i Nancy, wyruszyli w stronę zachodzącego słońca i jeszcze dalej, bziuuuum!
A raczej do baru prowadzonego przez znajomego Reibiego, który udostępni im osobny pokój. Brzmi fajnie!
[zt x2]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   

Powrót do góry Go down
 
Piaszczysta część plaży
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Dzika plaża

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Ocean :: Plaża-
Skocz do: