IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gabinet lekarski Nikity Aninov

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Nikt
Lekarz chirurg
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 72
Dołączył/a : 25/07/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski Nikity Aninov   Czw Wrz 12, 2013 12:54 am

Gabinet lekarski Nikity Aninov, co przypuszczalnie wiedziała, widział całkiem sporo. Ślady krwi na korytarzu, jeszcze pozostałe po panience Nancy, były tylko skromnym przykładem tego w jakim stanie nieraz przychodzili tu pacjenci, czasem bardziej licząc na zacisze prywatnej praktyki niż szpitala. To nie mogło dziwić; ów był umieszczony jedynie w średniej dzielnicy. Kretyński patent, mocno dający do zrozumienia biedocie, że nie powinna liczyć na zbyt wiele. Wystarczyło więc założyć skromny przybytek pomocy medycznej aby zagwarantować mu komplet wrażeń z brutalnych pobić, strzelanin, pozostałości po niedoszłych, czasem bardzo nieporadnych morderstwach które dopełniały się kiedy zamroczona od bólu i leków ofiara gasła na stole operacyjnym.
Przy tym jednak z rzadka był polem bitwy. Sam Nikita o to dość mocno dbał, kontynuując zresztą tym samym filozofię brata, według którego w takie miejsce nie przenosi się walk. Po prostu. Jeszcze kiedy Wasij żył, bywało tak, że dwaj członkowie przeciwnych gangów siedzieli w jednej poczekalni i czekali na obsługę, ranni, pilnowani przy okazji przez nefilima aby przypadkiem niczego nie zrobili. To gwarantowało nieco bezpieczeństwa. W obecnych realiach Nikt nie wiedział, co by się stało gdyby doszło do analogicznej sytuacji.
Do tych przemyśleń skłoniła go jedna, skromna wypowiedź venorianki.
- Podejrzewam, że ubezpieczenie by nie pokryło strat w sprzęcie medycznym - odparł jej ze spokojem. - To dość intrygujące, że ugryzł cię wampir. Oprawca liże rany w innym miejscu?
Dopiero po tym jak się wypowiedział, pojął, że mógł zabrzmieć nieco niejednoznacznie. Nie, żeby go to szczególnie interesowało; chciał jakoś podtrzymać rozmowę aby polepszyć komfort pacjentki a przy okazji, skoro relatywnie utrzymywało się między nimi coś w rodzaju (wątpliwej do rozwinięcia ważąc na różnicę w standardach moralnych) znajomości, pozwolił sobie na coś w rodzaju uprzejmego zainteresowania. Nie chciał brzmieć uszczypliwie. Przez moment zastanawiał się nad tym czy tak było, potem się skupił na lekach i podszedł do biurka aby odpalić komputer. I tak musiał zarejestrować tę wizytę Nan, dlaczego więc nie wydrukować recepty.
Ręka? Przypuszczał, że stłuczenie, dla pewności jednak podszedł i zbadał. Był przy tym na tyle delikatny, na ile mógł, po prostu więc zaczął to leczyć. Po ranach od ugryzienia ledwo co pozostał ślad. Pozostałe obejrzał, gdzie można było oczyścił i zalepił zwykłymi plastrami aby poczuła się kompleksowo obsłużona. Jej uwagę o przeszkadzaniu mu w czymkolwiek zbył swobodnym machnięciem ręką. No, Nikita, spróbuj się zachować w miarę pewnie.
- Raz: nie, dwa: trochę bezsensownie by brzmiał przekaz abyś następnym razem obrywała kiedy mam więcej czasu wolnego.
Swobodnie obrócił się do komputera i odpalił program aby zacząć uzupełniać rubryczki.
- Dostaniesz coś antyseptycznego, żeby nie było komplikacji, zaleciłbym też kroplówki przez następny dzień czy dwa, żeby organizm się zregenerował... elektrolity. Przepiszę ci też maść na to ramię, zaleczę to na tyle na ile mogę, ale gdyby pobolewało, to... uczulenie na diklofenak?

_________________
Poszukuję | KP
    [
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fleauette
Grzech główny | Nauczycielka przedmiotów medycznych | Właścicielka Bluepleasure
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 100
Dołączył/a : 14/08/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski Nikity Aninov   Czw Wrz 12, 2013 3:15 pm

Dziewczyna zaśmiała się cicho słysząc o pokryciu kosztów. Cóż raczej by nie pokryły tak samo nie pokryła by kosztów swojego klubu jakby wdała się w bójkę z wampirem. No ale na to była za słaba a wolała nie ryzykować uśmiercenia nowych ochroniarzy. Jednak słysząc o wampirze na chwilę zacisnęła wargi by dopiero po ponad minucie odezwać się spokojnie, lecz chłodno.
-Mam nadzieję, że mu przynajmniej kolano przestrzeliłam i się skurwiel gdzieś kuli z bólu. No cóż ale i tak dojdzie do siebie szybciej niż ja.
Drugie zdanie powiedziała już bardziej obojętnie i nawet trochę weselej. Cóż wyżyje się na sali treningowej, jak się wykuruje. Teraz powinna odpocząć i postarać się nie pchać w żadną sprzeczkę przez najbliższe parę dni, co było dla niej wielkim wyczynem. Gdyby jednak słyszała myśli nefilima mogła by się naprawdę nieźle uśmiać. Szkoda, że nie traktował jej normalnie, jak znajomą tylko jak pacjenta. A jak dodatkowo biorąc pod uwagę ich miejsca zamieszkania to tym bardziej można się pośmiać. Cóż może rasy mieszkające w najbogatszej dzielnicy albo te psy służące dyktatorowi zwracały na to uwagę lecz nie ona. Nie ta, która całe życie obcowała z tą dzielnicą i buntuje się przeciw systemowi. Dla niej nie istniały kasty ani podział na szlachtę i biedotę. Wszyscy byli w pewnym sensie równi, niektórzy po prostu po tysiącach lat za bardzo przyzwyczaili się do starego podziału.
Miło było jej patrzeć jak ją badał i opatrywał te drobne ryski na ciele z szkła. No dobrze może nie aż tak drobne, lecz kto się tym przejmuje. Siedziała spokojnie z anielskim uśmiechem na ustach obserwując jego czyny. Słysząc jego odpowiedź zaśmiała się wesoło i melodyjnie.
-Dobrze, następnym razem postaram się wpadać w kłopoty jak będziesz miał więcej czasu.
Ledwo odpowiedziała a młodzieniec poszedł coś zapisać w komputerze. Podeszła by do niego, gdyby nie to, że kroplówka jeszcze się nie skończyła. Cóż poczeka spokojnie.
-Nie przepisuj mi maści, poradzę sobie spokojnie. Jestem dużą dziewczynką i dam sobie radę. Zapłacę ci za te kroplówki by jeszcze nie dodawać ci kłopotów. Niestety musisz mi podać adres bym podskoczyła do ciebie z pieniędzmi.
Machnęła lekceważąco ręką po czym uśmiechnęła się psotnie jak mała dziewczynka. Cóż powinna chyba zmienić tą poważną i podręcznikowo odpowiednią atmosferę na wizytę lekarską. Nigdy jej nie lubiła więc sama nie zachowywała się tak, chyba że przy swoich uczniach. Niestety był to wymóg, a i tak nie zawsze się tego trzymała.

_________________
Relacje. Telefon. KP.
XxXxX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nikt
Lekarz chirurg
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 72
Dołączył/a : 25/07/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski Nikity Aninov   Sob Wrz 14, 2013 10:53 am

Wdała się w bójkę lub została zaatakowana? To pierwsze na wstępie by wykluczył, gdyby nie prosty fakt, że miał do czynienia z jednostką cokolwiek temperamentną, na dodatek dumną. To samo w sobie połączenie dawało mieszankę zabójczą, niefortunnie typową dla przynajmniej pewnej części społeczeństwa. Nie chciał jednak nawet w myślach Fleauette obrażać oskarżeniami o chwilowe zatarcie się granicy między zdroworozsądkową walką o terytorium a ślepym testosteronem, uznał więc wersję o byciu zaatakowaną za bardziej prawdopodobną. To było wszak proste, z drugiej strony nie dostrzegał chęci zemsty. Byłoby to sprzeczne z jego filozofią, ale jako postać dość empatyczna mógł sobie wyobrazić, że niektóre osoby w takich wypadkach miały przecież poczucie upokorzenia. A osóbka zbierająca siły za pomocą kroplówki, która siedziała naprzeciw niego, z całą pewnością miała plecy. Być może coś przed nim taiła.
Lub też została zaatakowana przez postać istotnie wpływową. Gdyby był Rebeliantem, zainteresowałby się uprzejmie problemem i zaczął poszukiwać w tym wszystkim dobrych źródeł informacji, być może nawet postarał się o jakiś mały, chwilowy sojusz na bazie tezy o wspólnych wrogach. Brat zwykł mawiać, że nic tak nie łączy jak wspólny kozioł ofiarny, chociaż z rzadka taki fortel stosował - on nie był spiskowcem, on był świetnie wyszkolonym mięsem armatnim.
- Powinnaś się dość szybko pozbierać - odparł jej ze spokojem. - Masz silny organizm. Ubytki w krwi będziesz czuła najwyżej jeszcze przez jeden dzień, ale to raczej pesymistyczna wersja.
Szczególnie, że nie była człowiekiem, właśnie siedziała na kroplówce która dawała jej ciału zastrzyk energetyczny, a rany po ugryzieniu już praktycznie się zagoiły pod wpływem dodatkowej zdolności lekarza.
- Co do niego... jeśli przestrzeliłaś tętnicę... - Nie musiał dokańczać. Wiedziała o tym jak wampiry bolała utrata krwi, a z tego posoka tak ochoczo się leje, że nawet Nosferatu ma problem. Z tym, że znamiona powyższego by ujrzała bardzo prędko w postaci pokazu estetycznego przy którym kino Hitchcocka wydaje się wręcz dziecinne.
Jej uwaga wypomniała mu niekompetencję własnej wypowiedzi w takim stopniu, że na moment go zmroziło. Spojrzenie przez ułamek sekundy miał wręcz zagubione, potem się zawstydził, wreszcie odrzucił te emocje na bok i odchrząknął znacząco.
- Oczywista, nie życzę wpadania w kłopoty - rzucił dość prędko, powstrzymując się jednak od przeprosin skoro w ostatniej chwili pojął, że uwaga nawet nie została przyjęta jako obraźliwa. Fleauette była przyzwyczajona? Może nie powinien nadinterpretować, w końcu nikomu nie zależało na tym aby zanadto oberwać, na dodatek wampiry... to były jedne z tych stworzeń, które po prostu dawały do zrozumienia o niższości gatunkowej swojej ofierze. Zazwyczaj. Westchnął w myślach.
Pieniędzmi?
- Ou... nie musisz, naprawdę.
Tego typu rzeczy nierzadko mówił nie ze względu na status finansowy rozmówcy czy swoją dobroć i szczodrość, ale raczej z uwagi na maniery. Choć musiał przyznać, że raczej na praktyce w Stangradzie nie zarabiał, mało co mu miasto zwracało... Szpital to znacznie bardziej opłacalna inwestycja w czas.
- Jak widzisz, urzęduję tutaj. Mieszkanie w Mattel to kwestia drugorzędna. Ale naprawdę nie trzeba.
A propos trzeba nie trzeba... Oderwał się od komputera, wydrukował receptę, podał. Potem wyjął z szafki kilka kroplówek.
- Sól fizjologiczna, jeszcze jedna glukoza, witamina C. Opcjonalnie, wtedy się szybciej podniesiesz. Tak, chyba w niczym ci już więcej nie pomogę. Tylko glukoza musi zejść.
Gdyby miał coś w rodzaju konkretnego jedzenia dla Venorianki, mógłby pomyśleć o wzięciu jej na górę i dokarmieniu, wtedy by od razu jej stamina skoczyła... ale nic nie miał. Czymże były parówki w lodówce? Prędzej by się struła.

_________________
Poszukuję | KP
    [
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fleauette
Grzech główny | Nauczycielka przedmiotów medycznych | Właścicielka Bluepleasure
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 100
Dołączył/a : 14/08/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski Nikity Aninov   Nie Wrz 15, 2013 12:19 pm

Słysząc, że ma silny organizm tylko się uśmiechnęła. Zawsze była silna i bardziej odporna niż inni przedstawiciele jej rasy. Nie wiedziała od czego to zależy jednak bardzo jej to odpowiadało. Słysząc o możliwości trafienia w tętnice uśmiechnęła się i powiedziała spokojnie.
-Mam nadzieję, chociaż nie wydaje mi się. Wiem, że trafiłam mimo to byłam za słaba by dobrze wycelować.
Mimo to sama pokręciła głową z niedowierzającym uśmiechem. Cóż aż ciężko było jej naprawdę uwierzyć, że jednak trafiła. Jednak wróciła myślami do gabinetu dopiero słysząc jak jasnowłosy poprawia swą wypowiedź. Uśmiechnęła się uroczo i zaśmiała cicho słysząc jak się poprawia.
-Spokojnie i tak one zawsze się mnie trzymają więc się nie przejmuj.
Słysząc jak odmawia zapłaty nic nie powiedziała. Słuchała go do końca spokojnie analizując jego słowa. Wygląda na to, że mieszka na tym osiedlu a i ma mieszkanie w średniej dzielnicy. Oderwała się od myśli widząc jak podaje kroplówki.
-Właściwie to możesz mi tylko glukozę jeszcze dać, bo resztę powinnam sama posiadać.
Powiedziała spokojnie z uśmiechem. Sięgnęła do kieszeni po papierosa, włożyła jednego do ust lecz po chwili schowała go. W końcu była w gabinecie i nie powinna palić. Schowała paczkę z powrotem i popatrzyła na końcówkę kroplówki lejącej się do jej żyły.
-Wiesz, że właśnie pozbawiłeś mnie powodu do niezapowiedzianej wizyty.
Powiedziała poważnie jednak już po chwili rozjaśniła się i uśmiechnęła żartobliwie.

_________________
Relacje. Telefon. KP.
XxXxX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nikt
Lekarz chirurg
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 72
Dołączył/a : 25/07/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski Nikity Aninov   Nie Wrz 15, 2013 1:51 pm

Po tym, co powiedziała, spojrzał na nią nieco zdziwiony. Mogło się to wydawać dziwne, kompletnie bowiem nie pasowało do kontekstu sytuacji, ale rozchylone usta definitywnie świadczyły o tym, że chciał coś powiedzieć, zatrzymał się tym niemniej wpół słowa. Jakby wypowiedź utkwiła mu w gardle i nie mogła się wydostać; cicho, niemalże niesłyszalnie przy okazji stęknął aby wreszcie westchnąć.
"Następnym razem trafisz." Tak zwykł brata pocieszać. Zazwyczaj to mówił trochę bez umiłowania, ogólnie bowiem nie był fanem takich praktyk. Jedno jednak musiał sobie przyznać - przyzwyczaił się.
- Następnym razem trafisz - Przegrał wreszcie z własną wizją. Mieszkał w cholernych slumsach. Sam by w życiu jednak nie strzelił. Dlatego też w swojej głowie postanowił chwilowo przynajmniej do tej wypowiedzi nie wracać i, jak gdyby nigdy nic, zajął się pozostałymi sprawami. A to oznaczało odpowiednią obsługę pacjentki.
Jak wynikało z przebiegu jej wizyty, przede wszystkim polegało to na rozmowie. Cóż, ona była rozmowa, on - uprzejmy... tak wyszło. Tym niemniej, czuł się niesamowicie dziwnie z faktem, że od praktycznie rana cały czas był zajęty kimś. Rzadko mu się to zdarzało w życiu.
Dziwny dzień.
- Uszczerbkiem na zdrowiu zawsze się trzeba choć trochę przejąć.
Z kroplówkami trochę się, szczerze powiedziawszy, zastanawiał. Nie dawał ich przypadkiem zbyt wiele? Większość podręczników medycznych, pomimo jawności innych ras, najlepiej potraktowaną miała fizjologię ludzką. Nie ma co się dziwić, skoro od zarania dziejów, przynajmniej oficjalnie, to ludzie należeli do najliczniejszych i najlepiej obadanych ras. Z tego też względu miał bardzo niewiele źródeł jeśli chodzi o pozostałe rasy. Venorianie w szczególności pozostawali zagadką. Nawet przeszukiwanie raportów medycznych dało mu do zrozumienia ni mniej ni więcej aniżeli, że chwilowo pozostawało działać na czuja i liczyć, że ludzkie leki podziałają.
Stangrad był pod jednym względem dobry: sporo tu było ludzi.
- Glukoza: raz - Spakował i podał jej. A potem się zmieszał. Jej następna wypowiedź zahaczyła o kontekst towarzyski w takim stopniu, że, już co nieco wypalony z powodu wcześniejszej rozmowy z Nancho, poczuł, że się przeciąża. Cholera jasna... co by tu...
- Nie chciałem, żeby... żeby to zabrzmiało jakbym, no... - Uśmiechnęła się!
Jak to się interpretuje?
- Zapraszam o dowolnej porze - rzekł sztywno i powstrzymał się przed dokończeniem "dnia i nocy". Ale to by brzmiało...

_________________
Poszukuję | KP
    [
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fleauette
Grzech główny | Nauczycielka przedmiotów medycznych | Właścicielka Bluepleasure
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 100
Dołączył/a : 14/08/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski Nikity Aninov   Nie Wrz 15, 2013 6:58 pm

"Następnym razem trafisz" czyżby tego gdzieś już nie słyszała? Tak, chyba tak. jak była mała, jak uczyła się od starszych osób celności. Tak, to było wtedy jak zaczynała uczyć się strzelać, kiedy nie potrafiła jeszcze trafiać w głupie puszki. Wtedy się tylko mieli bawić jednak denerwowała się za bardzo. Chciała trafić i denerwowała się, że jako jedynej jej się nie udaje.
Uśmiechnęła się do swoich myśli przypominając sobie te młode i jasne twarze. Ciekawe ilu z nich już nie żyje, a ilu jej nie pamięta. Siedziała tak przez chwilę, dosłownie małą z tym rozmarzonym uśmieszkiem i dziwnie migoczącymi oczami.
-Oczywiście, że trafię, muszę trafić.
Powiedziała cichutko do siebie. Odpowiedziała identycznie, jak kiedyś zrobiła to mała dziewczynka o niesfornych włosach stojących w każdą stronę. Tamta jeszcze wydęła zaróżowione policzki i skupiając się próbowała dalej, aż w końcu jej się udało i podskakując szczęśliwa chwaliła się wszystkim. Pamięta ten ciepły i pełen spokoju uśmiech...
Jednak w końcu musiała wrócić do rzeczywistości. Mimo wszystko za często wspomnienia przyćmiewały jej umysł i odrywały ją od prawdziwego świata. Jednak kochała te wspomnienia i stare dzieje kiedy w nich wszystkich tliła się nadzieja na jutro.
Słysząc jak się speszył a po chwili zesztywniał wybuchnęła cichym lecz wesołym i niczym nieskrępowanym śmiechem. Cóż był naprawdę słodki i miły. Jak osoba, którą znała kiedyś, dawno temu. Lecz to były dawne dzieje i tylko tyle.
-Spokojnie nie bądź taki poważny. Chętnie kiedyś wpadnę.
Oj ta rozmowa była dziwna i to jak, no ale co tam poradzi. Co by jeszcze powiedzieć oj co? Hmmm...oboje byli lekarzami, cóż Fleaur tylko z zawodu ale się chyba liczyło.
-Jak tam pacjenci? Dowiedziałeś się czegoś ciekawego?
Sprawy zawodowe zawsze spoko. Może dowie się czegoś ciekawego o rasach albo organizacjach. Cóż w to pierwsze wątpiła, przez pracę w Akademi dowiedziała się o rasach dużo więcej niż niejeden medyk. Dzięki temu też znała naprawdę wiele słabych punktów swoich przeciwników. Mniejsza, że czasem zapomina z tego korzystać. No cóż w końcu jest zbyt impulsywna na to.

_________________
Relacje. Telefon. KP.
XxXxX
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski Nikity Aninov   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet lekarski Nikity Aninov
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Gabinet prof. McGonagall
» Gabinet dyrektora
» Gabinet Morfeusza
» Gabinet Ministra Magii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Daingean :: Osiedle Stangrad-
Skocz do: