IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Piaszczysta część plaży

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Piaszczysta część plaży   Czw Sty 17, 2013 11:49 am

Część plaży z piaskiem. Różni się od kamiennej tym, że pokrywa ją piasek. Nie ma tu kamieni. Znaczy, są, ale małe. Głównie piasek, który uwielbia przyczepiać się do ciała i ukrywać w różnych zakamarkach tak, że po przyjściu do domu robisz sobie małą piaskownicę w łazience, zdejmując ciuchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Czw Sie 01, 2013 7:35 pm

Nancy uwielbiała się opalać.
Może niekoniecznie było to po niej widać, ale potrafiła godzinami leżeć na plaży i wygrzewać się na słoneczku, z książką w ręku i dwoma butelkami wody w torbie. Pechowo opalenizna nie utrzymywała się na niej dość długo i już w okresie zimowym kobieta była znów biała jak... kartka papieru. Ale póki było parno i duszno, głupstwem byłoby nie odwiedzić plaży.
Dlatego też Nancho ubrała swoje super skąpe, różowe bikini, narzuciła na nie lekką jasnoróżową sukienkę, wcisnęła stopy w japonki z kwiatuszkami, spięła włosy w wysoką kitkę i wdziała na oczy szpanerskie okulary przeciwsłoneczne, które kupiła na stoisku w slumsach po promocyjnej cenie.
Najpewniej w ogóle nie zatrzymywały promieni UV, ale wyglądały świetnie.
Wyposażona w różowo-białą torbę z ręcznikami, żarciem i całą resztą, wyruszyła w długą drogę do plaży.
Nie potrafiła ukryć swojego niezadowolenia, gdy dostrzegła jak wiele osób wpadło na ten sam pomysł co ona. Wyglądało na to, że połowa Daingean postanowiła wyjść z domu i wybrać się rodzinnie na plażę. Z uporem godnym pięciolatka, Nancy skierowała się w głąb plaży, rozglądając uważnie za dobrym miejscem.
Musiała znaleźć takie z dala od małych dzieci, bo były zbyt głośno, a ona musiała trochę wypocząć. Z drugiej strony nie mogła się za bardzo schować między wydmami, jak to zrobiła ostatnio.
To było odrobinę krępujące nakryć swoich uczniów, schowanych między wysoką trawą, na wyrażaniu fizycznej miłości.
Weź tu potem ze spokojem obserwuj jak typek maluje, gdy masz przed oczami co jeszcze robił tymi palcami.
Nancy wzdrygnęła się z głupawym uśmieszkiem, przeskakując nad zamkiem z piasku.
I dosłownie w tej chwili, gdy jej stopy opadły na rozgrzany piasek, dostrzegła w oddali idealne miejsce. Zerwała się, kątem oka dostrzegając czarnowłosą rywalkę, również zdecydowaną osiąść na niewielkiej powierzchni niedaleko wody.
- Nie zrobisz mi tego - wymruczała Pinky, przebierając prędko nogami. Niestety jej przeciwniczka okazała się przemieszczać znacznie szybciej niż panna Sherwood - nawet  gdyby Nancy zdecydowała się teraz biec na złamanie karku nie zdołałaby jej wyprzedzić.
Przystanęła zatem, wyciągnęła szybko wodę z torby i odchyliła rękę do tyłu, celując i rzucając ją idealnie w sam środek pustego skrawka. Czarnulka przystanęła parę kroków od niej, spoglądając na plastik ze zmarszczonym nosem i podnosząc wzrok na Nancy, na co ta uśmiechnęła się szeroko.
- Zajęte!
Puf! Na twarzy czarnowłosej odmalowało się niedowierzanie i dezorientacja, potem zaś zwykła złość. Nim jednak zdążyła otworzyć usta, Nancho rozłożyła już ręczniczek i legła na niego, wbijając w kobietę spojrzenie niebieskich oczu.
Wygrałam, mwhahaha!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Czw Sie 01, 2013 8:06 pm

Słońce było dziś nadzwyczaj hojne, skoro na plaży znalazło się aż tylu ludzi. Szkoda, bo Rei zawsze wolał jak jest mniej osób, albo nawet jak jest sam, no ale widać tym razem nie było mu to pisane.
I ciekawe gdzie ja teraz znajdę jakiś kawałek wolnego terenu? Ludzi tu jak mrówek, a pewnie nikt z nich nie jest na tyle uprzejmy by się troszkę posunąć. W sumie to chyba nawet i lepiej, bo wizja tulenia się do jakiś dzieciaków przez całe popołudnie to niezbyt kurząca perspektywa. No ale może zaraz coś znajdę.
Czarnowłosy stał jeszcze chwile przy wejściu, obserwując wszystkie miejsca z góry i jednocześnie wypatrując czegoś dla siebie. Było on nieco skąpo ubrany, bo miał na sobie jedynie swoje bokserki i krótkie spodenki, w których była dziura na jego długi ogon. To dosyć ciekawe jak nawet w tych czasach ludzie potrafią patrzeć na kogoś z ogonem... no ale do tego Rei był przyzwyczajony.  Do tego miał w dłoni jakiś notatnik, a na ramieniu przewieszoną czarną torbę. Z uśmiechem na twarzy po chwili rozglądania się wyruszył przed siebie do świeżo znalezionego kawałka ziemi. Po drodze jego uwagę zwróciła dziewczyna, która chyba bardzo mocno śpieszyła się w jakieś miejsce. Pewności nabrał gdy zaczęła ona biec, tym samym mało go nie potrącając. Oczywiście takie sytuacje nie-wzbudzają w Reibim żadnych negatywnych emocji, a wręcz go bawią.
Szybka jest skubana, chyba bardzo jej na czymś zależy... ale czekaj czy ona nie biegnie w stronę... no chyba sobie jaja robi.
Jego reakcja także byłą dosyć normalna, bo miejsce które sobie „wypatrzył” właśnie uciekło mu koło nosa. Co więcej ta dziewczyna nie byłą sama, bo kolejna rywalka także musiała się pogodzić z porażka. W przeciwieństwie jednak do niej Rei nie brał tak czynnego udziału w wyścigu, a zamiast tego podszedł do nieznajomej z miłym uśmiechem wyciągając do niej swoją dłoń.
Gratulacje, wygrałaś.
Szepną uroczym głowę po czym lekko przymrużył oczy. Zawsze doceniał zwycięzców... choć ta zwyciężczyni byłą dosyć zabawnym egzemplarzem. Oczywiście chłopak nie omieszkał rzucić paru spojrzeń na jej ciało, po czym także kolejne tyle uwagi poświęcił jej byłej rywalce. Po chwili ciszy szepną tylko z ponownym uśmiechem.
W sumie pod innymi względami także znacznie dominujesz.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Czw Sie 01, 2013 8:30 pm

Kiedy czarnowłosa sapnęła już i odeszła, Nancy przeciągnęła się, uśmiechając z zadowoleniem. Miała zbyt dużo planów na to popołudnie, by odpuścić jej to miejsce. Musiała przecież dokończyć tą książkę, naszkicować coś, pomyśleć nad kolejnym egzaminem dla drugich klas - coś dawno niczego nie mieli i zaczynali się zachowywać jak banda dzikusów.
Westchnęła, ale zaraz podskoczyła, zaskoczona głosem. Znaczy jasne, otaczało ją morze najróżniejszych głosów i pisków, ale ten konkretny znajdował się zadziwiająco wręcz blisko niej. Obróciła zatem głowę, zerkając sobie przez ramię i ogniskując spojrzenie na dłoni, wyciągniętej w jej stronę. Powędrowała spojrzeniem w górę, przyglądając się twarzy nieznajomego i uśmiechnęła zaraz rozkosznie, wyciągając rękę do uścisku.
- Dziękuję, nie sądziłam, że ktoś przygląda się moim staraniom - przyznała nieśmiało, mrużąc nieco oczy pod wpływem światła. - To był niezwykle wyczerpujący wyścig o miejsce.
Za słabo go widziała z tej perspektywy. Zmarszczyła nosek i zaraz podniosła się do góry, kątem oka zerkając tylko, czy nikt nie kwapi się do podwinięcia jej całego dobytku. Dopiero po upewnieniu się, że torba jest bezpieczna, pozwoliła sobie spokojnie przyjrzeć się nieznajomemu.
Przystojniaczek, o rany!
Z ogonem - jeszcze większe rany! Czyli miała do czynienia z Venorianem, czy jak to się tam nazywało. Nigdy nie potrafiła zapamiętać nazwy, ale naczytała się wystarczająco dużo o tej rasie, by wpatrywać się w mężczyznę z nieukrywanym zaciekawieniem.
Dalsza część słów mężczyzny rozświetliła jej twarz kolejnym uśmiechem. Dygnęła wdzięcznie, jak mała księżniczka, spoglądając ku niemu z rozbawieniem.
- Och, proszę przestać, jestem zawstydzona! - Przyłożyła dłoń do policzka i spuściła skromnie wzrok. Zaraz potem roześmiała się, prostując i przekrzywiając głowę jak dziecko.
- Jestem Nancy. A przemiły pan to...? - spytała, poprawiając niesforny kosmyk włosów, który wydostał jej się z gumki i teraz właził do ust. A tfu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Czw Sie 01, 2013 8:49 pm

Zaśmiał się lekko gdy zobaczył zakłopotanie dziewczyny, po czym jedyną wolną ręką odgarną nieco włosów ze swojej twarzy.
Eh, chyba muszę wreszcie się wybrać do fryzjera. No ale mniejsza, dziewczyna wydaje się być miła choć ton ma strasznie poważny... a raczej taki makabrycznie poprawy. Może ma styczność ze szkołą jako księgowa czy coś. No mniejsza.
Rei stał jeszcze przez chwilę, po czym zobaczył jak nowo poznana osoba ma lekki problem ze swoimi włosami, które nawiasem mówiąc wywołały w jego oczach wielkie wrażenie. Dziewczyna miała naprawdę boskie włosy, oraz niezwykle zadbane co strasznie mu zaimponowało. Nie myśląc za dużo nad tym co robi, Rei wyciągną swoją dłoń w stronę twarzy dziewczyny, lekko ocierając się o jej policzek. Delikatny dotyk przemieszczał się w stronę ucha Nancy, tym samym odgarniając jej bujne włosy z twarzy.
Teraz już powinno być lepiej, prawda?
Jego ton głosu był strasznie miły, a do tego takie gesty wydawały się dla niego normalne. W sumie Rei był strasznie otwartą osobą, przez co dotykanie nowo poznanych osób nie było dla niego czymś niekulturalnym.
Jestem Reibi, choć lepiej jest się do mnie zwracać po prostu Rei. Oczywiście możesz wybrać opcje która bardziej ci się spodoba. Masz strasznie piękne włosy wiesz? Już od bardzo dawana nie miałem okazji oglądać kogoś z bardziej bujnymi i tak bardzo zadbanymi włosami. To twój wielki atut, choć nie mówię że jedyny.
Z uśmiechem zmierzył dziewczynę wzrokiem, oczywiście jak każdy facet poświęcając nieco więcej uwagi jej krągłością. Zaletą plaży jest to całe rozbieranie się i bikini, bardzo łatwo wtedy o niezłe widoki u takich dziewczyn jak Nancy, która chyba górowała w tej części plaży. Do tego jej ton głosu był strasznie uroczy, co jeszcze mocniej zaciekawiło chłopaka.
Mam troszkę głupią prośbę... widzisz ja też sobie wypatrzyłem właśnie to miejsce, ale szanuję zasadę „kto pierwszy ten lepszy” dlatego też zwracam się do ciebie. Czy może znalazło by się troszkę miejsca dla kogoś takiego jak ja?
Swoją dłonią uniósł na wysokość swojej klatki piersiowej torbę, po czym puścił kuszący uśmiech w stronę dziewczyny.
Mam kanapki
Dodał jakby to miało nakłonić partnerkę do zgody...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Czw Sie 01, 2013 9:31 pm

To nie było tak, że Nancy lubiła wyrażać się w tak formalny sposób. Pochodziła ze slumsów, miejsca, w którym kulturalne pogawędki ucinane były wyłącznie przez meneli pod wpływem alkoholu. Rei nie miał bladego pojęcia ile się naharowała, żeby zacząć się poprawnie wysławiać w sposób, który nie stawiałby Akademii w złym świetle. W końcu jak by to wyglądało, gdyby nauczycielka opowiadająca o pięknie sztuki i kwiatach rzucała z ust mięsem?
Ugh, okropna myśl.
Ponieważ tyle pracowała, by sprawiać wrażenie wykształconej, nawet nie zauważyła, jak weszło jej to w krew. Nawet rozmawiając z panią w warzywniaku na zakręcie używała czasem słów, których prosta staruszka nie była w stanie zrozumieć, przez co obie zazwyczaj kończyły, śmiejąc się z siebie.
Nie wydawała się specjalnie wstrząśnięta tym, że zagarnął jej włosy z twarzy, choć jej oczy na moment się rozszerzyły w zdumieniu. Spojrzenie jednak szybko się ociepliło, a ząbki zostały ukazane w szerokim, dziecięco niewinnym uśmiechu.
- Jest znacznie lepiej, dzięki - mruknęła. Sama była wyjątkowo otwartą osobą, ale potrzebowała do tego jakiegoś rodzaju znaku. Musiała poczuć, że chce kogoś poznać i wtedy natychmiast zagadywała. W tej chwili, przyglądając się sympatycznej mordce nieznajomego, właśnie tak się poczuła.
Teraz chciała się o nim czegoś dowiedzieć!
Wysłuchała zatem jego krótkiego monologu, po czym uśmiechnęła się łobuzersko, przekręcając nieco głowę i chwytając w palce kosmyki włosów opadających w kitce. Przez chwilę jej czoło przecinały trzy bruzdy, będące efektem zamyślenia nauczycielki, po czym oczy rozświetliły się i szybko ściągnęła gumkę, rozlewając kaskadę różowych pasemek na plecy. Rozczochrała się nieco, po czym rozłożyła ręce i uśmiechnęła radośnie.
- Skoro już o nich mówisz, to zobacz je w pełnej odsłonie - zaczęła, zdmuchując część z twarzy i doprowadzając się prędko do porządku. - Staram się dbać o nie jak mogę, moja największa chluba.
Oj, jej samoocena znowu przekraczała granicę tolerancji, ale nic nie mogła na to poradzić. To była kolejna osoba, która ją za nie pochwaliła, dzięki czemu jej ego napuchło i nie była w stanie nic na to poradzić. Ułożyła dłonie na biodrach, przygryzając wargę.
- Tak mi słodzisz, że chyba aż próchnicy dostanę - rzuciła, marszcząc komicznie nosek. Ledwie się powstrzymała przed tym swoim typowym "Ja wiem, że mam więcej atutów, oglądam siebie dość często w lustrze." Zamiast tego wyprostowała się, gdy mierzył ją wzrokiem i nie pozostała mu dłużna. Zlustrowany od palców stóp po czubek głowy i ogona, wydał jej się wyjątkowo atrakcyjnym mężczyzną. Nie okłamywała samej siebie, wiedziała co jej się podoba, a co nie.
Jego prośba wywołała na ustach Nancy diaboliczny uśmieszek. Przyłożyła palec do warg, wzdychając głośno by zasygnalizować, że się nad tym zastanawia.
W sumie jeśli usiądzie przy niej, to pewnie nie będzie już w stanie skupiać się na książce. A musi ją oddać do jutra.
Nan, do cholery, ogarnij się! Masz koło siebie faceta, a ty tylko o książkach!
W sumie zawsze mogła sobie przedłużyć termin.
Ostatecznie dwa jego słowa wystarczyły, by natychmiast wbiła w niego wzrok i pokiwała energicznie głową.
- Kanapki? Siadaj, przyjacielu, czuj się jak u siebie! - zawołała, klaszcząc i natychmiast zgarniając stopą część swoich rzeczy na bok, żeby zrobić mu miejsce. Była taka prosta, wystarczyło zaproponować jej jedzenie, a gotowa byłaby najpewniej zamiatać Saharę.
Opadła na ręcznik, podwijając pod siebie nogi i zerknęła w stronę Reia.
- A z czym te kanapki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Czw Sie 01, 2013 10:36 pm

Chłopak bacznie obserwował wszystkie poczynania dziewczyny. Była ona niezwykle atrakcyjna, co też nieco go zdziwiło, no bo przecież takie dziewczyny zazwyczaj trzymają się blisko swojej... świty, zaś ona była sama. Żadnego chłopaka czy też koleżaneczki.
P... piękne...
Tylko tyle był wstanie wyszeptać kiedy ujrzał włosy partnerki w całej ich okazałości. Było ich tak dużo, a zarazem było one w tak przecudnym nieładzie, że aż żal było patrzeć jak próbuje doprowadzić je do ładu. Strasznie dodawało jej to uroku, o czym zapewne sama już dobrze wiedziała.
Ale ze mnie farciarz, taka dziewczyna i to jeszcze sama na plaży. Dobra trzeba to jakoś dobrze rozegrać, to może to popołudnie nie będzie takie nudne jak zwykle. W sumie to moje malowanie może nieco poczekać, a i tak pewnie ciężko było by mi się przemóc szkicować cokolwiek pośród takich tłumów. No ale dobra, teraz nie czas na rozmyślanie a na flirtowanie.
Rozmyślając o dziwnych rzeczach, jednocześnie wlepiając swoje spojrzenie we włosy Panny Nancy, Rei totalnie nie usłyszał co dziewczyna miała mu do powiedzenia. Po tonie jej wypowiedzi mógł tylko wywnioskować, że rozmowa nie jest dla niej problemem i chce ją kontynuować, co w tej sytuacji bardzo go ucieszyło. Nie pokazują tego jak bardzo ślini się teraz na widok jej niemal że nagiego ciała, Rei usiadł w miejscu które wcześniej zostało dla niego przygotowane, po czym położył koło siebie swoje rzeczy.
Strasznie miła jesteś, albo po prostu lecisz na moje kanapki. Tak czy inaczej jestem szczęściarzem że poświęcasz mi swój czas.
Z uśmiechem rzucił kolejny komplement, po czym sięgną po swoją torbę. Szybkim ruchem swoich dłoni otworzył zamek, po czym do ciemnego środka wsuną się jego ogon wraz z dłońmi. Chwilę zajęło mu poszukiwanie pośród tych wszystkich rzeczy które spakował, ale efekty chyba się opłacały.
Taa Daa... Proszę bardzo kanapeczka dla miłej pani. Oczywiście czym byłą by taka kanapeczka bez jakieś popitki, dlatego też pomyślałem o wszystkim. No i oczywiście po jedzeniu dobrze by było zagryźć to czymś na słodko, dlatego na tą okoliczność pozwoliłem sobie zrobić ciasto czekoladowe. Myślałem że będę musiał je jeść w samotności, ale na szczęście spotkałem ciebie. W sumie można powiedzieć że z nieba mi spadasz. Tak ciężko w tych czasach o dobrego degustatora a tu proszę.
Uśmiech na jego twarzy nie znikał nawet na chwilę, podczas gdy jedna z dłoni podsuwała kanapkę dla dziewczyny, by sama spróbowała i oceniła. Sam drugą ręką trzymał już swoją porcje, podczas gdy ogon zwinnie wyciągał butelkę z chodzącym napojem. Jak uzyskał schłodzony napój w tak upalny dzień na środku plaży? A to już jest tajemnica przyszłości... i pieniędzy na które tak bardzo musi pracować. Można powiedzieć że chłopak ma w torbie więcej niż można by się było spodziewać.
To co, skusisz się?
Dodał po czym rozejrzał się nieco po okolicy. Było naprawdę gorąco, a przy dziewczynie wydawało się jeszcze goręcej. Może to właśnie dlatego wszyscy ludzie przybyli nad może by się nieco schłodzić, choć szkoda że jest ich aż tylu. No ale przecież nie jesteśmy na świecie sami... prawda?
Książka? Skoro przyszła na plażę z książką to pewnie szuka chwili spokoju. To dziwne że w takim układzie zgodziła się na spędzenie tego czasu u mojego boku. W sumie to tylko dwie opcje przychodzą mi teraz do głowy, albo jest bardzo miłą osobą i nie chciała mi odmówić, bo nie wie jak, albo stwierdziła że jestem interesujący, co by mnie chyba bardziej w tym momencie urządzało. No ale spokojnie, nie można wyciągać pochopnych wniosków prawda? Eh łatwo mówić, zwłaszcza kiedy koło ciebie siedzi dziewczyna w prawie nagim stroju eksponującym jej krągłości. Ciekawe jak to się potoczy.
Nie czekając zbyt długo na reakcje Nancy, Rei skorzystał z chwili gdy częstowała się kanapką, by chwycić w swoje ręce jej książkę. Z lekkim uśmiechem przewertował kartki, po czym doczytał tytuł oraz zachętę na tylnej okładce.
Miałaś zamiar sobie poczytać co? W sumie ci się nie dziwie, bo sam przybyłem tu by się nieco zrelaksować i naszkicować coś przy okazji. Jeśli chcesz zostać sama, albo po prostu poczytać w spokoju to daj znać. Potrafię być cicho, albo zniknę w mgnieniu oka jeśli będzie taka potrzeba.
Rei puścił dziewczynie oczko, lekko unosząc jeden ze swoich kącików ust, co spowodowało pojawienie się dołeczków w jego polikach których to tak bardzo nie lubił.
Oczywiście na rozluźniającym masaż przy czytaniu także możesz liczyć...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Pią Sie 02, 2013 8:22 am

Własna świta nie była w sumie takim złym pomysłem - miło byłoby mieć grupkę znajomych, z którymi chodziłoby się do kina, na spacery czy plażę. Choć jeśli mowa o kobietach, Nancy z całą pewnością najchętniej odwiedzałaby z nimi sklepy, chcąc poznać ich zdanie i gusta. Niestety, nie było to dla niej możliwe. Nie chodziło o to, że przedstawicielki płci pięknej okazywały jej szczególną niechęć - choć faktycznie, spora ich część otwarcie gardziła Pinky - ile raczej o fakt, że otoczenie Nancy zdominowane było przez mężczyzn. W Akademii znała wyłącznie panów profesorów, z którymi zdarzało jej się zjeść obiad czy poplotkować na temat wyróżniających się uczniów - wbrew pozorom faceci potrafili obgadywać z zaciętością większą niż przekupki na karku! Odwiedzając swoje ulubione sklepy, również natykała się wyłącznie na sprzedawców płci męskiej, lubiących jej doradzać i kręcić nosem, gdy wybrała coś niewystarczająco "podkreślającego kobiece wdzięki". Nawet w Stangradzie kręciło się więcej mężczyzn - może dlatego, że kobiety potrafiły sobie na ogół poradzić i hajtały się jak szalone z przedstawicielami wyższych sfer, byleby wspiąć się wyżej w hierarchii. W każdym razie Nancho znała tam tylko parę miłych kobiet - pech jednak sprawił, że na ogół pracowały one wtedy, gdy Sherwood miała nareszcie wolne i odwrotnie. Po pracy w Akademii była zaś wykończona, więc mogła tylko zamknąć się w mieszkaniu, ubrać domową sukienkę, związać włosy w warkocz i zająć się malowaniem, czytaniem, gotowaniem czy coś tam.
Nancy nie miała nawet szansy, by stworzyć sobie świtę!
Uśmiechnęła się rozkosznie i przeczesała palcami włosy. Cieszyło ją, że ktoś docenia trud, jaki włożyła w zadbanie o nie - bądź co bądź wydawała niemal połowę swej marnej pensji na pachnące szampony czy odżywki. Gdyby nikt nie zwracał na nie uwagi, w końcu naburmuszyłaby się i obcięła na krótko.
Jak dziecko...
Zupełnie nie zwróciła uwagi na fakt, że zignorował jej komentarz o próchnicy. Najwyraźniej miał dalej zamiar jej słodzić, co nie stanowiło przecież problemu! Nancy kochała komplementy!
Zaśmiała się wesoło na jego słowa, wdziewając na usta niewinny uśmieszek i opierając dłonie z tyłu - mogła w ten sposób wygiąć się na tyle, by dokładnie go widzieć.
- Masz mnie, lecę na twoje kanapki - stwierdziła, wzruszając ramionami. - Jesteś, jesteś szczęściarzem, zobacz, tylu innych chętnych na twoje miejsce było!
Jakby dla potwierdzenia swych słów objęła dłonią najbliższą okolicę, by ukazać mu grupki rodzin i młodzieży, skupione na sobie. Wyimaginowana kolejka jej adoratorów stała tuż obok, spłodzona przez jej wybujałą wyobraźnię.
- Dzię-ku-ję! - mruknęła tonem małego dziecka, wyciągając łapkę po kanapkę. Następne słowa mężczyzny pobudziły jej ślinianki i wymusiły powstanie wyjątkowo psiego spojrzenia, które zogniskowała na jego twarzy. - Ci...ciasto czekoladowe?
Przez żołądek do serca - w przypadku Nancho powiedzenie to nabierało zupełnie nowego znaczenia. Już teraz, usłyszawszy magiczne zaklęcie, którym oczywiście była czekolada, Pinky gotowa była dać mu swój numer telefonu, adres i rozmiar buta. A niech straci, zdradziłaby za ciasto nawet imię swojego pluszaka!
Odchrząknęła, starając się zachować chociaż odrobinę normalnie.
- To faktycznie masz szczęście, jedzenie takiej pyszności w samotności to marnotrawstwo! - Pokiwała energicznie głową. - Och, no tak, ale my degustatorzy też mamy ciężko, wiesz? Tak rzadko spotykamy kogoś, kto chce się z nami podzielić ciastem.
Uśmiechnęła się, ukazując wszystkie białe perełki światu.
Magiczna torba? Nancy była kobietą, jak nikt inny wiedziała o tym, że torebki rządzą się innymi prawami. Są bezdenne, to po pierwsze. I jedyną osobą, która może coś w nich znaleźć, to właścicielka - tak prezentowały się dwie główne zasady. Dlatego też Nan nigdy nie prosiła o podanie jej czegoś z torby i tak skończyłoby się na tym, że musiałaby wstać, wyjąć głowę delikwenta z torebki i w sekundę znaleźć właściwy przedmiot.
- Mnie długo kusić nie trzeba - oznajmiła, unosząc kącik ust do góry. W zasadzie nie skupiała się teraz tak bardzo na tym, że otaczają ich tłumy ludzi. Gdzieś w tle słyszała rozmowy, w czeluściach podświadomości krążyła świadomość o obecności innych istot, ale interesowała się głównie swoim rozmówcą, więc nie miała powodu by wciąż się rozglądać.
Podczas gdy on rozmyślał o różnych dziwnych rzeczach, myśli Nancho zagłuszał donośny bas jej żołądka, rozkazujący jej jeść, póki dają. Wsunęła zatem kanapkę do ust, ciamkając sobie cicho i kątem oka rejestrując, że podniósł jej książkę. Nie była ona w idealnym stanie, boki były zaklejone szarym papierem, ale i tak był to jeden z najlepiej zachowanych egzemplarzy tego rodzaju literatury. Przełknęła zawartość ust, szykując się do odpowiedzi.
- Nie gadaj głupot, Rei - mruknęła, ściągając brwi. - Chciałam sobie poczytać, to prawda, ale mogę to równie dobrze zrobić w domu. Książka nie zając, nie ucieknie. Gdybym chciała, żebyś sobie poszedł to wierz mi, że bym powiedziała, mam język i opanowałam sztukę komunikacji.
Zrobiła sobie chwilę przerwy na ugryzienie kanapki i ponownie utkwiła w mężczyźnie spojrzenie niebieskich oczu. Nie potrafiła się nie uśmiechnąć na jego propozycję, w dodatku rozczuliły ją te słodkie dołeczki, jakie ukazały się na jego twarzy.
- Jasne, słodziaku, jak się zdecyduję to dam ci znać. - Również puściła mu oczko. Zaraz potem przypomniała coś sobie, bo jej oczy rozszerzyły się, a spojrzenie prześwidrowało Venorianina na wskroś.
- Szkicujesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Pią Sie 02, 2013 9:18 am

Słońce było już w zenicie, tym samym obdarzając wszystkich zgromadzonych największym upałem tego dnia. Pomimo tego nikt nie miał zamiaru uciekać z plaży, a wręcz przeciwnie. Ludzi cały czas przybywało, i to nie tylko tych młodych. W najbliższej okolicy od Rei'a znalazło by się już ze 20 osób, jak nie więcej a co dopiero na całej plaży. Widać pomysł o ochłodzeniu się w letniej, oceanicznej cieczy był aż tak kuszący, by sprowadzić tutaj wszystkich obecnych. No ale wróćmy może do naszego Rie'a, który w tym właśnie momencie przysuną swoją kanapkę do ust. Lekko rozchylił wagi po czym wziął gryza specjału, powoli gryząc go na kawałeczki. Jego spojrzenie cały czas bacznie obserwowało Nancy, które wydała mu się niezwykle ciekawą osobą.  Pomimo swojego tonu i sposobu wymowy jaki prezentowała nie wydawała się pochodzić z wyższych sfer. W sumie to stwierdzenie przypieczętował fakt jej zaciekawienie ogonem chłopaka. Faktem jest że Venorianie to niezbyt popularna rasa, dlatego też inni ludzie czasami nie reagują na nich zbyt przyjemnie.
Ta... coś tam szkicuje czasami.
Szepną biorąc kolejnego gryza, po czym spojrzał się w stronę morza. Widok był nadal zdumiewający, pomimo tego całego natłoku dzieciaków czy też dorosłych, kąpiących się w niebieskiej z tej perspektywy cieczy. Widok morza zawsze był czymś niezwykłym w oczach Reibiego, choć nigdy nie mógł zdefiniować dlaczego tak jest. Widać akurat taki obraz wywołuje w nim pozytywne uczucia, do jest dosyć ważne w jego pracy. A właśnie... praca.
Eh siedzę sobie teraz na plaży i odpoczywam kiedy powinienem już być w trakcie obserwacji celu. Czy to odbije się na moim zleceniu? Chyba raczej nie, w końcu już zdobyłem trochę informacji, a teraz trzeba tylko znaleźć cel i może doprowadzić do naszej konfrontacji. W sumie nie wiem czy konfrontacja będzie dla mnie dobrym pomysłem. Jej przewaga na krótkie dystanse jest przytłaczająca, więc mogę użyć tylko elementu zaskoczenia.
Chłopak lekko się zamyślił nawet zapominając o wkładaniu tak ważnej kanapki do ust, przez co dziewczyna mogła nabrać jakiś podejrzeń. Na szczęście jakieś dziecko krzyknęło w okolicy, zbudziło śpiącego królewicza z jego snu.
Ah tak, wybacz. Ostatnio mam trochę na głowie, przez co czasami odpływam. Kiedy następnym razem to zrobię możesz jakoś zadziałać bym się ockną. Oczywiście metody uderzenia mnie w kark czy też głowę można zamienić na lekki całus w policzek... lub inną część ciała.
Jego ton głosu nieco się zmienił, teraz był bardziej zalotny niż słodki. Zwłaszcza końcówka jego wypowiedzi mogła zabrzmieć w tym rodzaju. To było jasne że Rei będzie próbował podrywać dziewczynę, bo chyba żadnej istocie z takimi włosami by nie przepuścił. Do tego jej ciało było naprawdę kuszące. Widział jak lekka kropelka potu spływa po jej szyi, po czym dociera do jędrnych piersi. Zatrzymała się tam na dłuższą chwilę, aż znikła z oczu chowając się za stanikiem.
Boska... ona jest po prostu idealna. Aż ciężko mi teraz myśleć o pracy, i chyba na razie przestanę. W końcu chyba jeden dzień wolnego nikogo nie zbawi. Tak bardzo chciałbym jej dotknąć, choć w tym momencie pewnie wzięła by mnie za jakiegoś maniaka a skandal na plaży to ostatnie czego mi trzeba. Muszę dbać o to, by nie rzucać się w oczy innych ludzi, choć czy siedząc i rozmawiając z dziewczyną nie złamałem tej zasady?
Siedział tak uśmiechając się do partnerki, jednocześnie kończąc już kanapkę. Po chwili podsuną do siebie swój ogon, w który zawinięta byłą butelka z chłodną cieczą. Szybkim ruchem odkręcił rzeczoną butelkę, po czym skosztował napoju ze smakiem. W taki upał to jak napój bogów.
Szkicuję głównie dosyć... nietypowy temat że tak się wyrażę. Nie mam oporów przed pokazywaniem swoich prac, więc możesz bez problemu spojrzeć w notatnik. Oczywiście jeśli nie będzie to dla ciebie szok...
Dłonie podsunęły dziewczynę notatnik wypełniony jego pracami. Były tam chyba 4 szkice, z czego każdy przedstawiał inną dziewczynę. Każda była w innej pozie, eksponując to co miała w sobie najlepsze. Dodatkowym aspektem który łączył te wszystkie dziewczyny był fakt, że były one kompletnie nagie. Rei dokładnie oddał każdy szczegół ich pięknych i krągłych ciał, tak by ich największe walory kusiły odbiorców jego prac. W sumie nie wiedział jak na te prace zareaguje dziewczyna, bo jego odbiorcy zazwyczaj śmieją się z takich rzeczy, lub rzucają aluzje na temat jego zboczenia. W sumie może to i racja? Ale Rei uwielbiał wymyślać sobie jakieś dziewczyny, po czym nadawać im kształty na kartce papieru. Strasznie go to odprężało a także dawało chwilę zapomnienia od codzienności.
I jak? Co myślisz o szkicach?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Pią Sie 02, 2013 11:23 am

Robiło się odrobinę zbyt duszno. Nancy westchnęła cicho, poprawiając grzywkę i ścierając parę kropelek potu z czoła. Najchętniej zupełnie by ją podpięła na czubku głowy, ale nie miała zamiaru pokazywać wszystkim dookoła blizny nad okiem - poczułaby się wtedy bardziej naga, niż jakby zdjęła bikini.
Zebrała wszystkie włosy na plecy i podzieliła je sprawnie na trzy części, zabierając się za plecenie długie warkocza. Wolała co prawda pozostać w rozpuszczonych, ale ukrop był nie do zniesienia - musiała się ostudzić chociażby poprzez związanie kłaków.
Zaciekawienie ogonem nie musiało oznaczać, że była z niższych sfer. To prawda, nie widywało się w slumsach Venorian, ale Nancho uczyła w Akademii gdzie przewijała się każda z możliwych ras. Miała okazję ujrzeć zarówno syreny, jak i cyborgi - mimo wszystko nie oznaczało to, że nie będzie zdradzać zaciekawienia na widok ogona czy skrzydeł. Ba, im częściej je widziała tym większe zainteresowanie przejawiała, przyglądając się im. Zastanawiało ją wszystko dotyczące ich budowy, wielokrotnie spędziła w szkolnej bibliotece paręnaście godzin, wertując encyklopedie i czasopisma naukowe.
Nawet pochodząc z Teiz, Nancy patrzyłaby na ogon w taki sposób, jakby nigdy wcześniej czegoś podobnego nie widziała.
- Coś? Co konkretnie? - spytała, przechylając głowę na bok i uśmiechając się. Było jej naprawdę gorąco i nie potrafiła powstrzymać się przed psioczeniem na siebie w myślach, że nie zabrała parasola. Przetrząsnęła ponownie dłonią w torbie, odnajdując tylko niewielki notesik, który wykorzystała do wachlowania się.
Widok morza również ją poruszał - jak to artystkę, w końcu zachwycała się pięknem wszystkiego - ale nijak się miał do nieba w czasie zachodu. Pinky bez względu na to co robiła, musiała choć na chwilę rzucić wszystko i utkwić wzrok w nieboskłonie, by łapczywie chłonąć jego urok. Pomarańczowo-różowe chmury, smugi po samolotach i OSAch, błękit mieszający się z granatem - na samą myśl robiło jej się ciepło w okolicach serca. Czar pryskał z chwilą, gdy zjawiały się gwiazdy.
Nancy nie potrafiła patrzeć w gwiazdy, zbyt wiele widziały.
Myślenie o pracy gdy ma się obok kobietę jej pokroju wydawało się aż nadto dziwne. Userka nawet znalazłaby na to określenie, ale powstrzyma się, bo Rei ma dziś urodziny (Wszystkiego najlepszego!). Ważne, ze Nancy z w czasie konwersacji nie uciekała myślami w stronę Akademii. Jasne, czasem zdarzyło jej się coś o niej wspomnieć, ale spędzała tam tak wiele czasu, że dużo tematów z jej życia było ściśle ze szkołą powiązanych. Mimo to nie planowała kartkówek ani wypadów w teren, kiedy parę metrów od niej siedział przystojniak z ogonem!
Zmarszczyła nosek, dochodząc do wniosku, że Rei naprawdę gdzieś odleciał. Miała już nawet ochotę się naburmuszyć - a co tam, każdy powód dobry - ale w tej samej chwili się ocknął. I już nie mogła nawet udawać wielce urażonej, bo rozbawiły ją jego słowa.
- Inną część ciała? - spytała, mrugając i udając zupełnie nieświadomą co miał przez to na myśli. - Chodzi ci o nosek? Czółko? Uszko?
Wydawała się być autentycznie niewinna, niczym małe dziecko. Trudno było aż uwierzyć, ile ta różowowłosa panna może mieć za uszami - ale musiała być przecież czysta i grzeczna, w końcu była nauczycielką! Dawała przykład swoim uczennicom!
Jasne, zupełnie jakby jakaś mała, rozpieszczona księżniczka, chciała mieć za idolkę kobietę ze slumsów, huh.
Mimo wszystko Nancy też nie miała zamiaru marnować okazji do flirtu. Choć na razie nie używała swego typowo zalotnego głosu, nie trzepotała rzęsami jak trzpiotka i nie przygryzała warg, jej spojrzenie błyszczało i kusiło. Opuściła warkocz na plecy, spoglądając z szelmowskim uśmiechem na mężczyznę, by po chwili zogniskować wzrok na torbie. Jak gdyby nigdy nic wyciągnęła z niej balsam do opalania i zaczęła się smarować, wyciskając odpowiednią ilość na ręce i nogi. Odrobina białej mazi wylądowała też na jej dłoni, gotowa do wtarcia w brzuch i dekolt, ale zanim się za to zabrała, podetknęła butelkę Rei'owi pod nos.
- Chcesz trochę?
Nawet nie czekając na odpowiedź, wepchnęła mu ją w dłoń i zabrała się za wcieranie cienkiej warstwy w przód swojego ciała. Pozostały jej w sumie tylko plecy.
Zupełnie przestała jednak myśleć o balsamie - jej uwaga całkowicie skupiła się na notatniku, który znalazł się w zasięgu jej rąk. Uwielbiała oglądać cudze prace, zwłaszcza amatorów - nic tak nie wzbudzało jej zachwytu jak dzieło kogoś, kto przewyższał talentem wiele znanych osobistości. Sama również malowała, więc czuła od razu pewną nić powiązania z ludźmi dzielącymi jej pasje.
Kiedy przesunęła pierwszą stronę, jej wzrok prześlizgnął się po ciele nagiej dziewczyny, wprawiając ją w zdumienie. Rzuciła tylko krótkie spojrzenie mężczyźnie, po czym na dobre skupiła się na szkicach, oceniając, porównując, analizując. Jej czoło na moment się zmarszczyło, choć na ustach wciąż błąkał się niewyraźny uśmiech. Obejrzała każdą z prac, poświęcając na to dobrych dziesięć minut, aż w końcu wyprostowała się i utkwiła niebieskie tęczówki w postaci Rei'a.
- Anatomia jest zaskakująco dobra, świetnie też oddałeś ich krągłości. Mają odrobinę zbyt puste spojrzenia jak dla mnie, ta ostatnia tylko ma takie hipnotyzujące oczy. Pozostałe też powinny takie mieć, wtedy byłoby po prostu za... zajefajnie! - wykrzyknęła na sam koniec, z wypiekami na twarzy i szerokim uśmiechem. - Bardzo dobrze oddajesz to, co w kobietach atrakcyjne - pochwaliła go jeszcze, oddając mu z uśmiechem notatnik.
Nie miała wielu okazji oglądać nagich portretów, choć powody takiego stanu rzeczy były raczej oczywiste - w szkole nie mogła przecież kazać uczniom malować siebie nago, wyleciałaby z Akademii szybciej niż zdążyłaby zamrugać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Pią Sie 02, 2013 12:39 pm

Chłopak posłusznie jak nigdy przyjął dar swojej partnerki, tym samym chwytając w ręce krem do opalania. Oczywiście w międzyczasie nie mógł oderwać swoich oczu od jej ciała, które było poddawane intensywnym zabiegom w celu zapobiegnięcia spaleniu i  ochrony przed słońcem, które dzisiaj doskwierało wyjątkowo mocno. Jednym ruchem swojej dłoni wycisną nieco białej cieczy na rękę, po czym przyłożył ją do ramienia. Delikatny ale zarazem szybki ruch sprawił roztarcie się płynu na jego skórze, po czym płyn wsiąkł w nią. Ten sam zabieg został przeprowadzony na drugiej dłoni, tym samym zapobiegając jej soleniu się. Teraz przyszedł czas na jego tors, któremu zdecydował się poświęcić nieco więcej uwagi. Zaczął od posmarowania swojego podbrzusza, po czym jego dłonie zaczęły przemieszczać się po całej klatce piersiowej. Tym razem ruchy były wolne i zmysłowe, co mogło by wywołać ciekawe reakcje u płci żeńskiej, ale męskiej z takimi zainteresowaniami.
Słodko udajesz niewiniątko, ale ktoś kto podchodzi do moich prac z tak... mechanicznym podejściem nie boi się nagości, co oznacza że tak wielkie niewiniątko to z ciebie nie jest mam racje? A może masz już na koncie jakieś ciekawe podboje?
Z czystym zaciekawieniem chłopak zadawał kolejne pytania, kończąc smarować swoje ciało. W sumie to zostały mu tylko plecy, których chyba nie da rady sam załatwić. No ale przecież w tym momencie nie jest taki znowu sam, a chyba dziewczyna także potrzebuje pomocy na tym polu.
Pomóc?
Zapytał się chłopak zbliżając się do Nancy. W sumie nawet nie czekał na jej odpowiedź, tylko otarł się dłońmi o jej gorące ciało, tym samym pomagając jej się położyć na równie gorącym kocu.
W takiej pozycji lepiej się opalisz.
Tłumaczył się niewinnie pierwszą wymówką jaka wpadła mu do głowy. Szybkim ruchem ponownie nalał nieco olejku do opalania na swoją dłoń, po czym zaczął ocierać ją o drugą. Bez chwili czekania przyłożył je obie do rozgrzanego i jędrnego ciała, zaczynając wykonywać wolne i zmysłowe ruchy. Oczywiście na niektórych miejscach naciskał nieco bardziej, starając się by ta czynność przypominała nieco masaż, w którym też był niezły. Uciskanie jej delikatnego ciała było naprawdę niesamowitym doznaniem, może z powodu jej pośladków które teraz były wprost do niego ustawione. No ale Rei starał się bardziej skupić na tym by dobrze wykonywać swoje czynność, choć jednoczesne podziwianie jej niemal że nagiego ciała było niezły dodatkiem.
Chyba wzbudzamy sensacje wśród innych plażowiczów. W sumie to zazdrość w ich oczach jest chyba skierowana do mnie, choć wcale im się nie dziwie.
Jego spostrzeżenie odnosiło się do ludzi woku, którzy co jakiś czas zerkali na nich z wyrazem zazdrości. Byli to głównie mężczyźni którzy przyszli sami na plaże by podrywać jakieś niewiasty. No jak widać szczęścia muszą szukać gdzie indziej, a mają w czym przebierać bo ludzi jest naprawdę sporo. To w sumie szkoda że jest ich aż tak dużo, bo zachowania chłopaka muszą być nieco hamowane, choć on sam nie wie ile jeszcze tak wytrzyma. To jasne że dziewczyna wysyła mu jasne sygnały o zainteresowaniu, choć jednocześnie zgrywa nieco niedostępną, co jeszcze bardziej ciekawiło bohatera.
Rysuje to co akurat mi się przyśni, choć pewnie są to jakieś osoby rzeczywiste które widziałem podczas przechadzek na mieście. Moja podświadomość zapamiętuje te najbardziej zbliżone do mojego typu, przez co potem mam dosyć miłe sny. To fajny aspekt moje życia, z którego jestem dosyć zadowolony... może temu tak strasznie lubię spać.
Zaśmiał się lekko po czym spojrzał przelotnie na swoją torbę. Niestety to co zauważył nie było dla niego zbyt przyjazne. Jego broń leżała niemal że na wierzchu torby w taki sposób, że partnerka mogłaby ja dojrzeć. Musiał szybko schować ją głębiej zanim sprawdzi reakcje dziewczyny an broń. Do tego zadania użył swojego ogona, który szybko wbił się w torbę, podczas gdy Rei nieprzerywał swojego masażu, by nie wzbudzić podejrzeń. Z tego też powodu zaraz po wyciągnięci ogona, dzierżył on drugą już małą butelkę ze słodzonym napojem. Zbliżył on swoją trzecią rękę do twarzy Nancy w taki sposób, by ujrzała co dla niej ma.
Pewnie jesteś spragniona. W dni takie jak ten nie wypada się odwodnić więc pij choć troszkę. Oczywiście niczego ci nie nakazuje, choć smutno by było gdybyś zasłabła w moim towarzystwie. To mogło by źle o mnie świadczyć.
Z uśmiechem zszedł nieco niżej swoimi dłońmi, niemal że ocierając się o materiał jej skąpych majteczek. Tym samym napięcie nieco wzrosło, przynajmniej w jego odczuciu. Tutaj skóra była równie miękka i delikatna to wyżej, Choć wydawała mu się bardziej seksowna niż plecy. Do tego aż kusiło by choćby otrzeć się o jędrne pośladki, choć kara za to mogła być sroga...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Pią Sie 02, 2013 1:50 pm

Nancy nawet nie miała zamiaru bawić się w dyskrecje. Gdy ten się smarował, usiadła przodem do niego, podwijając kolana, obejmując je rękoma i  układając na nich głowę. Niebieskie oczy uważnie śledziły każdy ruch nowego znajomego, a usta wykrzywione były w nikłym, łobuzerskim uśmiechu.
- Fajna klata - oceniła wesolutko, by przesunąć spojrzeniem na rękę mężczyzny. Cholipka, czemu wcześniej nie zauważyła tego tatuażu? Wychyliła bardziej łepek do przodu, chcąc się dokładniej przyjrzeć czerwonemu wzorowi. Kiedyś marzył jej się tatuaż, ale to były dawne czasy, w jej mniemaniu niemalże inna epoka. Była wtedy rozkosznie naiwną nastolatką, skupioną wyłącznie na tym, by wydostać się ze Stangradu i zacząć prowadzić ekskluzywne życie w wielkiej willi. Trudno był jej uwierzyć, jak wiele się zmieniło w jej postrzeganiu świata od tamtych czasów.
Jej uwagę rozproszył głos Rei'a, którego efektem był jej radosny chichot. Mechaniczne podejście? Cóż, powinna się obruszyć, bo godziło to w jej serce. To, że nie zawstydzały ją nagie szkice, nie oznaczało, że jej ocena była chłodna.  Po prostu potrafiła postrzegać sztukę nie przez pryzmat wstydu i zażenowania. Naturalne. Wszystko to było dla niej po prostu naturalne, oczywiste, zgodne z prawami jakimi rządził się świat. Mogła co prawda zalać się rumieńcem jak mała dziewczynka i się trochę zawstydzić, ale nie widziała potrzeby w ciągnięciu tej gry.
- Chyba mnie przejrzałeś - stwierdziła, rzucając mu spojrzenie spod rzęs i wzruszając ramionami. - Może mam, może nie.
Kiedy skończył się smarować, miała zamiar wyciągnąć dłoń po butelkę, ale powstrzymało ją pytanie. Uśmiechnęła się szeroko, przesuwając się w miejscu tak, by usiąść do niego bokiem.
- Możesz pomóc, nie sięgnę sama - mruknęła, ale w sumie to było zupełnie niepotrzebne. Rei już ułożył ją na kocu, co zostało skomentowane uniesieniem jednej brwi. Wymówka wydusiła spomiędzy jej warg ciche prychnięcie, mające świadczyć o tym, że w żadnym wypadku Nancy nie ma zamiaru w nią wierzyć. Nie powiedziała jednak nic, krzyżując przed sobą dłonie i opierając na nich brodę.
Kiedy biała maź na jego dłoniach zetknęła się ze skórą jej pleców, wciągnęła powietrze, przymrużając oczy i drżąc. Zimne, a tfu! Nie mogła jednak narzekać zbyt dużo, bo naprawdę robił jej dobrze tym masażem. Tak dawno nikt jej nie masował, że miała aż ochotę zamruczeć z zadowolenia. Powstrzymywała ją wyłącznie świadomość tego, że w otoczeniu znajdują się dzieci i to nie zostałoby odebrane zbyt przychylnie przez ich rodziców.
Musiała choć w minimalnym stopniu dbać o swój wizerunek. Już i tak towarzyszyły jej niepochlebne opinię przez życie w slumsach, po co robić sobie jeszcze bardziej pod górkę?
Nie panując nad sobą, ugięła nogę w kolanie i uniosła stopę do góry, zataczając nią kółko w powietrzu. O raju, mogłaby tak leżeć teraz cały dzień. Jeszcze tylko brakowało jej do pełni szczęścia jakiegoś chłodnego wiatru znad morza.
Z pewnym opóźnieniem dotarł do niej sens słów Reia. Leniwie rozwarła powieki i na moment uniosła się na łokciach, bez skrępowania rozglądając po okolicy.
- Myślę, że mi teraz też zazdroszczą - zauważyła, posyłając rozbrajający uśmiech grupce niezadowolonych nastolatek. Parę z nich fuknęło, inne speszyły się bezpośredniością, z jaką Nancho na nie spoglądała. Na mężczyzn nawet nie spojrzała, prześlizgnęła się po nich wzrokiem jak po jednej zbitce twarzy, niewartych zapamiętania i zerknęła przez ramię na mężczyznę. - Mają tak mało atrakcyjne życia, że muszą podglądać innych.
Uwaga ta wypowiedziana była dość głośno, ale żartobliwie - Pinky już na pierwszy rzut oka sprawiała wrażenie osoby, której nie przeszkadza bycie w centrum uwagi. Lubiła kiedy na nią patrzono, choć zapewne wychodziła przez to na strasznie próżną. Nie potrafiła jednak powstrzymać uśmiechu kiedy przemierzała ulice, a towarzyszyły jej ciekawskie spojrzenia innych istot.
Czuła się wtedy jak aktorka na scenie, na której skupiają widok wszyscy ci, którzy nie mieli sposobności zagrać w sztuce. Zwykli widzowie, postronni obserwatorzy.
- Z pewnością schlebiałoby im, gdyby wiedziały, że są bohaterkami twoich snów - rzuciła, uśmiechając się promiennie. Jej również zdarzało się malować osoby, spotykane przypadkiem, z którymi nie wymieniła ani słowa, nie spotkała się nawet spojrzeniem. Co prawda nie śniły jej się one, z całą pewnością zaś nie pojawiały się w jej podświadomości bez ubrań, ale mniej więcej rozumiała o czym Rei mówił.
Świat snu często budził jej wenę do życia. Czuła się dużo lepiej, gdy już przeniosła swoje koszmary na płótno, mogła je wtedy spalić albo zamknąć w szafie i uwolnić się na moment od demonów.
Ponieważ spoglądała co jakiś czas na Reibiego, nie uszło jej uwadze, że przez moment krótki na sekundę jego twarz wykrzywił grymas. Zerknęła dyskretnie w tę samą stronę co on i niemalże natychmiastowo powróciła spojrzeniem na morze, ponownie się rozkładając i wzdychając z rozmarzeniem.
Zobaczyła broń.
Jej umysł niemal automatycznie wyczyścił się z wszystkich myśli, pozostawiając obraz narzędzie mordu. Mimo to, gdy ujrzała napój, jej twarz rozświetlił szczęśliwy uśmiech.
- To słodkie, że tak się troszczysz - stwierdziła z uroczym uśmiechem i uniosła się na tyle, by przyjąć napój. Odkręciła zakrętkę i przytknęła plastik do ust, chłodząc sobie gardło zimną cieczą. Zaraz potem otarła usta wierzchem dłoni i oddała z wdzięcznością picie właścicielowi. - Gdybym zemdlała, rób usta-usta i tyle - dodała jeszcze z rozbawieniem, mrugając do niego.
Kara najpewniej byłaby sroga. Nancy lubiła flirtować, kusić i przeciągać granicę cierpliwości, ale nie przepadała za pośpiechem. Pośpiech niszczył atmosferę, psuł radość i przynosił szybkie zapomnienie.
Nancho lubiła się delektować wszystkim wolniuteńko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Pią Sie 02, 2013 4:18 pm

Chłopak uśmiechał się niemal że od ucha do ucha podczas wykonywania seksownego i zmysłowego masażu dla dziewczyny.  Dobrze że ona nie była wstanie go teraz zobaczyć, choć musiał by to być niewątpliwie mega śmieszny widok.
I jak ja mam się teraz hamować, wiedząc że jej ciało jest tak miękkie i delikatne w dotyku? Do ten jej ton głosu... tak niewinny.
Jego dłonie nie zaprzestawały zmysłowego masażu, choć już chyba całe plecy były pokryte ochronną warstwą cieczy. No ale widać samo dotykanie było dla niego nie lada doznaniem, choć chyba dziewczyna też nie pozostawała mu dłużna. W końcu jedna z jej nóg powędrowała w górę, oznajmiając jak bardzo przyjemnie się teraz czuje, co strasznie schlebiało młodemu chłopakowi. A właśnie, ciekawe ile właściwie lat miała dziewczyna. Wygląda na nieco młodą, choć też nie jest jakąś tam nastolatką. Niby kobiet się o wiek nie pyta, ale jednak rozmyślanie o tym nieco zaczęło zaprzątać głowę chłopaka. W tej chwili chciał o niej wiedzieć bardzo dużo rzeczy, choć chyba jeszcze bardziej pragną spędzić troszkę czasu upajając się jej ciałem. W sumie to nie dziwne że takie myśli krążyły mu po głowie, kiedy jest poddawany pokusą młodej nauczycielki w tak sadystyczny sposób. Aż widać było jaką wielką satysfakcję z tego wszystkiego czerpie dziewczyna, podczas gdy Rei musiał się powstrzymywać i zadowalać jedynie namiastką tego co może mieć. Z inne strony w sumie jest farciarzem że może się zadowalać choćby tym co ma, a nie krążyć po plaży jeszcze przez jakieś pół godziny i szukać wolnego miejsca, po czym ze smutkiem zająć je koło pani w wieku 60-80 i wysłuchiwać jak straszne są jej wnuki. No ale zostawmy te pesymistyczne rozmyślania i wróćmy do nieco bardziej seksownej części życia.
Z miłą chęcią zrobię ci usta usta...
Szepną rozkosznym głosem, po czym dłońmi zaczął błądzić po nieco innych obszarach jej ciała, a mianowicie przejechał po jej tall. W sumie teraz mało co obchodziło go to, że inni mogą na to patrzeć. A niech sobie patrzą, w końcu on ma dzisiaj szczęście a inni może będą je mieli jutro. Przez coś takiego jak spojrzenie innych nie zamierzał sobie niszczyć kolejnego popołudnia, zwłaszcza u boku tak seksownej damy.
A może...
Zaczął niewinnie kontynuując pieszczoty na jej ciele, choć wprowadził w ten masaż nieco więcej elementów erotyki dzięki palcom, które nieustannie pieściły jej talię. Chyba przyjął taką samą taktykę jak dziewczyna i również bawił się jej cierpliwością próbując jednocześnie doprowadzić ją do szaleństwa.
By tak...
Kontynuował wypowiedź w swoim seksownym tonie, nawet na chwili nie dając wytchnienia dla dziewczyny. Teraz liczyło się tylko to, by doprowadzić ją do jak najlepszego stanu, co może potem dobrze się dla niego skończyć. Jego ciało zaczęło się nachylać nad rozpaloną skórą partnerki, tym samym jego usta były już bardzo blisko jej uszka, na którym bez problemu mogła wyczuć jego ciepły oddech. Do tego jego ogon w bardzo zwinnym stylu otarł się o kolano Nancy, po czym w bardzo wolnym tempie zaczął przemieszczać się ku górze. Był coraz wyżej i wyżej, lekko i zarazem zmysłowo gładząc jej podudzie, lecz na nim wcale nie zaprzestał. Do tego im bliżej cienkiego materiał jej majteczek, tym magiczny ogon zaczynał coraz bardziej zwalniać, a nawet zataczać lekkie kółka by jeszcze mocniej zadziałać na jej unerwienia w tamtych okolicach.
Pominąć element z mdleniem?
Zakończył swoją myśl, po czym wbił swoje ząbki w jej uszko, lekko i delikatnie je nadgryzając z uśmiechem. Ogon niemal już dotykał materiału jej majteczek, choć na razie się tam nie pchał. W sumie nie ma się po co spieszyć nie? Taka gra bardzo mu odpowiadała i chciał też wyczuć na jak dużo może sobie pozwolić w stosunku do dziewczyny, choć szczerze mówiąc już dawno się tak dobrze nie bawił. Do tego sama zainteresowana wykazywała podobne zamiłowania do takich zabaw jak Rei, co mogło się bardzo dobrze skończyć dla nich obojga. Ciężko teraz znaleźć dziewczynę która nie jest zbyt religijna, ale też porządnicka a jednocześnie zachowuje nieco dystansu. W sumie Nancy bardzo dobrze bilansowała pomiędzy tymi dwoma cechami, bo swoją tajemniczością bardzo fascynowała Rei'a, jednocześnie kusiła go swoim boskim ciałem. Chyba spodziewała się takiego efektu, no ale jest też inna możliwość i Rei zaraz skończy swój pobyt na plaży z obitym policzkiem, choć partnera na taką nie wygląda. Tak czy inaczej jej ciało jest warte takiego poświęcenia, a ona sama wydaje się naprawdę sympatyczną osobą... To połączenie jest aż za dobre...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Pią Sie 02, 2013 5:46 pm

Zaczynała mieć nawet delikatne wyrzuty sumienia, serio. W sumie nie traktowała tego zbyt poważnie, raczej się bawiła, wykorzystując odrobinę wolnego czasu. To, że Rei cały się napalił nie stanowiło dla niej problemu tak długo, jak nie przekraczał żadnych granic czy barier. Nie miała zamiaru zachowywać się jak cnotka, z drugiej strony - otaczała ich cała masa ludzi, ona nie go znała na tyle dobrze, nosił ze sobą broń, a poza tym wyszłaby na łatwą. Tyle argumentów jej wystarczyło, by nie miała zamiaru dopuścić go zbyt blisko.
Nie chciała jednakże rezygnować z darmowego masażu. Niezbyt często trafiała jej się okazja, kiedy to nieznajomy przystojniak robił jej dobrze poprzez masowanie pleców! W dodatku ją nakarmił, byłaby zwykłą idiotką, gdyby pozwoliła mu teraz skończyć.
Był farciarzem i bardzo dobrze, że zdawał sobie z tego sprawę. Nie każdy na jego miejscu zaszedłby tak daleko, wystarczył jeden zły gest lub słowo, by Nancho wyraźnie zaznaczyła granicę i mroziła spojrzeniem za każdym razem, gdy próbowałby ją naruszyć. Była bardzo uparta w swoich postanowieniach, z zaciętością obstawiała przy swoim zdaniu i nie pozwalała się w żaden sposób przekupić. Rei zrobił na niej dobre wrażenie dzięki swej otwartości, kanapkom i uroczym dołeczkom w polikach. Był atrakcyjny, okłamywałaby samą siebie, gdyby tego nie przyznała, ale Nancy nie szukała wyłącznie pięknego opakowania. Co by jej było po przystojniaku, z którym nie mogłaby się dogadać? To dlatego ucieszyła się, że szkicował - nagie kobiety co prawda, ale to zawsze była jakaś forma sztuki. A panna Sherwood kochała każdy rodzaj sztuki.
Jej usta wygięły się w rozbawionym uśmieszku, a ciało zadrżało, kiedy przejechał jej dłonią po talii.
- Mhm - wybełkotała tylko pod nosem, napinając mięśnie brzucha. Gdy jego palce znów zabłądziły w tamtych rejonach, odgięła się odrobinę w bok, umykając zgrabnie przed tym dotykiem. Przygryzła dolną wargę, zaciskając powieki i ponownie wstrząsnął nią dreszcz. Z całą pewnością Rei doprowadzał ją w tej chwili do szaleństwa, ale najpewniej nie do tego, o które mu chodziło.
Skupiła całą swą siłę woli, by nakierować wszystkie swoje myśli na mężczyźnie, którego gorący oddech drażnił jej skórę na szyi. Włoski na karku niemal natychmiast stanęły jej dęba, a sama Nancy zachichotała cicho, ponownie odrobinę się wyginając.
Westchnęła, gdy poczuła muśnięcie przy kolanie, potem zaś non stop ogon muskał ją i pieścił, podchodząc wyżej. Nancy ugryzła się w język, gdy zatoczył pierwsze kółko na jej udzie, jakimś cudem udało jej się też przeżyć drugie, choć czuła, że jest na skraju wytrzymania.
Kompletnie nie mogła się skupić na tym, co do niej mówił. W chwili gdy ugryzł ją w ucho, zdziwiła się tak bardzo, że pękła jej zdolność do powstrzymywania się i Pinky wybuchnęła perlistym, głośnym śmiechem, zrywając się do pionu i odsuwając. Objęła dłonią brzuch, zaśmiewając się tak strasznie, że w kącikach jej oczu zgromadziły się łzy. Otaczający ich tłumek wbił w nią zdezorientowane spojrzenie, ale jeszcze przez parę dobrych chwil Sherwood nie była w stanie się uspokoić. Kiedy już spomiędzy jej warg wydobyło się sapnięcie, towarzyszące jej dochodzeniu do siebie, uniosła dłoń, zatrzymując ją naprzeciw mężczyzny.
- Ja... ja mam łaskotki. Na talii. I nogach. Ogółem wszędzie - wyznała słabo, zupełnie wykończona swoim atakiem radości. Wyszczerzyła się głupiutko, czerpiąc parę głębokich wdechów, po czym błyszczące, niebieskie tęczówki zlustrowały twarz Venorianina.
- Wybacz, ale element mdlenia pomijam dopiero na którejś randce - oświadczyła z figlarnym uśmieszkiem, przykładając dłoń do piersi i sprawdzając, czy jego szaleńczy bieg wraca do normy. Wydawała się być zupełnie beztroska, zupełnie jakby właśnie nie przerwała dość intymnej chwili i nie udaremniła Rei'owi zbliżenia się do swoich majteczek. Cóż, musiał się chwilowo pogodzić z tym, że Nancho nie wpadnie mu do łóżka ot tak, bo dał jej kanapki. Była zbyt trzeźwa na to.
- Swoją drogą, obiecałeś mi ciasto czekoladowe. Wciąż pamiętam - mruknęła, nadymając policzki i spuszczając nieco głowę, przez co wyglądała już zupełnie jak małe dziecko.
Gdyby przyjrzeć się jej naprawdę dobrze i poznać ją przynajmniej na tyle, by wiedzieć, że jest utajonym diabełkiem, dałoby się dostrzec w jej oczach złośliwie iskierki. Rei jednak nie znał Nancy na tyle, by móc je zauważyć.
Zwłaszcza, że Nancho nie chciała ich pokazywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Pią Sie 02, 2013 6:16 pm

Reibi patrzył się na dziewczynę gdy ta trzasła się pod wpływem jego pieszczot, lecz chyba nie o taki efekt mu chodziła. Koniec końców dziewczyna zerwała się jak poparzona, po czym wyprostowała się i zaczęła śmiać na całą okolice. Szczerze mówiąc takie reakcji się po niej nie spodziewał, choć go to strasznie zafascynowało. Żadna inna wcześniejsza dziewczyna nie zareagowała tak na jego pieszczoty, co znaczy że ta jest inna. W sumie każda dziewczyna jest inna na swój sposób, ale większość zachowań kobiety mają podobne, choć nigdy się do tego nie przyznają. No ale wracając do Rei'a, to zdziwienie na jego twarz gościło jeszcze przez chwilę, po czym sam zaczął się z siebie śmiać. Informacja o łaskotkach wyjaśniła tą całą sytuacje, a wszystko to co robił tuż przed chwilą w tym momencie wydawało mu się nadzwyczaj zabawne.
Łaskotki tak? W sumie to chyba powinienem cię przeprosić wiesz? Chyba na za dużo sobie pozwoliłem, aczkolwiek patrząc na to jak wyglądasz ciężko było mi się powstrzymać. To troszkę niemiłe wiem, ale jakoś gdy widzę ciekawą i do tego piękną dziewczyną z bujnymi włosami dostaje małpiego rozumu, przez co zawsze robię z siebie idiotę. No ale twoje łaskotki mnie nieco zaskoczyły... to ciekawa reakcja.
Zaśmiał się jeszcze przez chwilę, po czym ręką odgarną jej włosy z ust. Przy tak gwałtownym wstaniu większość z nich wylądowała na twarzy, zasłaniając tym samym jej wielkie, niebieskie oczka w które tak bardzo lubił się patrzeć. Po tym geście sięgną do swojej torby po kawałek ciasta zawiniętego w sreberko. Pochwalił już prezentował swój własnoręczny deser dla dziewczyny, tym samym wręczając jej widelczyk.
Mam pomysł.
Szepną po czym jednak zabrał widelczyk, jednocześnie zbliżając się nieco do partnerki. Gdy był już wystarczająco blisko z uśmiechem wbił widelczyk w brązowe ciasto, tym samym odkrajać mały kawałek. Nabił go, po czym skierował w stronę dziewczyny z miłym wyrazem twarzy.
Nie mam zbyt dużego doświadczenia w karmieniu kogoś, no bo jakoś nie znalazłem panny która była by odpowiednia by mieć z nią dzieci, a potem je wychować, aczkolwiek zawsze chciałem tego spróbować. Jeśli nie masz nic przeciwko to popróbuje na tobie co? To się chyba mówi coś w stylu „samolot leci”? No może ten etap pominiemy...
Ponowny uśmiech i pierwszy kawałek wylądował w ustach nowo poznanej osoby, po czym zraz zabrał się za przygotowywanie kolejnej porcji. Z uśmiechem kroił kolejny kawałek, jednocześnie napominając coś o ludziach woku nich.
Wiesz... ten twój ostatni śmiech zwrócił na nas dużą uwagę. Ciekawe o czym myślą ci wszyscy ludzie w tym momencie nie? Może o tym że jesteśmy parą.
Zaśmiał się podając jej kolejny kawałek ciasta, po czym rozejrzał się dookoła. Oczywiście wszyscy gapie momentalnie odwracali wzrok w drugą stronę nieco zawstydzeni. Ta reakcja zawsze bawiła chłopaka, bo lubił patrzeć się na kogoś tak długo, by odbiorca poczuł się nieswojo. No ale każdy chyba ma swoje demony, poza tym kto powiedział że wszyscy na tym świecie muszą czerpać przyjemność tylko z dobrych rzeczy? Chyba faktem oczywistym jest że złe rzeczy są o wiele bardziej przyjemne, choć niosą za sobą gorsze konsekwencje. Zawsze ktoś mógł dać mu w mordę prawda? No ale jak dotąd się tak nie zdarzyło, więc Rei jest zadziorny jak zawsze.
A może mają cie za moją córkę....
Dodał śmiejąc się pod noskiem, po czym spojrzał w oczy dziewczyny. Strasznie lubił to robić, bo miał ważenie że za każdym razem gdy rzuca jej spojrzenie, ona inaczej je odbiera. To się chyba niemożne znudzić...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Pią Sie 02, 2013 6:54 pm

Nancy mimowolnie ucieszyła się, gdy dołączył i zaczął się śmiać wraz z nią. Oznaczało to, że nie obraził się za jej niespodziewane zachowanie - a tego mimo wszystko się spodziewała. Wielu facetów na jego miejscu po prostu by zmarkotniało i zajęło się czymś innym, wydając z siebie wyłącznie burknięcia zamiast odpowiedzi. Tymczasem Rei nie tylko w najlepsze suszył zęby, ale też zaczął ją przepraszać, co zmusiło Nancy do szerszego otwarcia oczu.
- Nie musisz przepraszać, Rei. Obydwoje jesteśmy winni temu, że nas odrobinkę... poniosło - oświadczyła, marszcząc komicznie nosek. Jego wspomnienie o małpim rozumie rozbawiło ją na tyle, że znów zachichotała, choć znacznie ciszej niż wcześniej. Znała doskonale to uczucie, gdy nie można zapanować nad własnym ciałem i gestami, wielokrotnie miewała sytuację, w której serce przeczyło rozumowi, wyrywając się do jednej osoby, choć konsekwencje tego miały być tragiczne. Dlatego nie miała zamiaru mieć mu za złe tego, że się zapomniał. Zdarza się.
Wzruszyła nonszalancko ramionami, uśmiechając się delikatnie.
- Niewiele osób wie o tych łaskotkach, sama o nich zapomniałam - mruknęła, unosząc dłonie by ponownie zebrać włosy z twarzy. Powoli zaczynały doprowadzać ją do szału, były tak niesforne i niepodatne na układanie, że nawet z warkocza się wysuwały. Nie zdążyła zrobić za wiele, bo Rei uprzedził ją i zebrał jej włosy za ucho, wywołując tym samym jej wdzięczny uśmiech.
Widząc sreberko i widelczyk, znowu psim wzrokiem spojrzała w stronę mężczyzny. Brakowało jeszcze tylko tego, by wywaliła na wierzch język i przyczepiła sobie ogon, którym kręciłaby energicznie na boki, a byłby psiak jak malowany! Wyciągnęła dłoń, gotowa chwycić widelec miedzy palce, gdy Rei zabrał go z powrotem, czego efektem był nadąsany grymas.
Szybko jednak zrozumiała do czego mężczyzna zmierza i usiadła po turecku naprzeciw niego, przyglądając mu się uważnie.
- Próbuj śmiało, a ja będę udawać berbecia! - stwierdziła z entuzjazmem, klaszcząc w dłonie. Na słowo "samolocik" natychmiast rozwarła usteczka, wydając z siebie ciche "Aaaa!". Kiedy tylko ciasto spoczęło na jej języku, Nancy mlasnęła i z rozkoszą zauważyła, że deser rozpuszcza jej się w ustach. Znowu było jej mega dobrze, o rany! Przełknęła zawartość ust i znów bezkarnie rozejrzała się wokół siebie, świdrując wzrokiem każdego podglądacza, który się nawinął.
- Albo że jesteśmy psychiczni. I seksowni. Zdecydowanie tak myślą - stwierdziła z pewnością w głosie, uśmiechając się uroczo. Oj dobra, była nieskromna, też mi coś. Świat się od tego zawalić nie miał, że jedna mała Nancy ma odrobinę zbyt wygórowaną samoocenę.
Choć najpewniej zawaliłby się, gdyby jej nie miała!
Z zadowoloną mordką wsunęła do ust kolejną porcję, oblizując wargi i kiwając się na boki, gdy czekolada roztapiała jej się na języku. Nan też czerpała przyjemność z takich drobnych złośliwości, choć nie przyznawała się do tego głośno. Mimo wszystko miała dobre serce, pędziła z pomocą każdemu w promieniu stu mil i nie wszyscy musieli zaraz gadać o tym, że ma też inną, nieco bardziej diabelną, stronę. Była tylko człowiekiem, też czasami traciła cierpliwość, gdy ktoś za bardzo wpychał swój nos w jej sprawy. Jej piaskownica, jej zabawki, można było patrzeć, ale nie dotykać!
Na jego ostatni komentarz niemalże zadławiła się ciastem. Postukała się w piersi, mrugając i zaraz zaśmiała się głośno, przekręcając główkę.
- Tatusiu, tatusiu, a pójdziemy do kaczuszek? - spytała, doskonale naśladując głos małej dziewczynki. Przy tym przyjęła tak bezbronny wygląd, że postronny obserwator w pierwszym momencie bez trudu mógł pomylić ją z kimś młodszym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lea
Naukowiec | Uczennica | Prostytutka
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 31/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Pią Sie 02, 2013 7:44 pm

Gorąco, gorąco. Lea nie miała nic lepszego do roboty. Zajęć żadnych, ani w laboratoriach Fleau, ani w Akademii, na łowy kilentów było jeszcze zdecydowanie za wcześnie. W końcu miała chwilę dla siebie! Nic dziwnego, że korzystając z pięknej pogody, postanowiła wybrać się właśnie na plażę. Chwyciła więc ręcznik w serduszka pod pachę, chwyciła za strój i wyleciała z Internatu z optymistycznym entuzjazmem. Aż prawie zapomniała klapek, dopiero by było, jakby miała iść boso. Uwagę sprowadzała na siebie już w mieście, może dlatego że spacerowała po chodniku w bikini, z podwiązką i racząc mijanych dość kontrowersyjnym, choć cudownym tatuażem. Mimo gorąca na plażę postanowiła wybrać się pieszo, by zaoszczędzić nieco pieniędzy, kiedy więc już poczuła charakterystyczne, świeże i bardzo wilgotne powietrze nadchodzące znad oceanu poczuła niesamowitą ulgę. I to, jak bardzo zgłodniała.
A nie wzięła ze sobą żadnych przekąsek, cholera! Że też biedna Lea o tym nie pomyślała. Cóż, jedzenie na plaży słynęło z tego, że było niesamowicie drogie, a syrena nie tylko na pieniądzach nie spała, ale też liczyła każdy grosz. Uznała więc, że albo rzuci się w wir chłodnych wód oceanu i złowi sobie jakąś rybkę, coby upiec na ognisku. Albo zdobędzie jedzenie inaczej. Sprytem. Pierwszy pomysł odpadł, kiedy tylko dotarła już na właściwą plażę.
Ciało ciałem ciała pogania.
Tłumy. Leżały, skwierczały i przeszkadzały. Gdzie tu robić ognicho, no? Powinni byli przewidzieć, że Lea będzie potrzebowała miejsca i udać się na basen- pieprzone burżuje- ale nie. Musieli, kurczę, oszczędzać, uwalić się na jej piasku i chyba nawet nikomu nie spieszyło się, żeby ustąpić jej miejsca. Ledwo nogę wcisnęła między ciała. Nie żeby się przejmowała, przywykła do obrzydliwej bliskości obcych, często spoconych i niezbyt atrakcyjnych osób. Taki fach, wiecie. Mimo to wcisnęła. Jeden raz, drugi, robiąc kroki coraz sprawniej, coraz szybciej i od czasu do czasu przydeptując czyjeś palce. I zwracając uwagę. Bo wiecie, nawet jak nie była ubrana w te ciężkie, ciemne ciuchy bogate w kolce, ćwieki i inne metalowe zabawki, to zwracała uwagę. Nietypowym piercingiem. Włosami. Tatuażem. Wszystkim.
Ale miejsca to ani widu ani słychu.
Miała już nawet zrezygnować, dać nura w ocean i znaleźć sobie vipowskie miejsce gdzieś w rafie koralowej. Bo mogła. Ale wtedy dostrzegła różowe włosy i znajomą twarz. Nauczycielka. Z Akademii. Lea niezyt ją kojarzyła, ale coś tam ją świtało. I właśnie była karmiona przez jakiegoś gościa...ciastem?! Panna Marvel momentalnie przybrała bardzo cierpiętniczą minę, doczłapała się nagle, jakby bez sił, całkiem przypadkiem, obok jej ręcznika. I padła. Po prostu, jakby zabrakło jej sił. Jak bela, nawet nie bardzo amortyzując upadek.
- Jeeeeeeść- wydała swoje "ostatnie" tchnienie.
I tyle ze sprytu. Wszystko byłoby nawet całkiem dobrze, gdyby nie fakt, że jakiś dzieciak, który właśnie bawił się w przesypywanie, na chuj wie co, piasku do wiaderka, nie musiał umykać z krzykiem z jej toru lotu.
Mogła krzyknąć "uwagaaa, waliii sięęęę!", prawda? Ale to tam szczegół. Pozaty odjęłoby realizmu jej scence. Podobnie jak wyrastający jej nagle ogromny ogon, jakie więc to szczęście, że dzieciak nie postanowił wybudować sobie mini basenu, tak jak to bachorki miewały w zwyczaju.
Podsumowując, Lea uznała, że nie poszło jej tak całkiem źle i mogła, spełniona, zamrzeć w oczekiwaniu na reakcję.
Dostanie to żarcie, czy nie?
Przecież nauczycielka nie może tak obojętnie zignorować ucznia, prawda?! To, czy Nancy wiedziała, że ma do czynienia z uczennicą, to była inna sprawa, aczkolwiek Lea była święcie przekonana, że nauczyciel musi po prostu reagować na każdą młodą osobę. Nawet na plaży i na wakacjach!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Pią Sie 02, 2013 8:14 pm

Nancho już zupełnie zapomniała o tym, że może spotkać na plaży podopiecznego. Była skupiona na cieście, rozmówcy, czekoladowym cieście, udawaniu dziecka, deserze, zgrywaniu słodkiej idiotki. Słowem była zupełnie nieprzygotowana na kontakt z uczniem. Zwłaszcza, że nawet ona miała nadzieję na to, że zleje się z tym wielkim, ogłupiającym tłumem. Nie była przecież neonem, miała co prawda różowe włosy, ale przecież nie jako jedyna w Daingean!
Właśnie, trzeba było pozbyć się tej reszty z różowymi kłakami, nikt nie będzie jej bezkarnie naśladował.
Znowu otworzyła usta, gotowa przyjąć kolejną porcję czekoladowej rozkoszy, gdy ktoś obok niej padł. Zaskoczona podskoczyła w miejscu, zerkając ze zdumieniem na bok. Nim jej oczy zdołały uważnie przyjrzeć się dziewczynie, uszy zarejestrowały jej ciche jęknięcie.
Nancy natychmiast postanowiła okazać swe współczucie tej biednej istotce.
Głównym powodem jej nagłej dobroci nie było jednak to, że ta mała padła. Najwyraźniej była przytomna, więc Nancho  w normalnym wypadku byłaby skłonna po prostu postawić ją na nogi, dać trochę wody i odesłać w siną dal, by wrócić do przerwanej konwersacji z Venorianinem. Miała wolne do licha, nie musiała robić za Matkę Teresę dwadzieścia cztery godziny na dobę! Tymczasem jednak postanowiła pomóc, bo sama znała ból bycia głodnym. Pochodziła ze slumsów, poza tym całą swoją pensję "gubiła" w sklepach z ciuchami i kosmetykami, więc zdarzały jej się nawet tygodnie o samej wodzie. Gdyby nie stołówka w Akademii i zarekwirowane uczniom zupki najpewniej wyglądałaby jak chodzący szkielet.
Przesunęła się na kolanach, podsuwając ręce pod ramię i udo dziewczyny i obracając ją twarzą do siebie. Dopiero wtedy doszła do niej ta przeraźliwa, mrożąca krew w żyłach myśl, że skądś kojarzy tę specyficzną urodę, masę piercingu i włosy, które były w kolorze wymiocin jednorożca. Przeszukała pokłady swej pamięci, by za przyjaznym uśmiechem, skierowanym w stronę pannicy, ukryć swoją zbolałą minę.
Miała przed sobą uczennicę, do diaska!
Oczywiście, że znała pannę Marvel. Dziewczyna wyróżniała się na tle innych uczniów i Nancho nie była jedyną nauczycielką, która uważała w ten sposób. Choć sama nie miała na razie okazji jej uczyć, mimowolnie zapamiętała ją i osadziła gdzieś na krańcach swej pamięci, by móc w odpowiedniej chwili wywlec na wierzch wszystko, co o Lei wiedziała.
Mieszkała w Internacie, miała chyba szesnaście lat i była wyższa od niej.
W ciul dużo masz tych informacji, Nan! Tylko pogratulować.
- Lea? - spytała, przykładając jej swoją chłodną dłoń do policzka. - Lea, jestem pani Sherwood, nauczycielka przedmiotów artystycznych, kojarzysz mnie?
Czuła się naprawdę dziwnie, musząc zdradzać takie rzeczy o sobie, gdy za plecami miała Reibiego. Chciała wypaść na taką tajemniczą, nosz kurde.
Ponownie jej dłoń znalazła się pod plecami syreny i Nancy pomogła jej podnieść się do siadu, lustrując ją troskliwym spojrzeniem.
- Może dosiądziesz się do nas i zjesz coś, co ty na to?
Skąd miała wiedzieć, że dziewczyna była tak podobna do niej i chodziło jej wyłącznie o żarcie, no?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Pią Sie 02, 2013 9:08 pm

Rei był niezwykle uradowany tym całym przesiadywanie i spędzaniem czasu z nowo poznaną nauczycielką, a jej ostatnie słodkie pytanie nieco go rozśmieszyło, zresztą jak większość rzeczy które do niego mówiła.
Do kaczuszek skarbie? No wiesz co,  jak tak ładnie prosisz to już wiem gdzie się następnym razem spotkamy.. córeczko
Szepną miłym tonem, po czym uśmiechną się po raz kolejny, okazując przejawy sympatii względem młodej pani profesor. Wszystko było tak jakby mógł sobie tego życzyć, póki los z niego nie zakpił i nie zesłał tego... czegoś co przypominało młodą dziewczynę. No ale jak do tego doszło? Przecież on tylko chwilę wolnego spędzał nad wodą w towarzystwie bardzo atrakcyjnej dziewczyny, więc czemu ten niesprawiedliwy świat nie mógł choć raz mu odpuścić? No widać nie to było mu pisane, skoro już po niecałym upływie pół godziny na plaże przyleciał fioletowo/niebiesko/różowe tornado które niczym kataklizm runęło przy parze, jednocześnie zakłócając ich romantyczną chwilę. A tak długo budował to fajne napięcie, a teraz wszystko poszło w łep. Dlaczego życie jest tak bardzo nie fair.
Hej mała, zgubiłaś się?
Próbował zachować jakoś swój ton, choć ciężko my było w tej sytuacji grać słodkiego i czułego w stosunku do nieznajomej którą w tym momencie miał ochotę zabić. W sumie to nie jest taki zły pomysł, najpierw zabijemy ją, a potem może całą plażę i będziemy sami. Te marzenia...
Coś ci się stało? Widzę że mocno walnęłaś o piasek. Co cię tu sprowadza?
Dużo pytań a na żadne chyba nie dostanie odpowiedzi. No ale to chyba norma, w końcu jest ona jeszcze nieco oszołomiona po upadku, choć reakcja partnerki na to całe zajście była dosyć ciekawa. Na początku starała się jej pomóc z tym miłym tonem głosu, lecz już po chwili kiedy zorientowała się kim jest owa dziewczyna, jej ton się zmienił, a nawet stał się bardziej oficjalny.
To twoja uczennica?
Spytał Rei wskazując leżącą i ledwo żywą dziewczynę, która błagała o troszkę jedzenia. Najchętniej by się jej teraz szybko pozbył, ale wie że nie tak łatwo mu pójdzie, w końcu to uczennica panny doskonałej, a ona musi być doskonałą i pomagać innym. Pod tym względem chyba dziwki są nieco lepsze, bo od razu przechodzą do rzeczy. No ale z dziwką nie pogadasz w tak fajnym klimacie jak tutaj, chyba że masz dużo kasy...
Głodna? No to może ja ci nieco pomogę! Patrz, mam tu kanapkę, na pewno będzie ci bardzo smakować! O patrz, nawet mam jedną butelkę napoju więcej, nie ma sprawy już ci ją daje.
Rei był szybki, dając dziewczynie wszystko czego zażąda by się jej pozbyć, tym samym zmieniając swój ton głosu na bardziej mu bliski. Podniósł dziewczynę, otrzepał ją z piasku i wręczył owe jedzenie wraz z butelką wody. Po chwili porozglądał się po okolicy czegoś szukając.
O patrz tam, to na pewno twoi koledzy nawet są w podobnym wieku. Co ty tu będziesz z takimi staruszkami siedzieć, lepiej idź do swoich, baw się! Szalej! Jesteś młoda całe życie przed tobą na pewno masz coś do roboty nie?
Jego entuzjazm szybko przygasł kiedy usłyszał co ma do powiedzenia partnerka. Zaproponowała ona by dziewczyna usiadła z nami i spokojnie dojadła. No i tyle by było z pierwszej randki...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lea
Naukowiec | Uczennica | Prostytutka
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 31/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Pią Sie 02, 2013 9:35 pm

Stało się tak, jak Lea podejrzewała. Koleś co prawda wydawał się obojętny na los biednej dziewczyny, ale Nancho nie mogła jej tak po prostu zignorować. Marvel czasem kochała różne zboczenia zawodowe, w końcu teraz, dzięki temu, różowowłosa wręcz rzuciła się, by pomóc syrenie. Kiedy nauczycielka pomogła jej się obrócić, Marvel mogła zaobserwować więcej reakcji niż do tej pory, co skrzętnie wykorzystała. Troska na twarzy pani Sherwood, dobrze. Niezbyt zadowolona mina Reibiego. Niezbyt ją interesował, skoro jej celem stała się Nancho, mimo to Lei przeszło przez głowę, że własnie chyba coś przerwała. Jakiś romantyczny czas, zakochani, świeczki i karmienie ciastem, te sprawy. Tak obce dla dziwki. I dobrze. Jako przedstawicielka tej profesji miała wręcz obowiązek odzierać wszystkie sytuacje z jakiegokolwiek romantyzmu. Żeby inni nie mieli za dobrze, bo biznes będzie słabo szedł, ot co.
Zresztą, co to było w ogóle za pytanie "zgubiłaś się?". Lea nie mogła parsknąć śmiechem, bo musiała w tej chwili cierpieć z głodu, osłabienia i tym podobne. Była rozgrzana od tego spaceru na plażę, więc to nie był jakiś wielki problem, wystarczyło utrzymywać odpowiednią mimikę twarzy. Uniosła się, jakby chciała wstać, ale zakręciło jej się w głowie. Jakąś niesamowicie perfekcyjną aktorką to Marvel nie była, ale swoje udawać potrafiła. Ulica uczy. Mnóstwa rzeczy. Niektóre przydają się w normalnych sytuacjach, niektóre służą wyłudzeniu porcji jedzenia, albo dwóch. I miejsca na plaży, przynajmniej na jakiś czas.
- Tak, chyba... trochę- wymruczała, nie wdawając się w wiele wyjaśnień.
Gadatliwość przecież nie była cechą osoby, która właśnie padła na twarz z niedoboru jedzenia.
Ledwo różowowłosa pomogła Lei usiąść, a Reibi postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. No, no, chyba tu ktoś był zdeterminowany żeby kogoś przelecieć. Fakt, że Marvel widziała sprawy właśnie w ten sposób, nie wynikał ze zdolności do jasnowidzenia, ale dozy cynizmu odnośnie miłości, zakochania, zauroczenia i tych spraw. I chyba trochę trudno jej się dziwić, prawda? Kiedy już postawił ją do pionu, a ta się ładnie zatoczyła zanim "odzyskała" równowagę i wepchnął jej jedzenie, ta postanowiła zaserwować uśmiech nr 69. Znaczy, ten jeden z lepszych wdzięcznych uśmiechów. Niech ma trochę radości z życia, zwłaszcza, że jeśli przyszedłby do niej klient o takiej aparycji, gotowa by była nawet trochę spuścić z cen.
- O..och, dziękuję... panu- postanowiła zachowywać się na razie kulturalnie, żeby nie dawać im pola do manewru.
Nie pozbędą się jej teraz tak łatwo. Prędzej to ona wykurzy ich, ha! Czym prędzej wzięła się za szamanie kanapki, bo co jak co, ale głodna to była potwornie. Równocześnie obejrzała się na "kolegów"
- Tamci?- w jej oczętach zabłysło lekkie rozbawienie- Próbowali mnie ciągnąć za gacie jak przechodziłam, nie dzięki
Propozycja Nancho zdecydowanie bardziej spodobała się Lei.
- Ooch, całe szczęście, że pani tu jest- oznajmiła ładując się, z pewną dozą całkiem prawdziwej nieśmiałości, bo właśnie wchodziła z buciorami (no dobra, klapki zdjęła) na czyjąś własność- Chyba troszkę przeceniłam swoje siły...
Odgarnęła włosy z twarzy do tyłu, coby jej nie przeszkadzały. Że też nie wzięła ze sobą żadnej cholernej gumki! I na nowo zainteresowała się Reibim nieco bardziej. Już nawet nie musiała wymuszać, bo z natury była raczej otwarta, wesoła i ciekawa. Korzystała z życia póki mogła, a raczej- jak już mogła. Jeśli mogła więc wepchnąć nos w nie swoje sprawy, robiła to bez ceregieli. Bezczelna, bez rozsądku, taktu i bez granic. Ale przynajmniej był z niej geniusz medyczny, nie? Jakby ktoś się tutaj przypadkiem zatruł starym serkiem, to Lea służyła pomocą. NAPRAWDĘ! Co prawda krew, ani inne płyny istot człekokształtnych, to nie były dla niej rarytasy, aczkolwiek Marvel lubiła wysysać trucizny dla samych min świadków. Bo wiecie. Wyglądało to EPICKO.
W każdym razie. Czas było się dowiedzieć, kim tak właściwie był ten koleś. Prawda?
- Jestem Leanne Marvel. Uczę się w Akademii, gdzie pracuje pani Sherwood, ale to już... pan... pewnie zauważył... A pan?
Pytanie w głosie kolorowowłosej było tak jasne, że aż grzechem byłoby je zignorować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Pią Sie 02, 2013 10:27 pm

Najpewniej żałowałaby, że nie może pociągnąć swojej zabawy w córeczkę, gdyby tylko nie skupiała całej swojej uwagi na Lei. Jako pedagog nie mogła jednak pozwolić na to, by cokolwiek było istotniejsze od stanu zdrowia jej ucznia. Nie ważne, że na dobrą sprawę była po pracy i miała wolne - gdyby pozwoliła Lei odejść najprawdopodobniej odcisnęłoby się to na niej w pracy. Już wyobrażała sobie tą sytuację, w której szacowny dyrektorek pyta się jej, dlaczego zostawiła wycieńczoną podopieczną bez opieki.
A, bo wie pan, właśnie przystojniak z ogonem karmił mnie ciastem i chciałam je spokojnie dokończyć. Ono było czekoladowe!
Zrozumiałby. Pokiwałby głową i dał jej jeszcze pochwałę za dobry gust. Tak, zdecydowanie.
Do diabła, wyleciałaby z Akademii i wylądowała znowu w tym zabitym dechami barze w slumsach! Kolejni kolesie macaliby ją po tyłku, nie zważając na groźbę wybicia zębów i nikt nie zostawiałby napiwków. Brr!
Nie mogła też zrzucać całej winy za zepsucie wolnego na dziewczynę, przecież nie pojawiła się przy niej specjalnie... Prawda? Poza tym, nie była na randce, tylko na przypadkowym spotkaniu, nie było więc żadnego problemu!
- Tak, to moja uczennica - odparła szybko na pytanie mężczyzny, odgarniając z twarzy syreny luźne kosmyki. Dzięki tej krótkiej chwili styku skóry dłoni z policzkiem Lei, Nancy była w stanie stwierdzić, że dziewczyna jest nieco przegrzana. To mógł być kolejny powód, dla którego opadła z sił, więc Nancho musiała mieć na uwadze, by zadbać również o obniżenie temperatury jej ciała.
Panna doskonała wcale nie musiała pomagać innym. Ona chciała to robić. Poza tym nie potrzebowała być określana w taki sposób, zdawała sobie sprawę z własnej doskonałości. Wszyscy zdawali sobie z tego sprawę, przecież nie kryła się z byciem fantastyczną, kochaną i sympatyczną.
Podczas gdy ona miała zamiar pozostawić Leę jak najdłużej w pozycji siedzącej, by upewnić się, że nie kręci jej się w głowie, Rei miał zupełnie inne plany. Z pewną zgrozą obserwowała, jak podnosi dziewczynę na nogi. Wyciągnęła dłonie, chcąc jakoś utrzymać ją w pionie, ale dała sobie z pewnym zachwianiem radę. Zaraz potem Nancy zogniskowała zdumione spojrzenie na twarzy Rei'a, nie rozumiejąc jego zachowania. W dodatku odpowiedź Lei momentalnie nią wzburzyła i podniosła się, opierając dłonie na biodrach i spoglądając w stronę wspomnianej grupki chłopców. Natychmiast zaczęła świdrować ich wzrokiem, upewniając się, czy któryś z nich przypadkiem nie jest uczniem Akademii.
- Paskudne typki, nie zbliżaj się do nich proszę, Leanne - wyrzuciła z siebie zbulwersowanym tonem, po czym uśmiechnęła się do dziewczyny ciepło. Widząc jak ta walczy z włosami, przyklęknęła przy torbie i wyszukała w niej różową gumkę, którą wręczyła dziewczynie do rąk.
Zabawne, że zaledwie przed paroma postami Userka Nancy wspominała o tym, jak bardzo różowowłosa nie lubiła, gdy ktoś wtrącał się w jej prywatne sprawy. Nie chodziło tutaj co prawda o spotkania, bo do tych nie przywiązywała szczególnej wagi, a raczej same fakty dotyczące Sherwood. Bez względu na to kim Lea by nie była, Nancho zrobiłaby wszystko, żeby usłać jej życie kolcami i kaktusami, gdyby ta zbyt pewnie przekroczyła pewne granice.
Kiedy syrena zadała swoje pytanie do Rei'a, Pinky wbiła w niego wzrok, z którego mógł wyczytać nieme przeprosiny - za to, że ściągnęła im dziewczynę do rozmowy - ale też zwykłą ciekawość. Bądź co bądź sama niewiele o nim wiedziała.
Ale wciąż pamiętała o broni w torbie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 7:42 am

Słońce dawało o sobie znać jak szkolne, tym samym mogło być to powodem omdlenie czy też wyczerpania organizmu młodej uczennicy. To nie tak że Rei nie miał tego świadomości, choć w tym momencie sam nie wie właściwie co w niego wstąpiło. Życie nauczyło go dbać o siebie, tym samym starać się przetrwać, a w tym momencie w jego odczuciu to całe przypadkowe spotkanie nie wróżyło nic dobrego. W sumie nie było się co dziwić jego odczuciom, bo zaraz po pojawieniu się młodej, pani nauczyciel znowu stała się panią nauczycielką, tym samym odskakując od chłopaka jak poparzona. No ale co mógł zrobić w takiej sytuacji? Przynajmniej może będzie ciekawie...

I jak mam to rozegrać? Młoda jest wyczerpana i wyszedł bym na dupka gdybym kazał jej odejść, poza tym wątpię by dziewczyna blefowała i zrobiła to wszystko specjalnie. W końcu jaki miała by w tym cel? No chyba że jest zepsuta do szpiku kości, choć szczerze mówiąc na to nie wygląda. No ale mniejsza, skup się i pomyśl. Nic z tym nie zrobię, każde wyjście nie jest zbyt satysfakcjonujące, ale może przynajmniej wyjdę na bardziej miłego gościa jeśli jej pomogę. Przynajmniej jakieś punkty w oczach Nancy...

Chłopak usiadł na swoim miejscu, jednocześnie wydzielając miejsce koło siebie dla młodej damy. Dotkną jej czoła, chcąc obadać w jakim jest stanie, po czym podał jej butelkę schłodzonej cieczy, którą początkowo przyłożył od jej głowy w celu lekkie schłodzenia organizmu. Z uśmiechem przy tym obserwował jak nauczycielka odgarnia jej włosy z twarzy, przypominając sobie jak to on jej tak robił. Ogólnie chwilę czasu poświęcił na obserwacje Nancy, ponieważ w chwili obecnej wyglądała dosyć.. uroczo. Jej włosy nieco pofalowane oraz w artystycznym nieładzie spadały na jej plecy oraz lekko przysłaniały jej piersi. Do tego parę z nich widoczne było na jej poważnej twarzy, która miała oznaczać jej zaangażowanie w zdrowie swojej podopiecznej. Do tego niewielki kawałeczek ciasta w jednym z dołków, widać musiała lekko się pobrudzić podczas odskoku z powodu niezapowiedzianej wizyty.

I jak mam się tutaj gniewać, skoro nawet w pozie nauczyciela wygląda tak słodko. No ale chyba nie o taki wizerunek jej chodzi przed swoją uczennicą, choć nie mam serca by jej o tym powiedzieć. No ale coś muszę z tym zrobić bo Nancy nigdy mi nie wybaczy jeśli się o tym dowie. No może kiedy indziej się nad nią nieco poznęcam.

Rei odsuną zimną butelkę od czoła młodej dziewczyny, po czym z uśmiechem wręczył jej inną by się napiła, a tą wrzucił do torby by nieco schłodzić. W sumie bardzo szybko stała się ona gorąca, bo temperatura nad morzem w połączeniu z rozpaloną głową niemal podgrzały napój. No ale przynajmniej teraz Leanne powinna czuć się nieco lepiej. W czasie gdy ona kosztowała cieczy, Rei szybkim ruchem zbliżył się do Nancy, z lekkim uśmiechem pozbywając się okruszków ciasta z dołeczków jej ust.

Włosy, aż żal mi to mówić ale musisz być przykładem dla młodego pokolenia nie?

Wyszeptał jej to w taki sposób, by nikt inny tego nie słyszał, po czym jeszcze raz obdarzył ją miłym wyrazem twarzy. Chwilę potem był już ponownie na swoim miejscu, obserwując poczynania nowo poznanej młodej osoby. Poczekał grzecznie aż skończy pić, po czym usłyszał od niej pytanie. Obrócił się w tym momencie po coś do torby, grzebiąc tam przez chwilę. Słychać było nieco rozlewającej się wody, choć nic specjalnego nie było tam widać. Po chwili obrócił się w stronę nastolatki, przyciągając ją do siebie i kładąc jej głowę na swoich kolanach, dodatkowo przykrywając jej czoło białym, zmoczonym materiałem. Była to jego koszulka którą zostawił sobie na wypadek nocnego spędzenia czasu na plaży, ale w tym wypadku lepiej było użyć jej do pomocy prawda? Zmoczył więc ją resztką zimnej wody jaką miał w plecaku, po czym przyłożył do rozgrzanego ciała. Dlaczego więc przyciągną ją na swoje kolana? Proste, Rei siedział w takiej pozycji że cień rzucany przez jego ciało idealnie pokrywał całą głowę dziewczyny, tym samym nienarażająca ją na większe promieniowanie. Jak już tłumaczyłem wcześniej, Rei nie jest zbyt subtelny w kwestii trzymania się z dala od nowo poznanych osób i taki zabieg wydał mu się całkiem naturalny. Widział jednak spojrzenie Nancy, które wydawało się być zaciekawione pytaniem przedmówczyni.

Poleż tutaj spokojnie dobrze? Wiem że komfort może nie jest zbyt duży, ale przynajmniej troszkę wypoczniesz. Przepraszam że tak się zachowałem, to w sumie była strasznie dziecinna zagrywka. Jeśli chcesz coś zjeść jestem do usług, zostało mi jeszcze parę kanapek.

Patrzył w stronę młodej dziewczyny, uśmiechając się do niej miło w celu pokazania jej, że nie ma złych zamiarów. Oczywiście normalnie by nawet tego nie tłumaczył, ale jednak mamy tu do czynienia z relacją typu nauczyciel i uczeń, która jest dosyć specyficzna. Taki nauczyciel musi zawsze chronić uczniów, a zwłaszcza uczennice przed jakimiś napalonymi gówniarzami spod ciemnej gwiazdy, dlatego też chciał nieco uspokoić swoją udawaną córeczkę ( ). Oczywiście musiał też pokazać uczennicy że nie chce jej zrobić krzywdy tylko pomóc, choć ta chyba niebyła aż tak nieufna pod tym względem.

A więc tak, nazywam się Reibi i... to tyle. Nie mam nazwiska i z tego co pamiętam nigdy go nie miałem. Wiem że to dziwne, ale to chyba normalna cecha mojego gatunku. Jak widzisz jestem jedyna z przedstawicieli rasy, zwanej Venorianie. Do tego na co dzień zajmuję się... zarabianiem pieniędzy. W sumie robię dużo różnych rzeczy, którymi nie będę was zanudzać drogie panie.

Z uśmiechem zakończył swoją wypowiedź, po czym rzucił dziwne spojrzenie w kierunku Nancy. Rei już wiedział że widziała broń, to było widać po jej reakcji na to co robi i co mówi. Teraz to co go interesowało, to czemu dziewczyna która widzi zagrożenie nie ucieka od niego..

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lea
Naukowiec | Uczennica | Prostytutka
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 31/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 9:14 am

- Nie będę. Bałabym się, że im krzywdę zrobię- odparła Lea do nauczycielki.
No co? Tych paskudnych typków to dziewczyna za bardzo się w sumie nie bała. Jakby nie chcieli zrozumieć, że za ściąganie jej majtek się płaci, to już syrena potrafiła o siebie zadbać.
Cudowny, cudowny zbieg okoliczności, że Lea spotkała nauczycielkę! W innym przypadku trudniej byłoby jej się nażreć za darmo, a tak? Kocyk, żarcie, woda do picia. Urozmaiciła sobie trochę choć chwilkę, poprawiła humor. I jeszcze ją chłodzą, gumki dają. Właściwie to nieco się przeraziła, kiedy poczuła, właściwie ni stąd ni zowąd, zimną butelkę na jej czole.
Wiecie, one zazwyczaj miały to do siebie, że były jakieś takie... mokre. Lea odruchowo wręcz zerknęła na swoje nogi, ale były cały czas na swoim miejscu. Widocznie nawet kropla się nie uzbierała! Przeklęte syreny i ich przybytki. Pić za dużo nie mogła, wannę musiała mieć ogromną, a siedziba Fleau, jak na złość, znajdowała się na pustyni, co za każdym razem wiązało się dla panny Marvel z jako takim ryzykiem. Dlatego też chodziła tam z wiadrami, albo po prostu ograniczała swoją potrzebę przebywania tam do minimum. Przynajmniej do czasu, kiedy nie poczuje, że to już ten moment, że dorosła, że wybawiła się za wszystkie czasy, przeżyła swoje przyspieszone dzieciństwo i chce zacząć nowy rozdział w swoim życiu jako Venorianka. Szybko to raczej nie nastąpi, bo Lei nadal widok rafy koralowej z bliska zapierał dech w piersiach. A na dno najłatwiej było się dostać syrenie. Bez żadnych ograniczeń, najwyżej trzeba było czmychać przed tymi cholernymi rekinami.
Ale, ocho, oto panna Marvel mogła się upewnić, że coś przerwała. Wystarczyło zerknąć na Reibiego, kiedy obserwował Nancho. Mogło to być też przyczyną jego nagłej zmiany zachowania. W końcu NIE MÓGŁ teraz wyjść na gbura, prostaka i skurwiela. I dobrze! Bardzo dobrze!
Z kanapką w ustach, coby zwolnić sobie ręce, związała sobie włosy podaną jej przez Nancy gumką.
- Och, dziękuję. Oddam ją
Napiła się z ofiarowanej przez Reibiego butelki i ledwo skończyła tą nieszczęsną kanapkę, a ten podjął kolejne próby ochłodzenia jej. Kiedy ten zaczął grzebać w swojej torbie, nawet nie kryła zaciekawienia, co on tym razem, cholera, kombinuje. Woda, woda. Czemu on sobie wylewa wodę do torby?
Chwilę potem Lea miała okazję, dość mocno się przekonać po co. Kiedy Reibi przyciągnął ją do siebie, musiała się ugryźć w język, żeby nie powiedzieć, że za to też się płaci. Trzeba utrzymać wizerunek przed nauczycielką, prawda? Akademia na wiele jej pozwalała, zważywszy na jej talent do krojenia ludzi na stole chirurgicznym (co prawda na razie tylko na symulacjach), ale nawet Marvel była przekonana, że prostytuowania się nie zostawilby w spokoju.
-Ojej...- zdążyła tylko wyartykułować, zanim na jej oczach pojawiło się coś w rodzaju przerażenia będącego nadmierną reakcją na sytuację.
Bo! Koszulka! Mokra! Zmierzała na jej czoło!
- Cze...- zaczęła.
Ale nie zdążyła. Mokre ubranie nawet nie dawało jej nadziei, że tym razem reakcji nie będzie. Nic dziwnego, że nogi Marvel momentalnie zaczęły pokrywać się łuskami, żeby ostatecznie zamienić się w ogon? Sama dziewczyna poderwała się z kolan Reibiego, coby ratować sytuację
- Och, wybaczam. To irytujące jak jakaś obca osoba pada Ci zaraz obok ręczniczka
Tak właśnie zareagowała na przeprosiny Reibiego. Sama sięgnęła po swój ręczniczek, który w całym zamieszaniu ostał się gdzieś obok na piasku i zaczęła nim przecierać czoło. Chowaj się głupi ogonie, bo tu za mało miejsca, żeby Lea doczołgała się do wody!
Poza tym to była niezła broń w tym słońcu, bo łuski odbijały światło tak, że były w stanie prawie oślepić. Cholera.
Złych zamiarów od Reibiego nie wyczuwała. Natomiast "głupie" zachowanie spowodowane niewiedzą już tak. Ale czego ona się w sumie spodziewała? Była na plaży. Wystarczyłoby, że jakiś dzieciak by przebiegł obok z mokrym wiaderkiem i trochę na nią chlapnął. Przekleństwo. I próbuj się tu opalać!
- Och, to wcale nie dziwne. Ja przez jakiś czas byłam obiektem nr 60. To jest dopiero dziwne imię
W sumie to wcześniej nie zwróciła uwagi na to, że był Venorianem. Nie kojarzyła go z siedziby Fleau. Może go nawet kiedyś spotkała, tylko nie pamiętała? Hmmm... ostatecznie, jak wspominałam wyżej, na pustyni to Marvel nie przebywała zbyt dużo, więc mogła przeoczyć takiego jednego Reibiego, praawda? Normalnie też unikała jak ognia słów o swojej przeszłości. No, ale skoro własnie zaprezentowała swój ogon, to przecież jasne było, że miała do czynienia w przeszłości z laboratoriami. I to nie jako naukowiec. Można więc było zażartować!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 10:01 am

Nawet dla Nancy zachowanie Rei'a zrobiło się zbyt podejrzane. W jednej chwili robił wszystko, by pozbyć się Lei, w następnej zaś z troską przykładał jej dłoń do czoła i starał się za wszelką cenę ochronić przed nadmiernym przegrzaniem. Nie była z natury złośliwcem, ale jakoś nie mogła się opanować przez prychnięciem sobie w myślach - bo przecież nie mogła zrobić tego głośno, była teraz miła, ciepła i współczująca! Utkwiła wzrok w Lei, zastanawiając się co jeszcze mogłaby zrobić. Najlepiej byłoby chyba przenieść ją do internatu, żeby zajęła się nią pielęgniarka - w końcu należało chuchać na zimne. Przy okazji Nancy zwinęłaby się z nią i zahaczyła o kuchnię, by dosadnie dać kucharką do zrozumienia, że takie sytuacje nie mają prawa bytu. Jak to wpływa na wizerunek szkoły, gdy jakaś uczennica niemal mdleje z głodu?!
Przygryzła wargę, zmełła w ustach przekleństwo i zmusiła się do rozpogodzenia czoła, żeby nie sprawiać wrażenia zirytowanej.
Chociaż cholernie miała ochotę złożyć na nie oficjalny donos, a co!
Słowa Lei nieco poprawiły jej humor. Przynajmniej pannica potrafiła o siebie zadbać w takich sytuacjach - niewątpliwie jednak Nancy nie ryzykowałaby puszczeniem jej samotnej w pobliże tamtych gnojków, bo przecież różnie mogło się stać.
Zupełnie nie przejmowała się tym, jak wygląda. Już i tak paradowała w skąpym bikini naprzeciw swojej uczennicy - również stanowczo zbyt mocno odkrytej, do diaska! - więc nie zaprzątała sobie głowy myśleniem o tym, jak tu zrobić lepsze wrażenie. Po prostu machinalnie zgarniała włosy z twarzy i dyskretnie poprawiała materiał stanika tu i ówdzie, by nie wyjść na jakąś lafiryndę.
Zamrugała, gdy mężczyzna znalazł się przy niej i zabrał się za wycieranie jej czegoś z ust. Musiała naprawdę się nagłowić - w końcu jej myśli krążyły nieustannie wokół uczennicy - by zrozumieć co Rei próbuje zrobić. Uśmiechnęła się wesoło, kiwając potakująco głową.
- Ach, no tak, dzięki, Rei - mruknęła, marszcząc znów komicznie nosek. Chwilę potem sama przysiadła na kocu, obserwując z przesadną uwagą poczynania mężczyzny względem dziewczyny. A niech tylko zrobi coś głupiego, to Pinky momentalnie zapomni o wszystkich uroczych chwilach czy cieście i po prostu go zamorduje na miejscu.
- Nie musisz jej oddawać, mam ich całe opakowanie - rzuciła, machnąwszy ręką. Dziewczyna wydawała się być kulturalna i wychowana. Nie było to wcale tak częste jak można by się spodziewać po uczennicach Akademii, większość lubowała się w prezentowaniu swej wyższości w stosunku do każdego, nawet nauczyciela. Zapewne gdyby Pinky nie miała większości ich opinii w głębokim poważaniu, już dawno siedziałaby skulona w kącie pokoju i bujała się w przód i w tył. Gdy do jej uszu doszedł chlupot wody, uniosła brew, zerkając na mężczyznę. Wylewam wodę do plecaka. No spoko. Następne jego czynności powinny jeszcze bardziej zaszokować nauczycielkę, ale wiedziała już, że Venorianin nie ma problemów z dotykaniem kompletnie obcych osób. Można powiedzieć, że nawet niejako to, hm, odczuła. Przysunęła się mimo wszystko trochę bliżej, nie tylko po to by patrzeć Reibiemu na ręce, ale też by zapewnić wsparcie emocjonalne małej syrence!
Musiała przyznać, że przynajmniej potrafił przyznawać się do błędu. Pokiwała głową z uznaniem, zadowolona, że obeszło się bez wojen i kłótni. Teraz przynajmniej mogła bez skrępowania wepchnąć w Leę wszystkie kanapki i batoniki, jakie znalazłaby u siebie i Rei'a w torbie.
Zaskoczyło ją, gdy dziewczyna nagle zerwała się do pionu. Niespodziewany napływ sił, nie ma co. Czujne oczy Nancy zarejestrowały zmieniającą się fakturę nóg Lei i naraz była pewna, z kim mam do czynienia. Syrena! Do diabła, czemu syrena, która zmienia się pod wpływem jednej kropelki wody, przychodzi na zatłoczoną plażę?! Nancy opanowała się przed westchnięciem - zamiast tego doskoczyła do torby i zaczęła w niej szukać drugiego ręcznika. Nie mogła przecież pozwolić, by pannica zmieniła się tutaj, nie mieli zbyt dużo miejsca, poza tym do morza była spora odległość.
A Nancy nie była pieprzonym Herkulesem, żeby dać radę zanieść ją do wody.
Odpowiedź Reibiego nie była satysfakcjonująca, większość z tych informacji już sama wiedziała. Nie zdradziła więc żadnego zainteresowania wypowiedzią, a tym bardziej nie przejęła się spojrzeniem.
Bo jakim niby cudem odkryłby tak szybko, że ujrzała broń, skoro na dobrą sprawę leżała wtedy na brzuchu i udawała, że nic nie widzi?
Nie bardzo wiedziała jak mogłaby pomóc Lei, więc po prostu podała jej swój puchaty ręcznik. Być może bardziej nadawał się do wchłaniania wody. Na jej słowa zareagowała zaś zaskakująco współczującą miną, choć nie zrobiła tego celowo. Nie była specjalną fanką eksperymentów na ludziach, wzdrygała się nawet jak miała iść na kontrolne badania, a co dopiero jakby miała pójść pod skalpel!
Dobrze, że przynajmniej panna Marvel potrafiła odnosić się do tego z dystansem.


Ostatnio zmieniony przez Nancho dnia Sob Sie 03, 2013 11:22 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reibi
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 52
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   Sob Sie 03, 2013 10:54 am

Szerze mówiąc reakcja na ręcznik bardzo zaskoczyła Rei'a. Nigdy w swoim życiu nie widział syreny, a zwłaszcza  swojej zmienionej postaci, dlatego też wywołało to na nim spore wrażenie. Jej ogon był dosyć specyficzny, co wzbudziło w chłopaku nieoczekiwaną reakcje.

Woooow

Zaczął z uśmiechem i zaskoczeniem w oczach. Tą reakcją udowodnił wszystkim w oku że jego mózg w pewnym kwestiach niestety jest jeszcze na poziomie dwulatka. No ale w sumie dobrze że nie rzucił jakiś dziwnych komentarzy o sushi czy coś... choć może za wcześnie na radość z tego powodu?

Masz strasznie cudny ogon, a może raczej płetwę? Nie wiem w sumie nawet jak mam to nazwać, wiem tylko że strasznie ci z nim do twarzy. Nie wiem szczerze mówiąc czemu syrena, chyba tak się nazywa twoją rasę nie? Jak już mówiłem nie mam pojęcia czemu syrenka wyruszyła na plażę... ale sensacje to ty na pewno dziewczyno zrobisz.

Rei rozglądną się dokoła patrząc na innych ludzi, którzy przyglądali się temu wszystkiemu z daleka. Oczywiście żaden z tych cholernych gapiów nawet nie pomyślał o pomocy, lecz patrzeli się i zaspakajali swoje oczy. Takiego typu ludzie Reibi nienawidził najbardziej, byli bezużyteczni dla innych a mimo wszystko w nagłych wypadkach trzeba ich ratować. Tacy ludzie powinni być wybici co do jednego, żeby nie hamować rozwoju innych. No ale jego poglądy to niezły temat na inne opowiadania, więc teraz skupmy się na tym co ważne.

Twoja przemiana znika po jakimś czasie? Czy może musisz wyschnąć czy coś w tym rodzaju?

Jego ciekawość nie znała granic, ale jednocześnie chciał jej jakoś pomóc tylko nie wiedział zbytnio jak. Gdy zobaczył jak nauczycielka zaczęła nerwowo szukać jakiś ręczników zrozumiał, że wystarczy wysuszyć dziewczynę. No ale skoro ona już się tym zajęła, to chyba nie ma co się wysilać, choć chęć dotknięcia tej niezwykłej części jej ciała była naprawdę kusząca. No ale przecież niezbyt to dobrze wypadło, gdyby teraz Rei zaczął macać jej „ogon”. W sumie to jest chyba nawet karalne patrząc na jej wiek.

Laboratoriom? Eksperyment nr 60? Niemożliwe, może ona ma podobną przeszłość co ja, ale jest taka młoda. Więc eksperymenty nadal się kontynuowane, choć nie wiedziałem że teraz kombinują coś z syrenami. Nie wygląda na jakąś specjalnie skrzywdzoną czy też na dziewczynę z problemami, a do tego w tym wieku może sobie swobodnie wychodzić na plażę. Jestem prawie pewny że Rebelia nie brała ostatnio udziału w żadnych akcjach sabotażu, więc dziewczyna musiała dostać przepustkę, albo i sposób eksperymentowania się zmienił od mojego ostatniego pobytu w tamtejszych ośrodkach. Tak czy inaczej jest ona blisko tematów które zapewne mnie interesują, ale nie mam pojęcia jak ją podejść. Chyba muszę znowu zgrywać zaciekawionego idiotę, inaczej nic od niej nie wycisnę.

Rej uśmiechną się w stronę młodej syrenki, po czym spojrzał kątem oka na nauczycielkę, która w tym momencie musiała się pieklić w środku. W sumie pewnie wiedziała o rasie swojej uczennicy, choć nic o tym nie wspomniała. Albo też dla niej jest to zaskoczenie, choć nie wygląda na zbyt zafascynowaną. Chyba już wcześniej miała styczność z przedstawicielami tej rasy, czego tylko pozazdrościć mógł Rei.

Przepraszam, chyba znowu się zbłaźniłem. Chyba dzisiaj nie jest mój najlepszy dzień, albo też wpływ słońca do reszty zniszczył mi mózg, przez co zachowuje się jak dziecko. Wspominałaś o tym że pochodzisz z laboratorium, choć może mi się przesłyszało. Mogła byś powiedzieć o tym coś więcej?

W tej chwili Rei nie był zbyt dyskretny, ale ciekawość wzięła w tej kwestii górę, Jeśli by tylko wiedział coś więcej, mógłby wpaść na jakiś trop eksperymentów z jego przeszłości i może dowiedział by się czegoś więcej o swoim pochodzeniu. W sumie mało co pamięta z czasów przed pobytem w rebelii, oraz dużo aspektów jego własnego ciała go zaskakuje. Gdyby tylko znalazł na to wszystko odpowiedzi...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Piaszczysta część plaży   

Powrót do góry Go down
 
Piaszczysta część plaży
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Dzika plaża

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Ocean :: Plaża-
Skocz do: