IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon apartamentu

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Keigar
Dyrektor Akademii
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 21
Dołączył/a : 06/08/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Nie Sie 25, 2013 1:33 pm

Zielonowłosy z lekkim opóźnieniem udał się na tą imprezkę. Czemu? Cóż zapomniał odebrać frak z pralni, więc zmuszony był udać się do tego apartamentowca okrężną trasą. Tak czy siak przywdziawszy już odpowiedni strój wraz Senritsu kierował się do reszty śmietanki towarzyskiej tego miasta. Naturalnie wcześniej gorylom strzegącym tej imprezy pokazał odpowiednie zaproszenie. Obecnie prowadził swą podopieczną po sali. Miał nadzieję ze zapamiętała wyjaśnienia, iż to że coś jest czerwone, to nie znaczy że jadalne oraz żeby nie piła za dużo wina, zwłaszcza w tej wcześniej wspomnianej barwie. Rozglądając się zauważył, że jest tu już parę znajomych twarzy. Zdawał sobie również sprawę, że zapewne kilka z pozostałych niedługo zapewne też pozna. Narazie postanowił wraz z blondwłosą pod ramie skierować się do stołu.
- Trochę tu naszego personelu nie sądzisz? Przekąsimy coś? Mówię o normalnym jedzeniu. - Odrzekł uprzejmie z lekkim uśmiechem podczas drogi do żarełka.
W sumie zastanawiające było kiedy będą mieć okazję spotkać solenizanta, czyli osoby na której cześć jest te przyjęcie. Nie to żeby interesowała go przyszłość Sorcière i to jaką ścieżką będzie teraz kroczyć, lecz na takiej imprezie raczej wypada pogadać z osobą, na której cześć jest ta zabawa. Jeśli dotarli do stolika to postanowił nałożyć sobie trochę ciast i wziać kieliszek szampana od przechodzącego kelnera.

_________________


KeigarTheme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Nie Sie 25, 2013 1:42 pm

Ekajtla zażenowały słowa Akaru. Raczej pierwszy lepszy nauczyciel nie zostaje przywódcą tego typu organizacji. Teraz postrzegał go jako błazna, który nie do końca jest świadom gdzie się znajduje i jak powinien się zachowywać.
Rozumiał i spodziewał się takiej odpowiedzi Mii. Z ciężkim sercem stwierdził, że lepiej dać sobie spokój z drążeniem tej sprawy i pogodzić się z tym, że będzie to dla niego prawdopodobnie tajemnica do końca życia.
- Niestety ale obecność pracowników szkoły jest dla mnie nie mniejszą zagadką. - Wyznał i zaczął się zastanawiać nad tym dlaczego dominująca ilość gości nie jest w najmniejszym stopniu związanych z Sorcière. Pokazywało to że każda organizacja w mniejszym lub większym stopniu chciała sobie zjednać przychylność świeżo upieczonego przywódcy.
Znów zaczynali napływać nowi gości. Pomysł z przeniesieniem się na kanapy skwapliwie przyjął, przytakną i podążył za towarzystwem. Teraz, spokojnie siedząc, popijając herbatę nie widział powodu by przerywać rozmowę.
- Jak państwu podoba się przyjęcie? - Podjął próbę unormowania nastrojów po wywrotowym temacie polityki. Chciał upić trochę z filiżanki, lecz ze smutkiem stwierdził, że herbata najzwyczajniej w świecie się skończyła. Z nadzieją zaczął wypatrywać kogoś z obsługi kto by przyniósł mu więcej tak lubianego napoju lub chociaż zabrał naczynie i zastąpił je czymś pełnym mocniejszego trunku.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Senritsu
Asystentka Dyrektora Akademii
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 17
Dołączył/a : 06/08/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Nie Sie 25, 2013 1:43 pm

Prawdę mówiąc Usami nie bardzo orientowała się po co to wszystko. Oh, pan mówił, ale wtedy akurat dwa kotki biegały za oknem i całkowicie odwróciły uwagę dziewczyny od jakże ważnych słów. Z tego też powodu szła nieco 'w ciemno'. Robiła co się kazało, dostała suknie oraz eleganckie buciki i nawet zrobiono jej inną fryzurę! Nic specjalnego, ale, że była głównie przyzwyczajona do rozpuszczonych włosów lub kucyka związanego byle jak, byleby tylko nie przeszkadzał to i tak była to dla niej nowość...Bardziej jednak przejęła się suknią - wolała wygodniejsze i większe rzeczy niż jakieś obcisłe i - dla niej - niecodzienne, ale cóż...Skoro pan chciał to i suknia znalazła się na jej ciele. Swoją drogą zastanawiał ją kolor...czy specjalnie wybrano krwisty? Czy to miało coś znaczyć? A może suknia była pokryta krwią by w wolnej chwili Senritsu mogła ją zjeść? Nic dziwnego, iż jeszcze przed wyjściem obwąchała swój dzisiejszy ubiór...
W każdym razie - po tym jak się okazało, że strój nie jest jadalny...to po co go nosić? - dotarli na ekskluzywne miejsce. Naturalnie jasnowłosa zwracała wręcz odruchowo, uwagę na wszystko, ale nie wyglądała na ciekawską osóbkę. Jej twarz wędrowała powoli, niby ospale, ale oczy zdawały się jednak zaciekawione...właściwie wszystkim. Nie mniej jednak, grzecznie trzymała się obok Keigara, nie wiedząc do czego może się przydać w tym jakże nowym i 'dziwnym' miejscu. Huuuh...dobrze chociaż, że pamiętała instrukcje typu 'czerwono to nie zawsze jedzenie i nie pij za dużo wina'...co prawda nie wiedziała czemu, ale to był akurat szczegół. W chwili jednak, gdy usłyszała, że mogą coś zjeść, momentalnie spojrzała na Keigara z nadzieję w oczkach...która szybko uleciała, gdy do jej uszu dotarło, że chodzi o zwykły rodzaj potrwa - przynajmniej dla ludzi.
- Smacznego, Keigar-sama.
Rzekła po krótkim westchnięciu, niespecjalnie ciesząc się spróbowania tutejszych specjałów. Chcąc nie chcąc jej wzrok wędrował po stolikach, ale nigdzie nie został dłużej niż na dwie sekundy.  Po prostu wydawało jej się, że jak zobaczy jak zachowują się inni to będzie mogła się jakoś dopasować. Wtem coś do niej dotarło!
- Ciasto w jednej ręce...Kieliszek w drugiej...Keigar-sama nie ma trzeciej ręki. Czy Senritsu ma nakarmić?
Jak na takie słowa, na jej twarzyczce widniał dalej nie zmieniony wyraz - obojętności i spokoju - jakby to było coś normalnego...bo dla niej było. Nie widziała w tym nic złego, a wyszła z rozsądnymi wnioskami! W końcu jak można jeść, mając ręce zajęte?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Nie Sie 25, 2013 2:04 pm

Mia musiała powstrzymać zirytowane prychnięcie, kiedy dotarły do niej myśli Flo. No bez przesady, przecież Griffiths nie była Flo!
Pijana byłam. Poza tym wygląda na to, że zna się on z Hetmanem. Dlaczego miałby wkładać tyle wysiłku w to, żeby zwabić tu mnie, skoro Hetmana miał na wyciągnięcie ręki? Gość jest trochę podejrzany, muszę się dowiedzieć co tu jest grane. Ech, czemu mam wrażenie, że z jakiegoś powodu nie będzie go na liście gości? Mnie może nie być, zaprosił mnie dziś rano.
TAK, o to właśnie chodziło, nie o to, że Mia była po prostu ciekawa, prawda? Miło by było wiedzieć z kim się spędziło noc. Coraz więcej ludzi przybywało, tym razem takich, których detektyw kojarzyła już mniej.
Westchnęła, nawet nie kryjąc swojego zawodu, kiedy Kikm nie rzucił światła na jej małą prywatną sprawę. Cholera, może jakby miała trochę więcej czasu powęszyć przed przyjęciem, to teraz wiedziałaby czego się uczepić. Ale nie. Menthor postanowił nie iść się wykąpać dopóki ona tam była. Mogła zacząć wypytywać, czy ktoś nie zna białowłosego Upadłego, który zwykł rozwalać ściany budynków i mianował się nauczycielem, ale wyglądałoby to nazbyt jak zwykłe dochodzenie i mogłaby tym zwrócić na siebie zbyt dużą uwagę.
Na trzeźwo to ja tu nie wytrwam, Flo
Dostała swoje wino i postanowiła, że czas się usunąć z tego towarzystwa. Tam się raczej niczego już nie dowie, może dlatego że nie wiedziała od której strony drążyć, a większa ilość rozmówców powodowała nazbyt dużą płynność tematów. Pozwoliła się pocałować w rękę nowoprzybyłemu, choć dość niechętnie, czego nie kryła w swoim wyrazie twarzy.
Flo, mogę mu zajebać moją małą, obcałowaną ręką w zęby? Mojej skóry nie mają prawa dotykać jakieś obce usta, jakiegoś obcego faceta. Fuj.
Zapomniała o ponownym przedstawieniu się, głównie dlatego że własnie miała opuścić tę grupkę i własnie kiedy przyszedł Daken ze swoim przedstawianiem się, była w trakcie wstawania z lampką wina.
- Przyznam, że wolę bywać na trochę innych wydarzeniach. Cóż, zostawię was chwilowo, rozejrzę się tu jeszcze trochę
Ha! Rozejrzy! Potrzebowała świeżego powietrza i papierosa. Ledwo ruszyła w stronę tarasu, a do jej uszu dotarła jeszcze propozycja Dakena. Ech, więc nie będzie tam sama. Kiedy wylądowała już na tarasie znalazła sobie najbardziej odległy kącik i odpaliwszy papierosa połączyła go z winem delektując się przy okazji świeżym powietrzem.
Nie miała tak naprawdę nic nowego. Może był po prostu Dyrektorem Akademii?
Flo, czy Dyrektor tej waszej szkółki jest zaproszony? Może jest już obecny, albo coś?- posłała przyjaciółce wiadomość.
Ona jak na razie była najbardziej pomocna!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akaru
Nauczyciel | Detektyw
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 62
Dołączył/a : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Nie Sie 25, 2013 2:24 pm

Nareszcie. Pan spóźnialski. Tak to jest, jak się bierze ze sobą konsultanta z niższych sfer. Ech, co z tego, że się znają, kiedy on potrafi się tak zachowywać?
Rozsiadł się na sofie, a kiedy podszedł do niego Daken i spytał, czy może się przysiąść nawet nie zdążył odpowiedzieć. Coś mu nie pasowało w jego zachowaniu. Chyba zbytnio wziął do siebie to, że jest osobą towarzyszącą. Cholera jasna, on jest KONSULTANTEM, nie PARTNEREM! A już na pewno nie w takim znaczeniu, jak sobie wyobraża!
Akaru zdenerwował się lekko i choć po jego twarzy nie było tego widać, to ledwie zauważalnie się rozjaśnił.
I jeszcze jak się rozsiadł. Co to ma być za poza? Gdzie on jest?!
Kiedy Daken nachylił się do niego, aby go o coś zapytać ledwo trzymał nerwy na wodzy. Trzeba ochłonąć.
- Nie palę papierosów, Javert. Ale wydaje mi się, że jednak chcesz mi coś powiedzieć. Idź, zaraz przyjdę - odpowiedział do niego po cichu. Kilka razy zacisnął pięść. Zachowanie spokoju w obliczu ostatnich wydarzeń oraz zachowania towarzysza było iście trudnym zadaniem. Póki co sobie radził. Ledwo, bo ledwo, ale sobie radził.
Kiedy Mia ich opuściła lekko się zawiódł. To znaczy, że o jedną osobę mniej. Kto teraz tu jest oprócz niego, Javerta i Ekajtla? Florence. I Joffrey. Im więcej ludzi odejdzie, tym większy udział w tym towarzystwie będzie miał Ekatjl. Jakoś nie miał ochoty z nim rozmawiać.
- Hmm, przyjęcie jest naprawdę dobrze zorganizowane. I widzę, że coraz więcej ludzi się schodzi - rozejrzał się po salonie - Brakuje mi tylko głównego bohatera dzisiejszego bankietu. Czekam z niecierpliwieniem, aby dowiedzieć się, kim się okaże - specjalnie go to nie interesowało. Najpewniej i tak go nie znam. Choć z drugiej strony... Przyjrzeć się szefowi Sorciere? Może nawet z nim zamienić słowo? To mogłoby się przydać.
Odetchnął po cichu i lekko się pochylił, zanurzając w swoich myślach i próbując uspokoić. Ale nie, wciąż uważnie słuchał tego, co się wokół niego działo. Co mają do powiedzenia pozostali? Czego jeszcze ciekawego mogę się dowiedzieć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Nie Sie 25, 2013 4:40 pm

Hohoho, nawet Daken się pojawił. Znaczy, ekhem, pan Javert Thénardier, jak się okazało. Oh, czyli na plaży nie był z nią do końca szczery? Smutne... A teraz ją tak kompletnie olał. Florence zmarszczyła brwi i posłała mu nienawistne spojrzenie. No bo jak można nie zauważyć Flo!
Kij mu w oko, o.
Na horyzoncie pojawiła się kolejna para - zielonowłosy mężczyzna i urocza blondynka. Naprawdę dużo dzisiaj osób z Akademii. Flo podeszła do nich, po czym ukłoniła się z lekkim uśmiechem.
-Witam Pana Dyrektora. - przywitała się, po czym przeniosła spojrzenie na towarzyszkę swojego pracodawcy. - Oraz pannę Usami, oczywiście. Miło państwa widzieć poza Akademią, mam nadzieję, że będą się państwo dobrze bawić.
Chciała dodać coś jeszcze, ale w tym momencie zauważyła Dakena...znaczy Javerta i jego papierosy. Westchnęła cicho, przeprosiła Keigara i Senritsu, po czym pognała w stronę kanapy, po drodze odpowiadając Mii:
Oj no, wybacz, że się o Ciebie martwię. Sprawdziłam, na liście gości, jesteś dopisana długopisem, sorry, młoda. Nie wiem kim jest Twój znajomy, ale nie ma go tam. No chyba, że jest śpiewaczką, którą wynajęłam na ten występ...i która się, cholera, spóźnia.
W końcu czerwonowłosa znów dotarła do kanapy. Spojrzała na Dakena, wzdychając cicho.
-Przepraszam Pana, ale w tym pomieszczeniu nie można palić. - oznajmiła, przenosząc chłodne spojrzenie na trzymaną przez niego paczkę papierosów. Wskazała dłonią na taras. - Aczkolwiek na zewnątrz może Pan palić ile tylko zechce, także prosiłabym, aby właśnie tam się pan udał.
Dosłyszawszy słowa Akaru, odwróciła się w jego stronę i uśmiechnęła lekko, ukazując swój super pro uśmiech numer 69.
-To dobrze, że się Panu podoba, starałam się o dobrą atmosferę. I proszę być wytrwałym, Archimagos powinien się niedługo zjawić.
Stanęła przy siedzących gościach zastanawiając się, co robić. W sumie najchętniej by siadła, ale chyba nie wypadało...
Pik, pik.
Mia znów się dobija eh.
-Zielone włosy. - odpowiedziała krótko. - Blondynka przy nim to jego asystentka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Nie Sie 25, 2013 5:28 pm

Mia oparła ręce o barierki tarasu i wpatrując się w panoramę miasta, zastanawiała się, w co ona, u licha, wpakowała się zwykłym piciem i ciekawością. Właśnie balowała na jakimś bankiecie, który totalnie do niej nie pasował, nie wiedziała z kim- fajnie by było, gdyby ten, który ją zaprosił w końcu się pojawił. Choć z drugiej strony- białowłosa tego nie chciała, bo to oznaczało koniec węszenia. Paliła spokojnie papierosa, przerywając sobie winem, aż w końcu kąciki jej ust uniosły się lekko na "słowa" Flo. Teraz już mogła pozwolić sobie na zaprzestanie kontrolowania mimiki twarzy, dzięki czemu przestała czuć się jakby miała na sobie jakąś niezbyt fajną maskę.
Poradzę sobie. Nie nazywaj mnie tak. I śpiewaczką raczej nie jest. Nie przypominam sobie uroczego wysokiego głosu podczas namiętnej nocy. Właściwie to w ogóle średnio ją sobie przypominam.
Dopiła wino i skupiła się teraz na papierosie, westchnąwszy głęboko. Musiała chwilę poczekać na odpowiedź Florence, bo teraz na tym tropie, który przyszedł jej przed momentem na myśl, musiała się skupić.
Więc to nie on. Ale spoko, zaraz sobie z nim pogadam
Zgasiła papierosa, weszła do środka, odstawiła puste szkło na jakąś tacę przy okazji zgarniając kolejną lampkę wina i wypijając ją właściwie duszkiem. Potem zidentyfikowała wzrokiem Keigara i Senritsu po to by ku nim skierować swoje kroki. I znowu, przywdziała miły uśmiech, któy przyprowadziłby ją o mdłości, gdyby dane jej było patrzeć w lustro. Ohyda.
- Niezmiernie przepraszam, że przeszkadzam- wypaliła kiedy już dopadła swoje ofiary.
Omiotła wzrokiem zarówno twarz Keigara, jak i Senritsu. Przerwała im chyba jedzenie?
- Nazywam się Mia Griffiths i doszły mnie słuchy, że jest pan Dyrektorem Akademii Nowej Ery- zwróciła się teraz już bardziej do Keigara- Czy mogłabym zabrać panu chwilkę?
To żałosne, Mia. Brzmisz jakbyś próbowała tam umieścić swoje dziecko. Cholerne dobre maniery!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Keigar
Dyrektor Akademii
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 21
Dołączył/a : 06/08/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Nie Sie 25, 2013 6:57 pm

Impreza zaczynała się ciekawie, lecz Senritsu nie wyglądała na zachwyconą. Co prawda Keigar raczej rzadko kiedykolwiek miał okazję zobaczyć ją w tym staniem, no ale teraz to nie istotne. W końcu jako jej partner powinien zadbać o jej dobrą zabawę. Gdy natomiast przeszli do kwestii posiłku zauważył, iż chyba nieco ją rozczarował. Zaskoczyła go natomiast śmiała i zarazem słodka propozycja blondwłosej. Nie zdążył jednak odpowiedzieć, gdyż przywitała się jedna z pracownic akademii, Florence. Niestety nie pogadali zbyt dużo, gdyż ta wydawała się zagoniona, lecz zdążył jej coś odpowiedzieć.
- Również miło widzieć. Tak, mam nadzieje, że zabawa będzie przednia. - Odparł uprzejmym tonem z lekkim uśmiechem.
W towarzystwie w sumie zawsze miał na twarzy jakiś uśmiech. Cóż powodów tego było całkiem sporo, a jednym z nich było to, że ze względu na swą aurę musi wyglądać bardziej przystępnie, gdyż z ponurą to odstraszyłby każdego. No, ale skoro pani psycholog se poszła, to postanowił kontynuować rozmowę z Senritsu.
- Hmm, całkiem urocza propozycja. - Rzucił z lekkim rozbawieniem na ustach. - No, skoro chcesz, to możesz podać mi mi słonego paluszka? Co do tego drugiego posiłku, to po przyjęciu, dobrze? A, póki co bawmy się na tej imprezie. - Odrzekł łagodnie.
Gdy dostał paluszka to przegryzał do w samych ustach, gdyż obie ręce miał zajęte, więc nimi nie mógł se pomóc. Niedługo po tym zjawiła się kolejna osoba chętna do rozmowy.
- Keigar Satoshi, miło mi. Tak, czym mogę pomóc? - Rzucił uprzejmie z delikatnym uśmiechem na twarzy, z ciekawością spoglądając na nową towarzyszkę rozmowy. - Pozwolisz jednak, iż skierujemy się w stronę siedzeń? Mam również nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzać moja asystentka. - Odparł tym samym tonem co poprzednio.

_________________


KeigarTheme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Senritsu
Asystentka Dyrektora Akademii
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 17
Dołączył/a : 06/08/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Nie Sie 25, 2013 7:22 pm

Trzeba przyznać, że nie bardzo zdziwił ją fakt, iż pani psycholog podeszła się przywitać. Oh, nie żeby coś było z Keigarem nie tak...chociaż...może jest? Uśmiechał się dość często, więc sama wampirzyca zastanawiała się czy przypadkiem twarz go nie boli. Może w tym tkwił problem? Może chodził do szkolnej psycholog po kryjomu bo...właściwie nie miała pojęcia czemu po kryjomu i wydawało jej się, że zazwyczaj wie, gdzie pan bywa, ale cóż...najwyraźniej nie wiedziała wszystkiego! Z drugiej strony może faktycznie było to tylko miłe przywitanie bez żadnych podtekstów? Huuuh...Tak czy inaczej, skłoniła się lekko i kulturalnie, gdy Florence się przywitała.
Chcąc nie chcąc rozmyślania na temat dziwności zielonowłosego szybko powróciły. Czemuż to? Bo wpierw chciał ciasta, a jak dzielna służka wyszła z karmieniem to poprosił tylko o paluszka...to było podejrzanie dziwne! Tak szybko stracił ochotę na ciasto? Obawiał się, że się pobrudzi jak ktoś karmić będzie? To dlaczego nie obawiał się, że paluszek trafi do nosa zamiast do ust? Coraz więcej pytań pojawiała się w główce Usami...
- ...Dziwny.
Skomentowała dość krótko i niewinnie, nie widząc w tym nic złego - ot, takie spostrzeżenie...Tym bardziej przybrała niewinną i co ważniejsze, dećko zdziwioną minę, słysząc, iż jej propozycja karmienia była 'urocza'. Nie rozumiała tego ni trochę...Nawet odruchowo przekrzywiła lekko główkę w swym niezrozumieniu. Naprawdę nie wiedziała o co chodzi - wszak czy nie na tym polega rola służącej? Dziwny...coraz bardziej dziwny...Nie mniej jednak i tak wykonała to co miała - czyli bezproblemowe podanie paluszka słonego, do ust pracodawcy. Zwłaszcza, że oczka jej się nieco zaświeciły, słysząc, iż 'drugi posiłek' będzie po przyjęciu. Co prawda nie uśmiechnęła się - nawet wargi jej nie zadrżały - ale oczka wskazywały na zadowolenie!
Wtem druga osóbka do nich podeszła, najwyraźniej z jakąś sprawą do dyrektora. W dodatku była bardzo ładnie ubrana - w niewinną biel, która oznaczała...że nie trzeba będzie szukać krwi na owym ubranku. Sama wampirzyca nie odezwała się słówkiem, jedynie lekko się kłaniając - bo kto wie czy to nie będzie ważna znajomość dla Keigara? Tak, tak...skoro Usami obiecała być grzeczna to się postara taka pozostać. W wyniku tego postanowienia zrobi co się każe - jak będzie miała iść z ową parką to pójdzie. Jak będzie miała zostać to zostanie. To nie był żaden problem...pewnie i tak by niezrozumiała jakiś ważnych spraw.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Nie Sie 25, 2013 8:06 pm

Oboje nie wyglądali na zbyt zirytowanych tym, że tak wtryniła się w ich wspólny czas. Zresztą, nawet jeśli, dopóki miała szansę do przeprowadzenia choć krótkiej rozmowy, niezbyt ją to interesowało. Asystentka co prawda się nie przedstawiła, ale dane osobowe Keigara Mia zanotowała sobie w pamięci. Dyrektor był mimo wszystko szychą i nigdy nie wiadomo, kiedy mógł jej się jeszcze przydać. Choć nie miał zbyt przyjemnej aparycji. Nie to, że miał jakiś niekształtny nos, czy coś w tym stylu. Po prostu otaczała go jakaś niepokojąca aura. Ale nie aurami Griffiths musiała się teraz przejmować.
- Bardzo miło poznać mi osobiście- odklepała kolejną grzecznościową regułkę- Myślę, że to dobry pomysł, by usiąść, choć nie sądzę bym zajęła Państwu zbyt dużo czasu. Pani również mi nie będzie przeszkadzać, to w sumie nic tajnego
Kiedy już wszystko wyjaśniła, od razu wypatrzyła jakieś wolne miejsca siedzące i ruszyła w ich stronę. Nie omieszkała przy tym zgarnąć kolejnej lampki trunku. Ktoś, kto ją obserwował od początku mógłby mieć ubaw, serio. Przy okazji poświęciła chwilę by ukształtować pytanie w głowie. Informacje miała przecież wciąż szczątkowe. Kiedy wszyscy spokojnie usiedli, Mia upiła trochę wina.
- Przede wszystkim, czy orientują się może Państwo, czy dużo pracowników Akademii jest zaproszonych na przyjęcie i kim są te osoby?
Cóż, to było kluczowe pytanie. Jeżeli nie, to trudno, Gwiazda będzie musiała sobie poradzić na podstawie innych informacji.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucretia
Solistka operowa
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 13/08/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Nie Sie 25, 2013 8:20 pm

Weszła do środka, cichutko, skromnie, niczym duch. Była tu już wcześniej, ale postanowiła jeszcze kilka razy przećwiczyć partię, którą będzie miała zaśpiewać. Przedstawiła się mężczyznom przy wejściu, a gdy odnaleźli ją na liście płynnie przepłynęła przez salon. Nie rozpoznawała wszystkich ludzi, ale większość osobistości była jej znana, przynajmniej z widzenia. Nie łudziła się, że któryś z nich może ją znać, ostatecznie wbrew pozorom opera była dość niszowym i ekskluzywnym hobby nawet wśród elit. Trzeba mieć sporo zacięcia artystycznego, a jak sama zdążyła się już kilkakrotnie przekonać, posiadanie wysokiej pozycji, nie równa się wyrafinowanym rozrywką. Nigdy nie uważała tego za złe, być może za coś w rodzaju straty dla samego nie-zainteresowanego, więc podchodziła do tej całej sytuacji z pogodnym uśmiechem. Co prawda różowiutkie usta wykrzywiły się co jakiś czas na znak absolutnej radości, gdy złapały kontakt wzrokowy z kimś kogo kojarzyła z występów, były to jednak przypadki rzadkie. Najczęściej rozpoznając kogoś o wysokiej pozycji kłoniła się mu lekko, z wyrazami szacunku, jak nakazywało dobre wychowanie. Długa suknia bez ramiączek w kolorze brudnego złota mocno opinała jej ciało. Dekolt w kształcie serca podkreślał, ale nie eksponował nachalnie biustu, mocno wycięte plecy, odsłonięte tym razem dzięki sprytnie upiętemu kokowi, który pozwalał jedynie kilku zakręconym lokom opadać na ramiona, podkreślały jej smukłą kibić. Dopiero na wysokości kolan suknia zaczynała się rozszerzać tworząc ładnie udrapowany tył z krótkim trenem. Wszystko było idealnie dopasowane i podkreślone dodatkami z białego złota. Nie była to typowa suknia balowa w jakich od czasu do czasu kobieta występowała w operze, niemniej i tak robiła wrażenie - bo miała. Pieśń którą wybrała musiała być podkreślona także silnym strojem, ostatecznie bez tego czasem się zdarzało, że drobna sylwetka elfki zostawała zwyczajnie przygnieciona potężnym głosem.
Tym czasem stałą jednak gdzieś na skraju całego przyjęcia, popijając powolutku wino, obserwując tłum co jakiś czas zamieniając z bliżej jej znanymi osobami kilka miłych uwag. Czekała na swój moment, ale na razie nie miała nic specjalnego do roboty, dokładnie zapamiętałą rozplanowany harmonogram imprezy, który przekazała jej Florence i nie miała zamiaru wykonywać nic co mogłoby zakłócić jej przebieg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daken
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 57
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Nie Sie 25, 2013 8:51 pm

Najwyraźniej nie był zbyt interesującą osobą gdyż pierwsza dziewczyna, a raczej kobieta, którą poznał zmyła mu się z oczu nawet nie mówiąc jak ma na imię. Cóż za nie uprzejme zachowanie, no ale cóż, nie z każdym uda Ci się nawiązać bliższy kontakt przy poznaniu.
Było to o tyle dziwne, iż włożył naprawdę wiele w przygotowanie się na bal, wydawało mu się, że stwarzał obraz naprawdę ciekawego, schludnego kolesia. Najlepsza, najdroższa koszula, błyszcząca biżuteria i nawet najdroższe korzenne perfumy jakie kiedykolwiek kupił w swoim życiu. Zapewne waliło od niego nimi na kilometr. No, skoro Mii się nie spodobały to może chociaż Akaru doceni jego wkład w przygotowania na bal. Ten detektyw zapewne dawno krztusił się zapachem jego mocnych pachnideł.
A więc ekipa z kanap zdawała się przerzedzać. Czyżby bali się, iż Daken rozbije ich gburowate zachowanie i wprowadzi nieco życia w tą jakże bajeczną imprezę? Chłopak nieco posmutniał, choć nie było widać tego po jego minie. Z twarzy nie spływał szeroki uśmiech będący jego dzisiejszą wizytówką.
Nim zdążył wstać i opuścić wnętrze apartamentu by zapalić na tarasie zebrał ochrzan od pewnej kobiety. Choć nie rozmawiali zbyt długo jej głos zapadł jej w pamięci. Idąc na imprezę rozmyślał głównie o niej, czyżby organizatorka była osobą, którą poznał na plaży tego niesamowicie fatalnego dla niego dnia? A może to tylko zbieżność imion. Teraz miał już pewność, czuł jak jego serce rośnie a płuca się zapowietrzają. Z jeszcze większym uśmiechem, co było raczej już niemożliwe, wstał do niej by się przywitać. Czuł, że powinien przeprosić za mało towarzyskie zachowanie podczas ich ostatniego, a zarazem pierwszego spotkania. Choć tak naprawdę się nie znali, czuł, iż nie trafili tutaj przypadkiem. Czyżby wszechświat chciał mu coś powiedzieć.
- Oczywiście nie miałem zamiaru odpalać papierosa tutaj, mam maniery. - Starał się dotrzeć do jej oczu, chłodne spojrzenie rzucone na paczkę papierosów mu w tym nie pomagało. Schował ją z powrotem do kieszeni koszuli, tym samym powodując podniesienie się wzroku Florence. Ich oczy już prawie się spotkały. Był prze szczęśliwy mogąc porozmawiać z tą promieniejącą, czerwonowłosą kobietą raz jeszcze.  - Nie śmiałbym psuć nastroju imprezy, która została wyjątkowo dobrze zorganizowana. Należą się ogromne gratulacje organizatorowi - mówił powoli pomagając sobie ruchami rąk, gestykulacją, starał się nie unosić głosy lecz nie szeptać co by nie zmuszać Florence do podobnej odpowiedzi. Jego wydatne wargi z każdym słowem układały się w uśmiech. Białe, równiutkie zęby wystawiał dziś na pokaz niczym w galerii. - bądź organizatorce. - Przerwał na chwilę by zdjąć okulary i lekko się zaśmiać. - za wyrobienie się ze wszystkim na czas.
Włożył okulary do kieszeni spodni, a następnie wysunął do niej dłoń. Nie znali się zbyt dobrze, lecz czuł, że Florence go pamiętała.
- Przepiękny bal. - Powiedział ze szczerego serca. Postanowił nie wspominać jej o gburowatych minach gości, w końcu to nie jej wina. - Wyglądasz zjawiskowo, Florence. - Dodał przytrzymując jej dłoń, jeśli ją wysunęła, o kilka sekund dłużej.
Nie chciał wydawać się natarczywy, natrętny. Poklepał kolegę Akaru po barku, odsuwając się od Florence o jeden krok. Czuł, że zaniedbuje swojego znajomego, który jednakowoż dopiero co powiedział mu by poszedł na taras gdzie Detektyw Gwardii dojdzie. Powrócił wzrokiem do Florence.
- Przepraszam, nie wiem czy palisz, więc wypada spytać, czy nie miałabyś ochoty zostawić to co się tutaj dzieje na parę sekund i potowarzyszyć mi na balkonie? Zrelaksować się przy papierosku. - Mówiąc to starał się nie nakładać na niej żadnego obowiązku odpowiedzi. Wiedział, że była zajęta, poza tym nie miał pojęcia co o nim sądziła. Jednakże jego duma oraz odwaga w tych sprawach zmusiła go by spytać.
W zależności od odpowiedzi pomaszerował na balkon sam lub w towarzystwem ognistowłosej organizatorki. Choć wolałby tą drugą opcję gotów był zapalić samotnie i poobserwować gwieździste niebo. Odpalił czarnego papierosa ze świecącym ustnikiem marki "Blue Death". Trafna nazwa, równie trafne było logo przedstawiające białą czaszkę powitą w niebieskim dymie. Wypuszczając chmurę dymu oparł się o barierkę. Niebo było dziś wyjątkowe.

Edit:
Daken, który obserwował Mie odkąd przyszedł miał niemały ubaw z tego jak się opija, serio. (XD)

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Pon Sie 26, 2013 4:06 pm

-Twoja namiętna noc... - Flo przewróciła swoimi myślowymi oczyma. I westchnęła myślowo. - Ustatkowałabyś się wreszcie, pani detektyw, a nie, namiętne noce z randomowymi nauczycielami.
Oczywiście czerwonowłosa po prostu żartowała. Ciężko jej było wyobrazić sobie Gwiazdę jako spokojną, kochającą żonę i matkę.
Właściwie, to nie potrafiła sobie tego wyobrazić.
Jednakże, teraz zamiast zajmować się Mią, przeniosła swoją uwagę na Dakena.
-Cieszę się, że przyjęcie się Panu podoba. - stwierdziła, dość oschle. No bo, zignorował ją wpierw! Na zranioną dumę kobiety nie pomogą żadne komplementy, serio!
...no, powiedzmy. W końcu Flo była dość próżna.
Dłoń, która oparta była na biodrze - wiecie ta super poza modelki - zetknęła się z jego dłonią, gdy wysunął ją w jej kierunku. Cóż, w końcu nie może być aż na tyle naburmuszona, by nie przywitać się ze "starym kolegą". Zwłaszcza, że strzelił jej ładnym komplementem.
Eh, jednak te komplementy pomagają.
-Dziękuję, Dakenie....czy też raczej panie Thénardier. - odparła, zabierając po chwili swoją dłoń. Przeniosła spojrzenie na Akaru. Czyżby Daken był jego parą? Hmmm. Homoseksualiści? We Flo obudził się chochlik i poczuła potrzebę sprawdzenia tego. Najlepiej w praktyce.
-Hmm...właściwie to chętnie zapalę w ramach krótkiej przerwy. - stwierdziła po chwili namysłu, po czym uśmiechnęła się lekko do mężczyzny. - Proszę tylko dać mi chwilkę, za chwilę do Pana dołączę na tarasie.
Przeczesała spojrzeniem tłum i odnalazła w nim Lucretię. No, w końcu! Podeszła do niej szybko i uśmiechnęła się na powitanie.
-Witaj, Luc. Dobrze, że już jesteś. Szykuj się, niedługo kolej na Twoje śpiewanie...
Przywołała jedną ze swoich pomocnic, po czym rozkazała jej pomóc w każdy możliwy sposób blondynce. Sama zaś pognała w inny róg w sali, gdzie zauważyła kelnerkę, która prawie upuściła swoją tacę z kieliszkami. Kazała jej uważać i skierowała się na taras. Gdy tam dotarła, była nieźle zmęczona. Podeszła do Dakena, rozkoszując się chłodnym, wieczornym powietrzem. Oparła się o barierkę, po czym jej niebieskie spojrzenie skierowało się na mężczyznę.
-Czy mógłby mnie Pan poczęstować papierosem?

_________________


Ostatnio zmieniony przez Florence dnia Pon Sie 26, 2013 4:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Ezekiel
Król | Ochroniarz w Valhalli
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 70
Dołączył/a : 01/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Pon Sie 26, 2013 4:33 pm

Stop, teraz węgorz
Patrzcie świnie, król parkietu
Ręka jak złamana
Nakurwiam węgorza, nananana.


W ten sposób bawiła się, będąca na ciężkim gazie, grupka bogato ubranych dżentelmenów na środku sali. Menthora jeszcze nie było, ale niektórzy już wychodzili z budynku w trosce o własne zdrowie. Część z elity społecznej Daingean w istocie nie bawiła się w tak odmienny sposób jak slumsowy plebs, którego szczerze w tych kręgach nienawidzono. Panowie coraz częściej polowali niczym hieny na pijane panny których przybywało z każdą chwilą. Podstawowy męski instynkt kazał im zamoczyć kija na przyjęciu za wszelką cenę, a poza determinacją używano także takich broni jak piękny samochód, gruby portfel czy odpowiednia gadka.
Towarzystwo zdołał uspokoić wysoki, siwiutki lokaj. Był już bardzo stary, i kiedy wchodził na podwyższenie można było mieć wrażenie jakby miał się rozsypać jak szkielecik w sali biologicznej polskiego gimnazjum.
-Nowy Archimagos chciałby wygłosić przemówienie, proszę się przygotować, będzie tu w przeciągu kilku minut.- powiedział po tym jak chrząknął kilkukrotnie.
Przerwano łowy, orkiestra przestała grać i wśród panów braci zapadła cisza. Było tak cicho że towarzystwo wokół Florence usłyszało tajemnicze wibracje spowodowane przez jej telefon. Wiadomość wysłał do niej Ezekiel.
-Napluj im do drinków ode mnie. E. N. D. - pisał dowódca rebelii w swojej wiadomości. Czy to nie aż dziwne że Rebelia nie przygotowała żadnego uroczego zamachu na dzisiejszą uroczystóść? Cóż, może. Jednak Deadwalker miał ważniejsze rzeczy do roboty niż obalanie dyktatora, była przecież sobota wieczór.

_________________

Co mnie nie zabije, zginie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akaru
Nauczyciel | Detektyw
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 62
Dołączył/a : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Pon Sie 26, 2013 7:19 pm

Podniósł się, wstał, zapiął guzik od wcześniej rozpiętego garnituru i odezwał się do pozostałego przy stole Ekajtla.
- Pan wybaczy, jednak potrzebuję się trochę rozprostować. Dziękuję za przyjemną rozmowę - ukłonił się młodo wyglądającemu pracownikowi Sorciere, odwrócił, przy okazji nałożył na talerzyk kawałek jakiegoś ciasta, po czym ruszył w kierunku balkonu. Zauważył, że na balkonie jest już Daken razem z tą czerwonowłosą, Florence? No cóż, później z nim pogada na osobności.
Przeszedł przez drzwi balkonowe i podszedł do pary od strony nawietrznej, żeby uniknąć kontaktu z dymem. Spojrzał w niebo i odczekał na chwilkę ciszy, kiedy pozostała dwójka akurat nic nie mówiła.
- Piękne niebo, prawda? Za niedługo gwiazdy będą bardziej widoczne... Ale jednak mieszkanie w mieście ma minusy. To, co widać nad nami to zaledwie ułamek tego, co widać z dala od wielkich metropolii - rozmarzył się. Po chwili kilka razy mrugnął i pokręcił delikatnie głową, znów zniżając wzrok na towarzyszące osoby - Przepraszam. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam? Jeśli tak, proszę tylko powiedzieć, uszanuję. - Posłał Dakenowi pytający wzrok typu "coś chciałeś". Chciał się dowiedzieć, czemu Daken chciał z nim wyjść na taras.
Na szczęście już trochę ochłonął. Nie świecił już własnym światłem, jednak wciąż zamierzał porozmawiać w wolnej chwili z Javertem i zapytać go, co on wyprawia.
Ech. Trzeba było to przemyśleć wcześniej i przyjść samemu. No cóż, chciał się zabrać... Skąd miałem wiedzieć, że będzie się zachowywał tak... Luźno?
Ukroił sobie widelczykiem mały kawałek ciasta i włożył do ust, delektując się.
- To ciasto jest wyśmienite! Kucharz to geniusz! Dawno nie jadłem czegoś tak niesamowicie dobrego - powiedział po przełknięciu ciasta. Jakkolwiek mogło to zabrzmieć jak podlizywanie się, były to prawdziwe słowa. Smak tego jedzenia naprawdę przypadł do gustu Akaru i musiał on pochwalić twórcę tego arcydzieła.


Ostatnio zmieniony przez Akaru dnia Pon Sie 26, 2013 9:29 pm, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : powtórzenie "wyśmienicie". Self-grammar nazi.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Keigar
Dyrektor Akademii
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 21
Dołączył/a : 06/08/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Pon Sie 26, 2013 8:13 pm

Senritsu grzecznie wykonała prośbę, choć jej komentarz nie umknął zielonowłosemu. Cóż oboje się znacznie różnili, więc nic dziwnego, że pewne zachowania mogły się wydawać specyficzne. Tak, czy siak nie zamierzał się przejmować uwagą blondwłosej. W sumie jej pociąg do picia krwi też był dziwny, a przynajmniej w mniemaniu pana dyrcia. No, ale jakby nie patrzeć każdy miał specyficzną cechę. Przejdźmy teraz jednak do bardziej aktualnych spraw, czyli rozmowy z panią Mia. Przeszli w trójkę do siedzeń, a zielonowłosy odłożył naczynia na stół, uprzednio upijając łyczek szampana. Słysząc pytanie zastanowił się chwilkę.
- Cóż, co do tego, kto z szkoły został zaproszony, to w sumie nie wiem. Jednakże na przyjęciu widziałem bodajże z trzy twarze z uczelni, pomijając naszą dwójkę oczywiście. - Rzucił uprzejmym tonem z delikatnym uśmiechem. - Hmm, a tak właściwie, czym pani się zajmuje? - Odparł zaciekawiony, z nieco bardziej tajemniczą miną.
Niedługo po tym, na scenie pojawił się jakiś starszy osobnik, który złożył oświadczenie i zapanowała cisza. Cóż nie bardzo to leżało zielonowłosemu, le skoro mus to mus. Ech, mam nadzieję, że szybko się zjawi, wolałbym nie siedzieć tu godzinę z całkowitej ciszy. Ciekawe też jaką personą się okaże nasza nowa osobistość. - Przemknęło mu po myśli.

_________________


KeigarTheme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daken
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 57
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Wto Sie 27, 2013 12:23 am

Panie Thenardier? Yh, głupie nieporozumienie z jego strony spowodowany tym, iż Flo biegała po sali niczym nakręcona. Następnym razem powinien lepiej obejrzeć twarze by nie walnąć takiej gafy. Niestety nie mógł cofnąć się w przeszłość by ucałować gładką dłoń czerwonowłosej. Choć? Może znalazłby się osoba na balu będąca do tego zdolna, kto ich tam wie. Każdy tutaj skrywał jakieś tajemnice. Czuł, że za każdym razem kiedy Florence wypowiada się do niego per Pan pokazuję mu urazę za jego brak spostrzegawczości, jednak "Pan Thenardier" wypowiedziane jej głosem i przy jej obrażonej minie wydawało mu się podniecające.
Z początku nie spodziewał się by czerwonowłosa rzeczywiście miała zamiar iść z nim na balkon, jednak ona w porównaniu do 90% elity nie była taką snobką. Na jego szczęście! Ten bal nagle z momentem gdy ją zobaczył stawał się co raz bardziej znośny.
Odwzajemnił spojrzenie, jej piękne błękitne oczy świetnie wyglądały na świeżym powietrzu, w tle niebieskich świateł miasta oraz zjawiskowego nocnego nieba. Wpatrując się w jej duże, cudowne ślepia nie mógł się oprzeć by powiedzieć:
- W tym momencie widzę dwie najpiękniejsze rzeczy na tej ziemi. - Ściągnął bucha wypuszczając całkiem dużą chmurę dymu w drugą stronę, tak by Flo nie musiała czuć tego smrodu. Poczęstował ją czarnym jak węgiel papierosem "Blue Death" oraz zapalniczką. - Nocne niebo oraz twoje oczy.
Mógłby na nie patrzeć dzień i noc, starał się nie spuszczać jej z oczu, a każde mrugnięcie było dla niego bolesne niczym uderzenie w żołądek. Z każdym bowiem mrugnięciem mogła mu uciec wzrokiem a co gorsza wrócić do środka. Czytając z jej prześlicznych ślepek odczuwał jak oddalają się od imprezy, schodziła ona na drugi plan. Uśmiechając się ściągnął bucha papierosa oraz strzepnął popiół do popielniczki stojącej na wysokości jego bioder.
- Przepraszam, za to, że to Ty musiałaś do mnie podejść Panno Floyd. - Uśmiechnął się puszczając jej oczko. - Postaram się w przyszłości nie popełnić tego błędu.
Zmienił nieco pozycje. Oparł prawy łokieć o metalową barierkę, pochylił się nie co w jej stronę, a papierosa trzymał z dala od Florence oraz jej pięknej sukienki. Ściszył nieco ton głosu, kierował słowa tylko do jej słodkich uszu tak by nikt z otoczenia nie podsłuchiwał.
- Powiedz mi, gdyż właściwie nie wiem, czym się właściwie zajmujesz? - Zaciągnął się Niebieską Śmiercią, powolnie wypuszczał dym kącikami ust, tak jakby obłok wypływał z niego sam bez żadnej ingerencji. Nie czuł potrzeby krycia się z nią w rozmowie. - Ja z zawodu jestem detektywem do wynajęcia, jeśli chodzi o mojego towarzysza Akaru... -
Przerwał na chwilę by przemyśleć odpowiedź, w ich zawodzie ceniona była dyskrecja gdyż każdy manewrował swą tożsamością na różne sposoby. - Nie znam się z nim zbyt dobrze, znajomy po fachu, który wkręcił mnie na tą imprezę. Ręczę jednak, że jest to bardzo miły gość, nawet jeśli wygląda na gburowatego, to warto mieć go wśród przyjaciół. Najwyraźniej jego czujny nos wyniuchał jakiś podstęp i dlatego jestem tutaj.
Kolejny buch, krótka przerwa w jego wypowiedzi, zanim jednak dał jej dość do słowa dodał raptownie
- Ale nie zawracaj sobie tym głowy, równie dobrze może to być jedynie zboczenie zawodowe, doszukiwanie się konia trojańskiego w każdej sytuacji.
Wysłuchawszy jej odpowiedzi usłyszał z wnętrza sali, iż niebawem nadejdzie nowy boss Sorciere, nim ta smutna wiadomość dotrze do Flo i zmusi ją by powróciła do pracy i biegała za obsługą niczym macocha z miotłą chciał wydusić z tej chwili oraz rozmowy jak najwięcej. Nie wiadomo czy uda mu się zdobyć Florence dzisiejszego wieczoru jeszcze raz na osobności. Miał nadzieję, że nie, ale z drugiej strony miała co tutaj robić, tym bardziej patrząc na rozwój wydarzeń wewnątrz apartamentu.
- Wiem, że się powtórzę z tym komplementem lecz wyglądasz dzisiaj wspaniale. - Postanowił odpuścić sobie określenia typu "Anioł". Jego nici kontaktowe powiedziały mu o rasie ognistowłosej Panny Floyd, nie było to w końcu żadną większą tajemnicą. - Śmiem nawet powiedzieć, iż jesteś najpiękniejszą damą tego balu.
Zgasił papierosa w popielniczce. Większość tytoniu, który miał trafić do jego płuc został spopielony i uformowany w szarą wieże niemalże opadającą na błyszczące płyty, podłogę balkonu. Refleks lub szczęście głupiego pozwalały mu za każdym razem skiepować na czas. Skulił się jeszcze bardziej w stronę Florence. Akaru wszedł na balkon gdy zapanowała cisza a on ponownie starał się odpłynąć w błękitnych oczach czerwonowłosej.
Akaru wyszedł na zewnątrz i po chwili zainicjował rozmowę.
- Masz rację kolego, piękne mamy dziś niebo. - Zaśmiał się lekko, wydawał się być nieobecny myślami, a jego odpowiedź miała tylko zapobiec ciszy. Złapał głębszy wdech, odsunął się od Florence i stojąc na równi z Akaru, nadal oparty łokciami o barierki zaśmiał się ponownie. Spojrzał mu w oczy i rzucił.
- Oczywiście, że nie, twoja obecność jest jak najbardziej zrozumiała, musimy porozmawiać nieprawdaż? - Po raz kolejny nie czuł potrzeby krycia się ze swoim prawdziwym obliczem przed Florence, nawet jeśli Akaru miałby go zbruzgać za brak  ostrożności i czujności.
Słysząc wyrazy satysfakcji za świetnie zorganizowaną imprezę nie śmiał dodać.
- Z chęcią spróbuje jak smakują ciasta dzisiejszego balu. - Skrzyżował ręce, przyległ barkiem do Florence, rzucił na nie spojrzenie. - Z pewnością są pyszne.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Senritsu
Asystentka Dyrektora Akademii
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 17
Dołączył/a : 06/08/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Wto Sie 27, 2013 6:33 am

Prawda...Usami nie przedstawiła się, ale nie zrobiła tego na umyślnie. Właściwie pewnie nawet nie wiedziała, że powinna się przedstawić, ot tak. Jakby nie patrzeć, obiecała, że będzie grzeczna na tym przyjęciu, więc uczynnie odgrywała swą rolę podwładnej - a według niej, służące nie są aż tak ważne by się przedstawiać nie pytane, więc...nie przedstawiła się z grzeczności, o.
Swoją drogą, dawno nikt nie nazywał ją panią. Brzmiało to...iście...nowo. Nie zareagowała na to szczególnie, wiedząc, że to pewnie zwrot grzeczności, ale po prostu fakt był taki, iż nawet nie pamiętała by ktoś tak kiedyś do niej powiedział. Nic więc dziwnego, iż uszka starannie słuchały panny Mii, która oznajmiła, że jasnowłosa nie będzie przeszkadzać w jej rozmowie z dyrektorem. Z tego też powodu, oczywiście ruszyła wraz z nimi do stolika, gdzie zajęła miejsce bez zbędnych słówek. Tam też zostało zadane pierwsze pytanie nowo poznanej i o dziwo było kierowane do 'państwa', więc...Senritsu się wliczała! Chyba...Nie mniej jednak udzieliła krótkiej odpowiedzi po swym szefie.
- Senritsu nie wie.
Krótka, prawda? Przy okazji zdradziła swe imię, ale przypuszczalnie nawet się nie zorientowała - ot, mówienie czasem w trzeciej osobie przychodziło samo, więc wampirzyca nie zwracała na to szczególnej uwagi. Aczkolwiek...może powinna wiedzieć kto z Akademii się zjawił? Wszak była asystentką dyrektora! Powinna wiedzieć? Nie sprawdziła się? Ale...czy to nie sekretarka powinna wiedzieć? Nie była sekretarką...ale asystentka chyba powinna? Huuuh...Pomimo takich pytań w środku, na jej twarzy malował się cały czas ten sam wyraz - spokoju, niezrozumienia i zaciekawienia salą.
- Przepraszam, że Senritsu nie wie.
Dodała po chwili, dochodząc do wniosku, że powinna jednak wiedzieć takie rzeczy, więc...należały się przeprosiny! Co prawda wyraz twarzyczki wciąż pozostawał ten sam, ale lekko głowę schyliła w geście przeprosin ku Mii...Tak czy inaczej jakiś starszy jegomość się pojawił i obwieścił, iż zaraz pojawi się ktoś inny - najwyraźniej ważny skoro obwieszczano jego przybycie. Ba, nawet orkiestra ucichła! Co było trochę nieładne zważywszy na fakt, że muzykę, dziewczę lubiło...No, ale należało wziąć przykład i czekać...na coś najwyraźniej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Wto Sie 27, 2013 7:20 am

Cóż, Mia mogła spodziewać się pytania o to, czym sama się zajmowała. Jej pytanie, bądź czy nie bądź, było takie dziwne. Przez myśl przeszło jej by skłamać, ale potem przypomniała sobie, że Florence mogłaby ją w przyszłości zdradzić, tak zupełnie niechcący- a jeśli nie ona, to przecież część towarzystwa na bankiecie wiedziała już, że jest detektywem i kłamstwo i tak mogło, zupełnie przypadkiem i szybko wyjść na jaw. A tego nie chciała. Cóż. Najwidoczniej białowłosej przyszło utrudnić sobie nieco zabawę. Upiła następne łyki trunku. Pewnie pomyślą, że prowadzi jakieś dochodzenie, czy coś.
Nie ukrywała też zdziwienia, kiedy astystentka Dyrektora się odezwała. Pierwsze co przeszło jej przez myśl to- kim, u licha, jest Senrtistu?! Szybko jednak doszła do wniosku, że to blondynka tak o sobie mówiła Uniosła brwi. Dziwne, doprawdy dziwne. Ale nie mogła teraz zwracać uwagi na fetysze Dyrektora, prawda? Nie po to, żeby go powyśmiewać zaciągnęła go i jego asystentkę do rozmowy. Powstrzymała więc swoje szczere i mocne chęci, by ponabijać się z tego faktu.
- Och, to nic nie szkodzi- zapewniła, chociaż, kurna, szkodziło- Po prostu zacznę inaczej
Chciała już odpowiedzieć na pytanie o swój zawód, ale wtedy na scenę wszedł prowadzący. Orkiestra umilkła. A Griffiths wyraźnie się spięła, kiedy usłyszała, że Archimagos zaraz tu będzie. Co?! Jak to?! Już? To w takim razie gdzie był ten cholerny Upadły?! Zaprosił ją tu, a potem wystawił?! O co w tym wszystkim biega! Zmrużyła oczy i nieomal nie zaczęła się znowu świecić, ale szybko się zreflektowała.
- Jestem detektywem- nachyliła się nieco bardziej do dwójki jej rozmówców i ściszyła głos.
Nie dlatego żeby inni nie słyszeli- chociaż połowicznie też, bo nie miała zamiaru pozwolić by cała sala słuchała o tym, czego próbuje się dowiedzieć. Bardziej dlatego że po prostu orkiestra ucichła, zrobiło się cicho i Gwieździe podświadomie się to udzieliło.
- Ale nie ma to związku z moimi pytaniami. W takim razie- czy jeśli powiem "białowłosy Upadły nauczyciel, bardzo wysoki", będą państwo w stanie skojarzyć kto to?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Menthor
Archimagos | Nauczyciel
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 127
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Wto Sie 27, 2013 12:40 pm

Cóż z tego co widział po stanie większości gości, którzy już opuszczali bankiet, początek już dawno był z głowy. Żeby nie być zamęczanym formalnościami pojawił się od razu w swoim przygotowanym wcześniej na tę okazję pokoju.
- Dzięki za transport Lampka. - podziękował Lucyferowi.
Jego umiejętności manipulowania bramami momentami bywały naprawdę bezcenne. Dzięki niemu szybko i niepostrzeżenie dostał się do tego pomieszczenia.
Jego stary przyjaciel skinął głową i zniknął za międzywymiarowym rozdarciem.
Teraz trzeba było tylko dokonać ostatnich poprawek i można wychodzić na miejsce przemówienia. Włosy przeważnie rozczochrane tym razem starannie zaczesał do tyłu. Przyjrzał się uważnie swojemu strojowi. Tak był wprost idealny na tę okazję. Poprawił jeszcze swój płaszcz, czerwone oczy ukrył za soczewkami nadającymi tęczówkom szarego odcienia i ruszył w stronę drzwi nakładając po drodze stylowy, czarny kapelusz.
- Kurtyna w górę. - rzekł wychodząc na scenę z której miał przemawiać.

_________________
I am Alastor.
The weak shall give their heart and swear their eternal loyalty to me.


Ostatnio zmieniony przez Menthor dnia Wto Sie 27, 2013 4:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Wto Sie 27, 2013 1:03 pm

Zgrabnie wyjęła z paczki jednego papierosa i go odpaliła, zaciągając się z cichutkim pomrukiem zadowolenia.
-Dziękuję. - powiedziała cicho, wypuszczając kłąb dymu w ciemną noc. Nie powiedziała tego, ale Daken u niej zapunktował - uwielbiała czarne papierosy, czarne, długie i cienkie - idealne połączenie dla tego nałogu. Były o wiele zgrabniejsze niż zwykłe, grube papierosy o zwyczajnym białym kolorze. I do tego jeszcze ten okropny prawie pomarańcz... Brrr. Ohydztwo.
Zamrugała, słysząc komplement, a jej policzki lekko się zarumieniły. Ah, Ci faceci. Flo próbowała być silna i udawać, że to na nią nie działa, ale...średnio jej to wychodziło.
-Oh, dziękuję... Ale myślę, że przesadzasz.
Nieświadomie powróciła do formy per "Ty". Nawet nie zwróciła na to uwagi, tak zajęta była zawstydzaniem się. Ah, ta urocza Flo! A podobno taka śmiała. I fakt faktem - śmiała była, ale zazwyczaj na komplementy reagowała właśnie w taki sposób.
Słysząc jego następne słowa, westchnęła i powiedziała tylko:
-Zobaczymy...
Faceci często obiecywali dużo rzeczy.
Znów zaciągnęła się papierosem - Blue Death, cóż za cudowna nazwa dla tak wyniszczającego wynalazku - wypuszczając tym razem dym tak, że gdy przeniosła spojrzenie na Dakena, jej twarz ukryta była w białej chmurze - tylko niebieskie oczy świeciły wesoło i przyglądały się mężczyźnie z uwagą.
-Czasem organizuję przyjęcia, jak to. - odpowiedziała, wskazując dłonią na salę, w której było całkiem dużo ludzi. Potem jej spojrzenie wróciło do lustrowania widoku, jaki rozciągał się z tarasu. - Przez większą część tygodnia pracuję jako psycholog w naszej cudownej Akademii, a wieczorami... - tu zamilkła na chwilę, uśmiechając się tajemniczo do Javerta. No, niech wyobraźnia pracuję! - Nie, wbrew pozorom nie pracuję w żadnym klubie ze striptizem, bo tak to mogło zabrzmieć. Kojarzy Pan może Valhallę? Jestem właścicielką.
A jak nie kojarzy, to Flo go zje! W końcu to najlepszy pub ever!
W tym momencie mężczyzna strzelił w czerwonowłosą kolejnym komplementem, a ta oczywiście musiała się zarumienić, bo jakżeby inaczej.
-Panie Thénardier, zawstydza mnie Pan. Doprawdy, mnóstwo tu pięknych Pań, ja jestem tylko organizatorką tej całej imprezy.
Ta wypowiedź trochę nie miała sensu, no ale co się dziwić - Flo naprawdę się zawstydziła. Dlatego też szybko wsadziła papierosa pomiędzy swoje cudne usteczka, a od dalszej odpowiedzi uratowało ją przybycie Akaru.
-Niebo faktycznie przepiękne, ale dzisiejszego wieczoru bardziej mnie interesują sprawy bliżej domu. - odparła, mając na myśli bankiet, który odbywał się w środku.
Rzuciła spojrzenie na papierosa - jej czerwona szminka nawet na wspaniałej czerni Blue Death była widoczna - i uśmiechnęła się, słysząc komplement na temat ciast.
-To dobrze, że Panu smakuje. Nasza kucharka jest naprawdę uzdolniona. - pochwaliła Im, sama będąc fanką jej jedzenia. Dziewczyna tak dobrze gotowała, że to aż dziwne, iż Flo się przy niej jeszcze nie roztyła. Uśmiechnęła się lekko do Dakena. - Gdyby Pan nie zdążył dzisiaj spróbować, zapraszam do Valhalli.
Reklama, reklama, reklama! I obowiązki. Flo zerknęła na główną salę, na której zapadła cisza. Oh, więc Archimagos zaraz tu będzie. Staruszek skończył mówić i w tym momencie...coś zawibrowało. A dokładniej, to Flo.
-Oh. - powiedziała tylko, po czym - nie przejmując się obecnością obydwu mężczyzn - schyliła się i podwinęła swą suknię aż do uda, prezentując jedną ze swoich wspaniałych nóg. Czemu tak nagle zaczęła się obnażać? Cóż, nie miała przy sobie żadnej torebki, ale gdzieś telefon musiała trzymać. A na udzie można nosić naprawdę wiele rzeczy. Na przykład na drugim miała broń...
Odpięła telefon, zerknęła do niego i parsknęła śmiechem. Ez, Ez, Ez. Taki zabawny. Szybko wystukała odpowiedź: "Spoko, już to zrobiłam, a Tonatiuh postanowił doprawić to swoimi szczynami. xoxo Flo". Znów podwinęła sukienkę, przypięła telefon do specjalnego pokrowca na udo, po czym wróciła spojrzeniem do Dakena i Akaru.
-Przepraszam Panów za to. - powiedziała cicho, odgarniając włosy z twarzy. - Mam nadzieję, że nie uraziłam tym Panów... Lecz w żadnym innym miejscu nie mogłam ukryć telefonu. Może udamy się do środka?
I to najlepiej szybko, zwłaszcza, że jeden z jej pachołków dał jej sygnał, że Archimagos przybył.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Akaru
Nauczyciel | Detektyw
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 62
Dołączył/a : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Wto Sie 27, 2013 2:01 pm

Akaru wciąż jadł ciasto, słuchając odpowiedzi Florence, jednak zastygł, kiedy zobaczył, co robi czerwonowłosa. A robiła dość dziwną rzecz. unosiła sukienkę. Na początku przestraszył się, że to jakiś striptiz, jednak na szczęście okazało się to tylko wyciąganiem telefonu. Jakkolwiek nogi Florence mu się bardzo spodobały, to zdegustował go lekko ten pokaz i niewzruszenie ze strony kobiety. Pozwolił sobie tego nie komentować i nie wywoływać specjalnych kłótni czy obrażeń z czyjejkolwiek strony. Starał się nie patrzeć specjalnie na odsłaniane dwa razy wysokie części nóg Florence, jednocześnie nie przesadzając, aby nie wyglądał, jakby teatralnie pokazywał, że coś mu się nie podoba. Bo mu się podobały. Nogi, oczywiście. Jednak naprawdę fakt tak nieskrępowanego zachowania organizatorki nie przypadł mu do gustu.
- Mhm, też wydaje mi się, że coś się będzie zaczynać. Może to już Archmiagos? Chodźmy.
Nie czekając na ruch pozostałej dwójki przeszedł w kierunku wyjścia z balkonu, odłożył talerzyk po cieście i stanął przy ścianie, nie zawadzając nikomu i nie utrudniając sobie widoku na podwyższenie. Starał się nie wyróżniać specjalnie z tłumu ani nie zwracać na siebie uwagi.
- Za chwilkę poznamy nowego Archimagosa? No, no. Ciekawe... - Powiedział po cichu do siebie, prawdopodobnie nikt go nie usłyszał, chyba, że stał tuż obok niego i słuchał, co Akaru może powiedzieć.. Ale detektyw-nauczyciel starał się stanąć w raczej pustym miejscu.
Spojrzał po sali o zobaczył dyrektora Akademii. No tak, on też tu oczywiście jest. Wypadałoby podejść i się przywitać, może zamienić kilka słów. Ale oczywiście nie teraz, kiedy może pojawić się Archimagos. Poprawił garnitur, sprawdził krawat i szybko dłonią odgarnął kilka kosmyków włosów przywracając fryzurę do chwilowego, idealnego (z zamierzenia) stanu.
Nagle coś się poruszyło i ktoś wyszedł na scenę. To najpewniej właśnie Archimagos.


Ostatnio zmieniony przez Akaru dnia Wto Sie 27, 2013 8:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Wto Sie 27, 2013 3:58 pm

Najważniejsi goście zawsze się spóźniają.
Zawsze!
Przynajmniej tak wydawało się Nancy, choć jej niestawienie się o czasie nie miało nic wspólnego z chęcią skupienia na sobie całej uwagi. Powody były jednak równie ważne - została bowiem postawiona przed trudną do podjęcia decyzją, której konsekwencje mogły być doprawdy porażające. Musiała przemyśleć sprawę, pośpiech w tym wypadku był naprawdę niewskazany.
W końcu wybór sukienki to nie byle jaka sprawa!
Dlatego też Sherwood spędziła parę godzin na przerzucaniu zawartości szafy z lewa na prawo. Musiała znaleźć coś wyszukanego, ale też niezbyt rzucającego się w oczy - nie chciała przecież wzbudzać zazdrości innych kobiet! Ponadto jej kreacja nie mogła odstawać od sukienek kobiet z elity - należało więc sięgnąć po asa w rękawie. Pinky odnalazła zatem skrzynkę, którą z mozołem otworzyła i wyjęła z niej szufladę, ukazując ukryte drugie dno. To własnie tam leżała jej ukochana sukienka, na którą bezmyślnie wydała swoje dwie pensje.
Do licha, była tak zarąbista, że zrobiłaby to znowu! Nawet jakby ponownie miała przez dwa miesiące żyć na sucharach!
Po wymiętoszeniu w palcach materiału zabrała się za znalezienie pieruńskich czarnych szpilek, które tajemniczo zniknęły spod łóżka. Następnie ze zgrozą stwierdziła, że przyjęcie trwa już dobrą godzinę i zdecydowała się podjąć drastyczne środki. Wyjęła zatem z wijącego się w agonii portfela ostatnie drobne i wręczyła je taksówkarzowi, moszcząc się na tylnym siedzeniu z torebką i aparatem. Musiała teraz tylko trafić w miejsce, które opisał jej Ekajtl.
Jak już o nim mowa, czuła się naprawdę podle, że nie stawiła się o czasie i nie weszła do apartamentu razem z nim. Musiała mu się jakoś potem odwdzięczyć - bez niego nie byłoby mowy o dostaniu się na tego rodzaju imprezę. Bądź co bądź nie słyszała raczej o zapraszaniu nauczycieli ze slumsów na tego rodzaju wydarzenia.
Trafiła jej się okazja do zobaczenia na własne oczy Archimagosa! I miała poznać całą śmietankę towarzyską!
A co najlepsze z tego wszystko - miała spróbować wszystkich tych cholernie drogich dań, na które nigdy nie mogłaby sobie pozwolić. Nie miała bowiem żadnych wątpliwość, że na taką okazję sprowadzono jedzenie z najlepszych restauracji, które obserwowała jedynie z ulicy.
Poklepała dłonią po dużej torebce, uśmiechając się szeroko. Wcale nie miała zamiaru zgarnąć jak najwięcej do domu, w ogóle nie planowała czegoś równie dziwnego!
Ciekawe czy dałaby radę ukryć w niej całą miskę smakołyków, hm.
Kiedy już jej obcasy zastukały na kostce, soczyście zielone oczy rozszerzyły się do niewyobrażalnych rozmiarów. Ich śladem poszły też usta, przez co Sherwood przez krótki moment wyglądała jak totalny przygłup.
Nigdy nie widziała z bliska tak dużego wieżowca!
Z drżącym z podniecenia sercem wsunęła się do środka, uprzednio trzynaście razy powtarzając ochroniarzowi, że jest partnerką Ekajtla. Przez przeklęte środki ostrożności straciła kolejne parę minut, co skomentowała krótkim sapnięciem. W windzie po raz ostatni poprawiła kieckę na wmaszerowała pewnym siebie krokiem do salonu, rozglądając się wokół. Starała się nie wyglądać jak ktoś, kto pierwszy raz widzi równie piękne pomieszczenie.
Spokojnie, Nan, ogarnij się i nie piej z zachwytu!
Do diabła, chciała tu zamieszkać.
Potrząsnęła lekko głową, stając na palcach i starając się dostrzec wśród tłumu znajomą twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucretia
Solistka operowa
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 13/08/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Wto Sie 27, 2013 4:28 pm

Och, a więc to już! Była niezwykle podekscytowana. Nigdy nie widziała starego Archmagosa na żywo i podejrzewała, że gdyby nie jej występ nigdy też nie zobaczyłaby starego. Sięgnęła po kolejny kieliszek, tym razem z czystą wodą - musiała przepłukać gardło - ostatecznie przybycie głównego zainteresowanego oznaczało, że za niedługo przyjdzie jej kolej na zabawianie gości. Miała świadomość, że śpiewanie w takich miejscach i takiego repertuaru, który dobrała znacznie różni się od śpiewania w operze, nie tylko ze względu na akustykę, ale i ludzkie wymagania, ba miała w tym nawet wprawę, bo zdarzało się jej robić to kilkakrotnie, mimo wszystko gdzieś w środku igrało z nią drobne podenerwowanie. Ściskając kieliszek w dłoniach omijając pojedynczych ludzi, kłaniając się kilkukrotnie mijanym osobą i rzucając uśmiech tym jej znanym postanowiła podejść bliżej aby wszystko dokładnie słyszeć i widzieć. Spodziewała się, że nie obędzie się bez jakiegoś przemówienia czy chociaż formalnej prezentacji. Och, doprawdy, sytuacja jak w prawdziwym królestwie, szkoda tylko że nie mieli okazji oglądać prawdziwego mianowania to musiało być takie patetyczne, tak bogate i tak znaczące. Ciekawe czy w mieście coś się teraz mieni? Stanęła w tłumie ludzi starając się mimo wszystko nie zwracać na siebie uwagi, bacznie obserwowała te wszystkie kolorowe, eleganckie stroje. Pociągnęła dłonią po złotej sukni, jak gdyby chciała strzepać z niej niewidzialny pyłek. Z niepokojem próbowała znaleźć wśród gości Florence, uspokoiła się jednak gdy po chwili zobaczyła jej czerwoną czuprynę. Wiedziała, że ma jeszcze czas, ale czułą się lepiej gdy gdzieś wokoło była ta rozsądna kobieta, która koordynowała całym przyjęciem i która z pewnością jeszcze raz da jej znać, gdy będzie musiała wyjść na scenę. Uśmiechnęła się delikatnie. To była taka wspaniała sala, wspaniałą okazja, tyle przepychu i bezwstydnego burżuazyjnego uroku w gościach. Gdyby nie suknia czułaby się całkowicie z innej bajki! Biżuteria z białego złota i generalnie jej pozycja finansowa dodawał jej nieco otuchy. Nie mogła jednak przestać chłonąć tej magicznej atmosfery!
-Niesamowite - mruknęła cichutko rozglądając się za bohaterem dzisiejszego wieczoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Wto Sie 27, 2013 5:37 pm

Ekajtl obserwował ze spokojem roszady w towarzystwie oraz zmiany w miejscu przebywania. Sam siedział niezmiennie na kanapie i popijał dorwane w między czasie wino. W końcu zjawił się archimagos, było do przewidzenia że nowy przywódca wyłoni się z grona ważniejszych pracowników Sorcière. Dopił lampkę wina i poszedł upolować jeszcze jedną porcję trunku. Kiedy zobaczył nową porcję trunku różowej barwy na myśl przyszła mu Nancy. Zaprosił ją, wyjaśnił mniej więcej gdzie to będzie, ale i tak nie miał pewności czy przyjdzie. Wrócił z kieliszkiem i zastanawiał się w ogóle o tej porze jeszcze spodziewać się jej przybycia.
Kiedy tylko panna Sherwood znalazła się w progu, a wzrok naukowca padł na nią, a wstał i podszedł do niej.
- Miło cie widzieć. -Stwierdził i wzorem starych obyczajów ucałował dłoń dziewczyny. - Mam nadzieje że droga nie sprawiła trudności. Chodź usiąść. - Powiedział i uśmiechnął się. Gestem ręki zaś pokazał swoje wcześniejsze miejsce przebywania dotychczas jeszcze nie zajęte.
- Powinnaś się tu odnaleźć, bo jest wielu pracowników akademii. - Dodał by uspokoić, jak mu się wydawało, spiętą dziewczynę. - Co ważne, trafiłaś jeszcze przed tym jak wszystko dobrze się zaczęło. - Po czym miał się już oddalać, lecz się z reflektował i zawrócił na pięcie. - Jak nie chcesz mojego towarzystwa i wolisz się porozglądać w towarzystwie, starszy że powiesz. - Rzucił już trochę mniej wesoło, ale wiedział, że takie miejsca zachęcają całą swoją szykownością i towarzyszenie osobie, która już zaspokoiła swoją ciekawość, więc spokojnie siedziała w kąciku, nie każdego pociąga.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   

Powrót do góry Go down
 
Salon apartamentu
Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Salon
» Salon pianistki
» Salon

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Daingean :: Osiedle Teiz :: Event- apartament w wieżowcu-
Skocz do: