IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon apartamentu

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 3:12 pm

Na ostatnim piętrze jednego z najbardziej ekskluzywnych i wysokich wieżowców z osiedla Teiz, zbudowano ogromny apartament, zdolny pomieścić nawet kilkanaście osób tak, by mogły czuć się swobodnie. Został specjalnie wynajęty na potrzeby tej niewielkiej imprezy. Głównym miejscem wydarzenia jest oczywiście salon. Kanapy zostały zsunięte pod jedną ze ścian, a właściwie to do kąta - i ustawione tak, by sporo osób mogło, siedząc sobie wygodnie, dyskutować na różne tematy. Otaczają one stolik, żeby czasem VIPy Daingean nie były zmuszone trzymać czegoś w ręce. Cała jedna ściana jest oszklona, a szerokie drzwi prowadzące na dość duży taras zapraszają do zaczerpnięcia świeżego powietrza. Przy ścianie, naprzeciwko kanap, znajdują się stoły, które uginają się od jedzenia, ciast, deserów, ponczo i drogich win. Głównym elementem jest jednak scena, a raczej lekkie podwyższenie, zorganizowane specjalnie na tą okazję- przeznaczone do występów muzyków, a także przemówienia archimagosa. Całość utrzymana jest w kolorystyce kremowo-niebieskiej. Pomieszczenie wypełnione jest przepychem, drogimi ozdobami i dopieszczoną wizją jakiegoś artysty od snobistycznych imprez. Nic, tylko zaczynać! Wejścia na imprezę strzeże dwójka postawnych, wysokich i umięśnionych panów w ciemnych okularach wyposażonych w broń, a także listę gości

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezekiel
Król | Ochroniarz w Valhalli
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 70
Dołączył/a : 01/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 4:17 pm

Po śmierci tego, którego imienia nie wolno wymawiać Altereia koniec świata nie nadszedł.
Zastępy anielskie nie zstąpiły z niebios na ziemie.
Gatunek ludzki nie wyginął.
Rzeki nie spłynęły krwią.
Ale i tak było wesoło.


Sorciere zadbało by wszyscy goście bawili się jak najlepiej. Z momentem rozpoczęcia balu, hostessy wtoczyły na salę wielki szwedzki stół, który aż się uginał pod ciężarem lekkich przekąsek dla członków organizacji i ich gości. Można było zjeść te wszelkie kobiece przystaweczki typu ser i oliwka na wykałaczce, a dla prawdziwych mężczyzn na centralnym miejscu stołu postawiony został talerz boczku, a zaraz obok misa ogórków kiszonych. Kelnerzy i kelnerki mieli za zadanie podawać gościom szampana, więc jeśli ktoś chce się napić, niech się nie krępuje. Nawet nie trzeba za nic płacić, alkohol dostępny jest za darmo, gdyż Sorciere ucięło budżet naukowcom starającym się odnaleźć lekarstwo na raka.
Sala została otwarta z lekkim opóźnieniem, o godzinie 18.00. Ale i tak nie było jeszcze nikogo, wszakże kazdy wie że na takie wydarzenie warto się spóźnić, by wywrzeć większe wrażenie na współbiesiadnikach. Nawet sam Menthor się jeszcze nie pojawił, życzył sobie bowiem żeby goście oczekiwali na niego w sali. Najważniejszej osobistości balu należało się spodziewać późnym wieczorem, kiedy już odbędzie rozmowę z samym dyktatorem. Jeśli mistrz gry zapomniał wam napisać o ogromnej fontannie z czekoladą, to pisze wam teraz.
Orkiestra na podwyższeniu przygrywała jakiś nudny marsz kiedy kolejne osobistości wchodziły, eskortowane przez personel na salę balową.

Osoba która opuści bal najbardziej nawalona wygrywa.
Jeden analny gwałt.

_________________

Co mnie nie zabije, zginie.


Ostatnio zmieniony przez Ezekiel dnia Sob Sie 24, 2013 5:29 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 4:30 pm

Florence spędziła w tym miejscu dużo czasu. Stanowczo za dużo.
Mianowanie Archimagosa sprawiło, że ostatnio kobieta w ogóle nie miała życia. Impreza na taką skalę musiała być idealna, tak samo jak sukienka, którą czerwonowłosa miała na sobie. Była dość skromna, jak na panienkę Flody - długa i luźna, jasnoróżowy - a może to był blady czerwony? - materiał marszczył się i pomimo swej prostoty, delikatnie pokrywał ciało niebieskookiej. Ramiona były odkryte, tylko małe fragmenty zostały zgrabnie skryte pod czerwonym tiulem. Tam, gdzie Florence zazwyczaj świeciła dekoltem, dziś znajdowała się piękna, materiałowa róża. Delikatny makijaż pokrywał jej twarz, włosy zaś luźno opadały na plecy kobiety. We włosach zaś...cuda! Dosłownie. Złota korona - yup, to prawdziwe złoto, bogatą stać - otoczona białym, pomarszczonym materiałem niczym z czepka pokojówki. Gwóźdź programu stanowiły uszy - białe, delikatne, pokryte mięciutkim futerkiem i ozdobione pięknymi - i na pewno drogimi - złotymi kolczykami. Oczywiście nie były one prawdzie, o nie! Uszy w sensie, nie kolczyki.
Nasza mała organizatorka czekała obecnie w salonie, by móc powitać nadchodzących gości. Czekała również na Tonatiuha, ale cholera wie gdzie ten znowu polazł. Pewnie znalazł jakiś telewizor i ogląda mecz, eh...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 4:34 pm

Mia w sumie nie miała zielonego pojęcia, co tu, do kurwy nędzy robiła. Kiedy podążyła pod zapisany przez Menthora adres ujrzała jeden z najbardziej burżujskich budynków w Teiz. Tak bardzo jej to nie pasowało do zwykłego nauczyciela! Właściwie powinna była się domyślić tego, gdzie ją wysyłają, już po adresie, aczkolwiek Griffiths nigdy nie zaprzątała sobie głowy zapamiętywaniem adresów miejsc, w których nigdy nie przewidywała być obecna.
A tymczasem była. Odpicowana jak na imprezę, zdecydowanie źle czując się w szpilkach i makijażu wieczorowym, musiała się jednak dostosować do towarzystwa i wyglądać choć trochę tak burżujsko jak pewnie będzie cała reszta. Wkroczyła więc do windy i udała się na ostatnie piętro gdzie, jak powiedział wcześniej Upadły, wpuścili ją bez problemów.
Wspominał też, że on dołączy później, to znaczyło, że nie było co czekać i potupywać nóżką. Musiała się rozejrzeć. Sprawdzić z jakim towarzystwem miała do czynienia, może trochę podpytać. I zabawić się w kotka i myszkę, skoro jej nowopoznanemu, khem, koledze, ani się śniło wyjaśnić sytuacji. Już ona się dowie, co gość kombinował! Chwilowo jednak ograniczyła się do pierwszego swojego szoku. W pomieszczeniu bowiem nie ujrzała nikogo innego, jak samą Flo! Wbiła w nią spojrzenie typu "natychmiast wyjaśnij mi, co tu się, do kurwy nędzy dzieje"

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 5:06 pm

Gości jakoś tak nie było - czy to jakaś super zasada, że im bardziej się spóźnisz, tym bardziej jesteś pro? Dla Florence to był po prostu brak wychowania, no ale. Co tam wie zwykła nauczycielka łamane przez właścicielka najlepszego baru w mieście.
Przeszła się po salonie, poprawiając kwiatki, wygładzając jakieś krzywizny na obrusie, sprawdzając, czy wszystko jest idealnie i w ogóle. W końcu za to jej płacili. I to nie mało, oj tak, tak...
Była w trakcie sprawdzania, czy jedzenie jest dobrze podane, gdy zjawiła się pierwsza osoba. No, wreszcie! Odwróciła się z szerokim uśmiechem na ustach, aby powitać gościa niczym wspaniała i cudowna gospodyni z jakiegoś REALITI SZOŁ. Flo chce powitać gościa, a gość jest Mią. Czerwonowłosa uniosła wyżej jedną brew - bo ona jest super i potrafi - przyglądając się swojej przyjaciółce wystrojonej tak, jakby szła na jakieś burżujskie przyjęcie.
...ah, no tak. Przecież o to właśnie chodziło w tym spotkaniu.
-Serdecznie witam Panią na przyjęciu zorganizowanym na cześć nowego Archimagosa. - powiedziała oficjalnym tonem, podchodząc do białowłosej z uśmiechem. Profesjonalizm przede wszystkim. - Jest Pani pierwszym gościem, ale bez obaw, zarówno Archimagos, jak i reszta gości, niedługo tutaj dotrze. Do tego czasu z przyjemnością dotrzymam Pani towarzystwa.
No, profesjonalizm profesjonalizmem, ale kurde, co ona tutaj robi? Florence zaklęła umysłowo, po czym zmarszczyła lekko czoło i posłała mentalną wiadomość do Mii.
-Co Ty tu cholera, robisz? Aż takie wtyki masz w tej swojej Gwardii?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 5:15 pm

Ekajtl do ostatniej chwili nie wiedział czy powinien iść na tego typu przyjęcie. Nie lubił zbyt dużej ilości ludzi, a tam był niemal pewny, że będzie ich mnóstwo. Ostatecznie jednak wyruszył na przyjęcie i pożałował tej decyzji już na samym wejściu. Ochrona nie mogła uwierzyć, że naukowiec jest rozmiaru dzieciaka i mimo potwierdzenia oryginalności wszystkich dokumentów nie został wpuszczony. Dopiero kiedy wstawili się za nim inni pracownicy Sorcière, strażnicy uwierzyli, przeprosili i wpuścili go.
Szybki rzut oka na salę uspokajał małą frekwencją obecnych, ale stan syto zastawionych stołów nastawiał na jedno. Będzie tu morze ludzi. Chwycił od pierwszej lepszej kelnerki lampkę zachęcającego czerwonego wina i usuną się na taras, by przynajmniej chwilę jeszcze pocieszyć się przestrzenią osobistą, która wkrótce zginie w natłoku gości.
Nacieszywszy się świeżym powietrzem i względną ciszą, zaczerpną łyk trunku i wrócił na salę. Zaczął wypatrywać kogoś znajomego nie tylko z widzenia, lecz poszukiwania spełzły na niczym. Pozbawiony nadziei usiadł na jednej z kanap i zaczął wpatrywać się w spokojną taflę w naczyniu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 5:20 pm

Taksuj wzrokiem, taksuj wzrokiem, taksuj wzrokiem. Niech się Flo wytłumaczy, co robiła na tym cholernym przyjęciu. Choć z drugiej strony, może ruda w końcu by się na coś Gwieździe przydała- w końcu będzie na pewno bardziej doinformowana niż sama Mia. Oczywiście, Upadła postanowiła być profesjonalna. Griffiths mniej, bo kiedy tylko usłyszała powitanie, jej oczęta rozszerzyły się, a samą panią detektyw otoczyła blada poświata.
- Archimagosa?!- wyrwało się jej z ust, zanim zatkała je ręką.
Uspokój się, Mia. Uspokój się Mia. Ten skurwysyn wysłał Cię na przyjęcie pełne naukowców, zapewne, ale to tylko kolejny powód, byś przestała się, kurwa, w końcu świecić! Dalej! Dasz radę! Wdech, wydech!
Westchnęła ciężko i przez chwilę wydawało się, jakby "bezgłośnie" liczyła do dziesięciu, ale wystarczyło żeby nieco opanowała wzbierającą irytację. Wysłał ją na przyjęcie od Archimagosa. NAWET JEJ O TYM NIE POINFORMOWAŁ. Jak jakąś pierdoloną okazję dla naukowców do zabawy. A do tego- skąd wziąłby się tu cholerny nauczyciel?! Robiło się coraz dziwniej.
Nic mi nie mów...- pomyślała na mentalną wiadomość rudzielca- Nie mam zielonego pojęcia, co tu robię. Muszę się dowiedzieć, a coraz mniej mi się to podoba
Tymczasem uśmiechnęła się niewinnie, zupełnie jakby wcale nie prowadziła podwójnej rozmowy.
- Czy mogłabym dostać coś do picia?
Dżizas, Flo, daj mi coś mocnego, bo muszę się nachlać
Potem skoncentrowała swoje spojrzenie na nowoprzybyłym. Cholera wie kim był. Ale jeśli od Flo nie wyciągnie odpowiednich informacji, to może dowie się coś od tego gościa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akaru
Nauczyciel | Detektyw
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 62
Dołączył/a : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 6:04 pm

Akaru się spóźniał. Tak to jest, jak umawiasz się z dalekim znajomym po fachu. Właściwie... To przecież prawie się nie znali. Przypadkowe spotkanie w czasie pracy? Kilka rozmów? Mało. No cóż.
- Ech, Daken... Nie ma Cię, to traf sobie sam. Czas mojego oczekiwania na Ciebie minął. - powiedział pod nosem, po czym wstał z ławki i ruszył szybkim krokiem w kierunku budynku, w którym miał się odbyć bankiet. Swoją drogą śmiesznie musiał wyglądać, mężczyzna ubrany w garnitur siedzący ze zniecierpliwieniem na ławce. Tak od 2 godzin. Czemu w ogóle tak długo zwlekał?
W końcu doszedł do wieżowca. Wszedł do środka, podszedł do windy - nie ma czasu na chodzenie schodami - przywołał ją, po czym pojechał na najwyższe piętro. Cały czas zastanawiał się, jak to będzie wyglądać. Oczywiście bale i bankiety lubił, ale praktycznie nikogo stamtąd nie znał. Może z widzenia kilka osób z Gwardii, z tego, co dowiedział się wcześniej. Ale nikogo więcej. Kiedy poprosił o wejściówkę na bal motywując swoją prośbę rangą oraz zwiększeniem bezpieczeństwa gości nie spodziewał się, że ją dostanie. Ale na szczęście się udało. Lekko niepokoił się całym tym bankietem.
Ale przecież nie ma powodu, prawda? Uspokoił się, po czym wysiadł z windy. Podszedł do ochrony, pokazał identyfikator i jakoś został wpuszczony. Ochroniarze chcieli robić problem z powodu jego pistoletu, ale na szczęście udało mu się ich przekonać do wpuszczenia go. Jednak nie wyglądali na szczęśliwych... Cóż.
Wszedł do środka, przeszedł do salonu. Szybkim rzutem oka zauważył kilka osób. Oprócz obsługi zobaczył kobietę, którą znał z widzenia z Gwardii... Czyżby to... Tak, to ta detektyw. Jak ona się nazywała? Hmm, kto tu jeszcze jest... Jakieś dziecko? Jeszcze w dodatku pije wino?! Ciekawe, ciekawe, nie powiem... Do tego obsługa. Ach, zaraz, ta kobieta chyba też jest gościem. Hmm, wciąż mało osób. Widać nie tylko ja się spóźniłem.
Zrobił kilka kroków, skinął głową w kierunku rozmawiającej pary, a może swojej "koleżanki po fachu", po czym skierował się w stronę stołu, wziął lampkę czerwonego wina i wolnym krokiem, powoli sącząc napój, odszedł w kierunku sofy. To może być ciekawy bankiet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 6:09 pm

Matko, co tu się dzieje. Zazwyczaj to Flo była tą zakręconą i Mia musiała jej tłumaczyć co się dzieje wokół niej, nie na odwrót. A tutaj wpada Gwiazda na chyba najbardziej burżujski bankiet od dłuższego czasu w Daingean i nie wie o co chodzi.
No proszę was. Czy to na pewno Mia?
-Owszem, Archimagosa.
Westchnęła, słysząc ten dziwny, mentalny bełkot białowłosej.
-Oczywiście, proszę za mną.
Ruszyła do stołu wypełnionego alkoholem i sięgnęła po wódkę, zastanawiając się, co odpowiedzieć kobiecie. No bo serio. Mia nie zachowywała się jak Mia, może to był jakiś podstęp? Wiecie, atak na Flo i tak dalej...
Nie, to zbyt głupie. Floyd ogarnij te swoje teorie spiskowe.
-Jesteśmy na przyjęciu z okazji mianowania nowego Archimagosa, pana Alastora Freya. Co Ty tutaj robisz?
Nalała do kieliszka wódki i podała ją Mii, po czym zwróciła się do Ekajtla.
-Podać coś Panu?
W międzyczasie pojawiła się kolejna osoba. Jeju, prawdziwe urwanie głowy!  Przeniosła spojrzenie z Kikma na Akaru, uśmiechając się delikatnie.
-Miło mi Pana powitać na przyjęciu na cześć nowego Archimagosa. Mam nadzieję, że ten wieczór będzie dla Pana udany.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Akaru
Nauczyciel | Detektyw
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 62
Dołączył/a : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 6:25 pm

A jednak! Czyli ta kobieta jest organizatorką. Bo na kelnerkę z pewnością nie wygląda.
- Dobry wieczór szanownej pani. Pani jest tutaj organizatorką? - uśmiechając, lekko się ukłonił - Z pewnością, z pewnością. Ten wieczór zapowiada się bardzo ciekawie. - zachichotał cicho.
Przyjrzał się swojej rozmówczyni. Skromna, ładna sukienka, rozpuszczone włosy... Dosyć ładna kobieta. Zastanawiały go lekko te dodatki w jej włosach. Czy to już nie zbytni przepych? Czy to prawdziwe złoto?
- No, no... - Rozejrzał się dokładniej po salonie. - Bogatych to stać... Ciekawe, skąd mieli pieniądze? Z własnego "skarbca"? Prezent od Dyktatora? Czy komuś pojechali po pensji? - Zaśmiał się cicho na myśl o "przyciętej" wypłacie jakichś niskich rangą pracowników Sorciere.
- Widzę, że na bogato urządzono ten bankiet. Ciekawi mnie trochę, skąd pieniądze na to wszystko... - upił łyk wina. Normalnie nie pija, ale teraz nie wypada. Taka okazja, a on miałby wystrzegać się alkoholu? Czy to nie byłaby ujma dla organizatorów i samego głównego bohatera tej imprezy? Poza tym, raz na jakiś czas lampka nie zaszkodzi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 6:30 pm

Ekajtl wybity z zamysłu pytaniem, wielokrotnie zamrugał i z niesmakiem zauważył że w okolicy zrobiło się aż za dużo ludzi. Zaczerpną wina, by zwilżyć wargi.
-Chwilowo niczego mi nie potrzeba. - Stwierdził, ale po chwili zmienił zdanie. - Chociaż może jednak poprosiłbym o filiżaneczkę dobrej zielonej herbaty, jeśli nie byłby to zbyt wielki kłopot.
Miał, jak zawsze, niewysłowioną ochotę na łyk ciepłej herbaty. Można spokojnie powiedzieć, że przybierało to już stopień uzależnienia od tak niepozornego trunku. Teraz wzrok powędrował na osobnika zmierzającego do kanap. Nie nie znał powodu ale nie wyglądał mu za przyjaźnie nastawionego. Jedynym czynnikiem zaprzeczającym temu przekonaniu był trunek jaki wybrał. Z palety tak wielu alkoholi wybrał szlachetne wino.
Poruszenie tematu finansów na takim przyjęciu wydawało się dla Ekajtla straszliwym nietaktem.
- Nie powinniśmy zastanawiać się za czyje pieniądze oraz jak pozyskane świętujemy, a właśnie skupić się na samym świętowaniu. - Stwierdził przybliżając się do nieznajomego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 6:33 pm

No serio. Rzadko była postawiona w takiej sytuacji, ale tym razem to ona była Flo, a Flo była Mią. No cóż, białowłosa musiała sobie radzić na podstawie szczątkowych informacji, dlatego tak też wyszło. Nieźle ją porobiono, aczkolwiek była w stanie znieść ten mały uszczerbek na dumie, jeżeli tylko ostatecznie przyjdzie jej rozwiązać zagadkę.
Grzecznie ruszyła za Florence nie mogąc się doczekać, co też ruda dla niej skitrała. Na takich przyjęciach zazwyczaj nie było mocnego alkoholu, ale najwyraźniej to Upadła je organizowała. A to zmieniało wszystko.
W ogóle, chciałabym wiedzieć, co ty tu właściwie robisz? To znaczy poza robieniem za prowadzącą. Dlaczego? I kim do kurwy nędzy jest Alastor Frey?
Pieprzony Menthor. W życiu nie słyszała tego nazwiska. Choć z drugiej strony zapoznanie się z twarzą nowego Archimagosa mogło jej się kiedyś przydać. Wzięła od Flo kieliszek i uśmiechnęła się przepięknie, a potem, widząc, że przyjaciółka jest zajęta, postanowiła rozejrzeć się bardziej. Zerknęła jeszcze, unosząc brwi, na Akaru. Kojarzyła gościa. Był z Gwardii. Może on jej potem też da radę naświetlić trochę sprawę? Tymczasem jednak skupiła się na Kikmie... który powędrował do Akaru, co w sumie rozwiązywało problem.
- Panowie wybaczą, można dotrzymać towarzystwa? Wydajecie się trochę samotni- zapytała czując się cholernie głupio
Flo, cholera, ja nie umiem tak ładnie mówić. Na język mi się cisną same przekleństwa. Ratunku!.
No co?! To nie pasowało do Griffiths ani trochę. Czuła się tak...sztucznie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akaru
Nauczyciel | Detektyw
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 62
Dołączył/a : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 6:44 pm

Odwrócił się w stronę zbliżającego się młodzieńca.
- Ach, no tak, hahah, proszę mi wybaczyć to nietaktowne pytanie. Ma pan całkowitą rację - odwrócił się do kobiety, z którą wcześniej rozmawiał - Proszę mi wybaczyć, proszę zapomnieć o moim ostatnim zdaniu - Chłopak miał rację. Cholera. Że też palnął taką głupotę na wstępie... Ale jakoś nie podobał mu się ton wypowiedzi młodzieńca. Ech. Na samym starcie ktoś mu wypomniał nietakt. Naprawdę, Akaru? Naprawdę? Tak się nie pilnujesz?
Przydałoby się zmienić temat.

Akurat podeszła do nich ta kobieta z Gwardii. To może pomóc.
- Dobry wieczór, pani. Z wielką przyjemnością. Tak w ogóle, jestem Akaru. Akaru Fadehn. - ukłonił się w kierunku kobiet i wystawił rękę w kierunku mężczyzny. Czuł lekki dyskomfort po tej całej sytuacji. Dobrze, że tylko tyle. Musi się panować. Nie zamierza świecić oczami za siebie, oraz całym ciałem, też za siebie. Nie na tym bankiecie. Porozmawia chwilę i usiądzie w jakimś spokojniejszym miejscu... Tak. Ale póki co, trwa rozmowa. I nie zamierzam palnąć następnej gafy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tonatiuh
Skoczek | Barman w Valhalli
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 21/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 7:06 pm

Tonatiuh rzecz jasna jakby się nie spóźnił, to chyba by nie był sobą. Zaspał, później się zagapił w telewizor, nie mógł znaleźć swoich eleganckich portek, a ostatecznie zgubił kluczyki do samochodu. A później tak zapierdalał jak debil z marynarką w zębach, bo nawet nie było kiedy założyć, a ręce potrzebne były do zamknięcia mieszkania. Za duży tłok na klatce schodowej, aby pozwolić sobie na użycie pozostałych kończyn.
W końcu udało mu się dotrzeć na miejsce imprezy, wlazł do środka i od razu zaczął wypatrywać Florence. Nie było z tym większego problemu, już zaczęła robotę.
- Sorry za spóźnienie, meczyk i te sprawy. - zarechotał cicho, będąc świadomym, że ona na sto procent się tego domyślała. - Widzę, że jak zwykle sobie świetnie radzisz, ale "chyba" powinienem ci pomóc. - dodał prawie szeptem do niej i przeniósł wzrok na gości, których z delikatnym uśmiechem powitał krótkim "dobry wieczór". Następnie spojrzał na kolesia w okularach, którego zamówienie usłyszał jak niczym torpeda zapylał na miejsce pracy.
- Zielona herbata, się robi. - oczywiście zaczął od nastawienia wody, a kiedy się zaparzyła, zalał nią przygotowane wcześniej liście. Po ponad dwóch minutach odcedził te burżujskie liście, a kiedy już wszystko było gotowe, podmaszerował do mężczyzny z filiżanką i spodkiem, choć, na wszelki wypadek niewidzialną łapą pomógł sobie jej nie rozlać - co jak co, ale tego wieczora wpadki były dla niego niedopuszczalne.
- Coś jeszcze podać? - spytał spokojnie, spoglądając i na gości i na Florence - jeśli znała jakieś kolejne zamówienia, mogłaby go troszeczkę wtajemniczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com/t184-tonatiuh
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 7:19 pm

Estat chciał z głębi serca nie zgodzić się na kolejną uczestniczkę rozmowy, ale dobre maniery wzięły górę i ugryzł się w język.
-Nie będziemy mieli nić przeciwko towarzystwu pięknej rozmówczyni. - Stwierdził z brakiem najmniejszej choćby nuty emocji w głosie. Uścisną dłoń Akaru. - Miło mi cię poznać, Akaru. Jestem Ekajtl Kinglay. - Stwierdził, i upił troszkę wina. - Przepraszam za tą wzmiankę, ale w dobrym tonie było powstrzymać tą lekką pomyłkę nim się wystarczająco rozwinęła.
Widząc swoją nadlatującą herbatę szybko dopił wino, podał pustą lampkę, a odebrał upragniony napój, Co skwitował szybkim "Dziękuje." wypowiedzianym w stronę obsługi.
- Mógłbym dowiedzieć się czym państwo się zajmujecie, o ile nie jest to żadną tajemnicą. - Zagadną by podać temat do rozmowy, samemu zajmując się smakowaniem herbaty. Herbata była dobra, esencjonalna acz nie za mocna.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 7:32 pm

-Owszem, to ja jestem organizatorką. - odpowiedziała mężczyźnie, po czym uniosla lekko jedną brew słysząc jego pytanie. Pieniądze, pieniądze... Czemu o takie rzeczy się ją pytają? Westchnęła lekko, zastanawiając się, co powiedzieć. Na szczęście wybawił ją od tego ten młodzieniec w okularach, wspaniały człowiek.
Ah, no i chciał herbatę.
Na szczęście zjawił się Tonatiuh. No, w końcu! Zmierzyła go spojrzeniem mówiącym "szykuj się na wpierdol", ale zaraz potem wyszczerzyła się do niego i poklepała go po ramieniu, gdy znalazł się tuż obok.
-Dobrze, że jesteś, Joff. - powiedziała cicho. -Jak mecz?
Pytanie życia! No ale, w przypadku ciemnowłosego, to pytanie było właściwe, o.
Ile pracy, ile pracy! Flo nie wiedziała w co włożyć ręce. Miała ochotę stanąć na środku i zrobić facepalma, ale nie mogła - praca wzywa. I przyjaciółka!
-Kurwa, Mia... Ile roboty... Jezu... Kto Cię tu zaprosił? Nie mógł Ci powiedzieć, gdzie idziesz, lol? Ah, ten. No wiesz, organizuję to przyjęcie, w końcu muszę za coś żyć, nie? Przecież muszę za coś zgarniać grubą kasę, żeby mieszkać w Teiz.
Podeszła do jednej z kelnerek, rozkazując jej, by powoli zaczęli wnosić ciepłe przystawki, po czym wróciła do towarzystwa. Oh, Akaru się przedstawił. Florence zmarszczyła brwi, po czym spojrzała na niego i klasnęła w dłonie.
-Oh! Czy Pan przypadkiem nie pracuje w Akademii? - zapytała cicho, niepewna, czy dobrze skojarzyła twarz. W ogóle, faktycznie, powinna się przedstawić. -Ja jestem Florence Frederica Floyd, proszę państwa.
Herbata podana, wszystko okej... Pokręciła głową przecząco, słysząc pytanie Joffreya.
-Chyba na razie jest okej...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 7:45 pm

Wszyscy zamknięci w tych nieszczęsnych manierach. Mia nie mogła być bezczelna i ordynarna, Akaru nie mógł mówić o pieniądzach, a Kikm nie mógł nie zgodzić się na kolejnego rozmówcę. Życie. Griffiths nie wiedziała o blokadach innych, aczkolwiek i tak zastanawiała się, co musi być u licha nie tak z ludźmi, których ciągnie na tego typu imprezy. Choć i tak była bardziej zajęta innymi rozkminami, bo w ogóle nie ogarniała co tu się dzieje, gdzie jest, do cholery Menthor, i co ona tu robi. I skąd nauczyciel miałby zaproszenie.
W sumie to nie wiem kim on jest. Trochę z nim zabalowałam wczoraj, wiesz. Obudziłam się u niego w chacie, wiesz jak to jest, z urwanym filmem i w sumie to mnie tu zaprosił nie mówiąc mi, co to za impreza. PODOBNO jest nauczycielem, ale coś mi tu nie pasuje. Muszę powęszyć
Akaru. Ekajtl. Zapamiętała, choć żadne z nich nie wymieniło swojej funkcji. Własnie miała otwierać usta by niezbyt grzecznie o to zapytać, aczkolwiek Kikm ją uprzedził. Akaru? W Akademii? Griffiths dałaby sobie głowę uciąć, że jest w Gwardii, ale w tych ciężkich czasach ludzie często brali na siebie więcej niż jedną pracę.
- Och, właśnie miałam zadać podobne pytanie- kolejny olśniewający uśmiech nr 69, niech ich oślepi, do kurwy nędzy- Ja jestem detektyw Mia Griffiths, wybaczcie, że dopiero teraz. Ale nie w sprawach służbowych, oczywiście

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akaru
Nauczyciel | Detektyw
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 62
Dołączył/a : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 8:06 pm

O, i to jest dobre pytanie. Najciekawsze jest to, że także Akaru chciał się tego dowiedzieć. Jak widać, wszyscy chcą rozmawiać o pracy. A przynajmniej dowiedzieć się, jaką pracę ma reszta... Kim są.
Upił kolejny łyk wina. Trunek zwilżył mu gardło i "popieścił" kubki smakowe.
- Bardzo mi miło, Florence, Ekajtl. - W ogóle co to za dziwne imię, Ekajtl? Można sobie język połamać.
Kolejne pytanie, które tym razem zadała Florence, go zaskoczyło. Przyjrzał się jej twarzy jeszcze raz, dokładniej... Coś świta, chyba skądś ją znał... Czyżby też pracowała w Akademii?
- Och, skąd pani wiedziała? Tak, jestem nauczycielem, konkretnie nauczycielem przedmiotów ścisłych. Panią też skądś kojarzę, jednak nie mogę sobie, niestety, przypomnieć, skąd. Też jest pani nauczycielem? Proszę mi wybaczyć, ale nie pamiętam, żebym panią widywał często w pokoju nauczycielskim... - Skupił wzrok bardziej na Ekajtlu. - A pan? Czymże się pan zajmuje?
Ciekawe, czego się dowiem. To impreza z okazji przyjęcia nowego człowieka na stanowisko archimagosa, tak? To muszą być NAPRAWDĘ ważni ludzie. Ciekawe, czy podadzą swoją prawdziwą pracę.
Spojrzał na drugą kobietę, którą kojarzył - teraz był już stuprocentowo pewien - z Gwardii. Kim ona jest? Jeśli wszyscy tutaj są ważni, to... Czy ona jest z dowództwa? No, nie wydaje mi się, żeby była Hetmanem. Pani Hetman jest raczej rozpoznawalna... Ale może jest zastępcą, albo kimś w tym rodzaju?
Upił kolejny łyk wina. Zorientował się, że powoli się ono kończy. Wygląda na to, że dość szybko pozbędzie się pierwszej lampki. A nie zamierza pić dużo.
Ach, więc jednak jest detektywem...! To ma sens. Hmm, więc panna Griffiths przyznała się do swojej rangi, pracy w Gwardii. Dobrze. Akaru odetchnąłby, gdyby mógł. Ale nie mógł sobie na to pozwolić. Nie teraz, przy wszystkich. Więc jednak nie jest z dowództwa. Czułby się niepewnie, spięty, gdyby wszyscy tutaj mieli być wysoko postawionymi ludźmi. Detektyw brzmi dobrze.
Ledwie zauważalnie skinął głową w kierunku Mii. Może później zamieni z nią kilka słów na osobności.
- Ach, pani detektyw! Bardzo mi miło. Właściwie, to ma ktoś z państwa jakiekolwiek pojęcie, kim mógłby być Archimagos? W końcu to bankiet na jego cześć...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 8:38 pm

Ekajtl wysłuchał odpowiedzi popijając swoją herbatę. Obecność członków Gwardii była budująca dla osoby tak bezbronnej jak on. Za to zaczęło go interesować co innego. Skoro Akaru jest nauczycielem to co tutaj robi? Pracownicy korporacji to oczywiste, Gwardziści, można było się spodziewać, nawet obsługa Valhalli można było się spodziewać, ponieważ to lokal z dobrą renomą, ale zwykły nauczyciel?
- Jestem pracownikiem w Sorcière. - Stwierdził przyglądając się podejrzanej personie i pijąc herbatkę. - Czy mogę wiedzieć co sprowadza nauczyciela na przyjęcie mające większe znaczenie jedynie dla korporacji?
Powoli zaczął przywykać do tego grona rozmówców i nie gryzł go już taki dyskomfort jak na początku. Kiedy do pani detektyw zyskiwał zaufanie, tak do podejrzanego nauczyciela tracił. Westchną ciężko i zaczerpną herbaty.
- Skoro jest pani w Gwardii musiała pani słyszeć o śmierci poprzedniego archimagosa. - Zrobił lekką płazę, znów upił z filiżanki i kontynuował, a raczej przeszedł do sedna. - Można usłyszeć co wiadomo wam o tej sprawie?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tonatiuh
Skoczek | Barman w Valhalli
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 21/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 8:47 pm

Pokiwał głową w odpowiedzi do Florence.
- Mecz tak sobie, przegrali dwa - zero. - prychnął równie cicho, ale większe emocje starał się zachować dla siebie - Świetnie wyglądasz. Jak zawsze z resztą, no ale sama rozumiesz... - pomyślał, przez chwilkę spoglądając na nią, na pewno go słyszała.
Przejął kieliszek od - jak się okazało - Ekajtla i wkitrał go na jakąś dolną półkę pod barem, nie będzie teraz z każdą pojedynczą rzeczą latał do zmywarki, o ile jakąś w tym budynku mieli. Ucieszył go jednak fakt, że mężczyzna nie splunął na niego herbatą i nie rzucił filiżanką, osobiście nie znał się najlepiej na herbatach, więc zawsze się trochę pietrał przed tymi wyzwaniami.
- Joffrey Quaive. - przedstawił się niezbyt donośnie, w końcu nie był nikim ważnym na tej imprezie, ale skoro wszyscy, no to i on. - Pewnie o to chodzi, o efekt zaskoczenia, a później i tak ten nowy Archimagos okaże się kimś, o kim nikt by nawet nie pomyślał. - odpowiedział do Akaru dziwnie beztrosko - jak dyktator będzie chciał, to i tak temu nowemu łeb ukręci.
- Jak dla mnie, to pewnie się zaćpał. Albo zbyt nawalił. - pomyślał na temat poprzedniego typka na tym stanowisku i kątem oka spojrzał na Florence, jej moc czytania w myślach była niczym prywatny chat!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com/t184-tonatiuh
Akaru
Nauczyciel | Detektyw
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 62
Dołączył/a : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 9:16 pm

- Haha, panie Joffreyu, tak, to może być ciekawe... A właśnie, panie Ekajtl, może te dwa pytania się łączą? Może nauczyciel Akademii, Akaru Fadehn okaże się tak naprawdę nowym Archimagosem? - zrobił krótką pauzę - Cóż, nie. Pyta pan, co sprowadza mnie tutaj? Kto wie, kto wie? - Wzruszył ramionami uśmiechając się. Czemu zebrało go teraz na żartowanie?
- Może znam się z kimś, kto tutaj jest lub miał być i jestem jako osoba towarzysząca? - Na Boga, przestań! Czemu gadasz takie głupoty? Czemu po prostu nie powiesz, kim jesteś?
A po co? Jestem, bo jestem. Powiedziałem, że jestem nauczycielem - nie skłamałem. Dlaczego tu jestem, ja, nauczyciel? Bo jestem.
Atmosfera zrobiła się dosyć gęsta. Żeby tylko ktoś ją przełamał...
- Dostałem się na przyjęcie, mam swoją wejściówkę. Jestem nauczycielem. Takie fakty. - Może by i powiedział, że jest detektywem, ale jakoś nie podoba mu się ten chłopak. A poza tym... Mimo wszystko wolałby tu być raczej incognito.
I do tego jeszcze wypytuje o sprawę poprzedniego Archimagosa... Czy to nie powinny być tajne informacje?
Powoli dopił swoje wino i odstawił naczynie na stół. Na razie tyle wystarczy.
- Może przenieślibyśmy się na kanapy? Czemu mamy stać, jak możemy usiąść? - Zaproponował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 9:18 pm

Czyli jednak był zwykłym nauczycielem? Czy może ukrył prawdę? Mia coś miała teraz pecha do nauczycieli kryjących prawdę. Tym niemniej sposób, w jaki Akaru skinął w jej stronę głową, pozwalał jej mniemać, że miała rację i nauczyciel to była tylko przykrywka, bądź dodatkowa fucha. Za Flo o jej zawodzie nie zamierzała odpowiadać, choć szczerze ją korciło. By odkryć trochę jej wstydliwych sekretów z czasów szkolnych, a potem, na łamach tego wyśmiać jej zawód. Gdyby byli w Valhalli pewnie tak by teraz zrobiła. W tej chwili Gwiazda jednak musiała trzymać język za zębami.
Kikm był z Sorciere. Naukowcem. Mia bezwzględnie określała tak wszystkich z Sorciere, niezależnie od funkcji, nie przeszkadzało więc to, że mężczyzna nie sprecyzował. Przechyliła kieliszek, który dzierżyła w ręce, nawet się nie krzywiąc. Cudowna, cudowna wódko!
- Och, więc mamy i Sorciere. Cóż, to właściwie wasze święto, choć okoliczności nieco ujmują powodów do radości
Bądź miła, bądź miła, bądź miła, bądź miła. Szlag by to!
- Tak, słyszałam o tym. Niestety, nie znam zbyt wiele szczegółów, zarezerwowane są raczej dla osób wyższych rangą. Nawet jeśli wiedziałabym coś istotnego, nie mogłabym raczej o tym rozmawiać, a zwłaszcza nie na tym przyjęciu. Mogę jednak zapewnić, że Gwardia już działa i na pewno nie pozwoli sobie na zostawienie sprawy nierozwiązanej
No co? Nie mogła gadać wkoło o tym, że Archimagos został zamordowany! Już pomijając ogólne zasady, ktoś niepowołany mógłby o tym usłyszeć.
- Właściwie to jestem tutaj tylko ze względu na to, że zostałam zaproszona jako osoba towarzysząca. Mój partner uroczo się spóźnia, ale także jest nauczycielem. Może pan Kinglay mógłby zaspokoić moją ciekawość i wie dlaczego kręci się tu tylu pracowników Akademii?
Zerknęła na Akaru, który chyba nieco nie wytrzymał tej nadętej atmosfery. Chętnie zrobiłaby podobnie!
- Właściwie to bym usiadła. I napiła się trochę więcej wina
TAK, WINA BY SIĘ NAPIŁA!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivi
Arkanista
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 117
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Sob Sie 24, 2013 9:54 pm

Poprawiłam jeszcze raz ramiączko sukienki, stojąc u drzwi. Piękne spóźnienie, nie ma co! Ale skąd miałam wiedzieć, że on przyjdzie w koszuli i w jeansach?! W sumie, mogłam się tego spodziewać. Rei raczej nie był zwolennikiem krawatów i marynarek, jednak nie mogłam pójść z nim ubranym w taki sposób! To byłoby dla mnie gorsze niż przegapienie całej tej imprezy!
Zerknęłam nerwowo na najemnika i przygryzłam pomalowaną różowym błyszczykiem wargę. Uśmiechnęłam się pokrzepiająco. Wiedziałam, że on też się denerwuje, może nawet bardziej ode mnie. Jego dewizą była dyskrecja, a ja zaciągałam go na spotkanie VIP-ów. Mało tego, na spotkanie Sorciere. Chociaż Rei nigdy mi tego otwarcie nie powiedział, wiedziałam, że ma on jakiś uraz do organizacji, której byłam częścią. Widziałam ten grymas, który pojawił się na jego twarzy, gdy powiedziałam mu, gdzie i dla kogo pracuję. Nie mogłam też nie spostrzec jego niezadowolenia teraz, gdy staliśmy razem w milczeniu. Odetchnęłam cicho. Ładnie mu było w niebieskim. Jego garnitur pasował do mojej sukienki.
Powolnym krokiem damy z wyższych sfer przekroczyłam próg. Ze spokojnym wymalowanym na bladej twarzy pochwyciłam kieliszek szampana. Rozejrzałam się w okół, starając się nie pokazywać, jak zdenerwowana jestem tą drobną wpadką, jaką było takie spóźnienie. Ani jak bardzo mi ulżyło, że nie wywróciłam się na tych niebotycznych obcasach, co było nie lada sztuką! Szybko jednak powróciłam wzrokiem do mojego partnera na ten wieczór. Myślałam mimowolnie o tym, na jak fatalny pomysł wpadliśmy, by iść tu razem. Miałam nadzieję, że nie ściągniemy na siebie zbyt dużej uwagi, dlatego wolałam trzymać się z dala od rozmawiających gości czy bufetu. Wolałam stać przy Rei'u. Nie tylko dlatego, że chciałam go pilnować, ale też przez to, że przecież byliśmy tu razem.
Do tego wyglądał wprost zabójczo w tym garniaku, który dla niego kupiłam!

_________________

L o v e   w i l l   l e a v e   a   m a r k
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Nie Sie 25, 2013 6:58 am

-Czyli wbiłaś na mega ważne przyjęcie Sorciére zaproszona przez faceta, z którym spędziłaś noc....- chocoaż stały kawałek od siebie, Florence posłała Mii dość krytyczne spojrzenie. -A podobno to ja nie myślę. Weź Ty na siebie uważaj kobieto, to mogła być jakaś zasadzka Rebelii czy coś. Eh. Mogę sprawdzić listę gości, jeśli to jakoś pomoże. Twój partner powinien być wypisany...
Jak widać, goście się zapoznawali i stali w dość jednym, zwartym kręgu. Flo westchnęła z ulgą, bo wcześniej się bała, że nie będą potrafili dojść do porozumienia. Ale jakoś dali radę, na szczęście.
-Hmm, skoro już wszyscy mówią o zawodach... Ja nie zajmuje żadnego wysokiego stanowiska w żadnej z organizacji, jestem tylko zwykłą właścicielką Valhalli, zatrudnioną, by zorganizować dla Państwa ten bankiet.
Słysząc. słowa Akaru, uśmiechnęła się lekko, po czym pokiwała głową.
-Faktycznie, nauczycielką nie jestem, aczkolwiek pracuję w szkole jako psycholog.
No, powiedziała to! Żadnych tajemniczych zawodów nie miała, ale średnio wpasowywała się do tego towarzystwa. W sumie Akaru, nauczyciel, też jakoś jej pasował tutaj jak gruszka do cebuli, no ale. Kto wie, może nie jest tylko tym, za kogo się podaje?
Nagle w jej umyśle zaczęła pikać. Wiecie, sygnał niczym dźwięk wiadomości na gje gje, a to oznaczało tylko jedno - ktoś kierował swoją myśl bezpośrednio do niej. Otworzyła się na nią, uśmiechając pod nosem, gdy rozpoznała, kto do niej "pisze".
-Dziękuję, Joff. A Ty jak zwykle przystojny, ba, ten garniak tylko to podkreśla...
Posłała mu uśmiech, żałując, że nie mogą sobie tak normalnie porozmawiać. No ale przyjęcie. Najważniejsza rzecz dzisiejszego wieczoru.
Gdy ludzie zaczęli przenosić się na kanapy, Flo klasnęła - jak w filmach - i pojawili się kelnerzy z ciepłymi przystawkami - paszteciki z grzybami lubi mięsem, do tego czwrwony barszcz. Oczywiście wszystko podane w taki sposó, że każdemu chciało się na sam widok jeść. A do tego ten zapach....
-Zapraszam na ciepłą przekonskę, gwarantuję, że jest niesamowicie pyszna. - rzekła do obecnych ludzi. - Co prawda wszysykich gości jeszcze nie ma, jednak naprawdę zachęcam do skosztowania.
Towarzystwo przeniosło się na kanapy, a Mia chce wina. Flo przewróciła oczyma - cholerna alkoholiczka - i ruszyła po wino. Co okazało się być dobrym wyborem, bo w tym momencie Tonatiuh postanowił podzielić się z nią swoimi przemyśleniami na temat śmierci poprzedniego Archimagosa. Na szczęście Flo stała tyłem do towarzystwa, więc nikt nie widział, jak parska śmiechem.
-Pewnie był alkoholikiem-pedofilem, który ćpał kredę i lubił małych chłopców, aż w końcu to odkryli. I na pewno był łysy i gruby, na pewno.
Flo i jej wyobrażenie poprzedniego Archimagosa, ah. Podeszła do Mii z lampką wina i podała jej z profesjonalnym uśmiechem.
-Proszę bardzo,. trunek specjalnie dla Pani. - powiedziała na głos, zaś mentalnie posłała do białowłosej krótką, acz treściwą wiadomość:
-Pijaaaaaczka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Daken
Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 57
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   Nie Sie 25, 2013 10:41 am

Daken przed balem miał wiele spraw do załatwienia. Niektórymi z nich było porządne wyspanie się, a także rozeznanie w tożsamości osób mających zjawić się na balu. Jako detektyw freelancer miał wolną rękę w dowiadywaniu się danych personalnych każdego z Daingean. Jego informacje z reguły pochodziły z najgorszych spelun znajdujących się na rogach ulic slumsów, osiedla Stangrad. Ale nie grzebmy już w tym co się działo nim Javert dotarł na imprezę, najważniejsze, że był spóźniony a jego towarzysz nie lubił spóźnialskich. Przynajmniej na takiego wyglądał.
Ponoć na imprezie miało być całe kółko detektywistyczne. Może powinni zorganizować jakąś zabawę w poszukiwanie mordercy? A może organizatorka, a zarazem piękna czerwonowłosa, zadbała już o rozrywkę dla gości? Jedno było pewne, bal był przepełniony ciekawymi personami. Właściwie były to same grube ryby, najważniejsi nie licząc Dyktatora. Nie było to zbyt mądre z jego strony przychodzić tutaj spóźniony, w końcu miał być tylko szarą myszką stojącą w kącie i bacznie obserwującą rozwój akcji.
Przekroczył próg wieżowca i od razu pokierował się w kierunku windy. Chyba jedynie osoba mogąca przenosić się z miejsca na miejsce byłaby na tyle pomylona by nie korzystać z niesamowicie szybkiej a zarazem luksusowej windy. Czekając na windę lustrował otoczenie. Piękne miejsce, wysoka wieża wystrojona już u samych drzwi wejściowych. Zapewne na górze czekali już wszyscy goście, jego nieobecność nie robiła nikomu różnicy, gdyż mało kto wiedział o jego przybyciu. No, może jedynie Akaru czuł się nieswojo. Ale przecież byli mężczyznami, pomimo iż zapisani byli na liście jako para nie musieli wszędzie łazić razem.
Otworzyły się drzwi windy, Daken ujrzał jej wnętrze. Była pusta, cała ze szkła tak by można było obserwować miasto z co raz wyższego punktu. Uwielbiał tego typu miejsca, było się czym zając podczas podróży na szczyt wieżowca. Czym prędzej wsiadł i wcisnął przycisk. Kiedy tak jechał na szczyt opierał się o barierkę i obserwował. Uwielbiał Daingean, a osiedle Teiz wydawało mu się tak odległe a zarazem bliskie. Było tutaj pięknie, wszędzie reflektory oraz piękne neony oświetlające sklepy. Kiedy winda się zatrzymała,a drzwi otworzyły pierwszym co Javert zobaczył były dwa karki. Dwudrzwiowe szafy z czarnymi okularami oraz słuchawkami w uszach. Jawnie pokazywali broń w swoich pokrowcach. Uwielbiał tego typu ludzi, byli jak skały nie potrafiące mówić. Podszedł do nich bliżej uśmiechnięty jak prosię w deszczu.
- Javert Thénardier, para Pana Akaru Fadehn, który jeśli dobrze mi wiadomo jest już w środku. -- Stał z założonymi na klatce piersiowej rękoma. Słowa wymawiał powoli, dokładnie tak jakby rozmawiał z dziećmi z przedszkola. Z każdym wypowiedzianym wyrazem potakiwał utrzymując kontakt wzrokowy. Uśmiech nie schodził mu z twarzy.
Jednemu z ochroniarzy wyszła żyłka na czole, zagryzając język w paszczy wskazał palcem, iż Daken może wejść do środka.
Przekroczywszy wielkie drzwi wejściowe pierw skupił się na dekoracji. Pięknie zorganizowana imprezą, w idealnym dla powagi spotkania stylu. Znajdywała się tu nawet scena, czyżby czekało ich jakieś przedstawienie? Może odegrają jakąś sztukę lub przyjdzie magik pokazać swoje sztuczki? Cóż, magik nie byłby zbyt życzliwie odebrany w tym towarzystwie, gdzie każdy mógłby popisać się lepszymi magicznymi zdolnościami. Ah, zapomniałbym wspomnieć jak Javert wyglądał. Wyjątkowo nie miał na sobie czarnego setu detektywa. Pracę zostawiał za drzwiami apartamentu(Czego nie mogli zapewne powiedzieć inni). Miał na sobie szarą koszulę sportową z białymi mankietami oraz kołnierzem. Zakasane rękawy na wysokości łokci, rozpięty ostatni guzik oraz wpuszczona w czarne, opięte długie spodnie. Co do ozdób, miał ich naprawdę wiele. Na szyi, spod koszuli, wystawał srebrny łańcuszek, na ręce zaś błyszczał zegarek. Na jego nosie widniały okulary o ciemnobrązowych szkłach nie zakrywających w pełni jego źrenic. Ich oblamówki oczywiście były srebrne. Buty, najzwyczajniejsze wypastowane laczki. Z każdym krokiem obcasy uderzały o panele. Nawet fryzurę jako tako ułożył. Nie był to artystyczny nieład, lecz rozdzielona na boki grzywka z opadającym kosmykiem po środku.
Nie patrzył nikomu w oczy, interesował go tylko Akaru, który siedział z grupką osób na kanapach usytuowanych w kącie. Przynajmniej tyle widział. Powolnym krokiem podszedł do towarzysza chcąc go przeprosić za wcześniejszą nieobecność.
- Bonjour - Oparł ręce o oparcie na plecy i zaczął rozglądać się po obecnych. Nie chciał przerywać im rozmowy, jednak jakoś wejść musiał. Skierował się do Akaru, nad którym aktualnie stał. -- Przepraszam, czy mógłbym się przysiąść? -- Uśmiech nie schodził z jego twarzy. Wykorzystując moment zamieszania przywitał się z każdym przedstawiając jako Javert Thénardier. Dłoń Mii ucałował, jak wypadało z jego strony. Nie czuł potrzeby ukrywania swojej tożsamości, wystarczyło iż wszyscy obecni to robili. Nie czekając na pozwolenie kolegi roześmiał się lekko po czym usiadł obok niego. Rozwalił się na kanapie kładąc nogę na nogę oraz ręce na oparciu oraz podłokietniku. Szary jak myszka. Gdy zapadła dłuższa cisza przy stole szepnął do Akaru, który zapewne wychodził ze skóry.
- Co powiesz byśmy poszli zapalić papieroska na balkonie? - Kiwając głową w stronę wielkiej ściano-szyby sięgnął po paczkę papierosów ukrytą w kieszeni szarej koszuli na miejscu piersi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon apartamentu   

Powrót do góry Go down
 
Salon apartamentu
Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Daingean :: Osiedle Teiz :: Event- apartament w wieżowcu-
Skocz do: