IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Saya Kanri

Go down 
AutorWiadomość
Saya
Prokurator wojskowy | Nauczycielka japońskiego
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 29
Dołączył/a : 19/08/2013

PisanieTemat: Saya Kanri   Pon Sie 19, 2013 10:22 pm

Imię i nazwisko: Saya Kanri
Pseudonim: Brak
Płeć: Kobieta
Wiek: 444 lata (wygląda na 22)
Wzrost i waga: 165 cm || 58 kg
Rasa: Gwiazda
Organizacja: Gwardia
Ranga: Prokurator wojskowy (po uprzednim zapytaniu PM)
Zawód: Nauczyciel języka orientalnego w Akademii na pół etatu (japoński)

Umiejętności:


  • Świetna znajomość prawa we wszelkiej jego postaci
  • Niezła znajomość zagadnień z tematu wiedzy ogólnej
  • Umiejętne władanie batem i biczem, a także brońmi pośrednimi (nahajka i tak dalej)
  • Świetnie rozwinięty wzrok i słuch, a co za tym idzie duża spostrzegawczość
  • Wysoko rozwinięta umiejętność logicznego kojarzenia faktów
  • Retoryka na wysokim poziomie, a także blefowanie i kłamanie bez mrugnięcia powieką
  • Znajomość etykiety - w pewnych sytuacjach wypada się po prostu zachować w odpowiedni sposób, prawda?
  • Biegle włada trzema językami - poza narodowym potrafi jeszcze dobrze pisać i mówić po japońsku i angielsku
  • Kaligrafia na poziomie mistrzowskim - jeśli chcesz nauczyć się pięknie pisać, ryć czy kaligrafować zdecydowanie powinieneś z nią porozmawiać
  • Pokerowa twarz - umiejętność zachowywania spokoju nawet w najtrudniejszych sytuacjach, oczywiście jednak wciąż da się ją zaskoczyć i nie oznacza to wcale, że zwykła kryć się z własnymi emocjami
  • Zastraszanie/łagodzenie - jako przedstawicielka urzędu sądowego dziewczyna doskonale wie, w jaki sposób wywrzeć na delikwencie odpowiednią presję (czy to zastraszając się, czy przymilając), by ten potrafił dostosować się do sytuacji i udzielił odpowiednich informacji
  • Z mniej istotnych umiejętności - potrafi całkiem nieźle gotować, nic specjalnie wykwintnego czy niesamowitego (poza kuchnią japońską, to potrafi), ale na pewno jej jedzenie jest przyjemne i całkiem pożywne


Moce:

  • Niematerialność - Gwiazdy, przez większość swojego życia, ze stałą materią mają niewiele wspólnego. Nic więc dziwnego, że nawet kiedy schodzą w końcu z niebios, zostaje im coś po przeszłym życiu. Każda Gwiazda może zdematerializować swoje ciało, przeistaczając się w coś, co najprościej przyrównać do hologramu- widzisz, ale dotknąć już nie możesz (2 posty użycia, 4 odpoczynku).
  • Moc spełniania życzeń- kolejny powód, dla którego Gwiazdy są tak pożądane przez resztę społeczeństwa. Oprócz setek badań, które można na nich jeszcze przeprowadzić, za ich zgodą, czy bez, Gwiazda może wysłuchać życzeń każdej napotkanej osoby i spełnić trzy z nich. Jest to jednak ograniczone- życzenie musi być drobne, co nie znaczy, że nieprzydatne. Może to być np. wyczarowanie klucza do ważnych, zamkniętych drzwi, skrzynia ze złotem (ale nie bogactwo na całe życie), czy choćby hamburger dla umierającego z głodu. Tylko czy jakaś Gwiazda zechce spełnić jakiekolwiek Twoje życzenie?
  • Blokada umysłowa - niemożliwym jest odczytanie myśli, wspomnień i emocji Sayi, a także wpłynięcie na jej osąd i podejmowane decyzje przy użyciu umysłowych manipulacji i mocy umysłowych wszelkiego rodzaju, łatwo przejrzy także przez wszelkie iluzje (chyba, że sztuczki są wykonane w typowo fizyczny sposób, a nie bazują na mocy umysłu)
  • Gwiezdny pył - moc, która pozwala dziewczynie na rozpylenie na danym terenie specjalnego pyłu, który bardzo szybko osadza się na wszystkich przedmiotach znajdujących się w danym miejscu i twardnieje na okres 3 postów uniemożliwiając jakikolwiek ruch dotkniętych nim przedmiotów. Pył rozpościera się maksymalnie do 10 metrów od dziewczyny w wybranym przez nią kierunku (szerokość 4 metry) lub wokół niej na planie koła, do 5 metrów. Moc nie działa oczywiście na dziewczynę, na wyraźne życzenie dziewczyny, wypowiedziane na głos, wyjątkiem mogą zostać objętę też osoby przez nią wybrane.
  • Latanie - krótko mówiąc jest to moc pozwalająca dziewczynie na wzniesienie się w przestworza i swobodny lot. Być może jest to efekt tęsknoty Gwiazdy za niebem manifestujący się w ten nietypowy, nawet dla jej rasy, sposób? (3 posty użycia, 2 odpoczynku?)



Wygląd:

Saya to średniego wzrostu dziewczyna, obdarzona jasno-niebieskimi (momentami przypominającymi wręcz kolor srebrny) włosami oraz niebieskim kolorem przenikliwych oczu. Posiada bardzo zgrabną, chudą i opływową sylwetkę, a swoją wagę utrzymuje niedużo ponad stanem, który można uznać by za wiążący się z niedowagą, co za tym idzie nigdy nie mogła pochwalić się obfitym biustem, nie stanowi to jednak dla nie żadnego powodu do wstydu. Włosy zazwyczaj sięgają jej ramion, choć zdarza się zobaczyć ją w krótszej fryzurze, kiedy to upina część z nich z tyłu głowy, tak, że wydaje się, że te są kilka centymetrów krótsze. Jej delikatne, miękki wargi oraz niewielkie brwi skontrastowane na ogół bywają przez dość wydatne rzęsy, razem tworząc całkiem estetyczną całość, podkreśloną jeszcze przez gładziutką buzię i delikatne rysy twarzy. Jej cechą charakterystyczną jest niewielki pieprzyk pod jej lewym okiem. Wyraz twarzy, na ogół dość stonowany i przywołujący na myśl raczej powagę i stabilność niż rozrywkowość i naiwność wyraźnie sugeruje, że ma się do czynienia z osobą, która swoje już przeszła, nawet jeśli jej buzia pozostała całkiem ładna i przyjemna w wyglądzie. Z uwagi na wagę całe jej ciało wydaje się nieco drobne i w żaden sposób nie przywołuje skojarzeń z muskulaturą - jak przystało na Gwiazdę, Saya nie jest osobą, która sprawia wrażenie kogoś zdolnego do ciężkiej harówki fizycznej. Jej smukłe, długie kończyny wskazują raczej na osobę, która przez większość swojego życia zajęta była czymś bardziej subtelnym niż machanie kilofem, łopatą czy jakimkolwiek innym narzędziem. Ramiona, które na ogół pozostawia odkryte od razu wskazują na jej kondycję fizyczną - te są u niej bardzo delikatne i sprawiają wrażenie bardzo kruchych. Jakkolwiek jednak wydają się one być łamliwe, wcale nie są one aż tak łatwe do skruszenia, a to za sprawą batu, dzięki użytkowaniu którego dziewczyna zdołała wyrobić sobie niewielką (wciąż zero szans w walce z kimkolwiek na rękę) siłę, która napędza jej górne kończyny. Często na jej dłoniach znaleźć można czarne rękawiczki, szczelnie zakrywające jej dłonie, jak gdyby dziewczyna obawiała się, że ktoś może mieć do niej pretensje o swoje nienagannie czyste i zadbane rączki. Bardzo rzadko zdarza się by dziewczyna ukazywała się komukolwiek niezadbana - odpowiedni wygląd jest wymagany w jej zawodzie, dlatego również tutaj musi ona pamiętać o tym, by dbać o swój wizerunek. Nie chodzi tu o to by nachalnie zwracać na siebie uwagę czy starać się za wszelką cenę zyskać atencję, ale raczej o to, by jeśli już ktoś zwróci na nią uwagę, od razu mógł dojrzeć ze zadaje się właśnie z osobą o pewnych standardach. Dodatkowo, praktycznie się nie maluje ani nie używa lakierów do paznokci. Jest na tyle naturalna na ile można, jednocześnie dbając o swój wygląd.

Charakter:

Rozmawiając na temat charakteru panny Kanri przede wszystkim należy zwrócić uwagę na kontekst sytuacji w jakiej się znajdujemy, ten bowiem w znaczący sposób wpływać może na postrzeganie dziewczyny. Sytuacji w jakiej dana osoba napotkać może Sayę jest wiele, ale przede wszystkim warto skupić się na dwóch głównych typach zachowań, na które możemy się natknąć w kontaktach z dziewczyną. Sayę poznać można bowiem jako osobę prywatną lub pracownika, dumnie wykonującego swój zawód.

Saya jako pani prokurator nie jest raczej osobą, z którą łatwo się porozumieć. W pracy jest osobą, która posiada niesamowite zasoby pewności siebie i przekonania o posiadaniu racji, dlatego trudno zachwiać jest jej przekonaniami czy spojrzeniem na daną omawianą sprawę. W pracy Saya odkłada na bok wszelkie własne przekonania i stara się wykonać ją jak najlepiej nie zwracając uwagi, na pomniejszające jej pozycje detale czy zachowania. Jeśli ktoś ma nieszczęście być oskarżonym w procesie prowadzonym przez naszą panią prokurator... cóż, ma niesamowitego pecha. Odstawiając na chwilę na bok kwestię faktycznej winy oraz umiejętności dziewczyny - panna Kanri z miejsca uzna taką osobę za winną i do końca procesu będzie trzymać się swojego stanowiska. Niezależnie od dowodów, niezależnie od relacji świadków, niezależnie nawet od reakcji ławy przysięgłych czy samego sędziego - wszystkie argumenty na nic, w sytuacji w której dziewczyna stara się przede wszystkim udowodnić postawionemu w stan oskarżenia nieszczęśnikowi winę. Potrafi posunąć się naprawdę daleko, wliczając w to zagrania takie jak inwazję prywatności, ukrywanie dowodów czy namawianie świadków do "odpowiedniego" zeznawania byle tylko uzyskać wyrok jakiego pragnie. Co ciekawe jednak dziewczyna nigdy nie zniży się do fabrykowania dowodów - to stanowi dla niej jasną, nieprzekraczalną granicę, której naruszyć nie ma prawa. Kontynuując - Saya niemal nigdy nie odczuwa wobec oskarżonych żadnych konkretnych emocji, nie stanowią oni dla niej przeciwników, nie stanowią ofiar, nie są biedni, nie są bogaci, nie są żałośni czy dumni, są oni po prostu sprawą, którą należy się zająć. Dziewczyna nie pozwala, by emocje i osobiste przemyślenia przeszkodziły jej w wykonywaniu swojej pracy. Nie odczuwa z tego tytułu też żadnych wyrzutów sumienia. Jest profesjonalistką, która po wygranej sprawie uśmiechnie się z zadowoleniem twierdząc, że prawda zatriumfowała, ale po przegranej nie rzuci się na podłogę płacząc i jęcząc, ale pójdzie podać dłoń zwycięskiemu prawnikowi (choćby tylko po to, by ją zmiażdżyć).

W szkole panna Kanri zachowuje się nieco inaczej - traktuje swoich studentów jako osoby, które "chcą" nauczyć się przedmiotu, dlatego wymaga od nich bardzo dużo, zawsze jednak jest w stanie pomóc tym słabiej sobie radzącym i wesprzeć tych, którzy o pomoc proszą. Nie stanowi dla niej problemu pozostanie po zajęciach i przeprowadzenie dodatkowej godziny lekcyjnej, jeśli tylko studenci wyrażą taką nadzieję, o ile oczywiscie nie koliduje to z innymi jej obowiązkami. Wymaga jednak od swoich uczniów pewnej dyscypliny, choć nie jest tak, że nie potrafi zaśmiać się, jeśli jakiś wygłup czy żart przypadnie jej do gustu. Gorzej jak nie... Od czegoś bat posiada.

Jak natomiast zachowuje się panna Kanri kiedy nie staje przed innymi jako pani prokurator/nauczycielka? Osobiście dziewczyna jest dość spokojną, zdecydowanie nie szukającą szerokich pokładów uwagi kobietą, którą można nawet nazwać osobą o dobrym sercu. Lubi porozmawiać z innymi, lubi raz na jakiś czas gdzieś wyjść, lubi się pośmiać czytając dobrą książkę, łatwo wciąga się w fabułę filmu (czy go potem skrytykuje to inna kwestia). Potrafi być jednak zawzięta i złośliwa, a chyba właśnie ta druga cecha nieco kontrastuje z jej zachowaniem na sali sądowej. Choć nie szuka ofiary w sposób aktywny, jeśli zwietrzy szansę by pośmiać się z kogoś cudzym kosztem, najzwyczajniej w niewinny sposób, prawdopodobnie z niego skorzysta. Nie czuje się jednak dobrze w większym tłumie i preferuje kontakt z trzema osobami naraz maksymalnie (poza czasem gdy jest w pracy, wtedy nie ma to dla niej żadnego znaczenia). Ma ustalony zbiór własnych zasad, które stosuje wobec większości ludzi. Jeśli z kimś się zaprzyjaźni (nie polubi, a właśnie zaprzyjaźni) staje się bardziej wylewna, potrafi ponarzekać, zdarza się jej nawet wtedy popłakać w towarzystwie drugiej osoby, coś nie do pomyślenia przy innych. Zaprzyjaźnić się z nią jednak wcale nie jest tak łatwo, głównie dlatego, że sama Saya tworzy między sobą a ludźmi niewidzialne bariery, które skutecznie utrudniają jej bliższy kontakt. Nienawidzi przegrywać czy to na sali sądowej, czy zwykłych zakładów, czy nawet głupie gry planszowe - zawsze podchodzi do nich jak do wyzwania, z uśmiechem pewności na twarzy po zwycięstwie i autentycznym smutku i irytacji po porażce. Ma tendencję do nazywania ludzi "głupkami" i "idiotami" gdy się z nią nie zgadzają, aczkolwiek nie zawsze się tak dzieje. Jest w pełni oddana organizacji do której należy, Gwardia jest dla niej czymś w rodzaju drugiego domu, traktuje jej wszytkich członków jak osoby, które są jednoznacznie pozytywne.


Historia:


Na początku była ich aż trójka...

Odkąd pamiętała była ich trójka. Ona, jej brat i ich dziadek. Nigdy nie miała nawet pewności czy dziadek był ich faktycznym dziadkiem, wyglądał przecież tak strasznie staro, tak kompletnie inaczej od nich, "młodych". W porównaniu do dziewczyny i chłopaka kontrast był nader oczywisty i jasny, wyglądali niemal jak dwa młodziutkie krzewy, dopiero zbierające energię do wypuszczenia na swoich gałązkach zielonych kolorów przy starym, dojrzałym dębie, którego liście zabarwiły się już na jesienny, pomarańczowy kolor i bliżej im było do opadnięcia niż do długotrwałego, wiecznego trwania. W tamtym czasie potrafiła tylko myśleć o tym, jak wspaniałe musi być życie, skoro pozwalało im na dotrwanie tak fantastycznych czasów zachowując swoje zdrowie i szczęście. Bo byli szczęśliwi. Choć nie znali swoich rodziców, nie pamiętali nawet ich twarzy czy imion, a dziadek nic na ten temat nie chciał im powiedzieć, wcale nie odczuwali samotności, nie odczuwali żadnego braku, wszystkiego mieli pod dostatkiem. Dziadek był niesamowicie szanowaną personą, ponoć z jakiegoś powodu zasłużył się krajowi i teraz mógł spokojnie żyć sobie nie przejmując się niczym, ani nikim. Jedyną osią jego zainteresowania była wnuczka i był wnuczek, dwie osoby, którym poświęcał swój wolny czas, którego ostatnio miał w nadmiarze. Żyli sobie razem w dużej posiadłości - nie można jej może było nazwać luksusową, ale na pewno miała w sobie ducha czasu i to coś, co świadczyło o osobowości budynku - aurę starych wspomnień, ducha dawnych przemyśleń. Dziadek uwielbiał ten dom, a i oni czuli się tu wraz z bratem całkiem dobrze. Od młodych lat wychowywani byli z miłością, ale też nie bez czegoś co można by nazwać "pół-twardą ręką" - dziadek doskonale wiedział, jak kierować ich rozwojem, by nie wyrośli na obiboków i wszystko sobie lekceważących paniczyków. Nie zdarzało mu się podnieść na nich ręki, ale wcale nie musiał tego robić. Jego oblicze, gdy tylko na chwilę się zachmurzyło, automatycznie wywoływało w nich poczucie winy. Jednocześnie ta sama twarz była gwarantem stabilności, pewnością, że wszystko co na nich czekało mogło zawrzeć się tylko w słowie "idylla". Byli pewni tego, że przyszłość należała do nich, że świat stał otworem dla ich przyszłych niesamowitych osiągnięć. Jednocześnie zarówno ona, jak i brat, dążyli w tym samym kierunku, biegli po tej samej ścieżce, którą przebiegł ich dziadek - po ścieżce prawa. Dziadek nie wspominał za dużo o swoich osiągnięciach przed emeryturą, ale nie dawało się ukryć tego, że był kimś, personą, może nie VIPem, ale na pewno minimum IPem. I tak jak oni chcieli stać się kimś podobnym do niego, on pochwalał ich pragnienia. Ona chciała zostać panią prokurator, kimś, kto mógłby zapewnić sędziemu odpowiednie dowody w różnych procesach, przewodach sądowych, tak by sędzia mógł podjąć odpowiednią decyzję. Brat, jakby wyczuwając intencje siostry pragnął stać się prawnikiem, przeciwwagą dla swojej siostry, kimś, kto mógłby zahamować jej czasami niewyparzony język i nadmierne ambicje. A ich dziadek? Ich dziadek był sędzią. Ponoć wcześniej parał się też zawodem prokuratora, ale zrezygnował z niego na rzecz decydowania w najważniejszych sprawach o losach ludzi, którym wcześniej sam starał się udowodnić winę. Być może rodzeństwem kierowała chęć poniesienia dziedzictwa swojego dziadka gdzieś dalej, w przyszłość, tak by nie zabrakło nigdy ludzi, którzy faktycznie troszczyli się o faktyczne sądownictwo. Śmiesznie tak mówić o ludziach, którzy wtedy jeszcze byli dziećmi, a posiadali tak ambitne plany, ale taka była rzeczywistość. Gdy ich dziadek zrezygnował z sędziowskiej togi, oni chcieli stać się kolejnym sędzią - jako prokurator i adwokat wypełniać jego obowiązki, w ten sposób umniejszając rolę faktycznych sędziów. Przecież doskonale wiedzieli, że nikogo lepszego w roli sędziego niż ich własny dziadek już nie znajdą.

Problem jednak w tym, że nie wszystko w życiu toczy się konkretnie tak, jak sobie ludzie planują, prawda? Czasami coś po prostu jest nie tak, coś psuje się, od środka lub od zewnątrz i ludzie gubią gdzieś swoje pierwotne zamiary i własne serce, czasem kompletnie nie z własnej winy. I niestety, tak stało się i tu. A wszystko z winy... i jednocześnie nie z winy Sayi.


Mam świadomość, że gwiazdy nie krwawią.

Trudno właściwie wyjaśnić jak to wszystko się zdarzyło, jakie były powody stojące za dramatem, który nawiedził tę wesołą, optymistycznie patrzącą w przyszłość "rodzinkę". Co wywołało aż tak okropną reakcję, tę złość czy agresję. Być może fakt, że w pewnym czasie istniały dość radykalne ugrupowania, niespecjalnie zadowolone z wysokiej pozycji, jaką zajmowały wyższe naturalne rasy w hierarchi społecznej? Ponoć w takich chwilach, w chwilach buntu, radykalizmów i zemst wszelakich najwięcej cierpią ci, którzy najmniej z konfliktem mieli wspólnego. W tej sprawie ciężko jest jednak cokolwiek określić. Nie istnieją jasne przesłanki, które mogłyby odpowiedzieć na pytanie dlaczego dom, piękny dom w jakim mieszkali domownicy z rodu Kanri tak łatwo zamienił się w scenerię rozgrywajacych się dantejskich scen, tak samo jak niejasne były słowa przedzierających się przez poszczególne pokoje opryszków i żołnierzy... o ile można ich było tak nazwac. Ludzie tego dnia oszaleli, bez powodu, nagle, jak grom z jasnego nieba uderzając w niczego nie spodziewających się domowników. Gdy toną okręty na samym końcu do szalup schodzi orkiestra i kapitan, a na pierwszym miejscu ewakuuje się kobiety i starców. Gdy posiadłość Kanri rozkradana, niszczona i rabowana była przez oprychów pierwszymi ofiarami stali się jednak właśnie ci, którzy powinni zapewniony mieć ratunek, a wszystko przez głupi przypadek, ot figiel losu, który sprawił, że to właśnie dziewczyna i dziadek byli w ogrodzie, gdy rozpoczął się atak. Ludzie rzucili się na nich, jak gdyby byli zwierzyną łowną, za wszelką cenę pragnąć pozbawić ich życia, zakończyć ich ziemski los. Dziadek ani ona nie byli w stanie nic zrobić. On nie posiadał już najlepszej kondycji, Bóg wie ile mężczyzna miał lat, ona zaś, choć młodsza i silniejsza, niewiele ale jednak, wciąż nie była w stanie za wiele zrobić. Zdążyli tylko wbiec do dworku, zatrzasnąć jedne drzwi i pognać dalej przez kolejne pokoje, wołając by braciszek się schował, nie pokazywał, uciekł, gdziekolwiek, jakkolwiek. Dziewczyna dopiero po pewnym czasie zauważyła, że dziadka nie było u jej boku. Kolejne drzwi zamknęły się za nią, gdy wbiegła do następnego pokoju, a głos zza nich kazał jej uciekać, ile tylko sił w nogach. A dziewczyna nie mogła tego zrobić i to właśnie było jej winą. Nie była w stanie zostawić jedynej osoby, którą tak bardzo szanowała i samej się ratować. Dlatego trwała w swoim miejscu, rycząc na cały głos, aż nie znalazł jej własny brat, który próbował ją odciągnąć z tego miejsca. Nie było już jednak gdzie uciec. Ona swoim krzykiem odcięła im wszystkie drogi ucieczki, wszystkie możliwości zostały zamknięte. Chłopak nie mógł wiele sam zdziałać. Udało powalić mu się jednego z osobników, który wdarł się do pokoju i zabić używając głupiego noża kuchennego, który został mu w ręku. Chwilę później, nie rozumiejącą niczego Sayę położył na ziemii i wysmarował krwią martwego już mężczyzny oraz kazał się jej nie ruszać ani nie odzywać słowem, cokolwiek by się stało. Następnie sam przebrał się w ciuchy zamordowanego człowieka i otworzył drzwi na oścież, krzycząc o tym, że wszyscy odmieńcy zostali wymordowani.


Ostatnia przytulanka z bratem...

Druga tragedia uderzyła wtedy na niego, gdy kompani zmarłego szybko odkryli tę prostą w gruncie rzeczy mistyfikację. Powalony na ziemię, mógł krzyczeć tylko "to ja ją zabiłem, jestem z wami, ja ją zabiłem", gdy oni okładali go po kolei i kopali. Nie zabili go jednak, a odciągnęli w okropnym stanie, dziewczynę uznając najwyraźniej za ludzką pokojówkę, a może nie wiedząc po prostu o tym, że Gwiazdy... nie krwawił? Potrafiły za to płakać. I to bardzo. Ciężko powiedzieć ile nocy przepłakała dziewczyna po tym co się stało. Ciężko stwierdzić ile czasu minęło zanim potrafiła ponownie wyjść do ludzi i normalnie się zachowywać. Wszystko co się zdarzyło było dla niej zmorą, koszmarem, co noc odgrywnaym ponownie w jej śpiącym umyśle. Gdyby nie to, że była zbyt dużym tchórzem by poświęcić swoje własne życie i z wciąż uśpionej, cichej nadziei, że jej dziadek i brat wciąż żyli, prawdopodobnie nie byłoby już jej z nami na tym świecie. Dziewczyna nie znalazła jednak ciał swojej rodziny, ani dziadka, ani brata, nie potrafiła więc pozbyć się nadziei, nadziei mówiącej jej, że oni wciąż gdzieś żyli, wciąż gdzieś się znajdowali. Jej świat się zawalił, ale ona nie pozwoliła mu całkowicie runąć w gruzach. Uciekła z domu, pozostawiła go za sobą, nigdy już do niego nie wróciła, a wykorzystując wiedzę zdobytą za dobrych lat pięła się coraz wyżej w hierarchi różnych organizacji sądowych i prawnych, by w końcu wylądować w Gwardii, na prominentnym stanowisku, które zapewniało jej pewną dozę władzy. Władzy wystarczającej by po cichu prowadzić śledztwo w sprawie tamtego dnia. I by prowadzić poszukiwania. Do dziś.

Inne:

  • Zawsze posiada przy sobie gotowy do działania bat, który jest o tyle ciekawy, że ma dwa "tryby" działania - zwykły "delikatniejszy" i agresywny, kiedy bat pokrywa się warstwą metalu i jest w stanie wyrządzić coś więcej niż dotkliwy ból
  • Kocha czytać, więc czyta często i dużo, wszystko i wszędzie, książki stara się również gromadzić w celu stworzenia swojej własnej małej biblioteczki
  • Ma przy sobie paralizator dystansowy (wygląda jak pistolet), dla własnego bezpieczeństwa, jej zawód nie jest tym koniecznie kochanym przez innych
  • Gwardia to dla niej drugi dom - może trochę podświadomie, a może z premedytacją zawsze wydaje się traktować jej członków lepiej niż osoby z jakichkolwiek innych organizacji
  • Chcesz się jej przypodobać? Zaproś ją na japońskie lub chińskie żarcie. Uwielbia!
  • Bardzo łatwo ją upić, być może dlatego nie pije zbyt dużo, choć kieliszek wina jest czymś czego nie odmów
  • Nie jest zainteresowana romantycznie mężczyznami, jej sercu po prostu nie bije przy nich szybciej
  • Lubi muzykę klasyczną i ...heavy metal. Tyle, że o ile to pierwsze jest czymś czym chwalić się może na lewo i prawo, o tyle to drugie jest czymś co skrzętnie przed wszystkimi ukrywa
  • Nie cierpi gorąca, jak dla niej wieczna zima byłaby całkiem ciekawą perspektywą
  • Uwielbia się przebierać i przymierzać ubrania, ale o dziwo zazwyczaj chodzi w jednym i tym samym stroju, którego posiada w domu kilka kompletów
  • Nienawidzi zegarów i papierosów. Z zegarami niestety musi sobie radzić, bo nie może pozwolić sobie na spóźnienia, ale papierosy wywołują u niej mdłości i niewielkie zawroty głowy, ot tak
  • Jako prokurator zawsze dąży do skazania oskarżonego, niezależnie od tego czy faktycznie jest winny czy nie
  • W nocy ma zwyczaj głupiego uśmiechania się i spoglądania w niebo - niby nic dziwnego dla gwiazd, ale fakt,że uśmiech dziewczyny jest kompletnie beztroski w takich momentach warto jest odnotować
  • Nienawidzi prawników i dyplomatów, jeśli jesteś jednym lub drugim spodziewaj się bardzo chłodnego zachowania i pewnej dozy zawodowej dumy, objawiającej się wywyższaniem własnego zawodu ponad dwa wspomniane
  • Poza standardowym dla jej rasy świeceniem ma jeszcze jeden tik nerwowy - kiedy ktoś ją wybitnie zawstydzi nie jest w stanie wypowiedzieć poprawnie ani jednego słowa. Często sięga wtedy po swój notes i to właśnie przy jego pomocy komunikuje się z innymi



Ostatnio zmieniony przez Saya dnia Wto Sie 20, 2013 10:08 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Saya Kanri   Wto Sie 20, 2013 6:50 am

Przepraszam za problemy, ale:
twoja postać na trzy moce musi wyglądać na przynajmniej dwadzieścia lat. W aktualnym stanie rzeczy możesz mieć jedną dodatkową moc, no i ranga jest za wysoka jak na tak młodo wyglądającą dziewuszkę. Do poprawy.
Powrót do góry Go down
Saya
Prokurator wojskowy | Nauczycielka japońskiego
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 29
Dołączył/a : 19/08/2013

PisanieTemat: Re: Saya Kanri   Wto Sie 20, 2013 7:04 pm

Wzrost, waga, wiek i elementy opisu wyglądu poprawione~

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Saya Kanri   Sro Sie 21, 2013 6:28 am

  • blokada - nie działa, gdy jesteś bardzo osłabiona
  • gwiezdny pył - 3 użytku, 4 odpoczynku
  • latanie - nie ma limitu, ale nie działa, gdy postać jest zmęczona : )


Akceptuję.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Saya Kanri   

Powrót do góry Go down
 
Saya Kanri
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postacie :: Spis Powszechny :: Kartoteka-
Skocz do: