IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Drail Lars Lorthon, czyli nikt... Serio

Go down 
AutorWiadomość
Drail
Właściciel Aoi Sakana
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 10/08/2013

PisanieTemat: Drail Lars Lorthon, czyli nikt... Serio   Sob Sie 17, 2013 1:14 am

Imię i nazwisko: Drail Lars Lorthon
Pseudonim: Phantom z Matell(Tak... na tym osiedlu mi zależy bo nie będę z plebsem w Stangradzie D: ). Pewnie zastanawiacie się czemu go tak nazywają? Otóż jest to dość długa historia, a on jak się pojawia tak znika bez śladu. Nie jest to żaden nick z pieprzonego internetu czy też kryptonim zabójcy z jakiejś megakorporacji. Po prostu jest i znika...
Płeć: Widzisz ten Bajceps? Widzisz ten kaloryfer i ten ryj? A może pokazać ci coś jeszcze, by udowodnić ci, że jestem 100% mężczyzną? Czyli dalej nie wierzysz..?*spodnie w dół* Teraz lepiej? Ej... ale ty weź nie uciekaj...*Spodnie w górę* Walić...  Jeśli dalej nie wierzysz to spytaj Mamy!
Wiek: HO HO HO W PIZDU I JESZCZE TROCHĘ, HO HO HO... Mniej więcej ma koło czterdziestki, ale wszyscy myślą, że 23.
Wzrost i waga: Dumne 186cm wzrostu i 79 Kg czystych mięśni...
Rasa: Nikt
Cytat :

-Opis Ogólny-
Wierzycie w wewnętrzne piękno? Podobno każdy w nas ma w sobie coś takiego, prawdziwego siebie. Nie ocenia się ludzi po wyglądzie, ale po tym jakimi oni są. Tym właśnie jest Nikt. Pomyśl sobie, że odczuwasz samotność, jesteś przygnębiony i zdesperowany tak, iż musisz zacząć wymyślać przyjaciół, a czasem nawet i własną prawdziwą miłość. Nikt jest czymś w rodzaju pomieszania naszego wnętrza i wyobraźni, nadając im przez to piękne oraz różnorodne formy. Odczuwają one wole swojego twórcy, jego uczucia, po prostu są jego bliższym przyjacielem, który rozumie to, co leży mu na sercu. Samotność może czasem dobić człowieka, a uczucia mają moc do urzeczywistnienia czegoś takiego, ale zdarza się to dość rzadko. Są to zwykle istoty piękne i młode, lecz zdarzają się też brzydkie oraz paskudne przez wnętrze kogoś złego(np. Nikt wytworzony przez anioła będzie dobry, miły i piękny, a stworzony przez upadłego wredny, zły oraz nie grzeszący urodą. To tylko przykład bo może się zdarzyć na odwrót). Jednak nie zawsze jest tak wesoło jak się wydaje, w przypadku, gdy ktoś jest samotny i pragnie śmierci stworzenia Nikogo nie jest dobrym pomysłem, gdyż będzie on chciał zabić swojego twórce, po prostu wykona jego polecenie i cel dla którego został stworzony...  Nie odpuści takiemu. Warto dodać, że dzieli się je na Plusy i Minusy. Plusy zwykle pragną przebywać z swoją drugą połówką, a nawet oddać za nią życie. Minusy są zwykle samotnikami, którzy zostali porzuceni przez swoich twórców(Nie mogą porzucić połówki, lecz ona może ich)... Plusy i minusy przyciągają się nawzajem. Zwykle przejmują nazwisko drugiej połówki, lecz minusy muszą je odrzucić.
Minus po znalezieniu nowej połówki jest plusem, a odrzucony plus zamienia się w minusa, proste?

-Opis Fizyczny-
Jak wygląda Nikt? No niby normalnie, ale jak i rozpoznać na tle innych ras? A no właśnie jest takie coś w ich wyglądzie, które często ich zdradza, a jest to przeźroczystość... Tak, jeśli ktoś wytęży wzrok to zobaczy, że w miejscu, gdzie powinno się znajdować serce są półprzeźroczyści, niektórzy jednak mają swoje sposoby, by ukryć ten mały defekt, otóż pół przeźroczyste miejsce można zamaskować odrobiną pudru, gdyż to tylko tam występuje. Pewnie pytacie dlaczego, otóż... Brak im serca, dosłownie. Skóra po lewej stronie klatki piersiowej jest przeźroczysta i przechodzi na wylot.Do dodatkowa na ich ciele znajduje się znaczek (+), lub (-), który pokazuje czy ma kontakt z drugą połową.

Atuty:
-Nie starzeją się, są wręcz długowieczni. Najstarszy Nikt ma w tej chwili 775 lat i jest plusem, niesamowite, prawda?-
-Jeden Nikt może mieć więcej niż jedną drugą połówkę jeśli został porzucony przez poprzednią.
-Wiedzą, co czują inni i jacy są na prawdę, gdyż są oni wprost z wnętrza. Nie muszą nawet czytać w myślach... Chyba, że szukają przyczyny takiego, a nie innego nastroju.

Wady:
-Jeśli nie ma przy nich drugiej połówki to są bardzo skryci(w przypadku plusów jest to dodatkowy stres, przez co plącze im się język), jednak rozwiązaniem na takie coś jest kieliszek wódki, lub innego alkoholu.
-Nowa druga połowa nie jest postrzegana jak twórca, zwykle objawia się to strachem przed ponownym porzuceniem, przez co ciężko z kimś się "związać"
-Odczuwają to samo, co osoba z nimi związana(Po za śmiercią ofc, lecz ból jest przerażający. Zwykle pozostaje po tym blizna), z tym, że negatywne odczucia "bolą" bardziej niż te co odczuwa połówka.
Drail jest aktualnie minusem

Organizacja: Neutralny, w końcu kto by go chciał?
Ranga:
-Zjawa- Pojawiam się i znikam niczym murzyn na pasach. Dlaczego zjawa? No to raczej prostę, gdyż jest w jednym miejscu, a za chwile go nie ma. Znika, gdy tylko nadarzy się tu temu okazja, za rogiem, w kiblu i tak dalej. Po prostu tak można go nazwać.
Zawód: Właściciel Baru Sushi"Aoi Sakana"
Umiejętności:

-Jeśli chodzi o Draila to dysponuje on pamięcią fotograficzną, w końcu nie po to go wymyślono, by zapominał

-Oczywiście umie posługiwać się bronią Białą, w końcu został stworzony do obrony pewnej osoby, szkoda tylko, że mu nie wyszła ostatnio... Nie ma, co się o niego martwić, gdyż w walce wręcz również sobie radzi, ale nie ma jakiegoś specjalnego stylu walki wypracowanego.

-Trening, trening i jeszcze raz trening... Wszystko zawdzięcza dzięki niemu. Jego balans ciała jest zaskakujący tak bardzo, że zajął się lekkoatletyką i nawet mu idzie, ale dalej jest żółtodziobem w tej dyscyplinie.

-Mała przyjaciółka Draila chciała, by ten nauczył się w końcu grać w karty. Gdy tylko zniknęła on zaczął pomału, krok po kroczku poznawać zasady gier hazardowych. Tak... zawsze marzyła, by wygrał w pokera z jej znajomymi bo sama nie umiała.

-Niestety nie został obdarzony talentem artystycznym i nie umie malować, tańczyć też nie, nie piszę dzieł literackich na miarę noblistów. Jemu dano talent muzyczny i umie śpiewać oraz grać na gitarze. Bożyszczem nastolatek to on jednak nie zostanie. A tak... nauczył się grać na fortepianie.

-Refleks nie jest czymś niezwykłym, a u niego jest o ćwierć ułamka szybszy niż u innych.

-Umie prowadzić! W końcu musi umieć bo jakby to wyglądało, że ktoś z jego postawą nie umie prowadzić motocykla, albo samochodu?!

-Zna parę języków, ale tylko kilka, gdyż takich nauczyła go Lizzy(Włoski, Angielski i hiszpański, podstawy francuskiego)

-Te najpotrzebniejsze... Gotuje(W końcu właściciel baru Sushi musi umieć), sprząta, czyta i pisze bo bez tego raczej żyć się nie da

-Umie pędzić sake z ryżu instant, a to bardzo dobra umiejętność...

-Anatomia ciała człowieka nie jest mu obca, tak samo znajomość chemii(Głównie w dziedzinie metali). Gdyby nie to, że jest właścicielem Aoi Sakany i małomówność(jeśli nie wypije ofc) to dawno zostałby nauczycielem.



Moce:

-Go home ammo  you're drunk- Co robi ta moc? A no przechwytuje wszystko, co w teori  może zmieścić się w ciele użytkownika, począwszy od żywych istot, po  przedmioty nieożywione. Jaka jest zasada? Wszystko co do niego trafi  zostaje zachowane w dokładnie takimstanie w jakim trafiło do ciała,  czyli posiada również caly czas tą camą energię z jaką tu trafiło. Za  przykład może posłużyć piłka tenisowa która odbita trafia do Draila,  może tam posiedzieć godzinę, a potem wylecieć z tą samą siłą i  prędkością. Obiekty zarówno żywe i martwe mogą być przechowywane nom  stop, jednakże "wyjmowane" i "wsadzane" działa przez 3 posty poczym jest  przerwa też 3 postów.  

-Moc? Lol, nope(Negacja mocy)- Bardziej rozbudowana wersja zakłócenia mocy, która działa na dwie wybrane moce(Biorąc pod uwagę rasowe + własne to można mieć nawet 5 mocy... dlatego neguje dwie. jeśli ktoś ma np tylko 2 moce rasowe to jedną) i aktywuje ich limity(Odpoczynek). Co w przypadku mocy nieograniczonych? No to wygląda to tak, że Dana moc będzie słabsza przez jakiś okres czasu. Fajne, nie? Pierw musi być jednak świadomy działania takiej mocy. Nie ważne jaki masz system obrony, on i tak coś zaneguje.  
(Raz na 5 postów)

-Magneto... spie*dalaj...(Panowanie nad metalem)- Spójrzmy na to tak, że dużo osób manipuluje Ogniem, cieniem, lub inną pierdołą, więc why nie metal? Wyginanie, kształtowanie, rozgrzewanie to wszystko jest w zasięgu ręki. Jeśli tylko się chce można stworzyć coś fajnego, jak np... Srebra róża dla Fl... łotewa dla kogo. Moc jak każda inna polegająca na manipulacji "żywiołem"  ciekawostka Chińczycy uważają metal jako jeden z żywiołów naturalnych. Jaki jest jednak minus..? Nie może go stworzyć, ale wyczuć to, co innego. Jednak, gdy bawimy się w rozwalanie kobiecych zamków w dżinach to już inna sprawa.  
(3/4 posty użytku)


Cytat :
+Rasowe:

-Uwierz w ducha...(Duch)- Nikt to jest odzwierciedlenie duszy, nie ma serca więc, nie należy raczej do osób żywych, a raczej prawdziwych. Co to im daje? A no możliwość stania się zjawą, która lata, przenika i staje się nie widzialna. Fajnie, no nie? W końcu musiało być coś z rasowych umiejętności.Ale nie ma tak dobrze jak myślicie, gdyż podczas używania tej mocy nie można nikogo dotknąć, ani sprawić, by ktoś inny również stał się duchem. Przez taką osobę się przeniknie i wtedy poczuje twoją obecność poprzez ciarki na plecach i lodowaty chłód. Nie można wyłączyć jej wcześniej, trzeba czekać, aż cała moc się skończy.
(3 posty ducha, a potem odpoczynek 4)


-A ja znam myśli twe~~(Czytanie w myślach)- umiejętność prosta bo skąd można wiedzieć, że drugą połówkę coś trapi skoro ciągle mówi"nic"? Trzeba wniknąć w zakamarki jej chorego umysłu i trochę poczytać, co się dzisiaj działo. Moc pozwala na wniknięcie do umysłu, by czytać myśli różnych osób, oczywiście można  również z kimś pogadać w jego głowie. Max 2 osoby w tym samym czasie.
(Pozostawiam do ograniczenia naszym kochanym sprawdzającym <3)
Wygląd:

-Spójrz na avek, on wyraża więcej niż tysiąc słów- Zachichotał Phantom, siedząc na czarnym, skórzanym fotelu z drewnianymi nogami. Leniwie wyciągnął się po małe lusterko strojące z brzegu małej półeczki. Przejrzał się w nim, po czym poprawił kruczoczarne włosy.
-Dobrze, więc pora bym o sobie opowiedział bo chyba po to tutaj przyszliście, a może się mylę? Oh, no dobra czyli po to- Odchrząknął - No więc może zacznę od tego, że mam 186 centymetrów wzrostu, dość sporo, ale ja uważam, że należę do gigantów chociaż nie wiem jak to z innymi, wolałbym być znacznie mniejszy, ale cóż poradzić za dużo danonków w dzieciństwie, a teraz widać rezultaty. Zechcecie usłyszeć o mojej postawie? Z miłą chęcią wam o niej opowiem. Jestem dość wysportowany, ale nie przesadzajmy z tym, gdyż nie jestem jakimś muskularnym karkiem, co bije każdego, kto się tylko napatoczy to nie w moim stylu. Skóra? Ni blady, ni opalony coś pomiędzy, chociaż rzadko wychodzę z domu, a jak już to tylko do pracy, by zobaczyć jak sobie radzą moje aniołki czy czasem nie wyzywają klientów i takie tam bzdety. Moje oczy? Tak... muszę przybliżyć wam nieco ich zarys. Jeśli się dobrze wpatrzysz zauważysz, że są złote, połyskujące i wyróżniające się na tyle innych, przynajmniej wiadomo, że nie należę do tych cholernych wampirów, co gryzą każdego dookoła. Nie lubię ich, a wręcz nimi gardzę. Moje spojrzenie jest dość przerażające, puste i beznamiętne jakby ktoś wyciągnął ze mnie całe życie, zapakował do worka na śmieci i wywiózł gdzieś w pizdu stąd. Włosy..? Ah tak... ciemne jak noc, a nawet ciemniejsze od smoły, czasem się ludzie pytają czy nie są farbowane, ale zwykle odpowiadam, że nie. Potem ponawiają pytanie, a ja ze złością odpowiadam "TAK, JESTEM KURWA RUDY" i wtedy się odczepiają, ale prawda jest taka, iż nie jestem. Rude złe, rude wredne i bez duszy... jak ja. Zwykle odgarnięte są do tyłu i proste oraz sterczące ku górze. Czasem myślę czy czasem mnie prąd nie jebnął... Dalej... o czym to ja mogę wam jeszcze powiedzieć? A... minus...- Przerwał na moment, po czym i podwinął koszulkę z pleców- Prawa łopatka, niewiele dalej od barku. Widzicie? Jest tam dość widoczny, jaskrawo niebieski minus. Tak... poczytajcie trochę, a może dowiecie się jak się tam znalazł- Opuścił koszulkę w dół i wrócił na miejsce.
-Teraz mamy... to wszystko... A NIE! ZARAZ! Jeszcze blizny wszystkie. Na korpusie mam ich około 6-7, dość sporą na brzuchy, dwie po bokach, jedna po prawej stronie klatki piersiowej, trzy na plecach od pazurów tuż nad tyłkiem. Jak dobrze zauważyliście to mam też na lewym policzku dochodzącą do ucha, która ma dość smutną historie, ale o tym później. Na prawej ręce też mam, dokładniej na przedramieniu zaraz za łokciem. Niby nic, ale jednak się liczy do wyglądu. To może teraz ubranie? Z gołą dupą po mieście nie latam, więc wam o nim opowiem. zwykle jestem ubrany w białą koszulę, zwykłą prostą bez żadnych nadruków, na nią założona marynarka, czarna rzecz jasna i prosta, a do tego czarne buty z spodniami stanowiącymi komplet z marynarką. Co tam było jeszcze... Krawat! Właśnie, krawacik! Jest obecny i nadaje jakiegoś koloru w tym smętnym ubiorę. Codziennie inny kolor, tu czerwony, tu błękitny i wszyscy są szczęśliwi. Czasem jednak jest mniej elegancki i ubieram Białą bluzkę bez nadruków, na to ciemna bluza, rozpięta z podciągniętymi po łokcie rękawami. Jeszcze chcecie o czym usłyszeć? Jaki jestem..? To opowieść na inny dzień...- Skomentował, po czym wstał z swojego epickiego fotela i pomału ruszył do swojego pokoju -Proszę za mną...- powiedział, po czym skinął palcem.


Charakter:

Drzwi otworzyły się pomału, a czarnowłosy wszedł pierwszy, wyprzedając każdego kto czyta tą KP. Mały wszechstronny pokoik, lekko staroświecki, ale elegancki z ogromnym łóżkiem na środku, na którym usiadł.
-Dobrze, więc co chcecie usłyszeć? A tak... jaki jestem? Dość ciężko stwierdzić, ale może uda mi się coś opowiedzieć. Na pewno muszę powiedzieć, o tym, że nie lubię rozmawiać z innymi, nie chce się do nikogo przywiązywać, gdyż boje się... Tak, boje się, że zostanę zostawiony w jakimś ważnym momencie, odrzucony przez wszystkich innych, którzy mnie nie znają od jakiegoś czasu. Jest to związane z czymś w głębi mnie, nie jest to mój jakiś kaprys, lubię rozmawiać z innymi... Chociaż, co do rozmów to nie ujawniam większości wszystkiego, trzymam większą część w sobie. Nikt z moich znajomych, a nawet pracownicy nie wiedzą kiedy mam urodziny czy nawet ile mam lat! Jest to dość bolesne, że nie mogę się przed nikim otworzyć to jest coś jak fobia... Jestem dość skryty i nie odnoszę się z własnym zdaniem, co do polityki. Nie przepadam za dyktatorem, ale mu o tym nie mówcie, gdyż pragnę jeszcze pożyć. Nie lubię rozmawiać na temat uczuć mimo, iż odczuwam tak serio, co czują inni. Czasem żałuje, że w ogóle należę do tej rasy i jestem sobą to jest jak moje własne przekleństwo, nie jest to miłe uczucie, gdy nie ma przy tobie drugiej połówki. Normalnie ból jakich mało, ciągle doskwierająca samotność w połączeniu z strachem jest uciążliwa na dłuższą metę. Przynajmniej alkohol pozwala mi z kimś normalnie porozmawiać...- Przerwał na moment, po czym podszedł do barku i wyciągnął literatkę, do której nalał whisky, po czym wypił duszkiem -Wróćmy do opowieści na mój temat- Odłożył na bok szklaneczkę i siadł na krześle obok stoliczka wyciosanego z drewna.
-Jeśli chodzi o moje zainteresowania to prawie wszystko w nie wchodzi. Jestem dość nieśmiały, ale to raczej normalne, jednak przy kolejnych kieliszkach mi to przechodzi. Inaczej ciężko byłoby znaleźć sobie grupę do gry w pokera i w ogóle trudno byłoby prowadzić bar. A właśnie... zapomniałem dodać, że mój strach dotyczy tylko kontaktu w cztery oczy, sam na sam i tak dalej, przez telefon oraz inne komunikatory bez problemu potrafię pisać i rozmawiać bez większego stresu. Jeśli chodzi jednak o agresję to lepiej mnie nie denerwować, im bardziej się denerwuje tym jest większa szansa, że będę bił po ryju jak leci. Dobrze, że umiem wytrzymać bo chyba bym pozabijał większość ludzi, który kiedykolwiek postawili nogę w Aoi Sakanie. Nie lubię, gdy ktoś mną pomiata i uważa się za lepszego od siebie, ani kontroli... kontrolowanie mnie nie ujdzie nikomu na sucho, po prostu tego nienawidzę! Ogólnie mój charakter jest taki, a nie inny ze względu na to, że jestem minusem...- Na tym skończył zdanie.
-He..? A tak... nie jestem rasistą jeśli chodzi o dyskryminację innych ras, każdy urodził się taki, a nie inny. Jeśli chodzi o nieumarłych to mam inne zdanie, gdyż uważam, że ten kto umarł nie powinien już wstawać z grobu bez potrzeby. Co do organizacji to słyszałem o nich, ale nigdy nie próbowałem się w to bawić. Nie przepadam za gwardzistami, mam jednego znajomego, ale niezbyt mu ufam. Co do uzależnień to alkohol, tak... jak mówiłem bez niego nie pogadam z innymi. Czasem po kryjomu w pracy strzelam sobie setkę, lub dwie. No... gdy tylko mogę się do kogoś odezwać to zaczynam sobie żartować i takie tam... To  wszystko- Powiedział i nalał sobie kolejną porcję zajebistego trunku -He? Jak zostałem stworzony? Nie lubię tego tematu, ale no dobra...- odstawił szklankę i zaczął pić z butelki, a drugą ręką sięgnął do szuflady po parę zdjęć.
-Weźcie sobie popcorn to trochę zajmie- Powiedział rzucając je na łóżko.



Historia:

Skończoną butelkę wyrzucił do śmietnika znajdującego się w w kącie pokoju. Wziął pierwszą lepszą fotografię w dłoń i pokazał *tutaj wpisz imię czytającego*(XD). Była tam ubrana w niebieską sukienkę dziewczyna z misiem w łapkach, o czarnych włosach i ciemnych oczach na tle jakiegoś parku.
-To jest Liz- powiedział, po czym westchnął ciężko -Ta mała mnie wymyśliła. Była sama, rodzice jej umarli... Kto, by uwierzył, że to zdjęcie ma ponad czterdzieści lat...Była zima, ciemno, a ona płakała na łóżku, potrzebowała kogoś do towarzystwa, kogoś silnego kto z nią pogada, o tym, co czuje. Wypadło na mnie- Uśmiechnął się -Nie żałuje, że wtedy zdecydowałem się pojawić, a nie przepuściłem tego niebieskiego frajera w jej łbie. Pomyśleć, że sprawiała tyle kłopotów od kiedy jej starsi umarli. Zaczęła opuszczać się w nauce, a dziadkowie nie mieli już do niej siły, a w szkole przestali ją lubić. Czasem za nią tęsknie, ale potem sobie przypominam, co się stało tamtego dnia i mi przechodzi. Ale idźmy dalej- wpatrywał się przez chwilę w zdjęcie, po czym rzucił je na bok. Chwilę nie mógł się zdecydować jakie zdjęcie pochwycić.
-To będzie dobre- tym razem zdjęcie przedstawiało jego i ją w wieku około 12 lat. Przepychali się i uśmiechali, ale było tam coś dziwnego. Wydawało się nieco przypalone po bokach.
-Dzień, w którym wybuchł pożar. Jedna z rzeczy jakie chciałbym zapomnieć. Zdjęcie zrobiliśmy godzinę przed nim. Było ciężko ją stamtąd wynieść, jeszcze ciężej z dziadkami. Na szczęście nic się nie stało, po za tym, że stąd mam bliznę na prawej ręce. Był to czerwiec... tak... ciepło, żar z nieba. Z rana pojechaliśmy nad morze, porobiliśmy zdjęcia, po czym zechcieliśmy wrócić. Wszystko stanęło w płomieniach, a ona jak głupia wbiegła do środka. W pierwszym momencie poczułem ból, wiedziałem, że coś jest nie tak. Byłem zmuszony wejść, a resztę już znacie. Okej, było o płomieniach to może o teleskopie? - Pochwycił następne zdjęcie, na którym widniał stary i pordzewiały teleskop -Heh, 14 lat, ja i Lizzy pierwszy raz oglądaliśmy gwiazdy na niebie. Potem świsnęli nam teleskop i auto, ale na szczęście ja zajebałem jednemu portfel, szkoda, że była w nim tylko stówa... Wkurwiłem się, nie powiem, ale przynajmniej mam skórzany portfel... Tych zdjęć tu jest kupa, muszę wybrać jakieś ważniejsze bo możemy tutaj nawet spędzić całą noc na opowiadaniu o tym gównie- Powiedział i zaczął je przeglądać wyrzucając jedna zdjęcia na bok, a inne kładąc na stoliku.
-Okej, mamy tutaj pluszaka, szpital, motor, noc Bokserska, kanarka i ostatnie... Cmentarz- Mruknął pod nosem.

Zdjęcie I - Pluszak
Z pluszakiem łączy się niezbyt ciekawa, ale ważne historia. Było to, gdy skończyła 16 lat. Trwał wtedy festyn, głupie gry i zabawy, gdzie można było coś wygrać. Ja poszedłem na strzelnice i wygrałem replikę statku w butelce. Leży na szafie jak ktoś chce oglądnąć. A ona? Poszła zbijać puszki, gdyby nie stare gwoździe to ni chuja, by zbiła... Wygrała pluszaka, małego, różowego króliczka, którego oczywiście ja musiałem nosić. Nie podobała mi się ta zabawka, miała w sobie coś, co przynosiło mi ciągłego pecha. O czym mówię mając na myśli pecha? Gdy tylko brałem go do ręki ciągle działo się coś złego, a to się pociąłem szkłem, zajebałem głową o gałąź, wiewiórka postanowiła sobie zrobić ze mną turniej mortal combat w moich spodniach... On był przeklęty... Zorientowałem się, gdy dali mi wisiorek na szczęście. Przez chwilę przynosił mi szczęście jak nigdy. Mówiłem żeby go wyrzuciła, ale oczywiście było jedno wielkie "NIE" i tak właśnie przechodzimy do następnego punktu, czyli do zdjęcia z szpitalem...

Zdjęcie II - Szpital
Mówiłem, że jest ważna, nie? To właśnie przez tą cholerną zabawkę dziabnąłem ją szpikulcem w bok. Nawet nie wiecie jak mnie to bolało, a jak ją. To był istny przypadek i pojechaliśmy od razu na pogotowie. Myślałem, że urwę mu łeb, ale po chwili zapytałem, na którym stoisku go wygrała. Powiedziała mi, że nie pamięta dokładnie, ale stał tam siwy gościu z nosem wyglądającym jak kartofel. Lekko się zdziwiłem, ale poszedłem tam i nigdzie nie mogłem go znaleźć. Pytałem ludzi czy ktoś taki tutaj w ogóle pracuje, wszyscy powiedzieli, że nie. Z początku myślałem, że mnie tam popierdoli z każdą minutą poszukiwań. więcej pecha miałem przez tą zabawkę niż ktokolwiek inny. ALE! W pewnym momencie znalazłem tego dziada, siedział gnój na drzewie i patrzył jak każdy kto trzymał w łapie królika zostaje poraniony. Jeszcze mnie nie wyczaił więc... Rzuciłem w niego jego własną zabawką. Jak się wyjebał! 3 salta w powietrzu i spektakularne jebnięcie o ziemię! Co drugie słowo to "kurwa", normalnie miałem ubaw dopóki nie ugryzł mnie w nogę... Okazało się, że jest jakimś trollem(taki internetowy i stworzył pechową zabawkę mocą, by nie było) i lubi śmiać się z nieszczęścia innych, no to ja chlast pluszaka i władowałem mu go do paszczy. Resztę załatwił sam za mnie... Na szczęście rana nie była głęboka i lekarze ją zszyli, a ja z Liz poszedłem do domu. Tam czekał na nas troll, myślałem, że zaraz coś mnie trafi bo gościu był upierdliwy jak mało kto, no to ja chlast do za fraki i do kubła na śmierci. Mieszkaliśmy wtedy na górce, więc, potoczył się sam w dół, nie musiałem mu pomagać. No od tamtego czasu go nie widziałem, a nie... Widziałem... Było to w styczniu, ale właśnie z tym związane jest zdjęcie motoru

Zdjęcie III - Motor
To zdjęcie zrobiłem, gdy miałem 17 lat. Ten motor dostałem właśnie z okazji urodzin, a raczej z okazji wymyślenia mnie. Cieszyłem się jak nastolatka z okazji koncertu 1D(Miejsce za kulisami nawet...). Wziąłem się za przejażdżkę i wtedy pojawił się ten mały skurczybyk z kartoflanym nosem. Zatrzymałem się, a ten zaczął coś gadać, że przybył się zemścić, czy coś takiego... Zignorowałem go i przygotowywałem się do pojechania, gdy nagle jakiś KOTECZEK(Kolejną mocą zaklął zwierzątko, by było duże...) mnie podrapał na pleckach. Powiedziałem kotek? Miałem na myśli tygrysa... Spojrzałem na niego i powiedziałem "Taś, taś... Kici, kici...", wtedy ten kartoflany na mnie spojrzał i "Do lwa? DO LWA KURWA?". No to ja kartofla za nogę i rzucam mu temu kotecz...lwu, ten zaczął płakać, że go boli. No to ja mu środkowy palec i do szpitala. Wiecie skąd mam już bliznę nad dupą. Gdy wróciłem to dziewczyna była przerażona moim stanem, ale wszystko było dobrze. Potem pojechaliśmy razem na jakąś tam górkę. Byliśmy sami, było ciemno... A ta na mnie z ryjem, co robiłem poprzedniej nocy. Tłumaczenie było dość... no nie fajne. Skończyło się na tym, że pojechaliśmy do domu skłóceni, ale następnego dnia mieliśmy iść na noc Bokserską w jednym z klubów.

Zdjęcie IV - Noc Bokserska
Klub nie był za duży, ale również nie za mały. Dostaliśmy się do środka koło 23:30, wtedy zaczęli się również bić. Trochę popiliśmy, a około 3 nad ranem można było można zawalczyć z jednym z nich. No to oczywiście kto jak nie ja miałby tam iść?! No to ja sru, a ta siedzi w narożniku. No to ja tubę po rozpoczęciu, pierwszy i drugi cios padają, szkoda tylko, że były bardziej niecelne niż pijany rzucający rzutkami do tarczy. Wstyd przyznać, ale musiałem się poddać szybciej niż Najman klepie mate. No cóż, byłem zdeczka zdenerwowany, że przegrałem, ale pozwolili mi zachować rękawicę! Zielono-czarne, oryginalne... Chyba... Cóż pewności, co do tego nie miałem bo znaczek się starł, ale i tak są epic. Czasem się zastanawiam, co tamtego dnia poszło nie tak, że zaczęliśmy się kłócić. Byłem wtedy zbyt wstawiony, aby cokolwiek pamiętać z tamtego wieczoru. Obudziłem się z rana na kanapie, przykryty starym kocem, a obok łóżka miałem herbatę o niedokończone piwo. A tak... jeszcze był ten dziwny kanarek.

ZDJĘCIE V - Kanarek
Nie wiem skąd się wziął, ale chyba należał do dziadka. Co na niego spoglądałem to czułem dziwny nie pokój, jakby ktoś mnie i Lizzy obserwował. Mieliście kiedyś coś takiego? Myślałem, że to moja paranoja, ale z każdym dniem działo się coraz dziwniejsze rzeczy. Przychodził jakiś człowiek i pytał o różne rzeczy, które nie dawno miały miejsce. Myślałem, że coś mnie po prostu trafi jak nie przestanie. Ale pewnego dnia nie przyszedł i się zdziwiłem. Rozejrzałem się przez okno, a jego nie ma, zniknął jak słoik nutteli w rękach 12 latka. Usiadłem na fotelu, bardzo wygodnym i odetchnąłem z ulgą. Szkoda, że nie trwała ona długo, po dość krótkim czasie odczułem ból... Ogromny ból w okolicy policzka, ale jak teraz widzicie pojawiła mi się na nim niedługo blizna. Ból był przeogromny... jakby ktoś wbił mi nóż w serca, a potem go wyjął, by włożyć do centymetr dalej. Co się okazało? Że Lizz nie żyje. Tak właśnie zostałem minusem, krótka historia z kanarkiem, który nie miał z nim nic wspólnego. Zabił ją tamten gościu, dorwałem go chwilę później. Później pełno gwardii, a ja powiedziałem, co się stało. Załamałem się i stałem się taki, jaki się stałem... Gościu obserwował nas od dłuższego czasu, pragnął dziewczynę zabić po przypominała mu kogoś tam. Nigdy nie zapomnę jej krzyku. To w sumie wszystko, nie mam wam nic do opowiedzenia... A nie moment...-Na moment przegrał i wyciągnął z kupy zdjęcie, które...

Zdjęcie VI - Poker
Przedstawiało grupę mężczyzn grających w pokera. Każdy z nich był ubrany dość elegancko, jak jakiś biznesmen. Duży stół i alkohol, a każdy z nich po za samym czarnowłosym miał minę z serii"Oby ci czarni wjechali w dupsko".
-To z dnia, gdy wygrałem Aoi Sakanę od jej poprzedniego właściciela. W sumie miałem ubaw bo proponował mi jeszcze swój dom w Teiz za dogrywkę, ale stwierdziłem, że ten dom mi starczy(Nb. Jego też wygrałem w te karty od gościa obok), śmiałem się bo nie wiedział, że czytam mu w myślach i kantuję. Miał minę... no nie powiem jaką bo musiałbym tu rzucać wszystkimi chujami tego świata, aby ją opisać. Kto, by pomyślał, że poszedłem tylko do niego z tego powodu, że kucharz podał mi nie to, co chciałem i odmówił zrobienia czegoś innego... Dobra miśki, to wszystko, co mogę wam opowiedzieć, może nie jest to epicka historia, ale zawsze jakaś jest. Kiedyś wam opowiem skąd mam pozostałe blizny, ale to w innym czasie- Powiedział, a na koniec się uśmiechnął odprowadzając czytających do drzwi.
-A tak... zapomniałem, o zdjęciu cmentarza... trudno- Zamknął drzwi, po czym eleganckim ruchem wrzucił je do kosza. Przedstawiało nagrobek z napisem "Przyjaciółka"...


Inne:
-Ma kota! Taki mały czarny i puchaty *-* Nic tylko go schrupać D:
-Gdy nikt nie patrzy to sobie pod pija, nawet w pracy. Nigdy po nim nie widać bo jest do tego, aż tak przyzwyczajony
-Jeśli mówisz, że wódka jest dobra to jesteś pojebany, wódka ma kopać, nie smakować
-Kiedy ktoś go nazwie "Nikim" on się tylko uśmiecha i mówi "Zajebałeś tym tekstem jak łysy grzywką o kant kuli".
-W pracy ma nieduży, stary i zakurzony rewolwer załadowany 6 kulami. Nigdy z niego nie strzelił prawdziwą kulą(Często udaję, że chce kogoś zabić, ale ma nabity wtedy ślepakami)
-Wiele rzeczy wygrał w karty...
-Grał w Karty z Keigarem i prawię wygrał akademię, ale to dość dawno temu... Niestety skubany oszukiwał, tak przynajmniej to sobie tłumaczy Drail...


Ostatnio zmieniony przez Drail dnia Sob Sie 17, 2013 2:36 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Drail Lars Lorthon, czyli nikt... Serio   Sob Sie 17, 2013 8:08 am

Cytat :
(Tak... na tym osiedlu mi zależy bo nie będę z plebsem w Stangradzie D: )
Tak bardzo mam teraz ochotę żeby dać Ci Stangard. Żebyś nie był właścicielem... :C

Czytanie w myślach- normalnie nie ograniczam. Ale pamiętaj, że to czytanie w myślach, a nie zaglądanie do wspomnień- wiesz tylko o tym, o czym postać myśli w danym momencie. I o czym myśli, nie co notuje w sobie podświadomie- czyli podczas walki ciężko przewidzieć ruchy drugiej osoby, chyba że ona je świadomie i pieczołowicie planuje, zamiast po prostu walić w ryj. No i nie działa na blokadę mentalną

Moc? Lol nope- w przypadku gdy dezaktywuje 1 moc- odpoczynek 5 postów, gdy dezaktywuje 2 moce, czas odpoczynku wydłuża się do 10-ciu

Akceptuję
I masz to Mattel, no :C

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Drail Lars Lorthon, czyli nikt... Serio
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Nie wiem jak to nazwać, bo nie mój pomysł. Czyli tańsze zaklęcia.
» Zielony potwór zazdrości czyli co się dzieje kiedy rozmawiasz z Blackiem
» Dzikie seksy w krzakach i zakopywanie trupów w piachu, czyli wypad nad morze.
» "Ruda" czyli Liluś
» Walka w rzeźni, czyli Natsu Cup - Takara vs Eli

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postacie :: Spis Powszechny :: Kartoteka-
Skocz do: