IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Penelope

Go down 
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Penelope   Sro Sie 14, 2013 4:31 pm

Imię i nazwisko: Penelope Solus
Płeć: kobieta
Wiek: 51 lat
Wzrost i waga: 177cm i 70kg
Rasa: elf
Organizacja: Sorciere
Ranga: naukowiec
Umiejętności:

  1. biologia
  2. chemia
  3. dobra pamięć
  4. hakerstwo
  5. obsługa zaawansowanych technicznie urządzeń
  6. znajomość podstaw medycyny
  7. doświadczenie w medycynie polowej
  8. posługiwanie się bronią palną, białą i miotającą
  9. zielarstwo
  10. analiza danych pod wpływem stresu
  11. parkour

Moce:

  1. Kontrola flory (1 zmiana rośliny = 1 post. Po 5-ciu zmianach, 5 postów odpoczynku
    Wzrost i ruchy: kontrola 10-ciu małych roślin na raz, albo 5-ciu dużych- na zasadzie 2 małe odpowiadają 1 dużej. 4 posty działania, 5 odpoczynku)
  2. Władza nad ogniem – potrafi go kontrolować, wzniecać i gasić, ale też tworzyć. Przy wytwarzaniu go temperatura jej ciała się obniża. Wystarczy na kulę wielkości dłoni, ale przy większej ilości zapewne zanadto by się wyziębiła. Żywioł przez nią wzniecany bądź tworzony ma kolor różowy, toteż łatwo rozpoznać jej „dzieło”. Ponadto jest na niego odporna, a także na wysokie temperatury. Niewątpliwym minusem jest to, że ubrania nie podzielają jej odporności. (3 posty działania, 4 odpoczynku)
  3. Paraliż – ofiara jest paraliżowana. W słaby sposób, jeśli utrzymuje kontakt wzrokowy, w silny w momencie dotyku. Gdy Penelope jest pod wpływem negatywnych emocji wywołuje też ból. (paraliż na 1 post przez kontakt wzrokowy, na 3 pod wpływem dotyku – osłabione osoby kontakt fizyczny może zabić)


Wygląd: Penelope to wysoka kobieta, która jak na elfie miary wydaje się jednak przeciętna, a czystokrwistym tradycjonalistom nawet niska. Ma kobiecą, lekko atletyczną sylwetkę. Jej ruchy są dostojne, ale nie w ten szlachecki sposób – ona porusza się z gracją łowcy, nie arystokraty. Jej biodra kołyszą się lekko przy każdym ruchu. Przechodząc między ludźmi trzyma przy piersi uniesioną prawą rękę, jakoby grodziła sobie przejście. To już jej nawyk. A skoro mowa o manierach, to przy piciu obowiązkowo unosi mały palec. Musiałaby się skupić, aby tego nie zrobić. Gdy siada nie widać już tych wykwintnych manier. Siada zwykle przygarbiona z nogami przysuniętymi niemal pod samą brodę. Zaraz potem zmienia pozycje i tak w kółko, aż nie usiądzie tak dziwnie, że już się ruszyć nie będzie mogła. Jej dłonie są delikatne. Nie widać po nich lat życia, eksperymentów i walk. Ma długie palce, zakończone paznokciami, zwykle dłuższymi, ale gdy przypadkiem jeden się złamie to często widać pod nim pozostałości krwi, naskórka i kolorowych proszków, czasem też korę i ziemię. Jej skóra jest delikatna jak jedwab i gdyby nie jej elastyczność to zapewne już dawno porwałaby się na niej jak koszulka z cieniutkiego materiału. Miejscami jej ciało znaczą blizny i rozstępy, tak dziwne u ideałów jakimi nazywane są elfy. Bardzo jasne, zlewają się z trupią cerą, ale gdy je dojrzeć to wyglądają jak system pajęczyn chroniących kruche ciało przed rozpadem. Tu i ówdzie dojrzy się piegi, aczkolwiek zwykle je zdrapuje potem męcząc się ze strupami. Gdy siedzi się kilka godzin w jednym miejscu analizując te same dane każdy, nawet najmniejszy bodziec jest okropny. Najbardziej widać to jednak po jej plecach. Całe ramiona i górna część poznaczona jest ciemnymi plamkami. Wygląda to niczym umaszczenie jakiegoś dzikiego kota, ale to kolejny efekt jej drobnej „autoagresji”. Zwykła ubierać się schludnie, ale i wygodnie. Zdarza jej się używać poszarzałego kitla zamiast okryć wierzchnich.  Często ma na sobie części pancerza, które ułatwiają jej funkcjonowanie w momencie osłabienia lub zasłaniają rany. Niekiedy nawet są oznaką gotowości bojowej Solusów, gdy inny ród zadrze z nimi. Z tego samego powodu na jej ciele znajduje się kilka tribali, a w pewnych okresach jej twarz zdobią malowidła wojenne. Ach! Jej twarz. Podłużna, ostro zarysowana. Oczy ma migdałowe, ni to wielkie, ni to małe. Otoczone wachlarzem grafitowych rzęs. Nos prosty, zwykły. Usta ma za to raczej wąskie, ale i pełne zarazem. Barwy świeżo zerwanych malin. Włosy okalające jej twarz zwykle rozpuszcza, a gdy są zbyt długie to nim przytnie związuje niedbale, co jest utrudnione przez ich gęstość. Zarówno pukle jak i tęczówki są różowe. Ot, taki mały psikus w związku z nieudanym eksperymentem. Jakże można było zapomnieć o jej dumie! Długie, ostro zakończone uszy. Zdobią je liczne kolczyki, z rzadka zasłaniają włosy. Odkrywa je i ukazuje z dumą – nie wstydzi się swojego pochodzenia, wręcz przeciwnie. Jest dumną elfką. Nawet, gdy na zimę robią się czerwone, a chłodne jak lód kolczyki jeszcze bardziej je ochładzają nie zakrywa ich. Ot, taki mały manifest, aby wszyscy pamiętali kto w lasach zwykł siedzieć.

Charakter: Zanim do niej podejdziesz zapamiętaj sobie jedno – nienawidzi słuchać o tym co zaraz będziesz robić, rzeczy oczywistych, mlaskanie i jęczenie doprowadza ją do szału, a usilne próby sporządzenia jej profilu psychologicznego będą nagradzane strzałą, którą własnoręcznie wepchnie ci w dupę. W momencie, kiedy jest zajęta to znaczy, że jest zajęta – nie rozdwoi się i na pewno nie ma ochoty cię wysłuchać, gdy właśnie bada wirusa zdolnego wszystkich zamienić w zombie. Ma podzielną uwagę, ale na pewno nie będzie jej marnować na słuchanie bezsensownego bełkotu, za ten czas sporządzi antidotum na wcześniej wspomniany wirus. Trudno przegapić jej inteligencje. Bez niej na pewno nie byłaby tak wartościowym sprzymierzeńcem. Wiedzy też jej nie brak i przede wszystkim doświadczenia, którego nie mają za grosz te szczyl... argh! Znowu poprzestawiali próbówki! Zdarza jej się do siebie mówić. Pomaga jej to odnaleźć się w natłoku myśli, które w każdej sekundzie potokami przelewają się przez jej głowę. Jako, że zawsze mówi cicho nie jest to nadzwyczaj irytujące, ale w pierwszym odruchu dziwi. Ma poczucie humoru, ale swoje własne. Ni to czarne, ni to zwykłe. Z jednej strony łatwo ją rozśmieszyć, a z drugiej bardzo ciężko. Trzeba mieć szczęście. Ma kręgosłup moralny, ale nie widziałaby problemu z eksterminacji kilku osobników, które w jej mniemaniu zagrażają rozwojowi. Ma swoje zasady, których bezwzględnie się trzyma. Można wymieniać z nią poglądy, ale wiara w to, że je zmieni jest idiotyczna. Ale czemuż się dziwić? Trudno uważać za autorytet osoby o połowę młodszą lub psychopatę uważającego, że stworzył go brodacz, który ma syna, którego sam pozwolił zabić. Ci drudzy nadają się tylko do fastfood'u na skrzydełka. No tak, jest rasistką... O tym może kiedy indziej? A najlepiej zapytaj ją sam, o ile jesteś człowiekiem, wtedy jesteś bezpieczny. Nie zaleca się prowokowania jej. Gdy już wybuchnie jak ta Etna to lepiej się ewakuować. Załagodzić nijak, ona sama musi się uspokoić. Jej jedyną wieczną miłością jest nauka. Kocha ją i pożąda niczym namiętny kochanek. Zdarzało jej się nawet posuwać do czynów zgoła niehumanitarnych, aby czegoś się dowiedzieć, ale jej występki są niczym w stosunku do codzienności w Daingean. To czego nigdy sobie nie odmówiła to seks – chuci jej nie brak. Wiąże to jednak ze sferą uczuciową, a trudno się zakochać, gdy pobratymcy średnio podzielają twoją miłość do rasy ludzkiej i jej ulotności, a stworzenia, do których nie jesteś uprzedzony są przesadnie delikatne. Zginie ci taki i masz rok wyjęty z kalendarza. Kto jak kto, ale ona emocji się nie pozbywa. Ze względu na długi żywot może swobodnie pozwalać sobie na przemyślenia i rozpamiętywanie. I tak będzie miała czas na szczęście. Nie jest jednak taka zła. Dla osób, które mistycznym cudem zyskały jej sympatię jest potulna i milusia niczym kot. Aspołeczność... Jedne słowo, które wyjaśnia czemu to grono jest nieliczne. Zwykle starcza jej własne towarzystwo, ewentualnie pojedynczy wybraniec. Ma zamiłowanie do socjopatów. Ciekawiej jest trzymać jedną dłoń na spuście i zważać na słowa, niż wysłuchiwać ploteczek. Ma jedną przypadłość, która zaostrza atmosferę – lubi się droczyć. Droczenie się z dwumetrową masą mięśni, która widzi w tobie tylko mięso do a) zjedzenia b) zgwałcenia c) zaszlachtowania d) wszystkiego w losowej kolejności, jest średnio bezpieczne. Dla niej to nieprawdopodobna zabawa. Każdemu potrzeba rozrywki. Jeden chodzi na dziwki, drugi gwałci dziwki, trzeci zabija dziwki, a ona rozmawia z dwoma ostatnimi.

Historia: Pięćdziesiąt jeden lat temu na świat przyszła Penelope. Urodziła się w wojowniczym rodzie elfów, toteż od małego miała wpajane zgoła inne priorytety niż reszta długouchych. Dano jej też coś bardzo cennego, ale i niebezpiecznego – wolną wolę. Jej rodzina nic nie narzucała. Mimo, że była pierworodną swoich rodziców, to ostatecznie uwaga skupiła się wokół nieślubnego syna jej ojca. Jej to było na rękę, mogła swobodnie się rozwijać. Doświadczenie Solusów było skarbem. Szybko opanowała szermierkę, łucznictwo. Niedługo potem strzelała też z broni palnej, którą pozostawili po sobie ludzie nieopatrznie wkraczający na ich terytorium. Ona sama nie lubiła zabijać. Uważała to za niemoralne. Nie miała jednak nic przeciwko analizowaniu zwłok – wychodziła z założenia, że śmierć nie może pójść na marne, a ma prowadzić ku rozwojowi. Oddalając się od domu, wkraczając na ludzkie tereny doznawała szoku kulturowego. Zakochała się w tych ulotnych istotach, które chciały zdobywać lepszy świat dla swoich potomków, ale nie miały na to dość czasu. Poznawanie ich kultury było kształcące. Z czasem jednak wyspa się zmieniała. Miasto upadło, zgasło. Nieraz widywali ją na zgliszczach szukającą ocalałych. Na marne. Na kilka lat zaszyła się w swoim domu prowadząc badania nad wirusem, który wtedy został wypuszczony. Nie wykluczała użycia go na większą skalę, ale dane były szczątkowe. Pewnego razu nawet odrobina próbek wymknęła się spod kontroli gwarantując jej poważne zmiany w odporności. Już nie broniła się, a dostosowywała do wirusów. Z czasem pozwoliło jej to też uodpornić się na toksyny. Nieopatrznie jednak wypróbowała na siebie eliksir przeciw siwieniu i skończyła z różowymi włosami. Zaraz potem jej tęczówki przybrały kolor gumy balonowej – chciała wyleczyć swoją wadę wzroku. Choć nadal chodzi z okularami na nosie to nie żałuje. Każdy test to krok dalej do celu. W międzyczasie Daingean zaczęło wstawać z popiołów niczym feniks. Nie odważyła się jednak od razu wrócić. Potrzebowała czasu, aby oswoić się z nowym porządkiem. Tym gorzej było jej się przystosować, wszak była wychowywana na osobę wolną. Oferta przyszła sama, gdy budynki zaczęły się zagłębiać w las. Oni zmienią kierunek, ona pomoże im w pracach naukowych. Zważywszy na jej wiek, doświadczenie i spisane informacje w elfickich księgach została tam przyjęta. Nie na jakieś nadzwyczaj wysokie stanowisko, bo została zwykłym naukowcem, ale jej to wystarczało. Ona miała dane, jej ród był bezpieczny, a także nie musiała się zanadto angażować. Ze względu na jej naturę pozostaje pod stałym nadzorem Gwardii. Jest dobrym sprzymierzeńcem, ale i niebezpiecznym wrogiem.
Inne:

  1. praworęczna, w lewej ręce ma ograniczone czucie
  2. jest biseksualna, ale kobiety pożąda tylko fizycznie
  3. jej organizm nie ma typowej odporności – nie zwalcza, ale adaptuje się do wirusów i bakterii (objawem jest mocne osłabienie i gorączkowanie, czasem kaszel)
  4. ze względu na eksperymenty na samej sobie jest bezpłodna
  5. jej różowe włosy to efekt nieudanych prób zwalczenia siwienia u najstarszych z elfów, dawniej była brązowooką szatynką
  6. dodatkowo włosy rosną jej dwa razy szybciej niż przeciętnemu człowiekowi
  7. różowe oczy to efekt prób zwalczenia drobnej wady wzroku (nosi okulary, ale nie są jej potrzebne do normalnego funkcjonowania, gdyż wada jest niewielka)
  8. jest blada jak trup i za żadne skarby na jej skórze nie pojawi się opalenizna
  9. nieszczególnie przepada za wampirami, venorianami, aniołami, nefilimami i upadłymi – najlepiej po prostu nazwać ją rasistką
  10. ateistka – wszyscy skrzydlaci są dla niej czubkami
  11. za drobną opłatą może sporządzić eliksir pozwalający zmienić kolor włosów/oczu
  12. nie znosi dzieci
  13. za nic w świecie nie dałaby się zmusić do małżeństwa
  14. ma wyjątkowo powabny kształt, który w połączeniu z kobiecymi kształtami działa na mniej odpornych mężczyzn uzależniając
  15. systematycznie pali shishe z melisą


Ostatnio zmieniony przez Penelope dnia Wto Sie 20, 2013 9:00 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Penelope   Sro Sie 14, 2013 5:58 pm

Ciekawe. o:

Osiedle Mattel, moce ograniczone, akceptuję i życzę miłej gry.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
 
Penelope
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postacie :: Spis Powszechny :: Kartoteka-
Skocz do: