IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Marika Lightsworth

Go down 
AutorWiadomość
Marika Lightsworth
Queen | Bibliotekarka
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 14
Dołączył/a : 28/07/2013

PisanieTemat: Marika Lightsworth   Pią Sie 02, 2013 5:03 pm

Pseudonim:  Kocia natura, kocia matka, cóż się więc dziwić, że wszystko związane z kotkiem pasuje do dziewczyny wręcz idealnie? Ma bardzo dużo kocich zachowań. Tak więc kocica, kotka, kocia dama.. Młoda i żywiołowa, acz do przyjaciół Mari, lub inne zdrobnienia.
Płeć:  Kobiece wdzięki są na swoim miejscu, więc płeć piękna.
Wiek: Będąc kotem wieku się nie liczy. Zwykłe, pusty liczby, które dziewczynę naprawdę nie obchodzą. Jednak jeśli komuś musiałaby to powiedzieć przeżyła dwadzieścia jeden wiosen.
Wzrost i waga: Nigdy nie chciała być długonogą modelką i już się nią nie stanie. Urosła do stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów    wzrostu. Waży za to idealnie, bowiem pięćdziesiąt osiem kilogramów.
Rasa: Można by myśleć, że przez wzgląd na jej blizny na plecach i kocie zachowanie jest zmiennokształtną. Jednak tak nie jest. Kiedyś nią była, jednak przez jednego wampira stała się przedstawicielką owej rasy. Tak więc jest pijawką, która najchętniej z wrogów wyssałaby ich życie!
Organizacja: Mimo, że jest plugawą krwiopijczynią bardzo dobrze wie, jak jest w slumsach. Nigdy nie miała zamiaru pomagać nikomu, kto uważa się za pępek świata, więc stoi po stronie rebelii. Wszak w slumsach się wychowała to musi stać po stronie swoich.
Ranga: Kiedyś pracowała w nieco niecodzienny sposób, a teraz zajmuję się doświadczaniem młodych i ochoczych dam. Marika jest Queen, chociaż i w razie potrzeby i swój zacny zadek mogłaby poświęcić dla dobra sprawy.
Zawód: Czytanie książek to dla Mariki jedna z wspanialszych spraw.  Łączenie pracy z przyjemnością jest świetnym rozwiązaniem. Marika została bibliotekarką w Akademii Nowej Ery, a tam może spokojnie bratać się z innymi, chociaż w jej bibliotece panuje ciemność.

✬ Gotowanie
✬  Walka wręcz
✬  Znajomość anatomii i morfologii człowieka
✬ Pierwsza pomoc
✬  Zręczna i zwinna osobniczka do tego szybka
✬  Wszelakie umiejętności potrzebne do szkolenia młodych dam
✬  Świetna aktorka
✬  Mocna głowa



Zmiana w zwierze - Pozostałość po czasach, kiedy to Marika była zmiennokształtną. Mari zmienia się w kota. Niestety, u niej ów moc jest wadliwa. W swojej kociej postaci może zostać zaledwie trzy posty. Po przemianie jest naga. Mimo że jest wampirem zachowała kocie zachowania przez moc.

Iluzje - Drugą z jej mocy jest wytworzenie świata iluzji, która może poruszyć psychikę innych ludzi. Może w ów świecie zadać małe obrażenia. Iluzja dotyczy  małego obszaru. Trwa dwa posty, przerwa cztery posty.

Manipulacja pamięcią-  potrafi manipulować wspomnieniami dotyczące bezpośrednio niej i wszczepić nowe. Może doprowadzić człowieka do wiary w tożsamość, z którą nie miał nic wspólnego. Może zmusić małą grupę by sądzili, że nigdy jej nie widzieli, lub że jest ich najlepszą przyjaciółką. Raz na cztery posty, plus dwa posty przerwy. Nie zadziała na osoby z barierą umysłową.


Wygląd:
Widzieliście kiedyś kota? Każdy z swoim widział go. Jednak nie każdy mógł zobaczyć kogoś takiego jak Marika. Dziewczyna o kociej naturze. Nienawidzi chodzić w ubraniach, dlatego bardzo często nie ma ich na sobie. Chyba, że akurat ktoś ją zmusi by ubrała, lub idzie do pracy.
Panna Lightsworth jest wampirem, dlatego cechuje ją blada, prawie, że trupia skóra. Wygląda jakby była nienaruszona. Na plecach widać kilka blizn, które przez pewnego wrednego kota szpecą kotkę. Czasami można mieć wrażenie, że dziewczyna jest delikatną istotką, którą jak się dotknie zaraz się rozsypie, jednak jest to błędne Marika jest silną, dobrze zbudowaną kobietą, która może wytrzymać naprawdę bardzo dużo. Na lewym pośladku ma wytatuowaną literę "Q" oraz na lewym nadgarstku ma wytatuowaną kocią łapkę, która jest odciskiem jej pierwszego kociego przyjaciela. Bardzo często nosi zakolanówki. Na szyi ma nosi czerwoną obróżkę, a na jednym uchu ma dzwoneczek do bydła, który dzwoni jak dziewczyna, tylko się poruszy. Tak że prawie każdy, kto ma dobry słuch mógłby ją usłyszeć.
Jednakże trupia skóra nie jest jedyną wyróżniającą się cechą u dziewczyny.  Nie możemy zapominać o jej oczach. Jedno obdarzono jest głębią oceanu, drugie zaś ukazuje zieleń lasów, łąk. Czasami mogą wydawać się nieobecne jakby Mariki tam, tak naprawdę nie było, ponieważ oczy dziewczyny skupione są na rybce, kocimiętce, lub innym kocim smakołyku. Dwa ślepia otoczone są wachlarzem kruczoczarnych rzęs.  Bardzo często widać w nich radosny błysk, dzięki któremu mamy ochotę się zaraz uśmiechnąć. Wszystko się zmienia, gdy Mari chce kogoś uwieść wzrok staje się bardziej głęboki, niż rów mariański i nie można mu się oprzeć tak jak kąpieli niż gorący dzień. Mały, drobny nosek zdobi jej okrąglutką twarzyczce. Usta o dosyć charakterystycznym kształcie. Trudno nie zauważyć ich różowiutkiej barwy, która dodaje dziewczynie uroku.  Jeżeli jeszcze doda im więcej barwy przez pomadki, usta naprawdę wyglądają apetycznie.Tym, co się u niej jednak naprawdę rzuca są jej jasnoróżowe włosy, które podchodzą czasami przy odpowiednim świetle pod biel. Ich kolor jest naturalny, a ludziom ciężko wierzyć w to, że kobietka może mieć różowiutkie włoski i różnokolorowe oczy, a wszystko za sprawą matki natury. Długie, proste do tego zwijają się przy końcówkach. Czoło dziewczyny jest osłonięte niesfornymi kosmykami. Długie włosy za zwyczaj swobodnie powiewają na wietrze, a jak nie to spięte są w długi kucyk.
Panna Lightsworth bardzo dobrze wie, że jej ciało jest dobrze zbudowane, a to tylko dzięki licznym ćwiczeniom. Wzrok niektórych panów nie pozwala o tym, nawet na chwilę zapomnieć.  Niemniej musiała być przez wzgląd na jej starą pracę rozciągnięta, wytrzymała i wysportowana. Nocne bieganie  pozwala jej utrzymać sylwetką taką o jakiej marzy każda kobieta. Oprócz sporych piersi jest także płaski brzuszek. Długie nogi, ale takie jak u większości kobiet.  Nigdy o tym nie marzyła i tak się nie stało. Acz, trzeba przyznać, że ma całkiem ładne nóżki.
W kociej formie jest długowłosą, białą kotką o zielonych oczach. W tej formie ma, tylko jeden kolor oczu. Na grzbiecie ma kilka blizn. Bardzo łatwo wyczuć u kotki żebra. Jej sierść sprawia wrażenie, że jest grubsza, niż tak naprawdę jest. Ma długi ogonek, a jej poduszeczki na łapkach są różowe.


Charakter:
Charakter Mariki nie da się opisać jednym zdaniem.  Można o niej powiedzieć, że jest zmienna jak wiatr, który jest niegdyś łagodny, żeby zaraz po tym zamienić się w  tornado, tak samo energiczna, porywista, okrutna, a zarazem piękna. Najpewniej spowodowane jest to przez huśtawki nastroju, które, co chwilę nawiedzają ciałko kocicy. Dziewczyna uważa się za normalną, ba nawet nie zdaję sobie z tego sprawy, a jest prawie jak kobieta w ciąży raz stan depresyjny, raz żądza mordu , a czasami potulna niczym baranek, ale te zachowanie przecież można bardzo łatwo wytłumaczyć.
Jak przystało na przemienionego wampira jest w stu procentach pewna swojego pochodzenia, z czego jest bardzo dumna. Potrafi się zachowywać naprawdę poważnie.  Jest też na pewno arogancka w stosunku do gwardii, a do swojego pana kapryśna. Żarcia kociego za nic nie wzięłaby do ust. Wiążę się to przede wszystkim z jej pozycją.
Mariś może być niemiła i wredna, gdy jest nie w humorze, lub ktoś ją urazi. Potrafi czasami bez powodu naskoczyć i powiedzieć mu wprost, co tak naprawdę o nim myśli. Może też kogoś skreślić bez powodu, bo nie podoba jej się jego twarz. Oczywiście, bywają chwile, kiedy ta zachowuję się milutko i przyjaźnie jak na kotka przystało. Jednak to są chwilę nietrwałe, ulotne i nie pojawiają się często. Nie za bardzo przejmuję się konsekwencjami. Zawsze szuka sobie jednego miejsca, gdzie mogłaby wrócić. Jeżeli jakiejś jej zostało zniszczone, poszuka kolejnego. Kolejne słowo, które mogłoby określić Kotkę? Dziecinna. Pomimo pozycji kobiety ta potrafi zachowywać się jak małe dziecko. Uwielbia wszelkiego rodzaje zabaw, zwłaszcza jeżeli ma za czymś gonić. Jest mistrzynią w wszelakich intrygach i gierkach. Zabawi się z każdym przedstawicielem ras, czy grupy społecznej, z niektórymi może dlatego, że musi. Nienawidzi przegrywać, ba! Swoje przedziwne gierki zawsze wygrywa. Do tego zawsze są jakieś dziwne podteksty. Już chyba, nawet nie trzeba nadmieniać, że Marika jest dosyć zboczona. Taka praca, więc jakoś ustabilizować się w niej musiała. Więc naprawdę uważajcie na jej zboczoną naturę, bo ona nie jest kochanym ukesiem, dopóki nie chce.
Może to akurat ciebie podrapię na śmierć? Zadawanie się z tą Kotką może się skończyć wizytą w szpitalu. Mimo, że gry zaczyna rzadko zazwyczaj są dosyć przemyślaną decyzją.  Skoro gra potrafi też utrzymać pokerową twarz oraz jest naprawdę świetną kłamczuchą i manipulatorką. Po co się przemęczać skoro inni też to mogą zrobić? Jak może zalegać na kanapie zalega, chyba że już naprawdę musi się ruszyć to jej zacny zadek pójdzie i załatwi to, co akurat w tym momencie potrzeba.
O dziwo chyba jeszcze nigdy się nie zakochała, cały czas marzy, tylko o jednym chłopaku, który raczej na nią nie ma zamiaru spojrzeć. Stara się nałożyć na samą siebie maskę obojętności. Tak jakby nigdy nikogo nie miała pokochać z nikim być związana. Nigdy nie wyzbyła się ludzkich odruchów, potrafi płakać, złościć się i śmiać, zwłaszcza przy jej najbliższych. Najczęściej zdradza ją mimika twarzy. Kocica jest bardzo mściwa. Nie odpuści nikomu zadanych krzywd. Co najważniejsze potrafi być też bardzo łagodna, a dyplomacja i uwodzicielstwo jest u niej naprawdę na wysokim poziomie.
Mimo wszystko cała czas jest kotką. Kocie zachowania dalej biorą nad nią górę. A to kocimiętka, a to jakaś myszka, czy robaczek, który lata i można się nim pobawić. Czasami czuje się niedopieszczona. Kotka trzeba podrapać, zająć się nią. Cóż się więc dziwić jej grom, humorkom? Jeżeli ma być miła musi się ktoś naprawdę nią solidnie zająć za równo w kociej, jak i normalnej formie.


Historia:
Dziś i już na zawsze chcę sama być
Bo taki już los mój i nie chcę tego kryć
Wcale nie przeszkadza mi cisza ta
Nie muszę wspólnie z kimś żegnać dnia

Arc I
Szła ku ciemności, bosymi stopami stąpała po zimnych kamieniach. Została sama na tym świecie. Czuła zimno posadzki, które emanowało do jej ciała. Znów kogoś straciła. Wpierw była to matka, która zginęła zaraz po jej narodzinach, potem ojciec, który zatracił się w alkoholu, a później powiesił, a na końcu samym siostra, którą zgwałcono, a potem zadźgano nożem.  I tak znów stała sama w pustym korytarzu z misiem w swoich rączkach. Otwarte okna wprowadzały zimno na miejsce, w którym stała, a nie miała zamiaru ich zamykać. Na zewnątrz raz odzywały się zwierzęta.. Bała się ich, bała się wszystkiego, co w tej chwili znajdowało się na zewnątrz. Przy życiu trzymał ją, tylko instynkt samozachowawczy.
Minęła pochodnie, która oprócz gwiazd i księżyca oświetlała jej drogę. Jeszcze, tylko się wspięła po schodach.  Dalej skrzypiały tym samym tonem sprzed tragedii. Nikt ich nie wymienił już od dwóch lat. Pokój w którym mieszkała był praktycznie pusty. Znajdowała się w nim, tylko ona. Wcześniej znajdowało się tu więcej rzeczy, ale musiała się z stąd wyprowadzić. To już nie był dom Mariki, tylko puste wspomnienie, które nawiedza ją w koszmarach. Pamiętała wszystkie zabawy w tym pokoju, twarz ojca, siostry i po chwili głos.. Głos śmierci, którą nawiedza ją. Musiała opuścić to miejsce, jednak nie miała, gdzie się udać.

Dziewczynka bez rodziny
Wspomnienia są najgorszym utrapieniem..
A kim jest ta dziewczyna, która płacze?
Dzięki upadku wyrosły wyzwoleńcze zamiary
Nie będzie zwyczajną kropelką w oceanie, która nie może nic zrobić..


No tak to była właśnie Marika. Nie wiedziała, czy to były jej łzy, czy po prostu krople deszczu. Cieszyła się, czy płakała? Nie miała nikogo, nie miała, gdzie się udać. Nie miała domu. A płacz? Właściwie za czym płakała. Już nie mogła nic stracić. Znalazła sobie jakiś karton. Tam ułożyła się  swoim kocim ciałkiem i zasnęła wtulona to misia. Dziewczynce został już, tylko on, a nikt poza nim nie słyszał kociego szlochu. Ludzie dalej chodzili beznamiętnie po bruku, nie zwracając nawet uwagi na tragedię małego, białego kota. Może i w tej chwili spała, ale cała tragedia, która miała miejsce cały czas krążyła w serduszku. Nikt nie zwrócił uwagi na samotnego kota.

Arc II

Padał śnieg. To był już drugi rok, kiedy samotnie żyła. Było już lepiej, słońce było wyżej na nieboskłonie, a i dziewczyna się rozwinęła. Wstąpiła do rebelii. Z początku była nikim. Samotna. Nic nie robiła, ale w końcu wstąpiła do sekcji Karo. Nie była w niczym dobra, a jej ciało raczej pomagało jej w tej pracy, jaką wykonują. Teraz nawet odłączyła się od swojego ciała. Stała się beznamiętna, a sztuczne emocje pokazywała klientom, którym się to podobało. Nałożyła na siebie maskę obojętności. Szybko jednak z tego wyrosła. Jednym z jej stałych klientów stał się wampir. Odrzucała swoje ciało, żeby zdobyć, choć rąbek informacji. Nigdy to się nie udało.

Znów była bezwartościowa
Mała dziewczyna z misiem
Po której policzkach, tylko płynęły łzy.

Przynajmniej sama zarabiała na siebie. Była z tego dumna. Dawała się. Zarabiała na siebie. Nauczyła się czytać, a potem zajęła się medycyną, ciałem człowieka, podstawowych informacji. Nie mogła być tłukiem. Skoro już i tak jej ciało zostało splamione. Do wampira się przywiązała. Dbał o nią. Przynajmniej tak się jej wydawało. W końcu nie była sama. Zajmował się nią jakiś przypadkowy wampir. Niedługo potem zatrudniła się w Akademii Nowej Ery, jako bibliotekarka. Filozofii w tej pracy nie potrzebowała, a pustka w sercu cały czas wypełniała się  miłym uczuciem. Awansowała. Teraz, była bibliotekarką i jedną z króliczków.

Kot był znów kotem.
Ptak, ptakiem.
Zwierzęta były już wolne.

Wybyła ze swojego kartonu. Chodziła w kocim ciele po mieście, aż natrafiła na pusty dom. Ktoś musiał być tak samo samotny jak ona kiedyś. Siedziała przed drzwiami, aż te otworzyły się. Zamiauczała. Chłopak uklęknął i chciał ją pogłaskać. Kocie oczy zabłysnęły, łasiła się do niego, a po chwili weszła do jego domu i wskoczyła na krzesło. Nie wyrzucił jej. Uśmiechnęła się w duchu. Znalazła swojego pana, czy to możliwe? Zamiauczała radośnie, kiedy spytał się o jedzenie, a jeszcze radośniej kiedy przyniósł jej mleczko. Zostali razem. Wszystko zmierzało ku dobremu i spędzili razem kilka lat.

Arc III

Żyła dobrze.. Można by powiedzieć, że aż za dobrze. Dniami chodziła do biblioteki, wieczorami chadzała do Zajączka. Tam zajmował się nią wampir. Jednak tym razem było inaczej. Zachowywał się,  co najmniej  dziwnie. Miała to być jej ostatnia robótka. Potem się zmywa i całymi wieczorami będzie się łasić do Pheama. Tak jej się przynajmniej zdawało, że ów chłopak miał na imię Pheam.

Wszystko było dobrze!

Tak się wydawało. Miała ostatni raz być u zajączka. Była. Wszystko się działo tak jak zawsze. Odeszła od wampira. Ostatni raz miała nałożyć na siebie tą maskę obojętności, którą nakłada, kiedy to kolejny klient ją dotykał. Zaczynało się normalnie. Pieścił jej piersi, całował po szyi. Nagle poczuła jego kły na swojej szyi.
Ugryzł ją i pił jej krew z uśmiechem. Sama nie zdawała sobie sprawy, co tak naprawdę teraz się dzieje. Dał jej też trochę swojej krwi po czym uśmiech z jego twarzy znikł.
Jej ciało zamarło. To był dziwne.  Po kilku chwilach znikł z dziwnym uśmiechem. Bolało ją wszystko. Nie wiedziała, czy ma się ruszać, czy ma coś powiedzieć.  Opuścił ją. Znów była... Nie była sama, miała jeszcze chłopaka. Chociaż.. Już chyba nie była tą samą kotką. Była czymś innym.

Arc IV

Ruszyła ręką. Bolała. Odpłynęła w głęboki sen. Znów się czuła pusto. Chciała odejść, ale gdzie?  Zmieniła się w kota i poczłapała się w stronę wyjścia, a potem w stronę domu. Chociaż, czy można było go nazwać domem?

Kocica o poranku doczłapała się do domu. Szybko na niej zasnęła i obudziła się, kiedy Pheam akurat był w pomieszczeniu. Chwilę wcześniej widział kocicę, a teraz widział kobietę, która okazała się jego kotem. Na szczęście nie wyrzucił  Mariki za drzwi i teraz razem tak mieszkają. Kilka godzin później okazało się, że Mari jest wampirem, a chłopak został jej jedzonkiem, chociaż ta dalej była jego kotkiem. Na razie wydaje się, że wszystko dąży, tylko ku dobremu.

Ciąg dalszy nastąpi, jak się coś wydarzy.. <3


Wstręt do wody. Koty nie lubią wody, więc i Mari jej nie lubi. Pomoczenie sobie futerka, lub włosów jest dla Mariki mordęgą i najchętniej wolałaby unikać takich sytuacji poza myciem się. W kociej formie nie przyjmuje w ogóle wody, nie chce jej tykać i omija ją szerokim łukiem.
Nienawidzi psów. Dziwne, żeby ktoś z naturą kota darzył je miłością. Jest joszcze kilka zwierząt, których nie lubi, ale właśnie te zwierzaki szczerze nienawidzi. Podobnie z psimi podobnymi zmiennokształtnymi nie lubi ich.
Uzależniona od białej herbaty~. Jedna z droższych i lepszych herbat jakie człowiek poznał. Chyba nie zdziwimy się, że dla dziewczyny jest ona jednym z lepszych rarytasów, prócz  kocimiętek i krwi.
Jest wampirem, ale… Dalej zachowuje się jak kot. Nic nie odpędzi jej od uzależnienia kocimiętką i kilkoma innymi smakołykami do kotów. Szczerze, kocha się znęcać nad myszami, gdyż uważa, że to są złe stworzenia, które trzeba jeść na śniadanie, tak jak Gwardie!
Nie lubi krwi zwierząt. Może to po prostu wrodzony wstręt. Kota przecież innego nie zje, bo to prawie jak jej rodzeństwo, dlatego nie pije żadnej krwi zwierzęcej, bo może to być krew jej pokrewnych, dawniej dusz, chociaż zwierzaka krwi też nie wypije.
Marzyła o założeniu zespołu. Jak była mała interesowała się muzyką i całkiem nieźle jej wychodziło śpiewanie. Jednak nikogo z jej koleżanek nie było stać na instrument. Jej samej tym bardziej, a kiedy już ją stać było jej dachem nad głową był dom Pheama.
Potajemnie daje numery komórek swoich najlepszych uczennic. Dla najlepszych klientów nie oszczędzi numeru jakiejś ze swoich uczennic. Daje je wręcz nagminnie. Ktoś prosi, chcesz ktoś musi cię pocieszyć? A to masz numer!
Ma swojego pana. Marika ma swojego pana, który się nią zajmował, kiedy ta była w kociej formie. Teraz, dalej jest jej właścicielem i jako jedyny zna jej sekret dotyczący jej prawdziwej rasy.
Nosi obróżkę na szyi, a dzwoneczek na uchu. Stara pamiątką z czasów, kiedy to Pheam jeszcze nie wiedział, że tak naprawdę nie jest kotem. Dzwoneczek ma od urodzenia, a obroża dostała, kiedy chłopak postanowił ją zaadaptować.
Kocie imię.  Jako kotka nosi imię…. Nadane było jej dawno temu i zostało wygrawerowane  na jej obróżce.
Fotografie.  Marika nienawidzi być fotografowana. Głównie, dlatego, ponieważ uważa, że brzydko wychodzi na zdjęciach. Zawsze, więc chowa się jak może przed jakimkolwiek obiektywem, który się pojawi. Sama za to, nawet lubi chwytać za aparat i popstrykać kilka zdjęć.
Miś Patrycjusz. Mariś ma swojego misia od czasów dziecięcych, nawet jako kotka transportuje go do swojego miejsca zamieszkania. Niezależnie od tego jakby był daleko weźmie go do swojego pyszczka i weźmie go w jej miejsce snu.
Tylko jeden  żywiciel. Mari ma, tylko jednego żywiciela. On jeden wie, że jest wampirem i tylko on ją karmi, dlatego jest z nim bardzo mocno związana. W jej żyłach  płynie jego krew i jest z tego dumna, prawie jego dziecko
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Marika Lightsworth   Pią Sie 02, 2013 5:48 pm

Rasa wysoka, zawód średnio, ale mieszkasz z Pheamem, więc osiedle Teiz. Ograniczenia są, KP dobra, ładna, leci pochwała, a ja z przyjemnością akceptuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
 
Marika Lightsworth
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postacie :: Spis Powszechny :: Kartoteka-
Skocz do: