IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Frey's Sweet Home

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Nie Sie 04, 2013 8:56 pm

https://www.youtube.com/watch?v=eE-dwpWpscU&list=RD02CLXt3yh2g0s

Jego głowa była dość pobudzona przez słowną oraz wcześniejszą stymulację Freyi, chciała wiedzieć wszystko o nim? Chciała poznać jego najgłębsze sekrety? Chciała się dowiedzieć kim był Hannibal? Bardzo proszę, niech się dowie kim do cholery był ten skurwysyn, który doprowadził naszego biednego Potworka do takiego stanu psychicznego, w którym obudził w nim pierwotne instynkty, uruchomił proces chaotycznego myślenia. Traktowanie szaleństwa jako wartości, sposobu bycia, na równi z miłością, przyjaźnią czy też rodziną lub jak w przypadku Freyi np., z jej poświęceniem, oddaniem się Sprawie - Do tego doprowadził Hannibal w umyśle Monster'a ~ Nie mogę dalej zaakceptować tego Freyo, że jest tak strasznie podobny do mnie a raczej ja do niego, doprowadził do tego, że stałem się jego tworem... Najgorsze w tym, że nigdy się nie dowiem czy to on mnie zmienił czy od początku taki byłem... Czy zrobił to nieświadomie czy specjalnie... Jeżeli nieświadomie to zaczynam się zastanawiać czy moje istnienie ma sens, czy to po prostu przypadek... Natomiast jeżeli specjalnie to za cholerę nie mogę odnaleźć w tym wszystkim logiki, nie mogę przejrzeć jego planu, nie wiem czy zrobił to bo mu się nudziło czy może mu się to podobało... Nie wiem, tak dużo kurwa rzeczy nie wiem... ~ To było dość spore wyznanie, które zakończyło się przegryzioną od wewnętrznej strony wargą. Ugryzł się najmocniej jak umiał, bo jego ciało działało instynktownie w przypadkach kiedy traci kontrolę, tak jakby. Oddał się pieszczotą nic już nie mówiąc. Analizował w głowie jeszcze całą tą sytuację, bo był można powiedzieć, że w "lekkim tymczasowym szoku psychicznym", który był objawem podobnym do wymiotowania po wypiciu zbyt dużej ilości alkoholu bez wzmocnienia mineralnego oraz kalorycznego... Tylko w jego przypadku wymiotowanie było tymczasowym zjazdem psychicznym na same dno.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Pon Sie 05, 2013 12:20 am

Ludzie szaleli z miłości, smutku, nienawiści. Czemu by nie odłączyć szaleństwa i dać mu własny sens? Taki na równi z całą resztą tej tyrady. Szaleństwo miało w sobie to coś. Tą nieobliczalność, nieprzewidywalność. Ten cholerny element zaskoczenia. Nie funkcjonowało osobno tylko dlatego, że szaleńców było mało, a społeczeństwo zamiast ich poznawać tłamsiło. Nie było możliwości, aby wszyscy „psychopaci” jak jeden mąż byli niewyleczalnymi przypadkami. Jasne, na pewno takie były, ale nie każdy, co do joty! Co prawda Montenegro nie mógł liczyć nie wsparcie poprzez uczłowieczanie, bo uważała go za kogoś na wzór własności. Po co zmieniać coś, co uznaje się za perfekcyjne? Osoba tak zaborcza jak panienka Shepard nie da nikomu go „uleczyć”, dla niej byłoby to „zepsucie”. Żywiła tą nienaturalną miłość do tego czym był, bo nie wiedziała jak blisko mu do stereotypowego człowieka – to jest ile moralności i zrozumienia dla dobra i zła mu zostało. Nie był tak skrajnie spaczony, toteż nie miała nic przeciwko, aby w stanie nienaruszonym egzystował. Co prawda krzywdził i zapewne chaosu czynił co niemiara,  ale nie miałaby serca i chęci, by się w to mieszać. Sama nawet chciała poświęcić jakąś część siebie i wchłonąć ten chaos, aby łatwiej go zrozumieć. Choć nie, stop. To cały czas w niej siedziało. Po prostu okłamywała się, że nie. Okłamywała wszystkich – jej „spisek” był na wyższym poziomie niż jego. Najgorsze były te delikatne obicia, zderzenia w rzeczywistością. Choćby ten moment, gdy musiała się uspokajać, aby go nie zabić. Wiedziała, że coś w niej tkwiło, ale nie chciała tego. Było zbyt duże, dużo większe niż ta odrobina, której chciała. Najbardziej w życiu bała się siebie. Że straci kontrolę, odpłynie. Że zostanie wchłonięta przez to co w niej siedziało... niby przez siebie, ale... Nie, nie, nie. Takie gdybanie irytowało. Może to była ona, ale nie w pełni. Po co miała zatracać najbardziej przydatne w życiu cechy na rzecz kilku, które nie mogły się dostosować do stanu rzeczywistości? Bezsens. Szkodliwe. Niepotrzebne. Wiedziała, że robiąc nawet wąską drogę dla tego szaleństwa, ono i tak wyszłoby całe.
- Nie jesteś jak on. Dostosowałeś się. Dzieci bardzo chłoną bodźce z otoczenia. Dzięki tym bodźcom możesz funkcjonować w społeczeństwie. Na pewno zrobił to świadomie. Chciał was zepsuć ku własnej uciesze, satysfakcji. Nie zrozumiesz go, niektórzy mężczyźni są jak kobiety. – tutaj zaśmiała się krótko i uśmiechnęła do niego. Zbyt się stresował. Żart – może i marny, ale się starała na swój freyowy sposób – to jednak żart. - Opowiedz mi o warunkach tam, jego zachowaniu. Jak najwięcej. Można spróbować go znaleźć. Nic nie ginie w naturze. Oh, oczywiście jeżeli chcesz. – tutaj uśmiechnęła się do niego jeszcze szerzej, pojednawczo, a potem pocałowała go słodko, delikatnie, ale przeciągle. Nawet zadziornie włożyła język między jego warki zlizując przy tym krew, ale nie zaprosiła go do tańca. Ot, obiecywała mu pieszczoty za dobry sprawunek. - To jak, poradzi sobie? – zapytała upewniając się. Zmierzwiła mu włosy i musnęła ustami czoło. Jej dłonie wylądowały na jego ramionach i teraz już intensywnie je rozmasowywała. Uchyli mu nieba, aby on mógł uchylić je jej. Nadal bała się tego, że emocje go zbyt poniosą, ale jak już było wspominane – to tylko dodatkowo ją podniecało, nakręcało. Zdecydowanie wiodło ku kontynuowaniu, a nie zaprzestaniu czynności jakich się podjęła. Nie była bezbronna. Jedna myśl i odetnie mu nogi (dot. mocy rasowej) lub usmaży skupiając elektryczność, której w nowoczesnym domu nie brakowało, aby go usmażyć. Tylko czy by chciała? Nonsens! Oczywiście, że nie! Ale takie upewnianie się stawiało ją w korzystnej sytuacji, cały czas czuła się dość bezpiecznie, aby móc to dalej ciągnąć. Słowem żyć, nie umierać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Pon Sie 05, 2013 2:41 pm

Potwór powstał z powodu Hannibala, łowcy niewolników, który zadając ból, cierpienie, dając im strach tak żeby w każdej sekundzie swojego życia żyli z świadomością, że mogą umrzeć, chciał ich przemienić w samego siebie, może szukał dziedzictwa albo osoby, która wejdzie na wyższy poziom szaleństwa, taki który on nie mógł przejść. Wszystko było wielką rozgrywką, w której Hannibal był jedynie lepszym pionkiem a szachownica szaleństwa, chaosu i otchłani było bezgranicznie wielka, mogła pochłonąć każdego kogo chciała… ~ Pamiętam jego słowa, które codziennie nas witały i żegnały, te jego ulubione „Nie jestem waszym ojcem, przyjacielem ale też nie jestem waszym wrogiem, wszystko co robię jest moim darem dla Was” … Potem zwykle przechodził do tortur, nie miał dużego pola do popisu, ale był pomysłowy. Musieliśmy przebiegać po szkle jakiś odcinek a on lubił biczować nas na całej długości paroma celnymi uderzeniami… Pamiętam gdy nie trafiał w kogoś, bo ten ktoś się uchylił… Wtedy odczuwałeś radość, nadzieję, ale ona po chwili znikała, gdy nagle na twojej szyi obwiązywał sznur i przywiązywał się do swojego zwierzaczka i kazał mu robić kółka wokół obozu aż ktoś od odwodnienia, zmęczenia, poparzeń i uszkodzeń nie tracił przytomności albo nie dotarł na granicę śmierci… ~ Taka sytuacja. Wpatrywał się w dziewczynę, nie przymykał oczu tylko wpatrywał się w nią, nawet gdy oblizywała jego wargi z krwi. Krew była podniecająca, paraliżowała go często a raczej budziła w nim mieszane uczucia, zwłaszcza gdy w jego głowie wspominał stare czasy ~ Obóz był umieszczony niedaleko wodopoju dla zwierząt, niedaleko lasu oraz tak samo umieszczone bezpośrednio pustyni. Wszystkie budynki były zbudowane dzięki naszej ciężkiej pracy z drewna i gliny, po środku znajdował się plac, na którym tłukliśmy się lub odbywały się ogłoszenia czy treningi  ~ Opowiedział jej gdy skończyła stymulację jego ciała, reagował na nie, nawet się podniecił tymi subtelnymi czynnościami, udzielił mu się smutny klimat, powiązany z jego rozterkami, nie rozklei się, bez przesady, po prostu ciężko było mu bardziej na umyśle niż na sercu ~Zachowywał się normalnie… Codziennie o tej samej godzinie jadł, za każdym razem wraz z nami… Z tym, ze wysyłał nas do pobliskiego lasu na parogodzinne polowania, wtedy mieliśmy upolować jedzenie żeby wyżywić nas na tydzień, to od nas zależało a raczej od tych najsilniejszych kto będzie jadł a kto nie, ile będziemy jeść i czy będziemy to racjonowali… Nawet jeżeli trzymał nas w niewoli, mieliśmy sporo wolności, nie ingerował w to co się działo w zamknięciu, sami tworzyliśmy hierarchie, wyznaczaliśmy najlepszych na najcięższe zadania, które dawał nam Hannibal do wykonania… Taka zabawa ~ Położył na jej brzuszku swoja dłoń, która zaczęła wodzić po jej skórze w kulistych ruchach. Chciał ja mieć na zawsze, dawała mu spokój umysłu, potrafił zaakceptować to co nie mógł nigdy zaakceptować, można powiedzieć, że dopełniała go. Złożył pocałunek na jej ustach, krew nadal delikatnie wyciekała z warg, wiec można powiedzieć ze był to namiętnie intymny pocałunek wśród śliny i krwi. Załapał dłonią za jej pierś od dołu i zaczął łagodnie ja macać. Chciał się do jej piersi przyssać jak dziecko, miała nieziemskie krągłości… Takie wspaniale, nieuchwytne.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Pon Sie 05, 2013 4:30 pm

Hannibal przywodził jej na myśl sadystycznego pedofila. Trudno jednak było od tak go oceniać – świetnym przypadkiem, że nie warto był choćby Monster. W pierwszym odruchu chciała go zabić. Ale nie zrobiła tego i wyszło jej na dobre. Wniosek? Pozory mylą. Ale na wszelki wypadek miej pod ręką maczetę i zachowaj bezpieczną odległość. No chyba, że jesteś cyborgiem tylko z nazwy, a twoje ciało to od dawna w pełni maszyna. Wtedy róbta co chceta.... ale mnie zostawta, oczywiście.
- Uroczy dar, nawet słodszy od podarowanego bezinteresownie wpierdolu. – Freya i jej barwne spostrzeżenia. No tak, jeszcze bez tego ktoś by mógł sobie pomyśleć, że ma instynkt samozachowawczy, czy inne zbyt mainstreamowe tatałajstwa, jak na przykład empatia. Po co jej to było? Wystarczyła niepohamowana żądza wiedzy i równie silna chuć. Nic jej więcej do bycia szczęśliwą osobą nie było potrzeba. Poza własnym jestestwem potrzebowała go, ale to już miała. Mogłaby umrzeć nawet szczęśliwa, ale kto by wtedy męczył innych? Nonsens, potrzebowali jej.
- Kim byłeś w waszej hierarchii, hym? – spytała z przekornym uśmieszkiem. Dla niej był królewną, ale wtedy? Kto wie. Powątpiewała w taki stosunek w tak młodym wieku. No i wątpliwe aby jego aktualne instynkty były tak silnie wykształcone. Do tego było potrzeba czasu. Nadal bolały ją szczątkowe informacje. Cały czas były ogólne. Nie dawał jej konkretnych szczegółów – zachowania Hannibala, rzecz jasna – które mogłyby jej pomóc. To było oczywiste, że będzie chciała go odnaleźć. Pierw zinfiltruje, aby zdobyć przydatne informacje. Niebezpieczne, ale skoro miała odwagę, aby trzymać ze sobą Montenegro to nie będzie miała problemu, aby poznać Hannibala. Przypuszczalnie jest dużo gorzej spaczony, ale skrzywdził jej królewnę. A skoro skrzywdził coś co jest jej, to zadarł z nią. Z zdecydowanie niewłaściwą osobą. Choćby miała rozpaść się na kawałeczki, zabije go. Jeśli ucieknie – będzie go ścigać. Zbyt odrywał jej kruszynę od rzeczywistości.
CAM działał zbyt mocno. Przytłoczona natłokiem myśli nie zwróciła na to uwagi. Ureguluje to potem, chwilowo mogła oscylować na granicy niestabilności emocjonalnej.
Zamruczała czując jego dotyk. Na wszystko co było i czego nie było, nie teraz! - Wspominałeś coś o linie. Mam ochotę cię związać, aby w spokoju wyciągnąć od ciebie to i owo. A potem, kto wie... – zakończyła to zdanie przygryzając koniuszek jego ucha. Jej nierówny oddech łaskotał jego skroń, a nawet ramiona. Walczyła z podnieceniem, miała teraz nieco ważniejsze zajęcie. Miała dla jego ciała dużo czasu. Jej ciekawość nie była jednak za grosz cierpliwa. Chce wiedzieć, musi. - To kontynuujesz dobrowolnie, czy będę musiała się ubezwłasnowolnić? – spytała całując jego policzek, aby powoli zbliżyć się do ust, przy których się zatrzymała czekając na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Pon Sie 05, 2013 8:56 pm

Dowiedziała się bardzo wiele na temat Potworka, nawet zbyt dużo. Na granicach pamięci on sam dryfował podczas zjazdów psychicznych wywołanych właśnie takimi momentami, w których konfrontuje się z tym wszystkim, zwykle odbywało się to podczas snów lub ciężkich przypadków więziennych, gdy któryś nadepnął mu słownie na odcisk. Wtedy go zabijał automatycznie, bo wystarczająco długo z nimi się bawił żeby znosić słowa nieznajomego… Najgorsze w tym wszystkim, że tym razem w tym zajściu było coś dziwnego. Zarazem denerwował się, lecz tego nie ukazywał, jednak mówił, dużo, szczegółowo ~ Freyo, stoimy tutaj na granicy, na rozdrożu dróg, w której trzeba podjąć decyzję. Od wyboru będzie zależało jak postąpimy z tym wszystkim. Jesteś dla mnie kimś ważnym, ale po prostu już zbyt dużo na ostatnie godziny się wydarzyło, podczas naszego długiego spotkania wszystko się zmieniło, poprzestawiały mi się wartości, teraz od Ciebie zależy jak to się wszystko potoczy… Jednak ja nie udzielam Ci zgody, dobrowolnie Ci nie udzielę odpowiedzi, może się to skończyć źle dla nas ~ Wpatrywał się w jej oko swoimi obłędnymi zielonymi oczami, które były zwierciadłem  jego duszy, miały związek z jego miejscem wychowania, jego narodzin. Dziewczyna musiała zadecydować o tym, co nastąpi za chwile. Czy pozwoli Potworkowi zamilknąć żeby dać mu odpocząć, może nawet jeszcze z nim coś porobi śmiesznego, ciekawego, perwersyjnego… Jednak zmuszanie go do przekroczenia granic nie zabezpieczając się przed nim, jest złym pomysłem, musiałaby go poważnie skrzywdzić, bo by on nie odpuścił. Lina w tym wypadku jest świetnym rozwiązaniem ~ Ja się dostosuje… ~ Nie potrafił wybrać między tymi dwoma wariantami, dla niego było to ciężkie, wszystkie miały plusy i minusy, które się idealnie ważyły po równo. Uśmiechnął się delikatnie, złapał jej szyje i zaczął głaskać palcami jej policzki. Traktował ją w swojej głowie jako członkini jego szaleństwa, była bliska jego sercu, duszy, głowie. Była dla niego Freyą, nie jego własnością, lecz czymś z kim lepiej mu się żyło, na razie przechodzili trudne chwile, a potem jednak będzie lepiej, wszystko się ułoży. Bo czemu nie. Nie wierzył w Karmę, teoretycznie, gdyby wierzył dawno by się zatracił w depresji, rozterce, przegrał by walkę z swoim szaleństwem, nie dostosował się do tego wszystkiego co go otaczało.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Pon Sie 05, 2013 9:36 pm

Oczekiwanie, że gdy raz się do niego przyssała i będzie chciała odpuścić, było oczekiwaniem, że strzeli sobie w głowę. Pomysł z liną nie był taki zły. Pierw mogła z niego wyciągnąć co chciała, a potem jeszcze się ładnie pobawić. A nawet złośliwie potem zostawić, o! Tylko sęk w tym, czy by potrafiła...
Wtuliła się w niego, ale była wyraźnie spięta. Już nawet na końcu języka miała obietnicę, że da mu spokój, ale usta nie chciały tego wypuścić. Wpiła się w jego usta często przerywając pocałunek, aby wpijać się w jego usta z coraz silniejszą chciwością. Gdy w końcu przestała przerywa pocałunki delikatnie rozchyliła jego wargi, nieśmiało, aby potem odważniej wsunąć swój język i łaskotać jego podniebienie na przemian z jego językiem. Nie wpuszczała go do własnych ust – przepraszała go. W takich momentach traciła kontrolę. Nie tak zewnętrznie jak choćby Monster, ale wewnętrznie.
Wstała i pociągnęła go za sobą za fraki. Co prawda teraz musiała się wysilić, aby nadal muskać ustami jego wargi, ale nie narzekała. Ten drobny trud był niczym w porównaniu do przyjemności jaką zyskiwała. Posadziła go na klasycznym krześle, do którego bez problemu mogła go przywiązać. Usiadła na jego kolanach okrakiem ocierając się o jego przyrodzenie. Przejechała czubkiem języka po jego ustach i odsunęła się mrużąc oczko. Nić śliny ciągnęła się z ust do ust. Tym razem wylądowała na jego brodzie. Uśmiechnęła się blado. - Przepraszam. – powiedziała, a jej oko zabłyszczało tą nienaturalną czerwienią. Poczuł się senny, ospały, zmęczony, ale równocześnie wprowadziła go w przedsmak błogostanu. Było mu dość ciężko, aby posłusznie siedział na dupie i nie był upierdliwy, ale i dość przyjemnie, aby na to jakoś nie narzekać. Wstała z jego kolan i poszła w głąb mieszkania. Tak jak łatwo się domyślić – wróciła ze sznurem. O! Nie tylko! W dłoniach miała kajdanki! Nic dziwnego, był nazbyt postawny, aby ryzykować. Jego dłonie zostały szczepione, a łańcuch przytwierdzony do krzesła. Reszta jego ciała została ciasno przywiązana liną do oparcia. Efekt CAMu minął. Mogło pozostać tylko nieprzyjemne uczucie, że jest się wykorzystywanym wbrew własnej woli. Znów rozsiadła się na jego udach. Między przerwami między linami gładziła odkrytą skórę jego klatki piersiowej. Włożyła nawet dwa palce do ust, aby móc zostawiać na jego ciele mokre ślady. Minęła chwila nim znów spojrzała mu w oczy. Czerwień, rozwiązłość językowa, ale i nieprzyjemny szum w głowie. Ona czuła to ze zdwojoną siłą – nie była przystosowana do tak częstego używania wszczepu. Jej źrenica rozszerzyła się do tego stopnia, że zasłaniała całą krwistą czerwień jej tęczówki. Zapewne go nie widziała, a czerń będącą rutyną dla osób mocno osłabionych. Nawet lekko odchyliła się do tyłu jakoby tracąc równowagę. Była ewidentnie przemęczona, ale zachłanność poznawania jego twardo trzymała ją na miejscu. Kilka razy lekko się zakołysała, ale w końcu złapała pion. Patrzyła na jego twarz, ale był to wzrok nieobecny. Cały czas panowała dla niej ta okropna pustka.
- Pytałam o twój stopień w hierarchii. Opowiedz mi co kazał wam robić. – dopiero teraz mógł wyczuć chłodną stal metalu przy swojej szyi. Ukrywała swoją zabawkę długo, ale o to jej chodziło. Porównał jej oczy do jego oczu. Zależało jej na szczegółowych odpowiedziach, jakby to było wczoraj, więc starała się do stymulować. - Monster, mów. – przesada była wskazana, gdy chciała przesadnie obszernych odpowiedzi. Kusiło ją, aby jeszcze raz pobudzić jego umysł za pomocą CAMu, ale bała się, że sama odpłynie.
Paznokcie wolnej ręki wodziły wzdłuż jego szyi, ramienia aż po koniuszek palców jego dłoni co jakiś czas zatapiając się drażniąco w skórze. Wyciągnie co chce, a potem mu się ślicznie odpłaci. O ile sama nie omdleje do tego czasu, rzecz jasna.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Pon Sie 05, 2013 11:52 pm

https://www.youtube.com/watch?v=hvhDHJAbPg4
Monster poczuł na moment ulgę, wiedział że już to koniec wizji i przejdą do przyjemniejszych spraw, jednak nadeszła fala, która zdeprawowała jego świadomość, rozsądek, pokonała wszystkie tamy, bariery, osłony które ograniczały go. Dziewczyna mówiła przez chwilę do warzywa, nie kontaktował, jedynie spuścił głowę do dołu i coś mruczał, jakby piosenkę, podśpiewywał sobie nutkę, która zapadła mu tak głęboko w pamięci, to był dźwięk… Ten pamiętny dźwięk kiedy Hannibal włączał odtwarzacz w stylu lat osiemdziesiątych, taki kolosalnie wielki, wtedy oznaczało, że ma dobry humor i czas na RZEŹ. Monster nagle chciał się wyrwać z więzów, lecz nie wyszło mu to, bo siedziała na nim i był związany. Pod wpływem oporu, prawie się wywrócił z nią, lecz wrócili do normalnej, wcześniejszej pozycji dzięki zręczności Freyi. Dalej się szamotał (słabiej) jakby był opętany przez jakieś większe zło niż on sam, tak to był ten długi wyczekiwany moment. Stało się to co stać się nie powinno. Monster teraz pocił się z prędkością światła, w każdej sekundzie jego organizm spalał niewielką ilość kalorii, był aż tak pobudzony jakby się naćpał amfetaminą, lecz to nie było to. Uśmiechnął się szeroko, starał się nawet pokazać grymas twarzY jak Joker z tym swoim wiecznie domalowanym bananem na ryju. U niego wyglądało to bardziej przerażająco niż strasznie śmiesznie ~ Myślisz kurwa, że bezkarnie możesz wpierdalać mi się do głowy?! Musiałabyś mnie kurwa zmusić, a ja tutaj jestem od tortur, jesteś jedynie malutką dziewczynką, zaciekawioną nową zabawką… Nie dam się… C… iiii… ~ Tak, to był ten moment, w którym przestał już mieć jakiekolwiek opory, chciała dowiedzieć się wszystkiego, lecz on nie chciał jej powiedzieć, musiała użyć czegoś na nim żeby przełamać jeszcze ten niewielki opór, cieniutką granicę, ostateczną formę jego oporu. Nawet uderzenie pięścią, poddanie go bólowi wystarczyłoby. Grożenie ostrzem nic nie da jeżeli nie zostanie użyte poprawnie, jego pierwotna funkcja służy do zabijania, okaleczania, więc strasznie nim na niego nie podziała. Poddawanie torturą kogoś jest idealnym sposobem do łamania ludzkich granic moralnych, wartościowych, psychicznych, depresyjnych, egzystencjalnych i tak dalej ~ ZOSTAW mnie… ~ Już nie miał siły, jej zagrywki były zbyt nieczyste, nie do powstrzymania, zwłaszcza dla bliskich sobie osób, biada tym którzy to samo przechodzili, miejmy nadzieje że Freya kieruje się uczuciem, a nie grzechem pierwotnym, tak jak Ewa z jabłkiem i kuszącym wężem, nie potrafiła się jej oprzeć.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Wto Sie 06, 2013 12:11 am

- Oczywiście. – bo czemu by nie miała? Tak jak on bezkarnie katował swoich więźniów, tak ona mogła bezkarnie katować jego na swoje własne sposoby. Z tą różnicą, że siedzieli w jej domu, tutaj nikt nie mógł im przeszkodzić... czy bardziej jej. - Biedna, mała dziewczynka, nie potrafi przekonać tak silnego mężczyzny, ojoj. – zaśmiała się. Sytuacja bardziej ją bawiła niż przerażała. Może i przykre, że nie potrafiła zachować powagi w takiej sytuacji, ale nie nam to oceniać. Dla jej umysłu było to zdrowsze. Mniej stresu, więcej miejsca na informacje... których on nie chciał jej oddać. Stawiał się. Sukinsyn. A chciała być miła. Patrzyła na niego bezrozumnie, gdy mówił, ale w końcu wzrok zaczynał jej wracać. Jej ruchy ciała nie wskazywały na to, jakoby słuchała. Tylko usta i słowa temu przeczyły. Była bardziej zainteresowana jego klatką piersiową. Wodziła po niej palcami – omijając sznury, rzecz jasna – aż nie znalazła się na jego podbrzuszu. Nawet pozwoliła sobie przejechać opuszkami palców wzdłuż jego penisa. Zaraz potem płytko wbiła nóż tuż nad jego przyrodzenie i pociągnęła prostą krechą do połowy podbrzusza. Rana nie była ani trochę głęboka, ale to właśnie takie były najbardziej upierdliwe – najwięcej zniesiesz, najbardziej drażnią no i jak na złość krew też z nich wypływała. Wzięła trochę jego posoki na palec i pokryła nią jego wargi nie zważając na jego sprzeciw.
„Zostaw mnie”! Gdy kończył swój malutki apel wsunęła końcówkę ostrza między jego zęby tak, aby przypadkiem nie poszerzyć mu uśmiechu, ale bez problemu mógł rozciąć sobie język. Wolną ręką wodziła po świeżutkiej rani czasami palcami zjeżdżając na jego członka, który niebawem przez tą czynność był dość obficie umazany szkarłatem wnętrza jego ciała. Uniosła brwi jakby z niego drwiła. - Będziesz grzecznym chłopcem i odpowiesz? – spytała delikatnie poruszając ostrzem w jego ustach. Zaraz potem je wyjęła oczekując na jego odpowiedź.
W jej wnętrzu wrzało. Z jednej strony bunt, jakim prawem go krzywdzi, z drugiej strony krzyk do czego mogła się posunąć, aby wyciągnąć z niego to co chcę. A pośrodku tego stała ta prawdziwa, kompletna Freya, która zatapiała się w jego ramionach po wszystkich w ciepłym łóżeczku. Znów będzie wdychać jego zapach, wymieniać się śliną i oddechem, a rany grzecznie scałuje przepraszająco. Ot, plan idealny. Sęk w tym, że panna Shepard nie myślała o teraz, które było zdominowane przez jedną ze stron – pierwotną, rzecz jasna. Wszakże „pierwsza” była stroną wytworzoną przez decyzje „drugiej”. Nawet sama zaczynała go kochać, bez pomocy CAMu, który właściwie od dłuższego czasu na nią nie oddziaływał. Po prostu jej miłość była trudna, na pewno nie mniej niż jego.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Wto Sie 06, 2013 9:54 pm

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Wto Sie 06, 2013 10:21 pm

Była zirytowana tym, że nie potrafiła wyciągnąć z niego tego, co chciała. Nie robiła sobie za wiele z tego co mówił, czy nawet z donośnego śmiechu. Spojrzała na swój dekolt unosząc brwi, jakby się obudziła i zobaczyła coś dziwnego, niespodziewanego. Rozsmarowała krew wymieszaną ze śliną na skórze omijając materiał, aby nie wsiąkła. Zawsze mogła rżnąć głupa i mówić, że to ketchup. Ketchup to tak neutralna rzecz na biuście... Odrobinę nawet wzięła na palce i wsunęła mu do ust, ale nie próbowała nawet głębiej, niż do zębów – kto go wiedział, czy by jej nie ugryzł? Freya miała awersje do wszystkiego, co chciałoby ją gryźć.
Wstała i zaczęła nerwowo chodzić po pokoju. Widziała za jego plecami zegar – mijała godzina. I wtem rozległo się donośne pukanie. Ha, pamiętali, że się spóźnili. Chyba liczyli, że energicznym waleniem do drzwi cofną czas. Ze względu na to, że nie było jej na rękę się kłócić chwyciła portfel po drodze i otworzyła tak jak była – w samym szlafroku. Zapewne oszczędziło jej to długiej gadaniny, bo po prostu podała pieniądze i zabrała gorący od spodu karton. Zamknęła drzwi nogą i wróciła do salonu kładąc na stole karton. Sama złapała się pod boki i zaczęła tupać, wyraźnie niezadowolona. - Mam nadzieję, że ci wygodnie i jesteś z siebie dumny. W moim łóżku nie ma miejsca dla księżniczek z tak paskudnym śmiechem. – czasem by się przydała jej powaga, nawet odrobina. Ona sama poszła do kuchni, z której wróciła z jakimś pikantnym sosem, usiadła na bliskim stole fotelu i włączyła telewizor. Jakby go tam nie było jadła pizze, a odrobina sosu co jakiś czas lubiła zapodziać się na jej dekolcie mieszając z krwią i śliną. Widocznie ich smak jej nie przeszkadzał, bo zgarniała je palcem i namiętnie zlizywała z palca, który nawet lekko ssała wyciągając z ust. Pogłaszcz chama, cham cię kopnie, kopnij chama, cham cię pogłaszcze. Jak nie rana to zmęczenie, jeśli nie głód to tęsknota. Nie miała zamiaru się z nim bawić w jego gierki. Byli na jej terenie, tutaj to ona rządziła.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Wto Sie 13, 2013 1:50 pm

Monster nadal siedział przywiązany do krzesła, troszkę krwawił z dolnych okolic, ale widocznie Freya się tym nie przejmowała, takie życie. Raz na dole a raz na górze, raz Ty rozdajesz karty a za drugim razem je odbierasz, tym razem była to dziwna sytuacja. Dziewczyna straciła jakby nim zainteresowanie od tak, przez moment chciał sobie pójść, ale przecież był przywiązany do krzesła, nie mógł nic kurwa zrobić, nie miał żadnych super mocy, które umożliwiłyby mu szybką i zgrabną ucieczkę. W końcu się uspokoił i patrząc jak jednooka pożera pizze, brudząc się przy tym niechlujnie, nie dbając o czystość, nie potrafił się odezwać. Znalazł się w dziwnej sytuacji, z której musiał się jakoś wyplątać, przy okazji chciał się opatrzyć, bo nie jest fajnie siedzieć na dupie z otwartą raną ~ Mogłabyś mi powiedzieć w co Ty pogrywasz? Dlaczego nagle kurwa jesteś tak bardzo zainteresowana tym wszystkim a gdy nadchodzi czas posiłku... Olewasz mnie? Łagodnie rzecz mówiąc oczywiście ~ Dziewczyna musiała mu to wyjaśnić, chciał dowiedzieć się co się dzieje, ale po chwili zrozumiał, że zapewne nawet nie zdobędzie sekundy uwagi od jej osoby, bo ma do tego prawo. Była właścicielką swojego mieszkania, dał się jej związać bez problemu, zranić oraz wymęczyć psychicznie a teraz może jedynie patrzeć na nią. Oglądanie telewizji i jedzenie pizzy w jej wykonaniu chyba miało na celu wkurwienie go, wychodziło jej to znakomicie, zwykła czynność a tak bardzo tracił nerwy przy niej. Zamknął oczy i starał się uspokoić, nie będzie niepotrzebnie tracił sił na to, poczeka i może da mu okazje kiedy wywinie się z tych pnączy i ucieknie. Pytaniem jednak było to czy chciał uciekać? Czy właściwie jedna taka sytuacja, w której został zlany może doprowadzić do tego, że oleje to wszystko i zapomni. Nie było to logiczne ani racjonalne, choć przypomnijmy, że oni nie znajdowali się w logicznej ani racjonalnej sytuacji.   
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Wto Sie 13, 2013 2:10 pm

Uśmiechnęła się szeroko. Nie było w tym za grosz życzliwości. Raczej rozbawienie połączone z nutką zszarganych nerwów. W normalnych okolicznościach leżałby na chłodnym metalu i był precyzyjnie – płytko, lecz nadzwyczaj boleśnie – cięty przez osoby do tego wykwalifikowane, a efektem byłby posłuszny świergot. Mówiłby wszystko czego by chciała. Tak uparcie zatrzymując wiedzę dla siebie zyskiwał jedynie jej brak zainteresowania. Nie, nie, nie. Ona niezainteresowana nim? Jedynym jej celem było ulokowanie jego złości w innym miejscu. I udało jej się. Grzeczny, posłuszny chłopiec złapał przynętę.
Odłożyła kawałek pizzy, wstała nieśpiesznie i podeszła do niego zatrzymując się tuż za jego plecami. Pochyliła się, wtuliła w jego kark i zaśmiała cichutko. - Wiesz co robi się, gdy zwierze wierzga trzymane? Nie puszcza się dopóki się nie uspokoi. Z tym że ja nie mam ochoty ani puszczać, ani znosić humorków pupila. Bądź grzeczny, to i ja będę. – wymruczała mu nad uchem, znów wtuliła się w jego kark, a potem cmoknęła w policzek pod okiem. Równie ślimaczym tempem jakim do niego dobrnęła podeszła po nóż i znów do niego wróciła – cały czas nieśpiesznie. Kucnęła i poczęła przecinać więzy. Możliwe, że końcówka ostrza kilka razy zraniła przy tym jego skórę, ale nie wydawała się tym specjalnie przejmować. Gdy skończyła swoją robotę odsunęła się od niego. Nie uśmiechało jej się czekać na jego reakcje. W końcu miał wolną wolę. Mógł pójść lub zostać. Wybór należał do niego.
- W kuchni jest apteczka. Jak boisz się o ranę to idź do chirurga, albo nawet ja cię zaszyję. Zostań albo się stąd wynoś. Wybór należy do ciebie. – powiedziała niewzruszona. Fakt, że była cała w nerwach był zatajany przez głos, ale gdyby się dobrze przyjrzeć to dałoby się dojrzeć mocno zaciśnięte wargi i trzęsące się ręce.
Kilka kroków i opadła na kanapę. Wtuliła się w poduszkę zamykając swoje czerwone oczko. Płytko oddychała. Ona sama chciała się uspokoić. Nie lubiła robić krzywdy bez powodu. Jej instynkty... odrobinę wymknęły się spod kontroli. Gdyby nie ci wszyscy ludzie, o których się martwiła zmieniłaby zawód. Ale czy potrafiłaby kiedykolwiek o tym wszystkim zapomnieć? Wojsko, wojna, przemoc... to wszystko zmienia ludzi, nieodwracalnie. I tak tylko cudem cały czas się kontrolowała. Wiedziała, że bez problemu zabiła by go i kilku innych ludzi. Czasem była to ciekawość. Jak to zabić kogoś, kto nie jest wrogiem? Tak bez rozkazu? I tłamsiła to w zarodku. On tego nie potrafił. Liczyła, że był odpowiedzią na to trapiące pytanie „jak cały czas trzymać to w szrankach?” - zamiast tego traciła przy nim zmysły.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Wto Sie 13, 2013 2:47 pm

Freya uwolniła go, postąpiła słusznie, właśnie tego chciał, być wolny i robić co mu się żywnie podoba. Powstał z krzesła czekając aż dziewczyna zasiądzie ponownie na kanapie, wyglądała na niej przeuroczo i prowokująco, aż chciał się do niej dobrać, nawet się delikatnie uśmiechnął, wpatrując się w jej ciało ~ Mam być grzeczny? Da się załatwić, tylko mnie nie prowokuj bo masz takie zachcianki... Zdobądźmy swoje zaufanie, wtedy możemy pogadać o zachciankach ~ Uśmiechnął się i ruszył w kierunku kuchni bezzwłocznie w poszukiwaniu apteczki. Znalazł ją po jakimś czasie na tyle żeby dziewczyna mogła zacząć się niepokoić jego zniknięciem, jednak już po krótkim czasie pojawił się koło niej z uśmiechem na twarzy. Zadowolony z siebie usadowił się koło niej i położył apteczkę na swoich kolanach ~ Jeszcze zostaną trochę, nigdzie mi się nie śpieszy... Masz pizze a ja jestem strasznie głodny. W dodatku chirurgom nie ufam, wolę żebyś Ty mnie opatrzyła, będzie prościej i nic nie zapłacę a w dodatku nie będę musiał im wyjaśniać co się stało, że tam zostałem zraniony... ~ Wyjaśniał wszystko dokładnie, nie chciał jej mówić, że nie miał zamiaru uciekać od niej, mógłby zostać tam na krześle przywiązany gdyby go nakarmiła i pozwoliła oglądać mu seriale lub jakieś ciekawe filmy czy też programy. Złożył pocałunek na jej szyi i nawet się do niej lekko przyssał na momencik. Otworzył apteczkę wyciągając potrzebne oprzyrządowanie jak bandaż, igły, nożyczki, szwy, alkohol do oczyszczania rany ~ Trochę się pomieszało między nami, dużo rzeczy została powiedziane i uczynione, nie masz nic przeciwko jeżeli zostaną jeszcze trochę i Cię pomęczę? ~ Tak, to było to czego chciał. Chciał zostać przy niej jeszcze trochę zanim będzie musiał wrócić do roboty, wtedy będą mieli mniej czasu, choć nigdy nic nie wiadomo jak to będzie wyglądało, na pewno teraz bardziej go interesowało niż później.  
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Wto Sie 13, 2013 5:05 pm

Zdobyć zaufanie Monstera... Wysoko stawiał poprzeczkę. I tak dużym osiągnięciem było to, że nie chciał jej zabić. W jaki sposób zdobyć zaufanie socjopaty? Nie miała pojęcia. Ale chyba potrafił ją na to naprowadzić, to kwestia czasu. Jej zaufanie? Nieosiągalne. Nie ufała sobie, co dopiero drugiemu człowieku. - Ja nie mam żadnych złych zachcianek. Jedyną moją – i tak niespecjalnie złą – zachcianką jesteś ty. – burknęła wtulając twarz w poduszkę. Brzmiała jak fochnięta nastolatka. Powiodła za nim spojrzeniem. Już prawie wstawała, aby sprawdzić, czy nie poszedł w cholerę, ale wrócił. Fuknęła na niego jak obrażona kotka. Nie lubiła czekać, cierpliwość nie była jej dobrą stroną. - Trochę? – jęknęła smutno. Przechwyciła wyciągnięte przedmioty. Specem od zszywania nie była, ale nie takie rzeczy się robiło. Żal kumpla, któremu prawie łapę odrąbali zostawić, skoro jeszcze żyje. Co prawda zwykle łapka ta już się nie ruszała, ale i tak człek był szczęśliwszy, że ją miał – kilka wszczepów od Sorciere i śmigali jak nowi, a i kończyna była ruchoma, zdatna do użytku. Bez większych ceregieli przemyła jego ranę, osuszyła ją starannie i wzięła igłę. Znów bez ostrzeżenia zabrała się za robotę. Nie dbała o delikatność – wolała to szybciej skończyć. Nie robiła tego źle, jak najbardziej poprawnie - po prostu nie zważała na to, czy go to boli czy nie. Zresztą, i tak średnio obchodził ją ból osoby, która reagowała na niego jak na pieszczoty. Kij go tam wie. Po zakończeniu roboty przemyła jeszcze raz ranę z krwi, która wydobyła się przy zszywaniu i przejechała wacikiem. - Zastrzegam sobie prawo do nie wysłuchiwania ewentualnych narzekań na jakość usługi. – mruknęła łapiąc ostrożnie wszystko i zanosząc do kuchni. Wszystko wylądowało w koszu. Nie użyłaby już takiej igły, za żadne skarby. Kto go tam wie co brał. Starannie umyła dłonie i wróciła do niego. Wręcz rzuciła mu się na szyję mocno wtulając. Fakt, że mógł po prostu ją zostawić był dla niej jak okropna groźba. Wiedziała, że pracował, ale... Nawet te kilka godzin było okropnym widmem tortur. Sama siedziała na swoim nieszczęsnym urlopie. Zanudzi się na śmierć. Odsunęła się odrobinę, podciągnęła na palcach i wpiła w krwawe usta. Nie chciała się od niego odrywać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Wto Sie 13, 2013 6:08 pm

Nie odzywał się już, dziewczyna robiła swoje, może nie była jakoś dobrze wyszkolona w pierwszej pomocy, ale dawała radę. Wpatrywał się w nią, nawet wtedy gdy odeszła od niego po gotowej robocie, uśmiech na jego twarzy zawitał, gdy wróciła do niego, do salonu gdzie na nią czekał ~ Jeżeli twoją jedyną zachcianką jestem ja to sądzę, że nie będzie z tym problemu, dogadamy się do kosztów jakie chcesz włożyć żeby zyskać mnie na wyłączność... Żartuje. I tak dużo już dla mnie zrobiłaś, może niekoniecznie z moją zgodą, ale sądzę że powoli zaczynam  nabierać kolorów, jeżeli wiesz o co chodzi ~ Odpowiedział spokojnie a zanim cokolwiek dodał dziewczyna już znalazła się przy nim, składając na jego wargach krwisty pocałunek, który ewidentnie pobudził go do życia. Ułożył swoje dłonie na jej biodrach i przyciągnął do siebie jej ciało tak aby przylegało do niego, starał się ją nakierować na kanapę gdzie mogła odpowiednio usiąść żeby mieli wygodną pozycję do startu kolejnej rozgrywki. Monster w tym momencie pragnął tylko jej. Chciał poczuć zapach, który wyłaniał się od niej, ten rozkoszny zapach kobiety. Freya nie była w stanie zrozumieć kim stała się dla tego potworka, jakim cudem oraz skarbem była w jego dłoniach, chciał z nią zrobić wszystko co moralne i niemoralne. Miał ochotę wpoić się w nią jeszcze raz, tym razem lepiej, tym razem wspanialej, tym razem bardziej majestatycznie niż ostatnio. Tym razem pokaże jej swoje uczucia, da jej kawałek siebie, oczywiście w przenośni i nieprzenośni, ale to już sami sobie dodacie, jak zwykle zresztą. Jego pocałunki stały się bardziej łapczywe, chciał wszystkiego teraz a nie potem, musiał to dostać za wszelką cenę. nie było odwrotu, wóz albo przewóz. Czy Monster kochał Freye? Nie... Na pewno jednak nie wymieniłby jej na inną kobietę.   
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Wto Sie 13, 2013 7:45 pm

Nawet gdyby rzeczywiście chciał bawić się w galeriankę, to ona była dość wypłacalna, aby na to przystać. W sumie nawet poczuła lekki zawód, gdy stwierdził, że żartował. Uroczo byłoby być sponsorem postawnego psychopaty. Piękne, młode dziewoje? Pff. Wolała skrzywionego psychicznie mięśniaka. Życie jest za nudne, aby czynić je nudniejszym. - Czerwieni, a w razie powikłań fioletu. – mruknęła przejeżdżając dłonią po jego podbrzuszu zahaczając o ranę.
Posłusznie osunęła się na kanapę. Nie odwzajemniała jednak pocałunków. Nie potrafiła przełknąć widma tego co mu zrobiła. Że go zraniła. Dla niego pewnie kolejna rana do rutyna. Ona jednak czuła jakby jej dłonie płonęły. Mięśnie sztywniały, a usta pierzchły. Nawet kropla potu naznaczyła jej czoło. Bolało. Bolała ta świadomość, że tylko dla własnego spokoju mogła ranić. Przerwała jego pocałunki wtulając się w niego mocno. - Przepraszam. – wyszeptała. Nie była pewna czy mówi to do niego, czy jednak do siebie. Gdyby nie to, że od lat nie płakała zapewne teraz szlochałaby mu w ramię. Mimo braku łez czuła jak robi jej się sucho w ustach, a oko zaczynało ją piec. Nie miała nastroju na igraszki, ewidentnie. Zachłannie wtulała się w jego ramiona, ale ona bardziej szukała w nich ukojenia. Czuła tą nieprzyjemną gulę w gardle i ból w klatce piersiowej. Nie była przyzwyczajona. Kłóciło się to z jej sumieniem. Chciała aby ktoś ją teraz pogłaskał po głowie, powiedział jej, że wszystko będzie w porządku i okazał odrobinę czułości. Czy on to planował? Nic o tym nie świadczyło. - Przepraszam. – wyszeptała drugi raz jeszcze mocniej wtulając się w niego przy tym wbijając paznokcie w jego skórę. Czuła ten okropny, nieznośny ból. Poczucie winy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   Sro Sie 14, 2013 7:19 pm

Dziewczyna nagle zmiękła, nie wiedział czy to kolejna jej zagrywka, przekręt czy może po prostu prawda, która wyszła na jaw w praniu, gdy dziewczyna sparowała się z swoimi emocjami, uczuciami czyli po prostu realnością. W jego oczach nagle stała się bezbronną dziewczynką, która potrzebowała pomocy, której on jednak nie mógł jej udzielić, był po prostu zwykłym Potworkiem. Objął ją, przytulił, nawet nie pozwolił jej na moment poczuć się samotnie. Chciał ją zatrzymać dla siebie, spakować ją do torby i gdzieś wyjechać, ale to nie było możliwe. Życie okazało się trudniejsze niż przypuszczaliśmy, wszystko mogło się zmienić w każdej chwili, jak teraz. Oderwał się od dziewczyny, usadowił ją na kanapie i kucnął przy niej. Cały czas masował jej policzek i szyje na przemian, niech dziewczyna odpocznie, dużo przeżyła i zasługiwała na odpoczynek, który nadejdzie wraz z jego odejściem ~ Śpij moje słońce, odpocznij i powstań na nowo, niech wszystko przeminie, wszystkie rozterki i smutki odpłyną... ~ Po tych słowach dziewczyna już usnęła, on jednak nie zasnął, musiał ruszyć dalej, dalej w świat. Tym razem opuści ją, choć z żalem w sercu, że tak się to wszystko potoczyło. Freya była dla niego czymś w rodzaju pędzla, który dokładnie go pokolorował. Dała mu wizje, przekazała mu ją i nigdy jej nie zapomni, nie pozwoli na to. Wstał i zaczął się powoli ubierać. Zaczął po cichu sprzątać burdel, który zrobili. Wszystko wyglądało już po paru minutach perfekcyjnie, tak jakby go tu nie było. Nawet łazienkę doprowadził do stanu użytku. Zarzucił na plecy torbę, popatrzył jeszcze na Freye, która spała otulona kocykiem na kanapie i wyszedł, zamknął drzwi.

Z/t 
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Frey's Sweet Home   

Powrót do góry Go down
 
Frey's Sweet Home
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Walder Frey

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Daingean :: Osiedle Teiz :: Dzielnica mieszkalna-
Skocz do: