IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Posterunek

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Posterunek   Pon Lip 29, 2013 2:52 pm

Ze względu na miejscowe pogłoski założono tutaj niewielki posterunek. Przez główną część warty gwardziści nie robią nic ciekawego, ale czasem zdarza się im przegonić jakiś mniejszych przestępców nielegalnie przemycających jakieś duperele. Po południu to miejsce pustoszeje - następuje zamiana warty.

____________

Musiała odrobinę się natrudzić, aby w końcu tu dotrzeć. Liczne chaszcze lubiły przytrzymywać jej mechaniczne nogi, a że nic nie czuła, to nagle – zupełnie bez powodu! - przewracała się. Tym sposobem na miejsce dotarła odrapana i nieco zziajana, bo uniesienie się po tak nagłym wypadku, przez szok, najłatwiejsze nie było. No niemal pewna za każdym razem była, że kraken rozstąpił ziemie i chwycił ją swoją macką, aby zjeść jako przystawkę. Nic takiego jednak się nie zdarzyło, a ona po „wielu” trudach dotarła. Oczekiwała tutaj Andersona*, ale po wejściu i odstawieniu na blat alkoholu nie ujrzała go. - Anderson już skończył zmianę? – po usłyszeniu twierdzącej odpowiedzi mimo wszystko ustawiła alkohol na blacie. Zostało już kilka osób, wychodzili, aby zostawić to miejsce na pastwę... urlopów. Ludzie będą żyli w przeświadczeniu, że ktoś tutaj pilnuje ten opętany las, a i tak nikt nie sprawdzi. Nie szkodziło to jednak w wypiciu rumu przed wolnym, czyż nie? Klimatyzacja tworzyła tutaj tak przyjemne warunki, że nawet Freya zaczęła mruczeć otwierając butelkę rumu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Pon Lip 29, 2013 3:08 pm

Gerard dostał ten przydział, nie zadawał pytań, po prostu spakował manatki i ruszył z miasta na piechotę w kierunku posterunku. Trochę mu to zajęło, ale dotarł przez gęsty busz do posterunku. Widział jak niektóre osoby zbierają się już do domów, olał ich i wszedł do środka gdzie ujrzał kobietę o stalowych nogach. Popatrzył na nią i rzucił w jakiś róg swoje rzeczy, miał tam trochę rumu, laptopa, jakąś książkę no i oczywiście jego eko staffik, który pomógł mu trzymać się kupy w tych trudnych czasach - Dzisiaj to chyba ja mam zmianę kobieto - Podszedł w jej kierunku, wyciągnął się i poprawił pod koniec swoją czarną koszuleczkę na ramiączka, było gorąco na zewnątrz, ale tutaj przez wentylatory było nawet chłodno - Gerard Montenegro, Klawisz Gwardi, a Ty? - Nawet nie miał pojęcia, że kobieta stojąca przed nim jest wyższa rangą. Nic dziwnego, że nie znał praktycznie nikogo z Gwardii, nie interesował się innymi, jedynie praca i obsesja nim kierowały.  
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Pon Lip 29, 2013 3:27 pm

Ktoś przysiadł i wypił z nią jedną butelkę, ale potem intensywnie gestykulując tłumaczył, że musi iść, bo kochanka czeka. Żelazny argument jest żelazny. Nikt jednak nie zabronił jej tutaj siedzieć. W końcu nie zostałaby sama – zawsze ktoś tutaj siedzi, nawet pojedynczo. No i się doczekała. Człek bliższy niż dalszy dwu metrowej bestii, z blizną i podkreślającym jego niezwykle łagodny wizerunek irokezem. - Freya Shepard, zastępca dowódcy, pilot wojskowy odznaczony za bohaterską postawę na froncie. – znała już tą formułkę na pamięć. Nic dziwnego, że nikt jej nie szanował – była z metra cięta, a albinosi mieli dodatkowo to do siebie, że wydawali się niezwykle krusi. Miękko znów opadła na krzesło. Nie daj bóg by trafiła na kogoś z tytułami, a to nieszczęsny klawisz, którego jeszcze do pilnowania budek wysyłają, a pfe. - Pijesz, czy pracujesz? – spytała. No nie znała go, ale cóż. Niedola tej pracy łączy. Nawet, jeśli teoretycznie mógł być syreną, a przez swoją postawność złamałby ją w pół, to i tak wierzyła mu bardziej niż ośmiolatkowi w Teiz. Żołnierz ufa swoim, ot, taka właściwie zasada.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Pon Lip 29, 2013 3:48 pm

https://www.youtube.com/watch?v=Ek0SgwWmF9w
Nic nie miał do albinosów, choć w pewnym stopniu uważał ich za kuzynów wampirów, pijawek, no ale ona chyba nie była krwiopijcą, zwłaszcza że jej nogi były z stali, metalu czy tam innych stopów. Musiała być Cyborgiem a on po prostu nazywał ich ludźmi z protezami technologicznymi, sam zapewne sobie taką sprawi w przyszłości, ułatwiło by mu to wiele spraw. Nie musiałby się męczyć podczas skalpowaniu skóry. Wziął jakieś krzesło i przysiadł się do niej, nie odrywając wzroku od jej nóg - Czyli na froncie straciłaś nogi i Ci wręczyli za do medal? Opłacało się to bohaterstwo? - Olał po prostu jej pytanie czy pije z nią, to chyba było oczywiste, nigdy nie odmawiał, zwłaszcza że była dość zacną babeczką. Chore wizje zaczęły napływać mu do głowy, ale szybko je przegonił. Wstał jeszcze na moment i sięgnął po plecak z którego wyciągnął dwie butelki rumu oraz drewnianą szkatułkę - Chyba mogę zwracać się do Ciebie na Ty, nie? - Nawet jeżeli by zabroniła to by to zlał i mówił do niej jeszcze gorzej niż po imieniu, zaczął by wymyślać śmieszne przezwiska dotyczące jej kalectwa a raczej daru technologicznego, który był jej częścią poniżej pasa. Jak ona uprawiała miłość z takimi ciężkim nogami? Właściwie czy była w stanie się jebać jak króliki? Zagadka, którą musiał rozwiązać.  
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Pon Lip 29, 2013 4:03 pm

Cóż, wampir wolałby zdechnąć niż dać sobie dorobić takie nogi. Znając życie, elf również. Ciekawe co by stało się z taką syreną, Czy straciłaby możliwość przemiany? A może by dostosowali jej protezy? Zapewne to drugie, zbyt dbali o swój eksperyment. - Tamtego dnia straciłam przyjaciół, godność, a moje akta zostały odsunięte, sprawa wyciszona. Potem zabiła się moja matka, a ojciec trafił do Stangardu jako rasowy alkoholik. Ale było warto. Nawet dla tych paru osób, które cały czas mogą ze mną pić. – hej, cały czas żyła, a jej matka była wredną matroną, która z aplauzem ojca nie dawała jej normalnie dorosnąć. Czy żałowała stratę rodziny? Niespecjalnie, acz trochę dotknęło jej, że już nie ma do kogo się odezwać w trudnej sytuacji. Ot, zawsze zostawali jej uratowani. Perfidne skurwysyny, przy każdym ich spotkaniu nie traciła uśmiechu i humoru z płuc, którym zaczynała oddychać. - Przyszłam tutaj po cywilnemu, więc po co miałabym silić się na formułki? Teoretycznie mógłbyś mnie nawet stąd wypierdolić na zbity pysk. – niby służbowi byli cały czas w pracy, ale po godzinach nie przysługiwały jej wszystkie prawa. Zresztą, z jakiej paki miałaby mieć prawo siedzieć poza swoim rewirem? Zwykle dobrą wolą ją tutaj trzymali. No dobrze, poprawka – przynosiła im wódkę, to witali ją jak bohatera.
- No chyba, że mam za tobą wołać Montenegro. Złamałabym sobie język po kilku kieliszkach. – czy może w jej przypadku po kilkudziesięciu i godzinach spędzonych w toalecie. Że jej nie dali żelaznego pęcherza, chamy. Jak już grzebali, to mogli coś praktyczniejszego, niż nogi. A pfe! Po co komu chodzić? Mogła równie dobrze siedzieć na wózku żyjąc za niebotyczną rentę. Tylko byłaby ta nieznośna pustka, którą czuła leżąc w szpitalu...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Pon Lip 29, 2013 4:31 pm

Dziwne było to, że dziewczyna mówiła o cierpieniu jakie doznała z tak ogromną łatwością, znał się trochę na bólu, bo często go rozdawał jak cukierki i wiedział, że często ból emocjonalny i psychiczny był gorszy od tego fizycznego, choć w jego przypadku ta reguła często było łamana ~ W skrócie to mogę powiedzieć już o tobie bardzo dużo... Gadatliwa z Ciebie kobieta z bagażem emocjonalnym, który cały czas za nią wędruje, ale nie sprawia Ci on problemu w codziennym życiu oraz poprawnym funkcjonowaniem w społeczeństwie. Myślisz, że dobrym pomysłem jest pić jeżeli wszystkie smutki wyszły na jaw a nieznajomy, czyli Ja, już tak dużo wie o tobie i jeszcze nie uciekł? Nie widzisz w tym wszystkim problemu? ~ Bredził, ale lubił bredzić po swojemu. Czy wiedział dużo o niej? Nie, dopiero dowiedział się kilka znaczących informacji, które pomogły mu stworzyć zarys, schemat, wzór jej osoby, jednak zawsze są przypadki, które wychodzą poza normę. I chyba ona takim indywiduum własnie była. Otworzył butelkę rumu ustami i wypluł gdzieś zakrętkę na ziemie, co będzie dbał o środowisko, pierdolić to. Sprawa, którą miał przed oczami była bardziej interesująca i chyba się wciągnie w nią dzisiejszego dnia ~ Wypiję dzisiaj za twoje cierpienie Freya ~ Brzmiało to dość dziwnie, ale to był komplement, który rozumiał tylko On. Przyłożył gwint do ust i przechylił butelkę do góry, wlewając w siebie parę porządnych łyków trunku. Będzie fajnie, tak sobie wmawiał ~ Nie mam powodów żeby Cię wypierdalać. Nawet jeżeli wolę nie wychodzić z mojego cienia w Gwardii, dobrze mi się tam żyje jako klawisz ~ Miał wiele frajdy na tym stanowisku. Nikt się go nie czepiał, nie zwracał uwagi na jego sposoby, jedynie liczyły się efekty, tak w każdej organizacji było, wiec czemu w Gwardii miało być inaczej? Przesunął po stole butelkę Freyi i zachęcał ją swoimi ponętnym spojrzeniem do skosztowania. Była dobra, czysta i nie zatruta, jeszcze.  
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Pon Lip 29, 2013 4:50 pm

- Znam twoje dane, z tytułu rangi mam dostęp do akt. Twojej mordki na pewno nie zapomnę. Obawiam się, że będę ją pamiętać lepiej niż twarze znajomych od piaskownicy. Jesteś bardzo... oryginalny. Nie traktowałabym cię jako nieznajomego. – i nie traktujesz, bo nie masz powodu. - Mało ludzi ucieka. Nie każdy jest świadomy jak to jest utracić nogi, jedyne, co trzyma cię prosto. Nawet moje ciało się z tym nie zgadza, czasem nadal czuję ból. Zupełnie, jakby cały czas tam były. – w mechanicznych protezach brak jej było czucia. Miało to swoje plusy i minusy. Zaletą była praktyczność, wadą poczucie jedności z tą częścią siebie. Cały czas czuła się jak na wózku inwalidzkim, wyłączając momenty, gdy sklerotyczny mózg uznawał, że jednak bolą ją nogi nawet, gdy ich nie ma.
- Rodziny poległych bardziej cierpiały. Mnie boli strata fizyczna ich duchowa, ale silniejsza jest radość. Nie wiem czy wiesz jakie to uczucie uratować parę istnień wbrew wszystkiemu. Wbrew chorobie, rozkazom, ludzkiej opinii. Wbrew sobie. Nie walczyłam, bo byłam zbyt słaba. Ale tego dnia byłam im równa. Koniec końców przez przebłysk głupiej odwagi przepijam pół gaży przez awans. Jeśli los chciał, aby abstynentka powoli zmieniała się w alkoholiczkę to mu zajebiście wyszło. – zakończyła swój wywód przechwytując butelkę. Miała lekkie obawy, ale tak mała ilość śliny nie mogła przenieść silniejszych zarazków. Przysunęła gwint do ust, a resztki lepkiej śliny przylgnęły do jej warg. Odchyliła się lekko i zmrużyła oczy delektując się smakiem. Jej butelki przebyły całą drogę przez miasto aż tutaj, a jeszcze wcześniej stały w słońcu. Ich wnętrze, to jest równie słodka, ale pewnie mnie bezpieczna substancja paliła we wnętrzu jak piekielna smoła. Miało to swoje zalety, ale akurat ona nie lubiła uczucia, że coś wżera się jej w organy.
Denko szybko przylgnęło do powierzchni stołu z nieco głośniejszym stukotem, a potem prześlizgnęło się w jego kierunku. Podparła nogi na ścianie, ale był to bardziej nawyk. Nie drętwiały, nie wadziły jej. Starała się jednak czuć, jakby cały czas były z nią od początku, jakby płynęła w nich jej krew i przebiegał przez nie jej układ nerwowy. Wolała traktować całą siebie jako siebie, nie jako wielką układankę puzli.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Pon Lip 29, 2013 5:45 pm

Znała jego dane, może to sprawdzić, ale nie dowie się nic o jego prawdziwej naturze, no chyba że go sprowokuje, na szczęście że nie wie jak a Monster stara się kontrolować wśród towarzyszy broni, zwłaszcza jeżeli są rangą wyżej od niego. Kobieta na tak wysokim stanowisku musiała zapracować na to, więc nawet nie śmiał puszczać feministycznych komentarzy, nie odważyłby się, chyba ~ Oryginalny? Raczej nie ma nic we mnie nadzwyczajnego. Zwykły klawisz, który pije w miejscu pracy z swoim przełożonym, zupełnie normalna sytuacja ~ Uśmiechnął się zwyczajne, pokazując Freyi jego dorodne, bialutkie ząbki. Wziął butelkę i ponownie wychlał parę porządnych łyków aż została połowa. Postawił ją na blacie między nimi i sięgnął po szkatułkę, którą położył sobie na kolanach ~ Powiadasz, że czujesz ból? Musi być to ciekawe uczucie, twoje ciało pamięta tą stratę i na swój sposób to przeżywa. Myślisz, że pamięć ciała zależna jest od psychiki czy to po prostu zerwane połączenia nerwowe tak reagują? ~ Zawsze go to zastanawiało. Problem mógł leżeć po obu stronach, choć Gerard myślał, że pewien ból może zostać zastąpiony przez inny ból jeżeli będzie silniejszy niż poprzedni. Takie sztuczki! ~ Rozumiem, alkohol to środek na zatapianie smutków, natomiast ja wolę co innego. Zieloną radość, która trzyma mnie od dziecka w kupie, pozwoliła mi się dostosować do społeczeństwa, pogodzić się z moim losem i Chaosem, który mi towarzyszy ~ Uwielbiał nazywać to Chaosem, słowo te wzbudzało w nim euforyczne odczucia. Otworzył szkatułkę i wyciągnął z niego woreczek, w którym znajdowało się z dwanaście do trzynastu obfitych topów. Kiedy otworzył go, intensywny-słodkawy zapach zaczął unosić się w powietrzu. Wyciągnął jednego topa i zaczął go kruszyć, rozrywać poszczególne kawałeczki na jeszcze mniejsze, musiał to dobrze zmielić ~ Nie wydaj mnie, od czasu do czasu lubię być pod wpływem zielonej herbatki ~ Uśmiechnął się w jej kierunku i staranni analizował jej ruchy oraz gesty, które będzie wykonywała w następnej wymianie zdań.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Pon Lip 29, 2013 6:05 pm

- Musisz być albo nadzwyczaj głupi, albo odważny. Jeszcze rozumiem osoby znające mnie sprzed awansu, ale ty? Nie wydaje się zbyt przywiązany do pracy... źle. – dla niej ważne było oddanie sprawie. Trzymanie w ryzach kryminalistów było nie mniej ważne niż jej stanowisko, o ile nie bardziej. Szanowała go za pracę jaką wykonywał. Dla niej styczność na co dzień z takimi kanaliami była czymś niemożliwym do zniesienia. Pewnie, gdyby wiedziała, że przed nią siedzi nie mniejsza, to już dawno rozstrzelałaby jego ciało na miarę sera szwajcarskiego. Ale nie wiedziała – i w tym tkwił zapewne cały urok jego życiowej maskarady. - Oba? Nie łatwo zrozumieć, że nie staniesz na nogach o własnych siłach. Takiego bólu sama bym sobie nie potrafiła wyobrazić. Ciągle mi przypomina... – urwała w pół słowa. Odłamki metalu, który odebrał jej nogi zabiły drogiego jej sercu przyjaciela. Pamiętała jego twarz, oj za dobrze. Tamten dzień był wielką stratą dla wszystkich. Tylko nie wszyscy o nim wiedzieli. Tamte kanalie pewnie cały czas cieszą się swoją wygraną. Ale zginą. Jeden po jednym, co do joty.
- Nie zapijam smutku, zapijam tęsknotę. Brak mi tych drani. Ich pijackiego mamrotania, kompletnego braku szacunku dla kobiet i całej łaciny jakiej mnie nauczyli. Byli jak prawdziwa rodzina. Jak bracia. A zginęli tylko przez anarchistyczne pobudki bandy debili. – westchnęła ciężko. - Jeśli trafisz na jednego z nich to możesz z moim błogosławieństwem go zarżnąć. Nie odkupi to bólu rodziny, ale życie za życie to w miarę godziwa transakcja. – mógłby zabijać z przyzwoleniem, cóż za słodki zbieg okoliczności.
Powlokła wzrokiem po jego wyczynach z trawką. Nie było to przychylne spojrzenie. Nie preferowała tego typu zabaw. Miała mocny łeb, alkohol minimalnie ją ogłupiał. Trawka... Zdecydowanie mocniej wpływała na zachowanie, na umysł. - Wolę shishe z melisą, wystarczająco odpręża po treningu. – no i może bawić się w smoka. Zwykły człowiek nigdy nie pojmie jej zachwytu wypuszczaniem tych oparów niczym wielki gad. Kiedyś jeszcze zdoła formować z tego jednorożce, a wtedy wszyscy ją popamiętacie!
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Pon Lip 29, 2013 6:44 pm

~ Źle mnie zrozumiałaś. Kocham swoją pracę nawet jeżeli jest takiego typu, perfekcyjne wykonuje swoje obowiązki i nikt nie narzeka, znaczy wiesz, narzekają więźniowie, ale to co innego ~ Tak, narzekają a raczej cierpią przez ból, który zadaje im ten Potwór. Nawet jeżeli są grzeczni to i tak się nad nimi znęca. Nikt się nie pyta jak to robi, ważne są efekty, dlatego nadaje się do tej roboty ~ Wszystko jest względne. Sądzę, że odpowiednie nastawienie psychiczne powinno pomóc Ci utracić ten pamiętliwy ból w nogach, jednak osobiście ja bym się go nie pozbywał... Stał się już częścią Ciebie, schorzeniem z którym musisz żyć a nie wolno odwracać się od swojej niedoskonałości, trzeba ją zaakceptować i wykorzystać, ale Ty chyba już o tym wiesz ~ Popatrzył na jej nogi zagadkowym wzrokiem. Właściwie to chyba nawet nie było skierowane do dziewczyny, zapewne znowu poplątał swoją sytuację z sytuacją dziewczyny. Skończył już kruszyć trawkę, więc wyciągnął bletki. Zaczął zwijać tipo, układając karteczkę tak aby wewnątrz miała literkę M, ładny wzorek ~ Z chęcią bym zarżnął wszystkich więźniów, ale zgodnie z zasadami jest to niedozwolone ~ Gdyby zgodził się ich zarżnąć mógłby się trochę wkopać, mogła by coś podejrzewać a takiego obrotu spraw trzeba za wszelką cenę unikać. Gra aktorska przede wszystkim. Włożył tipo w bibułkę, wsypał skruszoną trawkę i zaczął zwijać aż mu się udało skręcić ładnego, grubego jointa, takie to mogłeś spotkać tylko w Amsterdamie. Włożył go między wargi i podpalił żarową zapalniczką, złapał za zwęglony dzyndzelek i otworzył go idealnie. Odpalił, zaciągnął się mocno, potem dwa razy szybko. Trzymał przez dłuższą chwilę dym w płucach aż zaczął czuć, że zaczyna robić mu się duszno. Wypuścił i ponownie złapał dym przez nos. Uśmiechnął się radośnie i pozbył się resztek z płuc ~ Też lubię takie relaksacyjne sprawy, choć powinnaś spróbować melasy rozmieszanej z trawką, smakowa a do tego mocno kopie ~ Nie wiedział jak się to dokładnie robi, jakiś kumpel z roboty kiedyś mu to pokazał i od tego czasu razem sobie tak palą. Jeszcze nic nie mu się nie działo, dopiero za jakieś 15min odczuje skutki. Jak nie chce to nie będzie jej częstował. Nie zmuszał nikogo do spożywania "narkotyków" jeżeli on to robi. Zaciągnął się i czekał na odpowiedź dziewczyny. Zapowiada się coraz bardziej interesująco.     
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Pon Lip 29, 2013 7:04 pm

- Więc czemu ryzykujesz jej stratę? – spytała kładąc nacisk na ostatni wyraz, który z trudem opuścił jej słowa. Był niemiłosiernie przeciągany, jak syk pierdolonego węża, który właśnie wbił ci się w pośladek. - To nie ten typ bólu, który można znosić. To nie złamanie nosa, to nie mocniejsze obicie. To ból miażdżonych kości i mięśni. To ból tracenia czucia, tracenia swojego ciała. Zaraz potem była pustka. Nie chcę wiedzieć jak mnie przytrzymali wśród żywych. Kilka miesięcy leżałam w śpiączce, potem kolejne miesiące leżałam próbując pogodzić się z tym, że nie mogę wstać. A potem była ta cholerna rozkosz, kiedy mnie cięli, aby sprawdzić w jakim stopniu można człowieku zwrócić normalne życie. Jeśli moje ciało ma cokolwiek pamiętać, to ten mały orgazm, kiedy pierwszy raz po tym wszystkim stanęłam. Nie ból. Wystarczy mi psychiczny. – ciężej wypuściła powietrze sięgając po butelkę. Upiła większy łyk i odstawiła ją, ale nie wypuszczała z dłoni. Zatrzymała spojrzenie na jego oczach. Nie starała się zatrzymać jego wzroku, ani nawet zobaczyć co jest za nimi. Ot, po prostu. Zawiesić gdzieś spojrzenie.
- Nie jest wielkim problemem wpisanie do akt, że ktoś umarł na malarię czy inne cholerstwo. A kto zwróci uwagę na zaszlachtowanego człowieka, który już wcześniej umarł? To i tak lepszy los niż życie w gnijącym ciele. – i tutaj skrzywiła się niczym mała dziewczynka czymś niezadowolona. Nie lubiła ożywieńców, to było igranie z odwiecznymi prawami natury. A natura upomni się o swoje.
- Jak chcesz prawdziwy relaks to pójdź na chorobowe. Gwardia zadba, abyś szybko wrócił. A nie ma nic lepszego niż ludzie skaczący wkoło, aby tylko ci dogodzić. Nikt mi nie wmówi, że jakiekolwiek zielsko – legalne lub nie – jest lepsze od masażu. Nie i chuj. – uśmiechnęła się i znów upiła łyk. W tym tempie to nic dla niego nie zostanie. Tym razem jednak puściła butelkę. Co prawda nie byłaby zbyt zadowolona z kolejnej porcji śliny lepiącej się do ust, ale to jednak był alkohol przez niego przyniesiony.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Pon Lip 29, 2013 7:53 pm

~ Nie ryzykuję, po prostu uważam, że jesteś osobą, która nie wtyka nosa w nie swoje sprawy, wiesz że ludzie są różni. Ja po prostu paląc zioło w wolnych chwilach staram się zrelaksować, jak na razie nie znam innego sposobu żeby trzymać się całego tego syfu, podziwiam Cię że zwróciłaś się jedynie w kierunku alkoholu o pomoc a nie sięgnęłaś po coś gorszego ~ Och, prawdę mówił, ale zawsze było jakieś ale. Palił zioło bo dzięki temu uciekały mu wizje związane z jego upodobaniami, łatwiej mu było się kontrolować pod wpływem ~ Oczywiście, że nie jest to problem, sfałszowanie raportu i akt z sprawy jest jedną z najłatwiejszych czynności, nie żebym to robił ~ Miał możliwość fałszowania aktów zgonu niektórych więźniów, z którymi niechcący przegiął, więc wie co to fałszerstwo ~ Masaż... No nie będę porównywał zioła do masażu wykonanego przez kobietę, nie ma szans, jak jeszcze dodasz olejek to może zastanowię się nad rzuceniem mojego zielonego nałogu ~ Taki żarcik! Dawno nie czuł kobiecego ciała, było parę więźniarek w kobiecym sektorze, który były całkiem, całkiem, ale bez przesady, nie będzie się poniżał ~ Jak już tak tu siedzimy to opowiedz mi coś o sobie, tak bardziej z kobiecej strony, Gwardia nie jest zapewne całym twoim życiem ~ Ściągnął sobie jeszcze trzysta z jointa i go przygasił o spód japonek. Wyrzucił kiepa przez okno i zamknął na chwile oczy. Wlazła mu faza, na chwilę odleciał.    
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Pon Lip 29, 2013 8:14 pm

Freya nie wtyka nosa w nie swoje sprawy, dobre ci sobie. To była osoba, która najbardziej zażarcie czepiała się wszystkich rozkazów i akt w całej Gwardii od czasu stracenia nóg. Nie wierzyła, że nie można było uniknąć tej rzezi. Jeśli miała kogoś wyciągnąć z nałogu przez drobną ingerencję, to czemu by nie? Jedyne co ją hamowało to świadomość jaki stres musiał odczuwać. To była jej jedyna blokada. Zbyt odpowiedzialna praca, ludzie gorzej kończyli. Z nim nie było tak źle, w jej mniemaniu. - Alkohol to akurat sposób świętowania awansu. Mam dość humoru, aby znosić ten cały syf. Gdyby nie to już dawno leżałabym martwa. Z własnej ręki, albo zginęłaby tam, na froncie. – rzuciła upijając mniejszy łyk, ale zaraz po nim większy. Nie potrafiła się powstrzymać. Zostawiła słodycze, niezdrowe jedzenie, ale rum trzymał ją krótko jak ulubioną niewolnicę. Całe szczęście, że lata w wojsku nauczyły ją pić z głową.
- Jak ty się poważnie zastanowisz nad rzuceniem to ja się zaopatrzę w olejek. – a nuż sobie jeszcze drugi zawód wyrobi? Bo czemu by nie, akurat umiejętny masaż to doskonały atut. - Zabawne, jest. Od dzieciństwa, którego nie miała, właściwie tak. Co najwyżej bawię się w informatyka w czasie wolnym, ale wtedy nie dosypiam. Teraz na przykład mam urlop. I spijam się z przypadkowymi osobami, bardzo pożyteczne, jak nic. – kwaśny uśmiech wpełzł na jej twarz. Nie chciała bawić się w rodzinę, a partnera takiego, przy którym jej się nie udzieli praca było cholernie trudno znaleźć. No bo jakby nie patrzeć dotychczas ona dominowała. A jaka to zabawa mając pantofla? Na dłuższą metę nawet się sprawdzało, ale oni nie wytrzymywali. Jej reżim musiał być okropny, zaiste.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Pon Lip 29, 2013 8:39 pm

Otworzył oczy, bo wyobraził sobie masaż przez nią, nawet metalowe nogi w jego głowie nie były takie złe. Uśmiechnął się a gdy zobaczył, że na niego patrzy od razu wrócił do pionu ~ Dlatego sądzę, że powinniśmy się skurwić dziś do nieprzytomności i najwyżej nazajutrz będziemy mieli ogromnego kaca. Co nam szkodzi? Mam jeszcze butelkę rumu i zapewne znajdziemy gdzieś bimber, jestem skłonny się założyć, że *Arthur pędzi tu bimber, więc na pewno ma tu jakieś zapasy ~ Zaczął się rozglądać po pomieszczeniu i znalazł parę miejsc gdzie by sam schował swoje sekretne zapasy alkoholowe. Pod schodkami, za starą szafą, w ścianie lub gdzieś w krzakach, chyba wcześniej jak tu wchodził widział tam skrzynkę z butelkami ~ Hakerka nam się znalazła, widzę że masz ciekawe umiejętności nie to co ja, ja jedynie bawię się czasem w piromana, lubię grzebać w niestabilnych substancjach, spalać ze sobą złącza i robić boom w wolnej chwili ~ Jak to w ogóle brzmiało, boom w wolnej chwili. Chyba zbyt bardzo go skopał ten joint, bo zaczynał robić się rozluźniony zbyt bardzo ~ Przypadkowymi osobami? Raczej moje przyjście było zaplanowane tutaj od górnie, to ja piję z przypadkową osóbką na mojej drodze ~ Taka poprawka na jej słowa. Oczywiście nawet fajnie, że się spotkali, miał jedynie nadzieje, że go nie sprowokuje do złego. Musiałby potem uciekać z Gwardii, a dobrze mu się tutaj żyło.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Wto Lip 30, 2013 1:23 pm

Miał powalający uśmiech. Coś co oscylowało na pograniczu słodkiego, beztroskiego szczęścia, a psychopatycznego grymasu. No po prostu urzekł ją. Nawet sama się uśmiechnęła, a z lekko rozchylonych warg wydobył się krótki, cichy śmiech. - Obawiam się, że zbrakło by nam alkoholu. No i po pijaku robię się mrukliwa, senna. Zdarzało mi się zasypiać w różnych dziwnych miejscach, otoczenie drzew mnie nie pociesza. Zresztą, chyba nie chcesz, aby jakiś wredny cyborg mruczał ci nad uchem, hym? – tutaj znowu się zaśmiała. Miała coraz lepszy humor. Aż jej naturalna, trzeźwa głupawka się włączała.
Cały czas bacznie się mu przyglądała. Obudził w niej nawet drobną zazdrość – człek umiał zdecydowanie za ciekawe rzeczy, musiał mieć zbyt dużo czasu wolnego. Oj, ona już znajdzie mu zajęcie, jak przypadkiem w systemie zniknie mu czas, który mógł spożytkować na urlop. - Ojoj. Ja się tak nie bawię. Jedyne co zrobiło boom dzięki mnie to mocno zawirusowany sprzęt. Liczę, że mnie kiedyś nauczyć jak skutecznie niszczyć to czego dotknę. – posłała mu proszące spojrzenie, ale nie jak to robią małe dzieci, a dorosłe kobiety, które obwijają sobie mężczyzn wokół palca. Nie znała się na tym, ale jakiś instynkt musiał w niej tkwić. A może użyć CAMu? Nie, jakby się stawiał to może i, ale bez powodu nie warto. - A ja planowałam pić ze znajomymi, tylko oni zwiali i zostawili mi ciebie. Okropni, no po prostu okropni. A może okropna ja, że chcę spić Gwardzistę na służbie? – uśmiechnęła się niewinnie. Bądź co bądź był w pracy, a to ona pierwsza wyszła z inicjatywą picie. Niegrzeczna Freya.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Wto Lip 30, 2013 6:01 pm

Niegrzeczna dziewczynka. Taka lubiła zabawy powiadasz? Czemu nie ~ Nie przeszkadzało by mi to, ale bałbym się podczas snu, że niechcący przez jakiś koszmar lub niekontrolowany odruch dostanę w szczękę lub nogę. Musiałbym Cię związać żeby było dla mnie bezpiecznie… Nawyk z pracy, zawsze muszę mieć gwarancję, że więźniowie mnie nie zaatakują lub nie wbiją zaostrzonej szczoteczki pod żebra ~ Och, ile razy on był świadkiem jak więźniowie starali się z wszystkie stworzyć broń, dzięki temu właśnie zaczął się interesować majsterkowaniem aż wpadł w różne dziwne towarzystwa i jak na razie się tego trzyma. Jej spojrzenie było zrozumiałe dla niego, mógłby ją nauczyć jak się bawić na BOOM, ale zastanawiał się czy utrzymywanie z nią kontaktu będzie dobrym pomysłem, zwłaszcza że mogłaby go odwiedzać na służbie a wiele razy był świadkiem jak więźniowe starali się jakoś przekazać gościom, szychą w jego sektorze, że nad nimi się znęca ~ Jestem dość dobry w niszczeniu rzeczy, choć nie wiem czy Ci się to przyda w życiu ~ Nie wiadomo co by zrobiła z taką wiedzą. Potem by wpadli do niego faceci w czerni i wzięli na przesłuchanie dotyczące niewyjaśnionej eksplozji w siedzibie Gwardii, gdyby był wtedy w domu, przeszukali by go dokładnie, bo w takich sprawach są bardzo skrupulatni ~ Powiadają, że znajomości się nie wybiera, społeczeństwo daje Ci to na co zasługujesz, więc chyba musiało Cię ono trochę wyruchać w tylną część ciała, że spotkałaś mnie  ~ Taka prawda. Jeżeli psychopatyczny socjopata z skłonnościami do efektywnej destrukcji pije z nią alkohol i rozmawiają o takich rzeczach, musiało być tutaj coś nie tak.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Wto Lip 30, 2013 6:17 pm

- Och, przecież jesteś taki duży i silny, co drobna dziewczyna mogłaby ci zrobić? – zaświergotała słodko i zaśmiała się. Nie miała nic przeciwko grom słownym. Czasem nawet dość zabawne rzeczy wychodziły. Szczególnie, gdy nagle dosiadała się osoba niewtajemniczona w „szyfr”. Ale to nie był bar, tutaj mogła do bólu słodzić bez zdziwionego wzroku barmana, bo właśnie komplementuje fryzurę łysego karczka. No cóż, czarny optymizm zobowiązuje. - Zaostrzona szczoteczka... No chuj mnie strzela, że mój geniusz nie jest taki wielki. Nawet jak broń się nie przyda to oddech powali. Zdolne bestie trzymacie. – banan jej z twarzy nie schodził. Wzięła solidny łyk rumu i zamruczała przeciągle. Słodkość wypełniała ją po brzegi. Oj, brakowało jej shishy. Smok z pełnym brzuszkiem byłby niezwykle zadowolony z ziania pozostałościami o ognistym ryku. No ale cóż, targanie jej tutaj nie byłoby zbyt wygodne, a i fajka wodna ma to do siebie, że jest zbyt delikatna – znając jej finezje nie wytrzymałaby wyjścia z bloku.
- Walka to nie tylko strzelanie. Wysadzając strategiczne miejsca wiele się zyskuje. A lepiej wysadzić ich nim oni wysadzą nas, czyż nie? – znów szczebiocze, ptaszek chędożony. Dobrze, że nie gołąb. Te bombowce to istna zmora. Nie dość, że nie wiesz, czy nie zrzucą na ciebie ładunku, to jeszcze ci klucz takich przed szybę wleci i możesz się rozbić. Brr, potworne ptaszyska.
Wstała i powoli przeszła półokrąg stając za jego plecami i lekko układając dłonie na jego ramionach. Delikatnie rozmasowywała lekko spięte mięśnie, które pod wpływem umiejętnego dotyku rozluźniały się. - Chyba nie chciałbyś zachować wszystkiego dla siebie. Trzeba się dzielić. – nachyliła się nad jego uchem. - Prawda? – dość szybko się wyprostowała i odsunęła opierając o ścianę. Jak to nazwać? Mobbing? Nie była bezpośrednio jego przełożoną, no ale... A może flirt? Nie, mobbing brzmi lepiej, bardziej hipstersko.
Mlasnęła kilka razy niezadowolona. - Przeklęte społeczeństwo. Dobrze wie czego nie lubię. Ale los chyba zrobił mu na złość, bo nie narzekam. Ale ty chyba uważasz inaczej, co? Nie odpowiada ci moje towarzystwo? – jednym gibkim ruchem oderwała się od ściany i podeszła do niego. Usiadła na brzegu stołu i chwyciła butelkę w lekki uścisk, ale jeszcze nie upijała łyku. Czekała na jego odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Wto Lip 30, 2013 7:06 pm

Ach te komplementy, słodkie słówka do ucha, ponętne mruganie i tajemnicze, prowokujące uśmiechy, specyficzne i jednoznaczne gesty. To zaczynało mu się podobać. Powoli się wczuwał w ten klimat ~ Nie wiadomo co chowasz w tych nogach ~ Puścił o to taki komentarzyk i zostawił ten temat, po co się męczyć, wszystko samo zostanie dodane, tak zawsze się działo i dziać będzie ~ Żebyś wiedziała, że zdolne skurwiele, spuścisz wzrok na dół a zaraz Cię któryś zaskoczy i dostaniesz pałką w twarz ~ Właściwie to on już nie wiedział czy mówił o jego pracy czy po prostu wpadł w klimat tej rozgrywki między nią a nim. Wydawało się bezpiecznie na tym terytorium, ale to może było tylko jego odczucie po wypiciu dość dużej dawki alkoholu i spaleniu czystego gibona ~ Mówisz od rzeczy, ale ja nie planuję nic aż takiego wielkiego, jestem spokojnym klawiszem ~ Uśmiechnął się a raczej szczerzył się w jej kierunku. Gdy jednak podeszła do niego a raczej stanęła za nim i położyła na jego ramionach swoje delikatne dłonie, napiął mięśnie ale po chwili się już rozluźnij, miłe uczucie ~ Dzielenie się z innymi mi nie pasuje, wolę podzielić się z jedną osobą na jakiś czas, bez przesady, nie żyjemy w dżungli czy na bezludnej wyspie ~ Takie rzeczy tutaj się wyprawiają a raczej będą ~ Mi wszystko odpowiada, jest w porządku, bezsensowne narzekanie nie jest moją domeną, zwłaszcza że twoje towarzystwo jest bardzo… i to bardzo… zajmujące ~ Ostatnie słowa przedłużał nadzwyczaj długo, brzmiało to jakby zaproszenie do jego świata, niech się dzieje co ma się dziać, jutro będziemy się martwić. Tak to chyba mniej więcej powinno wyglądać normalnie, ale z nim nie będzie. Oj nie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Wto Lip 30, 2013 7:31 pm

Co ona mogła chować w nogach? Ach, no tak, przecież to pewnikiem! - Jak to co? Tresowane pchły i płody mutantów, a gratis zestaw kempingowy. No hej, jakbyś się poczuł jakby ja cię spytała co ty trzymasz w swoich nogach? Ja rozumiem, że są ludzkie pasożyty, ale... Mam wrażenie, że coś stanęło mi w gardle. Nie ładnie podsuwać mi takie myśli, ugh. Prowokowanie mojej wyobraźni zwykle źle się kończy. Zawsze. A tym bardziej, kiedy jest całkiem logiczne wytłumaczenie i argument, żebym zwróciła wszystko co jadłam. Więcej z nikim nic nie wypiję z jednego gwinta, a przynajmniej nie przed badaniami i dokładnym skanowaniem, awr. Boli... – skrzyżowała ręce na piersi i z aktorskim wyolbrzymieniem odwróciła wzrok przy czym jej białe włosy gwałtownie uniosły się i opadły. Zaraz potem można było usłyszeć jej śmiech. Rzeczywistość była śmieszna, ale jej umysł nasuwał na nią klapkę, która sprawiała, że cały czas podchodziła do wszystkiego z tak perfidnym humorem. Odwróciła się do niego i spojrzała pobłażliwie. - Jeśli moje myśli mają więcej wspólnego z rzeczywistością niż picie z jednej butelki, to obiecuję ci, że jak kopnę cię w tylną część ciała, to wyplujesz wszystko co masz w środku. Płuca, serce, nerki, wątrobę, trzustkę, żołądek, jelita i całą resztę. A jeśli będą zdrowe, to to spieniężę. Rozumiesz? – nie żeby miała odchyły... No dobrze, ma spore odchyły. Ale hej! Świat bez takich dziwaków jak ona byłby nudny!
- Od planowania jest dowództwo. Czyli, jakby nie patrzeć, ja. Ty spełniasz rozkazy, płotko. – znów mu zazdrościła. Nie przepadała za odpowiedzialnością. Dlatego nie miała dzieci, dlatego nie została medykiem. Latać było łatwiej. Wszystko można było zrzucić na pozycje albo pogodę. A teraz? Teraz nie było dowódcy i połowę ciężaru dźwigała na swoich barkach! Nie była dość silna, ale musiała. Kolejne paliwo napędowe dla tej maszyny jaką w istocie była. Człowiek to jedna z najdoskonalszych machin. A w przyszłości będzie doskonała. Miała taką nadzieje.
- Och, czyli mam rozumieć, że ktoś mnie ubiegł? Oj... – skrzywiła się teatralnie. - Choć nie ma tego złego, żyjemy w dżungli. Wysokie, betonowo-szklane konary wypełnione pasożytami ograniczają nas zewsząd. Liany kabli zwisają tu i tam. A dzikie okrzyki mechanicznych małp-samochodów jakoś nie milkną. Jedyne co nas różni od lasów deszczowych to mniejsza dezorganizacja i tworzywo, z którego wykonana jest nasza kopia. – filozof się znalazł.
Wydała z siebie słodki dźwięk jaki ludzie wydają, gdy widzą rozkosznego szczeniaka. Wstała i podeszła do okna opierając się o parapet. - To tak niepoprawnie urocze. Zaraz się rozkleję. – zaśmiała się, ale w tym śmiechu nadal był ten wysoki, przesłodzony ton zachwyconego jęku – reakcji na tego bachora psów.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Wto Lip 30, 2013 10:21 pm

Kaboom! Wielkie eksplozja nadeszła w głowie Gerarda. Wrota słodkiego szaleństwa zostały otwarte, dziewczyna już wystarczająco sprowokowała obłęd, który towarzyszył mu odkąd pamiętał. Wychowany w tak trudnych warunkach w egzotycznym kraju jako niewolnik w obozie handlarza miał prawo do zatracenia się wśród świata przemocy, brutalności, chciwości, bezprawia i okrutności na skalę mordercy ~ Jeżeli Pani pozwoli będę mógł udzielić szczerej odpowiedzi w ripoście na to co Pani uważa za realność… Zastępco Dowódcy, Pani Freya Shepard, odznaczony weteran wojenny za bohaterstwo i poświęcenie… ~ Jego słowa były przemyślane, brzmiały nieziemsko poważnie a zarazem podejrzanie oficjalne z nutką sarkazmu, ale innego niż ona mogła na co dzień słyszeć. Jego słowa gdy tracił granicę między jego szaleństwem a normalnością były zawsze otulone czarnym humorem. Niebezpiecznie stał się nagle ostrożny, wyczulony a w jego spojrzeniu już nie było radości, tylko ukryte żądze, pobudzone przez jej słowa. Dziewczyna mogła się domyślić czemu właśnie palił zioło, dzięki niemu zawsze pamiętał co może mu zaszkodzić w życiu, krytyczna sytuacja, która często mu się zdarzała. Prowadzenie rozmowy w stanie nietrzeźwości z przełożonym, jeżeli obie strony są pod wpływem. Był wiele razy upierdolony jak smoczy władca na swoim stosie ze złotem, lecz nikt nigdy go nie strącił z tego, nie sprowokuje go do wybuchnięcia, utracenia kontroli.  Zwłaszcza kiedy tym kto go sprowokował jest osoba wyższa rangą od niego i zapewne przewyższającą go w doświadczeniu zawodowym jako weteran wojenny.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Wto Lip 30, 2013 10:36 pm

To uczucie, kiedy chcesz zwymiotować przekonany o tym, że połknąłeś jakiegoś robala, który będzie na tobie pasożytował... Znasz je? No ja też nie, ale Freya je właśnie poznała. Gdyby była kameleonem to zapewne by zzieleniała. Jego odpowiedź była... dziwna. Uniosła jedną brew w geście niezdrowego zaciekawienia. Nie odpowiedziała jednak... Jej pierwszą reakcją - myślową - było podbudowane ego. Drugą - obfity łyk, którego resztki spłynęły po jej brodzie, szyi, do piersi, gdzie zniknęły nieszczęśliwie szukając odpowiedniej drogi. A może i szczęśliwie? Zmierzyła go wzrokiem, co wydawało się bardziej obciążające, zważywszy na to, że miała tylko jedno oko. Czerwona tafla tęczówki przez chwilę mogła mu wydać się jeszcze czerwieńsza niż zwykle. Wtedy też poczuł nienaturalnie silny bodziec nakazujący rozwiązłość języka, aby to wszystko wylało się z niego. Teraz, już. A było to potwornie silne - ot, użyła CAMu. Nagłą zmianą tonu obudził ją z tego niewinnego półsnu. Nadal jednak nie odpowiadała. Wstała, znów zrobiła parę kroków, aby stanąć za nim, pochyliła się nad jego uchem i szepnęła. - Tak. Montenegro, to rozkaz. - z jednej strony niepokoiło ją to, z drugiej niezdrowo ciekawiło. Omiotła swoim lodowatym oddechem jego ucho i wyprostowała się cofając, aby znów oprzeć na ścianie, która emanowała chłodem porównywalnym do jej naturalnej, bardzo niskiej chłodności. Taka niespodzianka, Freya była niskociśnieniowcem. Z powodzeniem mogłaby udawać trupa, zważywszy na jej bladość... Ale czy będzie musiała kiedykolwiek go udawać?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Wto Lip 30, 2013 11:39 pm

https://www.youtube.com/watch?v=OCmO-C9D3zE

~ C... co.. ~ Tak właśnie się stało, to były ostatnie oznaki oporów Gerarda Montenegro, które wyleciały z niego przez ostatnie tchnienie. Dziewczyna odważyła się ruszyć w kierunku nieczystych zagrywek. Gerard czuł jakby zaczynał widzieć dziewczynę w jego głowie na równi z jego upodobaniami. Freya dysponowała potężnymi kartami. Chwila ciszy została przerwana nagle przez śmiech Gerarda. Z początku przypominał odkasływanie w równych odstępach czasowych, potem zaczął się zmieniać w cichy, przerażający śmiech. ~Tak jest… Dowódco ~ Freya nie miała prawa przez chwilę widzieć twarzy potwora, zasłonił ją dłonią aż nagle dłoń zaczęła poruszać się w kierunku dziewczyny. Cała drżała aż gdy jego palce zaczęły jej zasłaniać widok na niego przez ciągłe przybliżanie… Druga dłoń skierowała się natychmiastowo na szyje z zabójczą żołnierską szybkością. Nie zacisnął uścisku tylko po prostu ją złapał. Przybliżył się do jej twarzy ukazując jej jego przebudzone oczy przez euforię, którą ona sama wyzwoliła. Wzrok Gerarda był przepełniony szaleństwem, połączonym z nielogicznym zdrowym rozsądkiem z niezbyt przyzwoitymi, moralnymi, ludzkimi myślami ~ Uwielbiam moja droga patrzeć na ludzkie cierpienie, jest dla mnie jak odgłos rozkoszy, jak pierdolony orgazm, jak osiągnięcie katharsis przez jakiś moment. Widząc, słysząc, wiedząc że on cierpi przeze mnie, wypełniam pustkę, moje pierdolone przekleństwo, które przypomina wielkiego grubasa myślowego, który chce wciąż jeść i jeść. Nigdy nie może się najeść, więc jedynym racjonalnym rozwiązaniem jest jego ciągłe karmienie. Zaakceptowałem to po wielu latach, znalazłem tą robotę, która idealnie dla mnie się nadaje, komu zależy na paru więźniach? Oszczędza miasto trochę pieniędzy, zwalnia się miejsce, pozbywam się śmieci ~ Dziewczyna mogła poczuć jak podnosi ją za szyję do góry, jej koniuszki stalowych zakończeń ledwo co stykały się z ziemią. Chciał ją rzucić o stół, ale Gerard zawsze uwielbiał rozmawiać z swoimi ofiarami, zadawać im pytania podczas ich jednorazowych spotkań, które kończyły się okaleczeniami, zniszczeniem psychicznym lub emocjonalnym ~ Prawda jest taka, że jesteś cholerną prowokatorką, nie umiesz nie wtrącać się w nie swoje sprawy. Żyję sobie spokojnie i jest fajnie, czemu musicie mi utrudniać życie swoim chciwym łaknieniem wiedzy... ~ Te ostatnie słowa były czymś skierowanym do niej, lecz nie koniecznie, wydawało się jakby spojrzał oczami gdzieś za nią, daleko. Tam gdzie jej wzrok nie może dosięgnąć, jego psychiczne problemy, nie dało się podważyć tak łatwo jego przekonań, musiała użyć więcej perswazji...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Sro Lip 31, 2013 12:10 am

Nie zareagowała, kiedy zasłonił jej widok na sytuację. Tracąc oko nauczyła się postrzegać świat w połowie wzrokiem, a nawet wcale. Na początku nie potrafiła przywyknąć do zmęczenia oka przez samodzielne funkcjonowanie i chodziła jak ślepiec. Słuch, węch, dotyk – wystarczały jej, aby widzieć sytuację jeszcze lepiej, niż realnym spojrzeniem. Rozchyliła wargi czując jego dłoń na szyi. Nie zacisnął jej, ale wolała się przygotować. Brała większe wdechy i mniejsze, spokojne wydechy, aby w razie czego wolniej tracić tlen, a tym samym kontakt z rzeczywistością. Zaraz zasłona w postaci znikła, a jak tylko poczuła że się odsuwa otworzyła oko tym samym czując opór skóry na rzęsach. Spokojnie spoglądała w jego oko. Większość ludzi to drażniło, ona już po prostu od dawna nie czuje tak silnego strachu jak kiedyś. Niemalże się uodporniła. A przede wszystkim nigdy nie bała się ludzi. Bała się tylko tego, czego nie znała, bo nie potrafiła temu zapobiec. A on? Skóra, mięśnie, kości. Łatwy cel do pacyfikacji. Gdy ją unosił czuła delikatny ból. Ból ten był na swój sposób... przyjemny? Nie do końca. Nie wadził, nie szkodził. Był jako tłumione uczucie świeżości po połknięciu mentosa i popiciu go colą. Zabawny, znośny. Może nawet go na swój sposób lubiła? To było jak ze złamanym nosem – ją bardziej bawiło to odczucie, niż rzeczywiście bolało. Jak z łaskotkami, tyle, że nie było niepohamowanych odruchów. Przymknęła oczy „delektując” się tym niepoprawnie śmiesznym bodźcem. Co jest śmiesznego w delikatnym podduszaniu połączonym z tak samo delikatnym bólem? Żeby ktoś inny niż masochiści ją rozumiał... Choć nie, oni też nie. Tylko w połowie. Ją to nadal śmieszyło, jak te chędożone łaskotki.
Wysłuchała jego słów nucąc cicho coś pod nosem, jakby oderwała się od rzeczywistości, ale cały czas go słuchała. Coś klasycznego, rytmicznego, nawet przyjemnego do słuchania z jej głębokim głosem. Skończył, a ona też skończyła. Roztwarła swoje oko i delikatnie się uśmiechnęła rozchylając przy tym wargi. Nawet nie wiesz co obudziłeś...
Jej nogi niezwykle szybko uniosły się i oparły na jego ramionach, a zaraz potem nie mniej szybko odepchnęły go. Było słychać cichutki skrzek jego nadgarstka, który – gdyby użyła odrobinę więcej siły – zapewne by się skruszył, ale teraz mógł ledwo boleć, bo był odrobinę naruszony. On upadł, a ona zaliczyła lądowanie na pośladkach. Stęknęła, jakby nic się nie wydarzyło, a ona po prostu straciła równowagę. Mechanicznie szybko wstała. Bez żadnych ludzkich gestów, ot poderwały ją nogi, bez najmniejszego problemu. Zaczęła rozmasowywać szyję, a potem opatulać dłońmi* swoją twarz. Ruszała przy tym szyją, która wtórowała kontynuowanej melodii raz po raz strzelając. Melodia nie była jednak tak równa. Przerywana była przez jej wzdychanie. Tak normalne dla osoby zirytowanej. W końcu zastygła w bezruchu, a jej wzrok spoczął na nim. Oko błysnęło na czerwono, ale nie poczuł nic. Zawahała się, nie chciała ingerować. Była zainteresowana, tak jak zainteresowany jest naukowiec odnajdując w dziczy nowy gatunek drapieżnika.
Kilka kroków i znalazła się przed nim. Z gracją wysunęła rękę w jego kierunku chcąc pomóc mu wstać. Chwilowo poza nierównym oddechem nie dawała po sobie poznać zupełnie nic. Tak cholernie nienawidziła tracić kontroli nad swoimi emocjami... Ale ta lawa powoli w niej bulgotała czekając na odpowiedni bodziec, aby wybuchnąć, aby doszło do erupcji tego cholernego wulkanu, który przed chwilą znów przysnął, mimo że był gotowy, aby wybuchnąć.
- Wiedza to postęp. Jesteś interesujący, Montenegro. Pilnujesz więźniów, to prawda. Katujesz ich. I sam się więzisz, i katujesz czekaniem. Przystosowujesz się, jesteś drapieżnikiem. Ale tylko płotką... – mówiła tak cholernie spokojnie, że samą siebie drażniła. Ale musiała trzymać swoje nerwy na wodzy. Jej oko cały czas błyszczało tą nienaturalną czerwienią. Tak by chciała zajrzeć w jego duszę... Ale nie mogła. Jedyne co narzuciła mu to nutkę zaufania. Zaufanie w tej sytuacji? CAM potrafi bawić się emocjami, jej było to na rękę. Musiała go ustabilizować dość, aby nie musieć robić mu krzywdy, ale nie przesadnie, aby uzyskać to wszystko czego chciała. A chciała właściwie jego całego. Tak rzadko mogła przyglądać się takiemu zezwierzęceniu... Ugh. Dreszcz podniecenia przeszedł jej ciało pozostawiając po sobie tylko cień zalotnego uśmiechu.
- Nie ładnie leżeć na podłodze, jeszcze się przeziębisz. – tu znów szczebiotała. Trudno byłoby przegapić jej czarny humor. Nie spuszczała z niego wzroku, trudno byłoby... Bo drugą, mniej widocznie wysuniętą ręką, na której delikatną ingerencją CAMu skupiała jego uwagę, trzymała vis i celowała w niego.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Sro Lip 31, 2013 12:55 am

Przez chwilę miał szansę, ale stracił ją tak szybko przez swoją słabość prowadzenia rozmowy, dziewczyna okazała się być lepiej wyposażona niż przypuszczał. Zamach na jego osobę został pomyślnie przeprowadzony, upadek na szczęście był na plecy a więc automatycznie skulił się żeby chociaż delikatnie go zamortyzować , co i tak nie pomogło, bo poczuł przeszywający ból w plecach. Leżał tak przez chwilę aż otrząsnął się z tego niespodziewanego zwrotu akcji. Gdy już chciał się podnosić, potłuczony w niektórych miejscach oraz sponiewierany przez kobietę, ujrzał jej dłoń. „To chyba kpina” to była pierwsza myśl jaka przeszła mu przez głowę ~  Pierdolone sztuczki…  ~ Na chwilę w tym zamieszaniu wrócił do swojego psychodelicznego półświatka bez obecności Freyi a raczej jej ingerencji w jego percepcję umysłową. Natomiast gdy ujrzał jej dłoń i spojrzał w jej krwiste, jak szkarłatna noc oko z niepewnym spojrzeniem od razu wpadł w jej pułapkę. Poczuł te same uczucie, ale za to dwa razy silniejsze niż te wcześniej. Aż złapał się za głowę dłońmi i zaczął drapać po ogolonych bokach paznokciami, na szczęście że je obciął wcześniej, tak to by Freya miała problem, doprowadziłaby do samookaleczenia tego potworka ~  A co mam kurwa innego robić?! ~ Wydarł się na cały głos krzycząc i klęcząc przed nią, wbijając wzrok w sufit, doszukując się czegoś boskiego w uczuciu, które go ogarniało już powoli całego. Złapał ją gwałtownie za dłoń, wbił paznokcie w jej skórę i starał się powoli ją zmusić do przybliżenia, gdy mu się udało spotkać ich twarze w bliskiej odległości, uśmiechnął się ~ Gdybym się nie przystosował dawno bym przegrał, stracił bym szanse na doznawanie tych euforii umysłowych. Jako skryty drapieżnik mam szanse na prowadzenie spokojnego życia, bo świat nie jest przystosowany do mnie, nie jest gotowy żeby wdrążyć osoby z własnymi otchłaniami piekieł… Moralność, wszystkie dobre wartości… ich niezachwiana pozycja mogłaby stracić na wartości  ~ Zamknął oczy i odchylił głowę do tyłu, nagle wszystkie jego mięsnie, jego ograniczenia się obluzowały. Poczuł się wyzwolony czy po prostu była to przerwa przed kolejną scenerią nie do przewidzenia? Dziewczyna rozdawała teraz karty, to było pewne jak istnienie słońca i księżyca, choć to i tak było dla niektórych wątpliwe.
Freya miała go już pod kompletną perswazyjną kontrolą, dopóki utrzymywała z nim rozmowę, kontakt wzrokowy czy fizyczny mogła zażyczyć sobie wszystkiego czego chciała. Pamiętajmy jednak przesłanki z wielu źródeł. Wielka moc wiąże się z wielką odpowiedzialnością, kto zlekceważy tą mądrość albo zawaha się w swojej decyzji może spaść jak Anioły z chmur, strącone na pastwę losu tego niesprawiedliwego świata ~ Miejsce gdzie mogę czuć się wolny, moja dżungla jest nieosiągalna, nie bawmy się w marzenia, nic nie jest w stanie mi zapewnić poczucia wolności nie ograniczonej żadnymi druczkami  ~ Uwielbiał temat społeczeństwa. Więźniom zawsze to tłumaczył bardzo powoli, nie tak otwarcie i szczerze co teraz Freyi. Miała swoje podstępne, lecz gustowne sztuczki.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posterunek   Sro Lip 31, 2013 1:20 am

Nawet jej odrobinę było go żal. Nie lubiła stosować przemocy. Nawet psychopata chcący zadać jej ból wywoływał u niej poczucie winy. Rodzice nigdy nie wychowali jej na bezwzględnego zabójce. Była kulturalna, znała empatię... I to wszystko tak okropnie nie chciało pasować do świata. Całe szczęście, że wszystko się weryfikuje. Ona utraciła nieco empatii, ale by zachować jej resztę dostała swoją moc... CAM to był wszczep technologiczny, ale dla niej był niczym magia. Zapewne ratował jej teraz pinezkę, ale to nie było istotne. Trwała w bezmyślności, a jakaś głęboka warstwa umysłu analizowała każdy milimetr jego ciała, każdy szczegół w zachowaniu. Chłonęła informacje o nim jak gąbka. A ta gąbka teraz nie znała umiaru. Jedyne co ją hamowało to to poczucie, że z ogniem nie można igrać. To też nakazywało jej względnie kontrolować go. Szalony umysł był bardziej uległy – proste przekazy mocno na niego wpływały. Wygodne, nieprzyzwoicie wygodne.
Na jej twarz nie wkroczył żaden grymas, gdy poczuła silny ból zdzieranego naskórka. Niby małe uszkodzenie, a bolało tak niemiłosiernie i irytująco, że jej myśli krzyczały, aby go uspokoić. Ale ich druga część cały czas chciała więcej... Naukowcy mieli jednak ciężko.
Mógł poczuć jak jej paznokcie wbijają się w jego skórę. Nie tak mocno jak jego w jej, ale jednak. Taki delikatny bodziec. Jakby cicha prośba. Jednak cały czas nie używała CAMu, czekała, aż będzie to potrzebne. Słuchała go, cały czas, a jego słowa wpisywały się na niewidoczne karty jej umysłu, aby jako jedne z nielicznych nie ulec zmianie pod siłą czasu.
Zrobiła coś... dziwnego, głupiego, nieoczekiwanego? Usiadła przed nim po turecku i nie wyrywając dłoni z jego uścisku wpatrywała się w niego wyczekująco. Wcześniej on słuchał, teraz słuchała ona. Drugą dłoń położyła na jego, tej zaciśniętej, i zaczęła go delikatnie gładzić. Nieoczekiwane ruchy wybijały z rytmu, odbierały pewność. Dopóty nie musiała uciekać się do używania CAMu, nie robiła tego. - Już? – słowo to odbiło się w ciszy, która nastała po jego ostatnim słowie. Znów coś tak perfidnie wybijającego z rytmu. Nie lubiła walczyć fizycznie, ani uciekać się do oddziaływania na mózg. Wolała mówić. Mowa była naprawdę wartościowa, szczególnie dobrze użyta. Koiła, ale potrafiła też rozbudzić nieoczekiwany gniew. To mowa tak wiele robiła. A w połączeniu z gestami była niemal śmiercionośną bronią gotową pociągać za sznureczki marionetki, jaką był rozmówca.
Nie przestawała gładzić jego dłoni licząc na zluzowanie uścisku. Teraz nie uciekała się do brudnych zagrywek typu CAM, czy pacyfikacja siłą. Teraz liczyła na dyplomację kierowaną umysłem stratega. Używała wszystkiego, czego się nauczyła. Tego, gdy rozmawiała z człowiekiem, który chciał się wysadzić i tego, czego używała, gdy przypadkiem natrafiła na człowieka, który chciał się zabić poprzez skok. Nie uspokajania, a irracjonalnych reakcji, które dla niej były naturalne. Nie miała instynktu samozachowawczego, a jeśli jednak, to ciche resztki szemrające w jej głowie coś, czego nie brała pod uwagę. - Boję się. – wyszeptała szczerze. Jeden jedyny raz od momentu jego wybuchu powiedziała coś o swoich uczuciach. I nie mijało się to z prawdą. Tylko jej strach wobec niego był mały. Najbardziej bała się siebie i tej bestii, która siedziała tam w środku i dyszała jak zmęczony czekaniem zwierz. Ale ona poczeka, i kiedyś nawet zdechnie... Ale kiedy?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posterunek   

Powrót do góry Go down
 
Posterunek
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Posterunek policji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Dzicz :: Las Północny-
Skocz do: