IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Blok nieopodal szpitala

Go down 
AutorWiadomość
Nikt
Lekarz chirurg
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 72
Dołączył/a : 25/07/2013

PisanieTemat: Blok nieopodal szpitala   Pon Lip 29, 2013 10:40 am

Trudno tak naprawdę opisać to mieszkanie - tak bardzo jest proste. Zacząć można od tego, że, jak to lokum przeciętnego standardu, znajduje się w bloku a ponieważ właściciela nie za bardzo obchodziły piętra, wylądował na jakiejś trzeciej czy czwartej kondygnacji od gruntu. To zaowocowało pogłębieniem pewnej niechęci wobec schodów i mieszkanka w ogóle co czasem widać w wystroju. Pozostałe jego aspekty zresztą również można uznać za... zwyczajne.
Drzwi. Takie coś, z takim czymś... udającym sklejkę bukową, skrzypiące w dość irytujący sposób przy otwieraniu więc potencjalny złodziej, jeśli chciałby by dyskretny, musiałby raczej użyć okien. Gdyby jednak uznał, że może sobie pozwolić na nieco rabanu, cóż - zawiasy zbyt porządne nie są a zamek nie robi szczególnego wrażenia, łatwo sforsować. Klamka to dość stylowa gałka, od kiedy poprzedniczka odmówiła posłuszeństwa, stanowi więc jeden z niewielu nowych elementów.
Jak się wejdzie, od razu człowiek (prędzej nieczłowiek) trafia na korytarz. Tam zostawia buty w szafce, której wygląd jest tak neutralny, że gość błyskawicznie go zapomina, może za to zawiesi wzrok na niewielkim kinkiecie o prostym kształcie jakby inspirowanym najbardziej geometrycznymi ideami wywodzącymi się z fabryk Ikei. Potem idzie do salonu otrzymawszy po drodze standardowe kapcie żeby nie było mu nieprzyjemnie chodzić po zwykłym, beżowym dywanie.
Salon to jedyny zasadniczy pokój. Składa się z ławy, fotela, kanapy i rozkładanej amerykanki, no i jest tam jakiś regał zawalony książkami medycznymi. Nic więcej. Ten sam dywan, ściany białe. Po prawo przejście do kuchni.
Kuchnia jest niewielka, perfekcyjna na jedną osobę, dwie to tłok. Nie ma zbyt wielu śladów po gotowaniu, co najwyżej kubki po kawie, rzadziej czarnej herbacie, umieszczone w zlewie w liczbie od jednego do czterech. Jedynym urządzeniem kuchennym widocznym jest czajnik elektryczny, praktycznie wiecznie pusty albo prawie pusty, poza tym, jeśli coś jest, to najpewniej pochowane w szafkach które w głównej mierze organizują przestrzeń. Jest ich mnóstwo. Zdecydowanie za dużo na potrzeby jednej osoby - może dlatego większość stoi pusta lub półpusta.
Łazienka jako jedyna jest dość odnowiona, no i ma jedną, jedyną rzecz która wyglądała na drogą. Ogromną wannę z jacuzzi i hydromasażem. Właściciel jest najwyraźniej fanem długich, relaksujących kąpieli, po których nie pyta się o godzinę, a datę.

_________________
Poszukuję | KP
    [
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nikt
Lekarz chirurg
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 72
Dołączył/a : 25/07/2013

PisanieTemat: Re: Blok nieopodal szpitala   Pon Sie 05, 2013 6:27 pm

Nikt definitywnie nie był mistrzem wzbudzania zainteresowania. Widać to było po tym, w jaki sposób wykonuje każdy pojedynczy ruch, jakby przykładając się do wszystkiego z trudną do zrozumienia pieczołowitością, o której przypuszczalnie mógłby sporo opowiedzieć. Oczywiście, gdyby materia sprawy nie była tak beznadziejnie nudna... wydawało się nawet, że przykładał sporo wagi do nieco niezdarnego wyciągania jedną ręką kluczy, z których jeden następnie za pierwszym razem za to wpasował w zamek od drzwi do klatki. Ot, chirurg.
Prawda była taka, że po prostu był niezdarny i przez to strasznie ostrożny. A, że przy okazji delikatnie pedantyczny, to wychodził na tym jak wychodził. Milczał praktycznie cały czas, chociaż jego myśli huczały właśnie od tych nudnych komunikatów: zacznij prawą nogą a nie lewą, teraz ostrożnie, miałeś dzisiaj rano niskie ciśnienie, niech ci się nie zakręci w głowie, czy idziesz w miarę krok w krok z Lu? ależ te schody wąskie, jak się ustawić w odpowiedniej pozycji skoro podręczniki nie uwzględniły ciasnych klatek schodowych, uznawszy je za zbyt plebejskie... licz piętra, licz piętra, te sklejkowe, jasne drzwi bez numeru po lewo to będą twoje.
Trzecie piętro.
- Klatki schodowe dobrze oddają klimat całości - zagadnął bodajże na półpiętrze, po czym zauważył jak bardzo z tego zamyślenia miał nieobecny ton. - Proszę mi wybaczyć zamyślenie, długi dzień...
Zawód lekarza: strać trzy dni w jeden dzień. Pomimo skróconych dyżurów. Wszystkiego. Trochę wykańczające. Najważniejszy jednak był chwilowo gość więc skupił się na moment wzrokiem na dziewczynie aby podejść do sklejkowych drzwi, otworzyć je kilkoma prostymi, mechanicznymi ruchami i gestem zaprosić do środka.
- N-nie jest olśniewające - wydukał od razu. Mogła to zauważyć uczyniwszy kilka pierwszych kroków w środku czegoś, co w dużej mierze wyglądało jakby ktoś się tu wprowadził zaledwie kilka dni temu. Tym razem Nikita miał dość wolnej przestrzeni aby się z zakłopotaniem podrapać po głowie, kiedy tylko ją zaprosił do środka. Dopiero po pięciu czy sześciu sekundach się zreflektował:
- Kuchnia jest... - Istotnie, musiał sobie przypomnieć. - Po lewo, później po prawo...
Powiedział na stopie innej niż zawodowa w ciągu ostatniej pół godziny więcej niż w przeciągu poprzedzającego je tygodnia. Powinien być z siebie dumny.

_________________
Poszukuję | KP
    [
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luanne
Uczennica | Pionek | Kelnerka w Aoi Sakana
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 16
Dołączył/a : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Blok nieopodal szpitala   Wto Sie 06, 2013 9:06 pm

Luanne podążała cały czas krok w krok, bynajmniej próbowała. Starała się przy tym by jej krok był w miarę równy i prosty, by przez skupienie się nie wyglądał na pokraczny. Starała się nie przypatrywać mężczyźnie, by przypadkiem nie robić z siebie większego dziwaka, czy coś w ten deseń, jednak ciekawość czasami stawiała na swoim. Nie było to jednak długie i przenikliwe spojrzenie...
Starała się wyglądać w miarę naturalnie, mimo, że jej oczy latały to tu to tam po całej okolicy, a twarz wyraźnie pokazywała, że w swej główce analizuje każde słowo rozmówcy. Starała się w każdym słowie wyczuć jego ton, intencje czy cokolwiek innego co może się tam znaleźć, a w lepszym wypadku nawet i wykorzystać na przyszłość. Na tym polegała większość jej rozmów, które w sumie polegały bardziej na słuchaniu i analizowaniu. Gdyby jeszcze tylko sama więcej mówiła to może byłoby troszkę lepiej. Jednak póki nikt się nie skarży to znaczy, że nikomu to nie przeszkadza, więc nie należy tego zmieniać. A co.
- Szarość i smutek to w końcu też jakiś ciekawy klimat. - odpowiedziała pod nosem na uwagę o klatkach schodowych. Powiedziała to całkiem naturalnie, aczkolwiek cicho. Jakby miało to być do samej siebie. I o dziwo była to raczej pogodna uwaga.
Na następne słowa odpowiedziała jedynie twarzą z wymalowanym wyrozumieniem czy czymś w ten deseń. Wiadomo o co chodzi. W prawdzie nie wiedziała jak to jest odczuwać zmęczenie, gdyż należała do osób, które się nie przemęczały, bo najzwyczajniej w świecie nie miała czym.
Do mieszkanka weszła pewnym krokiem, bez zbędnego oglądania się za siebie. Poczuła się stosunkowo miło, jak i również intrygował ją każdy centymetr powierzchni, która ją otaczała. Wiadomym jest, że rozglądanie się dookoła i nachalne oglądanie każdego przedmiotu to naganne zachowanie, więc omiotła pomieszczenie tylko dyskretnym (jak się jej wydawało) spojrzeniem.
- Przytulnie. - powiedziała, jakby chciała zatuszować brak olśniewającego wyglądu, już nieco głośniej, kierując wzrok na gospodarza.
Bez zbędnej krępacji dwoma zgrabnymi ruchami, bez schylania się, jej buty spoczęły obok jej stóp, w miarę z brzegu, a żeby przypadkiem się o nie nie zahaczyło przy wychodzeniu. Zazwyczaj mało który gospodarz wymaga, czy wręcz zgadza się na zdjęcie obuwia, jednak ona uważała tę czynność za tak naturalną, ze sama nie przywiązywała do niej większej wagi. Jedynym jej zmartwieniem w tym momencie był fakt, że bez jej butów ubyło jej 5 lub może nawet 6 centymetrów z wzrostu.
Bez czekania, gdy tylko usłyszała instrukcję dotarcia do kuchni, podreptała do niej z paprykami, gdyż to właśnie było jej celem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nikt
Lekarz chirurg
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 72
Dołączył/a : 25/07/2013

PisanieTemat: Re: Blok nieopodal szpitala   Wto Sie 13, 2013 3:13 pm

On by to wszystko zupełnie inaczej opisał... zasadniczo robił to - wyłącznie jednak w swojej głowie aby przypadkiem nie spowodować pogorszenia atmosfery powodowanego wyrażeniem przez niego własnej opinii zbyt wcześniej. Przychodzi bowiem taka pora podczas rozmowy, kiedy każdy staje się wreszcie szczery bez obaw, że oberwie za to w twarz, czy coś... ponoć. Nikita tak przynajmniej przypuszczał. Na jej uwagę pokiwał więc głową, w ten sposób niejako przyznając dziewczynie rację; było mnóstwo powodów aby z taką filozofią polemizować, skoro w tego typu miejscach klimat był po prostu... niesamowicie... starczy. A on, jako lekarz, z przypadkami z takiego blokowiska miał do czynienia niemalże na co dzień - człowiek czy nieczłowiek, każdy miał swoją demencję. Tą refleksją jednak Nikt się nie dzielił, skoro to by wymagało sprecyzowania wykonywanego zawodu. Takie "mam sporo do czynienia ze starcami" by brzmiało bez sensu. Savoir vivre w takich wypadkach wymagał pochwalenia się cokolwiek prestiżową przecież profesją. A tego młodzian raczej nie chciał.
Wyczuwał w komunikacie dotyczącym mieszkania coś jakby maskę, przysłaniającą uczucie miary "spodziewałam się czegoś innego". Ciekawość trudno zaspokoić, kiedy ma się do czynienia z czymś tak żenująco nudnym - wiedział o tym. Gdyby złodziej postanowił obrabować to mieszkanie, przypuszczalnie podczas szukania kosztowności w końcu by ziewnął, znużony designem i w ten sposób obudziłby właściciela. Uśmiechnął się tym niemniej na tę uwagę lekko i odparł, starając się być na tyle szczerym, na ile pozwalała mu sytuacja:
- Da się żyć.
Nie poczekała na kapcie! Nie bardzo zwrócił uwagę na fakt posiadania przez Lu obcasów, w końcu nie była to zbyt... no, ważna kwestia. Po prostu grzecznie podążył i, dotarłszy do kuchni, zaczął od bardzo standardowej śpiewki:
- Bardzo dziękuję za pomoc, była nieoceniona - Sam odstawił papryki (i resztę jadła) na blat w trochę ciężkim geście, po czym odruchowo zgiął i rozprostował palce, jakby sprawdzając czy wciąż działają sprawnie. Był to jednak prosty, łatwy do pominięcia gest, nawet jeżeli wyglądał trochę jakby Nikita bardzo nieumiejętnie zaciskał i rozluźniał przez moment pięści. Ukłonił się lekko i podumał dosłownie przez momencik.
- Czy w ramach wdzięczności mógłbym zaoferować panience filiżankę kawy lub herbaty?
Dopiero po tym pytaniu zreflektował się, że miał straszną biedę z herbatą. Rany borskie, czarna chyba mu się ostatnio skończyła, jedyna rzecz o jakiej zapomniał podczas zakupów... kawy za to miał kilka gatunków, paloną na różne sposoby, mógł wyjąć z szafki ekspres którego zazwyczaj nie chciało mu się uruchamiać z uwagi na pośpiech... pytanie, czy miał też "coś" do tej herbaty czy kawy. Zazwyczaj nie jadał przecież w domu.
To po co mu te papryki?
Może powinien się wreszcie nauczyć gotować... będzie miał cudowną okazję. W myślach ciężko i ze zmęczeniem westchnął, rozmówczynię obdarzył jednak bardzo pogodnym, ale i uprzejmym uśmiechem. Kultur muss sein.

_________________
Poszukuję | KP
    [
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luanne
Uczennica | Pionek | Kelnerka w Aoi Sakana
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 16
Dołączył/a : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Blok nieopodal szpitala   Pon Sie 26, 2013 2:48 pm

Ach, Luanne jak to Luanne, przyglądała się każdemu przedmiotowi, każdemu geście z charakterystycznym dla niej zaciekawieniem czy zainteresowaniem. Podobno nawet w najmniejszym szczególe można wiele zobaczyć i dowiedzieć się czegoś... Czegoś co jest prawdopodobnie w ogóle nie przydatne, ale zawsze jakaś ciekawostka. Prawda? Prawda. Jednak w swej czynności  jednocześnie starała się by jej spojrzenie nie było zbyt nachalne, przenikające. Miała zamiar wyglądać jak najbardziej naturalnie (to, że u niej naturalne zachowanie dla innych niekoniecznie takie jest to jest już inną kwestią).  
Z jej małego (naprawdę małego, bo przecież nie wypada) zamyślenia wybudziły ją słowa gospodarza. Pierwszą reakcją było pogodne spojrzenie z ledwo zauważalnym zaskoczeniem. Miłym rzecz jasna. Nie codziennie stoi w czyjejś kuchni, bo w końcu uczyniła coś dobrego. Tak jej się wydaje.
- Nie chciałabym sprawiać problemu. - odpowiedziała, może nieco za cicho, ale własnie znalazła się w sytuacji, w której nie do końca wiedziała czy się zgodzić, czy odmówić i grzecznie pójść. Z jednej strony - może robić problem, a gospodarz proponuje to tylko z grzeczności, a z drugiej strony pożegnanie się też mogłoby zostać odebrane jako nietaktowne.
- Ale chętnie napiłabym się herbaty. - w końcu dodała z lekką niepewnością.  W końcu znalazła jakiś środek rozwiązania. Chyba. Ktoby się tam tym przejmował, poza nią, w końcu to tak błaha sytuacja, że nie trzeba się nawet nad nią zastanawiać. Ah, ta chęć dążenia do perfekcji.
- Albo kawy, nie będę wybrzydzać. - dopowiedziała już z nieco większą swobodą w głosie. To nie było tak, ze zabrakło jej pewności siebie, co to to nie, tutaj chodziło o brak wiedzy na temat popijania u kogoś herbatki. czy kawy, która nie pozwoliła jej być pewną swoich zachowań, pewności, czy są one poprawne.
W każdym razie mężczyzna nie wyglądał tak, jakby miał ją zjeść za niepoprawne zachowanie, dzięki bogu.
Post godny pożałowania, ale mam taki zastój w głowie, że trzeba mi po prostu wybaczyć ;_;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nikt
Lekarz chirurg
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 72
Dołączył/a : 25/07/2013

PisanieTemat: Re: Blok nieopodal szpitala   Wto Sie 27, 2013 2:38 pm

Nikita dostał sporo czasu oczekiwania na odpowiedź. Nie było co się dziwić - nikt się nie spieszył, rozmowa raczej okazała się przeciągła, jak to w wypadku zwyczajnej, em, "gadki" dwóch osób szukających non stop odpowiednich słów. Dla niego to oznaczało jednocześnie trochę bolesną refleksję, że tyle myślał nad odpowiednią rzeczą do powiedzenia, aż w końcu zazwyczaj nie wyrażał nic treściwego... ale i mógł w tym momencie poczuć się nieco bardziej swobodnie i, stojąc półbokiem do gościa, jednocześnie okazywać uwagę Luanne oraz rozpakowywać zakupy. Wziął się za to z niejaką pieczołowitością, wszystko układając na początku w odpowiednim porządku aby pogrupować konkretne warzywa, owoce czy inne produkty, potem zaczął roznosić towary do odpowiednich półek. Odpowiedź otrzymał mniej więcej wtedy, kiedy lekko się pochylał w kierunku jednej z górnych półek aby tamże wrzucić niewielką, estetycznie związaną torebkę w której lekko grzechotały ziarenka kawy.
Większość półek w środku kryła niewiele. Dopiero ta szafeczka z kawą okazała się nieco bardziej zapełniona i to na niej zawiesił na dłuższą chwilę wzrok, zadumany. "Da się żyć". Rzeczywiście, właśnie zaglądał do chyba najbardziej indywidualnej części samotnie zamieszkiwanego lokum. O ironio... byłby się zachmurzył pod wpływem tej myśli, gdyby nie rutyna z jaką przyjmował ten fakt. wszystko było nijakie. Standard. Jego mieszkanie nie było zasadniczo jego.
Kawałek pozostał w Stangradzie. Ile razy by tam nie wracał, jakoś nie udało się go odzyskać.
Odpowiedziała! Cholera, zamyślił się. Trzasnął drzwiczkami tak mocno, że się skrzywił, po czym skierował na nią wzrok, wewnętrznie usiłując przywołać się do porządku. Nie wyszło mu; spojrzenie wciąż miał raczej zamglone.
- H... herbaty - powtórzył za nią i lekko potrząsnął głową. Potem się, nieszczególnie już o czymkolwiek myśląc, delikatnie ukłonił, dłonią wskazując salon. Fotel chyba był wolny... trudno powiedzieć.
- Proszę się rozgościć, wszystkim się zajmę.
Nie był pewny czy chciał aby oglądała jak krząta się po tak bardzo opuszczonym miejscu. Już pokój dzienny był, przynajmniej na pozór, bardziej żywy - książki nie był zakurzone, część nosiła ślady zużycia, ewidentnie z czegoś tam korzystał... w przeciwieństwie do tego miejsca, które wydawało mu się w tym momencie tak obce, że, gdyby nie towarzystwo, przypuszczalnie właśnie by czmychał z domu na spacer aby choć trochę się uwolnić od tego uczucia.
Luanne rzekła "kawy". Wybrzydzać. Spojrzał na nią zagubiony.
- Więc kawa, czy herbata? - spytał niepewnie bo już nie wiedział co myśleć o jej decyzji. Och, a może jedno, później drugie... nie, to psuje smak, no i jest cokolwiek dziwne wedle etykiety.
(edycja 28.08)
Gdyby nie to jak bardzo starał się skupić na dokładnie wszystkim wokół, przypuszczalnie nawet by tego nie wyczuł. Tak, na delikatną wibrację srebrnej obrączki zegarka zareagował bardzo szybko, najpierw delikatnie drgnął, potem wpadł w konsternację. Powinien? Miał wolne, miał gościa, to tylko SMS... kto by mu pisał SMSy żeby uderzyć o sprawy służbowe? To przecież bez sensu...
- Przepraszam - bąknął pomimo wszystko, tknięty złym przeczuciem. Bardzo mechanicznie odłożył wszystko czym się zajmował, po czym uniósł dłoń, zadarł lekko nadgarstek i wysunął telefon. Rzeczywiście, to tylko kretyński SMS. Trochę to umniejszyło jego zmartwieniom dopóki nie zauważył od kogo. Jego reakcję dało się zobaczyć od razu: mimowolnie lekko ściągnął brwi a jego źrenice wyraźnie się zwęziły. Ponownie uległy rozszerzeniu kiedy czytał, wtedy też nieco naturalnego, słabo widocznego różu uciekło z jego policzków i młodociany lekarz najwyraźniej w świecie zbladł. Nieco trupio. Zdarza się.
O nie...
Skuterek pod klatką, klucze na szafce, droga w kształcie dwóch liter L, U a potem zamaszystej cyfry 5, torba obok kanapy... myśląc nad tym, już krążył po lokum, zbierając to, czego potrzebował. Już widać było ten bardziej sprężysty krok, na twarz wstąpiło mu jednak lekkie napięcie, w pewien sposób zawodowe. Z przyczyn różnych jednak na dobrą chwilę zupełnie zapomniał, że ktokolwiek znajdował się w mieszkaniu, dopiero po chwili rzucił:
- Zamknij za sobą drzwi.
Praktycznie już wychodził. Dopiero w drzwiach zreflektował się, wtedy cofnął się nieco, obrócił i spojrzał przypuszczalnie skonsternowanej dziewczynie w twarz. Wzrok miał ponury, ale w dziwny sposób zdeterminowany.
- Proszę mi uwierzyć, tu nie ma nic wartościowego.
Nie czuł się zobowiązany do dzielenia się profesją. Dla niej to nie musiało być ważne, tą czy inną drogą miała prawo poczuć się kretyńsko porzucona - dla niego to miało w tym momencie bardzo marginalne znaczenie. Przede wszystkim był lekarzem, o konwenansach, towarzyskości i budowaniu relacji już zdążył więc zapomnieć. Opuścił lokum z dość wyrazistym, głośnym trzaskiem drzwi.

[zt]

_________________
Poszukuję | KP
    [
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Blok nieopodal szpitala   

Powrót do góry Go down
 
Blok nieopodal szpitala
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» 6.12.2014/więzienie stanowe - blok D/spacerniak
» Rozpadający się blok mieszkalny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Daingean :: Osiedle Mattel :: Dzielnica mieszkalna-
Skocz do: