IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Nikt

Go down 
AutorWiadomość
Nikt
Lekarz chirurg
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 72
Dołączył/a : 25/07/2013

PisanieTemat: Nikt   Nie Lip 28, 2013 7:05 pm

Imię i nazwisko: Nikita Aninov
Pseudonim: Zazwyczaj Nikt. Pierwotnie obelga, później gra słowna, wreszcie jakoś przylgnęło.
Płeć: Pomimo wszystko mężczyzna.
Wiek: 21 lat. Szczyl.
Wzrost i waga: 175cm, 65kg.
Rasa: Nefilim
Organizacja: Neutralny
Ranga:
Zawód: Lekarz chirurg
Umiejętności:
-> Nikt to dziwne połączenie zawodów. Pierwszą jego pasją i profesją jest medycyna, od dziecka jednak, jako młodszy brat zaprawionego w bojach wojaka szkolił się w walce. Styl... pomieszanie z poplątaniem czyli połączenie bitki ulicznej, muay thai, krav magi, karate i być może czegoś jeszcze, ale kto by pamiętał te nazwy. Zalety? Wie jak walnąć żeby zabolało, co w połączeniu z boosterkiem rasowym potrafi siać spustoszenie. Wady? Jest w tym dobry ale bez przesady, a i tak jeśli traci nad sobą panowanie, wali na oślep. Nie potrafi być bezwzględnie techniczny.
-> Jak już wspomniano... tak. Medycyna. Dlaczego się zdołał nauczyć, wyjaśnię w historii, mam nadzieję, że dość przekonująco. Dość rzec, że nie tylko on i skalpel to świetne połączenie, to jeszcze może bez problemu biegać i bawić się w sanitariusza. Lekarz chirurg, ugryzł kardio- i neurochirurgię.
-> Podstawowa przyczyna dla której był w stanie coś tak ogromnego opanować to jego pamięć.
Istnieje coś takiego jak pamięć fotograficzna - zjawisko psychologicznie nie do końca udowodnione, któremu najbliższe objawy zanotowano u sześciu czy siedmiu osób na świecie. Do pamięci fotograficznej często jednak kwalifikuje się więcej osobników, dla uproszczenia sprawy. No i do tej kategorii można zaliczyć Nikitę - co przeczyta, to zapamięta słowo w słowo, a nie musi temu poświęcać większej uwagi. A czyta, dodajmy, naprawdę szybko.
-> Całkiem nieźle mu idzie bieganie po mieście... wskoczy na śmietnik, nie zahaczy nogą o płot i tak dalej. Ale bez przesady.
-> Są dwie umiejętności wynikające z tego, że często swego czasu obrywał. Pierwsza jest taka, że potrafi spokojnie... opatrzyć się sam. Zaszywa się, opatruje, oczyszcza sobie rany, nawet jedną ręką. Ma nawet niezłe doświadczenie w wykonywaniu zabiegów w stanie wręcz półprzytomnym, stąd warunki ekstremalne raczej mu niestraszne. Druga umiejętność jest prosta - przyzwyczaił się do bólu. Nawet porządniejszego. Z tego powodu naprawdę potrafi wiele przetrzymać, nawet, powiedzmy, prostsze tortury. Motywacje ma, wbrew pozorom, dość silne, stąd trochę się trzeba natrudzić żeby go złamać.
Ale da się. Nikt nie jest bogiem.
Moce:
-> Leczenie - słaba moc. Może zatrzymać krwawienie, wyleczyć prostszy typ ran i pomóc złamaniu się zasklepić, ale nic poza tym. Podstawową funkcją tej zdolności jest właśnie zatrzymywanie krwawienia - dzięki temu jest w stanie wykonywać operacje praktycznie bez asysty.
-> Odporność - nie obchodzą go trucizny, gazy obezwładniające ani inne takie. Nie da się go uśpić żadnym środkiem, sparaliżować, zaćpać, nie upija się i nie upala. Choroby - wyjebane. To też znaczy, że nie da się go na nic przerobić. Moc pasywna.
-> Niewidzialność umysłu - dla psioników on ma tyle do spenetrowania ile statystyczna cegłówka. Nie chodzi o to, że jest zablokowany, chodzi o to, że pozornie jego umysł... nie istnieje, wraz z myślami, wspomnieniami, wszystkim. Nawet neurobiologia gdzieś natrafia na opór, jakby te wszystkie neurony w mózgu nie odpowiadały za ośrodek myślenia. Niefortunnie jednak ten umysł tam ciągle jest. I nie jest zablokowany. Dlatego też moc nic nie zmienia jeśli chodzi o hipnozę.
Wygląd: Jaki jest, każdy widzi. Trochę ped... khy, khy, ma delikatną urodę.
Nikita to niezbyt wysoki, może tak wpół drogi do anielskich kanonów osadzony osobnik o jednocześnie raczej wątłej sylwetce. Trudno go umiejscowić sobie tak naprawdę na jakiejś bitce, tak samo jak ciężko go skojarzyć z miejscem w którym zamieszkuje. Widoczne jest to już na pierwszy rzut oka.
Po pierwsze, zazwyczaj jest dość zadbany. O ile oczywiście nie nosi najnowszych ubrań a i charakterystyczne, wzmacniane rękawice z którymi się nie rozstaje nie są pierwszej młodości, ale nigdy nie chodzi w poplamionych spodniach czy choćby zapylonej koszuli. Nie; zawsze musi być przynajmniej w miarę schludnie, nawet włosy zazwyczaj utkwione w trudnym do wyjaśnienia zwyczajnymi prawami fizyki nieładzie (tutaj łatwo to wytłumaczyć: nie jest człowiekiem, wyjebane, idziemy dalej) wydają się mieć jakiś ogólny zamysł wpisujący się w kanon estetyczny. Stąd nawet w najciemniejszej, odrapanej, zarzyganej i pełnej podstarzałych śladów krwi ulicy prezentuje się raczej sympatycznie. Jeśli nie z powodu samej aparycji to samo wrażenie, że przez tę wątłą sylwetkę i wypacykowane dłonie raczej należy do słabych.
Na twarzy z rzadka się zdarza aby pojawiło się coś tak egzotycznego jak uśmiech. Zazwyczaj napotkane osoby ignoruje a jeśli obdarzy je spojrzeniem, będzie ono zdawkowe, młodzik szybko się uchyli a pierwsze skojarzenia przywiodą na myśl zbitego psa. No, ale rasowego psa, wszak Nikt ma te swoje nieszczęsne cechy rasowe. Raz, że jest blady, dwa, że ma aryjskie włosy i oczy, trzy - jego uroda jest niebagatelna. Tyle tylko, że matka natura sobie ewidentnie z niego zażartowała i w życiu się nie powie, że przystojny z niego gość. On jest co najwyżej ładny. Trochę to ujmuje męskości, ale ciężko inaczej opisać dość delikatne usta, drobny nos, migdałkowate oczy, porcelanową cerę, okrągłe brwi i bardzo łagodnie zarysowane policzki. Wszystko w idealnych proporcjach i symetrii... dla szesnastolatka. On ma za duże oczy i zbyt chłopięcą twarz żeby go ocenić na więcej niż wiek gimnazjalny, czasem dawano mu koło osiemnastki kiedy miał takie skrajne przemęczenie na twarzy. Tak poza tym - raczej młodo się prezentuje.
Na pierwszy rzut oka trochę brakuje mu tych cech charakterystycznych, nie licząc z dziwnych przyczyn utrzymanej aparycji wypacykowanego nieco pudla (ale bez przesady, trochę życiowy jest). Jeśli jednak się przypatrzeć, nagle się okazuje, że Nikita to naprawdę charakterystyczna jednostka.
Zaczynając od góry, włosy. Zazwyczaj się układają w podobny sposób, tworząc bardzo specyficzny rodzaj lasu iglastego na głowie. Dalej. Na szyi ma skromną bliznę chyba po oparzeniu, co jest śladem pacjenta który podczas operacji omyłkowo odpalił termokinezę i taki rozgrzany jak piec do pizzy usiłował chirurga poddusić. Zdarza się. Stąd na ramionach, brzuchu i plecach ma trochę szram, ze względu na jego cerę raczej słabo widocznych. Największa grupa znajduje się poniżej przepony, gdzie ewidentnie dźgnięto go wielokrotnie czymś bardzo cienkim. Na plecach oczywiście są te charakterystyczne ślady powiedzmy - po skrzydłach, ale ledwo co je widać. W szczególności pod tatuażem na prawie całą powierzchnię pleców, przedstawiającym dwa krzyżujące się miecze. Ha! Kto by się spodziewał po nim takiego temperamentu żeby sobie dziarę strzelił!
Charakter:
Nikita to pierdoła życiowa. Takie połączenie lekkiej choroby sierocej z braku wystarczającej opieki rodzicielskiej, syndromu jedynaka, traumy po nagłym upadku społecznym i ogromnej dawki melancholii po utracie dość bliskiej rodziny. Dodajmy jeszcze, że jest Nefilimem, wyjdzie bardzo trudna do asymilacji mieszanka.
Także się nie zasymilował.
Nikt po ulicach albo się snuje, albo przemyka, udając, że go nie ma. Dlatego codzienny obraz to samotnie przemierzający ulice miasta dzieciak, który na każdą zaczepkę reaguje spojrzeniem kryjącym w sobie - czy to mimowolnie, czy jest w tym jakiś cel - nieme błaganie o litość. Codziennej gadki z nim raczej nie będzie, uliczne zapoznanie potraktuje jako coś w rodzaju pułapki - z mechanizmów obronnych najwyraźniej wyrobił sobie przynajmniej paranoję. Prawda leży po nieco innej stronie, ale zacznijmy od tego co widać.
W rozmowie, jeśli już się jakąś nawiąże, jest cichy i dość lakoniczny, co nie przeszkadza mu w dość zgrabnym wplataniu ironii w nawet te bardziej zdawkowe zdania. Nie stara się być na siłę sympatyczny, ma jednak dość miękki i przyjemnie brzmiący głos, co w połączeniu z niespotykaną zazwyczaj w dolnych kręgach elokwencją sprawia, że robi egzotyczne, ale i raczej przyjemne wrażenie. Jednocześnie dystansuje się, ale nie wywyższa. Do rozmówcy podchodzi z pokorą. Przy dłuższej konwersacji się ujawnia kolejna jego cecha znaczy to, że raczej nie umie utrzymywać tematu. Być może się nadaje do polemik, ale zazwyczaj rozmowy z nim urywają się na jakimś zupełnie zawieszonym w powietrzu zdaniu po którym nie jest w stanie kontynuować. Zresztą, zazwyczaj nie wydaje się za bardzo... zainteresowany, przez co należy do tych po prostu trudnych.
Prawda jest troszeczkę inna.
Nikita to introwertyk - tego się można domyślić praktycznie na pierwszy rzut oka. U niego to jest na tyle zaawansowane, że przez większość czasu nie ma praktycznie potrzeby prowadzenia rozmowy, od zawsze więc wystarczała mu jedna, najwyżej dwie osoby dość bliskie aby mógł z nimi swobodnie prowadzić dyskusje. Jak pokazały ostatnie doświadczenia, obchodzi się dość dobrze również zupełnie sam, co nie wiąże się z ogromnym przełomem w jego życiu czy traumą - on po prostu nie potrzebuje ludzi do egzystencji. Nastawił się na swoistą posługę w ich kierunku i uważa osobiście, że z jego strony to wystarczy jeśli chodzi o pewien dług społeczny jaki każdy powinien sumiennie spłacać. Po poprzednim zdaniu można wywnioskować, że jest również idealistą, nad tym jednak nauczył się panować skoro realia są jakie są. Co nie zmienia faktu, że lekarzem jest ewidentnie z powołania.
Dlatego przejawia swoisty perfekcjonizm w swoim zawodzie. Dlatego ma tak perfekcyjnie zadbane dłonie, które są dla niego po prostu kompletem bardzo precyzyjnych narzędzi. Przez to też praktycznie zawsze jest czysty jak kropla wody źródlanej. Także w tym jak zajmuje się pacjentami, co w sumie mogłoby dziwić po spotkaniu go w innych okolicznościach, ma dość odmienny temperament - potrafi być postacią dość stanowczą, ba, butną, jeśli uzna, że taka jest potrzeba. Przypuszczalnie po prostu jest to jedna z wąskich dziedzin życia w których czuje się pewny bo, cóż, zdaje sobie sprawę ze swoich umiejętności. W pozostałych aspektach życia jest zdecydowanie bardziej wycofujący się.

Wewnętrznie Nikita miał zdecydowanie dość czasu na osobiste refleksje, aby wykreować nie tylko złożoną, ale i pełną swoistych sprzeczności osobowość. Jest jednocześnie zamknięty w swoim świecie, ale i sfrustrowany wynikającymi z tego konsekwencjami; prowadzi niezależne życie jako lekarz wysokiej klasy, ale i nie radzi sobie z prozą codzienności. W dziwny nieco sposób łączy mentalność specjalisty, melancholika, dziecka i dorastającego mężczyzny. I każdą ze swoich stron w inny sposób.
Właściwie najbardziej zadowolony jest z siebie jako lekarza; temu poświęcił swoje życie, to niezależnie od okoliczności było podstawowym motorem jego dalszych działań i swoistej motywacji ku temu, żeby w nawet najgorszym stanie jakoś przeć dalej. Bo Nikt nie jest wesołą postacią.
Jako lekarz zazwyczaj się nie uśmiecha, za to miękkim, łagodnym głosem potrafi wprost porozmawiać z pacjentem i okazać mu tyle stanowczości, ile jest jego zdaniem konieczne. Należy do raczej pedantycznych w podejściu do wykonywania zawodu, przywykł od dzieciństwa do wysokich oczekiwań w tym zakresie, które zazwyczaj spełniał. Czasem nawet mawia:
„Jeśli jestem wydmuszką, to przynajmniej w miarę przydatną.”
Tu jest więc prosty, nieskomplikowany i dość łatwo do siebie przekonuje jako produktywna jednostka.
Nikita, jak wspomniano, nie jest postacią radosną. Jeśli jego poczucie humoru się objawia to tylko czasem i to w formie wysączanych cichutko, ironicznych uwag które już musiały się uwolnić a których nie powiedziałby nikomu w twarz. Jako połączenie kogoś w rodzaju arystokraty upadłego na własne życzenie, lekarza (sporo do czynienia ze śmiercią), dzieciaka ze slumsów i chłopca ze słabo zaawansowaną chorobą sierocą wypracował sobie słaby mechanizm obronny w postaci rzadko ukazywanej aczkolwiek dość ostrej ironii. We własnej głowie ma mnóstwo czarnego humoru, który służy głównie temu aby nie zwariować, szczególnie, że młodzian jest notorycznie zestresowany. Inną sprawą jest jego refleksyjność, temperament ma bowiem dość typowo melancholijny, połączony z lekkim flegmatyzmem - nie lubi zmian, siedzenie i dumanie wystarcza mu często za rozrywkę, jest też dość dobry w uspokajaniu innych jako postać potrafiąca w miarę zapanować nad nerwami.
W miarę - sytuacje ekstremalne potrafią wyłączyć w nim zdrowy rozsądek. To jest pierwszy objaw jego niezaradności, kiedy umysł wie dokładnie co zrobić a emocje biorą górę i tak oto Nikt nie jest ekspertem w panowaniu nad paniką. Cech takiego dzieciakowatego „nie wiem co zrobić” jest jednak więcej; młody ma problemy z gotowaniem, czasem zapomina o sprzątaniu, nie najlepiej mu idzie pilnowanie się na ulicy, nie ma dość instynktu samozachowawczego aby unikać pewnych uliczek kiedy się zaduma, brak mu tego talentu kombinatorskiego aby sobie cokolwiek też załatwić; dobrym przykładem jest fakt, że jego mieszkanie to obecnie jedna wielka zbrojownia, bo nie znalazł sposobu na to aby się pozbyć nadmiaru broni która przecież nie należy do niego. Z większości nie umie korzystać, konserwuje tylko z czystego sentymentu. Ma po prostu tę niedojrzałą tendencję, że ciężko mu załatwić cokolwiek samemu.
Ale w niektórych względach bywa zadziwiająco dorosły. Choćby poglądów; potrafi przygadać osobie dwadzieścia lat od siebie starszej zderzeniem pewnego doświadczenia życiowego i wykształconego z tego światopoglądu, jego samoświadomość jest dość stabilna, podobnie jak ocena o ludziach, która, może z powodu raczej pesymistycznego wydźwięku, jeszcze nie znalazła konkretnego zaprzeczenia. On nie jest bardzo sfrustrowany rzeczywistością, nie czuje tragedii otaczającego go świata, jest raczej pogodzony z losem. Problem może mieć co najwyżej ze sobą, z czego doskonale zdaje sobie sprawę.
Historia:
W telegraficznym skrócie:
Nikita to nefilim którego ojciec to anioł, wysoko postawiony w strukturach społecznych, a matka, cóż... uległa jego czarowi i dużej ilości zer na koncie. Owszem, kurtyzana, dodajmy, że dość ekskluzywna. Co dość nietypowe to, że kiedy mały Niki (jak go zwie rodzicielka) się urodził, anioł wziął z kobietą ślub i zabrał oboje do Teiz. Jeszcze bardziej nietypowe było to, że w slumsach zostawili drugie dziecko - również nefilima o imieniu Wassian.
Malec był nieszczególnie wychowywany przez rodziców. Opieką nad nim zajmował się przede wszystkim cały szereg nianiek, które tak często się zmieniały, że koniec końców kwestia jego wczesnego rodzeństwa to białą plama, jeśli chodzi o kogoś w rodzaju życiowego znaku drogowego. Pierwszy rozdział życia zaowocował jednak odkryciem młodego jako geniusza. Nauczył się czytać zanim jeszcze za dobrze chodził, a od samego początku wyrażał się dość elokwentnie aby móc normalnie rozmawiać z nawet starszymi dziećmi. Dość prędko skonstatowano, że naukę rozpocznie wcześniej, co więcej, zostanie lekarzem bądź prawnikiem. Zważywszy na jego zainteresowanie biologią prędko wyszło, co będzie robił. Tyle zdecydował ojciec - szczególnie na początku jego rola ograniczała się praktycznie wyłącznie do podejmowania decyzji za dziecko.
Sprawy skomplikowały się, kiedy miał cztery latka. Spotkał wtedy po raz pierwszy swojego starszego brata, najpierw jako obcego zupełnie dzieciaka który, tak dla odmiany, chciał się z nim bawić, potem dopiero uwierzył w więzy rodzinne. Wasij raz się też wtedy spotkał z matką, która z oporem dopuściła do tego aby dwójka się widywała. Tak oto od wczesnych dość lat życia młodzik regularnie się spotykał z braciszkiem, który nie tylko się z nim bawił, ale i uczył go bitki (jako dzieciak z ulicy niewiele też innych rzeczy mógł mu przekazać). Od tamtej pory to starszy braciszek zaczął się Nikicie klarować jako ktoś w rodzaju opiekuna.

Dzieciństwo było więc dziwnym połączeniem życia arystokraty, nauką niedoszłego profesora i bitki w klimacie ulicznej zadymy. Przede wszystkim jednak Nikita nos miał w książkach, skoro rozwijał się pod względem umysłowym błyskawicznie, a i nic mu tak naprawdę za dobrze poza tym nie wychodziło. Szermierka okazała się tragicznym pomysłem, po dwóch lekcjach gry na fortepianie nauczyciel szerze powiedział rodzicom, ale jak zagra „Dla Elizy” po czterech latach to będzie dobrze, sztuki plastyczne szły mu koszmarnie, w teatrze czy operze zasypiał albo wyciągał książkę z medycyny i po prostu czytał. Jedynym, który go od tego odrywał, był Wasij.
Trudno powiedzieć czy rodzice byli zadowoleni takim biegiem wydarzeń czy nie, bo wróżono mu wspaniałą karierę jako chirurga, z drugiej jednak strony jak do czegoś innego się zabierał, zazwyczaj musiał to spieprzyć. Sztuki walki szły mu z lekkim oporem, ale tu było już do przodu. Jak później uznał - kwestia motywacji. Nie ma co się jednak dziwić, że rodzice przeciętnie aprobowali pomysł aby ich dziecko uczyło się na ulicy jak walczyć, wszelkie koncepcje na lekcje karate czy taekwondo umierały śmiercią naturalną więc zanim jeszcze zdążył się narodzić. Z ojcem miał o tyle dobrze, że zbyt często nie był krytykowany, z matką - jakkolwiek zostawali sam na sam, bała się mu powiedzieć choćby słowo krytyki. Dość prędko zauważył jak łatwo ją zamknąć przez choćby półsłówkiem wspomnienie starszego z własnych dzieci, które de facto porzuciła na pastwę losu.
Nigdy nie zapytał Wasija jak właściwie wyglądało jego dzieciństwo po tym jak opuściła go własna matka, mógł się tylko tego domyślać. Kiedy jednak się dowiedział, że brat wstąpił do Rebeliantów, nie dziwił się.

Kiedy miał trzynaście lat, Wassian został Ace'em. To oznaczało dla niego więcej uzbrojenia i lepsze żarcie, a dla młodszego - więcej czasu spędzanego w slumsach, tym razem nie tylko już jako nieporadne dziecko ale i praktykant lekarz. W tym wieku również bowiem... dostał się na studia. Najmłodszy w historii własnego uniwersytetu student, wybitna jednostka... dziecko. Trochę odpuścił fakt, że mu to bycie dzieciakiem przeszło koło nosa, skupił się na tym co powinien robić. Nie pomyślał o tym co chce robić. To zazwyczaj nie był priorytet.
Sprawy zaczęły się zmieniać dopiero kiedy miał szesnaście lat i... zdał dyplom.
Już przedtem dom rodzinny nie miał większego znaczenia. Kiedy zbliżał się do odebrania tytułu, zdał sobie sprawę jak bardzo bez sensu było jego przebywanie w Teiz, czy to z poczucia misji czy potrzeby przebywania z jedną osobą która chociaż trochę traktowała go jak człowieka (ironiczne, że nim nie był), po uroczystości zakończenia studiów (dla niego, zupełnie indywidualnej) po prostu już nie wrócił.
Zabrał dwie walizki ubrań, cztery walizki i szafę rzeczy potrzebnych do założenia gabinetu, no i ogromną sumę oszczędności. I tak miał żyć dopóki mu starczy, powiedzmy, sił. W slumsach się jednak nie odnalazł; znalazł zatrudnienie w szpitalu, fakt, ale nie potrafił poradzić sobie z życiem ulicznym i kończyło się zazwyczaj na tym, że to brat musiał go ratować z pierwszej, trzeciej czy piętnastej opresji. Wydawało mu się, że odwdzięczał się ratując mu kilka razy tyłek podczas jednej, drugiej czy dziesiątej operacji ale nigdy tak naprawdę nie poczuł, że spłacił dług.
Sam też niejednokrotnie oberwał. O swojej odporności na wszelkie trucizny się dowiedział kiedy, po brutalnym pobiciu, próbowali go przemienić w Venorianina co ani nie wypaliło, ani nie zrobiło mu szczególnej krzywdy (poza tym tylko, że był naprawdę ciężko poturbowany). To jednak tylko jedna z wielu historii, z powodu których niejako przyzwyczaił się do tego, że od czasu do czasu oberwie i nawet wyuczył się nieźle w udzielaniu samemu sobie pomocy medycznej. Z drugiej strony, ładnych parę razy się zdarzało, że znajdował go starszy brat lub któryś z jego rebelianckich kumów, co poskutkowało tym, że tym bardziej się od niego uzależnił.

Sporo się zmieniło podczas kolejnego nalotu. Wasij, jako swoista tarcza, zajmował się obroną swoich i został ciężko ranny - na tyle, że Nikicie ledwo udało się uratować mu życie. Wszystkie jednak obrażenia doprowadziły do tego, że brat wylądował w śpiączce, ba, z powodu jego statusu (terrorysta de facto) nie można go było ulokować w szpitalu - Nikt musiał stworzyć dla niego stanowisko we własnym mieszkaniu.
Do dziś ma to łóżko i aparaturę obok gabinetu w starym mieszkaniu.
Wszystko wydarzyło się kiedy miał osiemnaście lat. Następne dwa lata okazały się jedną wielką kampanią, podczas której zniechęcił się skutecznie do Rebeliantów (nie pomogli szczególnie, skoro ich żołnierz przestał być przydatny), mocno skłócił ze swoją rodziną (ojciec nie udostępnił danych postaci z mocami leczenia)... a tymczasem z Wassianem było coraz gorzej, wreszcie zaś przeszedł w stan wegetatywny z powodu uszkodzenia mózgu. Najgorsze było ostatnie pół roku, kiedy organizm miał tak osłabiony, że moce młodszego już dawno sięgnęły swojej granicy, a od nieprzytomnego trudno było odstąpić (jeden z pocisków mocno mu uszkodził lewą komorę serca), przez co Nikita snuł się po szpitalu, gdzie pracował, jak duch. Potem przyjmował już tylko we własnym gabinecie. Skończyło się, kiedy po prostu pewnego dnia nie zdążył.
Miał wtedy dwadzieścia lat i była to swego rodzaju ulga.
Pochował brata za domem, serwując mu dość symboliczny, aczkolwiek wymowny pomnik w postaci umieszczonego w kamieniu charakterystycznego dla rynsztunku bojowego mężczyzny miecza. Pogrzeb był bardzo skromny, nie miał bowiem dość kontaktów aby poinformować ludzi o śmierci Wassiana. Mógł go opłakiwać w zupełnej samotności więc, albo wrócić do szpitala, gdzie wcześniej pracował. Wybrał to drugie. Tak ciągnie do dziś, zbyt zniechęcony aby pomagać Rebeliantom, ale i za dobrze znający slumsy aby tak naprawdę uznać, że Gwardia to jakiekolwiek rozwiązanie. Pozostał bezstronny. Zresztą... wybranie, jaki system mu bardziej odpowiada, wymagałoby większego zaangażowania. Tymczasem minął przeszło rok od finału najważniejszych w jego życiu wydarzeń i nie zmieniło się absolutnie nic.
Rutyna.
Ach... no i się przeprowadził. Pozostawił stare mieszkanie z gabinetem gdzie przyjmuje kilka dni w tygodniu w Stangradzie, przeniósł się jednak bliżej szpitala, do Mattelu.

Inne:
→ Nie przepada za kotami. Nie chodzi o to, że są niewierne czy coś, ale źle mu się kojarzą.
→ Jest, mimo wszystko, obscenicznie bogaty.
→ Jeździ własnym skuterkiem. Jest to pojazd niewielki, odrapany i dość stary, ale się trzyma, tyle tylko, że hałasuje. Po slumsach się nim nie porusza.
→ Ma dwa mieszkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Nikt   Nie Lip 28, 2013 9:58 pm

Twój telegraficzny skrót historii jest dwa razy dłuższy niż moja pełna.
Lubię to <3

Leczenie- drobne rany, jeden post. Groźniejsze rany i tamowanie krwawienia- dwa posty, leczenie złamań- trzy

Pozostałych nie ograniczam zważywszy na to, że są to umiejętności pasywne

Miałam dylemat co do wieku otrzymania dyplomu itd, ale właściwie nasza Akademia Nowej Ery jest taką uczelnią właśnie, po której można otrzymać dyplom, więc skoro poszedł do nauki wcześniej, uważam, że jest ok.

Osiedle Mattel
Akceptuję

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Nikt
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postacie :: Spis Powszechny :: Kartoteka-
Skocz do: