IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dragonette

Go down 
AutorWiadomość
Dragonette
Grzech Główny | Kelnerka w Valhalli
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 13
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Dragonette   Pią Lip 26, 2013 1:10 pm

Imię i nazwisko: Dragonette Deveraux
Pseudonim: Net/Smoczek
Płeć: No chyba widać, że kobita, chociaż w dzisiejszych czasach to nic nie wiadomo.
Wiek: dwadzieścia trzy lata
Wzrost i waga: 178cm/64kg
Rasa: Wampir
Organizacja: Fleauètte
Ranga: Grzech Główny {Lenistwo}
Zawód: barmanka/kelnerka
Umiejętności:

- Zna biegle kilkanaście języków: chiński, japoński, suahili, koreański, hiszpański, rosyjski i inne;
- Od urodzenia posiada fotograficzną pamięć, dlatego nie musi czytać wszystkiego, co napotka; wystarczy, że raz spojrzy na to okiem;
- Jest szkolona w sztuce skrytobójstwa i posiada do tego odpowiednie umiejętności, ale od dawna z nich nie korzysta.
- Z pewnością nie znajdziesz lepszego nawigatora od niej, jeśli byś kiedykolwiek takowego potrzebował;
- Przez pewien okres czasu szkoliła się w strzelaniu i teraz żadna broń - o żadnej sile rażenia - nie jest jej obca, a rzadko trafia jej się chybiać, ale przecież każdy jest tylko.. no, powiedzmy, że człowiekiem; mimo wszystko jej specjalnością jest stricte broń snajperska.

Moce:
a) kriokineza - polega ona na wytworzeniu lodu lub nadmiernym ochłodzeniu temperatury powietrza w jakimś miejscu. Deidre jest w stanie wytworzyć falę chłodnego powietrza, która zamraża wszystko w obrębie dwóch metrów od kobiety - jest to umiejętność zarówno defensywna i ofensywna. Dzięki tej umiejętności panienka Deveraux nie obawia się osobników władających ogniem czy też nagłych pożarów. Może użyć tej mocy także w sposób stricte ofensywny, ciskając we wroga lodowymi soplami o maksymalnej długości 50cm {5 sopli jednocześnie}. Może nimi dowolnie manipulować, ale zniszczony już sopel nie może zostać w jednej i tej samej walce odtworzony. Płaci tym ograniczeniem za to, że sople są specjalne - nie da się ich stopić, można je wyłącznie zniszczyć, gdy napotkają opór ogromnej siły. Drobne, codzienne sztuczki z lodem jak np. kostki lodu, lekkie oblodzenie komuś gruntu pod nogami, są raczej na porządku dziennym.

b) bariera mentalna - ataki psychiczne nie działają na naszą bohaterkę tak długo, aż jest ona przez nie atakowana. Daje jej to, czasami bardzo potrzebny i dający przewagę w wielu walkach, moment zaskoczenia.

c) pasożyt - Raczej technologia, aniżeli moc. Wszczepiony od czubka głowy po śliczny tyłek naszej bohaterki. Jest to mechaniczne tworzywo, które przypomina stalowy kręgosłup podłączony do mózgu i nerwów. Życie jego nosiciela jest skrócone, ale mimo tego jest on w stanie dokonać więcej niż bez swego "małego" przyjaciela. Parametry Dragonette są znacząco zwiększone i przewyższają normalnego człowieka - tyczy się to siły, zwinności i szybkości. Dzięki nieustannemu połączeniu internetowemu w swojej głowie może się włamywać do urządzeń korzystających z Internetu lub na nim bazujących i je unieszkodliwiać; jest w stanie oglądać pornosy przed oczami, cudownie! Kobieta jest w stanie zmienić kolor włosów lub oczu, co zazwyczaj zajmuje jakieś pół godziny lub godzinę. Natychmiastowo może wywołać jakieś zmiany skórne, ale nie może zmienić koloru swojej cery. Pasożyt jest niedocenionym rozmówcą, wspaniałym nawigatorem i przede wszystkim bazą wiedzy. Na poczekaniu może wgrać do mózgu Dragonette wiedzę, która przydaje się w danym momencie. Minusem takiego postępowania jest narastająca migrena i w końcu ulotnienie się szybko przyswojonej wiedzy.  Może to być wiedza z zakresu sztuk walki lub jakiejś innej specjalizacji.

d) + dwie rasówki
Wygląd:  Pewne informacje z pewnością są ważne, gdyż są niezbędne do rozpoznania panienki Deveraux w tłumie innych panienek, poddajmy więc jej aparycję pod lupę. Otóż jest ona kobietą wysokiego wzrostu, gdyż mierzy jakieś 178cm - ni mniej, ni więcej. Właściwie nie jest do końca pewna tego parametru, ale jakoś nigdy nie znajduje czasu na to, by zająć się takimi błahostkami. O wagę natomiast się przedstawicielek płci pięknej nie pyta, jeśli o tym nie wiesz, drogi czytelniku, ale mogę Cię zapewnić, iż porusza się zwiewnie niczym wiatr i lekko niczym piórko. Jeszcze jakieś ekscesy, które mogłyby zostać pominięte oprócz dziwnego ubioru, jeśli można nazwać to w ten sposób..? Sprawą godną uwagi są natomiast blond włosy pełne prześwitóww różnych odcieni różu sięgające łopatek, zawsze niesfornie ułożone. Kiedyś okropnie się nimi irytowała, ale po dłuższym czasie w swoim fachu po prostu przestała się kłakami przejmować. Na kogokolwiek innego spogląda jadeitowymi tęczówkami, które zdają się czasami świecić w ciemnościach. Pomimo tego, iż jej wygląd budzi aż takie poruszenie, to oczy są z pewnością tym, co każe ludziom sądzić, jakoby była przeklęta. Prawa ręka spowita jest tatuażem węża, którego ogon przekształca się w iście piękne pawie pióra tuż na jej plecach. Cóż, niewielu było go w stanie zobaczyć, a Ty na pewno nim nie będziesz, mój miły.
Nie ubiera się specjalnie wykwitnie - raczej schludnie i nie tak, by rzucała się w oczy.. przynajmniej ona tak uważa. Lubuje się bowiem raczej w stonowanych barwach. Stroje przeważnie uwydatniają jej kobiecie kształty, chociaż nie mam tutaj na myśli takich, o które nadmiernie dopraszałaby się grawitacja. Z pewnością możesz to sobie wyobrazić sam, liczę na Ciebie.
Charakter: Jej charakter przede wszystkim zależy od tego, pod jakim kątem jakiś hipotetyczny człowiek zechce ją rozpracowywać - tak naprawdę nie wie, że właściwie nie ma czego. Dragonette ma wiele wad: często się obraża, jest uparta i czasami może zbyt arogancka, a nawet jeśli nie potrafi tego wyrazić słowami, to nadrabia to skwaszoną do granic możliwości miną. Miewa melancholijne i apatyczne dni, jeśli się uśmiecha to raczej tylko w swojej obecności. Stroni od przyjaciół, znajomych, innych ludzi przede wszystkim. Nie mówi z własnych przyczyn i raczej już nikomu o tym nie powie - język zna i potrafi się nim posługiwać, ale jak to bywa w takich przypadkach - po prostu nie chce. Ma jednakowoż mnóstwo ciekawych zalet, dzięki którym zyskuje plusy przy bliższym poznaniu. Raczej stara się nie rzucać w oczy, nie lubi tłumów wokół siebie. Gdybyś czasem zechciał jej zaufać, to chyba postradałeś swe zmysły do końca. Nikt z pewnością nie potrafi zagrać na Twoich uczuciach tak jak ona, chociaż nie można do końca stwierdzić czy jest ich pozbawiona. Ze względu na swój geniusz jest bardzo wrażliwa i odbiera bodźce z zewnątrz o wiele intensywniej niż normalny, przeciętny człowiek. Jej charakter zmienia się stopniowo poprzez środowisko wokół niej.
Od dzieciństwa u kobiety wykształciło się parę znaczących cech - przede wszystkim stała się skryta, nieufna i węsząca wszędzie spisek tam, gdzie było najmniej możliwym, aby jakikolwiek powstał. Później było już tylko gorzej - nie mówiła zbyt wiele, przestała ujawniać wszelkie uczucia, a jej ludzkie odruchy zaczęły zanikać. Wszystko zmieniło się pewnego dnia. Wtedy zrozumiała, że nie należy podchodzić do wszystkiego pesymistycznie, jak to wcześniej miała w zwyczaju robić, tylko brać z życia, ile się da, ale oczywiście przy równoczesnym względzie na inne osóbki. Przestała pochwalać masowe zabójstwa, a wręcz sprzeciwiać się nim. Teraz z reguły stara się być miła, niemniej jednak czuć ciągle w jej głosie dozę rezerwy do drugiego człowieka. Może zasłużysz na jej sympatię, może nie.. Kto wie? Ona z pewnością nie, bo nawet nie chce jej się o tym myśleć.
Historia:


1.




Blondwłosa dziewczyna biegła ile sił w nogach, próbując uspokoić skołatane serce. Kątem oka obserwowała przestrzeń za sobą, ale jak na razie nie zarejestrowała nikogo, kto miałby ją ścigać. Poruszała się zadziwiająco sprawnie, chociaż długa suknia nieco jej w tym przeszkadzała. Za kolejnym rogiem obskurnego budynku przystanęła na chwilę i rozdarła ją u dołu, by móc przemieszczać się o wiele szybciej. Zrobiła to z lekkim poczuciem winy, szczególnie, że jej piastunka z pewnością będzie darła koty o to, że następna z sukni pójdzie do wyrzucenia..
- I tak już jest cała zabłocona.. - mruknęła do siebie piętnastolatka i z powrotem rzuciła się do biegu pomiędzy wąskimi, brukowanymi uliczkami, które niekoniecznie musiały pięknie pachnieć, kiedy wszędzie pałętali się żebracy. Po jakichś dziesięciu minutach znajdowała się już przy placu głównym. Z cienia wystawał tylko jej kształny nosek, gdy ta obserwowała ogrom ludzi, którzy przemieszczali się tutaj o tej porze. W południe odbywał się tutaj targ połączony z występami kuglarzy, więc można była spokojnie zgubić się w tłumie.. Co prawda należało uważać na złodziei, bo była to ich ulubiona pora, a musisz wiedzieć, drogi czytelniku, że nasza panienka przyciskała do piersi niewielki pakunek, by móc go dostarczyć w odpowiednie miejsce. Ostatnie zerknięcia i przymiarki.. Miała już ruszać, kiedy ktoś pochwycił ją w żelazny uścisk i przystawił dłoń do ust. Zaczęła się szarpać, ale mężczyzna był o wiele silniejszy. Powoli cofali się do tyłu, całkowicie chowając się w czerni cienia, aż w końcu ten ją puścił. Panienka spojrzała na niego gniewnie, napotykając na jest ustach uśmiech pełen satysfakcji.
- Mówiłem, że Cię złapię - stwierdził, przeczesując palcami niesforne, brązowe włosy. Jego skóra była osobliwie ciemna jak na szlachcica, ale nie należy opierać się na stereotypach, bo akurat ten człowiek łamał każdy z nich.
- To nie jest sprawiedliwe! - jęknęła bezradnie, bezwładnie opuszczając ręce wzdłuż ciała. Zawsze musiał robić jej na złość.. Zawsze! I zawsze musiał ją złapać, kiedy była tak blisko.. - Ty mała cholero! - mruknęła sfrustrowana, uderzając go z pięści w tors. Syknęła z bólu, kiedy jej dłoń spotkała się ze zbroją pod ubraniem. Schwyciła ją w drugą rękę i zaczęła masować, czując łzy napływające do oczu. Towarzysz parsknął śmiechem, klepiąc ją po głowie.
- Widzisz, księżniczko, nie porywaj się na sprawy, które przekraczają Twoje możliwości.. - mruknął ironicznie, wymijając ją i idąc naprzód. Machnął do niej jeszcze pakunkiem, który chwilę temu znajdował się przy niej. Zmarszczyła brwi.
- Nie radzę kraść tego po raz kolejny - dodał, patrząc na nią, już chłodniej, kątem oka. - Jesteś królewną, to prawda, ale nie pozwolę na ruszanie moich prywatnych rzeczy. Jeszcze jeden taki wybryk, a pójdę do Twojej matki.
- Ta, a skończy się tak jak zwykle.. - wymamrotała pod nosem, idąc przed siebie. Skręciła w stronę, która wcale nie prowadziła do zamku, a na pola, gdzie przeważnie bawiły się chłopskie dzieci. Lubiła czasami tam posiedzieć i porozmyślać. Ten jednak zacisnął palce na jej przedramieniu i szarpnął.
- Idziesz ze mną do zamku. I żadnej dyskusji. Jestem za Ciebie odpowiedzialny jako dowódca straży.. I przestań stroić takie miny! Twoja matka jest dla mnie tylko królową, nikim więcej!
Niewiasta spojrzała na niego jak na idiotę. Mężczyźni widocznie potrafili okłamywać nie tylko siebie, ale także innych. Bez słowa ruszyła za nim i chociaż nigdy mu się nie przyznała, to cieszyła się z tego krótkiego zetknięcia jego skóry z jej własną.

2.



Dragonette była księżniczką od urodzenia i z czystej linii. Oboje z jej rodziców pochodzili z królewskiej rodziny i zarządzali niewielkim, ale doskonale prosperującym państwem. Królewiczem jej serca był natomiast dowódca straży zamkowej, którego przygarnięto z ulicy. Był od niej starszy o parę lat, ale w dzieciństwie bawili się razem. Musiał jej pilnować odkąd pamiętał, a pamiętał od czasu, kiedy królowa rozkazała mu ów czyn. Co do królowej.. Posiadała nieziemską urodę, której zazdrościła jej każda dziewka z królestwa. Dragonette, chociaż odziedziczyła urodę po matce, również łapała się na tej bezdusznej zazdrości. Szczególnie wtedy, kiedy widziała swego wybranka przy matce, a zdarzało się to wyjątkowo często. Ten jednak ciągle zaprzeczał wszelkim insynuacjom i tak naprawdę nigdy nie przyłapała ich na gorącym uczynku. Żyła więc w fałszywej szczęśliwości, oczekując dnia, kiedy ten w końcu stanie się dla niej przychylny. Wraz z siedemnastym rokiem życia poślubiła go. Czuła się kochana i miała przeświadczenie, że dostała od losu wszystko, czego chciała. Jej idealna egzystencja wydawała się nieskazitelna, jakoby nikt nie mogło zaburzyć tak wspaniałego procesu. Jednak..
Księżyc świecił wysoko na niebie, irytując służbę i mieszkańców zamku swoimi promieniami, które drażniły oczy i nie pozwalały spać. Siedemnastolatka wstała ociężale ze swego łoża i, nie znajdując przy sobie męża, ruszyła do zamkowej kuchni. Od zawsze poruszała się po swoim domu dość swobodnie, nie chcąc prosić służby o jakiekolwiek uczynki, za co Ci byli jej wręcz dozgonnie wdzięczni, bo większość komnat znajdowała się od siebie dość daleko. Dragonette wcale nie szukała swego małżonka, stwierdzając na początku pokrótce, że ten z pewnością dostał jakieś ważne zadanie do wypełnienia albo po prostu udał się na jedną z tych narad, na które kobiety nie wpuszczano.
W kuchni przeważnie znajdowało się coś dobrego, bo kucharz pamiętał o małej księżniczce i zostawiał drobne smakołyki. Tamtej nocy były to akurat czekoladowe ciasteczka, na których widok ucieszyła się niby dziecko. Jak się okazało, miała ich już nie tknąć do końca swojego życia, a nawet i po nim.. Zabrała tacę i ruszyła w kierunku pokoju rodzicielki, by podzielić się z nią przysmakiem i porozmawiać. Matka stale kładła się o jakichś niewymownych porach, ale i tak pomimo tego wyglądała olśniewająco. Blondwłosa nie zapukała, tylko od razu pchnęła drzwi. Tej decyzji żałowała przez następne kilka lat. Może gdyby wykonała ten drobny ruch, to wszystko by ją ominęło i nie musiałaby oglądać, jak brązowowłosy chłopak i jej matka zdradzają ją w najgorszy sposób..
Stała jak wryta, a czas się dla niej zatrzymał. Uchylone wargi nie chciały się zamknąć, a oczy patrzyły z przerażeniem na to, co działo się na łożu. Łzy napłynęły momentalnie i zaczęły spływać po bladych policzkach, które oświetlało jedynie światło księżyca. Coś do niej mówił, matka zresztą też. Pewnie przepraszali i prosili, żeby siedziała cicho.. Nie wiedziała. Nie słuchała. Nie chciała słyszeć, co mówią. Wiedziała od początku, a on śmiał jeszcze zaprzeczać. Odwróciła się na pięcie i ruszyła do ich.. swojego pokoju. Nikt jej nie zatrzymał. Całe szczęście. Przekręciła klucz w zamku. Położyła się na łóżku i płakała przez następne dni. Przez kolejne tygodnie nie wychodziła z pokoju, a jej piastunka tylko przynosiła jej jedzenie.

3.



Ślubu odwołać się nie dało. Tak samo jak i rany, które całe to zdarzenie pozostawiło na duszy panienki, nie zostaną nigdy zabliźnione. Kiedy nareszcie wyszła z pokoju, wyglądała niczym duch i bił od niej taki sam chłód. Stawiła się w sali tronowej i widząc swego małżonka, który stał przy prawym ramieniu królowej, nawet na niego nie spojrzała. Jej wzrok spoczął na matce. Dragonette potrafiła wyczytać z jej wyrazu twarzy, jak bardzo tego żałuje. Gdyby spojrzała na męża, zapewne zobaczyłaby to samo. Ale nie chciała patrzeć. Wystarczająco dużo wycierpiała. Przed wyjściem ubrała się dość odświętnie. Miała bladoniebieską suknię z białymi motywami i najpiękniejszy ze swych diademów wpleciony we włosy. Gdyby nie zawziętość, ból i nienawiść, to z pewnością wyglądałaby niczym anioł. Teraz jednak bardziej przedstawiała upiora. Chwyciła za diadem na głowie i cisnęła nim o marmurową podłogę, by ten głucho potoczył się pod same nogi matki. Mężczyzna nie wytrzymał i już chciał ruszyć w stronę dziewczyny, jednak zatrzymał się, kiedy władczyni zagrodziła mu drogę ręką.
- Nie. Ma prawo do zemsty. Zrobiliśmy jej krzywdę. Pozwól.
Pozwolili. Puścili ją wolno, odbierając jednakowoż wszystkie przywileje. Szybko trafiła do podziemnych gildii złodziei, a Ci oddali ją zabójcom. Omijała mury miasta przez następne dwa lata, trenując pod okiem swej mistrzyni. Znała ból zdrady i wiedziała, dlaczego dziewczyna do nich trafiła; poza tym czuła, że to po prostu przeznaczenie.
Kiedy jasnowłosa ponownie przekroczyła monumentalną bramę stolicy, była już innym człowiekiem. Dostanie się do zamku wcale nie sprawiło jej jakiejkolwiek trudności. Doskonale znała każdy z jego zakamarków, a rozłożenie strażników nie zmieniało się od lat. Widocznie dowódca straży również nie mógł się zmienić.. Pomimo nienawiści, jaką do niego żywiła, to musiała przyznać, że doskonale ich rozplanował. Dla laika i kogoś, kto nie miał zbytniej motywacji, takie przejście mogło się okazać misją niemożliwą. Ale dla naszej byłej królewny.. Wskoczyła przez okno do pokoju swojej matki akurat wtedy, gdy ta czesała swe długie, kruczoczarne włosy. Kobieta zerwała się sprzed toaletki i spojrzała na przybysza.  Dorosła, ale piękno nieprzerwanie dla niej trwało. Starsza rozpoznała ją od razu i uśmiechnęła się blado.
- Masz prawo. Czekam więc.
Chociaż zawahała się przez moment, sztylet odruchowo znajdował się w jej ręce. Zatopił się miękko w sercu władczyni, a zabójczyni poczuła ulgę. Została jeszcze tylko jedna sprawa.. Puściła matką i pozwoliła jej bezwładnie opaść na podłogę, by później siedzieć na łóżku i patrzeć, jak pogrąża się w kałuży krwi. Nie musiała długo czekać, bo on pojawił się za jakąś godzinę. Bawiła się nożem, kiedy z hukiem otworzył drzwi na oścież. Najpierw zawiesił wzrok na niej, a później przeniósł go na ciało na ziemi. Dobył miecza i gniewnie ruszył ku dziewczynie.
- Ona Cię kochała, Ty idiotko! Dała się zabić, byleby tylko spłacić u Ciebie ten dług! Ja nie dam zarżnąć się tak łatwo, zapłacisz za nią!
- Zamknij mordę - warknęła, posyłając nóż pomiędzy jego oczy.
Kiedy wyskakiwała przez okno, nawet się nie oglądnęła.

4.



Sytuacja w przypadku Dragonette była bardzo prosta - nie potrafiła odnaleźć się w świecie. Bardzo często po dokonaniu przez kogokolwiek zemsty odnotowuje się przypadek zagubienia, próby powrotu do dawnej egzystencji, ale wszystkie chęci giną gdzieś w zarodku. Schemat sprawdził się również w przypadku naszej bohaterki - po zabiciu matki i swojego byłego ukochanego wegetowanie wydawało się zbędne. Dopóki nie zorientowała się, że żeby naprawdę żyć, to musi jednak gdzieś należeć.. Wizja świata Fleauètte w zupełności jej odpowiadała, a przynajmniej tak musiała twierdzić przy świadkach. Niech będzie.
Inne:

- Jest uczulona na truskawki;
- Nałogowo jara i w sumie kij Ci do tego, bo kasy jej na to nie dajesz.


Ostatnio zmieniony przez Dragonette dnia Pią Lip 26, 2013 2:48 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dragonette   Pią Lip 26, 2013 2:34 pm

- kriokineza - ogólnie ograniczenia pewne nadałaś sobie sama, jednakże, moc w walce może trwać maksymalnie 2 posty, po czym następuje 1 odpoczynku. Drobne sprawy, czyli chociażby te całe kostki lodu - nie ograniczam.

- bariera mentalna - nie ograniczam.

- pasożyt - Twoje parametry są podniesione nieznacznie, więc wykokszona jak Superman nie będziesz. Wiedza zdobyta za pomocą pasożyta ulatnia się po 2 postach, poza tym - nie możesz się włamywać do najważniejszych komputerów Gwardii itp.

Jak dopiszesz historię będzie akcept.

Edit by Mia

Flo mi przekazała sms'em, że Mattel, więc mieszkasz na osiedlu Mattel.
AKCEPTUJĘ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
 
Dragonette
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postacie :: Spis Powszechny :: Kartoteka-
Skocz do: