IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pierdzielnik Quaive'ów

Go down 
AutorWiadomość
Kanati
Goniec | Właściciel Burdelu ''Zajączek''
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Pierdzielnik Quaive'ów   Czw Lip 25, 2013 8:39 pm

***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tonatiuh
Skoczek | Barman w Valhalli
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 21/07/2013

PisanieTemat: Re: Pierdzielnik Quaive'ów   Czw Lip 25, 2013 8:41 pm

Upały wyniszczały Joffrey'a praktycznie od zawsze - wystarczyło trochę więcej niż 20 stopni, aby zaczął drzeć ryja, że ma już dosyć i chce zimę, w której przez bycie Potomkiem Smoka praktycznie zamienia się w kostkę lodu. Wczesne wiosny były idealne, zawsze miał wtedy ochotę na bieganie po mieście, a teraz ledwo wyszedł, a już musiał zawrócić z powodu upału. Rozejrzał się za starymi babciami, które zawsze opierdalały go za wspinanie po budynku, po czym, wykorzystując balkony, piorunochrony i inne wystające obiekty, wdrapał się na piętro, na którym leżało zajmowane przez niego i brata, mieszkanie.
- On się nigdy nie nauczy... - pomyślał, widząc przymknięte okno w pokoju Kanatiego.
Wsunął jedną ze swoich dodatkowych rąk przez szczelinę, po czym z łatwością otworzył sobie przejście do mieszkania. Zamknął okno, wyszedł z pokoju i na swojej leżącej obok drzwi deskorolce, przejechał przez całe pomieszczenie, w celu dostania się do kuchni, gdzie z lodówki wyjął energetyka, a z szafki zapalniczkę. Po wypiciu kilku łyków napoju, postanowił również na deskorolce przetransportować się do salonu, jednak nie zauważył leżącej na podłodze - również jego - piłki, o którą niestety się potknął i niewielka ilość trzymanego w jego ręce napoju poszybowała na leżącą na oparciu kanapy koszulkę Erica.
- O w pizdu. - mruknął, znając "wybuchy" złości swojego brata, jednak wzruszył ramionami, z nadzieją, że rudowłosy nie zauważy. Szybko dopił energetyka i na balkonie spalił puszkę.
Co złego, to nie on. Z prawie czystym sumieniem, wrócił do pomieszczenia, gdzie położył się na kanapie do góry nogami i żrąc ogień, począł odpisywać na zaległe SMSy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com/t184-tonatiuh
Kanati
Goniec | Właściciel Burdelu ''Zajączek''
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Re: Pierdzielnik Quaive'ów   Czw Lip 25, 2013 8:41 pm

Chyba pierwszy raz, załatwianie jakiś tam formalności, nie było dla niego upierdliwe. Nawet szybko poszło, więc trochę czasu spędził na łażeniu bez celu po mieście, delektując się pogodą i promieniami słońca, jednocześnie zanieczyszczając swój organizm oraz powietrze dymem papierosowym. Niestety trzeba było wrócić do domu, aby się trochę ogarnąć, przygotować się do pracy i pójść tam wcześniej, aby wszystkiego dopilnować. Czyli dzień jak co dzień. Po dotarciu do domu i w człapaniu się na odpowiednie piętro, wyjął klucze z kieszeni i po otworzeniu drzwi, wszedł do środka. Liczył, że jego głupiego braciszka jeszcze nie ma, ale gdy po wejściu do salonu zobaczył jego gębę, wywrócił oczami, z lekka zirytowany. A już miał nadzieję, że chwila spokoju będzie się przeciągała w nieskończoność.
- A ty co, głąbie? Nie masz nic do roboty, tylko zbijasz bąki na kanapie? - rzucił, unosząc jedną brew, stając przed nim. Jednak w pewnej chwili, jego spojrzenie przeniosło się na koszulkę, która wisiała obok Joff'a, i która była jego ulubioną koszulką. Zmarszczył brwi i wyciągnął rękę, biorąc ją, aby się jej przyjrzeć. Od razu rozpoznał po czym jest ta plama, a na jego czole pojawiła się pulsująca żyłka.
- Co to kurwa ma być?! - warknął pokazując mu ubranie, a w jego oczach widać było chęć mordu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tonatiuh
Skoczek | Barman w Valhalli
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 21/07/2013

PisanieTemat: Re: Pierdzielnik Quaive'ów   Czw Lip 25, 2013 8:56 pm

Ostatni SMS został wysłany dosłownie w tym samym momencie, kiedy usłyszał otwieranie drzwi. Chciał zachować spokój, udawać, że to nie on rozlał swojego energetyka, ale wychodziło mu to co najmniej kiepsko, miał ochotę po prostu wybuchnąć śmiechem. Oto on, Joffrey I Quaive, jedyny swego imienia, pogromca swojego brata smoków, a nawet jeden z nich, który miał zaraz stracić życie z łap bossa tych gadów.
- Mógłbyś się chociaż przywitać! - prychnął, łapiąc poduszkę i rzucając nią w Erica - "Sok z gumijagód" dostarczony, ludzie szczęśliwi, a wieczorem idę polewać w Valhalli. - pstryknął palcami i zrobił "pistolecik" w kierunku brata - A ty pewnie zaraz wychodzisz handlować dupeczkami? - mruknął, dalej nie popierając zawodu rudowłosego.
Eric jednak skapnął się co do ujebania swojej koszulki dużo szybciej, niż Tonatiuh w ogóle się spodziewał.
- Nie przesadzaj, stary! Będziesz pachniał jak wanilia i tęcze, laski na to lecą! - zaśmiał się krótko, jednak widząc charakterystyczną żyłkę na twarzy "burdel-taty", przetelepał się tak, aby siedzieć normalnie. - Masz, zjedz sobie, bo strasznie gwiazdorzysz. - jak zwykle, bardzo pewny siebie, wyciągnął do chłopaka rękę z uruchomioną zapalniczką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com/t184-tonatiuh
Kanati
Goniec | Właściciel Burdelu ''Zajączek''
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Re: Pierdzielnik Quaive'ów   Czw Lip 25, 2013 9:16 pm

- Widzieliśmy się rano, więc po co? - rzekł, zręcznie łapiąc poduszkę, którą zaraz przypieprzył bratu w twarz. - Przynajmniej nie spędziłeś tu całego dnia.. - rzucił, wywracając oczami na ten durnowaty gest z pistolecikiem. Po kolejnych słowach chłopaka, prychnął cicho.
- Tak... abyś potem miał do kogo żebrać o pieniądze, jak swoją kasę, przebulisz na energetyki i piwo. - rzucił, dalej się nie przejmując jego opinią na temat swojej pracy. Prychnął jeszcze raz, słuchając inteligentnych wypowiedzi brata.
- Ta... lecą tylko w przeciwną stronę. Przestań pić to świństwo to znajdziesz sobie wreszcie kogoś, a ja będę mieć święty spokój. - mruknął, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Obserwował poczynania Joff'a, a widząc zapalniczkę, od razu zżarł płomyk, zaraz jednak przywalając chłopakowi w gębę, tak jak zawsze miał to w zwyczaju. Potem rzucił koszulkę na jego łeb.
- Czemu rodzice nie mogli się bardziej postarać, tylko zrobili takiego idiotę? - bryknął do siebie, zabierając bratu zapalniczkę, aby podpalić sobie papierosa, który przed chwilą znalazł się w ustach.

*wcale nie nadużywam władzy admina :c*
KANA, BRO, CO TO MA ZNACZYĆ. Nie niszcz mi twarzy mojej WIELKIEJ MIŁOŚCI. D: Nick jest nietykalny, o! Jak możesz go bić, brutalu jeden. ZNAJDĘ CIĘ, ZOBACZYSZ.
*koniec nadużywania władzy admina*
Z pozdrowieniami, kochająca Flo. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tonatiuh
Skoczek | Barman w Valhalli
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 21/07/2013

PisanieTemat: Re: Pierdzielnik Quaive'ów   Czw Lip 25, 2013 10:04 pm

Po oberwaniu poduszką, ponownie się zaśmiał. Nie dlatego, że był masochistą, ale kiedyś nie był to objaw agresji, tylko po prostu, dla jaj się napierdalali na poduchy.
- W sumie powinienem, jeszcze kilka questów w WoWie i będę niepokonany na raidach. - westchnął, wyobrażając sobie miny ludzi, jak zobaczą, ile jego postać ma HP: zesrają się na sam widok.
- Nie moja wina, że są takie drogie! - odparł, krzyżując ręce na klatce piersiowej - Z resztą, teraz już tylko na energetyki, u kochanej Flo mam piwo za darmo. - pochwalił się - Poza tym, co ty masz do moich energetyków, są zajebiste, smakują też zajebiście, a poza tym co one mają do tego, że nie odpowiadają mi te miejscowe pokemony. Ty też żadnego nie m... - w tym momencie musiał przerwać wypowiedź, bo dostał w twarz i został nakryty koszulką - Ciemność widzę, ciemnooość... - wybełkotał, spod materiału, po czym zdjął go z głowy.
Oszacował sytuację i nie zmieniając kierunku spojrzenia z twarzy Kanatiego, wymacał na podłodze swoją piłkę i chwilę później rzucił nią w tył głowy chłopaka. Korzystając z chwili, przeskoczył przez oparcie, wskoczył na deskorolkę i wykonał na niej kolejne tourne po mieszkaniu, w celu podjechania do lodówki i gwizdnięcia z niej lodu do przyłożenia do twarzy. Kiedy go znalazł, wrócił do salonu i ponownie używając swoich dodatkowych rąk, wyciągnął bratu telefon z kieszeni i zaczął przeglądać listę połączeń.
- Dziwka jeden, dziwka dwa, ten pedał z klubu, któraś jeszcze dziwka... O, może z tą byś się umówił? Gdybyś wreszcie poruchał kogoś normalnego to może przestałbyś być taką mendą. - zaproponował, oddając telefon właścicielowi, ale nie zamykając otwartego opisu kontaktu.
Oparł się o ścianę w miarę bezpiecznej odległości i zaczął wpierdzielać ogień z kolejnej zapalniczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com/t184-tonatiuh
Kanati
Goniec | Właściciel Burdelu ''Zajączek''
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Re: Pierdzielnik Quaive'ów   Sob Lip 27, 2013 1:15 pm

- Nie smakują zajebiście... są obrzydliwe. - rzucił, wywracając oczami. Chociaż Joff wkurzał go z każdym kolejnym dniem coraz bardziej, to były takie momenty, kiedy nawet go bawił. Tak jak w tej chwili, gdy ten zaczął bełkotać o ciemności, Eric zaśmiał się krótko pod nosem, unosząc kącik ust w lekkim uśmiechu. Następnie odwrócił się na pięcie, aby pójść do kuchni, jednak przed ruszeniem z miejsca, dostał w tył głowy piłką. Wyburczał coś niezrozumiałego, posyłając bratu mordercze spojrzenie, ale nic więcej. Po prostu poszedł w końcu do lodówki i wyjął sobie puszkę coli, a po powrocie do salonu, walnął się na kanapę, zaciągnął się porządnie, jednocześnie otwierając puszkę. Zsunął buty z nóg i wyciągnął się na całej długości mebla, podkładając sobie poduszkę pod głowę. Zerknął na brata i uniósł brew do góry, gdy poczuł jak telefon opuszcza kieszeń.
- Wystarczyło poprosić. - powiedział, przymykając powieki, upijając kilka łyków napoju. Kiedy usłyszał o umówieniu się, otworzył oko, aby spojrzeć na telefon, który do niego wrócił. Spojrzał na nazwisko osoby i pokręcił głową, na nowo zamykając oko.
- Wiesz... nie da rady... ta babka jest na emeryturze, sprząta w klubie i ma męża. Poza tym... bycie mendą jest całkiem fajne. Nikt nic od ciebie nie chce... no... oprócz takiego jednego. - odparł podkreślając ostatnie trzy słowa, wypalając już całego papierosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tonatiuh
Skoczek | Barman w Valhalli
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 21/07/2013

PisanieTemat: Re: Pierdzielnik Quaive'ów   Sob Lip 27, 2013 3:54 pm

- Niby obrzydliwe, ale ten o smaku mojito mi podebrałeś! Myślałeś, że nie zauważyłem...! - zaśmiał się krótko, przykładając do policzka drugą stronę torebki z lodem.
Wolał nie świecić obitym ryjem w barze, choć znając życie i tak nawet tego wieczoru mógł wrócić w gorszym stanie. Rzucanie kuflami było świetną zabawą, ale bicie się z innymi wcale nie było gorsze. Ale i tak najlepsze było połączenie tych dwóch czynności, chyba powinien do mieszkania sobie sprowadzić trochę tych szklanek i używać ich do obrony przed Kanatim.
- No to dawaj, zrobię jeszcze jedno losowanie. - zaproponował, siadając po turecku na fotelu nieopodal. - Proszę. - dodał jeszcze, żeby nie było, że nie poprosił, ale nie czekał na odpowiedź, tylko ponownie sam sięgnął po telefon. - Sam, to baba czy facet? - wypalił nagle.
Ten skrót mógł zgubić, nastawiasz się na jakąś seksowną Samanthę, a tu nagle jakiś brodaty typ o imieniu Sam. Do dupy taka robota.
- Już tak na mnie nie narzekaj! Niektórzy potrafią znaleźć sobie na żonę jakąś bezdomną cygankę, zrobić z nią trójkę dzieci i całą tą familią się wrąbać komuś na chatę. - przypomniał, dyskretnie robiąc sobie "słit focię" i ustawiając ją na tapetę, taki Overly Attached Brother.
Wrócił jednak do listy kontaktów i pogwizdując cicho, kontynuował przeglądanie. Zamknął oczy i wybrał losowy numer.
- Isabelle W.? - spytał, przenosząc wzrok na Erica i z powrotem na telefon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com/t184-tonatiuh
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pierdzielnik Quaive'ów   

Powrót do góry Go down
 
Pierdzielnik Quaive'ów
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Daingean :: Osiedle Mattel :: Dzielnica mieszkalna-
Skocz do: