IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro

Go down 
AutorWiadomość
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   Czw Lip 25, 2013 1:12 pm


Jest tylko jedno łóżko ale spoko, dziewczyny śpią razem!

No dobra, naprawdę jeszcze niedawno była przekonana, że nic jej już w życiu nie zaskoczy. Tymczasem to, co przeżyła chwilę temu, jasno wskazywało na to, że się myliła.
Co to w ogóle było?!
W jednej chwili była w Teiz, zasłonięto jej oczy, wepchnięto gdzieś, gdzie odczuła każdą kosteczkę w swoim ciele - nawet te, o których nie miała pojęcia - i puf! Nagle stała przed swoim domem. Nie zdążyła nawet wykrztusić z siebie słowa, a Luxa już nie było.
Pokiwała głową do siebie i rozejrzała się wpierw po ziemi, potem zaś po niebie. Nic, pusto.
- Podejrzaaane - zanuciła, zwracając uwagę jednego ze swoich zrzędliwych sąsiadów, który popukał się w czoło i zniknął za rozpadającymi się drzwiami mieszkania. Nancy postanowiła pójść jego śladem i po chwili już stała w swoim wielofunkcyjnym pokoju, opierając się o ścianę i analizując jeszcze raz co się zdarzyło.
Parę minut później machnęła na to ręką i po szybkim odświeżeniu się, ze zmianą koloru soczewek, wyszła na miasto.

/zt

_____

W sumie była nieco zaskoczona zachowaniem Shiro. Wiedziała, że jej podopieczna była dość gwałtownym stworzonkiem, tym wdzięczniejsza była za cierpliwość, jaką Błękitnokrwista okazała w stosunku do Gabriela. Kiedy wyniesiono ją na rękach, zaśmiała się, kręcąc na boki głową. Cóż, tego mogła się spodziewać po dziewczynce, nie dałaby jej chodzić w takim stanie. Mimo to i tak parokrotnie poprosiła o odstawienie, aż w końcu uparła się i wymusiła na Dziecku Lodu ustawienie jej stóp na ziemi. Podparła się jednakże o nią i razem podeszły do pizzerii. Wybór był zaskakująco duży jak na małą knajpkę. W menu odnalazła pizzę Mię, ale zdecydowała się na coś z większą ilością dodatków. Kiedy obydwie odebrały swoje zamówienia, ruszyły raźno w stronę domu.
Dopiero stojąc przed drzwiami, Nancy zdała sobie sprawę, że w środku wciąż są ślady po jej nierównej walce ze zgniatarką. Przekręciła zatem kluczyk i zerknęła na Shiro, uśmiechając się głupkowato.
- Nie przejmuj się krwią w kuchni, miałam tam mały problem z maszyną do zgniatania śmieci - mruknęła, drapiąc się po głowie i wskoczyła do środka. Oparłszy  się dłonią o ścianę, pokonała odległość dzielącą ją od strefy jadalnej i zerknęła na zakrzepłą plamę. Niewiele myśląc chwyciła ścierkę i kucnęła, zabierając się za doprowadzenie tego do porządku. Rany, ależ nachlapała krwią! Zrobiła nawet dróżkę z kuchni do drzwi, idiotka totalna! Przeklęła w myślach swoją nogę i zerknęła przez ramię na dziewczynę, uśmiechając się do niej szeroko.
- Jak ci powiem co zrobiłam, to się uśmiejesz - zauważyła wesolutko, odgarniając włosy za ucho. - Ale może najpierw coś zjedzmy, padam z głodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiro
Pik
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 24
Dołączył/a : 02/09/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   Nie Wrz 15, 2013 2:34 pm

Życzenie Naczosa jest dla niej rozkazem, ale póki tylko prosiła, to srebrnowłosa dalej ją niosła. Acz z lekka zaczynała się już męczyć, więc dosyć szybko posłuchała. Nie powinna zbyt długo nadwyrężać własnego ciała, to by się mogło bardzo źle skończyć.
Oczywiście to Shiro niosła obydwie pizze, no bo przecież kłapałaby szczekami za każdym razem, jakby to Nancy chciała nieść swoje zamówienie. O nie, nie mogła nieść kobiety, to przynajmniej to zrobi! Takie to to rycerskie, co!
Zmarszczyła brwi. Krew? Problem? Maszyna do zgniatania śmieci? To coś takiego było w domu Naczosa? Cóż, jak się tylko potrzebuje do życia lodówki, podłogi i dachu, to tak jest, że się nie zauważa innych cudacznych mebli wokół, ani nawet ścian. Poza tym... Owszem, Shiro ma te swoje dwie dychy na karku, ale co z tego? I tak świata nie rozumie, a cała technologia działa jej bardziej na nerwy, niż pomaga.
Potrząsnęła głową, wchodząc do mieszkania Nancy. Jej szok wzrastał z każdym krokiem w środku. Krew...
- Gdybyś mi tego nie powiedziała, pomyślałabym, że zarzynałaś kozę na czarną mszę... - powiedziała powoli, ostrożnie stąpając za Nancho. To co zobaczyła w kuchni jeszcze bardziej nią wstrząsnęło. Położyła pizze na kuchenny blat i pokręciła głową z niezadowoleniem, kiedy różowowłosa klęknęła, by posprzątać. Shiro zaraz wtargnęła, no bo jak to! Kucnęła tuż za Nancy i objąwszy ją w pasie pociągnęła w górę na nogi.
- Nie można Cię samej zostawić nawet na chwilę... - mruknęła cicho z wyrzutem, chwilę tak stając przytulona do pleców Naczosa. Zaraz jednak wyrwała jej z łap ścierkę i ominęła ją zwinnie. Klęknęła przy zakrzepłych plamach krwi.
- Ja posprzątam, idź jedz - zażądała nie chcąc słyszeć żadnych głosów sprzeciwu i nie patrząc na Nancy. Srebrnowłosa nie wyglądała na zdenerwowaną zachowaniem swojej kochanej pani, raczej zatroskaną i zmartwioną jej stanem zdrowia. Poza tym i tak musiała trochę zaczekać, aż jej pizza wystygnie, bo od gorącego jedzenia strasznie ją mdliło.
To teraz srebrnowłosa się porządzi, bowiem gdyby Nancy miała tak cały czas fikać, to by jej noga nigdy nie wyzdrowiała. A tak Shiro zadba o to, żeby jej uwielbienie się nie przemęczało i dochodziło do siebie w spokojnej atmosferze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   Pon Wrz 16, 2013 9:13 am

Nancy w swoim domu miała dość sporo dziwnych urządzeń, wygrzebanych nie wiadomo skąd - dochodziła do wniosku, że skoro znalazła je porzucone, nic się nie stanie jeśli je przygarnie. Niektóre miały wady konstrukcyjne, innym po prostu brakowało pewnej części, więc Nancho złota rączka naprawiała je i wykorzystywała na co dzień. Nie zawsze miała takie problemy przy doprowadzaniu ich do stanu używalności, na ogół nie kończyła zakrwawiona w gabinecie Nikity.
Ale też zwykle myślała nad tym co robi.
- Nie, to robiłam w środę - odparła żartobliwie, zastanawiając się ile krwi straciła. Przez zwykłą zgniatarkę, kto by pomyślał! Kiedy Shiro podciągnęła ją do góry, zamrugała zdumiona, zaciskając dłonie na szmatce, po czym uśmiechnęła się ciepło. Roześmiała się, wzruszając niewinnie ramionami, jakby to wcale nie była winna jej bezmyślności.
- Nie przesadzajmy, raz na jakiś czas daję sobie zmiażdżyć nogę albo rękę. Nic wielkiego, Nikita mnie operuje i zobacz, jestem jak nowa - stwierdziła radośnie, machając lekko zranioną nogą. Udało jej się nawet powstrzymać grymas bólu. Świadomość tego, że w drodze do pizzerii kupiły przeciwbólówki i antybiotyki z recepty Aninova również dodawały jej otuchy, miała bowiem pewność, że w razie cierpienia może się odurzyć i zwinąć w kulkę gdzieś na ziemi.
Naprawdę żałowała, że nie miała więcej czasu by porozmawiać z blond doktorkiem. Był jedyną osobą, jaką bezlitośnie męczyła o każdy błąd i nic tak nie poprawiało jej samopoczucia jak możliwość wpływania na jego zachowanie. Chciał być obojętny jako lekarz, więc robiła wszystko, by go sprowokować.
Sadystka!
Pokręciła głową, widząc jak dziewczyna odbiera jej ścierkę i sama zabiera się za sprzątanie. Jej żądanie na moment zmroziło ją w miejscu - wiedziała bowiem, że jest bezużyteczną pomocą w tym stanie - ale zostawienie Shiro samej i tak nie wchodziło w grę. To nie pasowało do Nancy, musiała pokuśtykać do zlewu, nalać wody do miski i wrócić z drugą ścierką i paroma środkami czystości pod pachą.
- Pizza jest jeszcze za ciepła, a krwi trzeba się pozbyć jak najszybciej - oświadczyła, kucając na kolano zdrowej nogi i szorując podłogę. Na dobrą sprawę musiała jeszcze rozkręcić zgniatarkę i powyjmować z niej skrawki swojej nogi, żeby się nie zaczęły tam rozkładać, czy coś.
- Wiem, że się martwisz, ale ze mną naprawdę już lepiej. Nikita założył opatrunek, a ja mam plan na pozbycie się tej rany. I będę potrzebowała twojej pomocy, słońce - mruknęła, mocząc szmatkę w wodzie i barwiąc ją tym samym na czerwono. Nie miała zamiaru się przemęczać, ale rezygnacja z wszelakiej aktywności w przypadku tak ruchliwej osoby była po prostu zbyt srogą karą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiro
Pik
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 24
Dołączył/a : 02/09/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   Pon Wrz 16, 2013 10:00 am

Wzniosła oczu ku niebu. Oczywiście, przecież miała do czynienia z Nancho, a nie jakimś tam człekiem. Nakazać jej usiąść z tyłkiem na sofie, to jak kazać słoniowi obciąć sobie trąbę. Niewykonalne w każdym przypadku. Chyba tylko upicie, albo najaranie czymś Naczosa dałoby jakieś efekty, tudzież byłoby trochę spokoju. Może na pięć minut nawet. Shiro tego nie wiedziała, jeszcze nie próbowała tychże sposobów. Ale jak tak dalej pójdzie, noga się nie będzie goić, to srebrnowłosa będzie zmuszona użyć takich środków. So sad.
- Jak nowa, ale nie jesteś ożywieńcem... - mruknęła cicho, patrząc na kobietę spode łba. Srebrne oczy ciskały zaniepokojone pioruny. No jak boga lodu kocha, Nancy nie może się tak zachowywać. No bo kto tu w końcu robi za czyją niańkę? Nie żeby Shiro potrzebowała opieki... Cóż, podoba jej się mieszkanie z kochaną różową panterą, ale jak widać, to ona kogoś potrzebuje w roli niańki! Jakie szczęście, że padło na zimną pannę, lepszej i bardziej oddanej istotki nigdzie by Nancho nie znalazła.
Obserwowała kątem oka, co wyczynia jej towarzyszka. Nie spodobało się to Shiro, że Nancy bierze się znowu do roboty, ale już nic nie mówiła na ten temat. Nie da rady jej przekonać, Naczoś robi tylko to, co chce. Jak taki różowy kociak. Aż się zarumieniła na tę myśl. Naczo różowy kotek. Puszysta i mięciutka... Hah. Westchnęła tylko pod nosem kręcąc głową. Uśmiechała się jednak głupkowato, nie mogła się powstrzymać przez te kociakowe wyobrażenia. Swoją drogą, ciekawe czy można by było ją przemienić chociaż na godzinę na takiego milusińskiego... Wtedy na pewno byłoby spokojniej.
Szlag trafił biedną srebrnowłosą półboginię, kiedy usłyszała kolejne słowa swego uwielbienia. Że jak?!
- P-pozbyć się rany? - powtórzyła tępo, jąkając się aż, co jej się jeszcze nigdy wcześniej nie zdarzyło. I jeszcze na dodatek potrzebowała jej? Cholera jasna, do czego? Aż przestała na chwilę czyścić podłogę. Wbijała w kobietę srebrne ślepia, dziecinnie przerażone i zagubione. Może i żyje te dwadzieścia lat, ale gówno wie o życiu zwykłych istot. W końcu dziewiętnaście lat to była tylko nudna tułaczka z miejsca na miejsce z tym dziwnym uczuciem pustki. Nie opowiadała o tym Naczosowi, bo wstydziła się swojej beznadziejności. Tak, to chyba jedyna rzecz zdolna ją zawstydzić. Własna przeszłość.
- Co Ty chcesz znowu zrobić, Naczo? - jęknęła żałośnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   Pon Wrz 16, 2013 10:28 am

Cóż za szczęście, że Sherwood miała wyjątkowo mocną głowę! Nie straszna jej była zatrważająca większość trunków, potrafiła uczestniczyć w konkursach na picie razem z facetami. W jej przypadku jednak granica była bardzo delikatna - jeden kieliszek za dużo i Nancy, która do tej pory trzymała się świetnie, padała jak kłoda, mrucząc pod nosem i zaczepiając wszystkich przechodzących obok ludzi. Na całe szczęście w stanie upojenia alkoholowego nie robiła się jakoś bardziej wylewna, nie opisywała nieznajomym swoich przeżyć i nie zdradzała tajnych planów. Pieprzyła bzdury o pogodzie, wyjątkowo zadbanych hortensjach sąsiadki, podwyżce cen jajek, niesmacznych, napakowanych chemią kalafiorach. Ot, normalka.
- Nie zamierzam nim zostawać - zarzekła, choć w jej głowie pojawiła się myśl, że jak dalej nie będzie patrzeć na konsekwencje swych czynów, to w końcu faktycznie skończy wąchając kwiatki od spodu. A do tego nie mogła dopuścić, kochała swoje życie i miała zbyt wiele planów co do niego. Na spojrzenie Shiro zwiesiła tylko głowę, wdziewając na usta przepraszający uśmiech. Wyobrażała sobie, że tak właśnie czuli się jej uczniowie, gdy gromiła ich wzrokiem za złe zachowanie i musiała przyznać, że było to szalenie niekomfortowe. Zwłaszcza, że doskonale zdawała sobie sprawę z własnej głupoty, Nikita też zdążył jej ją wypomnieć.
Niemniej to ona miała być opiekunką Shiro! Zachowywała się czasem dziecinnie, miała swoje wady i była wyjątkowo pobłażliwa, ale pewnych rzeczy musiała pilnować! Nie pozwoliłaby zatem, by jej wychowanka sprzątała sama, podczas gdy ona zapychałaby sobie żołądek - mogły razem skończyć i zjeść jak rodzina przy stole.
Zdumienie srebrnowłosej było do przewidzenia. Niemniej Nancy i tak musiała zaśmiać się wesoło, zwłaszcza gdy dostrzegła jak bezradne i niewinne jest spojrzenie jej podopiecznej. Odłożyła szmatkę na bok i podparła się na mokrej dłoni, by czystą przejechać pieszczotliwie po włosach swojej pseudo siostrzyczki.
Lennon byłaby dokładnie w jej wieku, gdyby wciąż żyła.
Nie znała Shiro tak dobrze, niewiele wiedziała o jej przeszłości - ale i o swojej nie mówiła zbyt dużo, więc nie widziała w tym problemu. Byłaby hipokrytką, gdyby nagabywała dziewczynę o historię jej życia. Błękitnokrwista nie wiedziała o dzieciństwie Nancy, nie wyjaśniono jej też jakie relacje łączą ją z Nikitą. Kojarzyła jej znajomych, ale Sherwood nie lubiła wspominać w jakich okolicznościach ich poznała.
- Nic głupiego, serio! - zaświergotała, przekręcając głowę na bok. - Znajdę gwiazdę i zażyczę sobie przywrócenia mojej nogi do idealnego stanu. Proste, prawda? W ten sposób uniknę rehabilitacji i tych wszystkich pierdół!
Pokiwała głową, wielce zadowolona ze swojego geniuszu. Chwilę potem jej usta rozciągnęły się w szerokim uśmiechu.
- Problem polega na tym, że znam tylko jedną gwiazdę. I potrzebuję jej do czegoś innego.
Gwiazdy. Samo wspominanie o nich godziło w jej serce, ale nie dawała nic po sobie poznać. Rasa ta w jakiś sposób przypominała jej o trudach jej życia, wywoływała demony dawnych lat. Nie patrzyła nigdy w nocne niebo, chyba że było zachmurzone. Nie zachwycała się błyszczącymi kropeczkami, twardo wpatrywała się w ziemie.
I nigdy nie wyjaśniała, czemu w zasadzie darzy je taką niechęcią. Potrafiła w końcu to ukryć, umiała być dla nich przyjacielska, jeśli tylko tego chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiro
Pik
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 24
Dołączył/a : 02/09/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   Pon Wrz 16, 2013 4:48 pm

Dwie panienki się zeszły, co własnych historii nie znają. Tak w życiu bywa, ale przynajmniej pewnym jest i będzie, że Shiro nawet gdyby usłyszała, iż Naczoś jest jakimś zbiegiem czy coś, to i tak nigdy by jej nie zdradziła. Ot, jej oddanie jest większe od jakiegokolwiek przeszłego grzechu. Nic na świecie nie byłoby w stanie zniszczyć dobrego obrazu jej uwielbienia. Oby tylko ożywieńcem nie zostawała, bo mały światek Shiro legnie w gruzach. Ale spokojnie, zaraz się pozbiera i znowu będzie ją kochać.
Niańka czy też nie, Shiro tak czy siak czuła się też w pewnym stopniu odpowiedzialna za kochanego Naczosa. Przecież to sobie może większą krzywdę zrobić przez własną głupotkę, ale za to między innymi srebrnowłosa ją kochała. No bo jak tu nie wielbić takiej najukochańszej istotki pod słońcem? Osóbki, która bez mrugnięcia okiem przygarnęła ją, wykurowała, obdarzyła ciepłym uczuciem... Toć to istny skarb, teraz nigdzie się takiego nie znajdzie.
Znów zarumieniła się pod wpływem dotyku ciepłej skóry różowowłosej. Wiele nie trzeba było, żeby Naczo ją zawstydziła, jak widać. Ale w dalszym ciągu nie przeszkadzało srebrnej panience chodzić z cyckami na wierzchu. To przecież dla niej zbyt naturalne. Zmarszczyła brwi. Oczywiście, dziwne plany trzymają się Nancho jak mucha lepki.
- Gwiazdy... - powtórzyła cicho, wracając do wcześniej przerwanej czynności. Jednakże nawet nie miała czym się już zająć, bo podłoga okazała się już dosyć czysta. Mimowolnie srebrnowłosa odetchnęła cicho, między innymi uspokojona słowami Naczosa. Wzięła od niej bez słowa ścierkę, miskę i wszystko razem odstawiła na razie do zlewu. Czas jeść. Bo wystygnie za bardzo i co? A podłoga już prawie lśniła. Jeszcze tylko gdzieniegdzie małe plamki ledwo widoczne, ale to później można sprzątnąć.
- Chodźmy jeść - mruknęła wzdychając zaraz po tym. Spojrzała na Naczosa. Podeszła doń od razu i znów pociągnęła ją w górę, tym razem ostrożniej, bo klęczała.
- W ogóle... Do czego innego potrzebujesz tę tam znaną Ci gwiazdę? No i... Do czego potrzebujesz mnie? - zapytała ciut podejrzliwie, odsuwając się od Naczosa. Poruszyła lekko swoimi dziwnymi uszkami. W połączeniu z rogami wychodził z niej naprawdę cudaczny dziwak. Na szczęście rogi była w stanie "schować", ale uszy zostawały. Spoglądała na swoje kochanie marszcząc trochę nosek. Jej "podejrzliwa mina" okazywała się czasem komiczna, wzbudzając bardziej śmiech, niż przerażenie. Dziwne? Nie, wcale.
Wzięła w ręce obie pizze gotowa przejść na sofę, gdzie będą mogły zjeść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   Pon Wrz 16, 2013 5:09 pm

Z zadowoleniem zarejestrowała zniknięcie największej plamy z paneli. Spodziewała się, że dużo bardziej się przy niej namęczą, ale odpowiednie środki widocznie nadawały się do usuwania krwi.
To było trochę niepokojące w sumie.
Oddała szmatkę dziewczynie, zakładając kosmyk włosów za ucho. W zasadzie kiedy znalazła Shiro na cmentarzu była pełna sprzecznych myśli. Z jednej strony budziła się jej troska, obejmująca wszelkie żywe stworzenia, z drugiej martwiła się o swój diabelny plan - wystarczył jeden błąd, by legł w gruzach, a tego Nancy by nie zniosła. Na całe szczęście wygrała jej wrażliwość i rzuciła wtedy wszystko, by zająć się srebrnowłosą. Nie miała pojęcia jak jej pomóc, była oszołomiona widokiem błękitnej krwi - do diabła, żadna ze znanych jej ras nie miała niebieskiej posoki! - więc kiedy tylko przeniosła ją do mieszkania, natychmiast zaczęła cucić. Potem umieściła ją zgodnie z poleceniem w wannie wypełnionej lodem i czekała, czuwała, zaglądała i martwiła się.
Nie spodziewała się, że Shiro przy niej zostanie.
Pomoc dziewczynki przyjęła z wdzięcznością i stanęła na nogach, klepiąc się po brzuchu. Ależ była szalenie głodna! Nie rozumiała jak niektórzy mogli przechodzić na diety, to było mordowanie samego siebie!
- Ta znana mi gwiazda jest potrzebna do odpowiedzi na parę takich mało istotnych pytań. Poza tym głupio mi go prosić, to miły chłopak - wyznała, spoglądając na swojego cielaczka i uśmiechając się do niej uroczo. Wygląd srebrnowłosej może i odbiegał od normy, ale był to niewątpliwy atut. Była tak rozkosznym stworzeniem, że Nancy bezwolnie przytulała ją w najmniej spodziewanych momentach. Kiedy zaś ujrzała podejrzliwą minę, zacisnęła usta by nie wybuchnąć śmiechem i złapała w dwa palce policzek Shiro, pieszczotliwie go ciągnąc.
Chwilę potem już siedziała na sofie, zacierając rączki. Wzięła jedno pudełko i otworzyła je, wyjmując ze środka trójkącik z ciągnącym się serem i wsunęła go do ust, wzdychając z rozmarzeniem. Takie dobre!
Nie zapomniała jednak o drugim pytaniu Shiro.
- Będziesz mi musiała pomóc znaleźć drugą gwiazdę. Kompletnie nie wiem jak się za to zabrać, a czas mnie trochę nagli - wyznała cicho, spoglądając na skarpetkę, pod którą krył się spory opatrunek. Uniosła nogę, zsuwając czarny materiał z ud aż na kostki i ukazując tym samym bandaż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiro
Pik
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 24
Dołączył/a : 02/09/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   Pon Wrz 16, 2013 6:03 pm

Nawet sama Shiro się tego nie spodziewała, że zapragnie zostać przy Nancy na dłużej. W końcu w pierwszych chwilach ich znajomości nawet jej się nie przyglądała, zbyt osłabiona i skupiona na regeneracji. Dopiero gdy lewa ręka srebrnowłosej jakoś do siebie doszła, wtedy na spokojnie mogła ocenić sytuację i rozejrzeć się wokół. I się zaczęło... A bo to człowiek, a bo ma różowe włosy, kojący uśmiech i w ogóle ideał i cud. Jak tu się nie zakochać? Na pieszczotę na jej biednym policzku zareagowała jedynie beznadziejnym ni to grymasem, ni uśmiechem. Na przytulenia reagowała gorzej - to działało jak terapia szokowa, prawie zawał i krwotok z nosa.
- Mało istotnych pytań - mruknęła już bardziej do siebie, niż do Nancho, kiedy różowowłosa odwróciła się i pomaszerowała na miejsce. Shiro dreptała tuż za nią. Chyba nie były aż tak mało istotne, jeśli dziewczyna zadawała sobie trud, żeby uzyskać na nie odpowiedzi. No, ale nie zamierzała drążyć już tego tematu głębiej, pewne sprawy po prostu czasami trzeba zostawić w spokoju. Jak zechce, to Naczo sama jej o tym powie, jak nie, to widocznie ma swoje powody.
Rozsiadła się na podłodze, opierając się plecami o sofę. Tuż obok miała nogi Naczosa. Normalny człowiek usiadłby na jej miejscu normalnie, ale ona nie była normalna. Tak jej było wygodniej po prostu. No, każda istota ma swoje nawyki, nie? Otworzyła pudło swojej pizzy. Ostygła na tyle, żeby mogła ją normalnie skonsumować, nie narażając swojego biednego żołądka na żadne zwroty i reklamacje.
- Spróbuję popytać rebeliantów. Może nawet któryś z nich jest gwiazdą - dodała, już gryząc kawałek pizzy. Rozpłynęła się pod wpływem tego niebiańskiego smaku. Najlepsza potrawa na całym świecie.
Nim jednak nacieszyła się drugim kęsem, przyszło jej ujrzeć ranę na nodze Naczo, albo raczej opatrunek. Westchnęła bezradnie, spoglądając w górę na Nancy z naburmuszona miną, jeden z policzków mając wypchanym pizzą, więc wyglądała jak nabuzowany chomik. Ale mniejsza.
- Boli Cię? - zapytała cicho. Nie czekając na odpowiedź odłożyła pizzę na bok. Uniosła lekko dłonie, które momentalnie zmieniły się w krystaliczny lód. Po tym ujęła delikatnie nogę Naczosa. W dotyku dłonie Shiro nie były wcale twarde - okazały się być miękkie, jakby były stworzone z plasteliny, a nie z lodu. Ostrożnie i z troską masowała miejsce na nodze, gdzie znajdowała się rana.
- Nie za zimno? - burknęła, nie patrząc na twarz różowowłosej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   Pon Wrz 16, 2013 6:28 pm

- Rebelianci, niezły pomysł - odparła wesoło, poklepując Shiro po głowie. W zasadzie o tej organizacji nie wiedziała zbyt dużo. Nie kojarzyła innych jej członków poza srebrnowłosą, nie miała pojęcia jak mogłaby zresztą ich odróżnić - nie nosili mundurów, jak Gwardia, mało kiedy też pochodzili z Teiz. W zasadzie większość jej sąsiadów mogła sprzyjać buntownikom - mieszkańcy Stangradu pragnęli ponad wszystko zmienić swój los, choćby w minimalnym stopniu. Polegali na rebeliantach, choć jak do tej pory ci nijak nie zasłużyli sobie na ich wiarę. - Nie znam zbyt wielu twoich współtowarzyszy, jak tak o tym myślę. Popytam za to w Gwardii.
Dobra, może i miała chody u nowego hetmana ze względu na ich wieloletnią przyjaźń, ale nie wykorzystywała tego tak często, jak mogłoby się wydawać. Traktowała mężczyznę normalnie, bywała dla niego złośliwa jak dla każdego innego bliskiego jej faceta i nie przejmowała się tym, że stoi na szczycie najbardziej znienawidzonej przez nią organizacji. Różnił się od reszty mundurowych, kiedy reszta nie przejmowała się, kogo karze za bójkę, on pomógł jej się wydostać z bagna, w jakim znalazła się przez przypadek. Znalazła się w złym miejscu, o niewłaściwej porze. Gdyby nie wyciągnął do niej ręki, albo trafiłaby do więzienia jak awanturnicy, albo stratowałby ją wściekły tłum.
I pomyśleć, że praca barmanki bywała tak niebezpieczna!
Mina Shiro była naprawdę rozczulająca. Uśmiechnęła się do niej ciepło, kręcąc przecząco głową na jej pytanie.
- Nie, nie boli - skłamała gładko, wdziewając na usta najbardziej wiarygodny uśmiech. Na nic się to nie zdało, bo gdy dziewczynka przyłożyła jej swoje zmrożone dłonie do opatrunku, syknęła cicho i drgnęła, krzywiąc się na twarzy. Zapiekło. Zacisnęła usta, wściekła na samą siebie o ukazanie słabości i odwróciła głowę. Dopiero po paru sekundach zaczęła odczuwać ulgę, płynącą z przykładania okładu do rany. Westchnęła i przymknęła oczy, odchylając głowę i opierając nią na kanapie. O matko, jak dobrze. Mogło jej wymrozić tą nogę, przestałoby w końcu pulsować.
- Idealnie - odparła, rozchylając powieki. - Dziękuję, słońce.
Naprawdę kochała tą dziecinkę. Niejednokrotnie przyłapywała się na myśleniu, że gdyby Lennon żyła, chciałaby żeby zachowywała się właśnie w ten sposób. By była taka jak Shiro, miała tak dobre serduszko co ta błękitnokrwista. Sherwood darzyła dziewczynę prawdziwie siostrzaną miłością i naprawdę czasem pluła sobie w brodę, że nie może jej wszystkiego opowiedzieć. Martwiła się. Nie chciała narażać jej na niebezpieczeństwo, ponad wszystko pragnęła trzymać ją z dala od walk, bójek i nieszczęść. To z tego powodu głównie była niezadowolona z przynależności pannicy do Rebeliantów.
W każdej chwili mogło jej się coś stać.
Gdyby straciła kolejną siostrę, serce pękłoby jej na kawałki i była przekonana, że nie zdołałaby ponownie go zasklepić. Nie miała w sobie aż tyle siły i determinacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiro
Pik
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 24
Dołączył/a : 02/09/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   Pon Wrz 16, 2013 7:08 pm

Wywróciła oczami.
- Nie, wcale nie boli - przedrzeźniła ją, uśmiechając się kącikami ust i wytykając lekko czubek języka. Zastanawiała się, czy by nie przestać, ale śmiało kontynuowała zimny masaż, kiedy Nanczo zaczęło przynosić to widoczną ulgę. Shiro zdawała się być z tego faktu niezwykle zadowolona, jakby zaraz miała zacząć merdać wyimaginowanym ogonem i poszczekiwać radośnie.
- Nie ma za co - wymruczała posyłając kobiecie szczęśliwy uśmieszek.
Nie można powiedzieć, że i Shiro zaczynała się o siebie martwić. Na dodatek ta sprawa z Gabrielem... i jego definitywne członkostwo w rebelii po ukazaniu pośladków, albo raczej tatuażu wieży nań. Dziewczyna przygryzła lekko dolną wargę. Nie, żeby się go bała, ale gdyby dowiedział się, że i ona należy do grupy rebeliantów, zapewne chciałby jej jakoś zaszkodzić. A to, że przynależy do nich z własnego powodu i ma zamiar opuścić to stadko psów z chwilą znalezienia odpowiedzi, wcale nie pomagało, a wręcz pogarszało sprawę. Po tym, co się stało w szkole, na pewno chciałby się w jakiś sposób zemścić. A mieć na karku całą rebelię to niezbyt radosna sytuacja...
- Naczo... - zaczęła z wolna, nie przerywając swojego masażu - Martwi mnie ten robak Gabriel - wyznała cicho. Spoglądała na swoje dłonie, których wnętrze pod wpływem słabego światła mieniło się kolorami tęczy.
- Kiedy bezczelnie wypiął swój robaczy zad, pokazał też tatuaż Wieży. To dowód przynależności do rebelii... - przerwała, spoglądając gdzieś w bok. Nagle przestała masować nogę Naczosa. Przysunęła się doń, podparła rękoma i zaraz przytulała się do dziewczyny, wtulając twarz w jej brzuch, siedząc ledwo na krawędzi sofy. Poruszyła swoimi uszami niespokojnie.
- Padalec nie wie, że jestem w rebelii i wątpię, żeby się szybko dowiedział. Ale bądź co bądź, lepiej nie odskakiwać od reszty... Zresztą... - odsunęła się ciut od różowowłosej, by móc spojrzeć jej w twarzyczkę. Uśmiechała się przy tym jak szczeniak, co wziął sprzed nosa matki schowane ciastko - Nie tak łatwo mnie wykończyć. Znaczy, Śmierć to inna historia...
Końcowe burknęła tylko, marszcząc nos. Wtuliła się z powrotem w Nancy. Kochała ją jak siostrę. Także jak człowieka (pokręcone, ale jednak) oraz jak ukochaną, co już wcześniej zostało wspomniane. O dwóch pierwszy miłościach mogła mieć świadomość. O trzeciej niekoniecznie. Srebrnowłosa często zastanawiała się, jakby to Nancy przyjęła. Byłaby zadowolona? Albo na odwrót, wściekła? Smutna? Szlag by to. Nie może się dowiedzieć. Poza tym, Shiro wcale nie ubolewa nad tym, iż jej miłość nie jest odwzajemniona tak, jak być powinna. Wróć, miłość Shiro była dziwna pod każdym względem, bo jak można kochać kogoś jak siostrę i kochankę? Czy ktokolwiek byłby w stanie coś takiego czuć? Jak widać, tak. Tak czy inaczej, srebrnowłosej jest dobrze, jak jest. Nic się zmieniać nie musi, bo po co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   Pon Wrz 16, 2013 9:16 pm

Uśmiechnęła się, wzruszając nonszalancko ramionami.
- Tak tylko sobie syczę, to nie z bólu - mruknęła, machnąwszy ręką. Rozluźniła mięśnie ramion, nareszcie się uspokajając. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że przez cały czas chodziła napięta jak struna, od wyjścia z gabinetu cały czas czymś się przejmowała i była to pierwsza chwila wytchnienia dla jej wycieńczonych mięśni. Głód i zmęczenie uderzyły w nią ze zdwojoną siłą gdy tylko dopuściła je do siebie po tak długim czasie. Ponownie uchwyciła trójkątny kawałek ciasta i ugryzła, ciamkając cichutko, korzystając z braku czucia w nodze.
- Też jedz - wybełkotała po przełknięciu zawartości ust, po czym odwzajemniła radosny grymas, ukazując rząd zębów. Obserwowała swoją wychowankę na tyle uważnie, że dostrzegła przygryzanie wargi i natychmiast przyjęła strapioną minę, ciekawa co też takiego się stało. Shiro zdawała się być nieco nieobecna myślami, ale dopóki się nie odezwała, Sherwood nigdy nie powiązałaby jej zdenerwowania z postacią Gabriela. Był uczniem, dość wyszczekanym i nieskorym do podporządkowania się zasadom, ale zawsze się tacy zdarzali. Nancy nigdy z nimi nie walczyła, starała się ich zrozumieć i umiejętnie, za pomocą rozmów nie wygrażania i kar, naprowadzić ich na właściwą drogę.
Nie zawsze wychodziło, czego przykładem był Nephilim.
- Dlaczego martwi Cię Gabriel? Nie trzeba się go obawiać, po prostu robi trochę szumu - stwierdziła przekonana, by po chwili zupełnie skamienieć. Jej uczeń był rebeliantem? Buntownikiem?! Tak strasznie nie pasował do jej wizji członka tej organizacji, że nie potrafiła wydusić z siebie ani słowa. Dopiero czyny Shiro wybudziły ją z transu. Nie miała czucia w nodze, nie dostrzegła więc zbytnio tego, że dziewczyna zaprzestała masażu - była zbyt pogrążona w myślach. Dopiero kiedy srebrnowłosa ułożyła głowę na jej brzuchu, zamrugała i natychmiast wplątała palce w jej włosy, masując ją po głowie. Jej brwi zewnętrznymi kącikami opadły w dół, a czoło przecięły bruzdy, sygnalizujące jej wyjątkowe zmartwienie.
- Czy jest się czym martwić? - spytała, owijając kosmyki szarych włosów na palcach, bawiąc się nimi i splatając. Robiła to instynktownie, gdyby nie dosięgała głowy dziewczynki, najpewniej zaczęłaby miętosić własne kłaki i wpychać je sobie do ust. Uśmiech kochanego cielaczka nieco ukoił jej nerwy, choć wciąż nie potrafiła ukryć swego lęku.
A co, jeśli Gabriel ją gdzieś rozpozna i skrzywdzi? Kto go powstrzyma? Ochroniarze z Akademii nie działają poza jej terenem!
- Wiem, że jesteś twarda, ale i tak uważaj na siebie. Proszę - mruknęła miękko, uśmiechając się niemalże jak matka na jej burknięcie. Odsunęła nieco głowę Shiro i obsunęła się z kanapy nieco niżej, by móc objąć dziewczynę ramionami i ją przytulić. Jej palce zacisnęły się na ramionach Shiro, jakby faktycznie bała się wypuścić ją z objęć.
- Jesteś moją jedyną rodziną, jeśli cokolwiek ci się stanie, zniszczę ten świat, rozumiesz? - spytała nagle jakoś straszliwe roztrzęsiona. Zmęczenie. To ono było winne nagłej ckliwości, je należało obwiniać o szaleńczo bijące w klatce piersiowej serce i obrazy przed oczami Nancy. Krew, śmierć, Shiro na cmentarzu, Lennon za łóżkiem. Groby.
Nie chciała tracić ważnych osób, tak bardzo tego nie chciała!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiro
Pik
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 24
Dołączył/a : 02/09/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   Wto Wrz 17, 2013 9:15 am

Zastanawiała się nad słowami Naczosa. Czy Gabriel mógł zagrażać w jakikolwiek sposób bezpieczeństwu Shiro? Cóż, naprawdę to nie. Chyba że jakimś cudem dowiedziałby się prawdy o tym, dlaczego dziewczyna przynależy do rebelii. A tak to nic nie powinno się stać. Chyba... W końcu w hierarchii rebelii stoi niżej od tego robaka (niewybaczalne!), więc równie dobrze może jej pokazać parę sztuczek... Niezbyt miłych jak mniemam. Jednak srebrnowłosa była pewna siebie i swojej mocy, nigdy nie przegrałaby z takim ścierwem.
Pewnym było jedno - Shiroś jakoś tak mniej się zaczęła przejmować, kiedy Nancho zaczęła bawić się srebrnymi kosmykami i gładzić dziewczynę po głowie. Mogło też się zdawać, że przez to lodowa panienka cicho pomrukuje, ale równie dobrze mogło się to różowowłosej przesłyszeć. Oby.
- Będę uważać. Ostrożność to moje drugie imię - zamruczała cicho, chichocząc po tych słowach. Wesoło jej się ni stąd ni zowąd zrobiło. Ach, ten magiczny dotyk Nancy. A ponoć ona nie ma żadnych mocy.
Jej radość nie ustała nawet po tym, jak z zaskoczeniem ujrzała co nastąpiło chwilę później. Nim się obejrzała, była tak blisko Naczosa, jak zawsze chciała (nie, naprawdę nie chciała z nią spać w sensie cielesnych zabaw! Nie na tym polegała miłość Shiro...). Po słowach ukochanej Nancy, dziewczyna spojrzała nań szerzej otwierając swoje ślepka. Objęła ją delikatnie w pasie, wtulając się w swoje kochanie. Do tej pory myślała, że byłaby gotów oddać za tą istotkę własne życie. Bez chwili wahania zrobiłaby to w każdej sekundzie, odkąd poznała to urocze kociątko. Jednak teraz zmieniła to. Śmierć dla Naczosa oznaczałaby gorszą torturę dla niej, niż pomoc. Dlatego też w myślach Shiroś postanowiła sobie, że nigdy nie pozwoli dać się zabić. Będzie walczyła, choćby miała to robić do końca swych dni. Ale nigdy nie odejdzie bez walki. Dla niej, dla Nancy.
Uśmiechnęła się delikatnie, czule i z ciepłą troską w zimnych na co dzień ślepiach. Nie, one nie były zimne. Zdawały się takie być, bo nigdy nikt nie spoglądał głębiej. Nikt nigdy nie chciał tego robić. Oparła się czołem o czółko Naczosa i spojrzała jej w oczy.
- Hej Nancy... Jeśli jesteśmy rodziną... To czy... Czy mogę zostać przy Tobie na zawsze? - zapytała cichutko niepewnym głosem. Głupie pytanie, ale dla Shiro widocznie było ono ważne. I równie ważna była odpowiedź. Nie, żeby cokolwiek po niej miałoby się zmienić. Czy będzie twierdzące czy przeczące... Dalej będzie tak samo. Po prostu dziewczyna będzie mieć pewność. Pewność na czym stoi i stać będzie. Bo choćby ją teraz miała Nancy kijem od szczotki wyganiać, to Shiroś zawsze będzie w pobliżu. Po to by wiedzieć, czy z nią wszystko w porządku i chronić w razie potrzeby.
Aż dziwne, że znają się tak krótko. A może jednak nie? W końcu ile się mówi w telewizji o tym całym dziwnym świecie. Że dusza zmarłej osoby w jakimś stopniu połączyła się z inną. Ale to przecież bajki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   Wto Wrz 17, 2013 9:50 am

Gdyby jednak Gabriel zdecydowałby się podnieść na Shiro rękę, musiał się liczyć z wieloma konsekwencjami. Nancy dzień i noc nawiedzałaby swoich wpływowych znajomych, bo choć lubiła swojego ucznia i na ogół bawiły ją jego żarty, to nie odpuściłaby mu ataku na tak drogą osobę. Choćby sama miała zaprowadzić sprawiedliwość, wykorzystałaby wszystkie swoje asy w rękawie i zdolności, by podejść Nephilima i odpłacić mu pięknym za nadobne.
Nie należało oceniać Sherwood jako bezbronnej. Miała swoje sposoby.
- No ja mam nadzieję - stwierdziła również rozbawiona, na moment przymykając oczy. Nie chciała już wypuszczać Shiro z objęć, nie gdy czyhało na nią tyle złego. Gdyby to od nauczycielki zależało, przywiązałaby się do srebrnowłosej i towarzyszyła jej każdego dnia, spoglądając złowrogo na każdego kto przypałętałby się do Błękitnokrwistej. Ale to nie było możliwe - Shiro skupiała się na poszukiwaniach Śmierci, Nancho zaś snuła swoje plany dotyczące skupienia władzy w rękach ludzi. Choć jej marzenia były absurdalne, nie chciała z nich rezygnować, małymi krokami zbliżała się do celu. Zbierała sojuszników, istoty z przydatną mocą, którą mogłaby wykorzystać.
Była odrobinę bezwzględna, oceniając nieludzi podług ich użyteczności.
Kiedy czoło dziewczynki oparło się o jej własne, rozchyliła powieki, uśmiechając się do podopiecznej wesoło. Jej pytanie na moment zbiło ją z tropu, zamrugała i odsunęła się nieco, przekręcając głowę. Chwilę potem ułożyła dłoń na głowie Shiro i poczochrała ją, wzdychając cicho.
- Głuptasku, co to za pytanie? Myślałam, że to oczywiste, że możesz. Jesteśmy rodziną już na zawsze - odparła, unosząc kąciki ust do góry. Na zawsze. Ile miało to trwać? Nancy nie była długowieczna, jej życie było kruche i krótkie. Nie myślała zbytnio o tym co się stanie, gdy nadejdzie dzień rozstania, do tego czasu miała zamiar znaleźć srebrnowłosej inną opiekunkę, równie troskliwą i przejętą losem dziewczyny co sama Nancy. nie chciała zostawiać jej tu samej, musiała być pewna, że ktoś będzie o pannice dbał i pomagał jej, gdy ona zniknie.
Sherwood miała wrażenie, że znają się od wieków. Jakby były razem od niepamiętnych czasów i nigdy tak naprawdę się nie rozstawały. Nie wierzyła zbytnio w reinkarnacje, nie sądziła, by dusze były nieśmiertelne i po śmierci osadzały się w nowym ciele, ale relacja z Shiro była dla niej w pewien sposób... magiczna, o.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiro
Pik
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 24
Dołączył/a : 02/09/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   Wto Wrz 17, 2013 1:33 pm

Pomysł związania się na stałe na pewno nie wzbudziłby w srebrnowłosej sprzecznych uczuć. Mogłaby jeszcze znaleźć taki nierozerwalny węzeł, żeby czasem przypadkiem się nic nie rozwiązało, o. Ale, musiałaby wtedy narażać nie tylko siebie na niebezpieczeństwo, ale także Nancho, a tego by nie chciała. Wręcz przeciwnie, musi trzymać ją od rebelii z daleka. Gdyby ktoś z rebeliantów dowiedział się, w jakich celach Shiro do nich dołączyła i co zamierza potem zrobić, zapewne nie szukałby zemsty w niej, tylko skupiliby się na kimś z bliskiego otoczenia lodowej panny. A taka osoba jest tylko jedna i najbliższa... Bardziej skrzywdzić srebrnowłosej by nie mogli.
Zastrzygła uszami, automatycznie potrząsając lekko głową, kiedy jej włosy zostały tak okrutnie potraktowane. Odruch naturalny, nie lubiła, gdy niesforne kosmyki wpadały jej w oczy.
- Cieszę się, Naczo - powiedziała szczerze, spoglądając na kobietę ślepiami pełnymi szczęścia, ufności, lojalności i czystej miłości. Tylko różowowłosa mogła dostrzec takie uczucia w zimnej panience, bo tylko ona na takie zasługiwała.
Co do długości tego "zawsze". Racja, Shiro przyjmowała do wiadomości to, ile może ten czas trwać. W przeciwieństwie do długowiecznych ludzie żyli naprawdę krótko. Ani się obejrzysz, a wiele twoich bliskich odejdzie... "Prawda, Isabelle? Zniszczyło Cię to, zabiło". Przegoniła złe myśli. Znała taką osobę, która nigdy nie pozbierała się po odejściu ukochanego. Zmarła w straszliwych mękach, usychając z tęsknoty od wewnątrz... "Chyba nawet po śmierci płakałaś, co?"
Magiczna czy nie, na pewno ich relacja była niezwykła. Srebrnowłosa już o niczym nie chcąc myśleć po prostu wtuliła się w kobietę, kładąc główkę na jej ramieniu. Milczała, ale w tym momencie nie czuła smutku. Było jej tak po prostu dobrze. Uśmiechnęła się pod noskiem i chuchnęła w szyjkę Nancho, zapewne ją tym samym łaskocząc. Uniosła po tym głowę i spojrzała na nią ze swoim chochlikowym wyrazem twarzy.
- Głodna jestem - mruknęła tylko, szczerząc ząbki w kolejnym uśmiechu. Uniosła się trochę, pocałowała Naczoska w czółko i szybko uciekła na swoje miejsce na podłodze. Lewą dłoń ponownie położyła na zranionej nodze rózowowłosej kontynuując tym samym zimny masaż, drugą chwyciła kawałek wcześniej porzuconej pizzy. Wgryzła się w niego, spoglądając okiem na swoją na wpół zamarzniętą dłoń, która masowała Nancy. Uważała, by nie nacisnąć zbyt mocno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   Wto Wrz 17, 2013 3:18 pm

Nancy i Shiro w pewien sposób były do siebie podobne. Obie lubiły przebywać w swoim towarzystwie i żadna z nich nie chciała narażać tej drugiej na niebezpieczeństwa. Troszczyły się o siebie, choć nie wiedziały o swojej przeszłości, relacjach z innymi osobami i słabościach.
Mimo to Nancho nie wyobrażała sobie, by mogła zbudować tak szczerą i piękną przyjaźń z kimkolwiek innym. Nie była w stanie jej utworzyć z Nikitą, nawet z Rakshą - choć był jej bardzo bliskim przyjacielem - nie potrafiła stworzyć tak silnej więzi. Shiro była jedyną osobą, której utraty kobieta się panicznie bała i niejednokrotnie nie przesypiała nocy, dręczona koszmarami z tego powodu.
- Nie zadawaj już takich pytań, bo aż się boję, że nie traktujesz mnie jak rodziny - wyznała, uśmiechając się z zakłopotaniem. Zażenowanie zniknęło jednak, gdy dostrzegła spojrzenie srebrnowłosej. Przy tej istotce naprawdę czuła się swobodnie, co było o tyle dziwne, że Shiro nie była człowiekiem.
A Sherwood zawsze wydawało się, że jej niechęć do nieludzi nie pozwoli na prawdziwą przyjaźń z jakimkolwiek ich przedstawicielem.
Kiedy dziewczynka chuchnęła jej w szyję, zadrżała, chowając głowę między ramionami. Dreszcz przewędrował po jej kręgosłupie, a ona sama pokręciła noskiem. Miała miejscami naprawdę wrażliwą skórę, nie mogła nic na to poradzić. Kiedy pocałowano ją w czoło, przymknęła oczy i zaraz je otworzyła, uśmiechając się jak małe, ucieszone dziecko.
- Smacznego, słońce - mruknęła, spoglądając jak Błękitnokrwista obsuwa się na swoje miejsce i zabiera za kontynuowanie jej masażu. Znów westchnęła z ulgą, czując przyjemne odrętwienie w tej części ciała. Tak przynajmniej mogła się skupić na myśleniu, a nie na bólu!

EDIT:
Po chwili jednak podniosła się do pionu, wzdychając ciężko. Miała jeszcze parę rzeczy do zrobienia, chciała odwiedzić pewnych znajomych i zacząć wprowadzać plan w życie. Podniosła się i nachyliła nad Shiro, całując ją w czoło i doskoczyła do kul, wkładając je pod pachy. Potem skierowała się do drzwi. Gdy rozległ się za jej plecami trzask, wynikający z ich zamknięcia, do głowy Nancy doszła przykra myśl.
Nigdy już jej nie zobaczę.
Nie miała pojęcia skąd pojawiło się to przeczucie, ani też czemu w to uwierzyła. W każdym razie ścisnęło ją w sercu - mimo to uparcie wyszła na ulicę, krocząc przed siebie.
Nie wiadomo co się stało z Nancy. Czy potknęła się, zaryła w coś głową i wykrwawiła, czy też została zabita. Miała marzenia, wiedziała o liście, w którym przekazano jej władzę na Halnymi. Wszystko rozsypało się w proch, a winny był temu Pech, działający razem z Czasem. Upierdliwy władca zegarków dokuczliwie przypominał Sherwood jak nędznym, krótkożyjącym robakiem była i przy każdej sposobności podkładał jej kłody pod nogi.
Może i było tak tym razem?
Who knows?

/zt
Kocham Cię, Shiroś!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanko Pinky, Kikyo oraz Shiro
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Daingean :: Osiedle Stangrad :: Dzielnica mieszkalna-
Skocz do: