IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Cedric

Go down 
AutorWiadomość
Cedric

avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 3
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Cedric   Wto Lip 23, 2013 8:34 pm

Imię i nazwisko: Cedric Naavy
Pseudonim: Kapłan
Płeć: brzydsza (serio?)
Wiek: 22 lata
Wzrost i waga: 178/69
Rasa: Upadły
Organizacja: Gwardia
Ranga: Agent
Zawód: właściciel zakładu fotograficznego
Umiejętności:
~ gotowanie - kiedy nie spędza czasu w zakładzie fotograficznym albo nie marnuje go w inny sposób uwielbia pichcić. Potrafi mówiąc kolokwialnie "przyrządzić coś z niczego" co nadawałoby się do zjedzenia. Bardziej traktuje to jako ciche hobby, ale czasem przydaje się i w sytuacjach kiedy na posiłek nie ma co liczyć
~ charyzma - te przyciągające ametystowe spojrzenie, nonszalancja i urok z jakim nosi się Upadły robią swoje, ciężko mu nie zaufać, łatwo przekonać się do jego racji, a nawet przystać na propozycję, którą zarzuci, choćby z pozoru wydawał się nierozsądna. Działa to jednakowo na kobiety jak i mężczyzn.
~ posiada szeroką wiedzę z zakresu tajemnych rytuałów, zjawisk, okultyzmu, ale nie dzieli się nią tylko najczęściej zachowuje dla siebie, wyjątkowo czasem komuś coś zdradzi.
~ umiejętności walki - ponieważ generalnie unika starć nie można tu mówić o mistrzowskich zdolnościach z tej dziedziny, ale gdy już zdarza mu się stanąć w szranki atakuje bardzo szybko i bardzo silnie celując w najsłabsze punkty.
~ sztuczki kuglarskie - czary mary, hokus pokus... a nie, to nie to. Ale drobne sztuczki będące zwykłą iluzją wykorzystujące brak uwagi czy czujności to jego mocna strona. Zabawy kartami, monetami, chusteczkami, nawet wyciąganie królika z kapelusza... ewentualnie kota jeśli taki jest w zanadrzu. Przydaje się czasem w pracy.
~ kamuflaż - "ukryje się nawet w dzbanku od herbaty". Dla niego nie jest problemem wtopić się w tłum, zawisnąć nad oknem osoby obserwowanej rejestrując jej poczynania, zmieścić się w szafce razem z kochanką (kochankiem) niewiernego męża, którego poddaje inwigilacji, przebrać się w zakonnika, udawać żebraka czy zamieść się pod dywan kiedy trzeba. Po prostu jest... ale go nie ma.
Moce:
~ Znikacz - puff... nie ma mnie czyli jak zniknąć w kilku krokach. Jest to moc, której Cedric zdecydowanie nadużywa. Jak działa? Upadły dematerializuje swoje ciało dosłownie i w przenośni znikając, pozostaje tylko dusza która jest niematerialna i niewidzialna. Dusza może swobodnie się przemieszczać po pewnym terenie, a potem znowu zmaterializować swoje ciało pojawiając się... na przykład na dachu domu, podczas gdy zaledwie chwilę temu stał przecież w kuchni gapiąc się z niesmakiem w pustą lodówkę.
~ Kontrola emocji - zdarza się (rzadko, ale jednak), że nawet charyzma fioletowego nie jest w stanie obłaskawić jego rozmówcę. W takich sytuacjach Cedric lubi nieco pomajstrować przy odczuciach delikwenta. Może kontrolować jego emocje w nieznacznym, aczkolwiek odczuwalnym stopniu - obrzydzenie, wstręt, bojaźń, skłonić ku sympatii, ewentualnie antypatii, gniew, radość, zniecierpliwienie, ukojenie... jedne nad czym nawet w minimalnym stopniu nie potrafi zapanować to miłość i nienawiść.
~ Cień niszczący - manipulacja cieniem to dla niego za mało. Cedric może nadać mu właściwości destrukcyjne - niszczy to z czym się cień styka - w przypadku rzeczy materialnych jak budynki może doprowadzić do zniszczenia ich podstawy, w przypadku istot żywych może wywołać ból części ciała tych an które padnie cień bądź które będą z cieniem miały jakąkolwiek styczność.
Wygląd: Zdarzyło mu się parę razy usłyszeć określenia "fioletowa małpa" albo "wredna fioletowa małpa", więc zostańmy na chwilę przy tym fiolecie. W istocie otacza on Cedrica w dość specyficzny sposób. Chłopak ma ciemnofioletową czuprynę włosów układających się w miarę schludnie na jego łepetynce z dość długą grzywką, która nie raz zachodzi mu na oczy, aczkolwiek jemu samemu to nie specjalnie przeszkadza. Ot, to przysłoni mu jedno ślepię, to drugie, to raz odgarnie, raz zostawi na miejscu, nie przykłada do tego szczególnej uwagi. A właśnie... tęczówki oczu też ma fioletowe, a jeszcze trafniej przyglądając się odcieniowi tego koloru można przyrównać ich do barwy ametystów. Choć ślepia są dość duże to zazwyczaj je mruży przez co sprawiają wrażenie odrobinę mniejszych. Takie przyzwyczajenie ma po prostu, rzadko kiedy można zobaczyć jego ametystowe spojrzenie w pełnej krasie. Wracając do naszego fioletu... skrzydła też ma fioletowe. Oczywiście, zmieniają one barwę wraz z nastrojem upadłego, jednak przeważnie mają właśnie taki kolor. W końcu symbolika fioletu jest dość prosta - tajemnica, majestat, intuicja czyli mniej więcej to co kryje nasze fioletowe stworzenie. Wbrew pozorom nie ma jakiejś obsesji na punkcie tego koloru, to znaczy lubi go, ale nie ma wpływu na to, że aż tak się nim otacza. Odsuwając już na bok temat barw i odcieni skupmy się na tym co jeszcze możemy zobaczyć. Chłopak, a właściwie młody mężczyzna jest raczej średniego wzrostu, nie specjalnie mierzy głową w chmury, budowa ciała szczupła - może nawet trochę za bardzo, ciężko dostrzec na nim choćby minimalny zaraz mięśni, ale nie cierpi na niedowagę, co to, to nie. W każdym razie z pewnością nie wygląda na kogoś kto powali konia jedną ręką. Trochę może przez to przypominać jeszcze dzieciaka, ale to zwykle tylko ulotne i krótkie wrażenie. Ah, warto wspomnieć o jednym ważnym elemencie - uśmiechu. Wąskie wargi tego osobnika nieustająco układają się w takie bądź inne uśmiechy - pogodne, ciekawskie, zakłopotane, podstępne, głodne czy chciwe. Naprawdę rzadko zdarza się uchwycić go w całkiem poważnym ujęciu. Ubiera się normalnie, tutaj bez żadnych wyjątkowych dziwactw, preferuje wygodę i prostotę. I małe kolczyki w obu uszach... oczywiście fioletowe! Można powiedzieć, że uchodzi nie tyle za przystojnego, co pociągającego na swój własny sposób. Absolutnie jednak nie koncentruje się na tym, chociaż nie może zaprzeczyć, że "przyzwoity" wygląd często pomaga mu w pracy. Temu ametystowemu spojrzeniu w końcu naprawdę trudno się oprzeć. Pod postacią monstrum jest po prostu... bestią... skrzydełka, ogonek, rogi, jedyny detal, który jakoś specjalnie go wyróżnia to wilcza czaszka, którą zwykle wówczas ma na głowie. Ale, ale... naprawdę rzadko przybiera tą formę, w ostatnim stuleciu zdarzyło mu się to zaledwie raz. Nie specjalnie za tym przepada, a i zwyczajnie zwykle uznaje, że nie ma takiej konieczności.
Charakter: Najciekawsza część... w jego przypadku akurat. Chociaż może historia okaże się równie ciekawa? Któż to wie... w każdym razie odpowiedź na pytanie: jaki jest Cedric może się wydawać bardziej skomplikowana niż to się z początku wydaje. Ano z początku wydaje się, że mamy do czynienia z osobą dość pogodną, jakże niepozorną, zawsze niewinną i nie skrywającą żadnych złych intencji. Wystarczy spojrzeć na ten miły uśmiech, na te przymrużone ślepia... od razu człowiek (tudzież inna istota) nabiera zaufania. Zresztą takiego zaufania na pierwszy rzut oka jak najbardziej wart jest Upadły. Serdeczny, lubiący figle i naprawdę niewinne sztuczki, czasem pożartuje, jak najbardziej pomoże... cud, miód i malina. Odkrywając z kolei drugie dno osobowości łatwo zauważyć, że jego wypowiedzi są najczęściej po prostu ironiczne, że potrafi delikatnie wbić igłę w serce zanim ktokolwiek zwróci na to uwagę, lubi sobie kpić, lubi podważać ludzkie i nieludzkie wartości, a wszystko okraszone tym samym uroczym uśmiechem. Ale wciąż to jeszcze ta bardziej niewinna część jego osobowości. Przejdźmy dalej i co ujrzymy? Sadystycznego manipulanta, który uwielbia pociągać za sznurki. Typ, którego się można bać... nie z uwagi na to, że jest Upadłym, nie z uwagi na jego moce, ale z uwagi na to, że nigdy nie wiadomo co tak naprawdę ta fioletowa małpa knuje. W jego przypadku: przyjaciel czy wróg - na to pytanie naprawdę nie można odpowiedzieć, ponieważ Cedric potrafi być zarówno jednym jak i drugim. Wszystko zależy od interesu i celu jaki ma do zrealizowania. Cel uświęca środki, pewnie to jedno z jego mott życiowych. Cedric jest tak naprawdę istotą pozbawioną jakiejkolwiek piramidy wartości, nie liczy się dla niego ani zaufanie ani czyjeś dobro ani przyjaźnie czy inne znajomości, jedyną wartością jest cel, który ma zrealizować. Cała reszta jest tylko zasłoną dymną mającą mu ułatwić drogę do sukcesu. Uwielbia wykorzystywać słabości, uwielbia kpić sobie z uczuć i wystawiać na próbę cierpliwość i silną wolę tych, z którymi przychodzi mu się spotykać. To jest dla niego po prostu dobra zabawa. Między innymi dlatego przystał do Gwardii i zajął się tym czym się zajmuje... by się dobrze bawić. Tak naprawdę cała ta śpiewka o władzy i imperializmie jest dla niego nudnym monologiem, ale to nie oznacza że nie jest lojalny. Pozostaje wierny jak pies Dyktatorowi właśnie dlatego, że dzięki niemu może się w tym nudnym świecie dobrze bawić. Przy okazji... nie przepada za walką. Jest osobą, która roznieci konflikt, uda że nie ma z tym nic wspólnego, a później będzie patrzeć jak dwa przeciwne obozy wyniszczają się nawzajem popijając przy tym herbatkę. Raczej unika bezpośrednich starć, woli by ktoś odwalił tą robotę za niego, aczkolwiek kiedy już nie ma wyboru... przejawia sadyzm w najgorszej postaci - nie uderzy raz, uderzy trzy razy za każdym razem mocniej po to by z uśmiechem czerpać satysfakcję z cierpienia swej ofiary. Wyznaczając mu zadania do roboty mozna być jednego pewnym - Cedric je wykona - czy dłużej czy krócej, czy tak czy inaczej, zrobi to co do niego należy, ale trzeba pamiętać by zostawić mu przy tym pełną dowolność, bo to jest dokładnie to co pozwala mu na dobrą zabawę. Jak więc widać w jego przypadku granica między dobrem, a złem zaciera się zupełnie na rzecz tego co korzystne, a tego co zbędne, tego co w jego mniemaniu oznacza rozrywkę, a tego co jest po prostu nudne.
Historia:


Imię
To było dawno... nikt już tego nie pamięta. W każdym razie przejdźmy do konkretów na początek naszej opowieści. Fioletowowłosy Upadły właśnie znajdował się w ogromnej jaskini wypełnionej po brzegi kamiennymi tablicami. Pod jego nogami piasek, ściany groty wilgotne i nieprzyjemne, w środku zapach stęchlizny, nie wiadomo do końca w jaki sposób docierało tam światło. Na tych kamiennych tablicach w jednym z już dawno wymarłych języków zapisano druczkiem pewne teksty, które dokładnie analizowała ta fioletowowłosa małpa [ wolę określenie tajemniczy kapłan ~ dop. Cedric ]. Obok, bliżej nieznanego tunelu wprowadzającego do jaskini leżał stos ludzkich ciał - kobiety, mężczyźni - wszyscy martwi ułożeni jedno na drugim w zgrabnej kupce. Upadły tymczasem na jednej z owych tablic wyczytywał kolejne tajemne rytuały... bla bla bla... cień... bla bla bla... ciemność... bla bla bla... prawdzie imię upadłego wzywa... bla bla bla... chwileczkę, że co? Wracając do wcześniejszej frazy, analizując całość tekstu doszedł do wniosku, że nie bardzo mu się to podoba. Nie chciał być na zawołanie tylko dlatego, że ktoś wymówi jego prawdzięi imię. Dochodziły do tego rzecz jasna jeszcze inne elementy, no ale... to mogło być nieco kłopotliwe. Z takim przekonaniem postanowił poszukać sobie nowego imienia. Obrócił wzrok na stos ludzkich ciał. Ah... byli tak uprzejmi, że go tu zaprowadzili, to znaczy przebrał się w takie śmieszne szaty jakie oni nosili, wykorzystał to, że znali drogę do kamiennych tablic, których poszukiwał już od dłuższego czasu, a potem... to tylko ludzie, mała strata. Upadły zaczął przeszukiwać ubrania martwych jakby w nadziei, że znajdzie przy nich jakieś pergaminy chociaż z wygrawerowanymi imionami podróżników. Oczywiście, w tamtych czasach nikt nie nosił przy sobie dokumentów [ a na coś liczył, idioto? ~ dop. narrator ], a Upadły naprawdę nie chciał wybierać spośród imion jakie wówczas były popularne... Abraham, Isaak, Abraham, Mojżesz, znowu Abraham... te imiona były takie pospolite [ mieć na imię Mojżesz o.o chyba bym podziękował ~~ dop. Cedric ]. Zrezygnowany opuścił więc grotę wracając do obozu gdzie stacjonowały resztki z grupy tych dziwnych wędrowców i wówczas ku niemu wybiegł mały chłopczyk: Gdzie jest mama? Fioletowowłosy szybko skojarzył, że zapewne chodzi mu o jedną z tych kobiet, której teraz puste ciało spoczywało wewnątrz groty. Pochylił się nad chłopczykiem i zapytał go o imię. Cederic. Gdzie jest mama? Za długie, trzeba wykreślić środkowe "e". Fioletowowłosy podziękował i wskazał mu drogę do groty. Przecież nie będzie tak okrutny by rozdzielać matkę z dzieckiem, prawda?

{ ~ widzisz! okazałem serce!
~ serio? jestem w szoku -.-
~ nie doceniasz mnie. ja naprawdę potrafię być szczodry!
~ nie przeszkadzaj mi, chce jeszcze wspomnieć o kilku rzeczach ; / }

Powołanie
A więc ta fioletowa małpa zwana dalej Cedrickiem [ ~ chociaż... Mojżesz, stukniesz laską i morze się przed tobą rozstępuje... może to jednak byłby lepszy pomysł? ~ dop. Cedric ~ zamknij się! ~ dop. Narrator ] żyła sobie po swojemu, a że zawsze to był najgorszego rodzaju kręt i kombinator tak bawił się śród ludzi i nieludzi podszywając się pod różne role, różne zawody i różne zajęcia. Wyjątkowo upodobał sobie strój i funkcję duszpasterza. Tak, tak... przywdziewał habit, zakładał różaniec i święcił te biedne duszyczki. No bo któż by poświęcał dobrotliwego klechę o jakiekolwiek zło? A przy tym ile miał zabawy, prawdziwie przypadło mu do gustu spowiadanie... ileż ciekawych rzeczy można się było dowiedzieć siedząc w drewnianym konfesjonale i wysłuchując największych tajemnic grzeszników. To było naprawdę urocze. Potem zrzucał habit i dalej był najgorszym wcieleniem fioletowej masakry. Właśnie stąd przylgnął do niego pseudonim kapłan. Zresztą, do dziś Cedric uwielbia się w to bawić. [ ~ *sprawdza listę grzechów narratora* grzech na grzechu grzechem pogania... co się robiło w ostatni czwartek, hm? ~ dop Cedric. ~ ty małpo o.o ~ dop. narrator ]. Jedyny problem z jakim się wówczas boryka to nachalne zakonnice [ ~ zemsta narratora *evil smile* ~ dop. Narrator ].

{ ~ pokaż wreszcie moją lepszą stronę, robisz ze mnie złego człowieka... a właściwie upadłego
~ ty masz jakąś lepszą stronę? ; /
~ mam! kocham koty! to jest dobra strona, czyż nie?
~ ech... }

Mój pierwszy aparat
W dalszej kolejności Cedric zajmował się czym popadnie... cóż tu opisywać życie Upadłego, który zwyczajnie chciał się po prostu dobrze bawić, nie ważne jakim kosztem. Podczas jednego ze swoich zleceń podczas przeszukiwania pewnego domu znalazł aparat. Był to jeszcze stary model, nie powinien zainteresować tak opieszałego fioletowego intryganta [ ~ nie można milej? ~ dop. Cedric ], ale znudzony bezowocną inwigilacją zainteresował się pierwszą rzeczą, która wpadła mu w łapki. I tak od tej chwili Cedric zaczął pasjonować się... jeszcze nie samą fotografią, a po prostu robieniem zdjęć. Uwieczniał wszystko: od kamyczka w strumieniu przez każdą rasę kota po panią Bożenkę pod prysznicem [ ~ nie byłem u żadnej Bożenki pod prysznicem o.o ~ dop. Cedric ]. Jego mieszkanie było galerią najróżniejszych zdjęć wieszanych w każdym możliwym miejscu. Jakoś tak... spodobało się to fielotowowłosemu, bo jeszcze nigdy nie udało mu się zrobić dwóch identycznych zdjęć, każde różniło się choćby ułamkowym detalem bez względu na to ile razy pstrykał fotki wiewiórkom na drzewach czy trupom po wojnie... choćby tym detalem był tylko pyłek kurzu. Fascynujące zjawisko. Zdążył w tym wyrobić sobie nawet pewne zdolności, na tyle by założyć swój własny zakład, paradoksalnie będący małą przykrywką dla jego prawdziwego zajęcia. Co prawda zakład częściej był zamknięty niż otwarty, a Cedric nie zawsze przejawiał chęć wyrobienia komuś zdjęcia portretowego, to było to idealne miejsce na powiększanie swojej kolekcji o kolejne zdobycze. Czy trzeba opisywać jak dla zabawy przystał do Gwardii i zaczął szmuglować tam jako agent? Darujmy sobie [ ~ znowu będzie później narzekał, że go źle przedstawiam ; / ~ dop. Narrator ], w każdym razie... dla niego to robota jak znalazł.

{ ~ Kurtyna opada w dół
~ Fioletowa!
~ A idź ty... -.- }

THE END (...? )

Inne:

Słabe strony:
~ słabo zna się na technologii, nie przepada za zbyt skomplikowanymi urządzeniami, jest tradycjonalistą i woli trzymać się od wyższej mechaniki z daleka.
~ nie znosi Venorian do tego stopnia, że dostaje tiku nerwowego, kiedy tylko jeden z nich znajdzie się w jego pobliżu, od każdego woli się trzymać na dystans co najmniej jednej mili.
~ nadmiar pozytywnych emocji go otaczających szkodzi mu i psychicznie i fizycznie, męczy się słysząc wyznania miłości, deklaracje sprawiedliwości i uczciwości, i podobnych "prawych" uczuć, zwykle dostaje od tego bólu głowy, czasem nawet wpływa to na jego ogólne osłabienie.

Dodatkowe:
~ ma obsesję na punkcie kotów - wszystkie zagłaskałby na śmierć
~ uwielbia herbatę, wypije filiżankę w każdych okolicznościach
~ lubi jeździć szybkimi autami, generalnie jest zwolennikiem prędkości, sam ma całkiem niezłe autko BMW F01
~ wewnętrzna arogancja sprawia, że każdego traktuje na jednym poziomie, nawet przełożonych się nie lęka, jedynym wyjątkiem jest Lucyfer - przy nim ten fioletowy manipulant pokornieje niczym łagodny baranek
~ ma brata (czym też jest zdziwiony do dzisiaj), który kompletnie różni się od niego charakterem, nie utrzymuje z nim kontaktów, jak będzie trzeba to nie zawaha się go własnoręcznie ukatrupić, szacunek do więzi rodzinnych też jest mu obcy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Cedric   Czw Lip 25, 2013 6:10 pm

Znikacz- podobnie jak niematerialność Gwiazd- 2 posty użycia, 4 odpoczynku.
Kontrola emocji- nie działa na osoby z blokadą umysłową, 3 posty działania, 3 odpoczynku
Cień niszczący- 4 posty działania, 3 odpoczynku. Oczywiście nie zniszczysz całego budynku tak na pstryknięcie palcem.

Osiedle Mattel, bo agenci pracują pod przykrywką, więc nie mogą się pławić w sławie z tego powodu.
Akceptuję

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Cedric
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postacie :: Spis Powszechny :: Kartoteka-
Skocz do: