IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Latarnia

Go down 
AutorWiadomość
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Latarnia   Sro Lip 17, 2013 6:14 pm

Ciemna uliczka zakończona ceglanym murem i...jedną, samotnie stojącą lampą. Nie wiadomo o co chodzi, ale mimo wszystko lampa stoi, a wokół niej zazwyczaj kręci się dużo chętnych kobiet oraz...dilerów i kieszonkowców. Tak więc uważaj i na siebie, i na swój dobytek!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Ezekiel
Król | Ochroniarz w Valhalli
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 70
Dołączył/a : 01/07/2013

PisanieTemat: Re: Latarnia   Nie Lip 28, 2013 6:49 pm

Ezekiel ostatnimi czasy był widocznie przepracowany. Zdecydowanie brakowało mu snu, jeszcze jakoś jechał dzięki kawie, kokainie i papierosach. Przyszedł tutaj bo wiedział czego potrzebuje. Dziwki.
Na sobie miał eleganckie ubranie, białą kamizelkę, zieloną koszulę i biały krawat. W nagłym, choć krótkim, przypływie rozsądku w domu zostawił zegarek. Teraz ze sobą miał wyłącznie plik banknotów, klucze, nóż i gnata.
Niektórzy czuli się nieswojo wkraczając do slumsów, ale nie Ezekiel. To był po części jego świat, ta część miasta w której bycie rebeliantem nie groziło śmiercią. Gwardziści na całe szczęście nie zapuszczali się w tę okolicę. Wyjątkowo łatwo było tu zarobić nóż między żebra czy całkiem porządny, na pewno najlepszy w mieście, wpierdol. Tyczyło się to także rebeliantów, ale Ci często wywodzili się z tej części miasta. Znali zasady ulicy, wiedzieli jak poruszać się wśród kieszonkowców, złodzieji i gwałcicieli. Sam Ezekiel konretnie pobity został jeden jedyny raz, w Zajączku.
Ezekiel oparł się o mur, w bliskim sąsiedztwie latarni. Obserwował stojące tam kobiety bezpruderyjne. Nie miały zachamowań jeśli miało się odpowiednio dużo pieniędzy, i pewnie możnaby też długo wyliczać jakie choroby weneryczne miały do zaoferowania.
Ezekiel włożył ręce do kieszeni. Zaczął się zastanawiać czy wciąż ma ochotę na jedną z nich, czy lepszą opcją byłby zajączek. Okolica tam nie jest tak szemrana, a i bezpieczniej. Patrzył się tępo na przechodzących uliczką ludzi.

_________________

Co mnie nie zabije, zginie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Latarnia   Nie Lip 28, 2013 7:13 pm

Paskudna dzielnica. Bawiła się tutaj jako dzieciak. Wyniosła niejedną bliznę i niejednego siniaka. Ale wtedy tak na to nie patrzyła. Nie rozumiała co robią roznegliżowane panie, że ten pan w czerwieni więcej nie wstanie. Nadal to pamiętała, bolesne. I świadomość, że w jednym z budynków może mieszkać jej „ojciec” - równie nieprzyjemne co trzeźwiące. Lada moment dostanie swoją gażę, ale chwilowo żyła ostatkiem pieniędzy. Stangard nie był drogą dzielnicą. Było lepsze miejsce na ten moment? Nie. Przez ramię miała przerzuconą torbę, w której słodko obijało się o siebie szkło butelek wypełnionych rumem. Tutaj nie piła, ale nie szkodziło jej to w kupowaniu tutaj alkoholu. Poprawka, sama nie piła – często budziła się w tej okolicy w kartonie. Popijawy z kumplami z wojska, tsa. Pamiętała jak zasypiała... Nie miała siły się bardziej ruszyć, więc lądowała w kartonie. Cóż za ambicje. Chyba zbyt świętowała swój awans.
Maczeta i pistolet skutecznie zniechęcały niepowołane ręce do zbliżenia się do jej kieszeni. A może to mechaniczne nogi? Ludzie nie przepadali za cyborgami. Nigdy nie wiesz, czy to nie robot, który udaje człowieka, aby skręcić kark tym ze zbyt lepkimi dłońmi. Szła wolno, ale w jednym tempie. Ludzie wymijali ją, czasem ktoś nawet próbował wyrwać jej torbę, ale nie było to łatwe. Bycie żołnierzem ułatwiało żywot. Wykręcenie ręki było banałem, a szybko obezwładnieni przez niepozorną kobietę nie ryzykowali. No robot jak nic.
Zaniepokoił ją widok gustownie ubranego mężczyzny. Przemyt broni, narkotyków? W Teiz by się go spodziewała, nie tutaj. - Przepraszam, zgubił się pan? – zagaiła. Liczyła, że jej domysły były prawidłowe. Wątpliwe. Ci z wyższych sfer bali się tych okolic jak ognia.
Powrót do góry Go down
Ezekiel
Król | Ochroniarz w Valhalli
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 70
Dołączył/a : 01/07/2013

PisanieTemat: Re: Latarnia   Nie Lip 28, 2013 7:28 pm

Kiedy już myślał że zdecydował się na jedną panią, nagle dostrzegał pewien szczegół który go od kobiety odrzucał. A to nadmierna liczba siniaków, nawet jak na dziwkę, a to podejrzana wysypka. Ostrożności nigdy nie za wiele, Ezekiel wiedział o tym doskonale. Szczególnie gdy wybiera się dziwkę, można trafić fatalnie. Na przykład na taką która za 40 minut zostanie zabita przez niezadowolonego alfonsa. Wtedy podejrzenia spadają na Ciebie i jesteś w jeszcze głębszej dupie niż wtedy kiedy byłeś tak zdesperowany żeby ją przelecieć. W ogóle w tej dzielnicy wypadki chodzą po ludziach, najczęściej zwalają się wszystkie naraz. Bo nie dość że jakaś grupka wyrostków z gimnazjum spuści Ci wpierdol, to leżącego spostrzegnie kieszonkowiec, potem handlarz organami, nie daj boże też gwałciciel. A na końcu jeszcze wydymają twoją rodzinę jak pójdzie o koszta pogrzebu. Nie ma bardziej opłacalnej pracy w tej dzielnicy niż chowanie zmarłych.
Rozmyślał tak nad parszywym losem, kiedy nagle zaczepiła go jakaś babeczka. Zmierzył ją wzrokiem, szybko ocenił w kategorii od ruchałbym do nie ruchałbym, i w myślach podjął próby analizy wydarzeń. Wciąż nie miał jebanego pojęcia czego ona od niego do cholery chce.
-Nie trzeba, wolę te panie.- powiedział wskazując stojącą pod latarnią grupkę dziwek. Miał dziwne wrażenie że jego odpowiedź nie do końca wiązała się z pytaniem białowłosej. -Znaczy... Nie, nie zgubiłem się.- spojrzał na nią jeszcze raz, zauważył w tym momencie że ktoś jej wyłupił oczko, i chyba pozbawił nóżek. -A kto pyta? Straż miejska, akwizytornia czy członek jakiegoś kościoła? Włożył ręce do kieszeni, i oparł się o ścianę w taki sposób by nie spostrzegła gnata którego miał wetkniętego za gumkę od gaci i zakrytego kamizelką z tyłu.

_________________

Co mnie nie zabije, zginie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Latarnia   Nie Lip 28, 2013 7:41 pm

Uniosła znacząco brew. Wziąć ją za dziwkę, urocze. Wolna dłoń znalazła się w pobliżu maczety, tak na wszelki wypadek. Facet gadał od rzeczy, nie wiadomo, czy nie był chory psychicznie albo przećpany. A może upity? Wydawał się nie być pod wpływem używek. Może miał coś na sumieniu? Gdybanie mało daje, poza rosnącymi wątpliwościami.
- Żołnierz świadomy co tutaj robią tak... należycie ubranym ludziom. Nie okradnie cię kieszonkowiec, zrobi to jedna z tych dziwek. Nie ma tu miejsca na bezpieczeństwo. Na pewno nie potrzebuje Pan eskorty? Podróż do granicy Stangardu mogłaby być bolesna albo śmiertelna. – była jedną z nielicznych gwardzistek, które czuły, że muszą pomagać ludziom. Pal licho z pomaganiem, chronić! Nie po to nadstawiała karku, aby ktoś został zaszlachtowany przez młodzież z tej patologii. Nie wydawał się splamiony tym szaleństwem, toteż dla niej był równoznaczny z przyszłością, rozwojem, a przynajmniej szansą na nie. Jakże by się zdziwiła, gdyby wiedziała komu proponowała ochronę. Oj, bardzo by się zdziwiła. Przynajmniej w ten sposób łatwo odgadnie, czy jego obecność to nie kwestia półświatka. Zgodzi się – może zbyt pochopnie podjęła swoje spekulacja. Odmówi – ma powód. Nikt z własnej woli nie kręcił się tutaj samotnie. Na pewno nie nikt bezbronny. A ci, którzy tutaj nie byli bezbronni, zwykle byli dla niej wrogami. Generalizowanie ułatwia sprawy, ale nie spłyca.
Powrót do góry Go down
Ezekiel
Król | Ochroniarz w Valhalli
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 70
Dołączył/a : 01/07/2013

PisanieTemat: Re: Latarnia   Nie Lip 28, 2013 7:58 pm

Ezekiel przestał tęsknie spoglądać na dziwki i skoncentrował się na dziewczynie. Nazwała się żołnierzem, gwardzistka jak nic. Z jednej strony ciekawił go fakt że zdecydowała zapuścić się do slumsów sama. Musiała być odważna z jednej, głupia z drugiej strony. Albo po prostu była tym typem idealistki, która uważa że każdy zasługuje na szanse, i ślepo wierzy że gwardia powstała by pomagać potrzebującym, a nie chronić dyktatora przed istotami z krwi i kości, równymi jemu samemu a jednak mającymi tak odmienne prawa. Spojrzał jej w oczy... Albo raczej w oko.
-Dziękuje za troskę.- powiedział, siląc się na ciepły uśmiech. Odsłonił przy tym rzędy równych zębów, które jakby zaczynały poważnie żółknąć. Miał niewiele czasu żeby się zastanowić, przecież kobieta nie da się zbyć od tak. Tak naprawdę najprościej byłoby ją zabić, co mógłby rozważać jeśli miałby ze sobą coś większego kalibru, i sam zresztą byłby większy i silniejszy. Miał w końcu do czynienia z cyborgiem, i mimo że wygląda jak delikatny kwiatek, bez żadnych zahamowań wykopałby Ci kamienie nerkowe z tyłka tak że wyszłyby nosem. Nie mógł sobie też zbytnio pozwolić na wzbudzenie jej podejrzeń, cóż... Jeśli ktokolwiek poznałby jego tożsamość czekałoby go krzesło elektryczne i to bez kolejki. Zawsze mógł pójść za nią, a potem kanałami wrócić do swojej nory w ściekach.
-Chyba jednak przychodzenie tutaj było zbyt ryzykowne.- powiedział odklejając się do ściany -Byłoby bardzo miło, jakby zabrała mnie pani oficer na bulwar księżycowy.

_________________

Co mnie nie zabije, zginie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Latarnia   Nie Lip 28, 2013 8:08 pm

Delikatny uśmiech rozjaśnił jej ponurą twarz. Wybrał miejsce, gdzie było gwardii pod dostatkiem – jej wydało się to dość niewinne, aby uwierzyć, że wcale nie jest groźny. Gestem ręki zaprosiła go do drogi. Nie mogłaby iść przodem. Zbyt prawdopodobne, że ktoś poderżnąłby mu gardło od tyłu. A tak to też miała możliwość równiutko przestrzelić mu łeb, gdyby coś odwalił. No i widok całkiem przyjemny, nie miał najgorszego tyłk... tyłu marynarki. Jej inteligencja spada wprost proporcjonalnie do bliskości miejsca, gdzie może spożyć alkohol. Jak nie w domu to może wpaść do znajomych i opróżnić butelki w „doborowym” towarzystwie. On raczej by się nie skusił na towarzystwo żołnierza płci pięknej do alkoholu. Kto wie? A kto wie jaka głupia jest Freya myśląc o zaproszeniu obcego człowieka na alkohol? Ja, ja! Cicho, Freyo, nie wolno siebie obrażać.
- Zapraszam przodem, przynajmniej nikt panu nie wbije noża w plecy. – tutaj jej uśmiech odrobinę się poszerzył. Cóż za bohaterska postawa! Nie dostaniesz za to odznaczenia, co najwyżej zjeby i zabawkę z płatków śniadaniowych. Eh, Shepard, naiwnaś.
Powrót do góry Go down
Ezekiel
Król | Ochroniarz w Valhalli
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 70
Dołączył/a : 01/07/2013

PisanieTemat: Re: Latarnia   Nie Lip 28, 2013 8:21 pm

O, wyglądało na to że Ezekiel wybrał poprawną odpowiedź. Pani Oficer się uśmiechnęła! Jednak wciąż pamiętał o gnacie który wybrzuszał materiał kamizelki na jego lędźwiach. Nie było opcji żeby poszedł przodem. Szybkim ruchem ręki wziął Freyę pod ramię i pociągnął ją do przodu, by nie miała czasu się z nim sprzeczać. Spojrzał na nią i z markowanym uśmiechem powiedział: -Nalegam.
I wtedy zauważył coś, czego nie widział wcześniej. A właściwie to usłyszał huk butelek, kiedy pociągnął ją do przodu.
-Ma pani tak mocną głowę i pęcherz czy to dla całej jednostki?- zarechotał, zakładając że w środku torby znajdują się butelki z gorzałą. W końcu co innego można załatwić w slumsach niż bimber? Ludzie powiadają że tradycja pędzenia tego bimbru jest starsza niż sam zajączek, może sięgać średniowiecza. -Nie boisz się że oślepniesz? Jeśli to jest stąd to nie uznałbym tego za zbyt bezpieczne?
Miał po części rację. Stara Iwanowiczówna zwykła była sprzedawać gorzałę tak mocną że w zasadzie można było ją nazważ etanolem, zaś siwiuteńka niczym sam Ezekiel pani Parker alkohol na sprzedaż kradła z apteki.

_________________

Co mnie nie zabije, zginie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Latarnia   Nie Lip 28, 2013 9:11 pm

Interesować się alkoholem Shepard to jak oglądać własny grób. Nie przepadała za używkami, ale tej nie potrafiła nie ulec. - Raczej to pierwsze. Rozważałam, żeby do nich wpaść, ale za moje pić nie będą. - no tak, musieliby pomnożyć te butelki przez ilość pijących i dokupić brakującą ilość. Nie miała tyle pieniędzy, aby utrzymywać tych wódożłopów. - Wielokrotnie piłam i nie padłam. Nie na rękę byłoby im struć gwardzistę. Zresztą, darowanemu koni w zęby się nie zagłada. Sprzedają za takie grosze, że i przed gażą mnie stać. A najwyżej padnę, ot. Nie zabili mnie na froncie, to mnie spiją na śmierć. – rzuciła początkowo starając się wyrwać z uścisku, ale nie przykładała się dość. Zbyt bała się, coby go nie uszkodzić.
- No chyba, że chciałby Pan uczestniczyć w konkursie „kto pierwszy straci wzrok”. Nie spić się dzisiaj to ostatnie co planowałam. – nie żeby planowała skrócić swój żywot, ale on miał naprawdę bardzo ładny nos. No po prostu uwiódł nim ją, tak od razu. Zakochała się od pierwszego wejrzenia.
Dłoń znów błądziła przy maczecie.
Powrót do góry Go down
Ezekiel
Król | Ochroniarz w Valhalli
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 70
Dołączył/a : 01/07/2013

PisanieTemat: Re: Latarnia   Nie Lip 28, 2013 9:40 pm

O mało nie potknął się o rozjechane kocie zwłoki. Cóż, slumsy były niewątpliwie piękne i miały swój urok, ale ich istotną wadą był fakt że dyktator nie zatrudniał tu żadnej ekipy sprzątającej. Ale to tak nawiasem mówiąc, póki co Ezekiel skupił się na alkoholu.
-Mnie właśnie to tutaj sprowadziło, od razu chciałem iść do knajpy.- uśmiechnął się, i zakaszlał po cichu. Podciągnął sobie gacie bo zapomniał założyć szelek. -Moglibyśmy wpaść do niejednej meliny w okolicy, z Tobą nic nam by się nie stało. Na przykład tutaj?- wskazał na jakiś zapyziały pub w którego oknach brakowało szyb, a z którego wydobywał się silny fetor i gwar. Halne wiatry, speluna znana, w uznaniu Ezekiela w całym mieście, zawsze zachęcała gości szeroko otwartymi drzwiami.
-Zapraszam, wypijemy na mój koszt. Może przy szczęściu nie przyjdzie nam oślepnąć czy nawet stracić kilku zębów.- Zarechotał zupełnie tak, jakby wiązał z tym miejscem kilka podobnych wspomnień. I faktycznie, to w tym miejscu nauczył się bić, pić bimber na wdechu i oszukiwać w pokerka.

_________________

Co mnie nie zabije, zginie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Latarnia   Nie Lip 28, 2013 10:25 pm

Wzdrygnęła się i zatrzymała gwałtownie. Protezy pozwalały jej stać na tyle mocno, aby nie dało jej się ruszyć z miejsca. Ona znała odrobinę inaczej to miejsce – ze złamanego nosa i ręki. - Podziękuję. Ale jeśli Pan chce, to nie wzbraniam. – rzuciła ozięble, a z jej twarzy znikł ostatni cień uśmiechu. Dłoń trzymała sztywno przy kaburze z pistoletem. Nie wydawała się ani odrobinę zadowolona tą sytuacją. Większość spelun w Stangardzie kojarzyła albo z mantem, albo z ojcem. Tylko w nielicznych odważyła się zasiąść. Do Halnych Wiatrów straciła zaufanie na dłuższy moment.
- Wolę bardziej... gościnne dla mnie progi. – mu to jak nic było na rękę, że ona zwieje jak struś pędziwiatr, ale ona nawet o tym nie myślała. Mając przed oczami twarze kilku karczków, którzy pobili cyborga „dla zasady” nie była zanadto pewna siebie.
Powrót do góry Go down
Ezekiel
Król | Ochroniarz w Valhalli
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 70
Dołączył/a : 01/07/2013

PisanieTemat: Re: Latarnia   Nie Lip 28, 2013 11:16 pm

Spojrzał na Freyę z mimowolnym uśmiechem. Wyglądało na to że właśnie uwolnił się od pani oficer raz na zawsze. Tylko czemu miał takie wrażenie że urazi ją jak teraz sobie pójdzie? Ezekiel zdążył już zaakceptować Freyę jako taką, osobę która nie chroniła prawa lecz ludzi dla których prawo było stworzone. I nawet jeśli chodziła do slumsów tylko na sznapsa to jednak było to już coś dla gwardzistki-cyborga z ciepłą norką w Teiz.
-Sam się nie odważę.- skłamał ze szczerym uśmiechem. Co prawda był dla gwiazdy czy potomka smoka które mogły siedzieć w środku nie bardziej groźny niż mucha, lecz swoich umiejętności był pewien i nie bał się ani takich miejsc ani osławionych wampirów, ani dyktatora czymkolwiek by nie był.
-Gościnne progi? Znaczy, wracasz do siebie?- rzucił, puszczając ją i opierając się o słupek koło jakiegoś bezdomnego i wyciągnął z kieszeni ramkę kiepów. Lubił palić, kiepy dostarczały mu motorycznego zajęcia, nie wymagającego zaangażowania mózgu. Ponadto dostarczały dopaminę do jego organizmu, przez co czuł się zadowolony chociaż przez chwilę. Wetknął sobie papierosa w usta i wyciągnął zapalniczkę. Nie jakąś benzynową, cippo, czy jaką tam jeszcze. Nie była nawet metalowa. Zwykła plastikowa do tego żółta i bez możliwości ponownego jej napełnienia. Taka jaką można kupić w kiosku za grosze. Osłaniając ogień przed lekkim wiatrem zapalił papierosa, po kilku próbach wzniecenia ognia. Pieprzone zabezpieczenia przeciw dzieciom, on zawsze ma z nimi problem, a bachory okolicznych pijaczków siedem lat i już takich problemów z odpaleniem tym gównem szluga nie mają. Sprytne małe skurwiele.
-Więc gdzie zmierzasz?

_________________

Co mnie nie zabije, zginie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Latarnia   Nie Lip 28, 2013 11:43 pm

- Zaiste, te drzwi są zbyt straszne. Jeszcze nacisnąć klamkę, brr. Istny horror. – to nie tak, że ona naprawdę się bała, wcale. Reakcja mężczyzny bawiła ją, bo nie wierzyła, aby odwiedzenie tego przybytku było dla niego czymś specjalnym, ale też cieszyła na swój sposób. Wydawał jej się aktorzyną na scenie, który grał, ale słabo, bo wyolbrzymiał. Jednak miało to swój urok. Kąciki ust uniosły się nieznacznie. - Albo na znajomy posterunek. Lepiej pije się w towarzystwie. Samotnie to jak alkoholizm. – mruknęła poszerzając swój nadal niemrawy uśmiech, a przy tym pokazując język między zębami. Gdyby była wężem plującym jadem to by było zrozumiałe, ale teraz to wyglądało na niedokończoną kpinę.
- A jak nie trafię do nikogo po drodze to do Teiz. Tam jest najbezpieczniej się upić. Nawet jak pod wpływem promili człek wyjdzie na ulicę nago to trafi do aresztu. – no fakt, a z jej pozycją to ją jeszcze po tyłku poklepią i nie dadzą wytrzeźwieć. Dobre skurwysyny, zawsze wiedziały kiedy ją dalej spijać, a kiedy już odprowadzić na odwyk w fajnym swetrze z rękawami bez końca.
Powrót do góry Go down
Ezekiel
Król | Ochroniarz w Valhalli
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 70
Dołączył/a : 01/07/2013

PisanieTemat: Re: Latarnia   Pon Lip 29, 2013 12:03 am

Zaśmiał się cicho. I to jest godne towarzystwo dla Deadwalkera, w Rebelii było za dużo striptizerów, zbyt mało kobiet. No bo patrząc trzeźwym okiem, wśród kadr dowódczych dziwnie dominowali właściciele takich spelun jak bordele czy puby. Był nawet jeden rzeczony striptizer, co niezwykle peszyło Deadwalkera. Musi być albo dobrym dowódcą, albo naprawdę pierwszorzędnym striptizerem jeśli przekonał do siebie poprzedniego dowódcę.
-Jeszcze odgryzłyby mi palce. Po prostu nie wejdę.- powiedział pośpiesznie kończąc szluga, i ciskając go za siebie, gdzieś między bezdomnego a inną grupkę dziwek. Kiedy usłyszał o komendzie serce zaczęło bić mu mocniej. Nie ma takiej opcji jak komenda, musi grzecznie odmówić...
-Więc gdzie jest najbliższy posterunek?- powiedział uśmiechając się szeroko.
Karwasz twarz. To nie miało tak wyglądać. Może i nie potrafiłby odmówić jej patrząc w twarz, ale przecież akurat wtedy gapił się na jej cycki. To był po prostu jeden z tych momentów kiedy człowiek uświadamia sobie że jest bezużyteczny.
-Niestety nie mam wstępu do Teiz.- mruknął. A szkoda, może to by uratowało go od tego nieszczęsnego posterunku.

_________________

Co mnie nie zabije, zginie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Latarnia   Pon Lip 29, 2013 12:17 am

- A nie miałam pana przypadkiem odprowadzić na Bulwar Księżycowy? – spytała unosząc brew. No tak, po co miałaby targać go na posterunek? Byłby tylko dla niej balastem, a ona sama niepotrzebnie dawałaby im więcej roboty. Po co sprawdzać kogoś, kogo nie złapała za rękę? - Teoretycznie mogłabym Pana ze sobą wprowadzić, ale chyba jednak cel naszej podróży już został ustalony? – zaprowadzi go tam, wpadnie do kawiarni na herbatę, a potem do znajomych z alkoholem. Zostanie powitana jak bohaterka, o! Spiją się tuż po służbie, odstresują. Może przed tym by poszli na strzelnicę? Albo żywe cele typu ożywieńcy? Nie, nie, nie. Rozpadnie się to, nie zauważy, a kończyna się rozłoży i okolica prześmierdnie. - Ewentualnie mogę odprowadzić jeszcze pana do kawiarni, zielona herbata jest dużo zdrowsza od alkoholu. – zaszczebiotała jakby z nadzieją, że uwolni jego i siebie od nałogu. Miała niski, kobiecy głos, który aż kleił się do uszu nie dając siebie wygonić z głowy, ale czy to wystarczy? Nie sądziła tak. Nadzieja matką głupich, liczne dzieci ma.
Powrót do góry Go down
Ezekiel
Król | Ochroniarz w Valhalli
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 70
Dołączył/a : 01/07/2013

PisanieTemat: Re: Latarnia   Pon Lip 29, 2013 12:47 am

Podrapał się po brodzie. Cóż, raczej przydałoby mu się ogolić, jego podbródek zaczynał coraz bardziej przypominać papier ścierny.
-Nie żeby mi to robiło jakąkolwiek różnicę.- powiedział przeciągając się nieco. Było już późno a Ezekielowi brakowało snu od dawna. Potrzebował go nawet odrobinkę bardziej niż panienek, gorzałki czy kawy. Po prostu był za słaby na swoją pozycję. Ostatnio zdał sobie sprawę że najsłabszym ogniwem każdego jego planu jest on sam. Swoim ludziom ufał, często zbyt bardzo, ale sobie nie potrafił. Nie sprawdził się jeszcze wystarczająco.
-Herbaciarnia to dobry pomysł. Mimo że zazwyczaj piję kawę.- powiedział, nieco znużony, chociaż dobry humor jeszcze mu nie przeszedł. Podciągnął gacie kolejny raz. Wyszedł nie przebierając się, zupełnie jakby szedł do spożywczaka, głupi. Powinien założyć coś lepszego na wieczorny wypad do slumsów. Chociażby pełną płytową czy pancerz z kevlaru.
-Jeśli pomoże mi to wyciągnąć Cię gdzieś, to może w końcu się przedstawię. Ezekiel.- odgarnął do tyłu swoje srebrne włosy, zupełnie jakby chciał jej dokładnie pokazać swoją twarz. Nawiasem mówiąc, w tym mieście musiało być coś co przyciągało tam albinosów.

_________________

Co mnie nie zabije, zginie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Latarnia   Pon Lip 29, 2013 1:05 am

Rzeczywiście, było tutaj zdecydowanie zbyt wiele albinosów. Na stos z nimi! Zaburzają nasz zmysł estetyczny! A nie, poczekajcie. Shepard to też albinos... O niczym nie było mowy. - Freya Shepard, pilot wojskowy. – hej, nie zapomniałaś o swoich przodkach do trzech pokoleń wstecz? I ich tytułach? I tytułach ich znajomych? Oh, Freya, za mało się tytułujesz!
- Uda mi się Pana oficjalnie zaprosić na filiżankę dobrej herbaty? – a co jeśli ta herbata jest zła? Jeśli chce przejąć świat, gwałcić dzieci i mordować kobiety? A wszystkich mniej męskich mężczyzn nietolerancyjnie posyłać na przymusową służbę w wojsku? Z tym ostatnim to chyba nawet ta zła herbata była podobna do Freyi.
Ukłoniła się jak kłaniają się dżentelmeni i wysunęła dłoń jakby oczekując, aby złożył swoją na niej. Tak, Shepard przejęła męską rolę przy o osiemnaście centymetrów wyższym mężczyźnie, który też miał należytą muskulaturę. To było komiczne, a jakże by inaczej. No ale co poradzić? Urocza była z tymi swoimi metalowymi nóżkami, no cud miód. - I nalegam, damy przodem. – nadal nie chciała zobaczyć kosy w jego karku. Jakoś jej to się nie podobało.
Powrót do góry Go down
Ezekiel
Król | Ochroniarz w Valhalli
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 70
Dołączył/a : 01/07/2013

PisanieTemat: Re: Latarnia   Pon Lip 29, 2013 2:27 pm

Ezekiel nie ucieszyłby się zbytnio na wieść o planowanych przez dziewczynę pogromach albinosów. Ale cóż, czego się nie robi dla pięknej idei segregacji rasowej. Kiedy już zdał sobie sprawę że szanse na seks są w kawiarni nikłe, zaczął poważnie rozważać rozpłynięcie się w powietrzu. Zanotował jej nazwisko w pamięci i uśmiechnął się krzepiąco.
-Chętnie, ale chyba już nie dam dzisiaj rany.- odmówił możliwie grzecznie, dając jej pocałować swoją dłoń, i sztucznie wysokim głosem zachichotał okropnie. Następnie w końcu odwrócił się od niej i pomachał jej serdecznie, przy okazji zderzając się z latarnią. Przeprosił ją grzecznie, i zawstydzony uciekł, gdy Freya szła w swoją stronę
zt x 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Latarnia   

Powrót do góry Go down
 
Latarnia
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Daingean :: Osiedle Stangrad-
Skocz do: