IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Park

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Lea
Naukowiec | Uczennica | Prostytutka
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 31/07/2013

PisanieTemat: Re: Park   Wto Wrz 17, 2013 10:28 am

Akurat! Każdy, nawet najpilniejszy uczeń, miał w swoim życiu taką chwilę, kiedy choćby i udał chorego! Lea nie miała przed kim udawać chorego, więc po prostu nie szła do klasy i tyle w temacie. Jego zaprzeczenie Marvel skwitowała tylko lekko kpiącym uśmiechem. Bez przesady, przecież nie była z tego typu trudnej młodzieży, co ledwie przechodziła z klasy, do klasy, zajmowała się dewastowaniem własności szkolnej i miastowej... Było zupełnie odwrotnie. Jej się po prostu na zajęciach nudziło, bo wszystko, co chciała i musiała wiedzieć, może pomijając ewentualne szczegóły teoretyczne, już potrafiła robić. Za dużo się na to napatrzyła, żeby nie potrafić. A teorii? Szybciej jej się uczyło potem, na własną rękę, aniżeli gdy marnowała czas siedząc w ławce.
Jak się spodziewała, jej mała wpadka nie przeszła bez echa. Mało kto by zostawił bez komentarza taką ciekawą nowinkę.
- Kto wie... może recepcjonistką. Albo burdelmamą. Albo kimś zupełnie innym. Tak czy siak im nie przeszkadza- tutaj przyszła pora na anielski uśmiech nr 888, trzeba było teraz z tego wybrnąć.
Chwalenie się wokół, że byla prostytutką nie należało do jej rozrywek, po prostu jej się wymsknęło, bo myślała o wielu rzeczach na raz... a to powodowało roztrzepanie. Zdecydowanie nie zamierzała dać się teraz ani aresztować, ani wykorzystać do aresztowania kogokolwiek. Phew, wynikłoby z tego więcej kłopotów niż korzyści. Najwyżej zwieje. Z władzą nad elektrycznością nie powinno to być zbyt trudne.
Uniosła lekko brwi... co miało znaczyć, że nie powinien spełniać niczego za darmo? Miała mu, do cholery, zapłacić? Niby ile? Albo w jaki sposób? Marvel nie lubiła, gdy ktoś nie precyzował, co ma na myśli, bo wtedy zostawiano miejsce jej wyobraźni. A jej wyobraźnia była mocno przejęta przez zawód, który czarnowłosa wykonywała i podsuwała jej najbardziej oczywiste ewentualności - co niekoniecznie jej się podobało. Zacisnęła więc usta w wąską kreskę, ale Akaru wydawał się poddać, więc Lea mogła odetchnąć z ulgą.
Przyszło jej obserwować, jak detektyw się skupia, a potem... Potem się dowiedziała. Przed jej oczyma stanął obraz mężczyzny, jej ojca, biorąc pod uwagę sytuację. Widziała, jak wyglądał teraz. Wiedziała, jak ma na imię, gdzie pracuje, kim jest...
I to ostatnie ją trochę zmroziło. Sprawiło, że pobladła. Hej, nie mogła przecież powiedzieć obcemu, nawet jeśli właśnie spełnił jej życzenie, że ma za ojca przywódcę Rebelii!
Ale najważniejsze, że był żywy.
Że był blisko.
Że mogła go znaleźć.
Przetarła oczy ręką, chociaż nie było w nich jeszcze żadnych łez. Chodziło jej właśnie o to żeby je powstrzymać. Bo nie mogła się tak po prostu teraz rozpłakać! Zamiast tego, na jej ustach pojawił się kolejny, lekki uśmiech.
- O..on jest ochroniarzem. I człowiekiem, co mnie wcale nie dziwi- tak bardzo chciałaby go teraz spotkać! - ...Ma na imię Ezekiel, właściwie to po co Ci to?
Nie, nie powinna tak teraz mówić. Akaru mógł być po prostu ciekawy, prawda? Marvel nie wytrzymała i po prostu musiała odwrócić się do niego tyłem. Trudno jej było ukrywać emocje, a była rozentuzjazmowana, a równocześnie przestraszona. Co ona zrobiła! Teraz musiała go odnaleźć! Musiała to zrobić! Ale ponownie obudziła się w niej nadzieja na to, że może jej życie stanie się choć trochę normalnie...
- Dziękuję Ci...- wymruczała to tak cicho, że praktycznie nie było tego słychać, tym bardziej, że stała odwrócona do Gwiazdy tyłem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akaru
Nauczyciel | Detektyw
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 62
Dołączył/a : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Park   Wto Wrz 17, 2013 3:14 pm

Akaru postarał się zignorować fakt, że dziewczyna pracuje w burdelu. Może i nie było to najlepszą decyzją biorąc pod uwagę, iż był nauczycielem w dodatku ze szkoły dziewczyny ORAZ stróżem prawa z Gwardii... Ale przed chwilą spełnił jej życzenie. Byłoby niesamowicie dziwne, jakby w następnej chwili usłyszała kliknięcie dochodzące z kajdanek na jej rękach i tekst "masz prawo zachować milczenie".
Jednak nie lubił, jak ktoś mu takim tonem odpowiadał.
- Cóż, nieważne. W tej chwili jakoś mało mnie to obchodzi... Ostatnio mam coś z pamięcią i dużo rzeczy niestety zapominam, masakra jakaś... - powiedział teatralnie patrząc gdzieś w górę. Dziś dziewczyna nie musi się obawiać, że on ściągnie na nią jakąś karę, albo że ją ochrzani.
- Pytam... Tak z ciekawości. Ezekiel? Emm, jaki Ezekiel? Bo znam jakiegoś człowieka Ezekiela, może to ten? - Skłamał. Źle się czuł robiąc to, ale takie kłamstwa trudne nie były. I raczej nikomu się od tego nic nie stanie.
Widział, jak dziewczyna obraca się do niego tyłem, zastanawiał się, czy płacze. Pozwolił sobie na wyraz współczucia na twarzy wobec tej dziewczyny, która dopiero teraz dowiedziała się, kim jest jej ojciec. Dziewczyny z pewnością potraktowanej nieciekawie przez los... Choć tego nie był pewien, nie wiedział. Usłyszał ciche mruknięcie, chwilkę zajęło mu zrozumienie słów Lei.
- Nie ma za co. To nic takiego... Słuchaj, gdzie Cię można znaleźć... Kiedy nie jesteś w szkole? - Nie powiedział wprost, że ma na myśli także wagary dziewczyny. Mogłoby to brzmieć troszkę jak przyzwolenie na to, a Akaru nie chciał, żeby tak to zabrzmiało.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lea
Naukowiec | Uczennica | Prostytutka
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 31/07/2013

PisanieTemat: Re: Park   Wto Wrz 17, 2013 3:32 pm

No tak. Tylko aresztowania by jeszcze Lei brakowało do szczęścia. Jak to dobrze, że Akaru okazał się jednak być dobrym gliną i dał jej spokój. Choć z drugiej strony, Marvel dopiero oswajała się ze swoimi nowymi umiejętnościami, a tak po prostu, teraz przynajmniej, dać się zamknąć nie zamierzała, mogłoby się to skończyć więc bardzo źle. Cóż, tym bardziej czarnowłosa mogła odetchnąć z ulgą, kiedy Gwardzista postanowił "zapomnieć" o tym, co usłyszał.
- Och, powinieneś chyba kupić sobie na to jakieś tabletki
Z ciekawości? Marvel drgnęła, kiedy ze strony Akaru padło, że mógłby znać jakiegoś Ezekiela. Głupia, głupia naiwna nadzieja, że wszystko może okazać się jeszcze łatwiejsze niż przypuszczała. Nagle - tak w zasięgu ręki - spełnienie jej cichego marzenia zaczęło ją po prostu przerażać, przerastać. A co, jak nie będzie chciał mieć z nią nic wspólnego? A co jeśli okaże się takim chujem, jak wszyscy wokół? Jeżeli nie będzie potrafiła pokonać swojego własnego dystansu? Tyle możliwości jeśli chodzi o negatywne zakończenie całej "przygody"... to potrafiło przytłoczyć. Ale błękitnokrwista zaraz wyrzuciła z siebie te myśli. Nie. Musiała myśleć pozytywnie. Całe życie tylko to ją trzymało przy jej celach, przy zdrowych zmysłach. Myślenie pozytywne. Dlatego też w oczach Lei pojawiła się nadzieja, kiedy spojrzała przez ramię, by zerknąć na detektywa. Ale tylko przez chwilę.
- Deadwalker- wydusiła z siebie.
Cóż, Akaru akurat trafił na ten dziwny moment w życiu Lei, kiedy ta nie potrafiła się zmusić do pogodności i wesołości. Przynajmniej nie na długo. Normalnie przychodziło jej to całkiem łatwo, naturalnie, trudno było nawet mówić o zmuszaniu. Teraz jednak musiała po prostu dojść do siebie. A silne emocje w nią uderzały i w tej chwili. Tym razem całkiem dobre, aczkolwiek przy nich była przecież równie silna niepewność.
- Mnie? Znaleźć...? Sama nie wiem- podeszła kawałek do ławki, gasząc o jej oparcie niedopałek papierosa, a potem pofatygowała się do śmietnika, by go wyrzucić.
Nie będzie przeginać pałki, prawda? Skoro nie podobało mu się już, że pali,to co powie na śmiecenie w pakiecie?
- Do tej pory dużo czasu spędzałam nad wodą... ale sporo się zmieniło. Teraz... teraz pewnie gdzieś na bulwarze. Albo w Stangradzie.
Bulwar. Valhalla. Tak, tam pewnie będzie się kręcić, choć Marvel nie wiedziała czy będzie w stanie tam wejść. Stangrad wydawał jej się natomiast dobrym wyborem z uwagi na rzadkie patrole Gwardii. No i w końcu będzie musiała się teraz zakręcić wokół Rebelii, a gdzie szybciej znajdzie jakiś ślad, niż w Stangradzie?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akaru
Nauczyciel | Detektyw
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 62
Dołączył/a : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Park   Wto Wrz 17, 2013 3:58 pm

- Pewnie tak... - Zrozumiała. Akaru bardzo teraz interesowało, kto jest ojcem dziewczyny. Dlaczego? Sam nie wiedział... Może chciał z nim porozmawiać. O czym? Też nie wiedział. W  sumie nie powinno go to obchodzić zbytnio... Ale obchodziło. Zanotował w myślach dane ojca wagarowiczki, razem z nazwiskiem, które przed chwilą poznał. Zobaczył nadzieję w jej oczach i z bólem serca musiał ją rozczarować.
- Ach... Przykro mi, to nie ten. - rzekł, nie udając smutku. Nie musiał udawać. Naprawdę chciał teraz pomóc Lei.
Doprawdy, zaskakujące, do czego może doprowadzić zaczepienie losowej osoby w parku. Tego by się chyba nikt nie spodziewał.
- Rozumiem. Dziękuję, że mi to mówisz - wyciągnął telefon - przepraszam, muszę gdzieś zadzwonić - wybrał odpowiedni numer i odszedł na wystarczającą odległość. Po cichu przedstawił się do słuchawki i poprosił o wysłanie kogoś, kto mógłby pilnować dziewczynę. Jako, że detektyw sam w sobie nie był już incognito dla Lei, potrzebował kogoś innego, kogokolwiek. Najlepiej kilka osób na zmianę. Chciał wiedzieć, czy nie grozi jej nic z rąk ojca. Skoro się nią nie zajmował, nie utrzymywał kontaktu, może był niebezpieczny? Zakończył połączenie, włączył lokalizację GPS, aby wezwanemu gwardziście po cywilu łatwiej było go zlokalizować po czym wrócił do dziewczyny. Całość zajęła mu mniej, niż minutę - Przepraszam jeszcze raz, już jestem. Musiałem wykonać dość ważny telefon... Wiesz, praca - nie doprecyzował, która. Choć dziewczyna mogła się domyślać - a może już wiedziała - tylko, że pracuje w Akademii.
- Może się przejdziemy? - zaproponował patrząc na Leę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lea
Naukowiec | Uczennica | Prostytutka
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 31/07/2013

PisanieTemat: Re: Park   Wto Wrz 17, 2013 5:12 pm

Oczywiście, że zrozumiała. Przecież była geniuszem. Medycznym, ale jednak! Poza tym, możliwość wymazania tego krótkiego epizodu spowodowanego tym, że dziewczynie zdarzyło się mieć zbyt długi język, była dla niej jak najbardziej na rękę. Można nawet rzec, że czekała jedynie na odpowiednią okazję. Miałaby jakąś tak beznadziejnie przegapić? Co to, to nie!
Z jej ust wydobyło się ciche, pełne zawodu westchnienie. No tak. To by było zbyt proste, gdyby Akaru okazał się znać jej ojca. A Lea przecież była pechowa w ogóle. Przyciągała pecha jak afrodyzjak amantów. I tak wyjątkowo się jej poszczęściło i była zadziwiona. Właściwie to ukradkiem rozglądała się, czy czasem jej zaraz jakiś czołg nie trzepnie, żeby zamazać ten niechcący przepuszczony epizod szczęścia. Po tym jak ją trafił piorun, to nawet taki czołg w parku wydawał jej się całkiem prawdopodobny! Splotła ręce na piersiach i powiodła spojrzeniem za detektywem, kiedy ten oddalił się by wykonać telefon.
Tak bardzo ciekawaaaaaaaaa!
Nie, nie wolno podsłuchiwać, to przecież niekulturalne.
No, ale ciekawaaaa!
Ostatecznie jednak Marvel postanowiła nie być taka bezczelna by podejść. I może i dobrze, bo gdyby usłyszała, że ktoś ma ją śledzić, to cała sielanka by się skończyła. A powoli, powolutku, tak naprawdę żółwim tempem, poprawiał jej się humor!
- Och, nie wyglądasz na takiego starego, co by miał pracę, która wymaga dzwonienia w czasie wolnym. Kim jesteś z zawodu? - pozwoliła sobie zapytać, kiedy Akaru wrócił do niej z przeprosinami.
Na jej ustach znowu pojawił się lekki uśmieszek. Co jak co, ale czarnowłosa szybko, niesamowicie szybko, wracała do siebie. W pogoń za ojcem puści się przy pierwszej okazji, przecież jej nie ucieknie. Już nie. Właściwie odkładała to nieco w czasie z niejaką chęcią, bo, jak wspominałam, wizja spotkania ojca tak naprawdę ją przerażała.
- W sumie to możemy. Jeśli tylko nie będziesz próbował zaciągnąć mnie do Akademii- odpowiedziała na jego kolejne pytanie i wzruszywszy ramionami, ruszyła powolutku do przodu, zakładając przy okazji ręce za głowę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akaru
Nauczyciel | Detektyw
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 62
Dołączył/a : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Park   Wto Wrz 17, 2013 5:41 pm

Uśmiechnął się. Oczywiście, to, co teraz powie będzie półprawdą.
- Ja? Myślę, że się już domyśliłaś. Nauczycielem w Akademii. Uczę nauk ścisłych - szeroko się uśmiechając patrzył na dziewczynę - i dziękuję. Mam ponad 600 lat. Noo, a tak serio, tutejszych będzie ponad 20... - przeciągnął się - nie jest Ci zimno?
Akaru ruszył wolnym krokiem przed siebie, najpierw trzeba będzie wyjść z parku.
- Cóż, szczerze mówiąc, to zamierzałem iść do Akademii. Jeśli nie chcesz, to nie zmuszę Cię, żebyś tam szła. Ale... Ja tam idę.
Zaplótł ręce za plecami. Pogoda nie była najgorsza, choć było chłodno. Przynajmniej jeszcze nie padało...
- Chyba nie jesteś w mojej klasie... Ale jakbyś kiedyś się nudziła, to zapraszam. Skoro i tak Cię nie ma w szkole, teoretycznie, to równie dobrze nikt nie zauważy jednej osoby więcej u mnie. - w rzeczy samej. Klasa, o której myślał tak często wagarowała, że prawdopodobnie do teraz nie wszyscy się znają. Utrapienie z tą młodzieżą. Człowiek pracuje, jako swój życiowy cel stawia sobie wyedukowanie tych wszystkich młodych umysłów, a oni się buntują i myślą, że robią dobrze.
Chodziło oczywiście o tych mniej genialnych. A poza tym z chęcią dowiedziałby się, jaką wiedzą może się popisać Lea.
- No to może... Porozmawiamy? - Zasugerował. Chciał się dowiedzieć na początek więcej o dziewczynie - Kim jesteś? Mam na myśli, człowiekiem, upadłym...?
Nie chciał używać zwrotu "Jakiej jesteś rasy". Uważał, że to by zabrzmiało nie do końca miło.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lea
Naukowiec | Uczennica | Prostytutka
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 31/07/2013

PisanieTemat: Re: Park   Wto Wrz 17, 2013 6:05 pm

Och, nauczyciel? W sumie mogła się domyślić po tym, jak nalegał na powrót do Akademii, ale miała trochę inne sprawy na głowie. W przeciwieństwie do niektórych nie była też detektywem!
- Ups, chyba się wkopałam - podsumowała więc, śmiejąc się przy okazji, kiedy udzielił jej odpowiedzi.
W końcu paliła przy nauczycielu, przyznała się, że wagaruje... I że jest prostytutką, świetnie! Coś ostatnio dużo trafiała na Venorian i nauczycieli. Z tym, że z Nancy poszło jej o niebo lepiej, bo ją rozpoznała. Swoją drogą, miały sobie jeszcze urządzić wspólny piknik. Tylko jak Lea wytłumaczy jej tą nagłą zmianę rasy? I jak zachowa się w towarzystwie Reibiego? O ile nie miała problemu z zachowaniem neutralności przy przypadkowych spotkaniach ze swoimi klientami, o tyle wywiad, który nastąpił po tym, co robi z innymi prostytutka, już bardziej na nią wpłynął. No i miała załatwić mu wejście do Fleauette. W tej chwili raczej już tego nie uczyni. Odruchowo zerknęła na swoje ubranie, kiedy Gwardzista zapytał, czy nie jest jej zimno. Potrząsnęła przy okazji głową
- Ten strój nie wygląda, ale jest całkiem ciepły- podsumowała.
Właściwie to dokładnie taki sam miała wczoraj, kiedy trzasnął ją piorun. I uległ totalnemu zniszczeniu razem z tym nieszczęsnym haszyszem. Brr, wtedy się tym nie przejęła, ale teraz myśl, że wracała naga do domu była okropna. No i to było jej ulubione ubranie! Dobrze, że miała drugi zestaw, jak te postacie z kreskówek!
Och, więc on idzie do Akademii. A to cwaniak! Swoją drogą, dziwnie było Lei pierwszy raz wyjść bez parasola w pogodę, która zwiastowała deszcz i nie skradać się od daszku do daszku, byle tylko czasem nie zmoknąć. W końcu nie musiała bać się deszczu!
- W takim razie może Cię odprowadzę. Przynajmniej do połowy drogi... Na pewno nie pod same drzwi- podsumowała
Teraz, kiedy już zaczęła rozmawiać z Akaru na "ty", trudno jej by się było przestawić na "pana", a sam zainteresowany niespecjalnie nalegał, dlatego też Marvel dała sobie siana.
- Matma i fizyka, to raczej nie to, co lubię. Tej klasy raczej będę unikać jeszcze bardziej niż tych nudnych zajęć na prosektorium - stwierdziła
Lea popisywała się wiedzą, ale z zakresu biologii i panowania nad skalpelami. Pozostałe nauki to była nieco inna broszka, ale w końcu nie były jej zbyt potrzebne w życiu, nie?
Kim była? Jakiej rasy?
Cholera! Zadawał trudne pytania. Ona sama nie była pewna do końca kim jest. Czuła, że słowo "półbóg" nie zostanie specjalnie poważnie odebrane.
- Phew, żeby to ja sama wiedziała. Byłam człowiekiem, byłam syreną. Ale już nie jestem... Chyba jestem czymś na wzór ożywionego. Ale nie do końca. Ot, zagwozdka
Mogło go to zirytować. Znowu nie udzielała jasnej odpowiedzi, bawiła się, wyraźnie żartowała z tego pytania. Ale co miała odpowiedzieć? W tej chwili stało się coś dziwnego. Przynajmniej dla samej dziewczyny. Przechodząc obok jednego z drzew, chciała przejechać po nim ręką, dość mocno, zamaszyście. Nie przewidziała tylko jednego. Że będzie w nie wbity gwóźdź, stary już, o zaostrzonych przez czas brzegach. Zacięła się lekko, niezbyt poważnie, po wewnętrznej stronie dłoni. Syknęła i odruchowo chwyciła się za nadgarstek by obejrzeć ranę.
I wtedy to zobaczyła.
Krew. Błękitną.
O kurde.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 
Park
Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park
» Park Tiergarten

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Daingean :: Osiedle Mattel-
Skocz do: