IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Różany zakątek

Go down 
AutorWiadomość
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Różany zakątek   Czw Lip 11, 2013 6:19 pm

Gdzieś za wiśniami, gdzieś za brzozami, znajduje się cudowne miejsce, o którym wie niewielu. Jest to małe wzniesienie, ukryte poprzez bujną roślinność, której pozwolono się tutaj rozrosnąć. Na jego szczycie, otoczonym przez krzewy róż, gotowe kłuć intruza boleśnie, znajduje się opuszczona ławeczka. Nie wiadomo, dlaczego tu stoi, czy była w planach i czy to miejsce może po prostu nie zostało ukończone. Krąży legenda, że tutaj Dyktator spotyka się ze swoją najprawdziwszą miłością, która jest jego jedyną słabością
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Henrietta
Naukowiec | Uczennica
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 60
Dołączył/a : 07/08/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Pią Sie 30, 2013 11:09 pm

Jest kilka rzeczy, których Henrietta nie lubi. Są to na przykład loliconiarze, ludzie nabijający się z jej wzrostu lub sprzedawcy, którzy dają za mało kremu do ciastek. Ale jeszcze bardziej niż tego, Henrietta nie znosi trafiać w nowe miejsca za dnia. W nocy – w porządku, poradzi sobie i znajdzie bezpieczną ścieżkę do domu, a po drodze zdąży trochę narozrabiać. Ale w dzień?! Kto tą porę dnia wymyślił, do jasnej ciasnej wszędobylskiej?! Do tego to nieznośnie słońce świeci, przemknęło Henrietcie przez myśl i posłała ukrytej za chmurami gazowej kuli nieprzyjemne spojrzenie, po czym udała, że strzela do niej z otwartej parasolki.
- Tyle w tobie gazu, że byle kula rozniosłaby cię na strzępy – złorzeczyła ku Słońcu, zasłaniając się szczelniej parasolką – a nie jesteś nawet w połowie piękne, co księżyc i nocne niebo – dodała i przycupnęła na zielonej murawie. Nudziło się jej trochę. W bawialni spędziła miło czas ze swoją nauczycielką plastyki, ale ta musiała gdzieś pójść, a Henrietta – żeby nie zostać zostawioną samej sobie – również opuściła to miejsce. Wszak, nie chciała zostawać sama w miejscu, w którym to przed chwilą prowadziła z kimś sympatyczną konwersację. Może jej zachowanie nie miało w sobie żadnej logiki, ale mówi się trudno. Taka już jest Adelle, a jak komuś się to nie podoba, to ma duuży problem, o.
Wbrew pozorom miejsce, w które się zapuściła, bardzo się jej spodobało. Wszędzie było tyle zieleni, że dziewczynce zrobiło się przykro z powodu nadchodzącej jesieni. O wiele bardziej lubiła, kiedy kwiaty kwitły, liście uśmiechały się zielonymi liśćmi, a cała otaczająca ją przyroda tętniła życiem. Niestety, taki stan rzeczy miał jedną, acz istotną wadę: noce były krótsze, więc dlatego panienka Haze po cichutku kibicowała jesieni i następującej po niej zimie. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że jest za duża… To znaczy, za stara na takie dziecinne zabawy, ale w takich chwilach pozwalała sobie dać upust swojej infantylności, której starczyło, aby zmienić całą armię napakowanych mięśniaków w dosyć dziecinne istoty. No cóż, infantylnych nie sieją, sami spadają z nieba.
No cóż, skoro już tu jest, to może pocieszy oczy otaczającą ją przyrodą, skoro wkrótce nastąpi jesień, po niej zima i tak dalej? Dobry pomysł, zgodziła się sama ze sobą i po chwili usiadła na świeżej murawie, wciąż zasłaniając się parasolką. Swoją drogą, cichutko tu było, co Adelle niezmiernie się spodobało. Lubiła ciszę, chociaż momentami się jej bała. Ale to tylko wtedy, gdy miała napady swoich paranoi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bianca
Uczennica
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 59
Dołączył/a : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Sob Sie 31, 2013 1:04 am

Dzień zapowiadał się dość dobrze. Chwila... Dość dobrze?! To było coś niewiarygodnego, jeśli chodzi o Biancę. Wszystkie dni mijały tak samo, a ten był dobry. Przez wczorajsze poznanie pewnego chłopaka, po prostu nie może usiedzieć w miejscu. Zastanawia się, gdzie on może teraz być i kiedy przyjdzie po swój telefon. Chyba na prawdę jestem chora... Oczywiście, nie na taką zwykłą chorobę. Ta odmiana tylko zniewala serca i objawia się dość nagle.
Wreszcie postanowiła gdzieś wyjść, czego nie robiła zbyt często. Zazwyczaj wychodziła tylko wtedy, kiedy musiała iść kupić nową żyletkę. Akurat to uczyniła już wczoraj, więc nie miała żadnego celu. Przebrała się szybko i wyszła z akademika. Wcześniej wzięła też ze sobą żelki, żeby mieć co przegryźć. Pogoda była dość ładna, w końcu słońce nie świeciło tak jasno. Niedługo miała nadejść błoga jesień, czyli ulubiona pora dziewczyny.
Szła tak przed siebie z jakąś godzinę. No i w końcu przecież musiała się zgubić. Jej orientacja w terenie była zbytnio dobra. Może dlatego, że wychodziła tylko i wyłącznie do sklepu? Nagle natrafiła na wzniesienie i przystanęła, dokładnie mu się przyglądając. Wszędzie było pełno zieleni i kwiatów. Dość przyjemne dla oka, a że Bianca jest dziewczyną... toteż lubi kwiaty. Chociaż nigdy nie przyjęłaby ich w prezencie, bo w końcu i tak zwiędłyby. Po chwili zauważyła jakąś dziewczynę, która... strzela do Słońca z parasolki?! No był to dość nietypowy widok, ale przecież każdy człowiek jest inny i można po nim spodziewać się wielu dziwnych rzeczy. Sama też nie jest tą do końca normalną osobą. Brązowooka zaczęła przyglądać się nieznajomej, która w sumie nie znajdowała się tak daleko i można było dokładnie określić jej drobną posturę, kolor włosów i to, w co jest ubrana. Trzeba przyznać, że od tyłu wyglądała na elegancką osobę. Bianca nie chciała jej przeszkadzać, więc już miała odejść, kiedy to potknęła się o kamień i upadła dość głośno na ziemię. Po jej prawym policzku przejechał cierń, tworząc prostą linię, z której zaczęła wydobywać się krew. Rana obejmowała połowę policzka. Upadek sam w sobie był dość mocny, dodatkowo wczorajszego dnia miała spotkanie z pewnym brutalnym porywaczem, przez którego była trochę poobijana. Niemrawo spróbowała się podnieść, podbierając się rękoma i po chwili już klękała. Zauważyła, że już nie ma w ręku swoich żelek, więc zaczęła się za nimi rozglądać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://my-innocentsorrow.tumblr.com/
Henrietta
Naukowiec | Uczennica
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 60
Dołączył/a : 07/08/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Sob Sie 31, 2013 9:16 am

Adelle nie byłaby sobą, gdyby nie przemknęła jej przez myśl pyszna czekolada, którą miała w torebce. Co prawda, ona i pani Nancy trochę już jej zjadły, ale wciąż pozostało sporo kosteczek. Dziewczynka odrucho sięgnęła po torebkę i położyła obok siebie królika. Na początku maskotka nie chciała grzecznie się usadowić i co chwila się wywracała. Henrietta wypuściła ze świstem powietrze z nosa. Kucnęła, ułożyła sobie torebkę na kolanach, złożyła parasolkę i z iskrami w oczach zaczęła usadawiać pluszowe zwierzątko.
- Zachowuj się – burknęła, gdy królik po raz kolejny zarył nosem w trawę. W końcu, po kilku minutach udało się jej poskromić nieposłuszne zwierzątko. W duchu podziękowała za to, że nie jest to prawdziwe dziecko, którego jest matką. Bądź co bądź to nie chciałaby mieć równie niegrzecznego dziecka, które ma w nosie matczyne prośby i przestrogi. Ale żeby mieć dziecko, trzeba mieć kogoś, z kim takiego bachorka można ewentualnie zmajstrować. Na szczęście taką osobą Henrietta nie dysponuje ani nie będzie w najbliższym czasie. Zresztą, po co jej z drugiej strony dziecko i to w tak młodym wieku? Ci z organizacji chyba by ją od razu rozszarpali! Albo poczekali, aż urodzi, przerobili dziecko na Venoriana i oddali małoletniej matce na wychowanie. O, to niegłupi jest pomysł, tak na dobrą sprawę. Ale… Kim musiałby być ojciec? Hm… Czy ja nie mam lepszych tematów do głowienia się?, przemknęło jej przez myśl i ułamała sobie dwie kostki czekolady. Najpierw podsunęła je króliczkowi pod nos, a gdy uznała, że ten skosztował, wsunęła sobie obie do buzi i pozwoliła się delikatnej czekoladzie rozpłynąć w ustach. Była taka dobra, noo!
Nagle usłyszała dość głośny… Huk? Nie wiedziała, jak powinna nazwać ten dźwięk; nie miała również pojęcia co jest jego przyczyną, ale z miejsca poderwała się. Stanęła na palcach i kręcąc się w te i we wte, próbowała zlokalizować źródło hałasu. Po chwili zauważyła klęczącą dziewczynę. Była lekko poobijana, a że Gwiazda nie dysponowała kiepskim wzrokiem, spokojnie dostrzegła iż nieznajoma się mocno zraniła w policzek. Nie potrafiła stwierdzić jednak, czy krwawi. Mimo to, podniosła wszystkie swoje rzeczy, ponownie rozłożyła parasolkę i docisnąwszy króliczka do piersi, ruszyła w jej stronę. Nieznana jej dziewczyna czegoś szukała. Gdy stanęła na tyle blisko, od razu dostrzegła zgubę. Była to paczka żelków. Podchodząc do niej, wyciągnęła od razu kilka chusteczek higienicznych, których miała pod dostatkiem i podniosła paczkę cukierków. Stanęła przed dziewczyną i również kucnęła.
- Proszę, to chyba twoje – powiedziała cichutko, podsuwając jej cukierki pod nos. Drugą ręką zaś przyłożyła delikatnie chusteczki do zranionego policzka brązowowłosej dziewczyny.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bianca
Uczennica
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 59
Dołączył/a : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Nie Wrz 01, 2013 7:36 pm

Nie zwracała już uwagi na tamtą dziewczynę, a nawet już nie szukała żelek. Tylko klęczała trochę przybita, że jest taka niezdarna. Bawet nie zauważyła, że nieznajoma podeszła do niej, podając jej żelki i przykładając chusteczkę do jej zadrapania na policzku. Przytaknęła i wzięła od białowłosej swoją zgubę. Przez chwilę wstydziła się podziękować, jakoś nie mogła wydusić z siebie tych słów, ale wypadałoby.
- D-Dziękuję. - powiedziała nawet na nią nie spoglądając. Biancę trochę irytowało to, że nie może się nawet jakoś odwdzięczyć.
Nagle cały dobry nastrój zalała fala smutku. Przypomniało jej się, że przecież tylko raz z kimś rozmawiała dość otwarcie i raczej nigdy już jej nikt nie polubi. To było tylko takie chwilowe złudzenie, które wywołał Ash, a raczej jego miły uśmiech. Pewnie zniknie jak wszyscy inni. Jeszcze do tego ta życzliwość nieznajomej, która pewnie wynikała z politowania dla tak żałosnego stworzenia. Biance zrobiło się naprawdę przykro. Znów zebrały w niej się wszystkie żale, a wszystko przez to potknięcie. Niesamowite jest to, jak takie małe rzeczy mogę diametralnie zmienić nastawienie i wybić resztki szczęścia.
Dziewczyna spojrzała na nieznajomą. Jest naprawdę ładna... Nie to co ja. Tak Bianca miała też kompleks na punkcie swojego wyglądu, nie tylko dlatego, że miała je pokryte bliznami. Po prostu nie widziała w sobie ani krzty piękna. Już dawno temu ojciec wbił jej to do głowy. Choć nie oznaczało to tego, że to była prawda.
Nagle po policzkach dziewczyny zaczęły pływać łzy, których jakoś nie mogła powstrzymać. Wiedziała, że jak tak dalej będzie, to tylko wzbudzi więcej litości w białowłosej. Czego nie chciała. Zatem otarła łzy i podniosła się, choć była obolała.
- P-Przepraszam. - powiedziała do dziewczyny nie patrząc się w jej oczy, w końcu nadal była zawstydzona. - N-Nie musiałaś. - odwróciła się i zaczęła iść w przeciwną stronę. Mogło się to wydawać trochę niegrzeczne, ale nie chciała wchodzić jej na głowę, tylko dlatego, że tak bardzo na siebie nie uważa.
Przytrzymywała chusteczkę na swoim policzku i powoli poruszała nogami. Nagle postanowiła, że musi się jakoś odwdzięczyć lub dać jej cokolwiek. Nadal miała w ręce nierozpakowaną paczkę żelek, które mogła jej podarować. Zacisnęła pięść na opakowaniu, zdobyła się na odwagę, by podbiec do nieznajomej i podarować to. Już stojąc do niej przodem z opuszczoną głową, wyciągnęła rękę ku dziewczynie, czekając na to, kiedy z jej rąk znikną te żelki. Bianca miała nadzieję, że jej przyjmie, jeśli nie... wyszłaby tylko na jeszcze bardziej żałosną osobę. Przyjmij... Przyjmij... Proszę... Zacisnęła powieki z niecierpliwością. Niby taki mały gest, ale był dla niej naprawdę ważny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://my-innocentsorrow.tumblr.com/
Henrietta
Naukowiec | Uczennica
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 60
Dołączył/a : 07/08/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Pon Wrz 02, 2013 2:54 pm

Dziewczynka przyjrzała się nieznajomej. Była mocno poobijana, co świadczyło o tym, że ma małe problemy z utrzymaniem równowagi. Gwiadzka znała ten ból. Chociaż dysponowała kocią gracją i zręcznością, często wywracała się tylko dlatego, że za bardzo zapatrzyła się w nocne niebo, przez co lądowała nosem w kałuży lub tukła sobie oba kolana na raz. Ciężko wspomnieć, ile ubrań sobie zniszczyła przez te swoje chodzenie z nosem w chmurach! Aż strach liczyć, noo…
- Nie ma za co – powiedziała cichutko i uśmiechając się lekko, położyła delikatnie swoją rączkę na głowie dziewczyny, gładząc ją. – Pacu! – skomentowała swoją infantylność. Nie wiedziała czemu to zrobiła, a po prostu chciała poprawić tej osóbce jakoś humor. Sama bardzo lubiła, kiedy ktoś ją głaskał po głowie. Owszem, wiedziała, że wiele osób tego nie lubi, ale jej to nie przeszkadzało. Lubiła to i tyle. Czuła się wtedy… Kochana, o. To w sumie najlepsze określenie.
Henriettę cechowała niebywała empatia, więc z miejsca domyśliła się, że coś z brązowowłosą musiało się stać. Po prostu w ułamku sekundy jej zły nastrój udzielił się albinosce, która z początku nie za bardzo wiedziała, jak powinna zareagować. Pocieszanie innych nie było jej mocną stroną. Potrafiła palnąć kompletną głupotę bez zastanowienia się nad sensem swoich słów, więc wolała po prostu poczekać aż ktoś się jej samodzielnie zwierzy. Przez te kilka lat dowiedziała się, że wysłuchanie czyiś smutków i smuteczków przynosi lepszy skutek niż rzucenie suchego „Nie płacz już, wszystko będzie dobrze; wszystko się w końcu ułoży” – czemu ludzie wciąż to sobie powtarzają!? Okłamują się, że będzie lepiej, chociaż nie mają na to żadnej gwarancji. Wszystko może się kiedyś w końcu ułoży – może, ale równie dobrze może stać się odwrotnie. I co wtedy taki „pocieszyciel” może usłyszeć? „A mówiłaś, że wszystko będzie dobrze!” – no, chyba dla takiej odpowiedzi nie warto karmić kogoś złudzeniami i otulać go kołdrą pozornego bezpieczeństwa. Lepiej, żeby ktoś z dołkiem zdawał sobie sprawę, że nie wszystko musi się dobrze potoczyć.
Albinosce nie trzeba było powtarzać tego, że nieznajoma się rozpłakała, gdyż od razu dostrzegła jej łzy. Zrobiło się jej przykro, bo miała wrażenie, że to przez nią dziewczyna płacze.
- T-to nic takiego, serio. Przynajmniej… – przerwała swoje dukanie, speszona odejściem brązowowłosej. Spuściła nos w kwitę i niemrawo zaczęła przebierać nogami, idąć w swoją stronę. Dziwne, przeszło jej przez głowę,Nie wiedziałam, że niektórym albinizm może się niepodobać… Gdy tylko wspomniała sama sobie o swojej „chorobie” miała ochotę wydobyć jedną z żyletek i dorobić sobie nowy pasek na nadgarstku. Często się z tego powodu okaleczała, jakby ranami chciała coś zmienić. Nonsens, ale Henrietcie się pewnych rzeczy po prostu nie da wytłumaczyć.
Zaczęła grzebać w swojej torebce, w poszukiwaniu swojej małej przyjaciółki. Już, już miała w łapce żyletkę, gdy nagle brązowowłosa wyrosła przed nią jak grzyb po deszczu. Zdumiona Gwiazda prawie upuściła swojego królika, ale w porę go chwyciła. Wpatrywała się okrągłymi ze zdziwienia oczkami to w dziewczynę, to trzymane przez nią żelki. Zrozumiała przekaz, ale pierw sama wydobyła swoje lizaki, których miała naprawdę dużo.
- Oo… Dziękuję – powiedziała cichutko. – Ale ty weź to – podsunęła jej cukierki przed nos. – Jak coś brać, to dawać coś w zamian. Swoją drogą, jestem Henrietta, a to Mamoru. – Wskazała brodą na króliczka. – Jego imię oznacza „chronić” i mam go zawsze przy sobie. Nie jest zbyt posłuszny, tak prawdę mówiąc. A ty jak się nazywasz?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bianca
Uczennica
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 59
Dołączył/a : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Wto Wrz 03, 2013 8:48 pm

Przez chwilę Bianca nie podnosiła głowy, ale zauważyła przed sobą lizaki. Zastanawiała się co zrobić, przecież to ona jej pomogła. Podniosła wzrok i spojrzała niepewnie na dziewczynę. Nieznajoma dość szybko się przedstawiła, a kiedy wypowiedziała imię swojego pluszaka... to Bianca się trochę zdziwiła. W sumie miała też swojego i czasami odzywała się do niego, ale nie była aż tak przywiązana. Nie musiała wszędzie z nim wychodzić. Jednakże nie był to powód, by naśmiewać się z Henriatty. Brązowowłosa nigdy by tak nie postąpiła. Teraz czas się przedstawić... Już trochę długo się wahała, a dziewczyna mogła to źle odebrać.
- Jestem... - zaczęła, jakoś trudno było przedstawić. Trochę inaczej niż z jej niedawno poznanym znajomym. - Bianca. - wysunęła do przodu rękę, by białowłosa mogła ją uścisnąć. Po czym wzięła lizaka. - Dziękuję.
Zrobiła co powinna, ale nie wiedziała co dalej. Konwersacje z ludźmi nie wychodziły jej za bardzo. Istniało prawdopodobieństwo, że Henrietta się nią szybko znudzi. Ogólnie na to stawiała Bianca, ponieważ nie wyglądała za bardzo na interesującą osobę. Poza tym... Rozpłakała się przy niej i nie chciała by dziewczyna drążyła ten temat. Wolała to zachować dla siebie. Chyba z nikim nie odważyłaby się rozmawiać o swoich problemach, chociaż wiedziała, że to pomaga. Nawet, jeśli nie ma nadziei. Tak dokładniej to sama tego nie rozumiała.
Bianca nic się nie odzywała i tylko spoglądała na dziewczynę. Dopiero teraz dojrzała jej pełną urodę, której bardzo zazdrościła. No i jeszcze była niższa od niej. Niewiele, ale... I tak to ją trochę podniosło na duchu. Może powinnam już pójść i nie zawracać jej głowy? To normalne, że o tym pomyślała i na dodatek uznała to za najlepszy pomysł. Chyba nie wielu ludzi istniało z taką niską samooceną lub nienawiścią do siebie. W sumie wszystko było dla niej obojętne... Wszystko związane z nią samą. Niedawno mogła umrzeć, ale i tak poddała się temu, bo sądziła, że takie jest jej przeznaczenie. Kilka razy też zastanawiała się nad samobójstwem, ale nie miała na to odwagi. Potem jeszcze doszedł Ash, którego polubiła. Tym zupełnie popsuł jej plany... Westchnęła na chwilę zapominając o tym, że nadal z kimś ''rozmawia''. Może ona coś przed chwilą powiedziała? Ze wstydu zasłoniła sobie twarz rękami. Nie chciała spojrzeć dziewczynie w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://my-innocentsorrow.tumblr.com/
Henrietta
Naukowiec | Uczennica
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 60
Dołączył/a : 07/08/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Czw Wrz 05, 2013 4:16 pm

Henrietta uśmiechnęła się lekko, kiedy Bianca się przedstawiła.
- Bia-n-ca – powtórzyła imię nowej znajomej. – Ładne, nie to co moje. Pasuje ci – stwierdziła, a gdy kątem oka dostrzegła, że brązowowłosa bierze tylko jednego lizaka, to aż się zbulwersowała: ˜– Hola, hola! Przecież one wszystkie są dla ciebie! – odparła zdziwiona i wręcz wcisnęła dziewczynie lizaki do ręki. Dopiero wtedy odważyła się wziąć żelki. – Nie bój się, na pewno nie są zatrute – uspokoiła Biancę, na wypadek, gdyby ta miała jakiekolwiek podejrzenia co do szczerości intencji Henrietty. Bądź co bądź to trochę dziwne, gdy mała dziewczynka tak ochoczo dzieli się słodyczami z nieznajomą duszyczką. Ale, z drugiej strony, to przecież jest niż inny jak Henrietta. Najbardziej dziwna gwiezdna lolitka wszechczasów!
Empatia Henrietty znowu wzięła górę i delikatnie położyła dłoń na głowie Bianci.
- Nee, co się stało? Ktoś ci coś zrobił? Mi możesz powiedzieć! – powiedziała ciut histerycznie. Nie była gotowa na tak drastyczny zwrot akcji. Co prawda, nie przepadała za pocieszaniem innych, ale na miłość Boską, jeszcze bardziej nie znosiła bezczynności! Musiała zawsze coś robić, by poprawić komuś nastrój. A przynajmniej tego kogoś wysłuchać. No bo… To takie niesprawiedliwe, gdy ktoś cierpi, a inni go ignorują zupełnie jak powietrze! Nie żeby Henrietta na takie coś narzekała. Ją to nawet cieszyło, bo nie przepadała za ludzkim towarzystwem. Miała również niemałe braki w relacjach społecznych, co nadrabiała maską pozornie radosnej dziewczynki. Zawsze miała polot do aktorstwa, więc nigdy nikomu nie przyszło do głowy, że coś może być nie w porządku. Ale teraz serio miała wrażenie, że coś jest tutaj nie w porządku! Oczywiście, nie chciała ponawiać pytania, bo wiedziała, że to trochę niegrzecznie. Ale chyba Bianca nie powinna być zła na albinoskę, która w tej chwili postanowiła ją przytulić!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bianca
Uczennica
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 59
Dołączył/a : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Pią Wrz 06, 2013 6:07 pm

Biancę zdziwił sposób zapamiętywania albinoski. Tak... Domyśliła się. W końcu jest bardzo pojętna. Poza tym... Moje imię naprawdę do mnie pasuje? W sumie wydawało się jej ładne, ale ona sama tak nie była. A raczej nie dostrzegała swojej urody.
Brązowooka z niedowierzaniem spojrzała na dziewczynę. Chce mi dać aż tyle lizaków?! Nawet nie miała jak zaprotestować, bo onieśmieliło ją jej wzburzenie i to, że od razu wcisnęła jej słodycze do ręki. To, że nie były zatrute raczej było pewne, chyba że znów miała jakiegoś pecha. Chociaż trudno byłoby uznać taką drobną dziewczynę za wcielone zło, no i do tego była taka miała. Widać, że troszczy się o ludzi w potrzebie.
Nagle na swojej głowie poczuła rękę Henrietty i już lepiej zaczęła kontaktować z tym światem. Na jej twarzy namalował się kolejny wyraz zdziwienia. Znów jakiś kontakt fizyczny z drugą osobą. Nie żeby wydawało jej się to złe, ale raczej do takich rzeczy nie była przyzwyczajona. Przez chwilę zastanawiała się co odpowiedzieć dziewczynie. Nie chciała się zwierzać dopiero co poznanej osobie ani żadnej innej. Chyba! Pozostało tylko odpowiedzieć na to pytanie. Lecz zanim otworzyła usta, by wydobyć z nich słowa, albinoska przytuliła ją. Bianca stała nieruchomo zupełnie zszokowana. Tak dawno ją nikt nie przytulał, trzeba przyznać, że tęskniła za tym. W jednej chwili przypomniała sobie o swojej siostrze i prawie się rozpłakała, bo to ona ostatnia przytulała Biancę.
- Dlaczego? - chodziło jej o powód, dla którego przytuliła brązowowłosą.
Trudno jej było uwierzyć, że ktoś może być aż tak miły, a może raczej tak śmiały. Sama była dość nieśmiałą osobą. Zawsze trudno jest zrozumieć osobę, która ma zupełnie inny charakter.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://my-innocentsorrow.tumblr.com/
Hao
Okultysta | Uczeń
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 7
Dołączył/a : 05/09/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Sob Wrz 07, 2013 10:31 pm

Hao nie potrzebował wiele od życia. Dobra pogoda, jeszcze lepszy humor i spokojne miejsce gdzie mógłby odpocząć wystarczały mu do szczęścia. Korzystając z okazji że aktualnie nie ma nic pilnego do zrobienia postanowił pozwiedzać sobie tereny Akademii. Dopiero niedawno przebudził się z trwającego wiele tysiącleci snu i wciąż poznawał na nowo otaczający go świat. A zmieniło się w nim naprawdę dużo, tak więc czasem męczył go natłok nowych informacji...

Cisza i spokój... Leżąc na ziemi i delektując się nimi pozwolił sobie odpłynąć. Nie spał, po prostu tak sobie trwał zawieszony pomiędzy jawą i snem, nie zaprzątując głowy jakimiś niepotrzebnymi rozmyślaniami. Jednak nagle coś przerwało mu tą błogą chwilę. Leniwie otworzył jedno oko. Powitał go widok pięknego, czystego nieba. Gdzieniegdzie błąkały się samotne obłoki, z oddali dało się usłyszeć śpiew ptaków. Po chwili zloalizował źródło hałasów. Wnioskując po głosach były to dwie dziewczyny. Podniósł się do pozycji siedzącej, ale nadal nie widział kto zakłóca mu odpoczynek. Widok zasłaniała mu ławka za którą spał. Dawała nieco cienia, tak więc wcześniej położył się za nią. Teraz wstał by zobaczyć swoje dwie nieoczekiwane towarzyszki. Lekko przygładził rozczzochrane włosy, przy okazji pozbywając się z nich paru zabłąkanych zdżbeł trawy. Zwinnym ruchem przeskoczył ławeczkę i powoli ruszył w stronę dziewczyn. Jedna z nich była w mniej więcej jego wieku. Przynajmniej wizualnie...sam liczył sobie kilka stuleci, więc wiedział żeby nie oceniać ludzi po wyglądzie. Drugiej dałby na oko z jakieś 10-12 lat. Przywołał na twarz uśmiech i zwrócił się do nich pogodnym tonem:
- Witam panie. Przepraszam za nagłe najście, ale przerwały mi panie drzemkę... Chociaż w sumie to i tak miałem już wstawać. Mówi się trudno... Mam małą prośbę - opowiedziałybyście mi nieco o naszym mieście? Wiem że dziwnie to zabrzmi, ale naprawdę o to proszę. - może uda mu się zdobyć nowe informacje? Albo nawiązać nowe znajomości... Ta starsza dziewczyna była całkiem ładna. Uśmiechnął się znowu i ukłonił. - Mam na imię Hao
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Henrietta
Naukowiec | Uczennica
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 60
Dołączył/a : 07/08/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Nie Wrz 08, 2013 3:35 pm

Henrietta na początku nie za bardzo zrozumiała, o co chodzi Biance. Co „dlaczego”?, pomyślała i w tej samej doznała olśnienia. No tak, nie pomyślała o tym, że nie każdy lubi być przytulanym, a co dopiero przez nieznajomą lolitkę, która każdemu wciska cztery tuziny lizaków owocowych, prawda? Oj Heniu, kiedyś na tej swojej dobroci wyjdziesz jak ten facet od mydła na mydle.
- No bo… Nie lubię, gdy ktoś jest smutny. I przepraszam, kompletnie przez myśl mi nie przyszło, że może nie chcesz, bym cię przytuliła – odparła skruszona i zasłoniła głowę dłońmi, jakby bała się, że Bianca zechce za to ją walnąć. Co prawda, brązowowłosa nie wyglądała na kogoś, kto potrafi kogokolwiek uderzyć (nawet pod wpływem impulsu), ale jednak Henrietta trochę już o ludziach wiedziała. Z drugiej strony, nie miała jednak pewności, iż Bianca jest człowiekiem. Mogła przecież być przedstawicielem jakieś rasy, której nie da się odróżnić od zwykłych ludzi. Albinizm Henrietty dawał ludziom sporo do myślenia i aż bała się pomyśleć, ile osób wiedziało o jej prawdziwej rasie. Coś jej jednak mówiło, że pani Nancy doskonale wiedziała, że Henrietta nie jest człowiekiem, a Gwiazdą. Mimo to, nie chciała się tego jakoś dowiadywać. No bo jak to, pójdzie do domu nauczycielki i od progu zawoła  „Dzień dobry pani, czy pani wie, że jestem Gwiazdą, czy nie?” – najlepszym pomysłem to przecież to nie jest.
- Na pewno nikt ci nic nie zrobił? – zapytała szeptem, przyciskając króliczka do płaskiej piersi. Torebka i parasolka wylądowały wśród traw, jednakże Henrietcie nie spieszyło się, by je podnieść. Nie oszukujmy się. Jak trochę postoi na słońcu, to raczej nic się nie stanie, a poza tym, nie ma potrzeby, by teraz tuliła swoją torebkę, by w każdej chwili móc wydobyć z niej nóż.
Ale czy aby na pewno?…
Nie była przygotowana, że ktoś może nagle się wtrącić i w dodatku stanąć za nią! Przerażona, stanęła za Biancą i tuląc do niej siebie oraz króliczka, niepewnie wyjrzała zza ramienia brązowowłosej.

Niedobra babcia mnie nie pamięta! ;^;

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bianca
Uczennica
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 59
Dołączył/a : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Nie Wrz 08, 2013 6:44 pm

Widać, że Henrietta zrozumiała wszystko na opak. Bianca nie miała tego na myśli. Wręcz przeciwnie! Brakowało jej tego ciepła drugiej osoby, które było tak przyjemne i pomagało za każdym razem. Jednakże Bianca nie odważyłaby się do tego przyznać. Więc musiała wymyślić coś innego, jakoś załagodzić tą sprawę.
- T-To nie tak... - odezwała się w tym momencie, kiedy albinoska zadała jej pytanie, więc postanowiła od razu na niego odpowiedzieć. - Nie, wszystko jest w porządku. - co prawda skłamała, ale nie chciała zawracać dziewczynie głowy takimi drobiazgami.
Cały czas przyglądała się Hen uważnie. Kiedy przytuliła królika do piersi, do głowy przyszło jej tylko jedno. Uraziłam ją... Jestem taka beznadziejna. Jakąż to trudną sztuką jest rozmowa z ludźmi. Przynajmniej dla niej. To zupełnie coś innego niż nauka, taka prosta i nie trzeba jej się przypodobać. Wystarczy, że dobrze zapamiętasz słowa i już zawsze wiesz co odpowiedzieć na poszczególne pytania. W rozmowie trzeba uważnie dobierać słowa do nastroju rozmówcy, który też nie jest łatwo zgadnąć. Chyba, że ta osoba jest jak otwarta księga. Bianca jeszcze nie natrafiła na taką osobę, więc wszystko było trudniejsze.
Nagle jakiś chłopak zjawił się dokładnie za albinoską, która szybko schowała się za nią. Znów ją tuliła. Czy ona naprawdę jest przestraszona? W sumie Bianca też była. Kto nie przestraszył by się osoby, która pojawia się przed Tobą jak ninja? Wiedziała, że to właśnie ona musi się pierwsza odezwać, choć nie miała najmniejszej ochoty, a raczej wstydziła się. Naprawdę już dużo ludzi spotkałam i na dodatek... Nagle ta myśl uleciała jej szybko z głowy i zastąpiła ją następna. Czy on ma takie długie włosy jak ja? W takiej chwili myślała właśnie, o tym. Zazwyczaj nie zwracała uwagi na tego typu rzeczy, ostatnio naprawdę robiła dużo wyjątków.
- Wi... - zaczęła, choć naprawdę myślała, że zrezygnuje z odpowiedzi. - W-Witaj. - udało się. Pierwszy krok już za nią, teraz wystarczyłoby się tylko przedstawić. - Bianca. - w tej chwili chciała, żeby Henrietta stała obok niej, bo ta sytuacja naprawdę ją krępowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://my-innocentsorrow.tumblr.com/
Hao
Okultysta | Uczeń
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 7
Dołączył/a : 05/09/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Nie Wrz 08, 2013 7:23 pm

- Miło mi Bianko. - odpowiedział - Przepraszam jeśli was przestraszyłem.
Szczerze mówiąc to ta cała sytuacja go bawiła. Rozumiał że można się wystraszyć jeśli ktoś tak nagle pojawia się za tobą... Ale żeby zaraz się za kimś chować? Zapowiada się na ciekawą znajomość - pomyślał. Przyjrzał się dokładniej obu dziewczynom. Jedna z nich była albinoską, druga miała długie brązowe włosy i takiego samego koloru oczy. Rozbawiło go to jeszcze bardziej, wygląda na to że ma przed sobą swoją żeńską wersję.
- Wiesz Bianko... Całkiem podobnie wyglądamy, ale pewnie już to zauważyłaś. - uśmiechnął się do niej szeroko. Widział jak uważnie mu się przygląda. - W sumie to jesteś moim kobiecym odpowiednikiem! Hahahaha!
Przeniósł wzrok na młodszą dziewczynę. Nie przedstawiła mu się jeszcze i widać było że jest przestraszona jego nagłym pojawieniem się. Schylił się i urwał jedną z róż, nie zważając na kaleczące go kolce, po czym wyciągnął rękę z kwiatkiem w jej stronę.
- Piękna róża dla pięknej dziewczyny. Ja nie gryzę, nie ma powodu żeby się mnie bać. - powiedział.

Humor naprawdę mu dopisywał. Może i wezmą go za wariata, mówi się trudno. Dopiero teraz zauważył że Bianka skaleczyła się w policzek. Przejechał kciukiem po linii zostawionej najpewniej przez kolec.
- Musisz bardziej uważać. Taka ładna dziewczyna nie powinna chodzić zakrwawiona. A teraz... Może zaproponuję rozmowę na ławce? - wskazał dłonią ławeczkę. Co prawda zbyt wielka to ona nie była, ale co tam... - Ja usiądę sobie na ziemi, lubię kontakt z naturą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Henrietta
Naukowiec | Uczennica
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 60
Dołączył/a : 07/08/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Wto Wrz 10, 2013 3:58 pm

Henrietta była... Przerażona i to jak nigdy, nieśmiało wyjrzała zza ramienia Bianci. Trochę przestraszył ją ten dziwny człowiek, który praktycznie wyrósł za jej plecami. I co z tego, że go obudziły! Mógł się, głuptasek, położyć gdzie indziej, w jakimś bardziej ustronnym miejscu, no! Co za głuptas, pff!, przemknęło Henrietcie przez myśl. Ale w sumie słusznie zauważył, że pomiędzy nim a Biancą jest pewne podobieństwo. Osobiście, nie miała problemu ze znalezieniem męskiej wersji samej siebie. Albinosów było jak psów, ale z drugiej strony nie natrafiła się na takiego, którego mogłaby uznać za swojego nieistniejącego brata bliźniaka. W grę wchodził wzrost oraz upodobanie do pluszowych zwierzątek i strojów rodem z epoki wiktoriańskiej. Naprawdę, trudno o chłopca, który byłby po prostu Henriettą po zmianie płci.
- Dziękuję... - wykrztusiła cała czerwona, gdy tylko Hao podał jej kwiatek. Trochę dziwnie się czuła przy wyższym prawie czterdzieści centymetrów chłopaku, który w dodatku dał jej różę i skomplementował jej urodę. Nie żeby Henrietta nie była świadoma swych uroków, skądże ten pomysł? Ale to jednak trochę inaczej, gdy ktoś zdaje sobie sprawę z swoich wdzięków, a ktoś, kompletnie obcy, je najzwyczajniej w świecie chwali. Z drugiej strony, brązowowłosy mógł się po prostu zgrywać i tej wersji Henrietta postanowiła się trzymać.
- Henrietta - przedstawiła się cicho, mając nadzieję, iż Hao nie przejmie się tym jej nie wyraźnym pomrukiem. Lubiła swoje imię, ale w tej chwili żałowała, że nie przedstawiła się swoim drugim imieniem. Wszyscy tutaj mieli takie krótkie i łatwe do zapamiętania - Bianca, Hao, Nancy... To naprawdę nie w porządku, że moda się zmienia, a ona musi w kółko powtarzać swoje "Henrietta" i "Henrietta"!
Niepewnie spojrzała na starszą dziewczynę, gdy tylko Hao zaproponował spoczynek na ławce. Nie chciała podejmować żadnych decyzji i tylko nieśmiało wbiła spojrzenie w swoje buty.


Najmocniej przepraszam, że dopiero dzisiaj, ale coś stało mi się z routerem i miałam do dyspozycji tylko Internet od operatora, który niezbyt hojnie obdarowywuje ludzi transferem...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bianca
Uczennica
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 59
Dołączył/a : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Wto Wrz 10, 2013 9:00 pm

Co do tego kobiecego odpowiednika... Bianca miała kręcone włosy, a on proste. Z twarzy też nie byli tacy do końca podobni. Trochę przesadził, jednakże nie chciała go poprawiać. Czemu? Chyba go to w jakiś sposób cieszyło, no i oczywiście śmieszyło. Miło jest patrzeć na kogoś, kto jest tak bardzo wesoły. Brązowooka raczej nie często taka bywała, w sumie prawie nigdy. Przyglądała się temu, jak wręcza Hen różę. Mówił prawdę, była naprawdę piękna. Chyba, każdy zwróciłby na nią uwagę. A na tą zmiennokształtną, raczej nikt nie zwracał uwagi. Przemykała przez ulicę zupełnie niezauważalna, jak powietrze. Nie dziwiła się temu, nawet wydawało jej się to zrozumiałe. Nic wyjątkowego w niej nie było. Zupełnie nic.
Czuła się źle z tym, że musi robić za taką jakby ochronę. Sama okropnie bała się ludzi i nie umiała z nimi rozmawiać, a teraz jeszcze trafiła się jej taka Hen. Nie chodziło o to, że jej nie lubiła czy coś. Praktycznie przecież nie znała albinoski, ale nie nadawała się zupełnie na taką tarczę i osobę, na której w takich niezręcznych sytuacjach można polegać. Z chęcią uciekłaby stąd i znalazła sobie jakąś kryjówkę, w której byłaby całkiem sama. Mimo że były tu tylko dwie osoby... Taki odludek jak ona, który dobrze czuje się ''niewidzialny'', może uważać to za tłum.
Nagle Hao niespodziewanie dotknął jej policzka, gdzie była rana. Cała jej twarz poczerwieniała, szybko cofnęła się do tyłu, prawie zapominając o tym, że za nią jest Henrietta. Jednakże udało się jej uniknąć dziewczyny. Nie jestem ładna... On kłamie! Była przekonana w prawie stu procentach, a raczej wmówiła to sobie. Jestem tylko zwykłym nieznaczącym istnieniem. Nie spoglądała na chłopaka.
Henrietta spuściła głowę, więc to ona musiała wykonać pierwszy ruch. Ale jak? Nie potrafię... Zastanawiała się, dlaczego na nią spadł ten trudny obowiązek. Dziwnie się czuła, to nie jej rola. Ona jest zwykłym mazgajem, nad którym inni się litują. Tak, więc tylko stała i nic nie mówiła. Powinna jakoś sprawić, żeby Hen poczuła się trochę pewniej, dodać jej otuchy. Jednakże jak to miała zrobić, skoro odczuwała to samo. Zupełnie niemożliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://my-innocentsorrow.tumblr.com/
Hao
Okultysta | Uczeń
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 7
Dołączył/a : 05/09/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Sro Wrz 11, 2013 9:51 pm

- Henrietta... Ładne imię. Podoba mi się. Jeśli Ci to nie przeszkadza to będę do Ciebie mówił Hen. Mogę? - powiedział uśmiechając się.
Po tym jak Bianka gwałtownie się od niego odsunęła nieco się zmartwił. Może przesadził? Dopiero co się poznali, a ona wyglądała na raczej nieśmiałą osobę... Znowu go poniosło...podszedł do dziewczyny i przechylił lekko głowę tak żeby spojrzeć jej w twarz. Włosy luźno mu zwisały, a lewe oko przysłonił zabłąkany kosmyk.
- Przepraszam jeśli przesadziłem. To było nieco...niegrzeczne z mojej strony. - powiedział. Nie chciał żeby się na niego obraziła czy coś. Nie lubił zrażać do siebie ludzi. - Po prostu jesteś ładna i tak jakoś wyszło... Przepraszam.
Z tego co widział jego nowym znajomym nie spieszyło się zbytnio z podejmowaniem decyzji. No to trzeba przejąć inicjatywę! Szybkim ruchem ściągnął ponczo i rozłożył je na ziemi. Było dosyć spore, więc dziewczyny zmieszczą się na nim bez problemu. On sam zrobił dwa spore kroki do tyłu ( nie był gburem, szanował przestrzeń osobistą...wbrew temu co czasem się wydaje ) i usiadł "po turecku", teraz odziany tylko w spodnie.
Na szczęście było jeszcze w miarę ciepło, na dodatek słońce dzisiaj przygrzewało przyjemnie, więc nie było mu zimno.
- No to... Jeśli będziecie tak miłe... Powiedzcie mi, gdzie są tutaj jakieś ciekawe miejsca? Siadajcie, z chęcią posłucham. - posłał im kolejny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Henrietta
Naukowiec | Uczennica
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 60
Dołączył/a : 07/08/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Pon Wrz 16, 2013 3:53 pm

Dziewczyna spłonęła rumieńcem jak piwonia, gdy tylko Hao skomplementował jej imionko. No cóż, i tak dla większości świata konfigurowała jako Hen, więc nie robiło jej to jakieś różnicy. Wzruszyła ramionami, dając chłopakowi do zrozumienia, że się na to zgadza.
Zachichotała cicho, gdy tylko Hao skomplementował Biancę. Oj, jej tutaj coś zaczynało pachnieć różami i bynajmniej nie była to ona! Z drugiej strony, ta dwójka do siebie jednocześnie pasowała, i nie. Bianca była cicha i wyraźnie bała się obcych, ba! Sprawiała wrażenie, jakby każdy wywoływał u niej napady lęku. Z kolei Hao był wyluzowany jak wilk - nie krępował się paradować w samych spodniach przed dwójką nieznanych mu dziewczyn. I tak, w tej chwili Henrietta zachowała się jak kompletna przyzwoitka, no ale mówi się trudno. Musiała się wypowiedzieć.
- Mógłbyś się ubrać - stwierdziła nieco cynicznie, dając mu do zrozumienia, że... No dobrze, mamy epokę golfów, długich spódnic i rękawów za sobą, ale to nie powód, by latać prawie nago. Tak. Dla niej Hao był prawie nagi. Ona sama często ubierała powłóczyste aż do ziemi suknie tylko po to, by zasłonić jak najwięcej, nawet jeśli żar lał się z nieba. Chociaż, przy jej albiniźmie było to akurat wskazane...
- W sumie to... Chyba możemy, prawda? - Odpowiedziała Hao uśmiechem na uśmiech i również posłała ten wykrzyw swojej twarzyczki Biance. Bo skoro ona boi się ludzi bardziej niż białowłosa, to to znaczyło tylko jedno: Adelle powinna się nią zaopiekować!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bianca
Uczennica
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 59
Dołączył/a : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Różany zakątek   Pon Wrz 16, 2013 5:57 pm

Mimo że przeprosił, Bianca nie wiedziała jak na to zareagować. Oczywiście, mogła powiedzieć, że nic się nie stało. Jednakże był to dla niej niemały szok. Jak można tak po prostu dotknąć kogoś nieznanego?! Dziewczynie nie mieściło się to w ogóle w głowie. Cóż, słowa przed przeprosinami były niepotrzebne. Dlaczego? Przecież nie musiał kłamać, żeby przyjęła jego przeprosiny. Przynajmniej tak twierdziła.
- Ok. - to tylko co udało jej się powiedzieć.
Biancę zszokowało zachowanie Hao. A jej spojrzenie mówiło tylko jego - Żartujesz sobie? To było nie nienormalne, żeby rozbierać się do półnaga przy dwóch dziewczynach. Szybko spojrzała w inną stronę, by nie patrzeć na jego klatę. Nie żeby przyciągała jej wzrok. Po prostu tak było najlepiej. Nie licząc tycich rumieńców na jej twarzy, które znaczyły onieśmielenie i takie trochę zażenowanie. W myślach dziękowała za to, że Henrietta zwróciła mu na to uwagę. Jednocześnie mając nadzieję, że jej posłucha.
Spędzenie wolnego czasu na rozmowie z tą dwójką, wydawało się przyjemne. Gdyby nie to pewnie siedziałaby teraz w domu i oglądała telewizję. Jeśli wpadłaby w doła, to pewnie pocięłaby się, a tak to uniknęłaby niepotrzebnych blizn. Ostatnio naprawdę się od tego uzależniła. Niedługo bez żadnego powodu będzie to robić. Odpowiedziała uśmiechem Hen i usiadła na trawie jak najdalej od Hao. Za wszelką cenę chciała uniknąć jakichkolwiek kontaktów fizycznych. Stanowczo już dzisiaj przedobrzyła.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://my-innocentsorrow.tumblr.com/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Różany zakątek   

Powrót do góry Go down
 
Różany zakątek
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Rody Chorążych
» Cienisty zakątek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Akademia Nowej Ery :: Tereny Zielone-
Skocz do: