IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Lodziarnia 'Smaki Świata'

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Czw Sty 17, 2013 10:56 am

W przerwie między zakupami zmęczona osoba może odpocząć tutaj, w lodziarni 'Smaki Świata'. Miejsce jest bardzo przyjemne. Otoczone białym płotkiem, przed którym stoją doniczki z kwiatami. Zanim wejdzie się do środka niebieskiego budynku, po drodze mija się stoliki z parasolkami, gdyby ktoś chciał usiąść na zewnątrz. Wnętrze utrzymane jest w tonacji żółto-niebieskiej z kolorowymi dodatkami. Oferta lodów jest bogata i niespotykana - nie bez przyczyny lodziarnia nosi nazwę 'Smaki Śwaiata'. Oprócz tradycyjnych czekoladowych można tam znaleźć tam lody...bekonowe! Czy ktoś się odważy ich spróbować....?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 23, 2013 9:29 am

"Jest wściekła. Ona musi być wściekła"
Znowu wszyscy się za nią oglądali. Nie żeby to było jakoś specjalnie częste. Zazwyczaj działo się to wtedy, kiedy Mia się świeciła. A w tej chwili emanowała tą swoją gwiezdną poświatą, jakby chciała wszystkim wmówić, że jest ciemna noc, a nie godziny południowe i słońce w zenicie. I można by to zwalać na karb innych emocji, ale nerwowe, gwałtowne ruchy, spalanie papierosa za papierosem w ekspresowym tempie i szybki krok w połączeniu z miną a'la "zejdź mi z drogi, bo inaczej będzie to ostatnie niezejście z drogi w Twoim życiu"... to nie pozostawiało wątpliwości.
Miała zły dzień. Jej android od sprzątania musiał mieć jakieś dziwne zwarcie w nocy i zamiast pilnować porządku, zrobił burdel na kółkach tak, że Griffiths ledwo znalazła cokolwiek, co mogłaby ubrać. Flo, jak na złość, swoją Valhallę miała chwilowo zamkniętą, Mia więc nie mogła zająć się tym, co najbardziej lubiła- czyli piciem. Bo do tej speluny w osiedlu dla biedaków nie zamierzała się wybierać, za cholerę. Większość pubów była pozamykana...bo było południe, także Mia przez całą drogę szynobusem, bo nie dokopała się do swojego samochodu w tym burdelu, wkurzała się jeszcze bardziej. Na tłok. Na dziwnie gapiące się osoby, jakby nigdy świecącej Gwiazdy nie widzieli. Sensownego alkoholu niet, w parku jej się nie widziało pić. Pozostało więc wykorzystać czas wolny na coś, co tygryski lubią najbardziej. Na lody. A jak na lody to do "Smaków Świata".
W takim tempie, jaki Mia sobie narzuciła, nie było problemem szybkie dotarcie do celu. Chwilę później nie tylko była w lodziarni, ale siedziała, wypalając kolejnego papierosa, mimo wyraźnego zakazu wiszącego jej nad głową i trzymała w drugiej ręce ogromnego loda o smaku grillowanego kurczaka z serem żółtym czekającego na spożycie. I oddawała się błogim rozmyślaniom na temat "Kogo przyjdzie mi podręczyć, w ramach pracy i dobra społecznego, oczywiście, dzisiaj?"

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gareki

avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 23, 2013 10:01 am

Gareki zjawił się na ulicy. Rozejrzał się po okolicy po czym wyciągnął z kieszeni zapaliczkę i pożarł płomień wykrzesany z niej. Raczej nie często mieszkańcy tego miasta mieli okazję widzieć Potomka Smoka ponieważ patrzyli na niego co najmniej jak na jakiegoś odludka. Lubił sobie też czasem zapalić papierosa dlatego też wyciągnął jednego i włożył go do ust. Odpalił sobie od palca gdyż nie chciało mu się wyciągać zapalniczki. Szedł sobie dalej chodnikiem kiedy zobaczył jakąś dziewczynę przy barze z lodami. Ściągnął całą fajkę na jednego macha po czym wyrzucił kiepa. Usiadł sobie koło niej po czym nałożył na oczy swoje gogle które wcześniej nosił na głowie.
- Hej. Co tam? - Spytał widząc że ona też jest wyjątkowa.
Wiedział że zawsze jest lepiej znaleźć sobie przyjaciół niż wrogów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 23, 2013 10:21 am

Skończyła właśnie tego cholernego papierosa i zabrała się za loda, kiedy jej dzień stał się jeszcze gorszym. No, bo wiecie. Nikt dosiadający się do niej, kiedy świeciła, choć już trochę mniej intensywnie, nie był dobrym znakiem. Zbyt świeże były jeszcze wspomnienia o tym, kiedy za każdym razem, gdy tak się zdarzało, słyszała potem pragnienia i życzenia innych. I oczekiwano od niej żeby je spełnić, bleh.
Nie zapytał nawet czy wolne, tylko bezczelnie usadowił się obok niej, zupełnie jakby życzyła sobie jego towarzystwa. Obdarzyła go chłodnym, niezbyt przyjaznym spojrzeniem i aż parsknęła, kiedy ten w tak "zgrabny" sposób zaczął rozmowę.
No, charyzmy to on nie miał.
- Kim jesteś?- warknęła- I dlaczego usiadłeś na miejscu, na którym właśnie miała usiąść moja torebka?
Chwyciwszy za pasek od swojej mini-torebki, uniosła ją nieco, wprawiając ją przy okazji w ruch huśtawkowy. Nawet się w spokoju zrelaksować przy lodzie nie można. Prosił się o guza, doprawdy. Szkoda, że nie kojarzyła jego facjaty z kartotek Gwardii, momentalnie by wykorzystała sytuację żeby sobie trochę ulżyć. No, ale była podobno z prawem i publicznie to jednak musiała być w miarę grzeczna. Co innego w ciemnych zaułkach bez kamer.
Czy była wyjątkowa? W Daingean, gdzie to człowieka trzeba było ze świecą szukać? Serio?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gareki

avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 23, 2013 10:54 am

Chłopak spojrzał na nią poprawiając gogle. Uniósł lekko rękę aby zamówić lody. Sprzedawca był już przyzwyczajony do czarnowłosego. Nie często tu bywał jednak zapamiętał go po jego specyficznym ubiorze i fakcie że posiada swoje moce.
- Nazywam się Gareki - Powiedział ziewając.
Był lekko lekko senny gdyż zawsze po jedzeniu lubił się zdrzemnąć.
- Sądziłem że można - Dodał po chwili wstając.
Nie był nachalnym człowiekiem dlatego nie wtrącał się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 23, 2013 11:14 am

Sprzedawca musiał mieć więc niezłą pamięć, jako że pewnie przeszło 3/4 klientów miało tutaj jakieś swoje moce. Nie wspominając o mechanicznych częściach ciała Cyborgów, czy specyficznym zapaszku Ożywionych. Tych ostatnich Mia zresztą uważała za najobrzydliwszy wynalazek, na jaki mogli wpaść tylko ludzie. Oni zawsze lubili się babrać w trupach. Griffiths zupełnie tego nie rozumiała, ale też cieszyła się niesamowicie, że kiedy przyjdzie jej czas, a nie spodziewała się tego zbyt szybko, po prostu rozsypie się na kawałki meteorytu. I będzie spokój.
- Absolutnie nie mam pojęcia kim jesteś- podsumowała, kiedy się przedstawił.
Czego on w ogóle od niej chciał? Przyszedł taki, pyta ją co tam, kiedy ona wprost emanuje wściekłością i to dosłownie i do tego jeszcze zachowuje się potulnie jak owieczka ustępując na rzecz torebki. Ta ostatnia była zadowolona, bo kiedy tylko wstał, Mia usadziła ją na krześle.
- Przyszedłeś prosić o drobne?- na jej ustach pojawił się pogardliwy uśmiech.
Co prawda nie wyglądał na kogoś ze Stangardu, ale wielu nie wyglądało. Te robaki miały głupi talent do ukrywania swojego beznadziejnego stanu i warunków bytu.
Griffiths nigdy nie była w Stangardzie i nie chciała tam być. Miała własną wizję tego osiedla, zdecydowanie gorszą od rzeczywistości. Ale i tak im nie współczuła. Dla niej mogliby nie istnieć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gareki

avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 23, 2013 1:31 pm

Gareki odwrócił się i zacisnął pięść. Całą jego dłoń pokrył żywy ogień który nie przepalił jednak jego ubrań.
- Jestem z Mattel - Powiedział oburzony.
No to teraz pokazał swój ognisty charakterek. Nagle się uspokoił i zgasił swój zapał do walki. Stanął sobie na przeciwko niej i wziął głęboki wdech.
- Jeśli chcesz się naprawdę bić to zapraszam - Powiedział z lekkim uśmiechem pod nosem.
Tak on był zbyt nadpobudliwy ale to jest spowodowane jego wiekiem oraz mocami smoka. Czarnowłosy czasami zachowywał się gorzej niż pięcioletnie dziecko jednak nigdy nie żałuje tego co zrobi. Zawsze twierdzi że żyje się raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 23, 2013 4:19 pm

Władza nad ogniem, tak? Cóż, Mia uważała, że to całkiem zabawne, że koleś tak nagle się po prostu uniósł. Tym niemniej nie zamierzała z tego powodu narzekać. Była nieco zdziwiona widokiem łusek na jego skórze, gdy ten użył mocy, bo jego czupryna wcale nie wskazywała na Potomka Smoków. Tym niemniej ten objaw był dla niej jak dowód, a przecież czasem, bardzo rzadko zdarzało się, że taki gad nie był wcale rudy. Widocznie miała do czynienia z takim przypadkiem. Niezbyt przejęta zaistniałą sytuacją, odepchnęła się nogą od ziemi, przechylając krzesło ku ziemi tak, że opierało się teraz jedynie na dwóch tylnych nogach. I uśmiechnęła się. Triumfalnie.
Och. Ależ ona chętnie odpowiedziałaby na jego "chcesz się bić". Momentalnie doznałby takiego bólu, że momentalnie odechciałoby mu się podskakiwać. Ale była w lodziarni, więc jedyną rzeczą jaką zrobiła, było polizanie loda. Podtopionego już przez tą cholerną temperaturę. Ostatecznie jej umiejętność zadawania bólu była idealna do takich sytuacji. Zawsze można było stwierdzić, że rzuca nim po ziemi jak Szatan, bo jest po prostu psychiczny. Korciło, oj korciło. Wstała więc z krzesła i uniosła nieco głowę, by spojrzeć Garekiemu prosto w oczy, z rozbawionym uśmiechem.
- Na Twoim miejscu, zastanowiłabym się raczej, czy TY chcesz się się bić. I to do tego akurat ze mną

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gareki

avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 23, 2013 7:55 pm

Gareki był pewny siebie. Czego jak czego ale tego akurat mu nigdy nie brakowało. Spojrzał na nią po czym sobie usiadł jedząc lody które właśnie zostały mu podane. Szybko tracił zainteresowanie niektórymi rzeczami no w sumie to ze wszystkimi ponieważ szybko się nudził. Usiadł sobie na ławeczce stojącej na przeciw dziewczyny.
- Przepraszam poniosło mnie - Powiedział drapiąc się nerwowo w tył głowy.
Tak to był typ który najpierw robił a dopiero później myślał. Jego skóra się unormowała a wyraz twarzy chłopaka był znów potulny jak u baranka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 23, 2013 8:51 pm

Serio? Mia żyła już troszkę, ale nigdy dotąd nie widziała aż tak zmiennego osobnika. Jak chorągiewka na wietrze. Sama nie wiedziała jakiej reakcji się spodziewał, ale nie obchodziło jej to. Wkurzał ją, a nie mogła go zaatakować pierwsza. Chyba wszyscy wiedzieli o tym, że Gwardia nie zawsze używa fajnych metod do zachowania porządku, tym niemniej nigdy nikomu nie dostarczono żadnych oficjalnych dowodów na to, że zachowanie żołnierzy bywało bestialskie i gwałciło wszelkie podstawowe prawa. Tak głupim zachowaniem Griffiths mogłaby takich dowodów dostarczyć, a wcale jej się nie widziała rychła utrata pracy. Lubiła być detektywem. To była idealna praca dla niej, zważywszy na swobodę w doborze metod, jakimi mogła wyciągać z innych wyznania i zdobywać dowody.
- Dobry Smoczek- roześmiała się szyderczo w reakcji na jego przeprosiny.
Niech sobie je w dupę wsadzi. Co to było w ogóle za zachowanie? Poszedłby ociupinkę dalej i Mia mogłaby go spokojnie uznać za przestępcę. Zabrała się za wafelek od tego nieszczęsnego loda, obserwując Garekiego uważnie. Szukając jakiegokolwiek symptomu agresywnego zachowania. Czegokolwiek, co dałoby jej punkt zaczepienia.I tak była litościwa. Równie dobrze mogła uznać jego pytanie za wystarczający powód żeby wkroczyć jako gwardzistka, mimo że miała czas wolny. Gwardia to nie praca, to stan umysłu przecież!
- Zawsze tak podskakujesz osobom, które mogą Ci zrobić gówno z życia, czy to nowy fetysz?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gareki

avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Czw Lip 25, 2013 12:45 pm

Gareki spojrzał na nią. Nazwała go smoczkiem co bardzo go denerwowało jednak przypomniał sobie słowa smoka który nawiedził go we śnie.
~Nie nadużywaj swoich mocy synu~Przeszło mu przez głowę.
Czarnowłosy miał wspaniałą pamięć i pamiętał nawet to co działo się jak miał trzy latka. To właśnie wtedy miał ten "sen".
- Sądzisz że mogła byś? - Spytał z kpiną wypisaną na twarzy.
On się niczym nie przejmował. Był typem lekkoducha który niczego nie brał na poważnie oprócz walki. Spojrzał na nią po czym pochłonął swojego loda i dmuchnął zimnymi pozostałościami ze swojej "paszczy". Przez te lody zrobiło mu się strasznie zimno. Zapiął kurtkę i kichnął aż mu gogle się zsunęły na szyję. Oczywiście zatkał usta ręką aby jej czasem nie osmarkać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Czw Lip 25, 2013 2:57 pm

- Ja nie sądzę - tutaj nastąpiła przerwa na skonsumowanie reszty loda- Ja wiem
Tyle lat miał świat, a inni nadal byli tak samo głupi jak na samym początku. Mia co prawda początków życia nie miała prawa pamiętać, bo była wtedy jeszcze tylko zwykłą gwiazdą na niebie, aczkolwiek przez 700 lat nic się nie zmieniło, więc wcześniej pewnie też nie. Serio? Podszedł do niej jakiś młodzik, bo z zachowania zbyt wielu lat by mu nie dała, chciał bójki, ostatecznie spękał, ale mimo to poddawał w wątpliwość jej słowa. Nawet nie mając zielonego pojęcia, do kogo podszedł. Griffiths nie miała jakiejś mani wyższości, ale wiedziała, jak wiele mogła zrobić, jeśli tylko zechciała. Mia zgarnęła z krzesła torebkę i rzuciła ku Garekiemu jeszcze jedno, chłodne spojrzenie.
- Powinieneś się modlić, żebyśmy się przypadkiem nie spotkali w bardziej mi sprzyjających okolicznościach. Jestem pamiętliwa.
Po tych słowach, odwróciwszy się, podeszła do lady i przyłożywszy oko do skanera, uiściła odpowiednią sumę na koncie sklepu.
Wypadałoby jakoś lepiej zorganizować sobie czas, prawda? Dalsza rozmowa z tym idiotą nie miała zbytniego sensu, dlatego też Gwiazda przemaszerowała obok niego obojętnie, a za chwilę jej już nie było
[zt]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Faust
Idol
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 105
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 30, 2013 10:41 am

Ciężko jest w to uwierzyć, ale umysły niektórych person są tak proste, że można je tresować jak zwierzęta. Najłatwiej jest to zaobserwować na fanach, którzy nękają Idola tylko w jakimś mało ważnym celu - dla zgarnięcia autografu, zrobienia wspólnego zdjęcia czy wyciągnięciu jakichś nieistotnych informacji. Wystarczyła krótka, publiczna demonstracja i stosowny post na blogu, żeby te bezmózgi nagle zaczęły wykorzystywać narzędzie skryte w ich czaszkach, ewentualnie gdzie indzie. Bo nawet do kiosku iść nie można, pierw musząc się rozprawić pustymi fankami, które nie tyle chciałyby chodzić z białowłosym za jego ogólną osobowość, co dla głupiego fejmu. Bycie sławnym nie ma samych plusów, kiedy ma się jeszcze oleju w głowie. Znanym imbecylom takie reakcje tłumu odpowiadają, bo zawsze mają z kim iść do łóżka. Bo są sławni. I są imbecylami.
I chrzanić to, że Public Relations Fausta może wydawać się słabe. To nie jego wina, tylko nierozgarniętej części społeczności.
"Smaki Świata" musiało mieć ruch większy, niż przez większą część roku. To naturalne. Wysokie temperatury wymagały od tubylców poszukiwania sposobów ochłody, jak nie zewnętrznej, to wewnętrznej. Pyszne lody o wszystkich możliwych smakach były czymś, co podchodziło pod drugą kategorię. Dodatkowe wrażenia dla kubków smakowych były w gratisie, choć dla Fausta były główną przyczyną jego odwiedzin tegoż lokalu, czym może się spokojnie zajmować, nie musząc obawiać się ściany ludzi zagradzającej mu drogę. Co najwyżej kilku, ponadprzeciętnych ptasich móżdżków. Z nimi się można, na całe szczęście, rozprawić w chwilę.
Otwarciu drzwi towarzyszyło dzwonienie łańcucha, który Idol nosił przy swoim lewym boku. Z lekkim, cwaniackim uśmieszkiem, rozejrzał się po wszystkich miejscach. Już wtedy widział w oczach obecnych randomów, że z chęcią by rozpoczęli konwersację, tylko nie wiedzieli jak, żeby znowu Faust nie zaczął obrzucać ich internetowym błotem na swoim blogu. Pewnie by ich zdjęcia powstawiał, żeby dać dobry przykład. Bo kto bogatemu zabroni?
Mogło by się wydawać, że po wejściu białowłosego do "Smaków Świata", klimatyzacja zaczęła działać na pełnych obrotach. Niestety to tylko sam Hadrian, chcąc chodzić po okolicy dość ciepło ubranym, musiał stale schładzać temperaturę okolicznego powietrza. Głównie robił to dla swojej wygody, jednak osoby znajdujące się w tym samym pomieszczeniu, będą mogły również na tym skorzystać. Niech znają łaskę.
Nawet nie musiał się słowem odezwać, żeby spora porcja lodów pistacjowych - ułożonych w ładnym, szklanym i pojemnym pucharku, wraz ze smakowitymi dekoracjami - była w zasięgu jego ręki. Tak to jest, kiedy za każdym razem prosi się o dokładnie to samo i za każdym razem smakuje równie wyśmienicie. Kiedy klient jest zadowolony, to cieszą się właściciele. Kiedy Faust jest zadowolony, to cieszy się całe miasto. Oby tylko z radości ludności nie doszło do jakichś zamieszek.
Mogło być lepiej. Ten pucharek lodów, który smakował wybornie, mógł robić jeszcze większe wrażenie smakowe, jeśli dodać pewien tajemniczy, choć dość łatwy do odnalezienia składnik. Gdyby do delektowania się lodowym smakołykiem dorzucić jakąś przyjemną pogadankę z doświadczonym użytkownikiem mózgu, który pokonwersuje z Idolem jak z normalną osobą, a nie jak z...idolem, to kubki smakowe białowłosego będą o krok od smakowego orgazmu. Ewentualnie kilka kroków. I wypad do "Smaków Świata" będzie można uznać za udany. Na razie Faust nie miał jednak na co liczyć. Ale miał jeszcze sporo do skonsumowania, więc tyle samo osób może zdążyć opuścić lokal, co do niego przybyć. Ci drudzy natychmiast zostaną wypatrzeni przez bystre, szare oczęta. Szczególnie, gdy to będą kobiety.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivi
Arkanista
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 117
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 30, 2013 11:35 am

Nienawidziłam takiej pogody. NIENAWIDZIŁAM. Słońce grzało wszędzie, każda mijana istota po drodze wydawała się wycieńczona przegrzaniem organizmu. Mi nie było gorąco. Było mi duszno! Odkąd to piekło na ziemi się zaczęło, miałam poczucie niedotlenienia. Jakby każdy mój oddech był tylko i wyłącznie na pokaz. Ale nie to nie było najgorsze! O nie! Najgorsze było to światło! Promienie słoneczne zaraz przypaliłyby moją białą skórę, zmieniając jej perłowy odcień na rubinowy. Dlatego musiałam iść z parasolką nad głową przez ulice i znosić spojrzenia ludzi. Nie-ludzi też, ale większość z nich wydawała się być przyzwyczajona do widoku wampira za dnia. To zwyczajni śmiertelnicy byli denerwujący. Przyspieszali kroku, gdy przechodziłam obok, cały czas spoglądali w moją stronę, pokazywali palcami, szeptali między sobą... Przeklinałam się w myślach za to, że postanowiłam wyjść. Mogłam przeczekać cały ten dzień w domu, ale NIE! Nie będę się kisić! Równouprawnienie dla krwiopijców! I co ja z tego teraz mam?!
Właściwie bez namysłu wskoczyłam do lodziarni, szybkim, sprawnym ruchem składając parasolkę. Energicznie wrzuciłam maleńkie zawiniątko do torebki, nogą powstrzymując drzwi przed trzaśnięciem o futrynę. Zapięłam torebkę, wyprostowałam plecy z godnością i swobodnym krokiem podeszłam do lady. Kątem oka rozejrzałam się po pomieszczeniu. Tabuny humanoidalnych stworzeń. Widać to zresztą było już na dworze. Tłumy zajęły nie tylko wszystkie możliwe krzesełka pod parasolkami, ale też część osób stała pod budynkiem lub siedziała tuż pod drzwiami. Czego innego można się było spodziewać? W taki upał, jak dziś, właściciele tego przybytku zapewne zbiją niemałą sumkę...
Menu. Na tym teraz powinnam się skupić. Dlatego uniosłam wzrok na największą listę smaków, jaką kiedykolwiek widziałam. Cudem nie otworzyłam ust ze zdziwienia, jednak zachowałam fason i spokojnym spojrzeniem śledziłam listę. W końcu zdecydowałam się na pucharek lodów jagodowych i tych o smaku sernika na zimno, polanych czekoladą i z truskawkami. Zapłaciłam pięknym spojrzeniem (dosłownie!) i już ze sporych rozmiarów, wypełnionym deserem naczyniem w rękach, rozejrzałam się za wolnym miejscem. Eh... Byłoby świetnie, gdyby choć jeden samotny stoliczek się znalazł, jednak wszystkie były oblężone. Cóż, prawie wszystkie. Przy jednym siedział jakiś chłopak, sam, samiuteńki, w którego z niemym, i niezupełnie niemym, zainteresowaniem wpatrywała się znaczna część obecnego tu procenta miastowej populacji.
Zdawało mi się, czy wszyscy wstrzymali oddech, gdy skierowałam się w kierunku tamtego miejsca?
- Mogę się dosiąść? Nie będę przeszkadzać. -Spytałam grzecznie, posyłając szczerze przyjazny uśmiech nr 66 w jego stronę, przy okazji ruchem głowy wskazując na zapełnione wnętrze budynku. Głupio było prosić obcą osobą... Chociaż... Wydawał mi się znajomy. Pewnie już go gdzieś widziałam. I chyba większość zgromadzonych także, skoro tak zawistnie się we mnie wpatrywali. Nawet nie musiałam się rozglądać, by to wiedzieć. Może jednak powinnam częściej oglądać telewizję czy coś? Jeszcze się okaże, że ostatnio wyciągnął kota z płonącego budynku albo co...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Faust
Idol
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 105
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 30, 2013 1:02 pm

Cud, miód i lody pistacjowe. Metody Fausta do zmniejszenia ilości głupich zachowań na metr kwadratowy w swojej okolicy działały lepiej, niż Windows. Zabawnie było patrzeć kątem oka na reakcję jakiejś blondyny, która wzdychała na widok białowłosego do czasu, aż ten nie odwrócił ku niej spojrzenia, na co ta reagowała speszeniem. Szkoda tylko, że nikt nie chciał zrobić prostej rzeczy, jaką była gadka, obawiając się...odrzucenia? Strzału w pysk? Niezbyt pozytywnej notki na jego temat? To zrozumiałe, jeżeli rzekomy rozmówca chciał rozmawiać z celebrytą, a nie Faustem - całkiem normalnym, może trochę ekscentrycznym i ociekającym zajebistością gościem. Czy to takie trudne? Czy tak ciężko jest zmienić pryzmat, przez który patrzy się na białowłosego tylko dlatego, że piszą o nim czasem w gazetach, widać go czasem w telewizji i podczas publicznych wystąpień, kiedy gada o czymś, o czym się nie zawsze gadać powinno? Równość rasowa, będąca ulubionym tematem Hadriana, to jedna sprawa. Może kiedyś poruszy równość klasową, używając siebie za przykład. To będzie kolejna, masowa edukacja i tresura. Jak tak dalej pójdzie, to może uda mu się wytępić głupotę, skromność i nieśmiałość!
Trzonek łyżki, która znajdowała się w ustach Idola przez dłuższą chwilę, dyndała wesoło, gdy ten wyginał usta w różne kształty i przypatrywał się tym wszystkim osobom, które wchodziły do środka. Robiło się tłoczno, a większej części obecnej gawiedzi jakoś nie chciało się tej miejscówki opuszczać, mimo skończenia deseru. Czyżby było tu dla nich tak przyjemnie chłodno, czy może tak bardzo jarali się przebywaniem w jednym pomieszczeniu z białowłosym? A może i jedno, i drugie? To tak Fausta obchodziło, jak jego ostatnia, nieudana randka. Tak to jest, kiedy choruje się na nieuleczalną chorobę DC, której nazwa pochodzi od "Don't Care". Już bardziej go interesował stan jego półpustego pucharka. Choć niskie stężenie szarych komórek w pomieszczeniu też, ale mniej. Lody były ważniejsze.
Bohater uniósł trzonek łyżeczki wyżej, widząc nadejście kolejnego gościa. Przechylił głowę na bok i uśmiechnął się szerzej widząc, że to jakaś zacna pannica. Szybko zauważył, że zajmowała się chowaniem...parasolki? Tak mało istotny szkopuł mógł być pominięty przez szarego widza, jednak Faust brał go nieco bardziej pod uwagę. Bo chodzenie z parasolką w taką pogodę BYŁO normalne, ale tylko dla określonej grupy osób. Nie warto było jednak od razu szufladkować tej kobiety, bo przypuszczenia białowłosego nie musiały być takie trafne, jakby się mogło wydawać.
Faust nie miał zamiaru wydłużać przerwy od jedzenia, zaprzestając wyczekiwać kolejnych gości i kontynuując konsumpcję swego pysznego deseru, uprzednio wyciągając łyżeczkę z ust i wbijając ją w lody, ciągle mając na twarzy lekki, cwany uśmieszek. Nie dane mu było szybko włożyć porcji do ust, gdy koło jego stolika pojawiła się niedawno ujrzana pannica.
Wlepił spojrzenie w fioletowe oczy nieznajomej, uśmiechając się szerzej. Już uznał, że to kolejna fanka, sugerując się jej wypowiedzią. Ale musiała być odważna. Przynajmniej da dobry przykład, że białowłosy nie gryzie. Czego nie można powiedzieć o czarnowłosej.
- Już to robisz. - odparł spokojnie, dalej z uśmiechem, puszczając sztuciec i poczynając zdejmować swoją bluzę.
Obrócił się na krześle, żeby zawiesić zdjęte odzienie na oparciu. Był niegrzeczny? Nietuzinkowy, ale nie niegrzeczny. Pewnie gawiedź już sądziła, że chciał spławić nieznajomą. To by był błąd na wielu płaszczyznach - wychowawczych, Public Relations i...damsko-męskich. Faust nie chciał być uważany za geja. Ucierpiałoby na tym jego łóżko.
- Bez Ciebie było tutaj chłodniej. - i poszedł niespodziewany i niebezpośredni komplement, których bezmózgi nie będą w stanie pojąć, spotęgowany wcześniejszym zdejmowaniem odzienia.
W końcu bohater wsunął porcję lodów do ust, przymrużając przy tym oczy i patrząc na lico wampirzycy. Z jednej strony "robił dobrze" swoim kubkom smakowym, a z drugiej - własnym oczom. I nagle te pistacjowe lody zaczęły smakować lepiej. Dziwne? Jak najbardziej normalne!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivi
Arkanista
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 117
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 30, 2013 2:55 pm

Stałam oniemiała. Nie byłam pewna, co się stało. Czy on mnie spławił? Ale przecież uśmiechał się tak miło, kiedy to mówił! Starałam się nie wyrażać szoku, który teraz odczułam. Nawet, gdy jakaś lala nieudolnie powstrzymująca śmiech, prychnęła gdzieś za moimi plecami. Chciałam użyć chłopaku wampirzej hipnozy, jednak ten zrobił coś, co jeszcze bardziej mnie zaskoczyło. Pozbył się zdecydowanie zbyt ciepłej jak na taką pogodę bluzy, a potem mnie skomplementował całkiem oryginalnym sposobem. Ciekawiło mnie, ile dziewczyn siedziało teraz i zastanawiało się, co się właśnie stało, gdy ja z wdziękiem usiadłam na wolnym miejscu przed nieznajomym. Po odstawieniu pucharku na, o dziwo, czysty stoliczek (taki ruch a oni nadal mieli czas przecierać blaty? CUD!), nonszalancko oparłam łokcie o mebel, kładąc łagodnie podbródek na splecionych dłoniach. Bezczelnie spojrzałam na młodego mężczyznę, by następnie leniwie przesunąć wzrokiem po tej części jego osoby, którą miałam w zasięgu oka.
- Bardzo przepraszam... -Powiedziałam ze skruchą.- ...teraz temperatura będzie jedynie rosnąć.
Mój głos był cichy, na tyle, by tylko część osób zapalczywie się nam przysłuchująca, była w stanie dosłyszeć subtelne mruczenie, wydobywające się z mojego gardła. Niestety, nie mogłam sprawić, by nikt poza uszami przeznaczonymi do słuchania tej wypowiedzi mnie nie dosłyszał. On musiał być sławny. Nawet mi wydawał się znajomy, ale tyle par oczu w niego wpatrzonych nie mogło być przypadkiem. Słyszałam szuranie nóżek krzesełek o podłogę, gdy ktoś podsuwał się o te kilka centymetrów do nas. Kątem oka dostrzegałam nienaturalnie przekrzywione głowy, wlepione w nas wygłodniałe (raczej w tego przede mną) i nienawistne (a te już chyba były skierowane do mnie) spojrzenia. Mimo tego, nim skończyłam tę szopkę, wsunęłam łyżeczkę z moimi lodami szybkim ruchem do ust, uśmiechając się zalotnie. Gest wyglądał równie niewinnie i uroczo, co kusząco. Tak, jak chciałam. Dopiero potem oparłam plecy o obicie krzesła. Nie byłam pewna, czy pełen ulgi dźwięk wypuszczania długo wstrzymywanego powietrza z płuc rzeczywiście miał miejsce, czy od tej paranoi już sama zaczęłam świrować.
Jasne, że lubię robić w okół siebie lekki szum... Ale lekki. To była przesada. Nie potrzebowałam aż takich atrakcji na tę chwilę. Chciałam się jedynie uspokoić, czymś zająć... Gdyby nie to, że i tak nie przepadałam za sypianiem, dzisiejszej nocy pewnie i tak nie zmrużyłabym oka. Wciąż myślałam o rozmowie z najemnikiem, o tym, co mu zleciłam... O tej dziewczynie... Bałam się. O niego i o siebie, o całe miasto... Jak chyba każdy, z zapartym tchem czekałam na wynik tej małej wojny. I miałam nadzieję być po stronie zwycięzców, gdy dzień rozstrzygnięcia sporu wreszcie nadejdzie.
Dyskretnie patrzyłam na młodego mężczyznę. Znałam go skądś, tego byłam pewna. Tylko nie za bardzo pamiętałam, kim był... Przymknęłam oczy, myśląc intensywnie. Moja pamięć była wspaniała. Musiało gdzieś w odmętach mojego umysłu być o nim...
- Jesteś tym chłopakiem od blogów. -Powiedziałam "odkrywczo", niezbyt myśląc o tym, co robię. Speszyłam się nieco. Miałam nadzieję, że nikt tego nie usłyszał.- Wybacz, nie skojarzyłam cię od razu...
Głupio mi się zrobiło. Nie chciałam go urazić. Ani wyjść na idiotkę. Ci wszyscy ludzie go znali, a ja ledwie wiedziałam, kim on jest. No, raczej wiedziałam, ale nie zwróciłam uwagi. Siedziałam twarzą w twarz z celebrytem! Ugh, powinnam była się wgapiać w ten telewizor, a nie go włączać, bo cicho jest w domu. Chrissy miała rację! Choć z tymi hiszpańskimi telenowelami niekoniecznie...
- A ja siedzę i się zastanawiam, czemu wszyscy się gapią. Nie licząc tej szałowej fryzury. Serio, podoba mi się. -Kontynuowałam, spoglądając na jego włosy, sterczące we wszystkich możliwych kierunkach. Uśmiechnęłam się lekko, wzięłam głębszy oddech i uspokoiłam się. Zanurzyłam łyżeczkę w deserze, zbierając na nią kolejną porcję słodyczy.
- W każdym razie, ja wiem, że ty jesteś Faust. Więc byłoby uczciwie, jakbyś wiedział, że nazywam się Vivi. -Przedstawiłam się, patrząc na rozpływającą się czekoladę, która w połączeniu z fioletem jagodowych lodów wyglądała równie intrygująco, co wyśmienicie. Dopiero potem zerknęłam na Hadriana. Jednak było zabawniej, gdy przetoczyłam wzrok po pomieszczeniu. Z fascynacją podziwiałam, jak wszyscy po kolei zaczęli doceniać uroki ścian czy też blaty własnych stolików. Prawie jak taka super-moc!

_________________

L o v e   w i l l   l e a v e   a   m a r k
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Faust
Idol
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 105
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 30, 2013 4:38 pm

Dobre lody nie są złe. Ładne kobiety nie są brzydkie. A dobre lody jedzone w obecności ładnych kobiet - magia. Faust bardziej planował, że los ześle mu jakiegoś innego rozmówcę, z którego i tak pewnie byłby całkiem zadowolony, a deser również nabrałby dodatkowych walorów smakowych. Chyba dzisiaj dostał gratisa.
Może wydawać się to dość egoistyczne, jednak nieistotna widownia, będąca w lokalu, zupełnie dla bohatera nie istniała. To kwestia przyzwyczajenia. Gawiedź, która chciała pozostać gawiedzią, nie powinna być brana pod uwagę. Co jak co, ale białowłosemu się po prostu nie chce zajmować tysiącami ludzi, tak podobnymi do siebie. O wiele lepiej jest tracić czas na jednostki wybitne, wyróżniające się z tłumu. Akcja na blogu, mająca uciszyć mordy fanów, miała też pozwolić na łatwiejszą selekcję takich indywiduów, z którymi Hadrian może się zaznajomić i mieć z tego jakaś rozrywkę, zamiast durną katorgę. Lepiej jest podejść, przedstawić się, trochę zagadać i dopiero wtedy poprosić o autograf, czy inny bzdet. To takie proste! Ale jak niektórzy ten scenariusz wykonują źle, to mają problem, bo życie jest krótkie a Idol nie ma zamiaru go marnować na randomów.
Pokaz się pewnie udał. Pierw wystarczyło dać sztuczną nadzieję dla idiotów, że czarnowłosa będzie przykładem kolejnej fanki, której się zagadać nie udało, bo białowłosy to zadufany w sobie maczo, do którego nie można podejść z tekstem "mogę się dosiąść", tylko trza mu od razu seks zaproponować. Pewnie plebs nie mógł nawet załapać, dlaczego ta wampirzyca i tak postanowiła się dosiąść, nie rozumiejąc kolejnej wypowiedzi Fausta. Bo przecież ta kobieta, podobno, mu przeszkadzała, a przynajmniej tak właśnie powiedział! cztery litery blada, bo czarnowłosa najwidoczniej miała na tyle oleju w głowie, że wywęszyła komplement. I słusznie. Plus dla niej.
Szkoda, że idiotów się nie sieje, tylko sami się rodzą, bo wtedy wystarczyłoby wybić wszystkich ogrodników.
- Heh, co najwyżej u mnie. - zaśmiał się na słowa o temperaturze, szczerząc zęby w zadziornym uśmiechu i przegryzając czekoladowy patyczek, który chwilę temu dekorował lody.
Było w tym nieco logiki. Faust w żaden sposób nie zajmował się podwyższaniem temperatury w pomieszczeniu. Choć fajnie byłoby zrobić tym szarakom saunę, żeby poszli się "ochłodzić" na zewnątrz, gdzie słońce dawało się we znaki. Przynajmniej wtedy mentalna wizja chłopaka, w której siedział sam na sam z nieznajomą czarnowłosą, miałaby swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Bo przecież swojej rozmówczyni nie będzie rozpalał. Na pewno nie w taki sposób. Jemu samemu, jak każdemu zdrowemu facetowi na widok atrakcyjnej kobiety, rzeczywiście zaczęło się robić ciepło. Ale w dość przyjemny sposób, niewymagający dodatkowego chłodzenia.
Brew nad prawym okiem uniosła się, zaznaczając zdziwienie Idola, choć jego ogólny, uśmiechnięty wyraz twarzy, nie został w żaden sposób zmieniony. Czyżby ta pannica nie była fangirl'em? To takie jeszcze istnieją i Faust nie ma do nich numerów?!
- Bogu dzięki. - westchnął, kręcąc łyżką w pucharku.
Chyba takie "okazy na wyginięciu" były nadzieją tego wszechświata. Choć z czarnowłosą był taki problem, że ona go znała właśnie z blogów i pewnie innych źródeł. To całkiem wystarczyło, żeby zaczęła z niego robić Bóg-wie-kogo. Jeżeli nie będzie robić tego w jakiś pozbawiony pomyślunku sposób, to nie będzie problemu. Faust lubi być w centrum uwagi osób, które mają olej we łbie. A jak takowymi są czarnowłose, wampirze piękności, to stwierdzenie "mogło być lepiej" -  nie istnieje.
- Że też możesz się przejmować innymi. - zamknął lewe oko, przymrużając jedyne otwarte, prawe, nie tracąc kontaktu wzrokowego z kobietą - Ja z nimi nie rozmawiam, więc mam ich gdzieś. Rozmawiam z Tobą, więc nieładnie bym się zachował, jakbym zwracał uwagę na kogo innego, czyż nie? Jestem facetem. Nie mam takiej podzielności uwagi.
Wsunął łyżkę z porcją lodów do ust. Rozmowa trwała krótko i nie wiadomo, jak miała się potoczyć dalej. Nie mniej jednak Faust uznał, że wypad na deser się udał lepiej, niż miał z założenia. A dzień się jeszcze nie skończył. Pogadanka z wampirzycą, miejmy nadzieję, też.
- Skrót od Vivienne? - zapytał, nie wierząc, że "Vivi" to rzeczywiste imię jego rozmówczyni - Brzmi dość dziecinnie. Nie całkiem mi pasuje. Zważywszy, że wyglądasz mi na...
Przerwał, badając wzrokiem rozmówczynię od okolic jej pasa, w górę, zatrzymując się chwilę na wysokości pieski, by ruszyć dalej i zatrzymać się na oczach. A czego spodziewać by się można po zdrowym mężczyźnie?
- ...dość dojrzałą kobietę. - dokończył, biorąc kolejny kęs swego deseru, po którym nie zostało już wiele, poza cienką warstwą osadzoną na ściankach naczynia.
Kubki smakowe białowłosego mogły mieć już wystarczająco przyjemności, więc koniec deseru nie był tragedią.Czyżby powód, dla którego Faust tutaj był, miał właśnie zniknąć? Jak nie dla lodów, to można posiedzieć dla Vivi, żeby jej też nieco posiłek umilić, jeżeli to możliwe. A nie ma dużo rzeczy niemożliwych dla Idola.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivi
Arkanista
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 117
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 30, 2013 5:16 pm

Uśmiechnęłam się z dziką satysfakcją w oczach. Miałam ochotę się ugryźć czy samą siebie kopnąć pod stołem, zanim bym zaczęła przesuwać źrenic w jedną i w drugą stronę, jak jakaś wariatka. Patrzenie, jak ludzie i nie-ludzie chowają się, peszą, odwracają na tę sekundę i znów wracają do gapienia się, gdy myślą, że są bezpieczni, sprawiało mi ogromną frajdę.
- Jak dla mnie ich zachowanie jest całkiem zabawne. -Zachichotałam, odwracając się w stronę Hadriana. Spoważniałam zaraz. Nie mogłam przesadzać z rozrywką. Jeszcze by mnie wziął za kobietę, której brak rozumu...
- Choć na dłuższą metę to musi być uciążliwe. -Dodałam, wracając do jedzenia lodów. Pomimo chłodu, który bił od chłopaka, martwiłam się, że mój deser się roztopi, jeżeli dalej będę się rozpraszać. Swoją drogą, fajnie było mieć świadomość nadprzyrodzonych zdolności mojego rozmówcy. Przynajmniej wiedziałam, że coś nas łączy.
- Ja chyba też nie jestem tak wielozadaniowa, jakbym chciała. -Stwierdziłam rozbawiona, wpatrując się w srebrną łyżeczkę. Oblizałam ją niby nic nieznaczącym, ale i tak zmysłowym, seksownym gestem, od którego większość facetów poczułaby się słabo. Miałam cichą nadzieję, że Faustowi także zakręci się w głowie. Konsumując dalej chłodną słodycz, przyglądałam mu się uważnie. Miał rację, jeżeli chodzi o tych jego fanów. Choć nie czułam się komfortowo, czując na sobie tyle spojrzeń (ta nienawiść w ich oczach zaczynała mi przypominać moją rozprawę sprzed paru stuleci, gdy omal nie spłonęłam na stosie...), to nie powinnam ich prowokować. Dlatego starałam się rozluźnić i skupić na czymś, co się nie wiązało z tabunem gapiów. Jak mój wyśmienity posiłek, albo apetyczne towarzystwo.
- Nie~ Nazywam się Vittoria Violette Van Ventussi. -Posłałam mu rozbawione spojrzenie, recytując bez zająknięcia, z wyższością swoje nazwisko, które wymarłoby dziesiątki lat temu, gdyby obdarzona nieśmiertelnością moi. Dumnie, ale niezbyt "widowiskowo" wyeksponowałam swoje kształty, Idol kąsał mnie wzrokiem. Dojrzała... Tak, to dobre określenie. Wolałam nawet nie wspominać o tym, ile mam lat. Niejednego faceta czy uroczą kobietkę skutecznie zniechęciłam do dalszej znajomości, będąc zwyczajnie szczerą na ten temat. Kto by się dziwił? Uświadomienie sobie, że właśnie stałeś się gerontofilem, a twoja partnerka chyba jest pedofilką... Nic przyjemnego.
- Mam za dużo V w inicjałach. Stąd Vivi. Ale skoro ci nie pasuje, to możesz mnie nazywać jak tylko zachcesz... -Ponownie ściszyłam głos do kuszącego, frywolnego szeptu, w którym znów dało się wychwycić łagodne pomrukiwanie. Puściłam mu oczko, z zadowoleniem wracając do konsumpcji małego, fioletowo-brązowego raju w pucharku. Miałam ogromną ochotę wykonać pewniejszy ruch, wyjść z inicjatywą... Ale przy tylu bezczelnie wgapiających się w nas ludziach miałam zwyczajnie uwodzić ich bóstwo? No i nie chciałam go zniechęcić do siebie. Jeszcze by pomyślał, że jestem tylko jego fanką, która postanowiła szpanować spędzoną z nim nocą. Moje zamierzenia wzięte były z zupełnie innych pobudek.
- Ty z kolei nazywasz się Hadrian Rafflesi, a wolisz, by zwracać się do ciebie po internetowym nicku, Fauście. Czemu tak, o ile mogę wiedzieć? -Spytałam, wyraźnie zaciekawiona. Odkąd uświadomiłam sobie, kim on jest, moja głowa wypełniała się coraz to większą ilością informacji o nim. Jego wiek, jego przekonania, wystąpienia publiczne... Miałam z nim kontakt częściej, niż bym pomyślała. Powinnam czuć się przytłoczona jego obecnością... Ale mało to sław się spotkało w życiu? Poza tym, On jakoś specjalnie nie gwiazdorzył, nie wywyższał się. Jedynie jego postawa wskazywała na ogromne poczucie własnej wartości i może zbyt dużą pewność siebie. Jednak gadało się z nim, jak z każdym miłym, zainteresowanym ładną kobietą, jaką niewątpliwie jestem, facetem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Faust
Idol
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 105
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 30, 2013 7:13 pm

Kwestia doświadczenia. Faust już się po prostu przyzwyczaił do totalnego olewania plebsu i spławiania osób, które swoją osobą zbyt dużo nie reprezentowały. Kontrakty na grube tysiące wydają się świetnie, ale jak osoba je proponująca traktuje białowłosego jako zwykłego, szarego pracownika, to niech szuka murzyna dalej. Wystarczy być interesującą osobą, żeby Faust pracował nawet za darmo, byleby miał z tego frajdę, albo inne korzyści. Pieniądze szczęścia nie dają. Serio.
- Uciążliwy jest fakt, że są leniwi. I mało roztropni. - odparł białowłosy, przerywając na chwilę w celu zgarnięcia resztek lodów i dokończenia konsumpcji, odkładając na stolik pusty już pucharek - Teraz i tak jest lepiej, niż wcześniej, kiedy musiałem skakać po dachach, żeby przemieszczać się po mieście. A nawet wtedy mnie fani dopadali.
Białowłosy cenił sobie spokój. Ciężko jest go zdenerwować, ale jak kogoś nęka setka osób, dzień w dzień, to w końcu może szlag trafić. I nie ważne, czy to faceci, czy kobiety. To Faust mógł mieć preferencje, jeśli chodzi o płeć. Głupocie, jako społecznej chorobie, to było obojętne.
Wtem bohater uśmiechnął się zawadiacko, wciąż patrząc na Vi i wsuwając do ust mały, trójkątny wafelek. Drgnął zaczepnie brwiami, po czym się wygodnie przechylił na oparcie krzesła, plotąc palce dłoni za głową. Bo czemu miałby się nie czuć wyluzowany w tak doborowym towarzystwie?
- Ale to nie tylko fani, moja droga. - odrzekł po chwili - To też banda hejterów, która tylko czeka, aż mi się noga powinie. Pewnie wśród nich jest też grupa rzekomych samców Alfa, którzy najchętniej by mnie na pal nabili, bo im samicę okupuję.
Przecież nie warto uznać, że w lokalu są sami geje, którzy z Vivi mogliby chcieć, co najwyżej, się zaprzyjaźnić. A nawet gdyby, to mają pecha, bo jest obecnie zajęta. I owszem - jak Fausta nie interesowali głupi fani, to psucie krwi tępym maczo chcącym poznać czarnowłosą "dogłębnie" sprawiało bohaterowi dość sporą frajdę. A zazdrosne fanki niech szukają szczęścia gdzie indziej. Vivi przynajmniej miała odwagę rozpocząć rozmowę w jakiś normalny sposób. Może z powodu chwilowego skurczu mózgu, ale to nie zmieniało faktu.
- To się skup na priorytetach. - przymrużył oczy.
Oczywiście, zachowując wszelaką skromność, bohater miał na myśli siebie - priorytet nad priorytety. I nie jako bożyszcza nastolatek, na widok którego fanki pośpiesznie wsadzają sobie dłonie w majtki, a faceci przygotowują kije baseball'owe, tylko jako interesująca osoba, która nie tyle się różni od innych statusem, co charakterem.
Otworzył oczy szerzej, kiedy kobieta się mu przedstawiła, po czym nachylił się powoli do przodu. Fajnie jest mieć takie długie miano, którego części zaczynały się na tę samą literę. Wydawało się być dość archaiczne. Całkiem pasujące do wampira. Faust dalej nie będzie wyciągał pochopnych wniosków. Nie, żeby poznanie rasy Vivi jakoś zmieniło jego nastawienie do niej, bo przecież był zwolennikiem i orędownikiem tolerancji międzyrasowej. Im mniej się wie, tym lepiej się śpi. Najlepiej z kimś.
- Ciekawe czy tyle znaków zmieściłoby się w opisie kontaktu, w telefonie komórkowym. Wliczając spacje. - zaśmiał się, szczerząc zęby.
Czyżby robił właśnie pretekst, żeby czarnowłosa podzieliła się z nim swoim numerem telefonu? Jeżeli ktoś sądzi, że nie, to jest głupi. Niech zazdrośnice mają kolejny powód do wyrywania sobie włosów, a zazdrośnicy - do zakładania kastetów.
- Wybacz. - białowłosy odsunął krzesło, na którym siedział, by wstać na nogi i odnieść pucharek na ladę.
I nie tylko. Tak się akurat składało, że Faustowi się za bardzo spodobało robienie na złość obecnym gościom, że miał ochotę ciągnąć to dalej. Przy okazji w jakiś sposób nagrodzi swoją rozmówczynię, że tak skutecznie umila mu spędzony tutaj czas, nawet kiedy nie zajmuje się jedzeniem lodów. Który z powodów był ważniejszy? Kto wie~
Już miał wrócić na swoje miejsce, gdy pochwycił swoje krzesło i ustawił jej bliżej Vi, lekko na skos do niej, z jej prawej strony. Bo nikt mu jeszcze nie bronił. Potrzebował lepszego powodu, żeby mieć kobietę na wyciągnięcie ręki?
- Jeszcze nic mi do głowy nie przychodzi. Musisz dać mi chwilę na przypływ weny. - stwierdził z zadziornym uśmiechem, kładąc prawe przedramię na stoliku, wystukując jakiś rytm palcami.
Doświadczenie kluczem do poznania. Można więc uznać, że Hadrian właśnie "expił" na swojej nowej znajomej. Poza tym widok, jak Vi je lody z takiego bliska, był bardziej zachwycający, niż z nieco większej odległości. Taka mała różnica, a jednak różnica.
- Nie mówmy sobie pełnymi imionami. Jak Tobie to może nie sprawiać trudności, to ja się zacznę gryźć w język. - zażartował, chcąc jakoś odreagować, kiedy usłyszał swoje miano inne, niż "Faust".
W sumie to geneza tego nicku miała związek z literaturą i przekonaniami bohatera. Chyba nawet miał o tym napisać. Tak to jest, kiedy myśli krążą wokół dwóch sfer, z których większość miała okazję pić mleko za dzieciaka. Dobrze, że mu czarnowłosa przypomniała, choć pewnie i tak za chwilę znów zapomni, niemalże topiąc się w tych fioletowych oczach.
Tylko czekał, aż jakieś niefortunne, czarne kłaki odmówią kobiecie posłuszeństwa, żeby być pierwszym, który je odgarnie powolnym ruchem lewicy, być może mając okazję pomuskać jej skórę. Bo same patrzenie czasem też się nudzi.
- Przypuśćmy, że taki mi się po prostu spodobał. - w końcu odpowiedział, najpewniej niezbyt satysfakcjonując rozmówczynię, przymrużając przy tym swe szare oczęta. - A wszystkiego dowiemy się w swoim czasie.
Ciekawe, czy zazdrośnicy już pomarli...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivi
Arkanista
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 117
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 30, 2013 8:12 pm

- Skakanie po dachach nie jest złe... Chyba, że przeciwnik lata. -Stwierdziłam, patrząc gdzieś ponad ludźmi z zamyśleniem, gdy stukałam srebrną łyżeczką o dolną wargę. Ja akurat lubiłam ten środek lokomocji... chociaż wizja upadku z drapaczy chmur, których było od groma, to nie była miła wizja. Tym bardziej, jeśli cierpiałeś na lęk wysokości.
Spokój? Może być, byle nie za dużo. Lubię wychodzić, być wśród ludzi, rozmawiać... robić inne rzeczy... Od czasu do czasu miło jest mieć chwilę tylko dla siebie, ale niezbyt często. Nie w moim przypadku. Gdy zaczęłam pozyskiwać coraz więcej dusz, a nie umiałam dobrze kontrolować blokady w mojej głowie, świrowałam. Trzy głosy, którym jadaczki nigdy się nie zamykają, to koszmar. Ale trzynaście? Tego nie dało się znieść! Im dłużej siedziałam sama, tym bardziej się w nie wsłuchiwałam. Były coraz głośniejsze, aż w końcu przestałam słyszeć sama siebie. Nie mogłam ich przekrzyczeć. Dlatego zaczęłam się bawić, umawiać się, konwersować z byle kim, byleby mieć zajęcie. Nie chciałam zwariować.
Mimo wszystko, tabuny ludzi, którzy śledzili każdy twój krok, musiały doprowadzać do mniejszego szaleństwa. Posłałam Faustowi współczujące spojrzenie.
Uśmiechnęłam się, słysząc, jak wysoko się stawia. Niby nie przytoczył własnego imienia ani nic, ale kontekst wypowiedzi był jasny. Zabawny był ten człowiek. Naprawdę nie żałowałam, że los zmusił się do poznania go bliżej.
- Oj, skupiam się... -Wymruczałam, oblizując powolnym, drapieżnym ruchem wargi, wpatrując się w usta białowłosego.- Nawet nie wiesz jak bardzo się skupiam...
Posłałam mu kolejne frywolne spojrzenie i z dumą wsunęłam którąś już z rzędu porcję czekoladowych truskawek do ust. Byłam zadowolona z tego, jak łatwo szło mi flirtowanie z nim. Mogłam dostrzec w jego oczach rosnące zainteresowanie mną, ale nie tylko ciekawość go zżerała. Kręciłam go, to jasne. Żarłoczne iskierki rozpalały jego szare oczy, gdy wpatrywał się we mnie. Chciałabym wiedzieć, co chodzi mu po głowie. Potwornie bym chciała!
Tak samo, jak chciałabym mieć ten deser z głowy i przejść w mniej... tłoczne miejsce. No co? Ostatnio nie miałam, że tak to nazwę, żadnej "okazji". Jedynie się namiętnie całowałam z Reibim, gdy przechodzili obok gwardziści. Niezły sposób na sprawienie, by ktoś natychmiast odwrócił wzrok, muszę przyznać. Ale od tamtego czasu nie dość, że byłam zestresowana, to jeszcze pobudzona. A od tamtej chwili minął prawie cały dzień! Dzień!
- Szczerze w to wątpię. Kolejny powód, by skrócić wszystko do dwóch sylab. -Odpowiedziałam rozbawiona.- Ach, skoro o tym mowa...
Otworzyłam torebkę i wyjęłam z niej moją szminkę. Tak, szminkę. Porwałam ze stolika jedną z tanich serwetek i napisałam kosmetykiem mój numer telefonu, swym pięknym, starannie wyuczonym charakterem pisma. Miałam mieć prawie 500 lat i bazgrać jak kura pazurem? No proszę!
Gdy skończyłam przenosić cyferki na papier, pomalowałam przy okazji usta. W końcu po to wyjęłam szminkę, zamiast jeden z ołówków, które zawsze nosiłam w torebce. Powoli podkreślałam moje pełne wargi, niby nie patrząc na Fausta, ale mając pełną świadomość, że się we mnie wpatruje, gdy miałam tak seksownie rozchylony dzióbek. Jeśli się dobrze przyjrzał, być może nawet zauważył moje kły. Nie lubiłam ich chować. Przecież były piękne! Ale kontynuując- wdzięcznym ruchem wręczyłam mu serwetkę z rzędem cyfr i serduszkiem u dołu (jaka oryginalność!), po czym schowałam szminkę do torebki. Ciemna czerwień, która wręcz zmusza mózg do myślenia o pocałunkach? Check!
Wstał. A ja odruchowo wlepiłam oczy w jego tyłek. Hm, wynik mojej DOKŁADNEJ analizy był więcej niż zadowalający. Dobrze, że lada nie była zbyt daleko. Jeszcze bym się zaczęła ślinić na ten cudny widok, a tak miałam czas wsunąć łyżeczkę do ust i zgrywać grzeczną dziewczynkę, która wcale nie myśli o tym, jak to by było zacisnąć łapki na jego... ramionach.
- Podoba mi się taki układ. -Skwitowałam, uśmiechając się szeroko. Mówić do mnie pełną formą? Jego język chyba się spakował i uciekł. Musiałby zacząć używać włoskiego akcentu! Koszmar! Tak nawiasem, to świetnie, że przysiadłby się bliżej. Może teraz uda nam się porozmawiać tak, by inni tego nie słyszeli. I chyba słyszałam, jak jakaś niewiasta... zawarczała, gdy się przysiadł?
- Hm, akceptuję ten argument. Mi też się podoba. -Użyłam słodkiego uśmiechu numer 14.2, odwracając swoją sylwetkę w stronę młodzieńca. Nasze kolana prawie się stykały, co bardzo mnie zadowoliło. Choć to "prawie" przeszkadzało w tym zdaniu. Wsunęłam łyżeczkę z lodami do ust i uniosłam kąciki ust jeszcze wyżej. Lody były wyśmienite, ale dobrze, że zaczynały się kończyć. Następna porcja, jaka znalazła się na sztućcu, była wyjątkowa. Część z niej znalazła się bowiem na nosie Fausta, gdy go nią pacnęłam po uprzednim polizaniu jej. Po co? Bym mogła go cmoknąć w ten nos, co też uczyniłam, przytrzymując na nim wargi o tę jedną sekundę za dużo. Nie musiał się martwić o to, że jego nos zostanie czerwony po mojej szmince. To była jedna z tych "High-tech", schodziła tylko, gdy się ją zmywało specjalnymi chusteczkami, które też miałam w torebce. Z resztą, ja bym się bardziej martwiła o to, że ktoś zaraz zemdleje z niedoboru tlenu. Nie słyszałam jakichś 75% osób znajdujących się w tym pomieszczeniu, więc uznałam, że jednomyślnie wstrzymali oddech ze wzburzenia.
- Mm... Tak smakują jeszcze lepiej. -Oświadczyłam, seksownie oblizując ciemnoczerwone usta. Ciekawe, jak długo trzeba by go kusić, żeby zapomniał o manierach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Faust
Idol
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 105
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 30, 2013 10:52 pm

Prychnął nieco niezadowolony. Taka okazja do niezbyt grzecznej riposty, ale miał do czynienia z kobietą. Musiał jakoś przystopować. Prawie.
- Poprosiłbym, żebyś się przez to skupianie nie zesrała, ale kobiety nie srają. - zaśmiał się i spojrzał gdzieś w bok.
Nietuzinkowe teksty, podchodzące poniekąd pod chamstwo, idealnie wpasowywały się w osobowość Fausta. Ta prosta wypowiedź była też ciekawym przerywnikiem. Taka mała, chwilowa zmiana nastroju. Białowłosy chyba mógł sobie na coś takiego pozwolić, zważywszy na jego wrodzoną chęć bycia kimś innym, niż typowy facet. Przy okazji to sprawdzian dla Vi, czy aby klasyczne, męskie zagrania, przypadkiem nie wżarły jej się do tej ślicznej główki, że ciężko będzie jej przyjąć coś innego. Byłaby wtedy wielka szkoda.
Zwątpienie kobiety Hadrian przyjął jako osobiste wyzwanie. Że niby jego telefon komórkowy nie da rady? Aparatura najbardziej wybitnej jednostki, która chadzała po tym globie, ma zawieść swojego właściciela, nie mogąc poradzić sobą z jakimś...trzydziesto-znakowym ciągiem liter i kilku spacji? Czyżby Vi była do tego święcie przekonana, czy robiła powód, żeby Faust jej za rzekomą herezję dał klapsa? Co by z chęcią uczynił. Jaki facet by tego nie zrobił?
Nie trzeba było długo czekać, żeby sprawdzić podejrzenia rozmówczyni, która chwilę potem ochoczo podzieliła się swoim numerem telefonu. Może nie widać było to po twarzy Idola, ale dziękował Bogu, że czarnowłosa potrafiła tak świetnie czytać pomiędzy wierszami. Nawet jakby to robiła mniej sprawnie, z chwilowym zacięciami, to by się nie pogniewał. Ona przynajmniej próbuje, kiedy typowa fanka by się co najwyżej głupio uśmiechała, nawet nie chcąc w jakiś sposób ruszyć rozmowy do przodu. Może to kwestia wieloletniego doświadczenia Vivi? Fausta mało interesowały powody, dlaczego kobiecie tak dobrze to wychodziło, jak również jej wiek. Przecież białowłosy doskonale wiedział, że niektóre rasy mają przedstawicieli dość wiekowych. Może się to zdawać w jakiś sposób niestosowne, ale w takim wypadku najlepiej podchodzić do innych w sposób adekwatny do wieku, na jaki wyglądają, a nie mają w rzeczywistości. Jakby białowłosy zaczął traktować swoją rozmówczynię odpowiednio do liczby jej przeżytych lat, uprzednio się o nich dowiadując,  to byłby po prostu niegrzeczny. Bo trzeba być kobietą z problemami, żeby chcieć być niczym babcia dla innych.
Pora na wyzwanie! Idol splótł palce dłoni i wyprostował ramiona, czemu towarzyszyło charakterystyczne strzelanie. Odebrał serwetkę lewą dłonią, przypatrując się bliżej delikatnej dłoni Vi, po czym sięgnął prawicą do kieszeni dżinsów. Wyciągnął idealnie prostokątny aparat, by machnąć nim nieznacznie, powodując jego otwarcie. Kliknął kilkakrotnie kciukiem na klawiaturze telefonu, poprzedzając tym kolejną serię kliknięć, przerywane krótkimi spojrzeniami raz to na numer, raz to na czarnowłosą. Bo ciężko jest skupić się nawet na wpisywaniu telefonu urodziwej panny, kiedy siedzi tuż obok i można sobie na nią popatrzeć. Faust miał jednak pewną wprawę. Na szczęście.
Że niby się nie da? Dla białowłosego "niemożliwe" to tylko słowo. Choć spotkał się z pewną trudnością. Po "Vittoria" wpisał "Blowjob me Please", co chyba wymagało lekkiej korekty. Którą dokonał. Na wszelki wypadek, jakby kiedyś się czarnowłosa dobrała do jego telefonu. Bo może się tak zdarzyć. Czemu nie?
- Ostatni raz będziesz wątpić w coś, co jest ze mną związane, moja droga. - przymrużył oczęta, wykonał kilka dodatkowych kliknięć, by w końcu zamknąć telefon, zawijając go w serwetkę z numerem Vi i schować wszystko do kieszeni spodni.
Nie chciał się pochwalić, że zmieścił jej pełne miano jako nowy kontakt? To czarnowłosa powinna mu wierzyć na słowo. Białowłosy by śmiał okłamać panienkę, która potrafiła tak samo używać mózgu, co w pełni wykorzystywać własne wdzięki?
-Załatwianie z Panią interesów to czysta przyjemność. - odparł na aprobatę Vi, dłonie ze splecionymi palcami kładąc na blacie, a samemu patrząc na rozmówczynię z lekkim, przyjaznym uśmiechem.
Chciał zagrać rolę miłego biznesmena, bo takowa pasowała mu do wypowiedzi. Kto bogatemu zabroni?
Nie trzeba być wybitnym psychologiem, żeby niektóre osoby troszkę zmanipulować. Z góry było zaplanowane, że głównym założeniem zbliżenia się do Vi było dodanie jej nie tyle odwagi, którą na pewno miała już wcześniej, co brak przeszkód, żeby się z Faustem podroczyć w bardziej fizyczny sposób. Dlatego jej "atak" na nos bohatera nie był czymś, czego się nie spodziewał. Na dobrą sprawę, to spodziewał się czego innego. Ale to i dobrze. Przynajmniej Vi dalej dawała znać, że status bohatera nie załatwiał całej sprawy, żeby ją udobruchać na całego.
- Zawiodłem się. - stwierdził nieco poważniej, choć na twarzy miał cwaniacki uśmieszek - Tylko tyle? Ostatni całus w nosek dostałem, kiedy miałem z dziesięć lat. No, nie licząc ten teraz. Do-ro-śnij-my.
Dobra prowokacja nie jest zła. Choć znowuż białowłosy zastosował dwuznaczność, w rzeczywistości dając kobiecie przyzwolenie na coś więcej, niż tylko cmok w nochala. Pewnie dlatego, że w tym punkcie nie mógł w pełni doznać usteczek swojej rozmówczyni, co było wielką stratą. Dla obu stron, jakby nie patrzeć.
Nawet nie wiedział, kiedy niechcący położył lewą dłoń na prawym kolanie Vi. Tak mu Matka Natura kazała, a Faust to dobre dziecko!
Widownia? Fanki? Ktoś taki tutaj był, poza Idolem i wampirzycą? Bo chyba białowłosemu się o nich zupełnie zapomniało...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivi
Arkanista
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 117
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Wto Lip 30, 2013 11:43 pm

Ten komentarz był... No cóż... Nie spodziewany. I nieco odpychający. Podziękowałam sama sobie za trzymanie dusz w zamknięciu. Sama myśl o wrzaskach pań-feministek-chcących-gentlemenów-za-mężów-których-nie-będą-mieć-bo-są-martwe o mało nie wywołała u mnie ataku paniki. Poza tym, poczułam się... zdesperowana. Fakt, Faust był uroczy, bezpośredni, inteligentny i zabawny... Ale ta wpadka, że tak ją nazwę, odjęła mu parę punktów. Byłam swego rodzaju wampirzą seks bombą, a on zachowywał się przy mnie w taki sposób? Hm... Intrygujące, że uważa się za aż tak wspaniałego, skoro obstawił, że nie odejdę po tych słowach. No cóż, miał rację. Siedziałam dalej, z powodzeniem fałszując śmiech. 460 lat praktyki czyni cuda.
- Tego się nie spodziewałam. -Powiedziałam szczerze.- Raczej wolałbyś nie poznać prawdy...
Uśmiechnęłam się. I westchnęłam w myślach. Zniżałam się, niedobrze. Wsunęłam łyżeczkę lodów do ust. Trzeba skończyć ten temat, jest zbyt niezręczny. Już bym wolała, gdyby palnął coś o wielkości cycków albo co.
Mój numer telefonu był dla niego większym zajęciem, niż sądziłam. No bo co mógł zrobić? Schować do kieszeni z uśmiecham i albo go zachować, albo udawać, że gdzieś go zgubił, jeżeli kiedykolwiek się znowu spotkają? Najwidoczniej nie. Faust energicznie przepisywał cyferki, co jakiś czas zerkając na mnie. Kartka, ja, kartka, ja, kartka... Jego palce szybko wystukiwały kolejne znaki, aż w końcu numer się skończył. Ale on pisał dalej. Liczyłam w myślach stuknięcia. Było ich za dużo, zdecydowanie za dużo. Czyżby pisał moje pełne dane...?
- Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę. -Zaśmiałam się, z ciekawością zerkając na wybrzuszoną kieszeń jego spodni, w której leżał bezpiecznie telefon. Po co mu był taki długi zapis na liście kontaktów? I ile mojego imienia się zostało na wyświetlaczu? Vittoria V? Vittori? Vitt? Umiał zapisać poprawnie moje nazwisko?!
Jego komentarz o interesach zbyłam machnięciem ręki typu "Oh, stop it, you..." i szerokim uśmiechem. Czysta przyjemność? Ciekawe, jakby nazwał to, co mam z nim potem zrobić...
Ale nie wybiegajmy za bardzo w przyszłość! Liczyło się tu i teraz, a właśnie w tej chwili Faust próbował mnie poderwać. I bardzo mi to odpowiadało. Oj, zawiódł się? Ujęłam go za podbródek, zmuszając, by patrzył w moje przymknięte oczy. Nie chcąc zbyt długo czekać, jednym szybkim ruchem zbliżyłam się do jego twarzy. Moje wargi wykrzywiły się w przebiegłym uśmiechu, gdy dzieliły je ledwie centymetry od jedynej słodyczy, jakiej nie serwowali w tym przybytku. Otuliłam jego twarz ciepłym strumieniem jagodowo-czekoladowego powietrza, wpatrując się w niego intensywnie.
- Na to musiałbyś się bardziej postarać. -Wymamrotałam kusząco, po czym odsunęłam się na tyle szybko i nagle, by on nie mógł wykonać żadnego ruchu. Z resztą, wątpiłam, by to zrobił. Ze wszystkich mężczyzn na tym świecie, on wolał być zdobywany przez kobiety, niż je same zdobywać. I słusznie. Po co się wysilać, kiedy samo może ci się podać na tacy? Ale jeśli oczekiwał, że będę jak część tych dziewczyn, które w tej chwili zabiłyby, by być mną, to się mylił. Mogłam się o niego postarać tylko, gdyby on starał się o moje względy.
Wsunęłam łyżeczkę do ust i po chwili odłożyłam na miejsce. Zadzwoniła o pusty pucharek. Jedyne, co w nim powinno się znajdować, to samotna, soczysta truskawka, którą właśnie gryzłam, trzymając między palcami okrytymi rękawiczką. Dłoń na kolanie? Niech ją trzyma gdziekolwiek chce, mi to było bardzo na rękę.
- Zawsze lubiłam pasujące do reszty wystroju dekoracje. -Powiedziałam ni stąd ni zowąd, patrząc się na jakiś tandetny obrazek na ścianie. Może i tani, ale i tak całkiem ładny i dodający uroku temu miejscu. Ale nie tak, bym patrzyła na niego z takim podziwem, jaki usiłowałam sfałszować.
- Mam dużo obrazów i figurek u siebie. Takie pamiątki, no i trochę moje hobby, żeby je kolekcjonować. -Kontynuowałam swobodnym tonem. Skierowałam oczy na Fausta. Mój uśmiech był dziwnie... bezpośredni.- A ty jak mieszkasz?
Hm, no tak. Nie ma to jak "subtelna" aluzja mówiąca "Nudzi mi się, chcesz mi pokazać swoje łóżko i jak się z nim obchodzi?". Oparłam łokieć o blat i podparłam głowę dłonią. Lśniące fale prostych włosów opadły na stolik, przypominając czarny aksamit. Czekałam niezbyt cierpliwie na jego reakcję, wciąż utrzymując spokój na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Faust
Idol
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 105
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Sro Lip 31, 2013 11:17 am

Jakby się kobieta wszystkiego mogła wcześniej spodziewać po Fauście, to nie byłoby z nim dobrze. Przecież nie był jakąś męską książką, którą można spokojnie otworzyć, czytać i mieć fajrant. To by było za proste i za nudne. A mądre kobiety nie lubią się przecież nudzić. Mądre kobiety z czwórką i dwoma zerami lat doświadczenia chyba tym bardziej. Czasem trzeba zaryzykować. Normalny gość tego nie zrobi, bo wyczytał w internetach tonę poradników "jak poderwać dziewczynę?", gdzie bardziej męskie odzywki są niedopuszczalne. Bo autorzy wzorowali się na starodawnych księgach pisanych przez kij-wie-jakich mędrców, którzy o niewiastach wiedzieli wszystko. Ta, wszystko. A Faust był grubym brunetem.
Co też ten białowłosy tam napisał w swoim telefoniku? Może wcześniej wspomniana korekta jeszcze bardziej przestała przypominać prawdziwe imię Vivi, a bardziej zachcianki bohatera? Nie, żeby coś, ale wystarczyłoby go nieco zająć, nachylić się w jego stronę, sięgnąć do kieszeni, wykonać kilka operacji palcem i lista kontaktów stanęłaby otworem, rozwiewając wszelakie wątpliwości. Czyżby czarnowłosa nie wierzyła w swoje umiejętności, żeby zaabsorbować uwagę białowłosego na tyle dobrze, żeby zapomniał o istotnych zawartościach swoich kieszeni? Jeżeli nie wierzyła w siebie - co było mało prawdopodobne - to zawsze mogła wierzyć w Hadriana, który wierzył w nią. Dokładniej to wierzył w jej nagą wizję, która jawiła mu się w myślach od jakichś...90% procent czasu konwersowania z czarnowłosą. Bo kiedy facet nie rozbiera kobiety w myślach, to ją obraża. A sporo gości tak robi, mając nienormalną orientację, więc Idol za nich nadrabia. Z radością.
Z całym szacunkiem dla Vivi, ale w tej jednej chwili Fuast żałował, że kobieta nie miała przyczepionego do szyi łańcucha, za który mógłby pociągnąć, żeby mu nigdzie z licem nie uciekała. Był już pewny, że te pełne usta, które niedawno muskały mu nos, za chwilę znajdą się tam, gdzie ich miejsce. Dotyk delikatnych palców, okrytych miękkim materiałem na swoim podbródku, uczucie ciepłego oddechu o owocowym zapachu - nie zostało mu nic, jak zatopić spojrzenie w tych fioletowych oczach, dając czarnowłosej wolną rękę. Wzmiankę o staraniach przyjął jednoznacznie - zaproszenie. A kiedy się dostaje zaproszenia od dam, to należy je przyjąć. Chociażby z durnej grzeczności. A białowłosy był tak dobrze wychowany, że go w duchu szlag trafił, kiedy Vivi się nagle odsunęła. Już rozwarł lekko usta, już chciał nieznacznie przechylić głowę i ruszyć nią do przodu. Tak bardzo chciał zrobić wrażenie swoim dobrym, męskim obyciem.
- Przecież nie gryzę. - szepnął, dalej się zadziornie uśmiechając, kiedy istny smakołyk postanowił bawić się w kotka i myszkę.
Wszystko musiał przyjąć spokojnie. Przecież nie był na tyle zdesperowany, żeby reagować widocznym gniewem. Nie mógł dawać oznak słabości. Nie wierzył w złe intencje swojej rozmówczyni, ale jeśli ta chciała nagle w pełni wykorzystać swoje uroki, żeby uczynić z Fausta pantofla, to musiałaby mu wbić w mózg kontrolujące zachowanie szpikulce. Dawał jej oznaki zainteresowania i widział w niej oznaki zainteresowania, więc wszystko szło tak, jak w porządnym flircie winno. Czyżby nagle czarnowłosa chciała nieco więcej od swojego towarzysza i zachwiać złotą równowagę?
A może ktoś tutaj źle zrozumiał jego intencje? Może to Vivi poczuła, że jej rozmówca chciał zrobić z niej swoją małą marionetkę, która winna tańczyć tak, jak jej zagra? Zdobywanie kobiety samemu, to skaza dla faceta, bo wykazuje się w ten sposób głupią desperacją, jakby miał z tym jakieś problemy. Jak to damska strona zajmuje się podrywem sama, to nie tylko jest zbyt łatwo dla mężczyzny, co kobieta pokazuje się ze złej strony. "Chciej ciut, dając ciut". To nie ma być, ze ona chce go, albo on ją. Mają chcieć się nawzajem. Starać się nawzajem. Nie ma być podziału na lepszego, i gorszą, albo gorszego, i lepszą. Dlatego Faust tak gardził facetami, którzy płaszczą się dla przysłowiowych cyców, oraz niewiastami, które na pierwszym spotkaniu zaoferowałyby własne ciało, żeby chłop na nie spojrzał.
Tworzenie napięcia to prosta, ale straszliwie skuteczna sztuczka, szczególnie w relacjach damsko-męskich. Wystarczy zbliżyć kogoś do jego zachcianki, dać mu ją zobaczyć, poczuć, niemalże dać dotknąć, by następnie chamsko odebrać. Wszystko po to, by nie tylko bardziej zmotywować biedną ofiarę do dalszych starań, co dać jej poczuć się jeszcze lepiej, gdy osiągnie swój cel. To mogłoby być całkiem dobre tłumaczenie zachowania Vivi. Bo czy sama przypadkiem nie chciała podzielić się swoimi ustami z Faustem? Może uknuła tę intrygę, specjalnie zwlekając z czymś, na co czekała tak samo, jak jej towarzysz, by dać przyjemności z tegoż płynącej zmienić się w wybuch euforii, jeśli nie mały orgazm?
Nie ważne, jakie były powody, trzeba było brnąć dalej. Inaczej się Faust nie przekona, co "autor miał na myśli".
Dekoracje? Całkiem ciekawa zmiana tematu. Taka typowo...babska. Hadrian był chyba zbyt prostym gościem, żeby rozczulać się nad takimi rzeczami. Nie oznaczało to jednak, że będzie słuchał czarnowłosej z mniejszym zaciekawieniem.
Bo nagle temat dekoracji wnętrz mu się spodobał.
- Bez...kitu... - mruknął z lekkim uśmiechem, przyglądając się szarymi oczętami ciuchom swojej rozmówczyni, gładząc się przy tym po podbródku wolną, nietrzymającą Viv za kolano, dłonią - Nawet mi się zdaje, że Twoja kiecka pasowałaby...na podłodze w mojej sypialni.
Położył prawą dłoń na blacie, znowuż wystukując nią jakiś rytm. Przy okazji uśmiechnął się niewinnie, jakby jego słowa nie były do czegoś aluzją.
Jakby nie patrzeć, to hobby związane ze zbieractwem było mniej szkodliwe dla społeczeństwa, niż wkurzanie wszystkich wokół i głoszenie rzekomych herezji. Każdy robi, co lubi. Niektórzy po prostu mają problem, by to zaakceptować.
- Pewnie kiedyś zbierałaś kapsle i Ci trochę po tym zostało. - zripostował małym żartem, przymrużając oczy - Ale to chyba bardziej satysfakcjonujące, niż radocha z komentarzy hejterów, będąca świadectwem na słuszność mojej tezy, że idioci są prawie wszędzie.
Konstruktywną krytykę Faust przyjmował z wielką radością. Ale skoro tej doświadczał raz na jakiś czas, a hejt w każdej chwili, to lepiej będzie, żeby się z tej większości śmiał, niż płakał. Śmiech to zdrowie, a w ten sposób białowłosy załatwiał sobie właśnie nieśmiertelność.
- W takim tam skromnym apartamencie. - oczywiście określenie "skromne" oznaczało tyle, co "skromne jak na mnie" - Jest w nim, co trzeba, bez zbędnych udziwnień. Lodówka, telewizor, prysznic, łóżko dla więcej niż jednej osoby. Nie często w nim bywam, bo lepiej mi jest kręcić się wśród ludu. Choć jak mnie ktoś odwiedza, to z grzeczności goszczę godnie. Z noclegiem w gratisie. Rozrywką również.
Przesunął prawicę bliżej twarzy kobiety, ujmując delikatnie kosmyk jej kruczoczarnych włosów i poczynając się nimi bawić. Chyba sprawiało mu to frajdę, bo aż się szerzej uśmiechnął. Nawet odkleił spojrzenie z oczu rozmówczyni, by skupić się na swojej nowej "zabawce". Tak niewiele, a cieszy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivi
Arkanista
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 117
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Sro Lip 31, 2013 12:25 pm

Jego reakcja na moją zabawę? Więcej, niż zadowalająca. Głód w jego oczach momentalnie wzrósł, przez co przyglądałam się im z jeszcze większą fascynacją. To takie miłe uczucie, gdy ktoś cię chce, pragnie... pożąda. Jak on teraz mnie. Przygryzłam z zadowolonym uśmiechem dolną wargę. Biedaczek, taki rozczarowany... No niestety. O ile byłabym przeszczęśliwa będąc już w jego apartamencie, tak zabawa z nim w kotka i myszkę dawała mi ogromną frajdę. Pozwalaliśmy sobie na coraz więcej, choć zdawało się, że wciąż tkwimy w miejscu, doprowadzając się nawzajem do szaleństwa, próbując zdobyć to, czego akurat nam się zachciewało. Bez powodzenia. Zastanawiało mnie, kto okaże się pomyślnym łowcą, gdy polowanie się zakończy.
- Tutaj ja od tego jestem. -Stwierdziłam drapieżnym tonem to, co było oczywiste. Moje kły nie były tylko ozdobą! Wszystkie głosy w mojej głowie świadkiem... - Choć mała zamiana ról nigdy nie jest zła.
Posłałam mu kolejny kuszący uśmiech. Ta, byłam trochę nie fair, że tak go zwodziłam za nos. Ale to gwiazdor, a większość ludzi z jego branży oczekiwało, że ładny kąsek=łatwy kąsek, który sam mu wskoczy na talerz, a nawet i posieka się na kawałeczki z własnej, dobrej woli. Mimo, że Faust był inny od tej zgrai matołów, co było widać na pierwszy rzut oka, to i tak chciałam stanowić dla niego wyzwanie. A było to trudne do osiągnięcia, skoro już chciałam przenieść zabawę do jego sypialni...
Zachichotałam. Tak, moja gotycka, dość elegancka, choć zbyt krótka by być "poważną" sukienka idealnie nadawała się do bycia zdjętą ze mnie z małą pomocą Fausta.
- Może byśmy się kiedyś o tym przekonali? -Spytałam, podpierając łokieć o oparcie krzesła. Wysunęłam prawą nogę do przodu, tak, by znalazła się między jego dolnymi kończynami. Czubkiem buta ocierałam się o jego łydkę. Świetny trick, tak w ogóle. Musiał teraz trochę bardziej "rozluźnić" sposób siedzenia, czyli rozkraczyć się nieco przede mną. Uniosłam kąciki ust, podziwiając przez chwilkę widoki.
- Przyznaję ci sto procent racji. Tutaj jest ich całkiem sporo. -Zauważyłam, kątem oka obserwując otoczenie. Większość osób tutaj już nawet nie miała deserów na stolikach. Siedzieli, bacznie obserwując nasze małe show. Wszystkie głowy były odwrócone w naszą stronę, z tępym, zawistnym, zazdrosnym... O! Nawet ze zrozpaczonym wyrazem twarzy! Kto by pomyślał, że taki ładny chłopak jest aż tak pożądany? Moi wielbiciele stanowili tu chyba ledwie 15%... Hm, ciekawe, czy ja też będę teraz sławna, skoro kręcą nas telefonami i pstrykają zdjęcia bez fleszy od czasu do czasu? Biedny Hadrian. Najwidoczniej było to dla niego tak normalne, że nawet już nie zwracał na to uwagi.
- W takim razie, jedyne, czego tam brakuje, to ty... i ja... w tym dużym, samotnym łóżku... -Podsumowałam, zniżając coraz bardziej głos z każdą przerwą, przy okazji nachylając się do niego bardziej. Pozwoliłam pobawić się mu chwilę moimi włosami, po czym przeprosiłam i z pucharkiem w dłoni odeszłam do lady, kręcąc przy tym zmysłowo biodrami. Tak samo też wróciłam, jednak tym razem nie usiadłam na moim miejscu. Oparłam ręce o blat i pochyliłam się, jak zwykle się uśmiechając. Niech ci za mną się sobie pogapią na moje cztery litery, podczas gdy Hadrian będzie miał chwilę na studiowanie mojego dekoltu.
- Co byś tak powiedział na przeniesienie imprezy? -Spytałam, puszczając mu oczko i wysuwając "argumenty" do przodu. Jak dla mnie, odpowiedzi mogły być tylko dwie. Jego apartament, albo mój dom. Innych nie brałam pod uwagę.

_________________

L o v e   w i l l   l e a v e   a   m a r k
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Faust
Idol
avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 105
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   Sro Lip 31, 2013 5:25 pm

No właśnie - gryzienie. To mógłby być problem. Faust rozumiał, że wampiry muszą sobie czasem popić. Szkoda tylko, że niektóre mogą chłeptać trochę więcej, niż białowłosy by sobie życzył. Bo zabawa w honorowego dawcę to żaden problem, byleby nie skończyć jako suche truchło. Fakt, że bohater miał asa w rękawie - jak poświeci oczkami i coś każe, to inna osoba to zrobi, nieważne jakby się sprzeciwiała. Ale, do jasne-ciasnej, szkoda używać tego typu "przemocy" na swoich kochankach, nawet jeśli w końcu okazywały się być łaknącymi tylko krwi lafiryndami. Może to kwestia jej doświadczenia, ale jakoś Vivi nie zdawała się robić wrażenia bycia z tego typu panien, które zamiast patrzyć na Fausta, patrzyły na jego szyję. Dlatego też myśl, że może będzie trzeba na nią uważać, ledwie mignęła w głowie Idola. Oby intuicja go nie zawiodła.
- Nie widzi mi się wbijać kły w Twoją białą, jedwabną skórę. Pewnie zostałyby dobrze widoczne ślady. - spojrzał w oczęta swej rozmówczyni na chwilę, by odwrócić wtedy wzrok z powrotem na kosmyk włosów, którym się bawił.
Trzeba było jakoś odwrócić swoją uwagę  od ust czarnowłosej, które były zdecydowanie za daleko. Cały czas ich dystans od twarzy Fuasta był zbyt duży, nawet kiedy muskały mu nos. To niekoniecznie było złe tylko dla Idola. Trudno byłoby uwierzyć, jeżeli Vivi sama nie czuła potrzeby, by zająć czymś "kreatywnym" swoje wargi. Niekoniecznie tylko te na głowie. Swoje chęci białowłosy mógł łatwo zamaskować, tłumacząc się chęcią pomocy swojej nowej znajomej, która pewnie umierała z niecierpliwości, żeby się zacząć w końcu wymieniać z nim śliną.
Zaśmiał się cicho. Nieźle czarnowłosa żartowała, korzystając z określenia "kiedyś". Pewnie zrobiła głupi błąd, myląc to słowo z "wkrótce". Chyba, że nagle miała jakieś inne plany, dostając jakiś telepatyczny list od kij-wie-kogo. Niech ten kij-wie-kto, kolokwialnie rzecz ujmując, spieprza.
- Zupełnie jakbyś sama chciała udekorować swoim ciuchem moją sypialnię. Nie zajmujesz się dekorowaniem wnętrz zawodowo? - zaśmiał się wesoło, zerkając oczami na piersi rozmówczyni, choć miała to (ta, jasne) przyjąć jako rzucenie okiem na część jej odzienia, o którym była mowa - Przy okazji moglibyśmy sprawdzić, czy przypadkiem Twój stanik nie wyglądałby ładnie w moim salonie, a majtki - w kuchni.
Chyba czarnowłosa nie sądziła, że jej ruch spotka się z jakimś większym oporem. Faust był zbyt otwartą osobą, a krzywda mu się nie działa, więc czemu miałby mieć coś przeciwko? To naturalne, żeby wampirzyca patrzyła na męskie krocze. Przecież to tam zbierało się od groma krwi. Dobrze, że spodnie skutecznie zasłaniały wszelakie "skutki uboczne", będące też naturalną, męską reakcją. Vivi pewnie to nie przeszkadzało i dobrze wiedziała, co tam się dzieje.
Ponownie dając znać o swojej dobrej grze aktorskiej, Idol zrobił strasznie przekonywującą, zdziwioną minę, gdy czarnowłosa wspomniała o obecności jakichś hejterów. Rozejrzał się ostrożnie naokoło i zamrugał kilkakrotnie. Przełknął głośno ślinę.
- Od jak dawna...oni wszyscy...tutaj są? - zapytał niepewnie, szeroko otwartymi oczami patrząc na swoją rozmówczynię.
Przesunął otwartą, wolną dłoń po swojej twarzy, jak gdyby wymazując swoją minę, zastępując ją bardziej dla siebie typowym, zadziornym uśmiechem.
- Jesteś strasznie miłą osobą. - stwierdził, przymrużając oczy, które wlepił w te swojej rozmówczyni - Żeby tak bardzo chcieć, wraz ze mną, pomóc mojemu samotnemu łóżku. Może Ty jednak robisz w jakimś wolontariacie?
Faust odprowadził swoją znajomą spojrzeniem, przechylając się do tyłu dla oparcia pleców, przy okazji mając lepszy wgląd na te części osoby wampirzycy, na które wcześniej nie dane było mu zbytnio spojrzeć. Wnioskując po sposobie jej chodu, chyba była tego pełni świadoma. Dobrze wiedzieć, że chciała się zaprezentować z jak najlepszej strony. Białowłosy lubił pracowitość i zaangażowanie.
Było mu odrobinkę szkoda, że te zacne pośladki nagle były zwrócone nie w jego stronę. Przynajmniej miał przed sobą coś innego...okrągłego. Oczywiście chodziło o oczy rozmówczyni.
A nie. To nie były oczy. To cycki.
- Uwalimy dwa ptaki jednym kamieniem. - zaśmiał się, odsuwając krzesło i wstając ze swojego miejsca.
Czyli jednak nie musiał długo czekać, by profesjonalna dekoratorka wnętrz i zarazem dobroduszna, myśląca o łóżkach w potrzebie kobieta, postanowiła sprawić mu wizytę. Można by przenieść tę całą "imprezę" do niej, ale to przecież w domu Fausta potrzebna była jakaś pomoc.
Idol zdjął bluzę z oparcia, czym prędzej ją nakładając. Następnie przystanął bliżej Vivi, wystawiając w jej kierunku dłoń.
- Potrzymam dla Ciebie tę parasolkę. - zaproponował, przymrużając oczy.
Chyba chciał kobiecie zasygnalizować, że co nieco o niej wiedział, albo się przynajmniej domyślał, kryjąc to pod dość dżentelmeńską wypowiedzią. Ale przecież Vivi tak świetnie odczytywała ukryte przekazy, więc co sobie Faust będzie żałował.
Jeżeli otrzyma wspomniany przedmiot, to ruszy w kierunku drzwi, otworzy je dla swojej znajomej, a na zewnątrz rozłoży podręczny zasłaniacz promieni słonecznych, by trzymać go nad głową Vi. Przy okazji będzie służyć jej swoim ramieniem, jakby nie miała o co zaczepić swoich delikatnych dłoni.
Jeżeli parasolki nie dostanie z jakichś niewiadomych powodów, to i tak wyjdzie jako pierwszy i otworzy przed kobietą drzwi. Po prostu pominie cześć z użytkowaniem przedmiotu, którego nie dostał, choć dalej będzie służył ramieniem. Bo czemu nie?
Potem trzeba będzie ruszyć w drogę, do samotnego łóżka. I sypialni białowłosego. O ile czarnowłosej dalej się chciało pomóc. Bo może nagle przypomni sobie o zostawieniu żelazka na gazie, czując presję zajebistości swojego towarzysza?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Lodziarnia 'Smaki Świata'   

Powrót do góry Go down
 
Lodziarnia 'Smaki Świata'
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Daingean :: Dzielnica Handlowa-
Skocz do: