IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Aoi Sakana

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Marco
Gitarzysta | Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 69
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Nie Sie 04, 2013 8:26 pm

Ciężkie życie miał ten Marco, bardzo ciężkie, bowiem zdawał sobie sprawę, iż często jego zwierzęce instynkty biorą górę nad zdrowym rozsądkiem, karząc mu robić rzeczy, których robić nie powinien. Tym razem jednak był zaskakująco spokojny, całkowicie panował nad odruchami oraz tym co mówił. Biorąc pod uwagę jak zazwyczaj zachowywał się w towarzystwie dam tego typu, było to dla niego bardziej niż zaskakujące. Czyżby to towarzystwo Skylera tak zbawiennie na niego wpływało? Niewykluczone, wszak słyszał wiele historii o tym, iż anioły potrafią samą swoją obecnością wpływać korzystanie na otoczenie. Niczego więcej aktualnie nie potrzebował.
- Nie przeszkodziłaś. Interesy właśnie dobiegły końca. - Zapewnił ją uspokajająco, chociaż obserwując kobietę stwierdził, iż raczej nie przejmowała by się zbytnio, nawet gdyby im przeszkodziła. Jeśli Gabriel mógł powiedzieć, iż się na czymś znał, to były to alkohole. Jednak zaraz obok były kobiety. Ich zawiłości były często problematyczne dla prostego umysłu zwierzaka, mimo to nauczył się przez czas swego życia chociaż oględnie wyczuwać charakter osoby, z którą rozmawia. A Lisa była kobietą, której się nie odmawiało, tutaj nie trzeba było detektywa, bowiem tygrysołak sam zdawał sobie doskonale sprawę, że nawet gdyby chciał, nie umiałby powiedzieć "nie." A to może być problem. Jednak jemu się na razie podobało, w końcu to tylko niezobowiązująca rozmowa, czyż nie?
Słysząc komplement, nie potrafił powstrzymać uśmiechu dzikiej satysfakcji. Cóż, lubił, gdy tak o nim mówiono, nic nie mógł z tym zrobić.
- Oj tak, raczej wielu takich jak ja na ulicach nie uświadczysz. - Następnie spojrzał na Skylera. - Widzisz panienko, może i tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale wbrew przeciwieństwom, mamy więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. - Mruknął i posłał aniołowi porozumiewawczy uśmiech. Zaraz jednak powrócił spojrzeniem do kobiety, bowiem grzechem byłoby odwracać od niej spojrzenie. Ach, kolejny grzech, tyle na sumieniu.
- Często tu bywasz? - Zagadnął niezobowiązującym tonem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa
Grzech Główny | Właścicielka Szpitala
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 108
Dołączył/a : 01/08/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Nie Sie 04, 2013 8:40 pm

Rozgryzł ją, cóż. Nie miała mu tego za złe, była zbyt otwarta, pewna swego, no i cóż... CHCĘ, było jej ulubionym słowem. Odmowy nie lubiła przyjmować, gdy ją słyszała, po prostu się wściekała, wygrażała i włączała jej się agresja. Pozory mylą i Lisa była tego jednym z lepszych przykładów. Krucha, kobieca istota, wrażliwa, delikatna, tak bardzo pociągająca, a potrafiła kogoś pobić do nieprzytomności i jeszcze zaatakować jadem, który sączył się w jej ogonie, niczym u skorpiona. Był to typ kobiety zdecydowanie niebezpiecznej, choć jeśli wszystko szło po jej myśli, to do rany przyłóż i wierna jak cholera.
- Dobrze słyszeć, nie chciałabym się wpraszać. - oznajmiła szczerze i z uśmiechem, no bo w końcu ją to cieszyło. Wiadomo, że jak kobieta wchodzi między facetów i jescze im przeszkadza, to w powietrzu lekko się kwasi. Nie jest to przyjemne, a ona nie była konfliktową osobliwością. Po prostu lubiła być najważniejsza jak i najlepsza i to wszystko.
Lisa zmrużyła oczy słuchając kolejnej wypowiedzi Marco. Poprzez gęsty wodospad czarnych rzęs wyglądały jaskrawoniebieskie oczy, które wgapione mocno były w twarz zwierzaka. Potem głowa kobiety nieco przechyliła się na bok, a razem z tym ruchem poruszył się pukiel blond włosów. Następnie Pycha rzuciła spojrzeniem na Skylera, o którym to Zmiennokształtny wspomniał. No cóż, na pierwszy rzut oka nie mieli wiele wspólnego, ale widocznie osobowość... W tym musiało coś tkwić. Tak więc Lisa ma ciekawe towarzystwo. Na samą myśl kącik jej słodkich ust uniósł się ku górze.
- Nie, nie często. Ale chyba zacznę przychodzić tutaj codziennie. - odparła wręcz błyskawicznie, wcale nie musiała zastanawiać się nad odpowiedzią. Następnie uraczyła mężczyznę swym spojrzeniem, ponownie. W końcu na razie z nim rozmawiała, więc chciała patrzec na niego, nie na towarzysza, z którym kilka słów zamieni również, ale może później. Lisa westchnęła ciężko, kiedy to jej wzrok zjechał na zasłoniętą koszulką klatę zwierzaka... Takie piękności chować'? No niee, grzech. Będzie musiała go rozebrać przy najbliższym spotkaniu. Macałaby tę klatę niczym pomnik boga ♥
- A Ty? - spytała po chwili rozmyślań nad klatą i z powrotem podniosła wzrok na jego twarz. No co? Też mogła sobie poobczajać trochę ciałka~

_________________

[ x x x x x x x x x x ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco
Gitarzysta | Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 69
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Nie Sie 04, 2013 9:08 pm

W rankingu osobowości niebezpieczne kobiety zajmowały jedno z głównych miejsc. Co prawda potrafiły człowiekowi napsuć krwi, jeśli się nie potrafiło z nimi postępować, ale kiedy się je już rozgryzie i zaspokoi podstawowe potrzeby, to mężczyzna mógł śmiało stwierdzić, iż znajdował się w raju. Jednak zrozumienie i zaspokojenie takiej osoby nigdy nie było łatwe, a nawet najmniejszy błąd mógł prowadzić to nieodwracalnych wręcz szkód. To się fachowo nazywało stąpanie po cienkim lodzie. Marco doskonale wiedział, że właśnie na taką ścieżkę wkracza, a biorąc pod uwagę jego gabaryty, mógł mieć problemy, aby utrzymać się na powierzchni. Jednak nie należał on do osób, które zbyt łatwo się poddają, dlatego też nie opuszczała go codzienna pewność siebie.
- Prawdę mówiąc jestem tutaj pierwszy raz. - Odpowiedział, a gdy kobieta wpatrywała się w jego klatę, śmiało ją wypiął, prezentując swoje ciało w pełnej okazałości. Mógłby zostać pupilkiem tej osoby, bowiem pycha to był grzech, którym często zabrudzał swoje nieszczęsne sumienie. Jednak kogo to obchodzi? W końcu nie od dziś wiadomym było, iż kobiety raczej wolą tych niegrzecznych, którzy mogą się w każdej chwili transformować w kota. Hehe.
- Również jednak będę musiał przemyśleć częstsze wizyty. Mają świetne dania, czyż nie? - Zapytał, chociaż jedzenie nieszczególnie przypadło mu do gustu. Jako mężczyzna duży i zębaty, lubił porcje duże i pełne mięsa. Tymczasem tutaj podawali coś, co normalnie potraktowałby jako przekąskę przed obiadem. Tak więc jak łatwo można się było domyślić, bynajmniej nie chciał tutaj przebywać z powodu jedzenia. Albo nie tylko z jego powodu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa
Grzech Główny | Właścicielka Szpitala
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 108
Dołączył/a : 01/08/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Nie Sie 04, 2013 9:26 pm

Fajne gabaryty, czego chcesz~ Tej Pani na pewno się one podobały, fajnie mieć kogoś wielkiego obok siebie, to było zdecydowanie ekscytujące. Można się było, jako kobieta naturalnie, czuć przy takiej osobie nader bezpiecznie no i przede wszystkim, co dla Lisy ważne, być priorytetem takiego samca. No bo jego kobieta, trzeba bronić i się chwalić, poza tym jest wspaniała - proste. Mimo jej wielkiego ego, starała się nie mówić i nie pokazywać tego, że ma o sobie mniemanie nie mniej jak pyszne. Otóż człowiek pyszny nie chwali się tym, on po prostu tym jest. Tak właśnie też Lisa, jako kobieta Venoriańska, ukazywała swój grzech całym swym ciałem, sposobem chodzenia, bycia jak i mową. Wyglądem, osobowością, nacechowanym charakterem. Była tym, kim być chciała, albo tym, do czego się przystosowała, by być.
- Danie? - powtórzyła za nim z lekkim rozbawieniem, ale postanowiła przerodzić to w grę słów - Szczerze mówiąc, nie wiem jeszcze, nie zdążyłam skosztować. - dokończyła z rozbrajającym uśmiechem na ustach, dość sugestywnie patrząc na zwierzaka. Tak, sama chętnie by go przygarnęła, ale nie wiedziała, że jest już zajęty jako "własność". Na pewno gdy się o tym dowie, zezłości się, ponieważ nie będzie mogła mieć tego, czego chce... Jednakże na pewno szybko się nie podda, w końcu w zwierzu tkwiło ostatnie słowo. Ach, wiadomo kogo miała na myśli w swych słowach. No nie traktowała go jak danie podane na tacy, ale zaiste nie skosztowała go jeszcze, a że był w tej restauracji, mogła zasugerować co nieco.
- A jakie macie plany na wieczór? Jakieś nocne wyjście, czy może samotne spędzenie nocy w łóżku pogrążając się we śnie?... Czy może nie-samotne? - spytała na luzie starając się podtrzymać rozmowę, jakoś zagadać. Jej ton głosu był przyjazny i sympatyczny, na pewno nic nie wskazywało na złe intencje, których w sumie nie miała. Według niej każda jej cecha była zaletą, a każdy czyn, dobrą intencją.

_________________

[ x x x x x x x x x x ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco
Gitarzysta | Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 69
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Pon Sie 05, 2013 10:54 am

- Plany na wieczór...? - Mruknął Marco, jakby sobie nagle coś przypomniał. Rozejrzał się, a jego wzrok spoczął na zegarze, którego wskazówki były ustawione na godzinie: jesteś spóźniony. Tygrysołak gwizdną przeciągle i wstał.
- Musicie mi wybaczyć, ale i tak już zbyt długo tutaj zabawiłem. - Stwierdził i wyszczerzył się. Już miał wyjść, jednak jeszcze zanim to uczynił, przechodząc za Lisą nachylił się do jej ucha, tak, że prawie je dotykał i iście kocim głosem wymruczał kombinację cyfr, która pozwoli jej skontaktować się z nim. Oby miała dobrą pamięć. Następnie się wyprostował.
- Miło było poznać. - Stwierdził, a następnie zerknął na Skaja. - Przez najbliższy miesiąc mogę być niedostępny. Jak coś to dzwoń. - Stwierdził, a potem żwawym krokiem opuścił bar.

//zt

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skyler
Uczeń
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 40
Dołączył/a : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Wto Sie 06, 2013 5:24 pm

- Zdążyłem się przyzwyczaić. - odpowiedział Gabrielowi na wzmiankę o tym, że wzbudzają zainteresowanie. A bo to jeden raz.. No cóż, przy Skylerze będzie się to powtarzało dosyć często. Pochwycił znaczące spojrzenie i z uśmiechem odchylił się, żeby siedzieć wygodnie i zająć się fajką i telefonem, skupiając na tym uwagę, kompletnie ich ignorując. Zaraz jednak schował go i zerknął na zwierzołaka oraz nieznajomą mu kobietę. To było na prawdę zabawne, ale nie dał po sobie tego poznać. Nie będzie taki wredny, niech się Marco nacieszy. Zupełnie wyłączył się z rozmowy, obserwując ludzi dookoła, czasami zatrzymując się na Lisie. W pewnym momencie zdał sobie sprawę, że Gabriel mówi coś o byciu spóźnionym. Przez najbliższy miesiąc? Nie żeby jakoś mu to specjalnie przeszkadzało, ale nie ma to jak założyć kontrakt a potem sobie spierdolić na x czasu. Tak czy inaczej, nie miało to żadnego znaczenia.
- Mhmm. Baw się dobrze. - i komu on teraz będzie dogryzał? No cóż, nadrobi jak wróci. Zan'rathyel przeniósł swój wzrok na młodą kobietę, z tego co zdążył stwierdzić - Venoriankę.
- Bez planów. A twoje, Liso? Jak twój towarzysz mógł opuścić tak miłą damę? - zagadał, żeby nie być niegrzecznym. Co prawda był już zmęczony, pewnie niedługo i on będzie musiał opuścić lokal.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa
Grzech Główny | Właścicielka Szpitala
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 108
Dołączył/a : 01/08/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Wto Sie 06, 2013 7:22 pm

Gabriel miał szczęście - pamięć Lisy była akurat zależna od jej rasy, potrafiła dzięki niej dowiedzieć się nawet, czy mężczyzna był w tym miejscu tydzień lub miesiąc temu, co robił, jadł, gdzie usiadł, czy czyścił zęby wykałaczką, czy też pazurem u stopy. Może i głupia moc, ale przydatna. Co prawda nie świadczyła bezpośrednio o zdolności pamięciowej, ale potrafiła później odtworzyć zdarzenia z tego miejsca, a potem z ruchów ust by mogła to zapamiętać. Dziwnie jest być taką chorą rasą z nienormalnymi zdolnościami. Jednakże kobieta nie miała zamiaru tak tego olać, wzięła telefon i zapisała od razu kombinacje cyfr, ho ho. Będzie się można potem umawiać na seksy... To znaczy, na tańce, naturalnie lub inne dziwne rzeczy. Kurde, znaczy się, normalne rzeczy. Jakaś randka, kwiaty, świece... Taka sytuacja.
- Do zobaczenia. - mruknęła łagodnie w odpowiedzi uśmiechając się pod nosem. Była zadowolona, bo dostała jego numer, a to znaczyło o tym, że się jeszcze spotkają, prawda? Dopiero teraz Venorianka mogła się bliżej przyjrzeć Aniołowi. Ładna buzia, heterochomia, całkiem pociągająca, prawdopodobnie wysoki, na pewno szczupły. Też ciekawy, no ale... Lisa nie była zdradą, tylko pychą, więc potrzebowała faceta, który wyniósłby jej ego ponad piedestały. Zdecydowanie.
- Gdybym miała plan, nie dosiadałabym się, tylko ruszyła przed siebie. Aktualnie moim planem jest rozmowa z Tobą, gdyż jeden z was mi uciekł, z tego co słyszałam na długo. Więc na ten czas moim planem jesteś Ty. - odpowiedziała na pierwsze zagadnienie, a co do opuszczenia jej przez Askariego, musiała się chwilę zastanowić, jednak nie trwało to jakoś specjalnie długo, bo podejrzanym jest tak długo myśleć nad odpowiedzią, także po prostu w tych wolnych kilku sekundach poprawiła długie włosy, a swoimi niebieskimi oczami penetrowała spojrzenie Skylera niczym stalker~
- Musiał. - wzruszyła bezbronnie ramionami - Nic nie mogłam poradzić, zresztą... Znalazłam lepsze towarzystwo, więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. - skwitowała zadowolona z siebie. Zastanawiała się chwilę, czy Anioł może mieć jakieś "ale", a propos jej rasy, w końcu pod pewnym kątem była niebezpieczna. Coś jak skorpion lub zwierze plujące jadem. Zdenerwuj, spraw by poczuła się zagrożona, a zaatakuje. Czasami ataki były też kaprysem, a Lisa, cóż... Lisa była bardzo kapryśna.

_________________

[ x x x x x x x x x x ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skyler
Uczeń
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 40
Dołączył/a : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Czw Sie 08, 2013 12:46 pm

- Plany w każdej chwili mogą się zmienić. Planem.. Hm, to może tak - co planujesz względem mnie?- Jej odpowiedź po prostu go nie satysfakcjonowała, no i przy okazji rozwija się jakaś rozmowa, nie? Zdążył już zauważyć, że na pewno wręcz planowała coś uwzględniając Marca, a że go teraz nie ma.. tak po prostu przerzuciła się na niego? Skyler powoli wracał do swojego dystansowego podejścia, więc nie będzie taki chętny jak zmiennokształtny. Nie trudno było zauważyć, że kobieta lubi, jak docenia się jej wygląd. Ciekawe jak długo usiedzi z Aniołem przy jednym stole, nie słysząc z jego ust żadnych komplementów, a jego wzrok nie zabłądzi po jej dekolcie. Niestety, nie tym razem. Sky oparł brodę na wierzchu dłoni, patrząc w oczy kobiety, ani chwili się nie wahając.
- Skąd ta pewność, że lepsze? - jej towarzystwem jest już tylko Skyler. A co do jej rasy, Anioł poradziłby sobie. Nie tyle lat żyje na tym i tamtym świecie, żeby mógł zostać poturbowany przez kogokolwiek. Oczywiście, Skyler nigdy nie poddawał pod wątpliwości umiejętności obcych osób, Lisy włącznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa
Grzech Główny | Właścicielka Szpitala
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 108
Dołączył/a : 01/08/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Czw Sie 08, 2013 1:06 pm

- Jak już wspomniałam, moim planem jest rozmowa z Tobą. To wszystko. Nie mam w planach nic poza tym. - Lisa nie miała nic w zanadrzu, bo to w końcu inni powinni interesować się nią, a nie ona innymi, zapewne dlatego Marco jej przypadł do gustu, bo wręcz pożerał ją wzrokiem, poza tym jego rasa również się jej podobała. Nie miała tutaj w zamiarze zabiegać o względy Skyler'a, bo to on powinien zabiegać o nią, a jeśli Anioł myślał, że Lisa się zezłości nie słysząc żadnego komplementu, to się grubo mylił. Patrzył jej prosto w oczy, a dla niej samo to było komplementem. Nie musiał jej pożądać seksualnie czy pragnąć wystukać gdzieś w krzakach. Dla niej było wiele znaków mówiących, że jest najlepsza i tyle. Nie chodziło tutaj o same względy wizualne, czuła się też inteligentną kobietą, w dodatku na wysokim stanowisku.
Lisa wyprostowała się opierając plecy o oparcie krzesła. Westchnęła głęboko i spokojnie po czym poprawiła blond włosy zaczesując je na ramie.
- Ciekawsze. Samo to sprawia, że lepsze. - odparła błyskawicznie, bo doskonale wiedziała, co sprawiło, że uznała, iż Sky jest lepszym towarzystwem. Poza tym, mogła kłamać, cholera ją wie... Mimo wszystko nic na to nie wskazywało. - Jego znam, Ciebie nie. Wiem, jaki jest, nie interesuje mnie. Twój przyjaciel mnie zainteresował, jednak go nie ma. Ciekawią mnie też wasze interesy, wyglądało to... dość interesująco. Jednakże nie mam zamiaru się wtrącać, jednak nie mam również zamiaru ukrywać faktu, że jestem nim głęboko... Zainteresowana. Fascynuje mnie. - dodała od razu nie robiąc większych przerw w swej wypowiedzi i przechyliła główkę leciutko w bok, wciąż penetrując niebieskimi oczami heterochomiczne tęczówki Anioła.

_________________

[ x x x x x x x x x x ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skyler
Uczeń
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 40
Dołączył/a : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Pon Sie 26, 2013 12:53 am

- W takim razie, nie odmówię Ci rozmowy ze mną. - panna Lisa oczekiwała zainteresowania i pełnej uwagi, jak więc zareaguje na jej brak? Na pewno nie będzie się złościć za brak komplementów, co nie zmienia faktu, że nasunie jej się pytanie, jakim prawem nie jest jawnie pożądana? Skyler nie jest taki wylewny i nie ma potrzeby ubiegania się o kogoś, nie jedna chętna się znajdzie, a że i tak jest ograniczony w pewnych kwestiach - nie może dać jej tego, co by chciała. Nie tyle co z obowiązku, jak samego charakteru. Jako kobietę, szanuje ją i na tym się kończy, jeśli nie ma względem niej jakichś celów. Mimo wszystko, z grzeczności dotrzyma jej towarzystwa, a nuż dowie się czegoś ciekawego? Anioł nie żyje spoufalając się ze społeczeństwem, więc nie wie co ciekawego dzieje się w "mieście". Czasami po prostu z wyboru go to nie interesuje. Nie musi się tym martwić, bo nie stoi po żadnej stronie obozu dzisiejszej wojny, która może i nie jest oficjalna, ale istnieje. On jest tu tylko po to, żeby się pobawić.
- I jaki to ma związek z moją osobą? Twoje zainteresowanie tym gościem? Czego oczekujesz, Liso? - odparł spokojnie, podpierając głowę ręką. Jego na prawdę nie interesują czyjeś tam fascynacje druga osobą. Nawet jeśli to był zwierzołak, który jest jego sługą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa
Grzech Główny | Właścicielka Szpitala
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 108
Dołączył/a : 01/08/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Sro Sie 28, 2013 2:53 pm

- Szczerze? - odparła początko począć sunąć palcem po blacie stołu. Drugą rękę postanowiła wykorzystać jako podpurkę dla swojej głowy, oparła łokieć o stolik przy którym siedziała zaś brodę ułożyła na otwartej dłoni, rozsuwając szczupłe paluszki aż na policzku, lekko pieszcząc go opuszkami palców. - Niczego nie oczekuję od Ciebie. Możesz się na mnie patrzeć, oczekiwać, aż coś powiem, aż zaczne zadawać pytania, na które nie będziesz miał ochotę mi odpowiedzieć. Możesz nawet wstać i wyjść, naprawdę. - westchnęła z delikatnym pomrukiem po czym uniosła swoje spojrzenie odrywając je od palca, którym sunęła po blacie stołu i wbijając je w mężczyznę. Kącik jej ust leciutko się uniósł w subtelnym uśmiechu, pełnym ciepła i wyrozumiałości.
- Po prostu nie lubię być sama. Jeśli chcesz możemy porozmawiać o mnie. - och, ta delikatna sugestia, jednakże nie dając szybko czasu na odpowiedź błyskawicznie dodała - Bo na pewno o sobie czy o nim rozmawiać byś nie chciał. Ani o tym, co was łączy... A rozmowa o pogodzie, ach... To takie trywialne. - zakończyła ponownie wzdychając, ojej, jaka wielce zmęczona, choć po wyrazie buzi widać było, że jest jeszcze pełna energii i zainteresowania.
Jednak ta energia i zainteresowanie, nie było w kręgu Skaja, oj.
- Ale wiesz co? W sumie, to nudny jesteś troszkę. - mruknęła z uśmiechem jakby mówiła najprostszą rzecz na świecie. Wciąż na niego patrzyła, jednak nie chciała robić sobie wrogów, toteż stonowała nieco.
- Zatwardzenie prowadzi do zamknięcia społecznego, a ja dostrzegam je u Ciebie. Nie zatwardzenie, a to zamknięcie. Sądzę, że coś jest na rzeczy, ewentualnie po prostu za wolno trybisz i myśli przelatują tak wolno, jak Twoja rasa na tych świecących skrzydłach, ech. No nieważne, idę poszukać Marca, najwyżej mu przeszkodzę w zabawie z jakąś lalą, ale nie oszukujmy się... Będę lepszą od kogokolwiek, cya! - i tym oto akcentem kończąc, Lisa triumfalnie wstała od stołu i nie wysłuchując Skaja ani troszeczkę , minęła go, poczochrała zaczepnie po czuprynie, posłała całuska w powietrzu i zniknęła.

[zt]

_________________

[ x x x x x x x x x x ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rue
Okultysta
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 11
Dołączył/a : 02/09/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Wto Wrz 17, 2013 3:12 pm

Czasem nawet największa dama ulegała swoim kaprysom. Choć w przypadku akurat tej persony, trzeba było stwierdzić, że ulegała swym kaprysom zawsze. Tym niemniej, nikogo nie powinno dziwić, że skoro pani cyborg poczuła w pewnej chwili ochotę na krewetki, to skierowała swoje kroki do przybytku, który jej owy smakołyk mógł zapewnić. Ucieszyła się, widząc podczas wkraczania do Aoi Sakany informację o promocji, tym niemniej... przy kasie napotkała pewne problemy.
- Ale jak to "płacę za szaszłyki z krewetek 12,90"?! No chyba Cię popierdoliło! - Rue nie była w miejscu pracy, więc mogła dać upust swojemu wzburzeniu i wyższości.
Bo oto właśnie ją, teraz, w tej chwili, tą piękną, cudowną, utalentowaną i ostatnio bardzo oszczędną... próbowano ją oszukać! Dlatego też zwinęła jedną ze swoich mechanicznych dłoni w pięść i uderzyła w blat lady, by dać znać, że nie, nie, tak nie będzie- ona będzie walczyć o te cholerne pieniądze jak lwica!
- Kpisz sobie ze mnie? Czy ty w ogóle myślisz? Przecież wyraźnie widzę, przed wejściem, że jest promocja i powinny kosztować 8!- obdarzyła sprzedawczynię triumfalnym, a zarazem kpiącym uśmiechem wbijając w nią swe sztuczne oczęta.
No cholera, nie po to ona brała swój szanowny tyłek i jechała tą całą drogę na swoich cudownych mechanicznych nogach, żeby teraz bezczelnie próbowano odmówić jej promocji! Nie obchodziło jej to, że wokół się gapili. Niech patrzą. Niech się uczą jak rozpychać się łokciami w życiu i jak dbać o swoje. Od najlepszych! Cholera, jak nie kupi tych krewetek za osiem, to nie zapłaci jebanego czynszu!
Dlatego też prychnęła wściekle kiedy pracownica zaczęła jej tłumaczyć, że ta promocja to tylko w zestawie z kawą. Co ją obchodziła jakaś cholerna kawa?! Ona chciała krewetki. A jak Rue chciała, to Rue miała dostać!
- Przestań mi tu mydlić oczy, z kawą wyjdzie jeszcze drożej, ale ja się nie dam oskubać! Co za bezczelna obsługa, wszędzie trzeba się pilnować, bo zaraz Cię rozkradną, phew!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Willou
Arkanista | Ogrodnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 7
Dołączył/a : 16/09/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Wto Wrz 17, 2013 3:43 pm

Tak mu się chciało spać. Poważnie, nie powinien całej nocy spędzać w Stangradzie i pozwalać się rozpijać tym wszystkim kobietom.
Ale jak miał powiedzieć stop, skoro one wszystkie tak nalegały?! Tak ładnie prosiły, że musiał za każdym razem przechylać szklankę i pozwalać wódce spływać po ściankach gardła. Po jakimś czasie już nawet się nie krzywił, gdy ponownie napełniały naczynie, a jakoś tak około pierwszej w nocy urwał mu się film.
No i dobra, może obudził się tylko w spodniach i bez portfela, ale jak mógłby je obwiniać? Radziły sobie jak umiały najlepiej, podziwiał ich spryt i umiejętności aktorskie.
Cudem udało mu się znaleźć w kieszeni trochę drobnych i postanowił uratować swoje jestestwo czarną, mętną kawą. Skierował się zatem na piechotę do dzielnicy handlowej, po drodze z cztery razy zaczepiany przez babcie przy straganach. Gdy więc znalazł się już w restauracji, miał przy sobie kilogram marchwi, pora, cukinię i kiść winogron. Nie przejmując się zdumieniem otaczających go ludzi, grzecznie przysiadł przy swoim ulubionym stoliku. Dobrze, że czasami bywał w tym miejscu, przynajmniej obsługa go znała i jakoś wybitnie nie zgorszyła się tym, że nie miał bluzki. Czasami wpadał w gorszym stanie, musieli jakoś znosić jego dziwactwa.
Kiedy filiżanka znalazła się przed jego nosem, uniósł ją do nosa i przez dobrą sekundę napawał aromatem, usiłując zmusić trybiki w mózgu do podjęcia jakichkolwiek działań w celu rozpoczęcia procesu myślenia.
Szklanka była opróżniona już do połowy, gdy usłyszał hałas ze strony kontuaru. Z niechęcią odwrócił wzrok od cycatej blondynki dwa stoliki dalej, by swą uwagę skupić na agresywnej czarnulce, wykłócającej się o coś z kobietą przy ladzie. Miał jakąś dziwną słabość do hałaśliwych dziewcząt, dlatego też podniósł się z miejsca i ruszył w tamtą stronę - wraz z całym asortymentem warzyw, oczywiście - i wdział na usta wesoły, szczery uśmiech.
- Ta pani tutaj jest ze mną - zawołał głośno, podchodząc do obu pań. - Ja kupiłem kawę, więc krewetki dla mojej koleżanki powinny być za 8.
Tak, tak, Willou i ta jego wieczna chęć pomocy. Cudowny facet!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rue
Okultysta
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 11
Dołączył/a : 02/09/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Wto Wrz 17, 2013 3:57 pm

Nie chciała zrozumieć, że z Rue nie wygra, podła suka! Upierała się, a panna Lockhart zaczęła mieć przeczucie, że jeszcze trochę i będzie musiała się użerać jeszcze dodatkowo z tymi półmózgami z ochrony. Za co, ja się pytam, za co?! Czemu los postanowił tak okrutnie doświadczać biedną istotkę przeznaczoną do osiągnięcia sukcesu, a teraz niefortunnie zepchniętą na samo dno?
No przestań, Rue, oczywiście, że to dlatego żebyś mogła z gracją odbić się od tego dna i zalśnić jeszcze bardziej.
Tylko szkoda, że tych zajebistych nóg, to Ci nikt już nie odda, nie?

Te krótkie myśli dały jej siły by walczyć z cholerną kasjerką dalej, więc między jej mechanicznymi palcami przebiegło kilka wyładowań elektrycznych. Żeby postraszyć, żeby pokazać, że z nią to nie ma żartów. A wtedy wkroczył Willou.
Najpierw odwróciła się gwałtownie, kiedy usłyszała jego głos. CO "ze mną", co kurna, "ze mną"! Nie każdy może mieć ten cholerny zaszczyt żeby pławić się w jej towarzystwie! Co on sobie wyobra... ratował ją. Tak właściwie to robił to, co powinien zrobić, dlatego też Lockhart zamknęła usta, ledwie zdążywszy je otworzyć i pozwoliła mu sobie służyć tak jak Bóg przykazał.
- No nareszcie, już myślałam, że nigdy nie ruszysz dupy- rzuciła tylko do niego.
Ratuje ją obcy facet, a ona jeszcze ma pretensje!
Kasjerka odpuściła. Może to czar Willa, może stwierdziła, że skoro znaleziono już wymówkę to da spokój, bo Rue odstrasza klientów, a może naprawdę uwierzyła w te brednie. I po chwili czarnowłosa mogła już zapłacić ósemkę za szaszłyki z krewetek i otrzymać własnie owe.
Problem był tylko jeden.
Będzie musiała teraz z nim siedzieć. Cholera jasna. Odbierając te nieszczęsne szaszłyki, wbiła spojrzenie w Willoua, mierząc go od stóp do głów. Nie żeby doceniała walory estetyczne, bo te były znacząco ukryte przed podczerwienią. Trudno doceniać piękno, jak się prawie kolorów nie widzi.
- ...To co? Idziemy usiąść? - z gracją odrzuciła kosmyk włosów do tyłu, żeby sobie nie myślał, że ma do czynienia z jakąś pierwszą lepszą.
Bo nie miał! Miał do czynienia z Rue!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Willou
Arkanista | Ogrodnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 7
Dołączył/a : 16/09/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Wto Wrz 17, 2013 4:30 pm

Wdzięczność tej panny niemalże powaliła go na kolana. Wylewna była, aż miał ochotę podnieść ręce i poprosić, by przestała mu tak dziękować. To już żenujące, nawet on nie potrafił wytrzymać takiej dawki skondensowanej radości na jego widok.
Szkoda, że rzeczywistość odrobinę odbiegała od jego wyobrażeń. W sumie nawet niespecjalnie się zdziwił, słysząc ton Rue, po prostu uśmiechnął się beztrosko i bezkarnie zmierzył ją z góry na dół, robiąc to jednak na tyle dyskretnie, by wszyscy wokół tego nie widzieli. Mógł być na kacu, słyszeć rosnącą dwie ulice stąd trawę, ale nie znaczyło to, że odpuści sobie przyjrzenie się ładnej dziewczynie.
Niewątpliwie bowiem czarnowłosa była śliczna - nawet zmechanizowane części kończyn nie odbierały jej uroku.
- Do ciebie zawsze bym przyszedł, prędzej czy później - odparł niewinnie, spoglądając ponownie na kobietę za ladą, która uśmiechnęła się do niego z litością. On jednak wcale nie wydawał się zrażony zachowaniem swojej towarzyszki, wręcz emanował radością, jakby od dawna oczekiwał tego spotkania i tylko o nim myślał. Zaczekał grzecznie, aż ta odbierze swoje szaszłyki, w międzyczasie bujając reklamówkami w tył i w przód. Wbił też wzrok w dziewczynę, z rozbawieniem dostrzegając, że i on został dokładnie obejrzany.
- Oczywiście, najmilsza, stolik jest obok okna, w rogu - oświadczył, wyciągając dłoń i umieszczając ją na plecach dziewczyny, gdzieś w okolicach łopatek, by pokierować ją do swojego miejsca. Kawa nadal stała, zapewne już dość chłodna - nie, żeby mu to przeszkadzało, w końcu sam medytował nad nią chyba z dwadzieścia minut. Odsunął dziewczynie krzesło, czekając, aż ta przysiądzie, a następnie dosunął ją lekko i sam przysiadł na krześle obok.
- Willou jestem. A jak brzmi imię mojej uroczej towarzyszki? - zagadnął, uśmiechając się szelmowsko i unosząc filiżankę do ust. Nadpił znaczną część i zlustrował ją ponownie spojrzeniem, ciekaw odpowiedzi.
Była tak rozkosznie dumna! Nawet cycata blondynka została zepchnięta przez nią na dalszy plan. W końcu czyż nie było przyjemniej porozmawiać z kimś o nietuzinkowym charakterze miast z panną wciąż wpatrującą się w swoje lusterko?
Wystarczyło, że Will był narcystycznym egocentrykiem z manią przeglądania się we wszelakich witrynach!
- I w ogóle nie chce panienka przypadkiem kilograma marchwi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rue
Okultysta
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 11
Dołączył/a : 02/09/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Wto Wrz 17, 2013 5:26 pm

Och, jasne. Była tak dozgonnie wdzięczna, że aż się z niej to uczucie uszami wylewało! Ahahahah!
Kłamałam!
Tak naprawdę, to Rue automatycznie uznała, że czyn Willa był najzwyczajniej w świecie oczywisty. Taka mała dopomoga jej się po prostu należała, nie widziała więc powodu, żeby komukolwiek dziękować. Wszyscy powinni jej jeszcze dziękować, że mogą jej służyć, ha ha! Jeszcze zobaczą, idioci, jak Lockhart dotrze do samego szczytu swojej cudownej kariery! Będzie mogła ustawić swoją podobiznę na wszystkich bilboardach w mieście by każdy mógł ją podziwiać w każdej chwili swojego życia. No, ale na razie życie nieco korygowało jej cele do - zapłać czynsz na następny miesiąc, bo wyrzucą Cię z tej cholernej ruiny.
Przydałby się jej jakiś awans szybciej.
- Następnym razem lepiej szybciej - obdarzyła go szerokim, przewspaniałym uśmiechem numer "następnym razem postaraj się lepiej", a potem zerknęła spod byka na tę cholerną kasjerkę.
Najmilsza, hę? Spojrzenie cyborgini automatycznie powędrowało w stronę stolika, o którym była mowa. Uniosła lekko podbródek, przybierając pozycję "jestem dumna jak paw i jeszcze bardziej!", kiedy poczuła dotyk mężczyzny na swoich plecach. Poruszyła lekko szkieletem skrzydeł, żeby dać mu znać - "ja nad tym, cholero jedna, panuję i zrobię Ci krzywdę jak tylko ręka zjedzie za nisko", a potem ruszyła we wskazane miejsce. Chociaż trzeba było przyznać, że Willou to zachować się potrafił. Nie tylko poczekał aż Rue pierwsza usiądzie, ale też przysunął jej krzesło, punktując nieco u kobiety. No co? Uwielbiała jak jej się usługiwało. Kiedy ktoś zachowywał się w ten sposób, potrafiła nawet czasem nieco spuścić z tonu. Aczkolwiek była to niebezpieczna relacja, bo Lockhart od takich osób oczekiwała, że będą jej usługiwać jeszcze bardziej.
- Imię? Och, chyba tyle jestem Ci winna. Rue - z tego właśnie powodu przedstawiła się ładnie, zamiast wyśmiać gościa, że jego uszy nie zasłużyły na to by usłyszeć powabny dźwięk jej imienia!
Nieporuszona tym, że ją tak lustrował, w końcu wszyscy POWINNI się na nią gapić, była taka cudowna!, zabrała się za próbowanie tych nieszczęsnych krewetkowych szaszłyków.
Zaraz. Co?
Marchewki?
Zdziwienie na twarzy Lockhart wymalowało się wyraźnie nawet mimo tego, że jej sztuczne oczy nie potrafiły wyrażać emocji.
- Czy ja wyglądam jakbym nie miała kasy nawet na marchewki?
No...w zasadzie to nie miała. Za bardzo zaszalała w tym miesiącu i zbyt często wybierała szynobus niż kółka we własnych nogach.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Willou
Arkanista | Ogrodnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 7
Dołączył/a : 16/09/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Sro Wrz 17, 2014 5:26 pm

Zdecydowanie miała rację, przecież to była oczywista oczywistość, że Will był jej prezentem od tych tam na górze. To wcale nie jego miłosierdzie i dobre wychowanie sprawiły, że zlitował się nad hałaśliwą panną, to była zagrywka Losu, mająca na celu uświadomienie Rue, że jest wyjątkowa, cudowna i zasługuje na swoich własnych przychlastów, znaczy, tfu, służących!
Ahahaha!
Żartowałem.
Niespecjalnie raziła go wygórowana samoocena towarzyszki, wręcz przeciwnie - zdawał się być jednocześnie rozbawiony i zaintrygowany tym fascynującym okazem płci pięknej. Znał wiele pięknych, ponętnych kobiet; towarzystwo zapewniały mu zarówno te nieśmiałe, jak i dominujące, lecz Rue nie wpisywała się w żaden z utartych schematów, nie potrafił określić, do której grupy mógłby ją przypisać. Była nowością, ciekawostką, odkryciem, które miał nadzieję zbadać nieco... dogłębniej. Kchem.
Cóż za trafny dobór słów. W końcu Will był tylko mężczyzną, jego myśli bezwolnie zahaczały o temat seksualności, czego nie można było mieć mu za złe. W końcu miał przyjemność spędzać czas w towarzystwie pięknej kobiety. Smaczku dodawało zagadnienie, dotyczące tego, co ukrywała pod ubraniem, bo żywiołak mógł sobie tylko wyobrażać, które części jej ciała są zmechanizowane i niezdolne rozerwać go na strzępy.
-  Nic nie stanie mi na drodze, bym jak najszybciej do ciebie dotarł - odparł usłużnie, zerkając z ukosa na własną dłoń, znajdującą się na jej plecach. Niespecjalnie przejął się tą niemą groźbą - definitywnie bowiem poruszenie szkieletem skrzydeł miało na celu ostrzec go przed przykrymi konsekwencjami posunięcia się z tą dłonią w zbyt intymne rejony jej ciała. Mógł skusić los i zahaczyć przypadkiem o jej krągłości, ale był jednak zbyt dobrze wychowany, by to zrobić.
Niemniej nie powinna go kusić, do licha!
Skinął z wdzięcznością głową, gdy raczyła się przedstawić. Trudno stwierdzić, czy oczekiwała po nim omdlenia na dźwięk tego imienia, czy też miał wydać z siebie okrzyk zachwytu - postanowił nie drążyć tego tematu, bo było więcej zagadnień, które interesowały go znacznie bardziej niż sposób, w który powinien się do niej zwracać.
- Ależ skąd - zaprzeczył gorąco, kręcąc głową. -  Wygląda mi panienka na jednostkę wybijającą się ponad szary motłoch, jedyną w swym rodzaju. Ponieważ jednak nie mam sposobności, by docenić tę oryginalność bukietem, postawiłem na marchewki. Smacznie, zdrowo i z pomysłem.
Uśmiechnął się przekonująco, upijając kolejny łyk swojej przestudzonej kawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rue
Okultysta
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 11
Dołączył/a : 02/09/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Sro Wrz 17, 2014 5:28 pm

Wyjaśnijmy sobie coś. Nie miało znaczenia to, co myślał o tej sytuacji Willou. Czy uważał, że był tutaj by składać jej hołd, czy nie. Rue nie potrzebowała żadnej pomocy Losu, by uświadomić sobie, że jest wyjątkowa, cudowna i zasługuje na swoich własnych przychlastów, znaczy, tfu, służących! Ona to już wiedziała, od dawien dawna, a jej samoocena była tak stała i uparta, że nie spadła zbytnio nawet wtedy, kiedy życie pozbawiło pannę Lockhart nóg, rąk i oczu, zastępując je mechanicznymi ustrojstwami. Była wartościowa. Co najmniej tak samo jak sam Dyktator, jeśli nie bardziej. Will zatem powinien był jej usługiwać, czy był prezentem, czy nie.
I to wcale nie jest żart. Czarnowłosa, ta przepiękna, wspaniała, inteligentna istotka, po prostu na to jak najbardziej zasługiwała. A w zasadzie było to minimum tego, co jej się od życia należało.
Natomiast białowłosy, w oczach Rue, był po prostu małym robaczkiem, który najzwyczajniej w świecie, jako jeden z niewielu, od razu wiedział, gdzie jest jego miejsce w hierarchii. I Lockhart, rzecz jasna, jako istotka wielkoduszna, zamierzała to docenić poprzez zezwolenie mu przez jakiś czas na przebywanie w osnowie jej zajebistości, patrzenie na nią, a nawet słuchanie dźwięku jej cudownego głosu. Zdecydowanie była to hojna nagroda. Może nawet nazbyt hojna, ostatecznie mogłaby się przecież wyręczyć hologramem.
Jako, że Willou zdążył być po drodze ostrzeżony przed pchaniem łap gdzie nie trzeba - a Rue była przekonana, że ruch jej skrzydeł był jedynym, co go przed tym powstrzymało, bo w innym razie dlaczego miałby niby nie ulec tak silnej pokusie dotknięcia czegoś idealnego - podsunął jej krzesło, a ona sama spróbowała krewetki i upewniła się, że nie jest to jakieś stare ścierwo... mogła poświęcić chwilkę na przyjrzenie się, z kim właściwie miała do czynienia.
Podczerwień zdecydowanie uniemożliwiała jej widzenie kolorów, jednak i tak system, jaki wprowadzono jej zamiast oczu stał na wysokim poziomie. A pewnych rzeczy Lockhart się po prostu nauczyła, dzięki swojemu niebagatelnemu geniuszowi, bardzo szybko. Miał zdecydowanie jasne włosy, co najmniej blond i stosunkowo ciemną karnację. Dziwne połączenie. Koloru oczu kobieta nie była w stanie odgadnąć. A tymczasem Willou jej słodził, mile łechtając spragnione komplementów ego. Robił dokładnie to, co należało. Na jego szczęście (albo nawet nieszczęście). Na ustach Rue pojawił się wyćwiczony, wdzięczny uśmiech, który w założeniu miał już do reszty zawrócić mężczyźnie w głowie. Po co moc hipnozy, kiedy Lockhart miała ten przecudowny uśmiech w arsenale?! I tak nikt nie mógłby się jej oprzeć!
- W takim wypadku, sądzę że to zmienia postać rzeczy. Nie mogę przecież dopuścić do tego, żeby ktoś tak dobrze wychowany niepotrzebnie biegał po kwiaciarniach - zgodziła się litościwie, nie tyko pod wpływem pochlebstw Willa.
Bo to, że bieganie specjalnie dla niej po kwiaciarniach nie było niczym dziwnym nie ulegało wątpliwości. I nie miało to znaczenia, czy biegający osobnik poznany był 5 minut, czy może 5 lat temu. Jej się należało takie traktowanie i już! Z tym że słowa Żywiołaka umożliwiły jej przyjęcie marchewek, bez uszczerbku na dumie. A w zasadzie to bardziej by jej się teraz przydały. Upiekła zatem dwie pieczenie na jednym ogniu! A nawet trzy. Zyskała marchewki. Była podziwiana i adorowana. Zachowała swoją dumę. Czy mogła trafić lepiej?!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Willou
Arkanista | Ogrodnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 7
Dołączył/a : 16/09/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Czw Wrz 18, 2014 2:55 pm

Komiczne, jak bardzo mógł różnić się światopogląd dwóch osób, siedzących teraz naprzeciw siebie. Will istotnie był zaintrygowany swą rozmówczynią, zafascynowany jej gestami i słowami, choć nie należało tego odbierać jako komplement - co niewątpliwie czyniła, z tego co zdąży zauważyć. W równie wielkim stopniu interesował się budową telewizora, rozmyślał nad zasadami działania samolotu, czy też przyglądał się przelatującym ponad jego głową pojazdom. Należało bowiem pamiętać, że mężczyzna wciąż był zupełnie nowym członkiem tego społeczeństwa - miał tylko roczek, wiele rzeczy wprawiało go w zadumę, czy osłupienie. Tak też w tej chwili kierował się wyłącznie swoją dociekliwością, karmił ciekawość, poświęcając część uwagi towarzyszącej dziewczynie. Różniła się od tych, które dotąd miał okazję poznać, ale nawet nie mógł określić, czy wpływało to istotnie na jej korzyść. Na dobrą sprawę wciąż pozostawała tylko kobietą, stworzeniem delikatnym i kruchym, z którym należało się obchodzić jak z bombą. Ten dreszczyk emocji, towarzyszący kontaktom z nieco bardziej dominującymi przedstawicielkami płci pięknej, był w jakiś sposób znajomym uczuciem. Mało tego, wydawało mu się, że właśnie tym tropem powinien się kierować, by rozwiązać parę dręczących go zagadek z przeszłości.
Nie czuł się wyróżniony, nawet przez myśl mu nie przeszło, że powinien słaniać się na nogach przed majestatem tej panny, bo i nie miał ku temu powodów. Nie ujawniła swego statusu, nie wiedział, czy stała w hierarchii społecznej pod, czy jednak ponad nim - choć akurat nawet w przypadku tych drugich miewał czasem problem z podporządkowaniem się. Mógł być szarmancki, miły i kulturalny, ale te same cechy ujawniał w towarzystwie prostytutek. Chodziło tu o samą etykietę w stosunku do kobiet, a nie konkretnych jednostek. Może i dobrze, że nie zdawała sobie z tego sprawy, hm.
Jej uśmiech można było określić mianem zachwycającego, ale jednak było trzeba czegoś więcej, by owinąć sobie Welsha wokół palca. Zbyt wielkie miał doświadczenie z pięknymi kobietami, by którejkolwiek ulegać. Był ich wymarzonym księciem, wyciągającym znikąd najpiękniejsze róże, złośliwym szelmą, przed którym rozkładały chętnie kolana, a nawet nieugiętym dominantem, na którego widok piały z zachwytu - ale żadna z tych panienek nie była jego księżniczką, damą serca, miłością. Cała wolna przestrzeń w sercu Willa była ziejącą dziurą, powstałą w efekcie hibernacji.
- Twe ogromne miłosierdzie, panienko, równać się może jedynie niezwykłej urodzie - odparł głęboko, zadowolony, jak łatwo mu poszło. Była niemalże jak plastelina, która pod odpowiednim naciskiem palców, uginała się podług jego woli. Gdyby, nie daj Stwórco, zechciała kwiatów, nie ruszyłby się z miejsca. Na kobiety mógł marnować pieniądze, moc i w niektórych przypadkach energię, ale jednak cenił sobie wolny czas na tyle, by stworzyć stokrotkę na własnej dłoni, zamiast biegać za nią po mieście.
No i pozbył się w końcu tej marchwi. Na co ona mu, kiedy może ją wyhodować na skinienie palca?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rue
Okultysta
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 11
Dołączył/a : 02/09/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Czw Wrz 18, 2014 3:38 pm

Ten światopogląd wcale nie mógł się różnić. Światopogląd Rue był jedyny i słuszny i wszyscy, którzy uważali inaczej, to byli grzesznicy łamiący reguły tego świata. To, że w ogóle istniała taka możliwość, było zwykłą pomyłką, bugiem w grze, który już dawno powinien być naprawiony. Jeżeli niebo istniało, a zważywszy na to, że w mieście hasały sobie anioły, było to prawie pewne, to Lockhart była niepocieszona tym, że jej rodzice najwyraźniej zbyt mało starali się z interwencjami w tej sprawie u Administratora gry.
W zasadzie to nie było dla niej w tej chwili istotne, co kryło się tak naprawdę za zachowaniem Willoua. W tej chwili było takie, jak jej odpowiadało, nie wnikała więc głębiej. Zwłaszcza, że z oczywistych przyczyn czasem trudniej jej było wyłapać mimikę twarzy, która wskazywałaby na to, że to nie z szacunkiem i podziwem wobec niej ktoś się kieruje. A skoro nie bardzo planowała robić z tego jakąś dłuższą znajomość - bo nie sądziła, by był kimś na tyle znamienitym, by godzien był jej stałego towarzystwa - to i prawdziwe motywy mężczyzny były tylko nieważną pierdołą, którą spokojnie da się zignorować. Zresztą, Rue w tej chwili tolerowała tylko dwa typy znajomości. Albo osoby dość wysoko postawione, którym zawróciła w głowie na tyle, że usługują jej jak wytresowane pieski. Albo osoby wysoko postawione, nad którymi będzie musiała jeszcze popracować. Niezależnie od typu znajomości, drugiej osobie na dłuższą metę raczej nie pasowało podejście Lockhart. Bo dla niej byli tylko narzędziami i w pewnym momencie przestawała się z tym kryć. Na zawieranie rzeczywistych i prawdziwych znajomości będzie miała czas, jak już zrobi karierę i odzyska należne jej miejsce.
Z elegancją i gracją, tak dziwną zważywszy na to, że jej ręce były praktycznie całkowicie zmechanizowane, zajmowała się swoimi krewetkami. Nie mogło ulegać wątpliwości, że oto do tej restauracji przybyła panienka z dobrego domu!
- Nie jestem pewna, czy cokolwiek może się jej równać - odparła może mało skromnie, ale za to całkowicie szczerze.
Jej uroda była niezastąpiona i niepokonana. No, może jej własna inteligencja ją nieco doganiała.
- Ale skoro jesteśmy przy tym temacie, miło by było gdybyś się opisał. Dziwnie mi się rozmawia z osobami, które są dla mnie w dużej mierze plamami z temperatury
To nie była prośba. To był już w tej chwili jego obowiązek!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Willou
Arkanista | Ogrodnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 7
Dołączył/a : 16/09/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Pon Wrz 22, 2014 10:17 am

Ciężko mi to stwierdzać, ale Rue bez trudu chyba odnalazłaby się w roli przewodniczącego jakiejś sekty, miała predyspozycje do tego.
Kiwnął tylko głową w odpowiedzi na nieskromne wyznanie, zajmując się wciąż resztkami swojej kawy. Pod sam koniec smakowała okrutnie, żeby nie powiedzieć wręcz paskudnie, ale nie miał zamiaru wybrzydzać w obecnym, wciąż nieco skacowanym, stanie. Choć niewątpliwie marzyła mu się w tej chwili zamiana rolami z żywiołakiem ognia, mógłby bez trudu podgrzać każdy napój. A i teksty na podryw zdawały się jakoś ciekawsze, zwłaszcza kiedy słowa "Pozwól, że rozpalę Twoje zmysły" zawierały w sobie drugie dno, nabierały innego znaczenia niż zwykle. Pozwolił sobie choć na moment pogrążyć się we własnych myślach, choć jego oczy w skupieniu podążały za zmechanizowanymi dłońmi Rue, śledząc pełne gracji ruchy. Zaskakujące, jak doskonale sobie z nimi radziła, ciekawiło go od jak dawna pozbawiona jest własnych kończyn. Poza tym musiała kryć się za częściami robota jakaś fascynująca historia - może nawet dyskretnie podpytałby o jej przeszłość, gdyby miał nieco więcej chęci, siły i czasu.
Nie to, żeby z tym ostatnim stał jakoś wyjątkowo słabo. Był Arkanistą, jego praca polegała głównie na wydawaniu poleceń i ewentualnie wysłuchiwaniu tyrad na temat mobbingu ze strony wyżej postawionych.
Co tam oni wiedzieli, przecież nikogo nie molestował!
Skinął głową na jej ewidentną prośbę - och, proszę Was, nikt nie będzie mu rozkazywał! Przynajmniej dopóki nie okaże legitymacji i nie udowodni, że faktycznie może! No.
Zamyślił się na moment, szukając właściwych słów do zaprezentowania swojej osoby. Trochę idiotyczne, czuł się jak koleś, który lada moment ma wygłosić monolog w programie randkowym.
- Zwykle osoby z otoczenia określają mnie mianem przystojnego i z grzeczności nie śmiem im zaprzeczać - mruknął, uśmiechając się szelmowsko. - Osobiście jednak przed dokładniejszym opisem wolę się dopytać, czy chodzi panience o moją aparycję, czy też całokształt.
W sumie właśnie, bo ciekawe jak ona go w ogóle postrzegała. Można ją było podłączyć do komputera i załączyć na ekranie obraz z jej oczu? To byłoby świetne, dlatego wątpił, by istniała taka możliwość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rue
Okultysta
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 11
Dołączył/a : 02/09/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Pon Wrz 22, 2014 10:39 am

Jeżeli tylko sekta zapewniłaby jej pozycję równą dyktatorowi, poważanie, respekt i szacunek w mieście - Rue nie miałaby nic przeciwko, po prostu użyłaby robaczków, jako narzędzi, by dostać w końcu to, co jej się należy, co miała i straciła parę lat temu, w wyniku okrutnego zbiegu wypadków.
W zasadzie, to 5 długich lat, życia samotnie, jako cyborg w jakichś cholernych slumsach, minęło jak z bicza strzelił. Jej kariera leżała i kwiczała, bo najpierw musiała przecież skończyć studia, potem dostać się do Sorciere i w zasadzie dopiero teraz zaczynała piąć się po drabinie społecznej. Ale nadal była na samym początku drogi.
Nie zmieniało to faktu, że panować nad mechanicznym ciałem nauczyła się już doskonale, po dwóch miesiącach. Przecież nie zniosłaby takiego upokorzenia, jakim byłby brak możliwości poruszania się z gracją i pewnością. Zawsze nienawidziła niezdarnych, nie mogła sobie pozwolić by być jedną z nich.
Poza tym była genialna, no proszę was.
Jej krewetek też niewiele już zostało na talerzu. Były całkiem niezłe, jak na jakąś podrzędną knajpę, która luksusowością żarcia stała daleko za tym, co Lockhart preferowała przez całe życie.
Swoją drogą, jej ROZKAZ nie był pokierowany jedynie ciekawością .Przez te 5 długich lat, czarnowłosa odkryła, jak dużo o czlowieku może powiedzieć sposób, w jaki się opisuje. Prosta sztuczka, miała dobrą wymówkę, więc zazwyczaj ją stosowała.
- O aparycję, aparycję - pokiwała lekko głową, pozwalająć sobie na nieznaczny uśmieszek, by wzmocnić swoje słowa - Charakter mogę poznać sama, jeśli zechcę

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   

Powrót do góry Go down
 
Aoi Sakana
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Daingean :: Dzielnica Handlowa-
Skocz do: