IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Aoi Sakana

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Aoi Sakana   Czw Sty 17, 2013 10:55 am

'Aoi Sakana' to restauracja sushi. Budynek postawiony jest w tradycyjnym, japońskim stylu. Goście mogą poczuć klimat Japonii sprzed kilkudziesięciu lat; kelnerki chodzą ubrane w kimona, organizowane są wieczory zapewniające poznanie kultury tego dalekiego kraju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Marco
Gitarzysta | Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 69
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Pią Sie 02, 2013 2:36 pm

Zwierzołak chwycił zapałki i wyciągnął jedną z nich. Zgrabnym ruchem złamał ją, próbując odpalić, czemu zawtórowało malutkie, cichutkie przekleństwo. Druga zapałka już jednak spełniła swoje zadanie i tym oto sposobem papieros został odpalony.
- Dzięki. - Mruknął Marco, odrzucając pudełko w stronę właściciela. Następnie zaciągnął się sporym wdechem, pozwolił, aby niezdrowy jak jasna cholera dym posiedział chwilę w jego płucach, po czym zrobił powolny wydech, zanieczyszczając powietrze wokół nich.
- Mam na imię Gabriel. Ale najczęściej mówią do mnie Marco. - Odpowiedział w końcu na zadane przez niego pytanie. Sam nie dowiadywał się o imię skrzydlatego, bowiem prawdopodobnie nigdy go nie użyje. Chyba, że malec sam się przedstawi, wtedy zapewne za jakąś godzinę już o tym zapomni.
Podróż z plaży do miasta zajęła trochę czasu. Przez ten okres Marco postanowił założyć koszulkę, bo jednak trochę dziwnym było paradowanie bez niej wśród budynków. Nie, żeby się wstydził, po prostu nie lubił przyciągać ludzkich spojrzeń. Stając przez restauracją z sushi, olbrzym uniósł jedną brew w górę z wyraźnym powątpiewaniem. Niby nigdy nie jadł w takim miejscu, ale śmiał wątpić, aby było to w stanie zaspokoić jego głód. No ale nie on stawiał, to i też marudzić nie miał zamiaru. Zerknął na skrzydlatego kompana i wzruszył ramionami, po czym wlazł do środka budynku.
- Oryginalnie. - Stwierdził, obserwując wystrój.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skyler
Uczeń
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 40
Dołączył/a : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Pią Sie 02, 2013 8:31 pm

Anioł zauważył pierwszą, nieudaną próbę posługiwania się zapałkami.. serio? Zaraz jednak odwrócił swoją uwagę od niego i kierował go wgłąb miasta. Skyler złapał zapałki i włożył z powrotem, nic nie mówiąc. Zerknął tylko, jak wyjawił swoje imię. Gabriel bardziej mu się podobało, ale nie ważne. Po drodze stwierdził, że bary o tej porze są przepełnione i nie będzie się tam pchał, dlatego zwierzołak będzie musiał się zadowolić sushi. Widząc jego reakcje, stwierdził, że wypadałoby wyjaśnić i choć wcale nie musiał, tym razem to zrobi.
- Nie mam ochoty iść do baru, a za nim coś kupię.. to musi wystarczyć. - poinformował, nie zwracając uwagi na zdziwione kelnerki, widzącego Anioła w kimonie (dobrze się złożyło) i większego od niego mężczyznę. Rzeczywiście ten widok był dość.. niecodzienny.
- Zresztą.. rybka ci smakowała. - przypomniał w dość zaczepny sposób i rozsiadł się wygodnie przy jednym ze stolików gdzieś na uboczu. Zaraz do ich stołu podeszła atrakcyjna kelnerka, już przynosząc "zamówienie" razy dwa, którego Zan'rathyel nawet nie musiał zamawiać. Bywał tutaj dość.. regularnie, więc nie musiał się tym kłopotać. Sky nie uznał tego za niegrzeczne, że Marco dostał od razu to samo, bez możliwości wyboru. Musi się przyzwyczajać jako jego tygrysołak. Aczkolwiek, jakby miał jakieś "ale" - nie stanowiłoby to problemu dla Anioła, mimo wszystko nie będzie też stawał na głowie, bo kotu rybka nie pasi. No i domyślił się, że Gabriel nie wiedziałby nawet co zamówić, ale kto wie. Skyler szepnął coś pod nosem i zaczął jeść swoją porcję.
- I twierdzisz, że nie jesteś do... oswojenia. - Z lekkim, ironicznym uśmieszkiem przeniósł wzrok na Gabriela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco
Gitarzysta | Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 69
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Pią Sie 02, 2013 8:46 pm

Gabriel bezceremonialne rozsiadł się na swoim miejscu, a kiedy do ich stolika podeszła atrakcyjna kelnerka, uśmiechnął się szeroko i złożył kilka wyjątkowo niestosowanych zamówień. Niestety jednak jego zaloty został odrzucone, a on sam nie przejmując się tym, skupił całą swoją uwagę na skrzydlatym.
- Dopóki stawiasz, nie mam zamiaru narzekać. - Stwierdził i wyszczerzył się, słysząc drugi komentarz. Jednak nie odpowiedział na to nic, po prostu czekał, w międzyczasie dopalając papierosa. Co prawda raczej nie powinien tego robić w lokalu, no ale raczej nie znajdzie się tutaj nikt taki, kto chciałby mu zwrócić uwagę. A jeśli się ktoś taki znajdzie, to na pewno z wielką chęcią zajmie się wyrzuceniem owej fajki. Albo wróci do domu bez zębów.
Olbrzym wypuścił powietrze z płuc i spojrzał na chłopaka z tajemniczym uśmiechem.
- Tego nie powiedziałem. - Stwierdził i zastanowił się nad tym chwilę. - Na pewno nie będzie to jednak łatwe. Lubię swoją niezależność. - Dodał i po raz kolejny zajął się swoim papierosem. Prawda jest taka, że tkwił w nim pewien pierwiastek, który chciał komuś służyć. Marco doskonale zdawał sobie tego sprawę, taka już była natur zmiennokształtnych i ciężko byłoby z tym walczyć. Nie oznaczało to jednak, że poleci usługiwać pierwszemu lepszemu, który zachce mieć tygrysa pod swoją pieczą. W życiu nie ma tak łatwo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa
Grzech Główny | Właścicielka Szpitala
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 108
Dołączył/a : 01/08/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Sob Sie 03, 2013 12:04 pm

Nim Lisa wraz z Askarim doszli do tego miejsca, między nimi jeszcze była małą spina. Nie to, że Askar coś tam teges, źle powiedział i te sprawy, po prostu nasza blondwłosa dama lubiła czasem się naburmuszyć i czekać, aż ktoś zacznie ją przepraszać lub mówić, że jest taka wspaniała i wgl. Naturalnie spodobały jej się słowa dowódcy, które wyraźnie wyniosły naszą Pychę na piedestał. On to potrafił sprawnie zarzucić jakimś słowem tak, by Lisa czuła się "lepsza". Nawet, jeśli musiał kłamać, były to po prostu słodkie kłamstewka. W końcu przyznał, że się jej boi, tych jej mocy, które to są dla niego niekorzystne i jak Lisa podejrzewała, nie tylko dla niego, no bo kto chciałby być zmuszany do zmiany swoich poglądów?
Kiedy tylko doszli na miejsce kobieta przekroczyła próg restauracji jako pierwsza. Początkowo zatrzymała się na kilka sekund jakby z zastanowieniem. W końcu nie była do końca pewna jakie miejsce zająć, bo chciała jak najlepsze, naturalnie. Poprawiła swoje blond włosy i wzięła głębszy oddech, przez co jej jędrne piersi uniosły się nieznacznie, po czym pomału wróciły do swojej poprzedniej pozycji, która ani troszkę nie była gorsza, bynajmniej. Wciąż był to oszałamiający widok. Pycha delikatnym ruchem dłoni zaczesała włosy w tył, powolny ruch wysunięty w tym kierunku był hipnotyzujący i pozwalał dłużej napatrzeć się na tę kobietę, która najwidoczniej lubiła skupiać na siebie uwagę. Niespiesznym, kocim ruchem poczęła sunąć przed siebie, jej biodra kołysały się subtelnie, jakby były sterem jej lekkiego, acz ponętnego ciała. Za Lisą unosił się niemocny zapach jej perfum, który jedynie dodawał jej jeszcze więcej kobiecości jak i seksapilu. Prawdopodobnie za Pychą wszedł ktoś jeszcze, ale czy warto było zwracać na tę osobę uwagę? Po co, kiedy to taka dama rzuciła prowokującym spojrzeniem w stronę silnego, rosłego mężczyzny, siedzącego tuż obok Anioła przy czym zagryzła lekko wargę, spuściła wzrok i ponownie go uniosła, znowu zaszczyczając go spojrzeniem głębi swoich mocno niebieskich ocząt, równie hipnotyzujących co specyficzny, kuszący chód. Blondynka zasiadła stolik dalej od mężczyzn, nie patrząc już w kierunku ich stolika, zupełnie jakby to przejscie obok nich i zerkanie w ich kierunku nigdy nie miało miejsca, a jedynie unosząca się delikatna woń jej perfum mogły potwierdzać, że na pewno było inaczej.

_________________

[ x x x x x x x x x x ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askarius
Dowódca Fleauètte | Inżynier
avatar

3 pochwały i więcej
1 ostrzeżenie
Liczba postów : 100
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Sob Sie 03, 2013 12:40 pm

Wraz z dziewczyną wybrali się do tej restauracji Sushi, ważne że było mięso w dodatku surowe co mu się bardzo podobało, był strasznie głodny. Potem się wybierze na jakieś krótkie polowanie, bo smak krwi w fontannie pobudził jego zmysły łowieckie. Teraz jednak będzie musiał się zadowolić sushi, ryby i te sprawy, nie znał się na tym, znaczy wiedział co i jak, ale olał to po chwili. Teraz podziwiał walory fizyczne Lisy, nawet jeżeli była członkinią rady to leciał na nią, ale udawało mu się powstrzymywać. Wszedł do restauracji ubrany jak jakieś mroczne widmo. Czerwony komplet garnituru, nawet koszula była czerwona a w kieszonkę marynarki miał włożoną jadeitową róże, oprócz tego na jego stópkach widniały eleganckie, stylowe (nawet miały ledwo widoczne kuliste wzory) skórzane buty z aligatora, prościej mówiąc, był ubrany zajebiście w cholerę. Jego głowa była jeszcze zdobiona przez szkarłatny kapelusz z obszernym daszkiem, lecz nie taki kowbojski, ale zwyczajny. Nosił okulary przeciwsłoneczne, przecież było w cholerę jasno i gorąco na polu, do chuja! On natomiast był jeszcze w dodatku upizgany jak stara świnia i musiał coś w końcu wpierdolić. Uśmiechnął się jeszcze, gdy zobaczył jak dziewczyna odnosi się z swoją venoriańską pozycją członkini rady ~ Dzień dobry, smacznego wam życzę ~ Taki jest miły, bo czemu nie, ładny dzisiaj dzień, wszystko jest takie pięknie, niesamowicie przejrzyste. Ptaszki ćwierkają, szukając pożywienia dla swojego potomstwa, karmiąc je jak swoje pisklęta. Uwielbiał naturę. Zasiadł naprzeciwko dziewczyny i zaczął szukać beznamiętnie czegoś w karcie, był strasznie głodny, wpierw zajmijmy się pierwotnymi instynktami.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skyler
Uczeń
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 40
Dołączył/a : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Sob Sie 03, 2013 1:22 pm

Anioł obserwował poczynania Gabriela względem kelnerki, uwieńczając jego porażkę cichym śmiechem. Skyler poprosił tą samą kelnerkę lekkim uniesieniem dłoni, a ta zaraz pojawiła się obok stolika. Dalej zachęcił ją, żeby się nachyliła - wtedy szepnął coś, a dziewczyna zarumieniona powoli wyprostowała się i Anioł zajął ją krótką rozmową. Po chwili kelnerka wróciła do swoich obowiązków, a Skyler z triumfalnym wzrokiem zerknął na Marco. Oczywiście to były żarty, a nawet dobrze się przy tym bawił. Co nie zmienia faktu, że w tym przypadku "wygrał".
- Tyle wystarczy. - stwierdził, po odpowiedzi Marca. Właśnie tego chciał się mniej więcej dowiedzieć. Marco byłby pomocny w odwalaniu brudnej roboty, no i jako ozdoba też się nada. Skyler mógł się założyć, że to mu odpowiadało, póki dostaje żarcie.
Jego rozmyślania przerwało przybycie kolejnych klientów, niemniej jednak kontynuował jedzenie swojej porcji. Kiedy nieznajoma kobieta przemknęła obok ich stolika, odprowadził ją krótko wzrokiem. Na idącego za nią faceta nawet nie zwrócił uwagi. Nie odpowiedział na te pogodne powitanie, w końcu był w trakcie posiłku i nie, nie było to spowodowane niechęcią. Miał zbyt dobry humor.
Kiedy skończył, ziewnął zasłaniając się rękawem od kimona.
- To nawet lepiej. - dodał po chwili. Przynajmniej ma jako taką pewność, że nie jest pierdołą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa
Grzech Główny | Właścicielka Szpitala
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 108
Dołączył/a : 01/08/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Sob Sie 03, 2013 2:58 pm

Lisa oparła się o stolik eksponując swój soczysty biust. Westchnęła ponownie nieco znudzona i zaczęła kręcić blond kosmyk wokół wskazującego, szczuplutkiego paluszka swej zgrabnej dłoni, którą ozdabiały paznokcie w kolorze pudrowego różu nierzucającego się w oczy. Był po prostu bardzo kobiecym kolorem, nie przesłodzonym. Uroczy pomruk wydobył się z ust kobiety kiedy to przymknęła na chwilkę swoje oczy, by po chwili otworzyć je bardzo niespiesznie. Jej długie, czarne rzęsy pomału odsłoniły błysk mocnoniebieskich, wręcz szafirowych oczu, których to spojrzenie momentalnie powędrowało na Askariego. Znowu maltretowała go swoim spojrzeniem, bardziej naturalnie z zaciekawienia lub zastanowienia, niż po złości lub też poprzez knucie jakiegoś świetnego planu, bo nie knuła nic specjalnego, po prostu tak jakoś testowała swojego dowódce.
- Chciałabym byś potrafił mi zaufać, nienawidzę, gdy unikasz mojego spojrzenia. - zaczęła łagodnie, a jej wzrok nie ustępywał, był natarczywy, zaś Pycha nie śniła nawet o tym by odwrócić swoje spojrzenie w innym kierunku, przyglądała się mężczyźnie nieustępliwie, jakby chciała dopiąć swego, by w końcu na nią zerknął.
- I tak wiem, że się mi nie oprzerz, więc po co miałabym używać swych zdolności? Przecież i bez nich wywołuje w Tobie uczucia na tyle odpowiednie, że użycie mocy byłoby jedynie zbędną utratą wysiłku. A po co mam się przemęczać, prawda? Muszę o siebie dbać... - dodała spokojnym, melodyjnym głosem nie ustępując spojrzeniem, jakim wciąż go lustrowała. Zamrugała kilkakrotnie powiekami i ponownie westchnęła z lekkim pomrukiem. Wyciągnęła dłoń w kierunku dowódcy i przejechała końcem paluszka po wierzchu dłoni mężczyzny, którą to trzymał kartę menu.
- ...tak jak Ty o mnie powinieneś, w końcu jestem najważniejszym z Twoich grzechów. - mruknęła słodko kończąc swą wypowiedź, a na jej buzi wykwitł mały uśmiech. Mężczyźni siedzący stolik dalej nie mogli widzieć, co tam Lisa robi, bo Ask siedział plecami do nich i nieco przysłaniał kruchą kobietę, która jedynie czasem się wychylała niecelowo, by "ten duży, rosły mężczyzna siedzący nieco dalej" mógł ją podziwiać.
- To jest smaczne, Skarbie. - dodała po chwili ciszy i palcem, którym błądziła po dłoni dowódcy wskazała pewne danie podane na karcie menu. Mogła je na spokojnie polecić, bo mimo, iż było ono drogie, to naprawdę smaczne i pożywne. - A ja bym chciała jakiś alkohol ~ - napomknęła uśmiechając się czarująco i broń boże nie używała żadnych mocy! Co nie zmienia faktu, że non stop chciała nawiązać wzrokowy kontakt. Po prostu było to dla niej ważne.

_________________

[ x x x x x x x x x x ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askarius
Dowódca Fleauètte | Inżynier
avatar

3 pochwały i więcej
1 ostrzeżenie
Liczba postów : 100
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Sob Sie 03, 2013 6:29 pm

Ascari nie odzywał się dopóki Lisa nie rzuciła ostatniego słowa - Alkohol, nie chodziło o żadne pobudzenie na temat tego słowa, raczej chodziło o to, że czekał spokojnie na zakończenie jej wypowiedzi. Przeglądał kartę jednym okiem a drugim patrzał na nią, był strasznie głodny ale był tutaj z dziewczyną, więc musiał mieć podzielną uwagę, ale coś mu to nie wychodziło. W końcu dziewczyna wybrała jakieś danie, więc poprosił kelnerkę/kelnera o przyniesienie im dwóch zestawów bez warzyw i ziół oraz butelkę 0,5l sake, była to przecież japońska knajpa, podawała sushi. Wreszcie popatrzył na nią przez okulary słoneczne, skupił na nią całą uwagę i się uśmiechnął, pokazując jej przez chwile wysuwane kły, jednak już po chwili kelnerka/kelner wrócił z ich zamówieniem (godmode) i rozłożył im dwie porcje przy nich z jakimiś chujowymi pałeczkami. Pomiędzy nimi usadowił butelkę ciepłego sake z miseczkami i pożegnał się japońskim ukłonem ~ Ufam Ci moja droga, dopiero niedawno zrozumiałem mój błąd, jako jedyna nie masz morderczych zamiarów na moją osobę. Przepraszam za wcześniejszą pomyłkę, niech stanie się to przeszłością, którą ludzie tak wielbią ~ Ściągnął okulary a jego oczy były już zielone. Dziewczyna rzeczywiście miała ponętne kształty, dbała o siebie i była w świetnej formie. Uśmiechnął się uroczo ~ Napijmy się czegoś moja  dumna grzesznico, dzisiaj czuję że będzie wspaniały dzień, nie uważasz? ~ Złapał butelkę alkoholu i rozlał do dwóch miseczek a jedną podał dziewczynie, kładąc bliżej jej butelkę, niech się rozerwie, on i tak miał odlot, nawet sobie nie zdawała z tego sprawy ~ Shakha Lisa ~ Odezwał się w venoriańskim, słowo to oznaczało „na zdrowie” w ich gatunkowym języku. Po chwili jednak przeszedł już całkowicie na venoriański ~ Tylko nie przesadź z tym alkoholem, możesz się przegrzać w towarzystwie tych miłych panów w dodatku pamiętaj jeszcze o temperaturze, jest dość wysoka ~ Ich język rodowy przypominał bardziej japoński połączony z rosyjskim, ale miał też coś z łacińskiego, nie ważne, ważne że był strasznie dziwny, niezrozumiały dla innych gatunków jeżeli nie wyuczyli się języka. Ściągnął kapelusz i rozpuścił włosy na wszystkie boki, rozpiął marynarkę, podciągnął rękawy i wypił szybko wraz z Lisą miseczkę sake.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco
Gitarzysta | Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 69
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Sob Sie 03, 2013 7:39 pm

Gabriel obserwował poczynania Skylera z niejakim rozbawieniem. Nie czuł żadnej zazdrości, czy czegoś w tym stylu, bardziej go to śmieszyło, a jednocześnie zaczynał anioła coraz bardziej lubić. Wyglądał trochę jak pierdoła, która nie potrafi sobie poradzić z zawiązaniem buta bez czyjejś pomocy, ale jak widać kolejny raz powiedzenie, iż pozory mylą stało się prawdą. Rozmyślałby nad tym dłużej, gdyby nie to, że nagle coś, a raczej ktoś brutalnie oderwał jego uwagę od skrzydlatego. Niebiesko-zielone spojrzenie spoczęło na kobiecie, która postanowiła odwiedzić ten lokal. Bardzo szybko ocenił jej urodę i stwierdził, że chyba pomylił stoliki. Nie zauważył jednak, jakoby owa istota nawiązała z nim kontakt wzrokowy, bowiem najzwyczajniej w świecie był zajęty obserwowaniem czegoś zupełnie innego. Przez długi, bardzo długi czas chamsko wgapiał się w ową damę, dopóki jakiś jegomość, którego istnienia nawet wcześniej nie zauważył, nie zasłonił jej swoim ciałem. Dopiero w tym momencie Marco powrócił do świata realnego i lekko pokręcił głową. Spojrzenie powróciło do anioła, a na twarzy zmiennokształtnego pojawił się szeroki, bardzo niegrzeczny uśmiech.
- Wszystkie znaki na niebie i ziemi podpowiadają mi, że muszę częściej odwiedzać to miejsce. - Powiedział w jego stronę, chociaż słowa tak naprawdę nie były skierowane bezpośrednio do skrzydlatego. Są jednak sprawy ważne i ważniejsze. Do tych drugich zaliczało się na przykład jedzenie. Skoro już podali, to Marco postanowił się nim uraczyć. Nie chciał jednak się pieprzyć z jakimiś pałeczkami, więc zwyczajnie brał przekąski w garść i wsadzał do ust. Jego porcja zniknęła wręcz w błyskawicznym tempie, a sam zwierzołak dawał jasno do zrozumienia, iż chętnie przyjąłby dokładkę.
- A co, snujesz jakieś plany względem mojej osoby? - Spytał i znów wyszczerzył się w stronę Skylera, stawiając kawę na ławę. Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, wtedy Gabriel musiałby uważnie tę sprawę przemyśleć. Na razie jednak chciał porządnie pojeść. Nie powinno się podejmować takich decyzji z pustym żołądkiem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa
Grzech Główny | Właścicielka Szpitala
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 108
Dołączył/a : 01/08/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Sob Sie 03, 2013 8:46 pm

Tak naprawdę nie dało się nie zauważyć, na czym swój wzrok skupił Marco. Czyż to nie było zwierzęce z jego strony? Och tak, było, Lisa odebrała to jedynie pozytywnie, choć jeśli przy dłuższym kontakcie mężczyzna wciąż patrzyłby gdzie indziej niż w jej oczy - zeźliłaby się. Ale nie, nie dlatego, że patrzył na jej kształty, zamiast twarz, to już jej takie prywatne przewrażliwienie, że członkowie organizacji do której należy tak cholernie unikali patrzenia w jej oczy i nawiązywanie dłuższego niż parusekundowego kontaktu wzrokowego, z obawy przed tym co może się stać. A przecież Lisa była dobrą osobę, co z tego, że miała wyniesiony na piedestał jeden z grzechów, poza tym to przecież taka miła dziewczyna, czyż nie?
Słowa Askariego przyjęła do siebie z nijaką dumą. Tak, była pyszna i dumna, także jego przeprosiny podziałały na nią jak słodki miód, a to, że spojrzał w jej oczy, w końcu, dodało temu wszystkiemu wyraźnego smaku. Bez wątpienia ją to "zauroczyło", spodobało jej się tak bardzo, że po prostu pomyślała o... Sobie. Tak, o tym, jaka musi być wspaniała, ale jednak nie wyraziła tego na głos. Dowódca tak naprawdę nie interesował jej w sferze seksualnej, nie czuła pociągu w jego kierunku, przynajmniej w obecnej sytuacji czy też chwili, był jej bliski niczym członek rodziny, ale coś bliżej kuzyna niż brata, no bo z kuzynem można się pukać, a z bratem nie wypada. Blondwłosa uśmiechnęła się szerzej do mężczyzny, kiwnęła głową na zgodę by się napić, zaś kiedy zwrócił się do niej w rodowitym języku, zaśmiała się słodko pod nosem.
- Uroczo wymawiasz słowa, gdy mówisz po naszemu. - mruknęła telepatycznie i posłała mu oczko. Ho ho, nie musiała się wcale wysilać, by ktoś nie usłyszał o czym rozmawiają, mogła telepatycznie przekazać wiadomość i wsio, była ona wtedy równie, a nawet bardziej, tajemnicza, co wypowiedzenie jej w obcym dla innych języku, który to ktoś mógły rozpoznać i przez to określić ich rasę, a to czasami bywało niekorzystne.
~ Shakha Ascari ~ - rzuciła w odpowiedzi przechylając miseczkę której brzeg objęła delikatnymi wargami i wypiła za jednym zamachem, a potem, skoro miała to co lubiła, nalała sobie więcej, choć korciło ją by pić z butelki, mhmm... To było po prostu smaczne i też uzupełniało jej żołądek, który nie czuł się aktualnie głodny, jednakże by nie być niegrzeczną wzięła kawałek dania podanego przez kelnerkę, która nawet Lisie się spodobała. Musiała się jednak najpierw zastanowić nad ostatnimi słowami dowódcy, zanim coś odpowiedziała. Lubiła czasem sobie podumać, pomyśleć, nie stroniła od tego, nie mówiła wszystkiego co jej do głowy jako pierwsze przyszło.
- Myślę, że jestem na tyle dorosłą i mądrą kobietą, by sobie z tym poradzić, ale dziękuję za troskę. - odparła normalnie z lekko chytrym uśmieszkiem, ponownie, bez krępacji i ukrycia, zerkając w dość perfidny i widoczny sposób na mężczyzn. Chyba miała większą ochotę na nich, niż na tę rybkę tutaj podawaną, wyglądali tak bardzo, hmm... Apetycznie.
- Uroczy są... Chciałabym jednego z nich. - mruknęła do dowódcy z miną mówiącą "jak czegoś chcę, to to dostaję, w końcu jak można mi odmówić?" Znowu nie ukrywała swych słów pod płaszczem innego języka bądź telepatii, była otwarta w tym co mówiła, bo wiedziała, że niczego nie zdradza, prócz swych zachcianek.
- Smakuje Ci? - rzuciła po chwili patrzenia na Marco i Sky'a, by znów spojrzenie przenieść na Dowódcę. Gnębiła go tak długo spojrzeniem tych swoich niebieskich ocząt póki nie odwzajemnił tego spojrzenia swoim własnym. Nie dawała za wygraną, musiała poczuć, że ktoś z zaufaniem i bez obaw potrafi patrzeć prosto w jej oczy.

_________________

[ x x x x x x x x x x ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skyler
Uczeń
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 40
Dołączył/a : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Sob Sie 03, 2013 9:15 pm

To posunięcie nazwałby jako zdrowa rywalizacja. Właściwie przyszło Aniołowi do głowy, aby na tym nie poprzestać, tylko tym razem, można by wykorzystać nowo przybyłą panią. Precyzując, bardziej chciał wrobić Gabriela, aby ten zdziałał coś w tym kierunku, ale ten pomysł szybko się ulotnił. No bo.. bez przesady i tak wiedział, jak to mogło się skończyć. W momencie, kiedy Marco nadał ślinił się na widok tamtej kobiety, do Skylera podeszła kelnerka, żeby zaraz potem zniknąć za drzwiami kuchni i przynieść Marcowi dokładkę. No tak, jak mógł pomyśleć, że tyle mu wystarczy.
- Nie zaprzeczam.. - między innymi z tego też powodu bardzo chętnie odwiedzał ten lokal. Mają tu dobre jedzenie, ładne kelnerki i wiele, wiele innych pozytywów.
No i jest zajebisty, bo Skyler tu od czasu do czasu przychodzi. Anioł odgarnął włosy z twarzy, które i tak opadły jak chciały.
- Może. Właściwie.. to tak. Pomagasz mi w mojej nieformalnej robocie, którą muszę wykonywać żeby Ci z góry mnie nie wypierdolili, ale nie ważne, i po prostu ładnie wyglądasz obok mnie za ... co tam sobie chcesz. A ja mogę dużo. - wzruszył ramionami, bawiąc się pałeczkami. Wykarmienie, chociaż nie łatwe, było dla Skylera wykonalne (ile ten gość wpierdala..), może mu udostępnić całkiem wygodny apartament w internacie, który dzieli z bardzo sympatycznymi współlokatorkami.. idąc dalej, załatwić mu kobietę? Też się da. No i dość przydatne - jako Anioł jest w stanie uzdrawiać, a to cenna umiejętność. Leonrose nie będzie się nudził.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askarius
Dowódca Fleauètte | Inżynier
avatar

3 pochwały i więcej
1 ostrzeżenie
Liczba postów : 100
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Sob Sie 03, 2013 9:21 pm

Używanie telepatii też się nadawało, zapomniał o swoich zdolnościach. Z uśmiechem na twarzy wziął pałeczki do ręki i popatrzył na te głupie narzędzia. Złamał je i położył gdzieś obok na stole. Wziął butelkę sake i wlał sobie do miseczki. Odstawił butelkę na stole przy dziewczynie i delikatnie skropił swoje dłonie alkoholem. Zaczął wcierać krople japońskiej wódy w swoją skórę i zabrał się do pałaszowania. Wbił palce w poskładany surowy kawałek mięsa, przybliżył go sobie do ust i chapnął łapczywie swój paluch ściągając językiem kawałeczek mięska, które rozpłynęło mu się w ustach, nie wiedział że morskie stworzenia są takie specyficzne w smaku. Nie miał możliwości zjedzenia aligatorom, rzucił wtedy zwłoki innym aligatorom po zdarciu z niego skóry żeby mogły sobie pojeść, dbał o wszystkie istotki, które trzymał w jego ogrodzie. Powoli wyciągnął palca z ust patrząc prosto w oczy Lisie, nawet się na tym skupił. Oczy miała ładne i to bardzo, hipnotyzujące ale nie takie związane z jej mocami, poczuł przez chwilę ciarki na swojej skórze, ale w końcu po chwili ustały a on się szeroko uśmiechnął a raczej otworzył buzie i wrzucił kolejne kawałki mięsa w dosłownie dwadzieścia sekund. Połknął wszystko na raz, był strasznie głodny ~ Tak, definitywnie byłem głodny ~ Zaczął wycierać swoje wargi ściereczką, patrząc zwyczajnie spokojnym spojrzeniem na dziewczynę ~ Smakuje mi moja droga, na jakiś czas wystarczy, ale czuję że twoje kobiece potrzeby muszą zostać spełnione a zwykłe jedzenie nie zastąpi Ci tego, na twoim miejscu wybrałbym obu, nie wolno się ograniczać ~ Nie mówił głośno, mężczyźni musieliby przerwać swoją rozmowę żeby ich usłyszeć. Mówił w kierunku dziewczyny ~ Moim zadaniem jest troszczyć się o Ciebie, nic tego nie zmieni póki jesteś jedną z NAS ~ Tak, to było jednoznaczne. Chodziło mu o organizację i społeczeństwo ~ Co o tym myślisz Liso? ~ Askarius wreszcie spojrzał jej w oczy, nawet mogła dostrzec odbicie w jego oczach swojej twarzyczki oraz dekoltu, nie mógł się oprzeć przecież, był tylko facetem, który dawno nie ruchał przez swoje miłosne celibaty.

_________________
~ Jestem Venorianem, nie boję się mroku, który mnie wciąga. Odrzucam ten chaos, wyrzucam go z moich myśli, istnieje tylko harmonia ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco
Gitarzysta | Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 69
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Sob Sie 03, 2013 9:37 pm

Gabriel widząc nową porcję jedzenia uśmiechnął się tylko z zadowoleniem i bez ociągania zabrał się za pochłanianie pokarmu. Znów robił to bez większej finezji, niektóre dania połykając wręcz w całości, niczym malutkie ciasteczka. I chociaż wcale  na to nie wyglądało, to uważnie słuchał anioła, analizując w głowie jego słowa. Kiedy wreszcie skończył posiłek, stwierdził, iż może teraz odpowiedzieć na to pytanie, jednak najpierw musiał wydłubać resztkę jakiegoś cholerstwa z kłów. Gdy z tym skończył, wyciągnął paczkę papierosów, uraczył się jednym z nich i odpalił go znalezioną w kieszeni zapalniczką i zaciągnął się.
- Od razu przechodzisz do konkretów. Świetnie. - Mruknął, wydychając dym papierosowy i poważniejąc. Nie było już głupich uśmiechów i niepoważnego zachowania. Uważne spojrzenie wbijało się anioła, jakby tygrysołak chciał odczytać jego myśli. Wreszcie się odezwał, a jego głos był głęboki, stanowczy i poważny.
- Po pierwsze musisz sprecyzować o co chodzi z "nieformalną robotą". Chcę wiedzieć na czym stoję, zanim się na to zgodzę. Po drugie nie wymagam zbyt wiele: przede wszystkim, jeśli dojdzie do zawarcia... hm, umowy, nie życzę być sobie traktowanym jak jakieś cholerne zwierzę domowe albo jakiś gorszy gatunek. Po drugie, jak się zapewne zdążyłeś zorientować, nie lubię ograniczeń. Jeśli masz więc zamiar mówić mi, co mogę zjeść, z kim mogę rozmawiać i jak mam spędzać wolny czas, to odpuść sobie na samym początku, bo nic z tego nie wyjdzie. Jeśli spełnisz ten warunki, możemy się dogadać. - Stwierdził, przez cały czas trzymając kontakt wzrokowy z aniołem. Jego ruch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skyler
Uczeń
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 40
Dołączył/a : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Sob Sie 03, 2013 10:59 pm

Najedzony kot, to dobry kot. Ale my nie o tym teraz.. Skyler próbował się nie dziwić, jak można pochłaniać jedzenie w taki sposób, mógłby rzec, że się tego po zwierzołaku spodziewał ale i tak.. widząc to w tej chwili, przekonał się że jest jeszcze gorzej niż myślał. Dobrze, że jakoś mu to szczególnie nie przeszkadzało. Co prawda odwrócił wzrok kiedy dłubał sobie w kłach, bo takie zachowanie odrobinę kłuło go w oczy. No i ile można się gapić na tą paskudną gębę. No ale cóż poradzić. Kiedy w końcu skończył, co w sumie długo nie trwało, na nowo mógł skupić na nim swoją uwagę. Zanim jeszcze to zrobił, wyciągnął swoją japońską fajkę, nabił zwinnie i podpalił zapałką. Cały proces palenia fajki nie jest taki łatwy.. od początku, do końca. No ale, miał zajęcie podczas gdy Marco mówił.
- Wyjaśnię ci dokładnie innym razem, ale chodzi o to, że jako Anioł muszę.. pomóc, gdy zajdzie taka potrzeba, mogę też nadawać pokutę i mam na to specjalne przyzwolenie. Załapiesz o co chodzi, jak zobaczysz. Zdarza się, że nawet trzeba obić komuś mordkę, tzn.. ty mógłbyś się tym zająć, jeśli wiesz o co mi chodzi. No i ogólnie ochraniałbyś mi dupsko. - zrobił krótką przerwę na pyknięcie fajki, no i poczekał, aż Marco przyswoi sobie to, co powiedział. Ogólnie miał na myśli np ingerencję w bójkę i ochrona słabszego, tak też się zdarza. Trudno sprecyzować, jest mnóstwo opcji.
- Bez przesady, chyba na tą chwilę jesteś w stanie stwierdzić, czy byłbyś tak przeze mnie traktowany. A ograniczeń.. sam nie lubię, więc nie spodziewaj się ich z mojej strony. - To, żeby nie rypał jego dup to chyba oczywiste. Wróć, to się wytnie. Wbił swoje niebiesko-czerwone tęczówki w mężczyznę, wyczekując odpowiedzi dalej paląc fajkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco
Gitarzysta | Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 69
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Sob Sie 03, 2013 11:18 pm

Marco znów uważnie analizował słowa towarzysza, zajmując się jednocześnie swoim papierosem. To mu pomagało w myśleniu i odrobinę uspokajało, dzięki czemu powstrzymywał swoje zwierzęce odruchy. Raz czy dwa kiwnął głową, by wreszcie oprzeć głowę o grzbiet dłoni, zamknąć oczy i przesiedzieć tak przez jakiś czas. Musiał to wszystko sobie jakoś ułożyć, zdecydować, czy w ogóle chce się pisać na taki układ, bo w końcu nigdy jeszcze nikomu nie podlegał. Trwało do dłuższą chwilę w końcu jednak głowa olbrzyma powędrowała w górę, a skrzydlaty mógł na niej zauważyć szeroki uśmiech pełen kłów.
- Brzmi rozsądnie. Jestem gotów się na to zgodzić. - Stwierdził i wyciągnął swoją prawą rękę w stronę anioła, aby tym samym zapieczętować ich umowę. Nie ukrywał ciekawości, bowiem była to dla niego nowa sytuacja i nie wiedział, co go czeka. Na pewno będzie jednak ciekawie i nie będzie musiał narzekać na brak rozrywek. W każdym razie zastanawiał się, czy ich charaktery nie okażą się zbyt mocne i czy nie zacznie im to zawadzać. Jakkolwiek by jednak nie było, jeśli nie spróbują, nie dowiedzą się. A ochraniać czyjeś dupsko i spuszczać innym łomot to były rzeczy, które Marco potrafił robić w perfekcyjny wręcz sposób.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skyler
Uczeń
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 40
Dołączył/a : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Nie Sie 04, 2013 12:26 am

Podczas rozmyślań Gabriela podeszła do nich kelnerka, która sprzątała ze stolika, więc Anioł zawiesił na niej swój wzrok, ale przypomniało mu się, że trzeba zapłacić. Powiedział coś do niej, a ta wyciągnęła super-duper bajerowe urządzenie, którym zeskanowała Aniołowi oko. Zapikało, zabrzęczało i zaświeciło się na zielono, że transakcja udana czy jaki chuj. Skyler mruknął coś pod nosem, że formy płatności z upływem lat stają się coraz bardziej popierdolone kłopotliwe, długowieczne istoty, w tym przypadku właśnie Anioł - musi przyzwyczajać się do co rusz innych zmian. Mógłby zacząć narzekać, że "a stoooo lat teemuuu to nie było dnabfqwjdnasjkfn" i tak dalej, ale na szczęście nie był taką osobą. Jest mu to wszystko obojętne, można przywyknąć, niemniej jednak zdarzają się takie upierdliwe wyjątki. Zresztą, nie musi się martwić, że kiedyś mu zabraknie funduszy na koncie - więc z tym był spokój. Mógł sobie pozwolić na umowę ze zwierzołakiem. Dlatego też, uniósł kącik ust w delikatnym uśmieszku, podając dłoń Marcowi. Po przypieczętowaniu umowy, cofnął rękę zadowolony. Chciał jeszcze dorzucić coś w stylu "mi się nie odmawia", ale powoli zaczął wracać do swojego codziennego "ja". Dopadł go jakiś dziwny klimat, ale on też ma swoje limity. Zwykle poznanie kogoś wymaga od niego trochę więcej wysiłku, a tym razem dobrze się bawił. Może to właśnie przez uosobienie Gabriela. Zan'rathyela zaś kierowały interesy i taki kaprys, ale im dłużej rozmawiał ze zmiennokształtnym, tym coraz bardziej zmieniał czysto formalne podejście. No i niestety, Anioł był przyzwyczajony do służby i podwładnych, więc mimo swoich oporów musi przyznać, że to całkiem wygodne.
- Słusznie. Teraz jak się już nażarłeś, to żebyś mi nie zwiał musisz się wpisać. Nie żebym nie był w stanie Cię znaleźć, ale oszczędzi mi to kłopotu. - Wyciągnął telefon, położył na stoliku i pchnął go w stronę Marca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa
Grzech Główny | Właścicielka Szpitala
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 108
Dołączył/a : 01/08/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Nie Sie 04, 2013 8:59 am

Ach, te rozkminy Askariego na temat jedzenia zwierząt, so romantic. No dobrze, że nie podzielił się z nimi z naszą blondyneczką, bo raczej nie chciałoby jej się słuchać o zdzieraniu skóry ze zwierzęcia. Nie to, żeby ją to obrzydzało, no aż tak delikutaśna to ona nie była, nie przesadzajmy. W końcu rasa do czegoś zobowiązywała i mimo, iż była kobietą, w dodatku pyszną z wysokim mniemaniem o sobie, swej urodzie jak i inteligencji, to wcale nie oznaczało, że była do bólu delikatna i wymuskana. Cóż, na pierwszy rzut oka to i owszem, chodząca kobiecość, istny seksapil i jeśli jednego wieczoru nikt nie zwróci na nią uwagi, to będzie oznaczało, że obracała się wokół samych ślepców, wśród niewidomych. Tak, to była niezaprzeczalna prawda, bo i nawet inne kobiety patrzyły na nią z zazdrością.
- Wystarczy mi jeden z nich. - odparła, a odpowiedź dowódcy ją zdziwiła. Zastanawiała się, czy przypadkiem nie odebrał jej intencji na opak. W końcu Lisa, po prostu lubiła mieć coś na własność, lubiła ładne rzeczy, być w posiadaniu czegoś "bogatego" lub czegoś, co się jej po prostu podobało. A najwidoczniej dwójka siedząca tam o, jej się spodobała i tyle. Zerknięcie na mężczyznę potwierdziło to, o czym myślała. Tak, źle odebrał jej słowa, gapił się jej teraz w cycki, czyli myślał o czymś innym, a chrzanić to, trudno. Nie będzie mu tego tłumaczyła, bo i po co? Niech myśli co sobie chce, to nawet zabawne.
- Hmm... Sądzę, że podoba mi się, gdy ktoś się o mnie troszczy, to takie słodkie. - odparła opierając brodę o dłoń, a łokieć umiejscowując na blacie stołu. Wyglądała na zainteresowaną, może nie tyle towarzyszem, z którym tutaj przyszła, ale... Po prostu. Kimś. - Troszczyć się o kogoś, kto i tak sobie poradzi. Miłe. - dodała jeszcze uśmiechając się lekko, a jej spojrzenie powędrowała do stolika z dwoma, obcymi mężczyznami.
- Ale dalej ich chcę~~ ! - zamarudziła jak dziecko i naburmuszyła się lekko. Tak, to już był ten stan, gdzie "chcę" przeradzało się w "będę miała i chuj". Nie ma to tamto, widać już było po jej leciutka wydętych policzkach, że się złości i niecierpliwi~ Będzie musiała w końcu coś z tym zrobić.

_________________

[ x x x x x x x x x x ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco
Gitarzysta | Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 69
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Nie Sie 04, 2013 10:03 am

Tygrysołak ściskając drobną jak dla niego dłoń anioła, starał się nie używać całej siły, żeby już na początku nie popsuć ich znajomości małą gafą. Gdy transakcja została zawarta, z uśmiechem cofnął dłoń i przekrzywił lekko głowę, przyglądając się telefonowi komórkowemu. Cóż, to miało sens, o wiele łatwiej będzie im się porozumiewać w ten sposób, a jeśli zaszedłby jakiś nagły przypadek, reakcja również będzie szybsza, niż gdyby mieli się szukać na wyczucie. Dlatego też złapał telefon w ogromną łapę i na moment się zawahał, starając się przypomnieć sobie swój numer. Wreszcie wstukał ogromnym paluchem odpowiednią kombinację cyfr, aby na sam koniec oddać telefon jego prawowitemu właścicielowi. On aktualnie komórki ze sobą nie miał, ale będzie musiał pamiętać, aby od tego momentu regularnie nosić ją przy swoim dupsku.
Gdy zakończył to działanie, oparł łokcie na stole i wbił spojrzenie w nieistniejący punkt. Jak łatwo się było domyślić, skupiał się teraz na czymś innym, niż na swoim towarzyszu. Chwilę to trwało, aż wreszcie wyrwał się z owego transu i spojrzał oczy anioła.
- Wygląda na to, że wzbudzamy tutaj zainteresowanie. - Stwierdził z uśmiechem, nie odrywając wzroku od skrzydlatego. Wiedział, iż ten zrozumie o co chodzi. Wyczulony słuch był jedną z przydatniejszych umiejętności, jakie posiadał, a że nieznajomi nie siedzieli daleko, to nie miał problemu ze zrozumieniem ich słów, chyba że zaczynali coś bełkotać w prześmiesznej mowie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askarius
Dowódca Fleauètte | Inżynier
avatar

3 pochwały i więcej
1 ostrzeżenie
Liczba postów : 100
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Nie Sie 04, 2013 10:23 am

Dziewczyna czasami sprawiała, że chciał się śmiać na cały głos, ale zwykle powstrzymywał się, przygryzając swoją dłoń. Wpatrywał się w nią wcześniej a ona jeszcze narzekała na pierdolony brak zaufania w spojrzeniach, jak sama błądziła i chyba traciła poczucie realności. Panowie tutaj raczej podejdą do Lisy za dwieście pierdolonych lat, od pierwszych sekund wiadomym było, że ma ochotę na chociaż jednego z nich a oni gówno zrobili. Logika dzisiejszego wieku coraz bardziej go przytłaczała. Skrzywił się, gdy coś tam mruczała irytującego pod nosem i wykorzystując chwile nie uwagi zwinął jej tackę z jej żarciem. Był nadal głodny a dziewczyna widocznie miała ochotę na co innego, więc czemu by jej nie podkraść strawy. Wpierdolił wszystko na raz i się uśmiechnął, nawet nie zauważyła. I kto tu ćpał więcej? ~ To rusz dupę… ~ Popatrzył na zegarek ~ … bo ja i tak muszę Cię opuścić, zapewne będzie tęskniła i w ogóle. Zobaczymy się w domu, jeżeli przyniesiesz mi Słodyczki to postawię Ci pomnik, Ciaooo ~ Dodał szybciutko wstając z miejsca. Kelnerka przyszła, uregulował rachunek, dał jej dość obfity napiwek z prośbą żeby w razie W, Lisa miała darmowy alkohol na jakiś czas. Założył kapelusik i okularki przeciwsłoneczne, przystawił dłoń do warg i cmoknął tak o na pożegnanie. Odwrócił się napięcie, jeszcze wcześniej lustrując spojrzeniem Marca i Sky’a, gdyby zwracali na niego uwagę to z łatwością wyczytali z jego ust miłe słowa, które wypowiedział im na pożegnanie.
Z/t

_________________
~ Jestem Venorianem, nie boję się mroku, który mnie wciąga. Odrzucam ten chaos, wyrzucam go z moich myśli, istnieje tylko harmonia ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa
Grzech Główny | Właścicielka Szpitala
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 108
Dołączył/a : 01/08/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Nie Sie 04, 2013 6:55 pm

- Pff, przecież ruszę, już mnie nie strofuj~ - odparsknęła i westchnęła niezadowolona. Jakoś ominął ją moment, w którym Ask wstał z krzesła i w którym uprzednio zeżarł jej porcje sushi. Skurczybyk. A chciała użyć tego na podryw, no trudno, miała jeszcze sake, to też byłą dobra wymówka.
- Pomnik to za samo istnienie powinnam mieć. - burknęła prawie niezrozumiale, bo nie musiałą tego oznajmiać wyraźniej, niż było to konieczne, w końcu to chyba oczywiste? Jeśli ktoś w to wątpił, to chyba nie miał oczu, albo miał wadę wzroku na poziomie 80 letniej osoby, na bank.
No trudno, skoro góra nie chce przyjść do Lisy, to Lisa musi przyjść do góry. I w ten właśnie sposób kobieta wstała ze swojego miejsca. Z początku wydawało się, że ma zamiar opuścić to miejsce, jej niespieszne ruchy nie oznajmiały niczego innego, po prostu sprawiała wrażenie niezainteresowanej i nie mającej na celu wykonanie żadnego ruchu, który w jakikolwiek sposób wiązałby się z mężczyznami, a jednak mimo wszystko, kołysząc biodrami zatrzymała je tuż przy ich stoliku, wyginając nieco ciało tak, że były one bardziej podkreślone, tak samo jak i talia. Stojąc nad mężczyznami przechyliła nieco głowę w bok, blond włosy opadły na ramię, a niebieskie oczy wędrowały od Skylera, do Marco, lustrując ich raz po raz.
- Czy dotrzymaliby mi Panowie towarzystwa? Nie lubię być sama. - mruknęła melodyjnie, a nan jej twarzy zakwitł subtelny uśmiech, który łamał kości w kolanach. Ach, ta obrazowość zjawisk.

_________________

[ x x x x x x x x x x ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco
Gitarzysta | Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 69
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Nie Sie 04, 2013 7:12 pm

Nie minęło wiele czasu od jego słów, a tutaj już mamy gości. Marco bardzo się ucieszył, że to jednak kobieta postanowiła ich odwiedzić, a nie facet. Można wręcz stwierdzić, iż kamień spadł mu z serca. Spojrzenie zielono-niebieskich oczu spoczęło na owej osóbce i zlustrowało ją dokładnie od stóp do... nie, nie do głowy. Czy tego chciał, czy nie, nie mógł powstrzymać chamskiego wręcz gapienia się w jej krągłości. Jeszcze momentu brakowało, a zacząłby się ślinić. Zebrał jednak całą siłę woli jaką posiadał, aby zerknąć jeszcze wyżej, na oczy owej damy i tam się zatrzymać. Teraz musiał tylko zrobić wszystko, aby jego źrenice nie powędrowały w dół, bowiem w tym wypadku utkną niczym wielbłąd w ruchomych piaskach. Uraczył kobietę szerokim uśmiechem, dzięki czemu mogła ujrzeć jego białe, długie i ostre jak brzytwa kły.
- Co prawda nie mam za wiele czasu, jednak grzechem byłoby odmówić. - Stwierdził i zapraszającym gestem ręki wskazał ich stolik. Podejrzewał, że Skyler też nie będzie miał nic przeciwko, może i wyglądał na grzecznego, małego chłopca, ale swoje kosmate myśli też w głowie miał, co już raz udowodnił. Tygrysołak uparcie wpatrywał się w oczy kobiety, ale jednak jego wola bardzo szybko się poddała, a spojrzenie znów powędrowało w dół. Czy to już miłość?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa
Grzech Główny | Właścicielka Szpitala
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 108
Dołączył/a : 01/08/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Nie Sie 04, 2013 7:27 pm

Lisa z zaciekawieniem obserwowała reakcję Gabriela. Jej brew lekko uniosła się ku górze, jednakże mężczyzna nie mógł tego zauważyć, w końcu swój wzrok skupił w zupełnie innych miejscach, niżeli na twarzy kobiety. Nie, Lisa nie była za to zła, nie było jej przykro, ani nie czuła się jak "rzecz". Była z siebie dumna. Ze swego ubioru, dodatków w postaci biżuterii. Ze swojego ciała, swoich piersi, bioder, nóg. Z samej siebie, po prostu. Wiedziała, że jest najlepsza i tego zawsze się trzymała. Miała też świadomość tego, że samce alfa lubią kobiecość, wrażliwość, delikatność. Na pewno kogoś kruchego, a jednocześnie kształtnego, kogoś, kogo mogą nie tylko posiadać w łóżku, ale i bronić swym ciałem. Dlatego właśnie była z siebie dumna. Jak jasna cholera.
Kobieta przełknęła niesłyszalnie slinę, choć czuła, że ta przeszła przez jej gardło dosyć ciężko. Starała się nie okazywać tego, ale gdy zwierzołak pokazał swoje kły, zadrżała lekko, a na jej skórze pojawiła się gęsia skórka, cóż... Przyprawiło ją to o małe dreszcze. Podobało jej się. Było zwierzęce, inne, ciekawe... Podniecający dreszczyk inności~ I pewnie lubił pożerać mięso, rozrywać je na strzępy, łohoho... Tak bardzo krwawo.
- Grzechem? - powtórzyła z lekkim rozbawieniem. O ironio, sama była jednym z siedmiu grzechów, a on mówi o tym, że byłoby grzesznie gdyby odmówił. Ale mniejsza, bo lepiej dla niej, że tego nie zrobił, prawda? - No tak, więc miło. Mam nadzieję, że tą niewielką ilość czasu poświęcisz mi w dużej mierze. - dodała szybko by nie zwracać zbytniej uwagi na poprzednie słowo, które wyrwało się jej z ust mimowolnie. Kobiera odsunęła krzesło i nim usiadła podała dłoń na przywitanie Gabrielowi - Lisa. - przedstawiła się zachowując dłuższy kontakt wzrokowy, jakby nim chciała uwieźć mężczyznę, ale wiedziała, że takiego samca uwiedzie prędzej czymś innym, co w sumie szybko zostało potwierdzone, gdy jego wzrok zjechał z powrotem w dół. Pycha zaśmiałą się krótko i cicho pod własnym nosem, nie miała mu tego za złe. Po prostu potem przedstawiła się Skylerowi w ten sam sposób i dosiadła się do mężczyzn.
- To jak się bawicie w swoim towarzystwie? Bo ja tam się strasznie zanudzałam~ Jedynie przyjemne widoki umilały mi czas. - zagaiła niewinnie i zarzuciła nogę na nogę. Znów lekko przechyliła głowę w bok, w sumie nie wiedziała na którego z nich ma patrzeć, więc starała się podzielić uwagę, jednak ukryć się nie dało, że zwierz przypadł jej nadmiernie do gustu i z premedytacją prostowała plecy, by tylko bardziej wyeksponować swój biust, w którym pewnie mężczyzna chętnie by zasnął.

_________________

[ x x x x x x x x x x ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco
Gitarzysta | Najemnik
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 69
Dołączył/a : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Nie Sie 04, 2013 7:52 pm

Marco jednak powinien się zmusić do odwrócenia wzroku, bowiem czuł, że jeśli dalej będzie się wpatrywał w te boskie wręcz wypukłości, to zaraz przestanie nad sobą panować i zedrze z kobiety ubranie, aby nie zasłaniało jej kształtów i aby mógł w pełni nacieszyć nimi oczy, a może i dłonie. A ponieważ Gabriel znał samego siebie lepiej, niż ktokolwiek inny, wiedział, iż był do takich rzeczy zdolny, nawet pomimo tego, że znajdowali się w restauracji, gdzie chadzali zwykli, normalni ludzie. Dlatego też znów zebrał wszystkie siły woli jakie posiadał, aby podnieść wzrok i spoglądać na twarz kobiety. Jej umyśle ruchy na pewno nie ułatwiały mu zadania, z drugiej jednak strony niejednego cyca już w życiu widział, więc jeśli naprawdę się postara, to powinien poradzić sobie z tym zadaniem. Dlatego dzielnie wpatrywał się w jej oczy, usta lub też nos, które również warte były podziwiania.
- Poświęcę nawet cały, jaki posiadam. - Stwierdził z pewnym uśmiechem. Gdy kobieta wysunęła rękę, ścisnął ją (a przynajmniej się starał) lekko, co by nie uszkodzić przypadkiem drobniej dłoni swoją ogromną łapą. - Marco. - Przedstawił się i posłał Skylerowi znaczące spojrzenie. Już on wiedział o co chodzi. Zaraz jednak znów skupił się całkowicie na nowo poznanej osóbce.
- Prawdę powiedziawszy załatwialiśmy tutaj raczej interesy. - Odpowiedział na zadane przez kobietę pytanie i po raz kolejny posłał jej uśmiech. - Faktycznie, twój towarzysz nie wyglądał na zbyt zabawowego. - Dodał i przeczesał ręką włosy. Co prawda nawet nie zwrócił na drugiego osobnika uwagi, ale mniejsza z tym. Zapomniał również, że cały czas trzyma w ustach papierosa, którego zgrabnie jednak zgasił o jeden z talerzyków i tam też go pozostawił. Obsługa nie powinna mieć nic przeciwko temu. Dla własnego zdrowia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa
Grzech Główny | Właścicielka Szpitala
avatar

3 pochwały i więcej
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 108
Dołączył/a : 01/08/2013

PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   Nie Sie 04, 2013 8:10 pm

Czy Lisa miałaby coś przeciwko takiej gwałtownej reakcji zwierzaka? Nie, raczej nie. Zapewne śmiałaby się i cieszyła w duchu, że jest po prostu B O S K A. O tak, tak właśnie się czuła przy tym osobniku, jak obiekt westchnienia, jak mur, przez który nie widać nic, po prostu tylko on tutaj stoi i świata poza nim nie ma. Lubiła być najważniejsza, bez dwóch zdań. W końcu grzech, którym była stawiał jej pewne wymagania, albo nie, zaraz... To ona stawiała wymagania grzechowi, tak tak.
- Cieszy mnie to, właśnie na to liczyłam. - odparła na pierwsze zagadnienie. Jego uśmiech był dla niej nieobliczalny, te zwierzęce kły po prostu aż się prosiły o porcje świeżego, surowego mięcha. Uścisk jego dłoni był szorstki i zdecydowanie męski, co jedynie nakręcało Lisę jeszcze bardziej. Jego zwierzęca natura tak bardzo jej się podobała, że gdyby dostała rozkaz zamiany mężczyzny w swój gatunek, zastanawiałaby się nad tym. Wtedy stał by się dla niej chyba mniej pociągający, a jak wiadomo, blondwłosa myślała głównie o sobie, a nie o ogóle chociaż jakby na to nie spojrzeć, organizacja i ludzie tam będący, jak i jej własna rasa, byli dla niej bardzo ważni, bliscy. Jak rodzina. Pycha była spostrzegawczą personą i spostrzegła tą wymianę spojrzeń między mężczyznami, jednak wolała udawać, że była zbyt zajęta zajmowaniem miejsca, niż pokazać, że wie o co chodzi. Kobieca niewiedza, taka niewinna i bezbronna, była urocza.
- Ach, interesy? To może jednak przeszkodziłam w czymś? Nie chciałabym być tutaj nie do końca chcianym gościem, w końcu troszkę się wprosiłam, a być może wcale nie byliście żądni mojego towarzystwa? - starała się być miła i nakierować swój ton głosu na kuszący tor sprawiający, że po prostu nie sposób było powiedzieć jej "nie". Mimo kontaktu wzrokowego z Gabrielem, który to nawiązała na dłuższy czas, nie użyła swojej mocy. Nie był to odpowiedni moment, a i nie czuła potrzeby tego robić. Przecież jej nie odmawiał, bynajmniej. Był chętny i to bardzo, przez co miała nadzieję, że gdy jego czas dobiegnie końca, spotkają się ponownie. Gdziekolwiek i w jakimkolwiek celu.
- No fakt, nie był zbyt pociągający... Nie taki jak Ty. - zbytnia otwartość Lisy mogła być nieco odpychająca i zdystansować relacje, ale nie wątpiła w to, że mężczyźni co nieco słyszeli jej marudzenie, jak to ich ciekawią. - Naprawdę, jesteś bardzo interesującą osobą. Rzadkością jest spotkać kogoś takiego. - powiedziała wyraźnie podekscytowana, a jej delikatny, kobiecy głos był jak melodia dla uszu - Twój przyjaciel na pewno wie to najlepiej. W sumie ciekawie się dobraliście. Takie przeciwieństwa. - stwierdziła z zaciekawieniem i posłała zwierzakowi swój uśmiech. Ewidentnie było widać, że jej się podoba i nie ukrywała tego, bo i po co?

_________________

[ x x x x x x x x x x ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Aoi Sakana   

Powrót do góry Go down
 
Aoi Sakana
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Daingean :: Dzielnica Handlowa-
Skocz do: