IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Targ Tęczowy

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Targ Tęczowy   Czw Sty 17, 2013 10:54 am

Targ Tęczowy uzyskał swoją nazwę na cześć wszelakich kolorów jakie można tu zobaczyć. Żółte stoiska, niebieskie stoiska, zielone stoiska.... Kolorowa zawartość: od tandetnych lalek Barbie, przez chińskie radyjka, aż do starych antyków. Każdy tu znajdzie to, czego będzie potrzebował. Sprzedający też nie są jednakowi: kolorowe ubrania, różny kolor skóry, no i rasa...
Jeśli szukasz jakiś antycznych pism, a najlepszy bibliotekarz w mieście nie może Ci ich załatwić, przyjdź tutaj, a istnieje duże prawdopodobieństwo, że uda Ci się je zdobyć. Nielegalnie, oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Pią Lip 26, 2013 5:57 pm

Nie ma nic lepszego po pracy niż spacer między straganami obłożonych różnościami. Tu błyska porcelanowy kot, tam misternej roboty świecznik, gdzieś jeszcze stoją sobie różne kamienie i minerały, jednym zdaniem: pełno cudów. Kikm spacerował więc między stoiskami w ten spokojny wieczór. Mimo późnej pory upał nie ustępował i zmusił w końcu Ekajtla do zdjęcia swojej marynarki. "Nie lubię upałów." Przycupnął sobie przy najbliższej widzianej ławce. Sięgnął do kieszeni i wyjął małą lalkę. Nie wiedzieć czemu ale z tą jedną nie lubił się rozstawać na dłużej niż to konieczne. "Ależ my jesteśmy podobni. Jak twoje życie jest uzależnione ode mnie, tak moje jest od innych gwiazd. Jeśli się odetnę od nich stanę się martwy, jak ty." Myślał tak i patrzył na twarzyczkę, którą sam namalował, a w kącie oka zagościła sentymentalna łza. Szybko jednak powrócił do powagi, wybity z potoku myśli kolejną falą przechodniów. Nie lubił tak wielkich zbieranin, szczególnie na targu. Nigdy nie mógł się dopchać wtedy do stoiska, a tylko tak mógł cokolwiek zobaczyć. Przetarł twarz, schował zabawkę i stwierdził że jednak nogi jeszcze nie rwą się do drogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Pią Lip 26, 2013 6:24 pm

Nancho wyruszyła na łowy.
Wolała co prawda duże centra handlowe, gdzie roiło się od wszelakich sklepów z ubraniami i kosmetykami, jednak targ również darzyła szczególnym sentymentem. Głównie ze względu na mieszankę barw, ras i przedmiotów, co było niezwykle charakterystyczne wyłącznie dla tego miejsca. Gdy przeciskała się między tłumem, czuła się wyjątkowo dopasowana, kompletna, nieodstająca. Równie kolorowa, nie zwracała na siebie nawet specjalnie uwagi.
Zaczerpnęła powietrza, po czym przecisnęła się pod pachą jakiegoś grubego mężczyzny, manewrując pomiędzy plątaniną rąk i nóg z gracją baletnicy. Dwadzieścia metrów stąd było stoisko z lusterkami i biżuterią, należące do jej znajomej ze slumsów - musiała tam zajrzeć, choćby kosztowało ją to życie!
W międzyczasie dotarła do stołu, na którym wyłożone były kapelusze i uśmiechnęła się szeroko.
- Wspaniałe miejsce, wspaniałe! - wymamrotała z entuzjazmem, odrywając dłonie od malinowej ceraty i brnąc dalej w głąb targu. Parę razy podskoczyła w miejscu, starając się ocenić swoje położenie, po czym doszła do wniosku, że to absurd. Była zbyt niska, by wyjrzeć zza tych gigantów wokół!
Zdecydowała się zatem pomyśleć rozsądnie - cóż za nowość w jej wykonaniu - i przedarła się do rzędu ławek, wspinając się na jedną z nich i przykładając dłonie ułożone w lornetkę do twarzy.
- Jean, Jean... mam cię!
Jej usta rozciągnęły się w triumfującym uśmiechu i zeskoczyła na kostkę, gotowa natychmiast ruszyć w stronę koleżanki, gdy coś zatrzymało ją w miejscu. A w zasadzie ktoś.
Dwie ławki dalej siedział chłopiec i dałaby sobie rękę uciąć, że miał zaszklone oczy. Nancy nie potrafiłaby przejść obojętnie wobec cudzego smutku, więc obróciła się na pięcie i zatrzymała obok niego, kucając i uśmiechając się pogodnie.
- Wszystko w porządku? Mogę ci jakoś pomóc? - spytała, przekrzywiając głowę na bok, co w jej przypadku sprawiło, że wyglądała jak zwykła nastolatka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Pią Lip 26, 2013 7:07 pm

Cudzy głos przecinający aksamitną ciszę, sprawił wielkie zaskoczenie Ekajtlowi. Podskoczył nerwowo i zlokalizował wzrokiem źródło dźwięku. Szybko otarł oczy i postarał się znów mieć nieprzenikliwą, typową dla siebie twarz. Nielubił ujawniać swoich słabości przy obcych, szczególnie przy ludziach.
- Nn... nic się nie stało. Nie potrzebuje twojej pomocy. - Mówił z problemem zgrywając oponowego mieszkańca. Nic by go tak nie zdemaskowało jak wypadająca ukochana lalka. Chwycił ją z ziemi i otrzepał z pyłu. Znów się rozkleił i przytulił lalkę do piersi. Jednak opamiętał się i spróbował spoważnieć. Teraz dopiero przyjrzał się dziewczynie. Nie lubił ludzi, a ona przynajmniej czuła dobry gust, który tak cenił, a z wyglądu trochę przypominała lalkę. Urzekł go jeden szczegół.
- Fantastyczne włosy. - Chwycił delikatnie jeden kosmyk i zaczął badać dłonią. Lekko podniszczone końcówki, ale przy tej długości było to niemal nieuniknione. Kiedy nacieszył się włosami zwrócił uwagę na resztę twarzy. - Gratuluję ci pięknych, zadbanych włosów. Musisz mieć trochę zachodu z zdaniem o nie. - Zaczął jakoś nie wiadomo dlaczego rozmowę. "Miejmy nadzieje że w miejscu publicznym, nawet jeśli jest niebezpieczna to się opanuje."
- Może usiądziesz. - Stwierdził, pokazując gestem ręki kawałek ławki obok niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Pią Lip 26, 2013 7:36 pm

Przyglądała się jego twarzy, starając się jednocześnie nie robić tego zbyt natarczywie, by się nie wystraszył. Była pedagogiem, więc na ogół potrafiła się dogadać z młodzieżą - jasne, zdarzały się wyjątki, jak wszędzie. Nie raz miała ochotę przywalić wyjątkowo nieprzyjemnemu wychowankowi podręcznikiem, ale trzymała nerwy na wodzy, wiedząc o konsekwencjach takiego czynu. Krzywdy by może mu nie zrobiła, ale z pewnością napytałaby biedy sobie.
Kiedy się odezwał, pokiwała tylko głową, uśmiechając się życzliwie. W żadnym wypadku nie miała zamiaru dać po sobie poznać, że zupełnie nie daje wiary tym pustym zapewnieniom. Zamrugała, gdy na ziemi nagle znalazła się lalka, którą chłopiec natychmiast podniósł, otrzepał i objął, na powrót tracąc zimną krew. Nie zdążyła się jej nawet dokładnie przyjrzeć, tak błyskawicznie zareagował! Nie chcąc specjalnie się narzucać, przesunęła jedynie rękę na jego ramię.
Z niektórymi osobnikami trzeba było się obchodzić jak z dzikimi zwierzątkami. Nie wypadało wykonywać gwałtownych ruchów, podnosić głosu lub robić nieprzychylnych min, bo to tylko spłoszyłoby biedaka.
- Piękna lalka, mogę zobaczyć? - spytała zatem, ogniskując spojrzenie zielonych tęczówek na kukiełce. Zaraz potem zamrugała zdziwiona, gdy się odezwał i ujął jej włosy. W efekcie jego słów twarz Nancy rozświetlił kolejny uśmiech, wyzierający jej aż z oczu.
- Dzięki, faktycznie są niekiedy kłopotliwe. Ale staram się o nie dbać - potwierdziła wesolutko, a na jego propozycję przystała natychmiast, kręcąc energicznie głową. Nim jednak zasiadła obok niego, wyciągnęła rękę przed siebie.
- Jestem Nancy, a ty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Pią Lip 26, 2013 8:04 pm

Nie spodziewał się takiej otwartości i trochę speszony stwierdził nie zapomnieć o dobrych manierach. Podniósł głowę, głęboko odetchną i wstał z ławki, mając jedną nadzieje. "Niech mój wzrosy jej nie rozśmieszy." Rozejrzał się, nie było za dużo ludzi w pobliżu więc ośmielił się. Wstał i znów był mniejszy. Zarumienił się ze wstydu. Czuł się teraz jeszcze bardziej niski i bez silny. Nie lubił takiego położenia, kiedy znajomość zaczyna się jego słabością, bardziej woli być poznawany przy interesach czy w dyskusji na tematy czysto naukowe.  
- Jestem Ekajtl. Ale na tym imieniu można sobie język połamać, nie lubię go. - Powiedział, przyjmując podają dłoń. Usiadł znów. Popatrzył na lalkę i z ciężkim sercem podał ją dziewczynie. - To jest Charlotta. Proszę uważaj na nią. - Ciągle patrzył na małą lalkę. Nie wiedział czemu ale poczuł zaufanie do rozmówczyni. Nie znał jego źródła, ale sądził że świadomość podobieństwa jej do jednego z dzieł jego rąk jakoś na to wpływa.
- Pamiętam jak dziś jak ciężko było jej złożyć prawe ramie, staw nie chciał zaskoczyć i ciągle wypadał. - Zaczął mędrkować od niechcenia. - Ale to chyba nudzące historie. Powiedz coś o sobie. - Powiedział z ciekawości i wlepił swoje oczy w nowo poznaną dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Pią Lip 26, 2013 8:52 pm

Nancy musiała by być hipokrytką, by wyśmiewać czyjkolwiek wzrost. Sama nie należała do szczególnie wysokich, była raczej knypkiem, którego traktowano jak dziecko. Notorycznie też mylono ją z uczennicą i obrywała od innych nauczycieli na początku swej kariery nauczyciela, gdy tylko przyłapywali ją na korytarzu w trakcie lekcji.
Dlatego Ekajtl nie musiał martwić się tym, że rozbawi ją jego wzrost. Miała nieco bardziej wybredny humor. Bardziej śmieszyły ją śpiewające kozy, prawdę powiedziawszy, niż niski chłopak.
Uścisnęła rękę Gwiazdy i wyszczerzyła się szeroko.
- Ekajtl. Oryginalne imię, czemu go nie lubisz? - spytała zdziwiona, przysiadając obok i stukając stopami o kostkę. Gdy podał jej lalkę, objęła ją ostrożnie palcami i uniosła na wysokość twarzy, ze zmarszczonym noskiem badawczo się jej przyglądając. Była nauczycielką przedmiotów artystycznych, nie robiła może lalek, ale była w stanie ocenić dobrze wykonaną robotę. Precyzyjne wykończenie i detale wywołały zaciekawiony błysk w jej oku.
Od kogo ją dostał? A może zrobił ją sam? Choć w takim wieku? Czy to możliwe, żeby dziecko zrobiło coś równie pięknego?
Jej rozważania ponownie przerwał głos Gwiazdy, więc zerknęła na niego kątem oka, rozchylając usta ze zdumienia.
- Ty... Ty zrobiłeś ją sam? Jestem pod wrażeniem! - wykrzyknęła, kompletnie zapominając o swoim postanowieniu zachowania spokoju. Wypieki na jej twarzy jasno świadczyły o tym, że Pinky się nakręciła. - Niesamowite, to bardzo staranne wykonanie, musiałeś się nieźle napracować przy niej. Ile ci to zajęło? I miałeś jeszcze jakieś problemy? Opowiedz mi!
Może i zdradzała niezdrowy entuzjazm, ale uwielbiała słuchać o wszystkim, co wiązało się ze sztuką. A tworzenie lalek z całą pewnością zaliczało się do tego miana.
- Z całą pewnością nudniejsze będą te moje. Jestem nauczycielką w Akademii, wykładam przedmioty artystyczne - oznajmiła z radosnym uśmiechem, delikatnie przesuwając opuszkami palców po lalce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Pią Lip 26, 2013 9:28 pm

Obawiał się zbytnich pytań, niekończącego się zgłębiania osobowości i co boleśniejsze historii. Nie lubił dzielić się przeszłością, nie lubił nawet samemu wspominać czasu u lalkarza.
- Powiedzmy, że wiąże się z czymś dla mnie smutnym. - Powiedział i zapatrzył się w rozgwieżdżone niebo. Kolejne słowa uznania i entuzjazm z jaką dziewczyna mówiła bardzo pocieszył Gwiazdę w melancholijnym nastroju. Odwrócił się od braci i sióstr na nieboskłonie i znów skupił się na rozmowie.
- Tak, zrobiłem ją sam. Przy tej bawiłem się dwa miesiące i jak już wspomniałem, jedynym problemem było prawe ramie. Akurat ta była mało kłopotliwa. - Zadowoliła go zmiana tematu i nie ukrywaną radość sprawił fakt, że dziewczyna nie okazała się być żadną podejrzaną osobą, a nauczycielką. To była miła odmiana, spotkać duszę artystyczną. Poznawszy już entuzjazm z jakim Nancy słuchała o lalkach, zapragną kontynuować temat.
- Mam jeszcze trochę ślicznotek w domu. Jednej pół roku robiłem twarz, nie mogłem uchwycić tego idealnego ułożenia ust między uśmiechem, a powagą. U innej z kolei, miałem problem ze znalezieniem właściwych włosów. - Zrobił krótką pauzę i spojrzał Charlotte. -  Ta akurat jest jedną ze starszych. Szczerze mówiąc jest mi bliższa niż większość ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Pią Lip 26, 2013 9:50 pm

W takim wypadku mieli ze sobą coś wspólnego, bo Nancy w ogóle nie wspominała przeszłości. Jej dzieciństwo i okres dorastania zdawały się być zupełnie nie istnieć, była tylko teraźniejszość, na której kobieta skupiała całą swoją uwagę.
Nie lubiła patrzeć wstecz.
Dlatego też nie naciskała. Po raz pierwszy od jakiegoś czasu jej usta ułożyły się w grymasie, którego nie sposób było jednoznacznie zidentyfikować, a oczy przygasły. Szybko jednak ocknęła się z odrętwienia i przeniosła wzrok na niebo, by pokręcić nosem i utkwić spojrzenie w lalce. Wciąż doszukiwała się w niej nowych szczegółów, zachwycała wyraźnymi oczami i słodką twarzyczką, głaskała po włosach i przygładzała delikatnie ubranko.
- Jesteś niesamowicie utalentowany - wtrąciła, spoglądając na chłopaka. Cieszyło ją to, że zdołała przywrócić mu humor. Już nawet nie przejmowała się za bardzo tym, że to spotkanie pozbawi ją możliwości zakupu nowej bransoletki, pasującej do sukienki z wyprzedaży, o którą walczyła z jakąś zmiennokształtną.
- Och, znam ten ból! Mam to samo w czasie malowania portretu, idealne uchwycenie ust wydaje się czasami niemożliwe - przytaknęła energicznie, błyskając wszystkimi zębami w uśmiechu. - Bierzesz włosy z salonu fryzjerskiego, czy masz jakiegoś własnego dostawcę?
Gdy wspomniał o Charlotte, zerknęła na nią i uniosła brwi. Następnie uniosła ją ze swoich kolan i z niemalże nabożną czcią oddała w ręce Gwiazdy, uśmiechając się.
- W takim wypadku nie powinnam się nią bawić, jest zbyt cenna - zauważyła, przekrzywiając głowę jak małe dziecko. Zaraz potem wyprostowała się raptownie i klasnęła w dłonie.
- Nie spytałam cię, gdzie ty pracujesz! - mruknęła, by po dobrej sekundzie przyłożyć dłonie do ust i konspiracyjnym szeptem dodać: - Znaczy, o ile to nie tajemnica, czy coś. W sumie głupia ja, nie powinnam pytać o takie rzeczy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Pią Lip 26, 2013 10:18 pm

Kolejny komplement podbudował zaufanie Ekajtla w dobre zamiary dziewczyny. Lalkę zaś odebrał, raz jeszcze spojrzał na jej twarzyczkę i schował w głąb kieszeni marynarki, którą w między czasie nałożył.
- Włosy staram się pozyskiwać od osób, które chcą mi je dać, lub mają fascynujące włosy, których pragnę użyć. Chętnie złożyłbym i tobie taką propozycję, lecz sądzę, że lepiej niech Ciebie ozdabiają niż lalki. - Zamilkł i zastanawiał się co mógłby zrobić z pomocą tak dorodnych włosów. Znów zapragną dotknąć tych różanych pukli. Nie opamiętawszy się znów zaczął bawić się nimi, mając nadzieje że ich właścicielka nie odbiera tego za złe.
- Mam serwis naprawy robotów w Teiz oraz jestem naukowcem w Sorcière. - Powiedział spokojnie, już normalnym opanowanym tonem, o wiele mniej żywym niż wcześniej.
- Lubię noc, a ty? - Powiedział, znów zadzierając głowę do nieba - Lubię patrzeć jak wszystkie gwiazdy poruszają się w zgoła chaotyczny sposób, który w gruncie rzeczy jest tak doskonale ułożony, że przekracza to zakres wyobraźni wielu ludzi. - Zamkną się w końcu i chłoną wzrokiem wszystkie znane sobie konstelacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Sob Lip 27, 2013 1:07 pm

Niewątpliwie zachwalanie włosów było najprostszym sposobem na zdobycie przychylności Nancy. Czasem narzekała na swoją wagę, budowę, wzrost czy długość palców - ot, jak każda kobieta chyba, wystarczyło mieć zły dzień by wyrzucała sobie każdy detal. Jedynie ze swych włosów była zawsze zadowolona i bez względu na okoliczności prezentowała je z pełną dumą.
- Jeśli kiedykolwiek będę chciała się ściąć, to do ciebie przyjdę - rzuciła z rozbawieniem, wcale nie przejmując się tym, że znów zaczął je miętolić w palcach. Ba, nawet przekrzywiła się na ławce w taki sposób, żeby nie musiał się zbytnio wyciągać. Sama wygładziła machinalnie spódnicę, jak zwykle gdy nie miała co począć ze swoimi dłońmi.
- Roboty? Ale ekstra, u mnie w dzielnicy nie widuje się ich zbyt często - stwierdziła, uśmiechając się wesolutko. Wcale nie kryła się z tym, gdzie mieszkała, nie odczuwała wstydu wobec własnych okolic. Urodziła się tam i wychowała, więc głupstwem byłoby, gdyby żenowało ją opowiadanie o slumsach przy obcych.
Zwłaszcza, że większość napotykanych przez nią osobników z "wyższych sfer" miała dość mgliste pojęcie o prawdziwym Stangradzie. Im wystarczyły plotki o brudzie, smrodzie i chorobach, jakie się tam roznosiły.
Znaczy, oczywiście, wcale nie zarzekała, że higiena utrzymywana tam była na wysokim poziomie, ale nie przesadzajmy. Miała wodę w kranie, w dodatku całkiem czystą - nie leciał jej stamtąd żaden czarny kisiel, czy inna maź.
O Sorcière nie napomknęła ani słowem. Nie miała zamiaru wdawać się w dyskusje o Organizacjach, na tą chwilę wszystkie były jej zupełnie obojętne.
- Noc, huh? - Powędrowała za jego spojrzeniem, spoglądając na migoczące na niebie gwiazdy. Uśmiechnęła się kącikiem ust, odchylając dłonie do tyłu i opierając się na nich. - Zawsze jak patrzę w gwiazdy czuję się taka mała i bezsilna. Od razu uprzytomniam sobie jak niewiele jestem w stanie zdziałać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Sob Lip 27, 2013 1:52 pm

Nie trudno było się teraz domyślić gdzie mieszka Nancy i rozbudziło to na nowo ogień podejrzeń Ekajtla. Znów zaczął się zastanawiać czy dobrze robi rozmawiając z nią. Lekki grymas ruszył jego kącik ust.
- Gwiazd nie ma za co podziwiać. W tym stanie to tylko świecące kule zawieszone w próżni. Mimo jednak swojej wzniosłości nie mają własnej woli. Ty zaś możesz decydować za siebie. - Chciał już nadmienić, że tylko ona jest winna temu gdzie się znalazła, ale ugryzł się w język. Dla niego cała magia rozmowy nagle prysła. Znów stał się oziębłym sobą. Nie wiedział czemu ale nie pasowała ona do wizji Stangradu. Zapuszczone ulice pełne biedoty i nędzy, a pośrodku uśmiechnięta spacerująca nauczycielka, dusza artystyczna pośrodku najgorszego zbrukania i nieczystości. Puścił jej kosmyk, a lalkę wcisną głębiej w kieszeń. Następnie z całych sił wykrzesał z siebie jeszcze jedno przyjazne pytanie.
- Jak tam się mieszka? - Palną i utkwił wzrok w chodniku, który był taki nierówny i niezadbany w porównaniu z tym do czego przywykł w osiedlu Teiz. Mimo że rozum i całe doświadczenie kusiło Ekajtla by właśnie teraz wstał i odszedł jakby nigdy nic, w najgłębszym zakamarku serca wciąż coś mówiło delikatnie: "Daj jej jeszcze szanse." Jednak rozum który ma dominację i tak musiał dodać swoje ostatnie słowo.
- Lepsze pytanie brzmi, czy pasujesz do tego miejsca? - To pytanie wybrzmiało już tonem poważnym i bezuczuciowym. Powrócił standardowy, wyrachowany naukowiec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Sob Lip 27, 2013 2:32 pm

Kątem oka uważnie obserwowała jego zachowanie, choć robiła to na tyle dyskretnie, by wciąż myślał, że patrzy na niebo. Zarejestrowała zatem niewielki grymas, natychmiast poddając go dokładnej analizie.
Czy dostojnicy z Teiz bali się mieszkańców slumsów? Komiczne.
- Nie bądź tego taki pewny - stwierdziła ze śmiechem, szurając stopami po kostce. Spuściła wzrok na stoiska niedaleko, chłonąc każdy szczegół, detal. Istoty przepychające się między sobą, przekrzykujące zaciekle w walce o wykupienie towaru po jak najbardziej przystępnej cenie.
Normalnie krążyłaby tam z nimi.
Wcale się nie zdziwiła tym, że nagle zabrał ręce. Nie zdumiało ją też to, że schował Charlottę głębiej - najwidoczniej bez względu na wszystko wystarczyło powiedzieć, że mieszka się w slumsach, by przylepiono ci łatkę złodziejki i oszustki.
- W slumsach? - spytała, głośno akcentując ostatnie słowo i uśmiechając się szeroko. Zielone tęczówki błyszczały, a sama kobieta zdawała się zupełnie nie przejmować tym, że zaczęto ją traktować inaczej. - Urodziłam się tam i wychowałam. Nie mam porównania z innymi dzielnicami, więc wybacz, nie potrafię ci odpowiedzieć.
Już gdy mówił o swojej pracy, domyśliła się, że nie jest dzieckiem. Jego niewinny wygląd był bardzo mylący, sprawiał nawet większe problemy w określeniu wieku niż w jej przypadku. Od tamtego czasu zachodziła więc w głowę jak stary mógł być jej rozmówca.
Ton, towarzyszący ostatniej wypowiedzi, pozwolił jej stwierdzić, że ma do czynienia z kimś znacznie starszym od siebie. Musiał być zatem przedstawicielem jednej z ras. Gdyby miała obstawiać, wybrałaby pewnie Gwiazdę - głównie przez wzgląd na umiłowanie nieba, charakterystyczne chyba dla przedstawicieli tej rasy. Nie była jednak pewna, nie zdradził się z żadną z charakterystycznych cech.
Ale czy musiała się kłopotać rozmyślaniem o tym?
Tak czy inaczej w hierarchii znajdował się znacznie wyżej od niej.
- Czy pasuję? Hm, nie wiem. Jak powinna wyglądać i zachowywać się osoba, by mogła pasować do slumsów? Powinna chodzić w łachmanach? Wielu moich znajomych ubiera się bardzo schludnie. Powinna być niewychowana? - zadała pytanie do samej siebie, przykładając wskazujący palec do brody i zamyślając się krótko. Jej czoło zmarszczyło się w ten charakterystyczny sposób, towarzyszący rozmyślaniu. - Cóż, z pewnością nie zachowujemy się jak arystokracja, jesteśmy bardziej... bezpośredni.
Przekrzywiła głowę, świdrując naukowca spojrzeniem zielonych oczu.
- Ale powiedz... czy to czyni nas gorszymi od mieszkańców Mattel, czy Teiz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Sob Lip 27, 2013 3:10 pm

Ekajtl w końcu zwrócił uwagę na skrupulatność z jaką jest obserwowany. Był to kolejny powód do niepokoju. Przyjazna wizja bratniej duszy nagle została zastąpiona widmem wroga, rywala przynajmniej w dyskusji. Co gorsze podświadomość podpowiadała mu, że z każdą sekundą dziewczyna coraz bardziej zgłębia jego umysł.
- Każdy jest kowalem własnego losu, sam decyduje gdzie się znajdzie. Nie istnieje coś takiego jak ślepy przypadek. Tak jak ja nie byłem wystarczająco silny by pozostać na niebie, tak każdy mieszkaniec slumsów, który się godzi na taki los, jest tylko sam sobie winny. - Zaczął mądre kazanie, nie zważywszy na poruszanie własnej historii i fakt, że tak się nakręcił całą tą sytuacją, że zaczął lekko świecić. - Dlatego każdy z Teiz uważa co robi, bo ma coś co budował latami: stanowisko, respekt, znajomości, a jeden nieostrożny ruch może to wszystko zniszczyć. Wy, ci na samym dole nie macie nic do stracenia, obojętne wam jest jutro, nie widzicie innej perspektywy. Każdy wielki chodzi jak w świecie domków z kart, chwila nieuwagi może kosztować lat starań. Nie urodziłem się w pięknym domu, nie byłem od małego skazany na sukces, lecz o wszystko walczyłem. Sam sobie zarobiłem na dom, sam sobie wyrobiłem zdanie u ludzi, nic mi nie spadło samo z nieba. - Skończył i mało brakowało a by się rozpłakał. Pominął jeden ważny szczegół: nawet takie dostatnie życie nie oznacza szczęścia. Poczuł się niebywale słabo i podparł ręce o kolana. Była to niespotykana mieszanka emocji. Z jednej strony strasznie rozkleił się diagnozując bolączkę własnego życia, z drugiej czuł gniew, odrazę do rozmówczyni, a może nie tyle Nancy, co do jej pochodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Sob Lip 27, 2013 3:54 pm

Doszukiwanie się wrogości w osobie, która starała się uparcie pomóc każdemu dookoła było co najmniej dziwne. Jasne, pochodziła ze slumsów, ale to właśnie takie otoczenie rozbudziło w niej chęć do wywoływania uśmiechu u otaczających ją istot.
W gruncie rzeczy, nie wszyscy ze Stangradu byli źli i ponurzy.
- A co, jeżeli chce tam zostać? - zapytała, uśmiechając się i komicznie marszcząc nos. - W takim wypadku jest to moja decyzja, nie wynikająca przecież z mojej słabości. Ba, skoro jestem w stanie normalnie funkcjonować w warunkach, w których nie poradziłaby sobie większość mieszkańców Teiz i Mattel, to chyba świadczy wręcz o mojej sile, prawda? Choć może to tylko kwestia przyzwyczajenia się. A ja jestem bardzo przyzwyczajona do Stangradu.
Obdarowała go delikatnym uśmiechem, gdy zaczął lśnić. Zaraz potem uniosła dłoń i wyprostowała ją naprzeciw jego twarzy, zachowując jednak spory odstęp - jakby bała się splamić go swoim dotykiem.
- Uspokój się, proszę. Jeśli zobaczą, że jesteś Gwiazdą, rzucą się po życzenia - przypomniała mu spokojnie, zerkając kątem oka w stronę tłumku. Na całe szczęście nikt jeszcze nie zwrócił uwagi na blask, ale była to tylko kwestia czasu, zwłaszcza, że otaczała ich ciemność. Nie było tu też zbyt wielu lamp.
- Nie mamy do stracenia nic, prócz życia - przyznała, wdziewając na usta gorzki uśmiech. - Wierzę, że w każdej z dzielnic istnieją jakieś problemy. W Teiz i Mattel staracie się dbać o swoją twarz w sensie czysto teoretycznym, w Stangradzie zaś robimy to samo w sensie praktycznym, bo naprawdę w każdej chwili możemy ją stracić, razem z głową w dodatku. - Uniosła brew, kręcąc na boki głową z cichym westchnięciem.
- Myślisz, że my, na dole, nie walczymy? Spójrz na mnie. Wylałam z siebie siódme poty, by dopuszczono mnie do wykładania na Akademii, na której przecież uczą się często najlepsi z najlepszych. Kocham swoją pracę, ale bez względu na to jak olbrzymią wiedzę z zakresu sztuki posiadam i jak wielu ludzi znam, wciąż traktuje się mnie jak człowieczka ze slumsów - zauważyła beztrosko, wzruszając ramionami. Nie przejmuję się już tym, mówiła jej postawa i ton głosu.
- Cieszę się, że doszedłeś tak daleko. Może jesteś znacznie silniejszy niż ja - zaczęła, odginając się do tyłu i machając nogami. - Byłoby mi miło, gdybyś kiedyś odwiedził ze swoimi lalkami moich uczniów. Wielu z nich również potrafi docenić piękno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Sob Lip 27, 2013 4:43 pm

Fala zmieszania ogarnęła umysł naukowca. Jednak proste katalogowanie ludzi w tym przypadku stanowczo zawiodło. Zaskakujące stały się przyjazne gesty dziewczyny, prędzej spodziewał się wrogości niż jakichkolwiek miłych zachowań.
- Przepraszam. Pomyliłem się. - Wyszeptał tylko, wysłuchawszy zarzutów.  Poddał się, dał się przekonać. Nie wiedział czemu, ale coś pchnęło go by przytulić się do Nancy, co z resztą szybko zrobił. To sprawiło że jego zziębnięte, małe serce znów zaczęło dyktować rozumowi swoje zachcianki. W oczach znów zagościły łzy. Teraz już się nie liczyło miejsce zamieszkania. Nie widział już zagrożenia czy podejrzanych rzeczy, teraz znów mógł spokojnie nazwać ją swoją przyjaciółką. Znów powrócił ckliwy, mały chłopczyk bawiący się lalkami.
- Ja byłem sprytny, a ty cały czas jesteś silniejsza ode mnie. - Powiedział, myśląc teraz pod innym kątem. Na początku rozmowy nawet w najdziwniejszych przypuszczeniach nie spodziewał się takiego rozwoju sytuacji. Miał nadzieje, że nie wygłupił się swoim skrajnie zmiennym zachowaniem. Jednak brakuje mu kontaktu z ludźmi. Samą pracą człowiek żyć nie może.
- Będę zaszczycony jeśli kiedyś będę mógł przyjść na lekcje i podzielić się tym wymierającym hobby. - Stwierdził, siadając już normalnie. Wyją notatnik, przewiną parę stron wypełnionych prostymi szkicami sukienek i innych części strojów, machną szybko rząd liczb, wyrwał stronę i podał ją dziewczynie. - To mój numer, odezwij się czasem. - Powiedział i po raz pierwszy, może lekko ale zawsze, się uśmiechną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Sob Lip 27, 2013 5:29 pm

Na jego słowa drgnęła w miejscu i otworzyła szerzej oczy, by po chwili zaśmiać się cicho.
- Daj spokój, nie musisz mnie za nic przepraszać - stwierdziła z radosnym uśmiechem. Gdy przytulił się do niej, w pierwszej chwili zastygła w bezruchu, by następnie objąć go ramieniem, a wolną dłonią pogłaskać po włosach. Wcale nie zamierzała krytykować jego wahań nastroju, sama była przecież niekiedy określana była mianem wariatki.
Poza tym, nie mogłaby zareagować inaczej, musiała odwzajemnić przytulenie. Jak nikt inny rozumiała potrzebę bliskości, znała smak tęsknoty za ciepłem drugiej osoby.
- Miło mi to słyszeć, ale to nieprawda. Nie jestem tak silna jak być powinnam.
Życie samą pracą było niedorzeczne. Bez względu na to jak bardzo Nancy kochała muzykę, czasami musiała pójść w miejsce, które wypełniały tylko głosy. Musiała odetchnąć od melodii, od nut, od naprężonych strun, czekających na najdelikatniejszy dotyk jej palców. W takim wypadku wyjście na miasto i porozmawianie z kimś wydawało się być balsamem dla duszy, usuwało zmęczenie i koiło kołatane nerwy.
- Przy odpowiednim przedstawieniu na pewno znajdzie się w szkole ktoś, kto będzie chciał się tego nauczyć - oświadczyła przekonanym tonem, wyginając kąciki ust ku górze. Odebrała skrawek kartki i wsunęła go do kieszeni w bluzce, przyklepując jeszcze kieszonkę.
- Oczywiście, że się odezwę. Jak tak dobrze nam się rozmawia, to w najbliższym czasie pewnie zaproszę cię do Akademii albo na kawę, dobra?
I wcale, wcale celowo nie wspomniała nic o zapraszaniu go do Stangradu. Biorąc pod uwagę jego wcześniejszą niechęć, zapewne nie spodobałoby mu się to, co by tam ujrzał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Sob Lip 27, 2013 5:59 pm

Długo już brakowało mu takiej w pewien sposób oczyszczającej rozmowy. Dawno nie wygadał się nikomu z myśli krążących po tej małej makówce. Teraz jakoś odechciało się mu cokolwiek robić, gdziekolwiek iść. To spotkanie wybiło go z monotonii i nudy codziennego życia.
- Kawę nie koniecznie lubię, ale na herbatę zawsze chętnie pójdę. - Dodał swym zwyczajem do konfrontowania swojego zdania z innymi. - Mam wrażenie że mam zacofane upodobania. - Stwierdził i westchną. Przeżył już ponad półwieku i kiedy znał się na nowoczesnych technologiach, gusty niemal wcale nieuległy zmianom.
- Spieszy ci się gdzieś? - Zapytał Ekajtl z nadzieją na dłuższą rozmowę. Jednocześnie zdawał sobie sprawę że ich przypadkowe spotkanie, obojgu zabrało trochę czasu, a jak powszechnie wiadomo czas w miejscu nie staje, co gorsze życie w koło również się toczy i obowiązki nie przemijają z wiatrem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancho
Nauczyciel
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 321
Dołączył/a : 23/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Sob Lip 27, 2013 6:32 pm

Nancy również była zadowolona z tego nieplanowanego spotkania. Nie miała zbyt wielu okazji poznawać tak fascynujących istot, w dodatku od lat nie zetknęła się z kimś zajmującym się lalkami, więc jej radość była tym większa.
- Więc herbatę i ciastko - zreflektowała się, szczerząc głupkowato. W zasadzie sama była niejako uzależniona od kawy, żeby zdążyć na pierwsze zajęcia musiała wstać bardzo wcześnie i z całą pewnością nie byłaby w stanie poprowadzić lekcji bez pobudzającej filiżanki tej czarnej, mętnej cieczy.
Chociaż w zasadzie Pinky dodawała do niej tyle cukru i śmietanki, że zabijała cały naturalny smak napoju.
- Zacofane? Skądże znowu, herbata jest nawet zdrowsza. Więc to dobry wybór - zapewniła go, kiwając głową. Na kolejne pytanie zmarszczyła nieco czoło, przebiegając wzrokiem po stoiskach. Jean już pewnie się zwinęła, więc nie było sensu jej szukać - tym niemniej miała jeszcze parę zadań, które powinna dokończyć w terminie "na wczoraj". Skrzywiła się nieznacznie, sygnalizując całemu światu jak bardzo jest niezadowolona ze swoich obowiązków.
- Niestety, powinnam się już zmywać. Nie obraź się, ale muszę sprawdzić prace uczniów, przygotować się do lekcji i zdać raporty z ich postępów. Znienawidzona papierkowa robota - sapnęła, przewracając oczami, po czym podniosła się i otrzepała. Przez chwilę tuptała w miejscu, by obrócić się na pięcie przodem do Ekajtla i dygnąć mu z manierą małej arystokratki.
Widziała setki razy, jak jej uczennice tak robiły!
- Było mi niezmiernie miło, liczę, że spotkamy się jeszcze nie raz - pożegnała się, uśmiechając przyjacielsko. - Zadzwonię!
Zaraz po tym przesunęła się w stronę stoisk, przedzierając zgrabnie pomiędzy pozostałymi osobnikami i już parę sekund później zniknęła z zasięgu wzroku naukowca. Musiała teraz znów zadbać o swoją kondycję i pokonać odległość między Targiem, a swoim mieszkaniem.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kikm
Naukowiec | Właściciel serwisu naprawy robotów
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Sob Lip 27, 2013 7:24 pm

- Również mam taką nadzieje. Miłego dnia. - Pożegnał się z dziewczyną, obdarzając ją kolejnym lekkim uśmiechem.
Ekajtl był miło zaskoczony całym tym zdarzeniem. Odprowadził Nancy wzrokiem i jeszcze chwile przesiedział na ławeczce. W tym czasie ostygł trochę z emocji i przyjął znów nieprzenikliwą maskę zimnego typa. W tym momencie uświadomił sobie, że zapomniał z domu komórki i że nim dalej pójdzie się włóczyć po mieście przydałoby się po nią pójść.
Wstał więc z ławki i wypoczęte nogi podniosły go w stronę domu.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
V
Technik | Płatny zabójca
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 56
Dołączył/a : 03/08/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Nie Sie 11, 2013 6:28 pm

Kolorowy Targ, kolorowi ludzie, kolorowy wystrój. Wszędzie kolory a on jak taki antykolor ubrany cały na czarno. Szedł pomiędzy różnymi stoiskami nerwowo rozglądając się jakby kogoś lub czegoś szukał.
V ubrany w czarną koszulkę bez rękawów oraz spodnie i buty tego samego koloru, starał się nie rzucać specjalnie w oczy. Tak czy siak było to dosyć ciężkie z powodu jego wyglądu ale tutaj każdy był inny. Każdy wyglądał inaczej i w sumie tworzyło to idealne schronienie. Każdego tutaj otaczała wielka paleta barw, która mogła przyprawić o zawrót głowy. Było także coś co przyprawiało V o ataki agresji... Robaki... Ludzie oraz inne im podobne śmieci. Wampir jakby mógł to by pokazał im gdzie ich miejsce. Niestety, nie była to odpowiednia pora na zabawy. Chłopak czekał na pewną osobę, z którą to chciał się spotkać. Miał zamiar wyciągnąć od niej kilka ważnych informacji. Wiedział jak wygląda i jak się nazywa. Podpowiedziały mu to małe skrzaty, które chwilę po wydaniu informacji straciły główkę i rączki. V przystanął przy jednej ze ścian a następnie oparł się o nią i wyczekiwał chwili, kiedy to zobaczy swój cel... Cel, na który tak długo czekał... Cel, przez który może to wszystko się zaczęło. Teraz musiał tylko dorwać tą osobę i zmusić ją do gadania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivi
Arkanista
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 117
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Nie Sie 11, 2013 6:59 pm

W trakcie jazdy, zaczęły ogarniać mnie pewne wątpliwości. Targ Tęczowy rano? To było raczej dziwne miejsce do spotkań. Reibi wolał ustronne miejsca, jak mniej ładne alejki w parku, mało uczęszczane ulice, bure dzielnice, okolice lasów... Targ Tęczowy był zazwyczaj pełen ludzi. Tak było też dziś. Do tego znajdował się aż w Dzielnicy Handlowej. Czy on nie powinien być teraz w Teiz, jak ta cała Flo, którą miał obserwować?
Trzymałam dumnie parasolkę nad głową. A raczej starałam się, by tak to wyglądało. Mój image mogła uratować teraz tylko moja postawa. Fioletowa sukienka była trochę wygnieciona przez noc spędzoną na podłodze, włosy wciąż były lekko wilgotne i przeczesane głównie moimi paznokciami. Na szybko podkreśliłam oczy czarną kredką oraz umalowałam wargi ciemnoczerwoną szminką. Przynajmniej teraz drogi były porządne, nie to, co w moich czasach! Nawet w trakcie jazdy można było nałożyć makijaż! To jest dopiero postęp!
Naprawdę się cieszyłam, że jestem wampirem. Zwłaszcza teraz. Gdyby nie mój urok krwiopijcy, wyglądałabym jak nieszczęście. A tak nawet teraz prezentowałam się względnie fantastycznie. Ukradkiem zerkałam na różne, mijane po drodze kobiety, dodając sobie odwagi. Nie było ze mną źle. Choć moje majtki, przesycone zapachem... No, nie ważne. Ale to z pewnością nie poprawiało mojego samopoczucia w tej chwili.
Wyjęłam telefon z torebki, po raz trzeci chyba czytając tego cholernego SMSa. Przystanęłam w tłumie ludzi. Znalazłam się na miejscu tak szybko, jak tylko mogłam, a mimo to nigdzie nie dostrzegałam Reibiego. Martwiło mnie to jeszcze bardziej. Spóźniłam się? Poszedł? A co, jeśli został porwany? Albo to pułapka?! Czy on mógł mnie sprzedać?!

_________________

L o v e   w i l l   l e a v e   a   m a r k
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
V
Technik | Płatny zabójca
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 56
Dołączył/a : 03/08/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Nie Sie 11, 2013 7:24 pm

V stał tak oparty pod tą ścianą i rozglądał się nerwowo, kiedy to nagle obok niego przeszła pewna osoba. Osoba, która skupiła na sobie jego uwagę. Ubrana w fioletową sukienkę persona sunęła przed siebie jakby kogoś szukała. To tylko utwierdziło V, że to do niej napisał wiadomość. To jej numer telefonu dostał od informatora, tak więc nasuwało się pytanie. Czy to prawda, czy może został wrobiony i zaraz ktoś przystawi mu broń do skroni? Nie myśląc długo zaczął iść za nieznajomą z parasolem i kiedy ta przystanęła w miejscu, V stanął dokładnie za nią i zaczął mówić tak, że tylko ona mogła to usłyszeć.
- Wiem kim jesteś... wiem co zrobiłaś... I nawet nie próbuj się odwracać, Panno Wiele V.
Stojąc tak blisko niej Vlad mógł poczuć jej zapach, który był nieco mocny i specyficzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivi
Arkanista
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 117
Dołączył/a : 27/07/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Nie Sie 11, 2013 8:48 pm

Po plecach przeszły mnie ciarki, gdy usłyszałam za sobą męski głos, który zdecydowanie mi groził, chociaż chciałam wierzyć, że te słowa nie były skierowane do mnie, lub że ton wypowiedzi brzmiał tak złowieszczo wyłącznie przez moje nerwy. Jednak tak nie było. Wątpiłam, by na całym tym targu była jeszcze jakaś kobieta, którą można by było nazwać "Panną Wiele V". A słowa brzmiały wystarczająco dobitnie, bym nie mogła ich pomylić z komplementem. Miałam wrażenie, że znałam skądś ten głos... Byłam tego pewna, lecz nie mogłam sobie przypomnieć twarzy osoby, do której on należał. Na pewno nie był to Reibi, ale to nie sprawiało, że przestałam się bać jego zdrady. Był najemnikiem, a my nigdy nie byliśmy ze sobą na tyle blisko, by nie mógł sprzedać mojego życia za te parę tysięcy więcej.
- Więc? -Zaczęłam spokojnym, wyuczonym tonem, oddychając głęboko. Grunt, to nie dać się wyprowadzić z równowagi oraz nie okazywać strachu.- Co teraz masz zamiar zrobić? Mniemam, że nie będziemy rozkręcać tej... rozmowy na oczach tłumów, prawda?
Nie odważyłam się odwrócić, jednak badałam go zmysłem węchu, choć było to trudne. Nawet, jeśli stał tak blisko mnie, w okół nas było mnóstwo ludzi. Czułam jednak dość wyraźnie jego wodę kolońską, mydło, jakiego używał... doszukał się też zapachu jego skóry. Znałam tę woń. Kojarzyłam ją, lecz nadal nie mogłam przypomnieć sobie tożsamości tego... wampira. Musiałam zobaczyć jego twarz, lecz nagły ruch mógłby go zdenerwować. Pozostało mi tylko i wyłącznie czekać na jego dalsze postanowienia.
Schowałam telefon wolnym ruchem do torebki. Zamiast niego pochwyciłam małą pieczątkę, którą ukryłam w dłoni. Mogłam wziąć wcześniej sztylet z domu, teraz miałam do obrony tylko to. Musiało wystarczyć.

_________________

L o v e   w i l l   l e a v e   a   m a r k
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
V
Technik | Płatny zabójca
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 56
Dołączył/a : 03/08/2013

PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   Nie Sie 11, 2013 10:13 pm

Wampirzyca grzecznie stała w miejscu i potulnie wykonywała polecenia Vladimira. Chłopak chciał się dowiedzieć jak to dokładnie było, tej nocy kiedy to został przemieniony. I to niby dzięki tej oto kobiecie. Chciał się dowiedzieć. Musiał, jednak ta złość, która nagle się w nim pojawiła naprowadzała go na inny tor. Mógł ją zabić, udusić, walnąć w głowę czymś ciężkim... Cokolwiek. Jednak się opamiętał i uspokoił nerwy. V odsunął się nieco od niej a następnie schylił głowę. Jego dłoń powędrowała do kieszeni, z której to wyjął powyginanego papierosa oraz zapalniczkę. Spod ciemnej grzywy zaczął wydobywać się dym. No tak, przecież V jest teraz uzależnionym od używek. Zaciągnął się dosyć mocno a jego płuca zostały wypełnione przez szkodliwe substancje. Po chwili wypuścił tą trutkę z organizmu i przemówił już spokojnym głosem do kobiety.
- Jeżeli to ty mnie przemieniłaś to chociaż taki plus, że fajna lala z ciebie...
Odwrócił się do kobiety plecami i ruszył w stronę ściany pod którą to wcześniej stał. Miał nadzieję, że wampirzyca ruszy za nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Targ Tęczowy   

Powrót do góry Go down
 
Targ Tęczowy
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Tęczowy pokój
» Magiczny Pchli Targ
» Targ
» Sad pomarańczowy
» Targ uliczny na Portobello Road

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Daingean :: Dzielnica Handlowa-
Skocz do: