IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Halne Wiatry

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Florence
Skoczek | Właścicielka Valhalli | Psycholog szkolny
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 445
Dołączył/a : 06/01/2013

PisanieTemat: Halne Wiatry   Nie Lip 07, 2013 8:40 am

Największa speluna w całym Daingean. Prawdopodobnie duży, parterowy budynek był kiedyś domem jakiegoś chłopa, jednakże potem rozrósł się w miejsce, którego każdy szanujący się mieszkaniec miasta unika, o ile chce zachować swoje dobre imię. Do kamiennego parteru dobudowano drewniane piętro, więc budynek wygląda dość pokracznie - kamienny dół, drewniane piętro, do tego fakt, że szyby są tak brudne, iż cudem coś w nich widać, ba, w niektórych oknach nawet ich nie ma... Wnętrze nie jest lepsze. Cały dół zawalony jest stołami i krzesłami, zaś tuż obok baru są schody, które prowadzą na górę. Za drobną opłatą można się przespać z innymi osobami na sali wspólnej, zaś za większą - wynająć jeden z pokoi prywatnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://daingean.forumpolish.com
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Czw Lip 25, 2013 3:19 pm

Mission Impossible. Nie wiedzieć czemu, ale ta bezlitośnie stara, aczkolwiek nadal będąca chwilami na topie, melodia nie chciała opuścić umysły Mii, od kiedy ta zdecydowała się wysiąść z szynobusu właśnie w Stangradzie. Prawdopodobnie miało to jakiś odległy związek z faktem, że wyglądała w tej czapce z daszkiem nieco jak roznosiciel gazet, a skradała się, między ścianami budynków, niczym kot. Schowaj się za śmietnikiem, skrzyw się na smród, upewnij się, że na ulicy nikogo nie ma, przebiegnij szybko do kolejnej kryjówki. I tak już do końca, brakowało tylko skakania po budynkach i wtapiania się w tłum mnichów, a mogłaby robić za zawodowego assasyna. I tak cały czas, aż dotarła do najobrzydliwszego budynku na całym świecie, w dzielnicy przepełnionej robakami i śmieciami bez absolutnie żadnych ambicji. No, ale tutaj nikt jej raczej nie rozpozna, Gwardia zazwyczaj się w tym miejscu nie kręciła, planowana popijawa będzie mogła więc przebiegać bez większych zakłóceń, a nawet jakby się wdać w bójkę z jakimś śmieciem, to raczej sytuacja przejdzie bez echa. W każdym razie, panna Griffiths dopadła drzwi, wleciała do środka jak burza, zaraz zamykając za sobą wejście do przybytku i opierając się o nie lekko, przywodząc na myśl jakiś tandetny film, gdzie główny bohater właśnie zgubił najgłupszy pościg na świecie. Rozejrzała się, totalnie olała barmana, a zamiast tego podeszła do okna, by zerknąć przez nie na ulice. Ku jej zdziwieniu nie było tam szyby. Ale to chyba nawet lepiej, skoro tam, gdzie były, osadził się taki brud, że i tak nie byłoby nic widać? Cudowne miejsce, zaprawdę!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sakebi

avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 64
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Czw Lip 25, 2013 4:03 pm

Ta speluna może i nie trzymała się do końca norm higieny, które przyjęły się w społeczeństwie, ale... No najgorzej też nie było. Tutaj, kiedy ktoś się do ciebie rzucał, mogło się mu odwinąć bez względu na płeć czy rasę, bo w końcu w Stangradzie to jest na porządku dziennym, no i nikt nie wie kim jesteś. Bo szczerze powiedziawszy ich to zupełnie nie obchodzi, żyją jak dzikusy. Chwila, do 15 roku życia Saki sama tak żyła. Tyle z tego dobrego, że wiedziała, czego się spodziewać po osobnikach tu żyjących i po innych okolicznościach, które występują w tych warunkach. Przeszkolenie bojowe wersja hard.
Siedziała tutaj od dobrej godziny, stulona w ciemnym kącie i medytowała nad szklanką whisky z colą. Cały czas siedziała przy tej samej, jakoś nie potrafiła się wczuć. Poza tym koszulka ją cisnęła strasznie. Zazwyczaj bluzek nie nosi, więc nie zna wyczucia co do ich rozmiaru. Kupiła tę na oko i oto co ma. Ale przynajmniej nikt nie pozna, że to ona... Bo nikt jej od czasów szkolnych w koszulce nie widział. Na dodatek miała rozpuszczone, całkowicie płomiennorude włosy, co również było rzadko spotykane, acz bardziej możliwe niż ona i koszulka. Brązowe okulary typu pilotki przysłaniały jej czerwone oczy, bo ten kolor również nie był zbyt popularny. A chciała tylko chwili spokoju, więc dla niej była gotowa się poświęcić. Co z tego, że zapragnęła jej w środku godzin pracy? Who cares, jest bogata i wysoko postawiona, mogą jej co najwyżej naskoczyć.

_________________
There's a million ways to hush my voice
And a million knives to kill my thoughts
Maybe I'm all that you fear?
I'm a stargazer!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Czw Lip 25, 2013 4:25 pm

Nikogo podejrzanego Mia nie zauważyła, toteż mogła odetchnąć z ulgą, zdjąć okulary przeciwsłoneczne, których, swoją drogą, nie znosiła i ruszyć w stronę baru. Oczywiście, nie omieszkała wysłać barmanowi pogardliwego spojrzenia, tak krótkiego, jakby tak naprawdę zaraz Grffiths zamierzała przemówić do przedmiotu, jakiejś maszyny zbierającej zamówienia, której nie trzeba poświęcać zbyt dużo uwagi. Bo trochę tak też dla niej było, w końcu żadna szanująca się istota nie pracowałaby w tej dzielnicy na stanowisku barmana.
- Tequillę- warknęła spoglądając z obrzydzeniem na powierzchnię blatu- Chyba, że nie macie, to daj mi chociaż jakiś rum
No cóż, Mia nie spodziewała się jakiegoś niesamowitego wyboru w jakiejś podrzędnej spelunie, ale w tej chwili przecież Valhalla była zamknięta, a gdzie indziej nie było warto ryzykować utraty twarzy. Zwłaszcza, że pora była nie do końca dostosowana do libacji alkoholowych. Tym niemniej co Mia miała zrobić, jak jej androida-sprzątacza zabrano do naprawy, a w domu panował taki burdel, że nie szło dopchać się do toalety? Przeklęta maszyna. Aż się chciało pić. Od niechcenia rozejrzała się po pomieszczeniu i jej uwagę przykuła jakaś kobieta siedząca z whisky z colą. Wydawała jej się jakoś tak dziwnie znajoma, ale Griffiths nie mogła sobie przypomnieć skąd ją kojarzy. Dlatego też gapiła się przez chwilę, nawet niezbyt to ukrywając. A kiedy dostała swoje zamówienie, ruszyła w kierunku Sakebi, ostatecznie opierając rękę na stole i nachylając się nieco.
- Dane osobowe, proszę- warknęła, a nóż widelec to jakiś znany przestępca, którego należało dorwać?
Mia szybko zrozumiała swój błąd, kiedy z bliska przypatrzyła się twarzy.
- O...och- sytuacje z panią Hetman i Mią były naprawdę dziwne, serio!
Przez chwilę Griffiths chciała się zreflektować, zasalutować, oddać honory i takie. Jednak szybko pomyślała o tym, że Garroway jest w tak obskurnym miejscu właśnie z tego samego powodu, co ona. Nie chciała by ktoś ją rozpoznał. Cóż, głupio by było wyskoczyć z "sir", prawda? Co więc jej pozostało, jak tylko przejść na "Ty", coby nie wzbudzać podejrzeń? Jakoś nie sądziła, żeby te ściany często słyszały takie zwroty jak "pani", "pan". Zresztą, pal licho, skoro była tutaj, to chciała też pić. A pić to z panią Hetman Mia całkiem lubiła.
- Wybacz, nie rozpoznałam Cię... takiej ubranej

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sakebi

avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 64
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Czw Lip 25, 2013 5:58 pm

Sak, gdyby nawet zauważyła kogoś podejrzanego, nie zrobiłaby z tym niczego. Ba, nawet nie podniosłaby swoje cudnego tyłka z siedzenia. Ona miałaby się produkować dla jakiejś podrzędnej jednostki? I jeszcze, o zgrozo, przyznawać się światu co robi, kiedy nagle znika z siedziby i wraca wcięta dopiero na wieczór? Haha, śmieszne. Ona by się po prostu cicho, wraz ze swoimi kochanymi cieniami uwinęła stąd jak najszybciej i udawała, że niczego nie widziała, nie słyszała i przede wszystkim - że jej tu nigdy nie było. Nie ryzykowałaby aż tak z lenistwa. Czystego lenistwa. Między Bogiem a prawdą, to ona wszystko robiła dla własnej wygody. Taki już z niej typ osoby, cóż poradzić.
W tej knajpie sporego wyboru nie było w tych znanych trunkach, ale w tych robionych nielegalnie, na zapleczu, w piwnicy, gdziekolwiek, można było przebierać pełnymi rękoma. Wystarczyło odpowiedno zagadać i dostałoby się jakiś alkohol spod lady. Choć Saki wiedziała, co powiedzieć, nie zamawiała nigdy czegoś takiego. Dlaczego? Bo również wiedziała jak i z czego to się robi. Zbyt fajne miała życie, żeby się z nim żegnać. Siedziała tu zazwyczaj z tym samym trunkiem, bo widziała, że inni go pili i nie umierali. Ale czemu akurat tutaj? Nie, żeby bała się utraty twarzy, temu, kto by to gdzieś opublikował zrobiłaby własnoręczną egzekucję, ale tutaj miała chwilę spokoju i samotności, ewentualnie komuś przywaliła na odstresowanie. Bo ją naprawdę stresowała jej praca! Trzeba było pracować z innymi i udawać, że cię to obchodzi... No i czasem podejmować decyzje! Straszne rzeczy. Czego to się teraz nie robi dla pieniędzy.
Kiedy zapytała ją o dane osobowe, zaczęła się sama do siebie perfidnie uśmiechać. Podniosła głowę i spojrzała jej w oczy, choć jako taki kontakt wzrokowy utrudniały im jej okulary.
- Zdzich Siemacho, lat 17. Upijam się, bo nikt mi nie wierzy, że Hetmanem może być kobieta. A widziałem ją. Powiem ci nawet w sekrecie, że właśnie ją koszulka gniecie w piersi i nie może regularnie oddychać. - rzuciła z uśmiechem na ustach, po czym popiła sobie trochę swojego napoju ze szklanki. O dziwo, szklanki tutaj były czyste. Względnie.
Kochała takie sytuacje, kiedy mogła się zacząć nabijać i poprawić sobie tym humor. Często wpadała w zabawne sytuacje z innymi istotami, głównie przez ich śmieszne wpadki. Mia właśnie zaliczyła drugą na swoje konto. Ale to nic, Saki z każdą zaczynała ją coraz bardziej lubić, bo nie ukrywajmy, piło im się razem bardzo dobrze.
- Nic dziwnego, sama bym się nie poznała. Dosiądź się. - rzuciła, wskazując ruchem głowy miejsce przy jej stoliku. Dobrze, że nie mówiła jej przez pani, pan, sir czy inaczej. Sak czuła się przy tym niezręcznie i zbita z tropu.

_________________
There's a million ways to hush my voice
And a million knives to kill my thoughts
Maybe I'm all that you fear?
I'm a stargazer!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Czw Lip 25, 2013 6:37 pm

Mia też prawdopodobnie miałaby takie samo podejście do podrzędnych jednostek, jak sama Sakebi, gdyby nie była niepoprawną sadystką. Panna Griffiths miałaby przegapić szansę na zupełnie legalne poznęcanie się nad kimś, w ramach ochrony prawa, ładu i porządku? Phi! Chyba sobie kpicie! Dlatego też zdecydowanie nie powinno się oddawać pani Detektyw żadnego stanowiska związanego z zarządzaniem. Za bardzo by się zajęła pracą w terenie, za mało robotą papierkową, a już na pewno nie można było się po niej spodziewać jakiegokolwiek obiektywizmu. Była cholerną, skończoną egoistką i patrzyła głównie, może nie na swoją wygodę, bo potrafiła podjąć decyzję, która sprawiała, że białowłosa miała pod górkę, ale na rozrywkę.
Gwiazda nie bywała w podrzędnych spelunach AŻ TAK często, żeby znać odpowiednie bajery, czy tajne hasła, zwłaszcza, że zazwyczaj nie odnosiła się do pracujących tam zbyt miło i nie zwykła wzbudzać w nich sympatii. Musiała się więc, niestety, ograniczyć do oficjalnego menu knajpy. Nie to, żeby coś traciła, w poszukiwaniu dziwnych, śmiesznych trunków mogła się zawsze udać gdzieś indziej.
Nawet jeśli Griffiths sama się nie zorientowała w swojej fatalnej pomyłce, ten uśmiech uświadomiłby jej szybko, w jakiej sytuacji się znalazła. Zapamiętała go aż za dobrze, od kiedy uznała za słuszne, opieprzyć panią hetman z góry do dołu za latanie półnago w siedzibie Gwardii. Oj, to była jedna z tych chwil, która, gdy sobie ją przypomnieć, sprawiała, że miało ochotę palnąć się w łeb. Białowłosa rzadko popełniała takie błędy (choć do Sakebi miała chyba jakiegoś pecha), więc tym bardziej zapamiętała sobie sytuację i była zadziwiona, jak szybko rozwinęła się ona w coś zupełnie innego.
- Och, doprawdy?- Mia uniosła brwi w reakcji na wypowiedź pani Hetman.- Jakby zdjęła koszulkę, to pewnie nie tylko jej biust by się ucieszył
Tutaj detektyw zerknęła z ukosa na barmana, który ewidentnie próbował udawać, że jego uwaga nie wzrosła na dźwięk słowa "piersi" i że ma totalnie gdzieś dwie kobiety, przy tym nieszczęsnym stoliku. Mia uśmiechnęła się pod nosem, na stwierdzenie, że sama hetman by siebie nie poznała. I o dziwo nie był to nawet pogardliwy uśmiech, a po prostu rozbawiony. Jasne, Griffiths miała poczucie humoru, ale można było łatwo o tym zapomnieć, bo zazwyczaj śmiech wzbudzało w niej raczej cierpienie ofiar. Usiadła na krześle, wcześniej upewniwszy się, czy czasem nie rozwali się, jak tylko poczuje jej ciężar, a torebkę posadziła sobie na kolanach. Od razu przyssała się do szklanki i upiła sporą część trunku. To miała być tequilla?!
- Napiłabym się dużo. A potem można by iść do burdelu z CV na prostytutkę. Może poznałybyśmy burdelmamę
Burdelmama, burdelmamą, ale Gwiazda bardzo chciałaby zobaczyć miny tych odpicowanych, zrobionych panienek, gdy wręczyć im CV i oświadczyć, że chce się tam pracować.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sakebi

avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 64
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Pią Lip 26, 2013 6:02 pm

Sakebi też była po pewnej części sadystką, ale lenistwo brało górę. Nie produkowała się dla osób, które w jej oczach na to nie zasługiwały. Albo po prostu się zmywała z miejsca zdarzenia, albo zabijała i po szkodniku, tyle kłopotu z głowy. Naprawdę nie lubiła się przemęczać, oczywiście to wszystko zrobiło jej się z wiekiem. Oczywiście jakaś strasznie stara nie była, ale jakby robić to samo od około dziesięciu lat, to każdemu by się znudziło. Bynajmniej każdemu z podobnym jej charakterem. Bo niektórzy lubią to, od czego inni dostają szewskiej pasji. Są gusta i guściki, o nich się nie dyskutuje. Nawiasem mówiąc, to Saki ostatnio nawet bardziej wolała robotę papierkową. A najbardziej to lubiła ją zrzucać na innych. Tak jak dzisiaj. A potem się ulotnić. Potem tylko rąbnie się podpisy i gotowe. Czego to ona nie robi, żeby unikać pracy... Lenistwo zawładnęło nią zupełnie, doprawdy.
Tak, ten uśmiech pojawiał się na twarzy smoczycy przed każdą reakcją. Nieważne czy to miała wybuchnąć przyjacielskim śmiechem, czy mówić coś na poważnie, czy zmieszać kogoś równo z błotem w wyniku wybuchu wściekłości. To między innymi sprawiało, że była totalnie nieprzewidywalna momentami.
- Ja wiem, że nie tylko biust. Ale koszulka jest niczym przebranie na Halloween, więc jest kluczowym elementem, którego zdjąć nie można. - odparła, również dążąc wzrokiem tam, gdzie Mia. Czego tu się spodziewać, to jest tylko facet. Nędzna kreatura, której trzeba było zabrać jedno żebro, bo z taką ilością kości nie dawało rady i stworzyć z tego kobietę, żeby z głodu nie umarł i miał z kim się namnażać. O zgrozo. To nie tak, że była jakaś homo czy coś. Po prostu była perfidną feministką. Dlaczego? Bo miała dosyć osób, które twierdziły, że Hetmanem Gwardii nie może być kobieta, na dodatek taka młoda. Pierdolta się, nie zawsze głową musi być zgorzkniały facet po czterdziestce. Nienawidziła stereotypów, dlatego była taka wredna dla płci przeciwnej. Choć oczywiście nie dla każdego, skądże. Zdarzały się pozytywne wyjątki. Ale wyjątki tylko potwierdzają regułę.
- Ja tu nie przyszłam przecież na jedną szklaneczkę. - mruknęła, kiedy właśnie opróżniła swoją. - Trochę kiepsko mi szło, bo nie miałam z kim pić. Ale teraz pewnie się rozkręcę. - dodała ze swoim perfidnym uśmiechem i podniosła się z siedzenia. Podeszła do lady, zamówiła całą butelkę whisky i wróciła z nią do stolika. - A co do prostytutek, to ja nie wiem czy się piszę. Mam do załatwienia parę rzeczy jeszcze, co z tego, że zrobię to po pijaku... No i jedną kiedyś zabiłam, bo mi się tak uwidziało. Nie wiem czy dam radę się tam powstrzymać. - Tak, historia z zabiciem dziwki była zabawna. Spotkała taką na ulicy i strzeliła jej w łeb. Śmieszne, nie?

_________________
There's a million ways to hush my voice
And a million knives to kill my thoughts
Maybe I'm all that you fear?
I'm a stargazer!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Pią Lip 26, 2013 6:30 pm

Dla Mii znowu takie poświęcanie uwagi nie było żadnym wysiłkiem, lenistwo więc nie grało tutaj roli. W końcu tego, co się robi z przyjemnością, raczej się nie unika, a leń tego nie tyka. Była cholerną sadystką z krwi, kości i kawałków skał kosmicznych przez 700 lat i jeszcze nie zapowiadało się na to, by miało jej się to choć trochę znudzić. Dla Sakebi może i to 10 lat było całą wiecznością, natomiast dla Gwiazdy stanowiło to krótką, ulotną chwilę w jej codzienności. Rasy krótkowieczne w ogóle miały tendencje do szybszego dorastania, nudzenia się i zmian w swoim życiu i zainteresowaniach. Griffiths czas nie gonił, mogła więc zgłębiać zakamarki swojego sadyzmu coraz bardziej, przemieniając go w fanatyzm i jedyny cel w życiu. A to, że powstrzymywała się od bycia szaloną psychopatką, wiecznie skąpaną we krwi? Kwestia rozsądku, świadomość konsekwencji i zamknięcia w ryzach społeczeństwa stworzonego pierwotnie przez ludzi. Nie lubiła, kiedy ktoś utrudniał jej zabawę, zamykając ją za kratami, albo gorzej- w końcu z więzienia mogła łatwo uciec.
- Zacny kamuflaż, milordzie- kąciki ust Mii drgnęły, unosząc się nieznacznie ku górze.
Jeśli Sakebi nie chciała być rozpoznana, nie mogła postąpić lepiej. Właściwie to Griffiths trochę zazdrościła pani Hetman. Wystarczyło, że ubrała koszulkę, a już stawała się zupełnie inną osobą! Gwiazda musiała się bardziej postarać, choć z drugiej strony nie była znowu taka rozpoznawalna. W końcu pracowała raczej po cywilnemu i doskonale potrafiła zachowywać pozory. Oczywiście, jeśli chciała.
- Z przyjemnością dotrzymam towarzystwa. Tylko nie wiń mnie, jeśli potem aresztuję jakąś pandę
No tak. Mia potrafiła się naprawdę mocno spijać, co nie przeszkadzało jej za bardzo w późniejszym wykonywaniu obowiązków. A to, że jej decyzje mogły być nielogiczne, a spostrzegawczość i czujność jest nieosiągalna wtedy, kiedy trzeba skupiać się na tym, by utrzymać się na nogach? Oj tam, drobnostka. Ostatecznie przecież białowłosa nie robiła tak jakoś specjalnie często, a na upijanie się jak świnia wybierała dni wolne. Tylko, że ona nawet w dni wolne nie byłaby w stanie przegapić okazji, jaka wynikała z dorwania się do jakiegoś przestępcy- zupełnie przypadkiem. Ot, taki ukryty pracoholizm. Ostatni facet zerwał z nią, kiedy po pijaku próbowała zmusić jego genitalia do przyznania się do winy. Serio. Od tego czasu Gwiazda preferowała wolne, przelotne związki. W ramach utożsamiania się z planami pani Hetman, ponownie przechyliła szklankę, opróżniając jednym haustem większość jej zawartości. Szybko padnie? I co z tego?!
- Szkoda, zawsze chciałam to zrobić. Ale może jak będziesz pijana, to zmienisz zdanie- wyartykułowała po cichym westchnieniu, jakie zazwyczaj samo wychodzi z ust, kiedy ktoś napił się czegoś duszkiem.
A potem zaczęła się zastanawiać, czy jechać nadal na bardziej wyrafinowanych trunkach, czy lepiej od razu postawić na wódkę. Tylko broń boże, nie te wszystkie miętowe, smerfowe, landrynkowe, które teraz były w modzie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sakebi

avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 64
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Nie Lip 28, 2013 7:55 pm

Sakebi też nigdy czas nie gonił. Miała dopiero dwadzieścia osiem lat, a wydawało jej się, że minęła już wieczność. To jej życie było jakieś takie monotonne... A ona nic z tym nie robiła. To trochę przerażające. Ale cóż poradzić, nie ma czasu na jakiekolwiek zmiany. To nie jest coś, co można wprowadzić w życie ot tak... Jej cel był jeden - wstać, przetrwać, pójść spać. A z jej pozycją naprawdę trudno było przetrwać. W końcu niejedna osoba polowała na jej głowę... Jednak nie była taka cienka i nadal żyła i miała się świetnie. No może ją trochę tyłek od siedzenia ostatnio pobolewa, ale kto by się tym przejmował.
- Żyję jak cichociemny. To zabawne. - mruknęła, unosząc jeden kącik ust w zawadiackim uśmiechu i popatrzyła znad okularów na Mię. Owszem miała łatwiej z tym kamuflażem. Ubrać koszulkę i stajesz się kimś zupełnie innym... A co jakby ubrała sukienkę? Może by ją od razu za damę dworu wzięli? Trzeba to kiedyś wypróbować. Na serio.
- Ja się zachowuje normalnie po alkoholu, tylko wzrok mi słabnie. I robię się milsza, ale ja przecież całe życie urocza jestem. - dojebała jak dzik w sosnę. To jest żart roku - urocza Sakebi. To tak jak pragnący tulaska rekin czy jadowity wąż żądny pocałunku. Śmiech na sali, krzesła puste.
Sak potrafiła myśleć nawet całkiem logicznie, nawet nowe horyzonty się jej po alkoholu otwierały. Może to dlatego, że jej organizm już przywykł? Bo miał czas przywyknąć. Baaaaardzo długi czas. Whisky, kawa i powietrze - niezbędne składniki do życia. No i jeszcze ogień, ale to nie był jakiś tam za specjalny prioryret.
- Po pijaku myślę bardzo podobnie, uwierz mi. Mój mózg już się przyzwyczaił. - zaśmiała się, po czym pociągnęła z gwinta spory łyk. Naprawdę spory. Kiedy już odstawiła butelkę na stył głośno westchnęła. - Stangradzka whisky... Smakuje nie tak źle, tylko trzeba nie myśleć o smaku.
Coś mocniejszego? Jeżeli Sak miała się zalać w cztery dupy to tak... Od razu metanol albo jakiś muchozol. Bo normalne alkohole już chyba nie działały.

_________________
There's a million ways to hush my voice
And a million knives to kill my thoughts
Maybe I'm all that you fear?
I'm a stargazer!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Nie Lip 28, 2013 9:11 pm

A biedna Mia to co? Musiała wiązać włosy, zakładać czapkę z daszkiem i jakieś cholerne okulary. Wyglądanie jak gazeciarz wcale jej nie odpowiadało, ale ostatecznie lepsze to, niż jakiekolwiek inne przebrania, prawda? Choć niektórzy mogą powiedzieć, że tak, jak Sakebi wystarczyło się ubrać, tak Mia mogła po prostu się rozebrać i byłoby w porządku. Gwiazda jednak wolała tego nie sprawdzać w praktyce- a co, jeśli przykrywka by nie podziałała?!
- No wiesz. Szpieg to z Ciebie nie będzie
Co, jak co, ale Hetman to zwracała uwagę. Może nie tak bardzo, jak świecąca się na tęczowym targu Griffiths zimowym, ciemnym popołudniem, ale zwracała. Ani jej, ani Mii nie było pisane podążyć karierą szpiegowską. Sakebi przyciągała uwagę odkrytymi krągłościami, natomiast Gwiazda miała tendencje do braku opanowania emocji w krytycznych momentach. Kiedyś chciała bawić się w agenta, była to mniej legalna część pracy w Gwardii, ale wizja świecenia się, w ciemnym zaułku, bo pies nasikał Ci na buty, kiedy 5m od Ciebie stoi cel, który dopiero rozpoznajesz, nie jest zbyt fajna.
Parsknęła śmiechem. No po prostu musiała. Powiedzieć, że pani Hetman była urocza, to tak jakby stwierdzić, że Ezekiel jest cudownym, dobrze wychowanym dżentelmenem, który wcale nie miał tendencji do dziwnych wygibasów, w bezpośrednim sąsiedztwie panny Griffiths. Dobrze, że tego gościa Mia jeszcze nie miała przyjemności poznać.
- Oczywiście, istny aniołek z Ciebie- roześmiała się ponownie, obdarzając Sakebi nieco kpiącym spojrzeniem
Jasne. Wiedziała, że to żart, ale po prostu tak miała.
- To masz trochę przejebane- stwierdziła zaraz.
Nie chciałaby, żeby JEJ mózg się przyzwyczaił. Co to, to nie. Westchnęła ciężko na krytyczną ocenę whisky i uznała, że w takim razie nie ma co liczyć na jakieś smaczki.
- Hej, barman! Podaj no tu wódkę. Dużo wódki! - zakomenderowała więc
Barman jednak nie palił się do robienia za kelnera, dlatego też Mia, nie chcąc robić (jeszcze) rozróby, musiała wstać i sama sobie dostarczyć butelkę. Otworzywszy butelkę, postanowiła jeszcze dokończyć myśl skierowaną do rudej
- Bo ja to zamierzam sobie udowodnić, jak bardzo mój mózg nie jest przyzwyczajony
Szklanki? Po co szklanki! Gwiazda zdecydowanie wolała przyssać się po prostu do ujścia butelki niczym wygłodniały glonojad wpuszczony do dawno nieczyszczonego akwarium.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Menthor
Archimagos | Nauczyciel
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 127
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Pon Lip 29, 2013 2:13 pm

Dzień, jak co dzień. Po skończeniu "uczenia" walki w ręcz w Akademii Alastor narzucił na plecy swój standardowy biały płaszcz z kożuszkiem, poprawił słuchawki i wyszedł czym prędzej z tamtego budynku pełnego dzieciaków. Nie wiedzieć czemu dziś wyjątkowo go one irytowały. Zmrużył gniewnie swoje jasnoczerwone ślepia. Co się z nim działo? Miał problemy ze skupieniem i jego głowę wypełniały myśli dosłownie o wszystkim. Zdenerwowany postanowił ukoić nerwy za pomocą swojego najnowszego dzieła schowanego w płaszczu, ale to dopiero w domu. Normalnie na legalu zaczął wracać sobie z Akademii... no prawie normalnie. Spora część miasta świętowała z powodu śmierci/zniknięcia Altereia. Ludzie łazili po ulicach i chodnikach jednocześnie świętując i robiąc zator paraliżujący ruch na jezdniach. W takim wypadku Menthor postanowił wrócić piechotą. Szedł zamyślony w stronę swego osiedla, gdy nagle znalazł się w Stangradzkiej knajpie.
- Cholera, znowu. - zaklął w myślach widząc co zostało ze ściany po jego przejściu.
Chwilę się zamyślił i to wystarczyło by wlazł nie tam gdzie trzeba.


_________________
I am Alastor.
The weak shall give their heart and swear their eternal loyalty to me.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sakebi

avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 64
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Pon Lip 29, 2013 7:58 pm

Zaśmiała się na komentarz Mii. Po wyglądzie nie byłby z niej dobry szpieg, owszem. Ale przecież posiadała moce wymarzone dla cichego zabójcy. Wtapianie się w cienie i przenoszenie przedmiotów, nawet broni, we własnym ciele. Assasin jak nic. Nawet swojego węża może podpuścić jak cichego dostawcę paraliżu... Szpieg - nie, zabójca - owszem.
- To zależy kogo się szpieguje. Zresztą nigdy mnie to nie kręciło, ja się zazwyczaj zachowuje jak kamikadze. - zaczęła, po czym pociągnęła kolejny łyk z butelki. Nie smakowało jej to za bardzo, ale już się kończyła. Jeszcze ze dwa, trzy takie spore łyki i będzie po whiskey.
Doskonale wiedziała, że nie jest urocza. Zawsze twierdziła, że jest sympatyczna. No bo jest, nikogo nie zabija na każdym kroku, nie jest opryskliwa... aż tak. Grzeczna jest, póki się jej nie prowokuje, więc można było spokojnie uznać, że jest sympatyczna. Choć nieukrywanie potrafiła być naprawdę wredna. Ale cóż, bycie rudą kurwą zobowiązuje.
- Nawet kiedyś miałam skrzydła, ale wymieniłam za skrzynkę szkockiej. - zaśmiała się, zdejmując okulary. Jej wzrok, który zawsze wyrażał kpinę i zawadiackość powędrował znów na butelkę. Poszaleje dziś, nie ma co. Pociągnęła kolejny sporawy łyk, a poziom whiskey w butelce pozostał naprawdę niski. Więc nie pozostało jej nic, niż tylko dopić resztki. Odstawiła na bok pustą butelkę i westchnęła głośno. Obserwowała jak Mia zamawia wódkę niczym prawdziwy chłop uśmiechając się z nieukrywanym rozbawieniem. Honestly? Bawiło ją to. Dobrze, że trafiły tu na siebie, przynajmniej miała radochę.
- Mój mózg po takiej il... - urwała, kiedy obok niej padła w gruzach ściana. Odruchowo się schyliła kryjąc głowę, bo na pierwszy rzut wyglądało jej to na zamach. W końcu nie jest niewidzialna, rebelianci mogli ją wykryć, zwłaszcza na ich własnym terenie. Jednak po chwili dym się rozszedł i wyłoniła się z niego sylwetka białowosego mężczyzny. Kojarzyła go z Sorciere... Tak, był jednym z Magosów, to pewne.
- Co ty do cholery robisz?! - wyjechała do niego bez pardonu, wytrzepując tynk i biały pył z włosów. - Mam zejść na zawał? Ja żyję w stresie! - będzie mu teraz robić wyrzuty, nie ma co. Takie miała obycie. Cóż poradzić.

_________________
There's a million ways to hush my voice
And a million knives to kill my thoughts
Maybe I'm all that you fear?
I'm a stargazer!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Pon Lip 29, 2013 8:17 pm

Cóż, Mia niekoniecznie orientowała się w mocach Sakebi, dlatego też przyszło jej oceniać głównie po wyglądzie. Zresztą, po co zachowywać rozsądek w hipotetycznych sytuacjach? Przecież ruda ani się do szpiegostwa nie garnęła teraz, ani nie wyglądało na to, by miała zapragnąć zabawić się w to w najbliższej przyszłości.
- Właściwie to nigdy nie widziałam Cię w akcji
I nic dziwnego, bo Griffiths do regularnych walk nie ciągnęło. Jako słaba fizycznie Gwiazda wolała raczej jednostronne zadawanie bólu i robienie krzywdy. Oczywiście, jakąś totalną cipą nie była, swoje potrafiła, była przecież przeszkolona. Tym niemniej nie był to jej konik. Za to wyciąganie informacji i usuwanie niepotrzebnych faktów z głów innych... To jest coś, co robiła z przyjemnością.
- Dali Ci aż skrzynkę?! - "zdziwiła się" Mia.
Czy jak chłop, czy nie jak chłop, Griffiths może nie miała mózgu praktycznie uodpornionego na alkohol, za to kac jej nigdy nie dotyczył. Ale w piciu znowu nie była też taka najgorsza. Miałaby nie wychlać czystej?!
Tak jak Sakebi się skryła, tak Gwiazda miała odruch w drugą stronę. Rumor, rozwalana ściana... to sprawiło, że się poderwała. Nie odczuwała potrzeby chowania się, może z powodu niematerialności, którą mogła zawsze się ochronić. W jednej ręce nadal dzierżyła butelkę, coby jej czasem nikt nie zaiwanił w chwili zamieszania, ale drugą momentalnie sięgnęła po torebkę z ukrytą w środku Latarką.
Zwątpiła jednak, kiedy ruda zareagowała, jak zareagowała. Griffiths sama nieco kojarzyła twarz Menthora, choć zdecydowanie nie była pewna skąd, a co dopiero jej, szarej pani Detektyw, słyszeć o mianowaniu go na Archimagosa.
- Zawał, zawałem. Ale ta ściana jest zniszczona. Niszczenie mienia. Coś czuję, że ktoś będzie musiał postawić nam mnóstwo alkoholu w ramach odpokutowania tak OKROPNEGO przestępstwa
Tak, a propo. Gdzie się podział barman?!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Menthor
Archimagos | Nauczyciel
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 127
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Pon Lip 29, 2013 10:34 pm

- Zajebiście. - westchnął ciężko
Tak to było jedyne słowo jakie w tej sytuacji przychodziło mu na myśl. Po prostu zajebiście, lepiej nie mógł trafić. Rozwalił ścianę stangradzkiej knajpy, będącej jednocześnie ulubionym miejscem spotkań rebeliantów. Sytuacja przedstawiała się wspaniale. Zaraz pewnie zjawi się właściciel żądając odszkodowania za ścianę, a kiedy ludzie zobaczą, że nie będzie miał problemu z zapłaceniem spróbują jak tylko wyjdzie poderżnąć mu gardło (nie żeby nie dał rady wypruć flaków z kilku szmaciarzy ze slumsów). Mógł też powiedzieć kim jest, ale to było jeszcze głupsze. Owszem nikt by się nie czepiał, ale w połowie drogi powrotnej na pewno czekałaby na niego co najmniej cała sekcja tych całych bojowników o "wolność". Mógłby w sumie też wysadzić tę budę (oj, kusiło go jak cholera), ale to by było zbyt proste. Postanowił to rozegrać inaczej, robiąc na początek dobrą minę do złej gry.
Ledwie podjął decyzję już usłyszał krzyki. Dopiero teraz zauważył, że część ściany prawie runęła na dwie dziewczyny przy barze. Jedna wściekle (taaa, to dobre słowo) ruda w strasznie obcisłej (jak ona może w tym oddychać?) koszulce właśnie wytrzepywała sobie tynk z włosów wrzeszcząc coś o stresie i jego cholernej robocie? Druga z kolei troszkę niższa o białych (lśniących?) włosach mówiła o odszkodowaniu w postaci alkoholu i... przestępstwach? Niszczeniu mienia?
Zlustrował je uważnie. Wiedział, że nie były do końca ludźmi. No i jeszcze te zachowanie... Taaa nie mogło być mowy o pomyłce. Gadka o prawach i stresie. Teraz już był pewien. Gwardzistki... i ta ruda pewnie wysoko postawiona. Dobrze wiedział, że nerwy tak nie puszczają z powodu zwykłej ściany i to jeszcze cudzej. Po bliższym przyjrzeniu rozpoznał je (Chwalcie Pana, że przeglądał ostatnio akta Gwardii). Czerwonowłosa była jego uczennicą. Młoda Potomkini Smoków i niedoszły (na szczęście) obiekt jego eksperymentów Sakebi, obecna Hetman Gwardii, no ładnie, w takim miejscu. Niełatwo mu było zapomnieć jej talentu do walki wręcz na jego zajęciach. Dała popalić tym pewnym siebie chłopaczkom których sam przeważnie musiał sprowadzać do pionu. Białowłosą piękność o lekkiej poświacie również poznał. Znana wielbicielka tequili, twarda detektyw Mia. Słyszał, że nieźle napędziła strachu paru jego podwładnym. Aż dziw, że do tej pory nie awansowała. Eh, pomimo upadku (w pewnym sensie) Fleauette ludzie wciąż byli gdzieniegdzie faworyzowani przed resztą.
Zmarkotniał lekko. O ile była szansa, że na Saki, jak nazywał zawszę swoją byłą podopieczną mógł (chyba?) liczyć, to Mia była znana ze swojej niechęci do ludzi babrających się eksperymentami. On sam gwiazd nie "badał", bo wiedział o nich w zasadzie wszystko czego potrzebował. Niestety Ona raczej mu nie uwierzy. Normalnie nie byłby to problem, ale widział już podobne typy. Gdyby rzuciła się na niego ze swoimi mocami mogłoby się zrobić nieprzyjemnie. Pomimo, że mogła być wyjątkiem potwierdzającym regułę wolał nie ryzykować.
- Ale chwileczkę... - pomyślał - Odpokutowanie alkoholem?
Tak, to była jego szansa. Sięgnął ręką pod płaszcz namacając szyjkę przyjemnie chłodnej butelki, po czym uśmiechnął się wrednie (1x martwy szczeniaczek).
- Ach te stangradzkie budowle są takie... nietrwałe. - rzekł z paskudnym grymasem na twarzy, lustrując pomieszczenie.
Świetnie, wszyscy bywalcy umilkli, wracając do picia i rozmów. Widać coś w jego głosie dało im do myślenia, że z łatwością mógłby zrobić więcej niż tylko rozwalić ścianę. Żaden nie spróbował się przyczepić. Teraz wystarczyło kontynuować właśnie rozpoczętą "zabawę".
- Bardzo mi przykro, dziewczyny. Pomyliłem budynki. Wiecie, tutaj wszystko wygląda tak podobnie, ale skoro wyszło jak wyszło, postaram wam się jakoś to wynagrodzić. - wycedził spokojnie przez zęby, wyciągając spod płaszcza dużą butelkę.
- No cóż, miałem to najpierw przetestować, ale wygląda na to, że wy zostaniecie moimi króliczkami doświadczalnymi kochane dziewczynki. - powiedział w myślach, będąc bardzo ciekawym efektu końcowego.

_________________
I am Alastor.
The weak shall give their heart and swear their eternal loyalty to me.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sakebi

avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 64
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Wto Lip 30, 2013 5:37 pm

Niech przychodzi ten właściciel. Jak beknie za to, co zrobił, to się może nauczy, że trzeba myśleć z czego się żyje. Zwłaszcza, kiedy można kogoś niepowołanego zabić! Ściana, a raczej jej resztki, minęły ją dosłownie o parę centymetrów, a kiedy upadły na ziemię, poleciał na nią odskubany tynk i pełno pyłu. Dobrze, że schowała głowę, bo by już miała po oczach. Mogła jednak nie zdejmować tych okularów. Gdyby się nie schyliła, one uchroniłyby jej oczęta. Śliczne czerwone oczęta wyrażające w tym momencie mord. Czystą chęć mordu tego, przez którego całe życie przeleciało jej przed oczyma.
A owszem, była jego uczennicą. Ale to ponad dziesięć lat temu, więc to było dawno i nie prawda. Była wtedy jakieś pięć centymetrów niższa i nie miała porośniętej łuskami dłoni. I mniejsze kobiece wdzięki. No i wtedy jeszcze chodziła w koszulkach! Jak widać, bardzo się zmieniła. Nawet kiedyś była spokojniejsza i nie była alkoholiczką. Miała obsesję na punkcie bycia najlepszą, ale teraz jest już najlepsza, więc nie jest pracoholikiem. W ogóle jest inną osobą. Tylko charakter jest dalej ten sam. Paskudna i zgryźliwa nadal pozostała.
- No wybacz, nie będziemy wszystkiego budować z tytanu, bo jaśnie Alastor się w nie pakuje. - mruknęła z wrednym uśmiechem (ona aż tak paskudna nie była, szczeniaczki nie umierały), kiedy emocje już z niej opadły. Potrafiła się wściekać, ale szybko o tym zapominała zazwyczaj. Kto by tam rozpamiętywał błędy... Chyba, że ci zabili dziecko albo kota. Wtedy wieszać za jaja na latarni i na nic nie zbaczać. A jak to kobieta... Zgwałcić i zabić. O.
- Ja rozumiem, że wygląda podobnie, ale nie mogłeś... drzwiami? - zapytała patrząc na niego z politowaniem i wskazała ręką na drzwi, które się jeszcze ostały. - Tak robią cywilizowane osoby. - zaczęła znowu mu robić wyrzuty... ale jakoś jej przeszło jak wyciągnął butelkę. Podniosła się lekko i przybliżyła się do niej z uśmiechem. - A co to? - zapytała, patrząc na niego wzrokiem małej dziewczynki widzącej lizak. Albo wzrokiem alkoholiczki. Albo po prostu "daj".

_________________
There's a million ways to hush my voice
And a million knives to kill my thoughts
Maybe I'm all that you fear?
I'm a stargazer!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Wto Lip 30, 2013 6:05 pm

Cóż, Mii nie pozostało nic innego, jak utwierdzić się w przekonaniu, że pani Hetman rozpoznała delikwenta. Właściwie to nawet lepiej się składało, nie musiała bowiem przerywać ledwie zaczętej libacji na załatwienie bardziej formalnych spraw. W Gwardii to on raczej nie był, od czasu, kiedy Griffiths nie rozpoznała Hetman na korytarzu, włożyła więcej trudu w to, by kojarzyć swoich współpracowników. Żadnym idolem raczej nie był, a ponieważ białowłosa nadal nie mogła oprzeć się wrażeniu, że mimo wszystko, skądś gościa kojarzyła, założyła, że miał jakiś związek z Sorcière. Cholerni naukowcy. Gwiazda już się nieco przyzwyczaiła do ich towarzystwa- chcąc nie chcąc, bo w końcu chronienie ich było jednym z priorytetów Gwardii. Co nie zmieniało faktu, że jej prywatne odczucia odnośnie tych szaleńców, mimo że trzymane na smyczy, nie zmieniły się ani ociupinkę.
W Stangradzie pewnie szukał jakichś obiektów do eksperymentów, ale pani detektyw absolutnie nie obchodziło to, na czym mogłyby polegać, albo czy rzeczywiście dobrze strzelała. Dopóki swoje przyrządy laboratoryjne trzymał z daleka od niej, ona była skłonna nie rzucać się na niego z mocami, pazurami, nogami, krzykami, zębami, czy czymkolwiek by tam sobie zażyczył.
Kiedy Menthor wyciągnął butelkę zza pazuchy, ta nie zamierzała bawić się w pytanie z czym ma do czynienia. Jak dają, to dlaczego miałaby nie wziąć? Na jej ustach pojawił się lekki uśmieszek, kiedy przejmowała dowodzenie nad butelką białowłosego.
-  Mówiłam POSTAWIĆ, ale ostatecznie tak też może być
Zamiast jednak się napić, ona w błyskawicznym tempie, z wódką w jednej ręce i niezidentyfikowanym płynem od Archimagosa w drugiej, przetransportowała się za ladę. Po co? Po to żeby dorwać skulonego tam barmana i błyskawicznie usunąć mu wspomnienia z wydarzeń, które miały miejsce przed chwilą. Facet i tak za chwilę dostrzegł rozwaloną ścianę i zaczął panikować, ale teraz przynajmniej nie wiedział KTO jest sprawcą. A reszta zgrai? Pijani są! Załatwiwszy tą drobnostkę, zgarnęła po drodze jakąś w miarę czystą szklankę, nalała do pełna trunku Menthora i wcisnęła butelkę Sakebi. Ale napiła to się jednak swojej wódki. Niech pani Hetman wypróbuje pierwsza, Gwiazda nie zamierzała umierać tak młodo. Kiedy już odkleiła usta od butelki, pozostało jej wyjaśnienie jeszcze ostatniego szczegółu. Takiego naprawdę DROBNEGO
-  Tak właściwie to kim on jest?- teraz zwróciła się już bardziej do rudej, mimo że Archimagosa nie spuszczała z oczu-  Wydajesz się go znać
ZAMAWIAŁAŚ JAKIEGOŚ STRIPTIZERA?- pchało jej się na język. Ale po ostatnich wpadkach wolała się powstrzymać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Menthor
Archimagos | Nauczyciel
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 127
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Pią Sie 02, 2013 12:40 pm

Kim jest? Zabawne. Zawsze ciekawiło go jak zareagowaliby ludzie, gdyby dowiedzieli się kim On Naprawdę jest. Cóż po zademonstrowaniu jego możliwości by poprzeć słowa czynami z większością z nich pewnie stałoby się to samo co z tymi cwaniaczkami, którzy próbowali kiedyś włamać się do jego umysłu.
Taa to by było niezłe... Ale nie potrzebował teraz wjazdu ekipy z psychiatryka na ten "lokal".
Powie po prostu kim jest "aktualnie"
- Ja? Zwą mnie Menthor. Zwykły nauczyciel wydziału naukowego i wojskowego Akademii Nowej Ery w dzisiejszych czasach. Saki zna mnie z czasów gdy uczęszczała na moje zajęcia.
Tyle na razie wystarczyło. Zerknął jeszcze na swoje najnowsze dzieło w rękach dziewczyn.
- Polecałbym to wypić. To nie wino, żeby musiało oddychać.
Jeszcze tylko chwila, a będzie już całkowicie pewien...

_________________
I am Alastor.
The weak shall give their heart and swear their eternal loyalty to me.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sakebi

avatar

1 pochwała
2 ostrzeżenia
Liczba postów : 64
Dołączył/a : 30/06/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Sob Sie 03, 2013 9:49 pm

Sakebi w zasadzie znała dużo osób, ale to wcale nie znaczy, że chciała te wszystkie osoby znać. Po prostu jej stanowisko czy aktualny tryb życia ją do tego zmusił. Więc jeśli kogoś nie polubiła, to nic dziwnego, że się do tego kogoś nie przyzna i nawet w oczy powie mu, że go nie zna. Takim była typem osoby, nic tego nie zmieni. A co do towarzystwa naukowców z Sorciere... Był czas przywyknąć, doprawdy. Ich chore pomysły często były tak bardzo abstrakcyjne, że aż cię czasami dupa bolała... Ale co poradzić, każdy jest inny, nie? Saki jakoś ich specjalnie nie doświadczyła, jeszcze, więc to dla niej było póki co obojętne. Unikała ich jak mogła, w końcu kto bogatemu zabroni.
- Oczywiście, że zwykły. - zaakcentowała ostatnie słowo, perfidnie się uśmiechając. Nie był taki zwyczajny, co to, to nie. Doskonale pamięta, kiedy jeszcze za czasów szkolnych jej się wydawało, że to regularny psychol, który się świetnie ukrywa. Jednak nigdy jej to nie przerażało. Mało kto i co ją przeraża.
- Ja wiem, że ty polecasz. Ale jakby się tak zastanowić dłużej... - zaczęła, po czym powąchała przez otwór butelki trunek znajdujący się w środku. - To nie pachnie mi ani legalnie, ani jakoś bezpiecznie... Nie jestem aż tak najebana, żeby się tego napić, no way. - skwitowała, odstawiając butelkę na stół.
- Tak w ogóle, to ja się muszę zwijać. Sprawy zawodowe i te sprawy, żelazko na gazie, et cetera... - zaczęła, po czym podniosła się zgrabnie z siedzenia i założyła na oczy okulary. Zrobiła minę "Deal with it", po czym wtopiła się w cień rzucający przez drzwi, dzięki czemu znalazła się zaraz przy nich. - Było miło, może to kiedyś powtórzymy! Sayonara, amigos~ - rzuciła i zniknęła za drzwiami. No i tyle ją widzieli w zasadzie.

[z/t]

_________________
There's a million ways to hush my voice
And a million knives to kill my thoughts
Maybe I'm all that you fear?
I'm a stargazer!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Sob Sie 03, 2013 9:58 pm

Nauczyciel, hmm? Więc skąd ona go kojarzyła? Przecież Akademia i Mia to nie było połączenie ani częste, ani zbyt normalne. Kiedy przybyła do Daingean była już za stara żeby chciało jej się uczyć. Poza tym miała wiele innych rzeczy na głowie. Na szkolnych korytarzach raczej więc nie bywała. Może zapamiętała jego twarz z jakiegoś innego, losowego miejsca? Gwiazda zmarszczyła lekko brwi, próbując wytężyć szare komórki.
Ale szybko się poddała.
Jeden chuj, miał alkohol. I rozwalił ścianę. Pani Hetman go znała. Wiele złych rzeczy mogło się stać, ale jakby co to Mia sobie poradzi, prawda? PRAWDA?
- Jakby szukać mojego przydomka to "ta cholerna suka" byłoby chyba najczęstszym określeniem...- westchnęła cicho- Mia Griffiths... Sakebi to mój szef
Mimo że reakcja rudej jakoś utwierdziła białowłosą w przekonaniu, że Menthor nie mówił całej prawdy, ta postanowiła się odwdzięczyć pięknym za nadobne. Tylko że piękne wcale nie było zemstą!
Tak czy siak- Ładnie wybrnęła prawda? Nie powiedziała na głos kim właściwie była, więc jakby komuś zachciało się podsłuchać, jej przynależność do Gwardii ni zrobiłaby szumu tak czy siak.
Na jej ustach pojawił się lekki uśmieszek, kiedy Upadły tak pociesznie zaczął domagać się wypicia alkoholu od niego. Do tego Sakebi raczej nie była skora do skosztowania go. Co więcej, postanowiła się zmyć. Gwiazda odprowadziła ją wzrokiem. Została sama na polu bitwy! Niech będzie. Na śmieci ze slumsów w razie czego nie miała co liczyć, ale czasem rozsądek należy odstawić na bok. Odstawiła więc tą nieszczęsną wódkę zamieniając ją na szklankę z bliżej niezidentyfikowanym napojem. A potem napiła się. Porządnie.
Smakowało.... inaczej niż wszystko, co Gwiazda do tej pory piła. Oblizała wargi czubkiem języka, nie będąc pewna, jak ma określić swoje wrażenia. Musi się napić więcej żeby sprecyzować!
- To za ile minut padnę bez władzy w ciele?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Menthor
Archimagos | Nauczyciel
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 127
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Pon Sie 05, 2013 3:14 pm

Ooo. Wciąż stoi na nogach. To go nawet zaskoczyło.
- Hmm, ludzie przeważnie chcą najpierw dowiedzieć się z czego zrobione jest to co piją... A co do padnięcia bez władzy w ciele... Zależy jak bardzo teraz tego pożądasz. - powiedział z uśmiechem, nie dając po sobie poznać lekkiego zdziwienia.
Po takiej dawce z człowieka zostałyby już "zwłoki". Oczywiście Ona nie była człowiekiem, ale żeby jeszcze stać równo... Nieźle, naprawdę nieźle. Czyżby po tylu stuleciach udało mu się znaleźć kogoś z kim w końcu będzie mógł się porządnie napić? Ach, marzenia. Miał tylko nadzieję, że kiedy będzie tłumaczył jej jak i z czego tworzył to dzieło, to nie osunie się ona pod stół. Czy to z nudów czy z przedawkowania (chociaż miał wielką nadzieję, że da radę wychylić jeszcze parę kolejek).

_________________
I am Alastor.
The weak shall give their heart and swear their eternal loyalty to me.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Pon Sie 05, 2013 7:48 pm

Wciąż stała! Pewnie chodziło bardziej o nieświadomość tego, jak mocny był to trunek/ Odczuła to dopiero po chwili, tym niemniej nie zamierzała teraz tracić rezonu. Zorientowała się, że coś jest nie tak, kiedy poczuła się jakby wypiła dużo więcej niż wypiła rzeczywiście, ale i tak jakoś masakrycznie nie było. Przez 700 lat można wyrobić sobie naprawdę mocną głowę, choć Mia i tak ustępowała w tym kroku Sakebi, która wydawała się być całkowicie niewrażliwa na alkohol.
- Wypiłam już trochę wcześniej, nie posądzaj mnie o zdrowy rozsądek- mruknęła, zdecydowanie zdziwiona, że wcale nie padła bezwładnie na podłogę.
Żadnych tabletek gwałtu ani innych dziwnych specyfików? Najwidoczniej opłacało się ryzykować. Choć i tak białowłosa jeszcze nie pozbyła się podejrzeń.
- Nie pożądam- niby nie, ale i tak obracała teraz szklankę w palcach niepewna czy nie wypić więcej- Więc? Co to jest?
Wsparła łokieć na blacie stołu, a na dłoni tej samej ręki oparła głowę, wbijając przenikliwe, ale także, nie wiedzieć czemu, rozbawione (alkohol! Kochany alkohol!) spojrzenie w Menthora.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Menthor
Archimagos | Nauczyciel
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 127
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Pon Sie 05, 2013 8:27 pm

Jak dotąd żadnych halucynacji? Pozytywna reakcja. A jeszcze niedawno myślał, że to będzie kolejny kurewsko nudny weekend.
- Cóż. - zaczął nieco rozbawiony - Jest to alkohol robiony na bazie Halucynogennej Piołunówki i kokosów. Wielu alchemików - magów zmarnowało życie by spróbować odkryć sekret kamienia filozoficznego, a ja jako istota długowieczna znająca ten sekret od dawna zająłem się badaniami nad alkoholem. To jest właśnie moje najnowsze dzieło. Nazwałem go Alkahest. Wyjątkowo Czysty - zaakcentował - destylat z odrobiną magii.
Cóż, jakby się teraz nad tym zastanowić to sam fakt stworzenia przez niego tego cudeńka był dość zabawny.
- Kto by pomyślał, że jakiś Upadły wykorzysta swoje "straszliwe" moce właśnie do czegoś takiego.
Najlepsze jednak było to, że użycie kokosów jako bazy nadawało temu napitkowi charakterystycznego, cudownego smaku. Tak mocnego, że maskował prawdziwą moc tego alkoholu (prawie 100%). Dlatego min. nie wykrzywiał tak strasznie gęby, zwykłego człowieka potrafił "zabić" po wytrąbieniu niecałej szklanki, a halucynacje? Z tego zawsze miał niezły ubaw. Ciekawe jak skończy się ten wieczór.

_________________
I am Alastor.
The weak shall give their heart and swear their eternal loyalty to me.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Wto Sie 06, 2013 7:03 am

Gwiazdy w ogóle inaczej reagowały na tego typu rzeczy. W ich ciele nie płynęła krew, a czysta energia, nic więc w tym dziwnego. I tak pytanie, dlaczego nie były odporne na wszelkie trucizny i inne specyfiki, a tylko na choroby, pozostawało bez odpowiedzi, nad którą głowiło się wielu. Mia też nie wiedziała. Niezbyt ją to interesowało.
Kiedy Menthor zabrał się za wyjaśnianie, Mia postanowiła upić jeszcze trochę tego nieszczęsnego specyfiku. Może już nie tak pewnie, jak poprzednim radem, bo cholera, dopiero teraz zauważyła, że dziwnie szybko zaczęło jej szumieć w głowie, ale jednak. Dając tej Gwieździe mocny alkohol, trzeba będzie brać pod uwagę to, że ta nie zwykła obchodzić się z nim ostrożnie.
Och, czyli badał na niej efekty działania swoich wynalazków? Normalnie Griffiths byłaby wściekła. Właściwie to została kimś w rodzaju królika doświadczalnego dla jakiegoś skurwysyna. Kto choć trochę słyszał o białowłosej, na pewno wiedział o jej stosunku do takich okoliczności. Ona tymczasem parsknęła śmiechem. Mia sama nie wiedziała, co ją w tej sytuacji tak ubawiło, ale wydała jej się komiczna. No wiece, przez jakiś czas była zmuszona walczyć jak lwica by obronić się przed wszechobecnymi eksperymentami, a kiedy w końcu wywalczyła sobie to, jakby, na stałe, to dopadły ją w zwykłym, zapyziałym klubie. W postaci alkoholu. Uważała, że to śmieszne, a to już był jako tako dowód na to, że była podpita bardziej, niż sądziła.
- Hej. Panie Upadły wynalazco- z kpiącym uśmiechem wycelowała w niego palcem uprzednio odstawiwszy szklankę- Nie zamierzam pić sama
Chwyciła, tym razem, butelkę i poderwała się znów z krzesła. Gwałtownie, nieco zbyt gwałtownie, biorąc pod uwagę, że zatoczyła się lekko i musiała się oprzeć o stół by odzyskać równowagę. Ale potem wyciągnęła butelkę w stronę Menthora. A halucynacje? Aż się rozejrzała, czy jakieś gdzieś się na nią nie czają. Ale pewne pojawią się trochę później.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Menthor
Archimagos | Nauczyciel
avatar

0 pochwał
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 127
Dołączył/a : 22/07/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Wto Sie 06, 2013 10:52 am

Nie zamierza pić sama. Zaiste dusza towarzystwa. Rozejrzał się. Nigdzie nie było czystych szklanek, a jemu samemu nie bardzo chciało się grzebać po płaszczu (bardzo pojemnym jak widać) w szukaniu własnych. Picie z gwinta było dość nieeleganckie zatem delikatnie wziął od niej butelkę i przechylił ją sobie nad ustami zadzierając głowę do tyłu. Strumień białego Alkahestu wdarł się do jego gardła zalewając jego ciało i umysł poczuciem ogromnej przyjemności. Ze względu na nieśmiertelne ciało alkohol praktycznie w ogóle na niego nie działał, co nie zmieniało faktu, że kochał go pić, choćby ze względu na smak (oczywiście tego porządnego). Poczuł, że aż oczy zaczęły mu świecić od tej radości.
- Ach. Tego mi było trzeba. - skierował wzrok ku pannie Mii. Zaczęła już się chwiać. Pierwsze efekty zaiste już są. Ciekawe czy da radę trafić potem do domu.
- Odwieźć ją może? - przemknęło mu przez myśl - Chociaż nie mam pojęcia gdzie mieszka.
W sumie to mógłby ją u siebie przenocować. Byłaby to ciekawa odmiana po tak długim czasie mieszkania samemu, a czas po imprezie zawsze przyjemniej spędza się w towarzystwie.
Spojrzał na butelkę w swojej dłoni.
- Szlag. - zaklął w myślach - Wypiłem prawie wszystko. Ech, jak już się dorwę...
Na szczęście butelka również była jednym z jego magicznych wynalazków.
- Och, wybacz. - spojrzał świecącymi oczami na Gwiazdę - Zaraz się tym zajmę.
Wywołując drgnięcie magii pstryknął palcami, po czym destylat w naczyniu uzupełnił się prawie do pełna.
- I gotowe - rzekł patrząc na ślicznie pełną butelkę - Proszę gwiazdeczko. - podał jej z uśmiechem - Jak widzisz nie musimy się martwić, że destylat się skończy.

_________________
I am Alastor.
The weak shall give their heart and swear their eternal loyalty to me.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia
Detektyw
avatar

1 pochwała
0 ostrzeżeń
Liczba postów : 249
Dołączył/a : 13/01/2013

PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   Wto Sie 06, 2013 8:45 pm

Obserwowała, jak Menthor pije swój własny alkohol i dopiero wtedy mogła być już pewna, że jest (w miarę) bezpieczny. Choć wspomniał, że był Upadłym, więc na dobrą sprawę, to nie dawało żadnej gwarancji, że nie ukrył w tym jakiegoś składnika, który działa dopiero po jakimś czasie. To śmieszne uczucie, kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że Twój argument jest inwalidą, ale i tak Cię uspokaja. Mia właśnie go doświadczyła.
- Cholerni Upadli- podsumowała, kiedy zauważyła, że wychlał całą butelkę.- Czemu nie urodziłam się jednym z was
Picie z nim nie będzie łatwe! Mia nie była pewna, czy fakt, iż byli oni odporni na trucizny, sprawiał, że nie mogli się także upić. Jeśli tak, to w sumie trochę przekichane- a z drugiej strony, można spijać wszystkich innych i potem to wykorzystywać ciesząc się z bezradności osób, którzy ustać na własnych nogach nie mogą. Griffiths, jako sadystce, całkiem się taka wizja spodobała.
Oczęta jej się zaświeciły, kiedy z pustej butelki nagle zrobiła się pełna.
Zaraz. Czy to czasem nie te halucynacje, o których wspominał? A chuj tam!
- Wyjdź za mnie- wypaliła, kiedy podał jej pełną butelkę.
Wiecie, miło mieć w chacie kogoś, kto potrafi wyprodukować alkohol ot tak. W chwilkę.
- I siadaj- dodała po chwili wahania.
Ona sama miała już gdzieś kulturę, tylko po prostu napiła się z gwinta. Walić etykietę! Odstawiła butelkę na stół, na którym nieśmiało pojawił się taki fajny, tańczący, czerwony wzorek. Całkiem skomplikowany i wyglądał trochę jak krew.
A to by znaczyło, że wcale nie kłamał- taki wniosek własnie nasunął się Mii do głowy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Halne Wiatry   

Powrót do góry Go down
 
Halne Wiatry
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Daingean :: Osiedle Stangrad-
Skocz do: